Dodaj do ulubionych

jestem dziewczyna alkoholika i narkomana

30.05.06, 20:05
hmmm... moze zaczne od tego ze moj chlopak leczy sie zarowno z narkotykow jak
i alkoholu. na pozor wszystko jest w porzadku tylko ta terapia... z jednej
strony boje sie co beezie za 3 miesiace kiedy ja skonczy, a z drugiej modle
sie zeby sie skonczyla...
juz wyjasniam dlaczego... otoz chodzi tam banda rozpieszczonych dzieciaków
(licealistow i studentów) najczesciej leczacych sie z narkotykow i
zastepujacych sobie je alkoholem... powiedzcie mi czy to ma jakis sens? widze
ze moj facet sporo wyniosl z tych spotkan, zmienil sposob myslenia i wszystko
jest na dobrej drodze, ale z tygodnia na tydzien wraca coraz bardziej
zirytowany zachowaniem reszty. tak na marginesie to mialam okazje poznac pare
osob z tego zacnego grona. napiszcie co myslicie o tych terapiach i ich
skutecznosci!
Obserwuj wątek
          • ziemovit Re: jestem dziewczyna alkoholika i narkomana 31.05.06, 13:48
            też nie wiem o jakiej terapii mówisz.
            No i widzisza mammutka znowu się z Tobą nie zgadzam. Wypunktuję Ci, bo jest
            tegi trochę:
            1.Wygłaszasz sądy na temat wspólnoty NA jak mniemam (nazywasz ją AN co jest
            niepoprawne), ciekawe kiedy byłaś ostatnio na mitngu.
            2.Nie oszukujmy się ćpanie znajdzie się wszędzie. W ośrodku też się zdaża.
            3.Wspólnota NA nie odrzuca osób które mają problem z utzrymaniem abstynencji,
            ale uważa że jest ona niezbędna do zdrowienia.
            4.Ośrodki zamknięte oferują terapię terminową, we wspólnocie można być całe
            życie, bo trzeźwieje się całe życie.
            5.Ośrodki zamknięte (np.wiele Monarów) nie kładzie rzadnego nacisku i zachęty
            do dalszej pracy nad sobą po ośrodku oraz do utrzymywania abstynencji również
            alkoholowej (w NA mói się że alkohol to też narkotyk).
            6.Nie jestem przeciwny ośrodkom zamkniętym, wielu osobom pomogły zacząć
            abstynencję. Problem w tym że utrzymanie abstynencji to niezbędny warunek do
            trzeźwego życia, ale to tylko początek, dający możliwość dalszego rozwoju,
            pracy ad sobą, przywracania trzeźwego postrzegania świata.
            7.W Monarach nie stawia się alkoholu na równi z narkotykami, wile osób pije
            uważając błędnie że utrzymuje abstynencję.
            • andzia9641 Re: jestem dziewczyna alkoholika i narkomana 31.05.06, 16:12
              tak mam na mysli NA (przepraszam za niedopowiedzenie:) i na poczatku mialam o
              tym wszystkim dobre zdanie tylko najgorsze jest to ze wiekszosc z tych ludzi
              nie dojrzala do leczenia i sa tam z przymusu bo im rodzice kazali... ogolnie
              robi sie niezdrowa sytuacja bo po spotkaniach oni nie mowia o niczym innym
              tylko o cpaniu. niezaleznie gdzie ida. bylam z nimi w kinie, pozniej na piwie i
              nie slyszlam niczego innego tylko wspomnienia z czasow cpania. takie gadki
              sprawiaja- a swieta nie jestem i obracalam sie w roznych kregach ludzi- ze
              czuje sie tym wszystkim zdegustowana:/
            • mammutka Re: jestem dziewczyna alkoholika i narkomana 31.05.06, 17:10
              1.Wygłaszasz sądy na temat wspólnoty NA jak mniemam (nazywasz ją AN co jest
              > niepoprawne), ciekawe kiedy byłaś ostatnio na mitngu.
              jakieś dwa lata temu.. masz racje dawno, byłam bo było mi to potrzebna a mój
              terapeuta wyjechał z miasta ..
              > 2.Nie oszukujmy się ćpanie znajdzie się wszędzie. W ośrodku też się zdaża.
              owszem ale osoba. która w osrodku złamie abstynencję natychmiast z ośrodka
              wyjeżdza - za karę
              > 3.Wspólnota NA nie odrzuca osób które mają problem z utzrymaniem abstynencji,
              > ale uważa że jest ona niezbędna do zdrowienia.
              no własnie mi na etapie trzeźwienia (na początkowym jej etapie) widok osób
              nietrzeźwych bardzo by przeszkadzał
              > 4.Ośrodki zamknięte oferują terapię terminową, we wspólnocie można być całe
              > życie, bo trzeźwieje się całe życie.
              tu się mylisz.. większość ośrodków utrzymuje stały kontakt ze swoimi
              podopiecznymi oferując im wsparcie w razie potrzeby
              > 5.Ośrodki zamknięte (np.wiele Monarów) nie kładzie rzadnego nacisku i zachęty
              > do dalszej pracy nad sobą po ośrodku oraz do utrzymywania abstynencji również
              > alkoholowej (w NA mói się że alkohol to też narkotyk). owszem - wiele ośrodków
              zaleca dalsze leczenie, wskazuje placówki gdzie należy dalej kontynuowac
              terapię.. wiele ośrodków współpracuje z grupami NA
              .
              > 6.Nie jestem przeciwny ośrodkom zamkniętym, wielu osobom pomogły zacząć
              > abstynencję. Problem w tym że utrzymanie abstynencji to niezbędny warunek do
              > trzeźwego życia, ale to tylko początek, dający możliwość dalszego rozwoju,
              > pracy ad sobą, przywracania trzeźwego postrzegania świata.
              i tu się zgadzamy w 100%
              > 7.W Monarach nie stawia się alkoholu na równi z narkotykami, wile osób pije
              > uważając błędnie że utrzymuje abstynencję.
              tu znów się mylisz w ośrodkach zamkniętych ( w tych w których ja bywałam bądź
              pracowałam) również alkohol= narkotyk.. każda substancja zmieniająca świadomość
              jest zła.
              w każdym ośrodku mówi się o dwóch podstawowych abstynencjach - narkotykowej i
              alkoholowej, w niektórych włącza się również zakaz palenia czy picia kawy.

              ziemovicie, wiem, że mamy różne zdania na temat drogi ku trzeźwości, ale dobrze
              że cel mamy jeden :D

              pewnie ja musze tak samo zrewidowac swoje poglądy na temat wspólnot jak ty na
              temat leczenia zamkniętego - to w ostatnich czasach naprawde bardzo się zmieniło
              - tak jak zmienił się rodzaj narkomanii ( z kompociarzy w głównej mierze na
              brownowców i kokainistów)..
              dodam, że naprawdę do dziś (a nie biorę już dość długo) nie lubię widoku osób
              naćpanych i takie osoby bardzo by mi na mitingu przeszkadzały..
              a wogóle podaj najlepiej mi jakiś fajny termin na meeting w Warszawie ( i czy
              mogę wpaść z dwulatką :D )
              • ziemovit Re: jestem dziewczyna alkoholika i narkomana 01.06.06, 13:38
                Cześć Mamutka !
                mammutka napisała:

                > 1.Wygłaszasz sądy na temat wspólnoty NA jak mniemam (nazywasz ją AN co jest
                > > niepoprawne), ciekawe kiedy byłaś ostatnio na mitngu.
                > jakieś dwa lata temu.. masz racje dawno, byłam bo było mi to potrzebna a mój
                > terapeuta wyjechał z miasta ..
                Też chodziłem do teraeuty kiedyś i... na mitingi - jedno z drugim się nie
                wyklucza...
                > > 2.Nie oszukujmy się ćpanie znajdzie się wszędzie. W ośrodku też się zdaża
                > .
                > owszem ale osoba. która w osrodku złamie abstynencję natychmiast z ośrodka
                > wyjeżdza - za karę
                W NA nikt nikogo nie karze i nie wyrzuca. Można przyjść i wyjść kiedy się chce.
                Osoby pod wpływem też mi dużo dają gdy są na mitingu bo przypominają mi z kąd
                przyszedłem i kim jestem
                > > 3.Wspólnota NA nie odrzuca osób które mają problem z utzrymaniem abstynen
                > cji,
                > > ale uważa że jest ona niezbędna do zdrowienia.
                > no własnie mi na etapie trzeźwienia (na początkowym jej etapie) widok osób
                > nietrzeźwych bardzo by przeszkadzał
                Zgadzam się z Tobą, ale nie uciekniesz przed widokiem takich osób również na
                ulicy, z praktyki osoby pod wp[ływem rzadko pojawiają się na mitingach, zawsze
                można opuścić miting, poza tym grupa powinna (zdaję sobie sprawę że nie zawsze
                to robi dobrze) otoczyć opieką osobę która jest krótko trzeźwa, bo przede
                wszystkim ma nieść posłanie uzależnionemu który wciąż jeszcze cierpi
                > > 4.Ośrodki zamknięte oferują terapię terminową, we wspólnocie można być ca
                > łe
                > > życie, bo trzeźwieje się całe życie.
                > tu się mylisz.. większość ośrodków utrzymuje stały kontakt ze swoimi
                > podopiecznymi oferując im wsparcie w razie potrzeby
                nie mylę się, właśnie chodzi o to "w razie potrzeby", NA proponuje stałą pracę
                nad sobą (program 12 kroków, sponsor, pełnienie służb), niezależnie od stażu
                abstynencji i samopoczucia. Uzależnieni jesteśmy w każdym momencie życia, nie
                tylko gdy jest źle
                > > 5.Ośrodki zamknięte (np.wiele Monarów) nie kładzie rzadnego nacisku i zac
                > hęty
                > > do dalszej pracy nad sobą po ośrodku oraz do utrzymywania abstynencji rów
                > nież
                > > alkoholowej (w NA mói się że alkohol to też narkotyk). owszem - wiele ośr
                > odków
                > zaleca dalsze leczenie, wskazuje placówki gdzie należy dalej kontynuowac
                > terapię.. wiele ośrodków współpracuje z grupami NA
                OK. sory - ośrodek w którym ja bylem nie proponował nic oprócz tego że można
                było go odiwedzić... faktyczmnie czasy się zmieniają i ośrodki pewno też.
                > .
                > > 6.Nie jestem przeciwny ośrodkom zamkniętym, wielu osobom pomogły zacząć
                > > abstynencję. Problem w tym że utrzymanie abstynencji to niezbędny warunek
                > do
                > > trzeźwego życia, ale to tylko początek, dający możliwość dalszego rozwoju
                > ,
                > > pracy ad sobą, przywracania trzeźwego postrzegania świata.
                > i tu się zgadzamy w 100%
                :)
                > > 7.W Monarach nie stawia się alkoholu na równi z narkotykami, wile osób pi
                > je
                > > uważając błędnie że utrzymuje abstynencję.
                > tu znów się mylisz w ośrodkach zamkniętych ( w tych w których ja bywałam bądź
                > pracowałam) również alkohol= narkotyk.. każda substancja zmieniająca
                świadomość
                > jest zła.
                Tak, ale jakby alkohol to mniejsze zło, znam co najmnie trzy takie tradycyjne
                ośrodki gdzie pijący neofici są traktowani jako osoby prowadzące trzeźwe
                życie...
                > w każdym ośrodku mówi się o dwóch podstawowych abstynencjach - narkotykowej i
                > alkoholowej, w niektórych włącza się również zakaz palenia czy picia kawy.
                no tak to już zależy od ośrodka, ale w praktyce zakazy które są w ośrodkach
                mają kiepskie odzwierciedlenie w życiu pacjentów po ukończeniu terapii...
                > ziemovicie, wiem, że mamy różne zdania na temat drogi ku trzeźwości, ale
                dobrze
                > że cel mamy jeden :D
                wydaje mi się że nie konieczie mamy takie zupełnie różne zdania... mnie też
                wiele rzeczy w NA drażniło i czasami drażni. Jak wszędzie są to tylko ludzie i
                to uzależnieni.
                > pewnie ja musze tak samo zrewidowac swoje poglądy na temat wspólnot jak ty na
                > temat leczenia zamkniętego - to w ostatnich czasach naprawde bardzo się
                zmienił
                > o
                > - tak jak zmienił się rodzaj narkomanii ( z kompociarzy w głównej mierze na
                > brownowców i kokainistów)..
                dla mnie to na dziś na prawdę nie ma znaczenia co kto brał, czy pił.
                > dodam, że naprawdę do dziś (a nie biorę już dość długo) nie lubię widoku osób
                > naćpanych i takie osoby bardzo by mi na mitingu przeszkadzały..
                sory za wstrzk, ale może warto się zastanowić dlaczego...
                > a wogóle podaj najlepiej mi jakiś fajny termin na meeting w Warszawie ( i czy
                > mogę wpaść z dwulatką :D )
                to może już na prv

                Dzięki za dyskusję i przyznam że w pierwszym poście może trochę mnie poniosło.
                Zaznaczam też że nie chciabym wypowiadać się w imieniu całej wspólnoty NA, są
                to tylko i wyłącznie moje opinie i spostrzeżenia.

                pozdrawiam
                • mammutka Re: jestem dziewczyna alkoholika i narkomana 03.06.06, 13:19
                  fajnie, że wychodzi, w większości tematów mamy jednak podobne zdanie :D

                  jednak z jedna rzecza się na pewno nie zgodzę
                  piszesz
                  > - tak jak zmienił się rodzaj narkomanii ( z kompociarzy w głównej mierze
                  > na
                  > > brownowców i kokainistów)..
                  > dla mnie to na dziś na prawdę nie ma znaczenia co kto brał, czy pił.

                  dla mnie również nie ma to najmniejszego znaczenia - kto co i ile czasu brał..
                  jednak musisz przyznać, że dzisiejsza narkomania bardzo różni się od tej sprzed
                  10ciu czy 15 laty.. dziś młodzi ludzie często nie wypadają z ról społecznych,
                  uczą się czy pracują, mieszkają z rodzicami a nie są na gigancie, nie dorabiają
                  sobie ideologii (jak niegdyś np punki)a ich jedynym w zasadzie problemem jest
                  nietrzeźwość..
                  • ziemovit Re: jestem dziewczyna alkoholika i narkomana 05.06.06, 10:39
                    zmieniły się środki, może nie ma już podszywania ideologi, może inaczej
                    wyglądają dzisiejsi narkomani, może jest trochę większa świadomość i rodxziny
                    szybciej oriętują się co jest grane i pchają na leczenie, na pewno się
                    pozmieniało, tylko że nadal uważam że nie ma to większego znaczenia.
                    Choroba jest jedna - uzależnienie, a dno dla każdego jest inne, dla kogoś
                    będzie to bezdomność, utrata rodziny, zdrowia, prostytucja, więzienie, a dla
                    kogoś innego kłopoty w szkole. Jeśli obydwoje są uzależnieni to najważniejsze
                    co robią z tym problemem dzisiaj.
              • ziemovit Re: Ziemowicie 19.06.06, 16:41
                no to widać jak ja miałem do czynienia z Monarem (już nie mam) to nie kładł -
                wszyswcy neofici co do jednego z wielu lat pili alkohol, jedyny nacisk jaki by
                ł kładziony to gadki w stylu: "musicie uważać bo alkohol jest niebezpieczny,
                ale jakoś nie przeszkadzało to np. że w mieszkaniu readaptaycyjnym lodówka była
                zapełniona browarem, a libacje niejdnokrotnie kończyły się nad ranem. Nikt nic
                z tym nie robił oprócz upomnień. Skoro to było normą, kolejni neofici tez
                sięgali po alko i wileu skoczuyło na bajzlu bądż popija do tej pory prowadząc
                życie od piwka do piwka, telewizor, praca, telewizor.
                Fakt może to taki ośrodek, a może cały Monar się zmienił już...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka