Gość: Creed
IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl
11.12.02, 14:27
Witam!
Piszę tu, ponieważ wierzę, iż znajdzie się osoba, która może mi podpowiedzieć
co nieco....
Mam chłopaka. Myślę, że jest bardzo wrażliwym człowiekiem. Spotykamy się w
weekendy od 4 lat, i właściwie nie wiedziałam, że ma aż taki problem.
Po kolejnej kłótni (może 20-tej) kiedy to pokazał mi się na oczy pijany
napisałam Grześkowi smsa, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Wiedziałam,
że wcześniej bardzo nadużywał alkoholu, mieszkał sam na stancji, a jeszcze do
tego stracił dziewczynę, którą kochał (kocha?).
Grzesiek pił myślę że najwięcej od wojska. Jego była dziewczyna to moja dobra
przyjaciółka. Mówiła mi, że Grzesiek lubi wypić. Po wojsku rozeszli się. On
dowiedział się, że ona umawiała się z innymi chłopakami jak on był w wojsku,
więc powiedział jej (nic nie mówiąc że wie o jej wyczynach), że ją zdradził
(miał koleżankę po wojsku, i było to tylko ciut więcej niż przyjaźń, bo
jeżeli chodzi o zdradę fizyczną z nią, to była tylko zaspokojona potrzeba
przytulenia, posiedzenia dziewczyny na kolanie – tak mi opowiadał i mu
wierzę, bo nie jest on taką osobą, która by tak szybko zdradziła fizycznie).
Po wojsku pił bardzo dużo, zwłaszcza po stracie dziewczyny, miał pracę,
mieszkał na stancji więc mógł sobie pozwolić, bo jeżeli chodzi o trzeźwość w
pracy to można było śmiało pić.
Wtedy poznał mnie. Jesteśmy ze sobą 4 lata, ale tak od 1 roku wiem, jak
wygląda jego dzień, bo mam komórkę i w każdej chwili mogę zadzwonić.
Kilka razy przyszedł do mnie pijany. Wie, że go wtedy nie wpuszczam do domu.
Ale też nigdy nie mówię mu później, jak się czuję, że kolejny raz mnie
zawiódł, że nie martwi się o moje uczucia, że może wie, że wszystko i zawsze
mu wybaczę bo go kocham. Tak jest naprawdę, zawsze mu wybaczę, bo zdarzyły
się sytuacje, kiedy mnie nie zawiódł, i wiem, że inny chłopak na pewno by
czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Wspomnę, że mam 24 lata, on 27.
Kiedy ostatnio przyjechał do mnie lekko pijany napisałam mu smsa, że nie chcę
mięć z nim nic wspólnego. I nie będziemy już razem. Wtedy przyszedł do mnie
oddać mi moje rzeczy które miał. Pamiętam jego wyraz oczu, podobny jak ten,
który widziałam na początku mojej znajomości, kiedy opowiadał mi o swojej
byłej...
Zamieniliśmy kilka zdań, a właściwie to on. Na koniec powiedział, że „Trudno,
że tak się stało, ale czy będzie między nami dalej przyjaźń?”
Wierzcie mi, że tak jak już kiedyś słyszałam w filmach – usłyszeć takie
zdanie od osoby, którą się kocha (o tej przyjaźni), to najgorszy ból serca
jaki można sobie wyobrazić.
I poszedł. Myślałam, że się wróci, jak to zwykle robił jak się pokłóciliśmy.
Ale nie. Za godzinę dzwoni do mnie. Mówi mi, że tak dalej nie może być, że za
dużo w życiu stracił przez alkohol (dodam, że prawo jazdy też). I nie chce
mnie stracić. Że jutro idzie do AA. Że musi przestać...
Byłam w szoku. Nie wiedziałam, że to aż tak daleko zaszło, choć wiedziałam,
że 4 lata temu pił pewnie codziennie.
Był. Rozmawiał z psychologiem. Teraz jest już po 4 rozmowie.
Po pierwszej rozmowie z psychologiem był bardzo zdołowany. Powiedział mi, że
rozmawiali tak na razie powierzchownie o jego stosunkach z dziewczynami. Pani
Psycholog powiedziała mu, że ma dużo cech kobiety (pewnie powiedział jej, że
lubi być przytulany i sam się przytulać, że po seksie uwielbia się przytulić
do kochanej osoby). Jego problem polega na tym, że jego świadomość działa bez
spójności z podświadomością. Że świadomie coś mówi, ale podświadomość i tak
zrobi swoje (czy ktoś mi to lepiej wytłumaczy, może jakiś psycholog?????)
Po drugiej rozmowie było jeszcze gorzej. Wiem, bo opowiadał mi o tym dużo
później. Siedział na łóżku bez słowa. Chciał po 4 latach ze mną zerwać, bo
nie był mnie wart. Uzmysłowił sobie, że był chamem i szkoda takiej dziewczyny
dla niego. Lecz nie zrobił tego, nie zerwał ze mną. Powiedział później, że
rozmawiał z psycholog o swojej byłej. Powiedziała mu, że swój pociąg ulokował
nie w dziewczynie (która go zdradziła), ale teraz w wódce.
Powiedział mi potem, że z nią to nie KONIEC. Że wspomnienia pozostają. Długo
zastanawiałam się nad tym słowem KONIEC. Czy chodziło mu jedynie o
wspomnienia z nią, czy nadal ją trochę kocha? Nie wiem, nie chcę wiedzieć.
I w tym momencie mówił mi, że dla żadnej dziewczyny by nie poszedł do AA, dla
żadnej. Zrobił to dla mnie bo mnie kocha.
Pani psycholog rzeczywiście zdziwiła się, że przyszedł sam z własnej woli, że
w takim stadium nikt go nie przyprowadził.
Grzesiek mówi mi, że nie chce pić, że jakby coś kiedyś było w bardzo dalekiej
przyszłości, to troszeczkę i już, nigdy się nie upije. Co mam o tym
myśleć?????
Co mam zrobić z jego miłością do byłej, czy wkurzać się, być zazdrosna jak do
tej pory, czy coś mu mówić, też o niej dobrze mówić, mówić coś o jego
wspomnieniach (bo bardzo mi imponował na początku, jak mówił o swojej byłej
jak o królowej)???
Grzesiek jest bardzo wpływowym człowiekiem, ulega namowom. Pracuje w firmie,
gdzie 80% to faceci bez prawka, alkoholicy. Czy i co mam mu radzić, jak ktoś
go będzie namawiał?
Czy i jak mam rozmawiać o jego wizytach z psychologiem. Czy mam się
wypytywać, czy nie???
Jak mam mu powiedzieć, że bardzo go podziwiam, gdyż sama w jego sytuacji
nigdy bym nie poszła do psychologa. Jak go wspierać. Jak budować te
przekonanie, że w ogóle nie powinien pić, co mówić.
Po tym wszystkim ma niskie poczucie własnej wartości. Ja mogę powiedzieć, że
jest wrażliwym, ciepłym, nigdy nie kłócącym się i wyzywającym człowiekiem. Ma
bardzo bogatą osobowość, i godzinami można by go słuchać. Jak mogę ja
powiedzieć mu, że nie jest prawie dnem (po tym psychologu tak chyba myśli).??
Tylko nie mówcie mi że musi zmienić psychologa, myślę że jest b. dobry, bo
Grzesiek mi mówił, że dzięki niej dowiedział się wiele rzeczy o sobie, o
których nie wiedział.
Chcę też, aby rzucił palenie. On o tym wspominał: „Jak się wkurzę to od
nowego roku rzucam i palenie”. Jak mu powiedzieć, że chłopak który nie pije i
nie pali to nie baba, tylko chłopak, z którego będę dumna i będę go
podziwiać, że będzie jednym z tych nielicznych prawdziwych facetów?
Ja też jestem chyba tylko taką szarą myszką, która coś pisknie w stylu „nie
pij, nie pal”. Mi też potrzebna silna wola, może ktoś coś poradzi.
Pozdrawiam wszystkich, także nałogowców, i proszę nie rańcie osób które was
kochają, bo oni nie mogą i nie chcą uciec.....w nałóg jak Wy.
Creed