addicted1
08.05.06, 22:26
Znam takich, którzy chodza raz na tydzien, a sa i tacy ktorzy po 10 latach
chodza codziennie.
Zakładam, że traktuje się mityngi jako pracę nad programem a nie spotkania
towarzyskie i nie łazi się z nudów/ nadmiaru czasu.
p.s. Mam wrazenie, ze niektorym mityngi wcale nie pomagaja, tzn tym wlasnie
co chodza po 10 lat i nic, nadal musza chodzic co chwila bo inaczej boja sie
zapicia.
To chyba paradoks, na logike wydaje mi sie, ze im lepiej dziala chodzenie na
mityngi tym powinno sie chodzic rzadziej, a niektorzy maja odwrotnie.
Ciekawe.