Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać?

IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.02, 14:27
Witam!
Piszę tu, ponieważ wierzę, iż znajdzie się osoba, która może mi podpowiedzieć
co nieco....

Mam chłopaka. Myślę, że jest bardzo wrażliwym człowiekiem. Spotykamy się w
weekendy od 4 lat, i właściwie nie wiedziałam, że ma aż taki problem.

Po kolejnej kłótni (może 20-tej) kiedy to pokazał mi się na oczy pijany
napisałam Grześkowi smsa, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Wiedziałam,
że wcześniej bardzo nadużywał alkoholu, mieszkał sam na stancji, a jeszcze do
tego stracił dziewczynę, którą kochał (kocha?).

Grzesiek pił myślę że najwięcej od wojska. Jego była dziewczyna to moja dobra
przyjaciółka. Mówiła mi, że Grzesiek lubi wypić. Po wojsku rozeszli się. On
dowiedział się, że ona umawiała się z innymi chłopakami jak on był w wojsku,
więc powiedział jej (nic nie mówiąc że wie o jej wyczynach), że ją zdradził
(miał koleżankę po wojsku, i było to tylko ciut więcej niż przyjaźń, bo
jeżeli chodzi o zdradę fizyczną z nią, to była tylko zaspokojona potrzeba
przytulenia, posiedzenia dziewczyny na kolanie – tak mi opowiadał i mu
wierzę, bo nie jest on taką osobą, która by tak szybko zdradziła fizycznie).

Po wojsku pił bardzo dużo, zwłaszcza po stracie dziewczyny, miał pracę,
mieszkał na stancji więc mógł sobie pozwolić, bo jeżeli chodzi o trzeźwość w
pracy to można było śmiało pić.

Wtedy poznał mnie. Jesteśmy ze sobą 4 lata, ale tak od 1 roku wiem, jak
wygląda jego dzień, bo mam komórkę i w każdej chwili mogę zadzwonić.

Kilka razy przyszedł do mnie pijany. Wie, że go wtedy nie wpuszczam do domu.
Ale też nigdy nie mówię mu później, jak się czuję, że kolejny raz mnie
zawiódł, że nie martwi się o moje uczucia, że może wie, że wszystko i zawsze
mu wybaczę bo go kocham. Tak jest naprawdę, zawsze mu wybaczę, bo zdarzyły
się sytuacje, kiedy mnie nie zawiódł, i wiem, że inny chłopak na pewno by
czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Wspomnę, że mam 24 lata, on 27.

Kiedy ostatnio przyjechał do mnie lekko pijany napisałam mu smsa, że nie chcę
mięć z nim nic wspólnego. I nie będziemy już razem. Wtedy przyszedł do mnie
oddać mi moje rzeczy które miał. Pamiętam jego wyraz oczu, podobny jak ten,
który widziałam na początku mojej znajomości, kiedy opowiadał mi o swojej
byłej...

Zamieniliśmy kilka zdań, a właściwie to on. Na koniec powiedział, że „Trudno,
że tak się stało, ale czy będzie między nami dalej przyjaźń?”
Wierzcie mi, że tak jak już kiedyś słyszałam w filmach – usłyszeć takie
zdanie od osoby, którą się kocha (o tej przyjaźni), to najgorszy ból serca
jaki można sobie wyobrazić.

I poszedł. Myślałam, że się wróci, jak to zwykle robił jak się pokłóciliśmy.
Ale nie. Za godzinę dzwoni do mnie. Mówi mi, że tak dalej nie może być, że za
dużo w życiu stracił przez alkohol (dodam, że prawo jazdy też). I nie chce
mnie stracić. Że jutro idzie do AA. Że musi przestać...

Byłam w szoku. Nie wiedziałam, że to aż tak daleko zaszło, choć wiedziałam,
że 4 lata temu pił pewnie codziennie.

Był. Rozmawiał z psychologiem. Teraz jest już po 4 rozmowie.

Po pierwszej rozmowie z psychologiem był bardzo zdołowany. Powiedział mi, że
rozmawiali tak na razie powierzchownie o jego stosunkach z dziewczynami. Pani
Psycholog powiedziała mu, że ma dużo cech kobiety (pewnie powiedział jej, że
lubi być przytulany i sam się przytulać, że po seksie uwielbia się przytulić
do kochanej osoby). Jego problem polega na tym, że jego świadomość działa bez
spójności z podświadomością. Że świadomie coś mówi, ale podświadomość i tak
zrobi swoje (czy ktoś mi to lepiej wytłumaczy, może jakiś psycholog?????)

Po drugiej rozmowie było jeszcze gorzej. Wiem, bo opowiadał mi o tym dużo
później. Siedział na łóżku bez słowa. Chciał po 4 latach ze mną zerwać, bo
nie był mnie wart. Uzmysłowił sobie, że był chamem i szkoda takiej dziewczyny
dla niego. Lecz nie zrobił tego, nie zerwał ze mną. Powiedział później, że
rozmawiał z psycholog o swojej byłej. Powiedziała mu, że swój pociąg ulokował
nie w dziewczynie (która go zdradziła), ale teraz w wódce.
Powiedział mi potem, że z nią to nie KONIEC. Że wspomnienia pozostają. Długo
zastanawiałam się nad tym słowem KONIEC. Czy chodziło mu jedynie o
wspomnienia z nią, czy nadal ją trochę kocha? Nie wiem, nie chcę wiedzieć.

I w tym momencie mówił mi, że dla żadnej dziewczyny by nie poszedł do AA, dla
żadnej. Zrobił to dla mnie bo mnie kocha.

Pani psycholog rzeczywiście zdziwiła się, że przyszedł sam z własnej woli, że
w takim stadium nikt go nie przyprowadził.

Grzesiek mówi mi, że nie chce pić, że jakby coś kiedyś było w bardzo dalekiej
przyszłości, to troszeczkę i już, nigdy się nie upije. Co mam o tym
myśleć?????

Co mam zrobić z jego miłością do byłej, czy wkurzać się, być zazdrosna jak do
tej pory, czy coś mu mówić, też o niej dobrze mówić, mówić coś o jego
wspomnieniach (bo bardzo mi imponował na początku, jak mówił o swojej byłej
jak o królowej)???

Grzesiek jest bardzo wpływowym człowiekiem, ulega namowom. Pracuje w firmie,
gdzie 80% to faceci bez prawka, alkoholicy. Czy i co mam mu radzić, jak ktoś
go będzie namawiał?

Czy i jak mam rozmawiać o jego wizytach z psychologiem. Czy mam się
wypytywać, czy nie???

Jak mam mu powiedzieć, że bardzo go podziwiam, gdyż sama w jego sytuacji
nigdy bym nie poszła do psychologa. Jak go wspierać. Jak budować te
przekonanie, że w ogóle nie powinien pić, co mówić.

Po tym wszystkim ma niskie poczucie własnej wartości. Ja mogę powiedzieć, że
jest wrażliwym, ciepłym, nigdy nie kłócącym się i wyzywającym człowiekiem. Ma
bardzo bogatą osobowość, i godzinami można by go słuchać. Jak mogę ja
powiedzieć mu, że nie jest prawie dnem (po tym psychologu tak chyba myśli).??

Tylko nie mówcie mi że musi zmienić psychologa, myślę że jest b. dobry, bo
Grzesiek mi mówił, że dzięki niej dowiedział się wiele rzeczy o sobie, o
których nie wiedział.

Chcę też, aby rzucił palenie. On o tym wspominał: „Jak się wkurzę to od
nowego roku rzucam i palenie”. Jak mu powiedzieć, że chłopak który nie pije i
nie pali to nie baba, tylko chłopak, z którego będę dumna i będę go
podziwiać, że będzie jednym z tych nielicznych prawdziwych facetów?

Ja też jestem chyba tylko taką szarą myszką, która coś pisknie w stylu „nie
pij, nie pal”. Mi też potrzebna silna wola, może ktoś coś poradzi.

Pozdrawiam wszystkich, także nałogowców, i proszę nie rańcie osób które was
kochają, bo oni nie mogą i nie chcą uciec.....w nałóg jak Wy.

Creed




    • Gość: wredna Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.acn.waw.pl 11.12.02, 15:53
      hmm droga creed..bardzo dlugo dorga przed toba..i przed nim..to dopiero
      poczatek..nie chce cie zdolowac tym co powiem ale takich prob moze byc
      tysiace..:(((musisz na pewno wiedziec czy chcesz z nim byc..czy masz w sobie na
      tyle sily zeby walczyc o niego z vodka..wiedzac ze ja kocha o wiele bardziej..i
      nie powinnas sie przejmowac jakos jego EX..ale wlasnie alkoholem bo to on
      bedzie powoli ale skutecznie zabijac wasz zwiazek...
      powiem ci z wlasnego dowswiadczenia..ze cholerenie trudno waczyc o
      faceta..ktory jest uzalezniony..ja zrezygnowalam juz bardzo dawno po prawie 3
      latach..warto sprobowac..bo taka osoba potrzebuje wsparcia..ale wiedz jedno-to
      ON..nie ty musi chciec sie leczyc-to nie dla ciebie powinien zglosic sie do
      AA..ale dal siebie-to on musi czuc ze picie go przeroslo i potrzebuje
      pomocy..dlatego twoim zadaniem nie jest wieczne przekonywanie go do
      lecznia..ale wspieranie go..absolutnie nie mozesz sie zaangazowac w ta walke na
      100% bo wyjdziesz z tego tak zniszczona jak ja..uwierz mi..musisz zachowac w
      tym wszystkim zdrowy rozsadek-nie bronic go(np.przed rodzina,czy przed
      pychologiem-nie mowiac o jego wpadkach-ktore beda sie zdarzac),nie karac,nie
      nagradzac..poprostu zawsze sluzyc mu pomoca i rada,ale tylko do pewnego stopnia-
      nie mozesz np.zalatwiac za niego roznych spraw,czy przytulac go gdy wlasnie
      wypil.absolutnie..twoja rola jest trudna..ale pamietaj ze on jest chory i ze
      przede wszystkim on sam musi sobie pomoc..nie mozesz byc matka teresa..uwierz
      mi..bo bedziesz bardzo cierpiec..jesli on cie kocha i ty go kochasz..moze razem
      uda wam sie wyjsc z tego..tego wam zycze z calego serca.
      jesli masz jakies pytania..pisz...wrednababa@poczta.onet.pl
      • quba Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać 11.12.02, 16:31
        bardzo mądrze - święte słowa
        alkoholizm jest choroba śmiertelną i dozywotnią
        nie mozna sie "troszkę" napić, bowiem alkoholik nie zna czegoś takiego jak
        picie kontrolowane
        to że raz mu sie uda - nie znaczy, że bezkarnie znowu mu się raz uda wypic mało
        to choroba nawrotów - zawsze trzeba byc trzeźwym, inaczej - jeden kieliszek
        spowodować może wielodniowy lub wielomiesięczny ciąg
        jeżeli masz siły i milość - zostan ze swoim chlopakiem, jeśli nie masz -
        uciekaj od niego, bo zniszczy zycie Tobie i sobie
        spróbuj Ty porozmawiac z jego psychologiem
        są tez grupy wsparcia przy AA dla rodzin uzależnionych, to grupy AL-ANON
        poszukaj ich w swoim mieście.
        moga CI pomóc
        pozdrawiam
        zycze duzo sily
      • Gość: creed Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.02, 11:24
        Dziękuję za odpowiedzi. Wredna, za kilka dni się z Tobą skontaktuję na maila,
        bardzo chciałabym się dowiedzieć więcej o tym problemie u źródeł.
        Pozdrawiam!!!
      • antoni2001 Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać 20.03.03, 15:16
        Nie musisz go wspierać.Dobrze ,że zapoznał się z problemem już w tak młodym
        wieku.Każdy kto przestał pić nie wie dlaczego nie pije.Wierzę ,że i twój
        chłopak przestanie.Najważniejsze rzeby on tego bardzo chciał a jeszcze lepiej
        zapragnął przestać pić.Nie jest to sprawa miłości ani silnej woli nigdy w to
        niewierz jest to tylko problem uzaleznienia.Jesli dane jest mu niepić to
        napewno będzie niepił ale nie wiadomo od kiedy.Nigdy nie zakladaj ze już do
        śmierci nie wypiesz alkocholuobo tego nikt nie wie.Traeba niepić dzisiaj i
        tylko dzisiaj bo jutro bedzie znowu dzisiaj.Wszystko przyjdzie w swoim czasie i
        trzeba cierpliwie czekać.Podobno wszyscy kiedyś przestają pić ale niektórym
        udaje sie to za życia.Cierpliwosci.
    • Gość: piotrek Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.acn.waw.pl 12.12.02, 22:56
      Cześć !
      Mam 29 lat i jestem trzeżwy od 1994 roku kiedy trafiłem do AA.
      Przepiłem wcześniej siedem lat ,zaliczając po drodze między innymi delirium a
      na koniec padłem na łóżko i tak leżałem dwa tygodnie.Kiedy trafiłem do poradni
      to można śmiało powiedzieć że byłem cieniem człowieka.Kiedy usłyszałem że muszę
      skończyć z piciem na zawsze to pomyślałem że lepiej już umrzeć bo tak kochałem
      alkohol.Dwa lata potrzebowałem aby odzyskać równowagę psychiczną,setki spotkań
      w AA,terapie grupowe ,indywidualne....walczyłem.Powiem Ci że tysiąc razy
      myślałem że nie dam rady ale wierzyłem,często juz sam nie wiedząc w co.
      AA jest wspaniałe-ludzie anioły ,bez których może nie dałbym rady.Bardzo ważna
      była terapia grupowa i indywidualny kontakt z terapeutą-alkoholikiem.Dzisiaj
      już nie myślę o alkoholu.mogę powiedzieć że jest mi obojętny.Twój chłopak jest
      w bardzo trudnej sytuacji i masz szansę byc może ocalić tego człowieka.Jego
      sprawy prywatne ,stare romanse itd ,dziś nie są ważne,ponieważ to jest gra o
      jego życie.Musisz dowiedzieć się jak pomóc ,najlepiej znajdż grupę AA dla osób
      współuzależnionych,a takze możesz zdobyć literaturę na ten temat.Dla swojego
      chłopaka bądź po prostu ciepła ,pokaż mu że jest ważny a ON niech poczuje te
      ciepło.Przed Tobą wielkie zadanie ,możesz Go zostawic ,ale jeżeli zostaniesz i
      wygracie, to gwarantuję Ci że będzie wspaniale bo Twój chłopak zrozumie wtedy
      jak wspaniałą Jesteś osobą.Jeżeli chodzi o wpadki to nie ma reguły,ja nie
      miałem żadnej.Wpadka nie oznacza końca a czasami niektórzy jej potrzebują żeby
      zrozumieć że picie kontrolowane nie istnieje.Co do palenia to na razie niech
      nie rzuca ponieważ stres związany z tym ,może spowodować napicie się.Najlepiej
      odczekać przynajmniej rok.Alkoholizm jak wiadomo jest smiertelny i nigdy nie
      jest lepiej ,zawsze alkoholik kontynuujacy picie upada coraz niżej.Picie w
      pracy jest problemem ,gdybyśmy mieszkali gdzie inndziej to radziłbym zmienić
      robote ale realia są inne i może być problem.Alkoholicy których kolega
      przestaje pić są bardzo często żli i wręcz próbuja zmusić kolegę do
      picia ,robiąc zakłady,smieją się mówiąc że tak się nie da życ itd(to jest po
      prostu zazdrość, bo też by chcieli, ale nie potrafia).Jeżeli chodzi o depresje
      po odstawieniu to dobrze łagodzą ją nowoczesne środki antydepresyjne które może
      zapisać psychiatra (musi znac temat żeby chłopaka nie wpakować w uzależnienie
      lekami)
      Kończąc ,życzę Tobie a przede wszystkim Twojemu chłopakowi Powodzenia w
      leczeniu i wiecznej trzeźwości bo jest wspaniała!!!!!
    • Gość: piotrek Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.acn.waw.pl 13.12.02, 13:29
      widzę że wytrąciłem Cię z równowagi zapraszając na spotkania dla
      współuzależnionych.Niestety teraz oboje macie problem.Jeżeli Go kochasz to
      wszystkie problemy związane z Jego piciem będą dotyczyć także Ciebie ,a co za
      tym idzie Twojej psychiki.więc aby zrozumienieć problemy
      chłopaka ,zasegurowałem Ci spotkanie z innymi którzy są związani emocjonalnie z
      alkoholikami.Co do silnej woli to raczej nie zdaje egzaminu w przypadku
      uzależnień,może bardziej w nauce języków obcych.
      Mimo że mnie zlekceważyłaś to nadal Was oboje pozdrawiam i trochę mi żal Ciebie
      że pełna niewiedzy błądzisz po omacku nie chcąc usłyszeć dobrej rady.

      P.S Masz do tego jednak prawo bo niby skąd miałaś to wiedzieć.
      Cześć !!
      • Gość: miks Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.acn.pl 13.12.02, 15:55
        A ja cos pozytywnego- mój syn jest narkomanem i dzięki temu że ma wspaniałą
        dziewczynę,taka pewnie jak Ty,la twojego chłopaka,również sam poszedl do NA i
        nie bierze już 4 lata.Teraz właśnie wyprowadzili się do pierwszego własnego
        mieszkania.Kochaj go ,ale bądż stanowcza,ni rozczulaj sie i nie uzalaj,wymagaj
        bez taryfy ulgowej i bądż przyjacielem.Twój chłopak musi chodzic na mitingi
        reguralnie przynajmniej przez rok,pozniej teaz ale juz niekoniecznie tak
        często,zresztą to jest indywidualne.I ANI kropli alkoholu pod żadnym pozorem
        Trzymaj sie ciepło serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki,acha to jest trudny
        proces wiec przez jakiś czas łatwo nie bedzie,moj syn wrocił do "normalności"
        mw po roku.
      • Gość: ONA Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 23:55
        Piotrek! Zazdroszcze, ze ci się udało. Naprawdę. Ja nie wiem, co mam zrobic z
        mężem, który nie chce pójść na jakikolwiek rodzaj leczenia. Doskonale wiem, że
        musi SAM dojrzeć do tej decyzji, ale jeśli to NIGDY nie nastąpi???
        I taka refleksja - dlaczego to JA mam szukać jakichś, nie wiem - psychologów,
        grup terapeutycznych itp. Przecież to nie MÓJ problem - tylko jego . To jest
        NIESPRAWIEDLIWE!!!
    • Gość: samanta Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 22.12.02, 07:10
      Ja mysle ze lepiej go zostawic bo inaczej przejdziesz dluga i ciezka droge.
      Jak on sam nie upadnie na dno i sie sam nie podniesie to inne autorytety dla
      niego nie beda sie liczyly ale on wciaz mlody i dna absolutnego jeszcze nie
      osiagnal.
      Jezeli piszesz tu na forum bo masz jakis problem i rozumiem ze wspolne wyjscia
      na balangi,dancingi z uzyciem alkoholu cie nie bawia albo nie wchodza w gre
      to nie ma o czym mowic.
      Ja np bardzo fajnie sie bawilam zawsze na takich wyjsciach ale z mezem pilismy
      wspolnie i chodzilismy do fajnych lokali gdzie mi zamawial melodie i tanga.
      Mimo wszystko: byla taka zasada: nikt z nas nie mial prawa przyjsc podpity do
      domu. To byloby jak zlamanie jakiejs tajemnicy.
      Jesli zatrzymal go jakis biznes w knajpie , to natychmiast wysylal po mnie
      taxi i tez tam uczestniczylam .
      Chce tu zaznaczyc, ze nikt z nas nie jest alkoholikiem po prostu uwazam, ze
      czasem mozna sie napic i to z przyjemnoscia jezeli obie strony sa zgodne i
      zadna nie robi tragedii.
      Idz z nim raz do kolegow , poznaj ich a moze oni wcale nie maja rogow a
      bedziesz sie fajnie bawic.
      ale alkoholizm to inna rzecz i nikomu nie zycze kontaktow a alkoholikami bo
      to sa ludzie nieodpowiedzialnia i trzeba ich unikac .
      • quba Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać 23.12.02, 08:07
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > Ja mysle ze lepiej go zostawic bo inaczej przejdziesz dluga i ciezka droge.
        > Jak on sam nie upadnie na dno i sie sam nie podniesie to inne autorytety dla
        > niego nie beda sie liczyly ale on wciaz mlody i dna absolutnego jeszcze nie
        > osiagnal.
        > Jezeli piszesz tu na forum bo masz jakis problem i rozumiem ze wspolne
        wyjscia
        > na balangi,dancingi z uzyciem alkoholu cie nie bawia albo nie wchodza w gre
        > to nie ma o czym mowic.
        > Ja np bardzo fajnie sie bawilam zawsze na takich wyjsciach ale z mezem
        pilismy
        > wspolnie i chodzilismy do fajnych lokali gdzie mi zamawial melodie i tanga.
        > Mimo wszystko: byla taka zasada: nikt z nas nie mial prawa przyjsc podpity do
        > domu. To byloby jak zlamanie jakiejs tajemnicy.
        > Jesli zatrzymal go jakis biznes w knajpie , to natychmiast wysylal po mnie
        > taxi i tez tam uczestniczylam .
        > Chce tu zaznaczyc, ze nikt z nas nie jest alkoholikiem po prostu uwazam, ze
        > czasem mozna sie napic i to z przyjemnoscia jezeli obie strony sa zgodne i
        > zadna nie robi tragedii.
        > Idz z nim raz do kolegow , poznaj ich a moze oni wcale nie maja rogow a
        > bedziesz sie fajnie bawic.
        > ale alkoholizm to inna rzecz i nikomu nie zycze kontaktow a alkoholikami bo
        > to sa ludzie nieodpowiedzialnia i trzeba ich unikac .


        wszystko to prawda, ale alkoholicy to przede wszystkim ludzie chorzy
        uzależnienia są bowiem choroba
        autorka ątku moze przede wszystkim - zmarnować życie sobie samej
        po drugie - może zdarzyć sie tak, że sama [popadnie w chorobe alkoholową
        raczej należy dac sobie a alkoholikiem spokój
        pozdrawiam serdecznie
    • Gość: hepik Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.03, 22:50
      Terapia AA nie polega na rozmowach z psychologiem.Jest to terapia zbiorowa w
      której uczestniczą trzeżwiejący alkoholicy z udziałem terapeuty,którym może być
      oczywiście psycholog,ale może to być również trzeżwy alkoholik który przeszedł
      tak zwane 12 kroków trzeżwienia.Chłopak Cię nadal okłamuje.Pamiętaj że każdy
      alkoholik jest najlepszym oszustem ikłamcą,który zrobi wszystko aby się
      napić,ukryć to,kamuflować.Wiem bo wszystko to przerobiłem iprzerabiał to każdy
      alkoholik.Historie A są podobne jak dwie krople wody.Różnie tylko przebiegają w
      czasie .Nie leczony alkoholizm kończy się ŚMIERCIĄ.Trzeżwiejący Alkoholik.
    • Gość: Mipsi Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.de.ibm.com 04.03.03, 10:04
      Przezylam z "trzezwiejacym" alkoholikiem prawie 7 lat. To byly trudnie i
      ciezkie lata, tym bardziej, ze proby leczenia nie przyniosly efektu i moj
      ukochany wrocil do picia. Im bardziej go wspieralam, im bardziej mu pomagalam
      tym wiecej mial oczekiwan i tym wiecej pretensji do mnie za swoje
      niepowodzenia. A w tle calu czas byla grozba - jak mi nie pomozesz, to zaczne
      pic.
      Prezenty, ktore ode mnie dostawal zawsze byly wg niego zbyt tanie, albo zbyt
      brzydkie. Szkola, ktora mu oplacilam - glupia i niepotrzebna. Praca, ktora
      zalatwilam - zbyt ciezka i za malo platna. Ubranie ktore mu kupilam - owszem,
      ladne, ale on nie potrzebuje mojej laski. Fryzjer za ktorego zaplacilam -
      brzydko go ostrzygl. Wyjazd ktory zorganizowalam i oplacilam - nudny i glupi.
      Znajomi z ktorymi go poznalam - beznadziejni. Kiedy chodzilam z nim na mityngi -
      szpiegowalam go i kontrolowala. Kiedy nie chodzilam - nie interesowalam sie nim
      i jego problemami.
      Jezeli nie chcialam mu sie podporzadkowac, bylam straszona okropnymi karami,
      ktore wymierzy mi los. Jesli nie mialam ochoty na seks, dowiadywalam sie, ze
      jestem gorsza od jego bylej, ktora ochote miala zawsze. Jesli chcialam spotkac
      sie z przyjaciolka - to go zaniedbywalam, jesli pomalowalam sobie paznokcie -
      znaczylo to, ze go zdradzam. Jesli w jego obecnosci pozwolilam swojego psu
      siedziec mi na kolanach - oznaczalo to , ze bardziej zalezy mi na psie, niz na
      nim. Jezeli moj ojciec mnie przytulil na powitanie - byl to przejaw
      molestowania seksualnego. I za kazdym razem powtarzal, ze on mnie tak bardzo
      kocha a ja mu sie tak odplacam...
      To byly trudne i paskudne, pelne upokorzen i niesprawiedliwosci lata. Ale
      bardzo wiele sie nauczylam w tym czasie. A najwazniejsza rzecza, ktora
      wynioslam z tego zwiazku jest swiadomosc, ze chocbym stanela na glowie, to
      jesli bedzie chcial pic, to bedzie pil. I ze chocbym zlozylam mu swoje zycie w
      ofierze, to i tak bedzie za malo.
      Wiele zon alkoholikow twierdzi, ze dopoki pil - bylo okropnie. Ale jak
      przestal, to dopiero sie zaczelo... Oczywiscie nie zawsze tak jest. Ale prawda
      jest, ze alkoholik z krotkim stazem abstynencji jest nieznosny, manipuluje
      otoczeniem, obwinia, dokucza, ma hustawke nastrojow od euforii pod tytulem:
      jestem super i nikogo nie potrzebuje do depresji: jestem biedny i nieszczesliwy
      i nikt mnie nie kocha.
      Badz czujna i nie daj soba manipulowac. Obserwuj, jaki jest w stosunku do
      Ciebie i jak zobaczysz, ze probuje Cie krzywdzic - uciekaj, poki jeszcze na to
      czas... Pamietaj - on gra o swoje zycie, z Ty o swoje i nie daj sobie nigdy
      wmowic, ze jego jest wazniejsze.
      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki.
    • rezurekcja Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać 17.03.03, 13:18
      Gość portalu: Creed napisał(a):

      1, Creed, koniecznie idz do Al-Anon, tam sie porusza problemy osob zwiazanych z czlowiekiem uzalenionym, a Ty
      podpadasz pod te kategorie.
      2. Czy ten Twoj luby nie daje przedstawienia da publicnzosci? Ktos wczesniej slusznie zauwaztl, ze jego motyw
      powinien byc inn, mianowicie JA SAM MAM PROBLEM Z ALKOHOLEM.
      3. Tym bardziej skontaktuj sie z Al-Anon.
      4. Znajoma, mimo ze jej maz-alkoholk zmarl juz 7 lat temu, chodzi na spotkania Al-Anon. Inny znajomy chdozi na
      terapie DDA czyli DOrosle Dziecko Alkoholika, mimo ze jego ojciec-alkoholik nie zyje juz pare lat.


      Pozdrawiam
    • Gość: rabin888 Re: Mój chłopak sam poszedł do AA-jak go wspierać IP: *.dial.pl 25.03.03, 08:36
      droga koleżanko rzuć tego fleta i znajdz se nowego takiego który by jarał
Pełna wersja