Zaczynam się bać sama siebie.

08.06.06, 17:22
Wiem,że piję za dużo.Codziennie.Mocne piwo,wódka.Byle szybko zaburzyć
świadomość.Alkohol na razie nie dezorganizuje mi życia,z powodu kaca nigdy
nie zawaliłam ani dnia pracy.Mogę nie pić tydzień,dwa,miesiąc.Wtedy świetnie
sie czuję,mam dużo energii,potrafię się cieszyć drobiazgami.Ale podświadomie
tęsknię za alkoholem.I kiedy czuję,że znowu nadchodzi ten dzień,że się
napiję,czuję się szczęśliwa.I potem znowu piję miesiącami.Trwa to już ok.5
lat.Czytam Wasze forum,teoretycznie wiem,co powinnam zrobić.Ale ciągle to
odsuwam.Nie wierzę w żadne terapie,muszę sama sobie pomóc i pukładać wszystko
w głowie.Wydaje mie się,że bym potrafiła,ale jeszcze nie teraz.Z alkoholrm
jest mi po prostu dobrze.Błędne koło.
    • 7zahir Re: Zaczynam się bać sama siebie. 08.06.06, 17:59

      Poczytaj, może znajdziesz coś dla siebie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40978680&a=40978680



      • wadera3 Re: Zaczynam się bać sama siebie. 08.06.06, 18:06
        no może poprawię :)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40978680&a=40978680
        • 7zahir Re: Zaczynam się bać sama siebie. 08.06.06, 20:03
          Dzieki. Masz racje tak łatwiej:-)
    • letek17 Re: Zaczynam się bać sama siebie. 08.06.06, 18:13
      Skoro jednak napisałaś ten post to już chyba nie jest tak różowo. Świadomie czy
      nie zrobiłaś pierwszy krok, przyznałaś się przed innymi, że masz problem.
      Cho...e daleka droga jeszcze do tego zanim zrobisz to przed żywym czlowiekiem.
      Może będziesz musiała już zawalić robotę, albo stacić inne dobro. U mnie trwało
      to długo, przed lustrem powtarzałem ze dwa lata zanim w poradni powiedziałem, że
      mam problem - jestem alkoholikiem. Potem na mityngu AA. Bo właśnie jeszcze nie
      ......
      Szkoda mi teraz tego czsu. Z drugiej strony, gdybym wcześniej poszedł to nie
      wiem czy byłbym tak zdeterminowany? Czy z pełnym przekonaniem stwierdziłbym, że
      tak dłużej nie chcę żyć.
      Nie wierz tylko, że sama możesz poukładać sobie w głowie. Szkoda czasu i zdrowia.
      Sama możesz jedynie zdecydować, że chcesz przerwać to błędne koło - i przestać
      wiedzieć lepiej - co Ci jest potrzebne.
      Samo studiowanie internetowych portali niewiele Ci pomoże.Walka z nałogiem to
      działanie w realu, trzeba codziennie coś zrobić w tym kierunku. Tu możesz
      podzielić się myślami, zdarzeniami, zebrać opinie.
      Ty odpowiadasz za swoje życie, picie, trzeźwienie. Więc zapraszam do kolejnych
      kroków. Dziś a nie jutro. Uwierz, że można coś z tym problemem zrobić i warto.
      Życzę wiele powodzenia, chęci i pogody ducha. Letek
    • e4ska Re: Zaczynam się bać sama siebie. 08.06.06, 21:01
      Rozalio, jestem osobą, która dała sobie radę bez terapii, ale... powinnaś
      natychmiast udać sie do jakiegos ośrodka, linki do odpowiednich stron znadziesz
      bez trudu. Jesteś zaawansowaną alkoholiczką. Masz ciągi. "Miesiącami". To są już
      potężne ciągi, kochana, bardzo charakterystyczne. Pewnie doszłaś do momentu
      silnej głowy, stąd ta pozorna zdolność do pracy. A nie klinujesz czasem? Na
      pewno nie? Próbujesz kontrolowac picie. Sama kłamiesz przed sobą, że możesz
      wytrzymać, że "dasz sobie radę sama". Na razie rady sobie nie dajesz. Zaczynasz
      pić, kiedy pojawia się objaw głodu alkoholowego. Będziesz miala coraz wieksżą
      ochotę i coraz szybszą, normalka. Zaczynasz się motać. Pocieszasz, że inni mają
      gorzej. Bo ty pracujesz. Naprawde, tak bez zadnych klopotow pracujesz? A ile
      tracisz kasy? I to "jeszcze nie teraz". Alkohol daje złudne poczucie przyjemnego
      nastroju. Wiesz, jesteś klasycznym przykładem alkoholiczki:((((

      Rozalio, idź. Zobacz, jak jest. Możesz od razu poprosić o konkretne informacje
      na temat choroby. Żeby zrezygnowac z terapii, trzeba najpierw toto obejrzeć,
      prawda? Bo widzisz, ja przewaliłam mnóstwo książek, artykułów, od "Świata
      Problemow" do "Przeglądu Farmaceutycznego", przestudiowałam wszelkie możliwe
      fora, nie tylko polskie, ale Ty nie masz czasu...

      I wiesz, co najważniejsze, ja znalazłam sposób na życie. Doznałam tego, co
      nazywa sie olśnieniem, przebudzeniem, metamorfozą, przełomem, iluminacją, jak
      zwał, tak zwał, ale masz coś takiego? Nie, masz to, co w żargonie terapeutycznym
      nazywa sie "suchym alkoholizmem". Starasz się nie pić, ale jest Ci z tym źle,
      marzysz o butelce.

      Rozalio, na alkoholizm się umiera. Rozejrzyj się wokoło, zobaczysz. Albo się
      przebudź, albo idź na terapię. To jest właściwie szkolenie, a nie leczenie, ale
      dla Ciebie nie ma to w tej chwili znaczenia. Lepsze przebudzenie z urzędu niż
      haniebna pijacka śmierć.

      Nie masz żadnego czasu. Już jest późno. Więcej odwagi, nie okłamuj się, to nic
      nie da.
    • stefan-50 Re: Zaczynam się bać sama siebie. 08.06.06, 21:23
      Dołożę i ja 2 zdania. Może najgorsze jest to że alkohol O S Z U K U J E !
      Najbardziej pijacego. Mam 30 lat stażu, 8 lat nie piję Ż A D N E G O A L K O H
      O L U i trochę mi żal tych 30 lat. Z drugiej strony gdyby nie te 30 .... nie
      byłoby tych 8.
    • wojtech451 Re: Zaczynam się bać sama siebie. 11.06.06, 18:54
      rozalia_z_sasiedztwa napisała:

      > Wiem,że piję za dużo.Codziennie.
      > Z alkoholem jest mi po prostu dobrze.

      Wszyscy tak mieliśmy. Właśnie to - jest mi dobrze!
      Tylko że do czasu, może rok, może pięć, może dziesięć? Ale przyjdzie czas że
      będzie źle, zaczniesz zawalać pracę, alkohol zdominuje życie codzienne i cały
      swój czas będziesz podporządkowywać butelce. Ja tak miałem i wielu innych tu
      piszących. Odsuwasz w czasie? Odsuwaj, Twój czas przyjdzie tylko że wtedy
      będzie trudniej a być może zmiany będą juz niemozliwe?
      Ale jedno jest pewne. Kiedy przestaniesz pić, będziesz żałować, że tak późno
      podjęłaś decyzję - straconego czasu nie da sie nadrobic!
      • baasil Re: Zaczynam się bać sama siebie. 11.06.06, 22:47
        króciutko z braku czasu: odkąd przestałem pić i poznałem mnóstwo takich osób
        jak ja,wszystkie one ,łącznie ze mną miały do siebie pretensje:"dlaczego tak
        póżno zdecydowałem (-am) się na leczenie,tak bardzo szkoda tych straconych lat
        (nawet 19-olatka z którą kończyłem terapiię)skorzystaj z naszego doświadczenia.
        i nie znam osobiście alkoholika ,który by sobie sam z tym poradził.samemu to co
        najwyżej można się napić!
    • rauchen Re: Zaczynam się bać sama siebie. 12.06.06, 00:08
      tak sobie czytam to forum, patrze na siebie, i tak sobie mysle co do rozalii:
      zeby zyskac doswiadczenia alkoholowe, i ostateczne postanowienia, ze biore to
      co mi oferuja, bo alkohol przestal byc juz tym, z czym czuje sie dobrze, i chce
      definitywnie z tym skonczyc, pewnie jeszcze masz tak z 5 lat przed soba takiego
      wahania sie: przeszkadza mi, no ale dobrze mi tym, jeszcze tyle nie zawalilam,
      jeszce tyle potrafie, i jeszcze te kontrolowane niepicie tygodniami,
      miesiacami, w sumie jeszcze daje rade.
      Alkoholizm jest choroba postepujaca.
      Jesli pozostaniesz w tym stylu nic z tym nie robiac,
      to za piec lat, o ile jeszcze dasz rade tu cos napisac,
      to najprawdopodobniej bedzie to to, ze zalujesz, ze 5 lat wczesniej nie wzielas
      sie za to, co juz niby wiesz teraz, i te 5 lat przeznaczylas na osiaganie
      nowych, wciaz bardziej przykrych doswiadczen alkoholowych.
      • baasil Re: Zaczynam się bać sama siebie. 12.06.06, 11:40
        piszesz,że jak pijesz to byle szybko i dużo - zabużyć świadomość.cały ja!
        nie piłem dla smaku ,tylko dla efektu(dla smaku to sobie wmawiałem,że piję jak
        już sam zauważyłem ,że z tym moim piciem to jest coś nie tak).trzy szybkie i
        już było ok.- już się pod czachą kotłowało,świat piękniał,problemy znikały.i
        tylko po wytrzeżwieniu znowu było jak wczesniej,albo jeszcze gorzej - bo
        dochodził kac i moralniak.no,ale wystarczy się napić i znowu ok.( tylko,że jest
        to ucieczka, oszukiwanie siebie. a pamiętaj,że oszukiwać się można,ale uciec od
        siebie nie da rady!)
        tak,masz rację błędne koło.tylko wyrwać się z niego coraz trudniej. "ale co
        tam ,dobrze mi z tym"- też tak mówiłem.jak mi już było źle, to było za
        późno,leżałem w rynsztoku.
        masz jeszcze pracę?rodzinę?życie? noooo,to masz szansę! wszystko ... stracić!
        WYSTARCZY ,ŻE BĘDZIESZ PIĆ!
        i jeszcze raz podkreślę - sama sobie nie dasz rady - nie znam takiej
        osoby,która bez pomocy innych ludzi dźwignęła się z tej choroby.
        a na koniec radosna wiadomość :nie musisz przestać pić do końca życia,
        wystarczy dziś nie pić. (powtarzam to sobie od ponad 1111 dni i działa)
    • drak02 Re: Zaczynam się bać sama siebie. 12.06.06, 12:03
      Rozalia rzuciła temat i sama gdzieś unknęła. Być może nie chce słuchać tego co
      jest nieprzyjemne, woli w złudnym świecie alkoholu cieszyc się z chwilowej
      poprawy nastroju.
      • rozalia_z_sasiedztwa Re: Zaczynam się bać sama siebie. 12.06.06, 12:11
        Nie zniknęłam:)
        I mnie alkohol w ogóle nie poprawia nastroju,naprawdę.Gdy się napiję łapię
        potwornego doła,ale to mi sprawia przyjemność.Wiem,że to brzmi
        paradokslanie,ale tak właśnie jest.Jakaś autodestrukcja,w której odnajduję coś
        w rodzaju ukojenia.
        • baasil Re: Zaczynam się bać sama siebie. 12.06.06, 16:03
          od czego uciekasz?
          ukojenie. musi ci być cholernie źle na tym świecie. tylko ,że świata nie
          zmienisz,ale swoje życie możesz.
          • rozalia_z_sasiedztwa Re: Zaczynam się bać sama siebie. 12.06.06, 16:41
            Moje życie,patrząc z boku jest udane-i to rodzinne,i zawodowe.Tak jak
            napislalam,przez alkohol nie poniosłam (jeszcze)żadnych strat,oprocz tych
            finansowych i może również zdrowotnych.Lubię ten stan zamroczenia
            alkoholowego.Nie upijam się mocno,ale wprowadzam się w lekki rausz.Uciekam do
            przeszłości,mam poczucie,że wszsytko co najlepsze,juz mnie w życiu spotkało.Na
            pewno jestem pijaczką,ale czy alkoholiczka,to 100% pewności nie mam.
            • 7zahir Re: Zaczynam się bać sama siebie. 14.06.06, 22:10
              Jesli alkohol jest dla Ciebie lekiem
              przynoszącym ukojenie - to witaj w klubie
              Kochana alkoholiczko.
              Twoje wypowiedzi są dla mnie przypomnieniem
              identycznych moich mysli sprzed 3 lat.
              Tak jak ja szukasz, ale jeszcze masz nadzieje,
              ze poradzisz sobie sama.
              Cieszę się, że jesteś tu z nami,
              bo forum jest jak mityng AA, na którym zagubieni,
              ale jeszcze nie zdecydowani słuchają wypowiedzi innych
              i w koncu któryś z nas porusza tę najczulszą
              strunę i nagle cos zaczyna działać.
              Wypowiedzi nowicjuszy, tak jak Twoje są bardzo
              cenne dla pozostałych uczestników.
              Przypominają jak mysleliśmy i mamy okazję
              porównać je z dzisiejszym widząc,że trzeźwiejemy.
              Pozdrawiam ciepło!
    • cortona Re: Zaczynam się bać sama siebie. 14.06.06, 14:59
      Rozalia, to prawie mój klon, z takim wyjątkiem, że nigdy nie piłam codziennie,
      ale wynik trzy razy w tygodniu już mi się pare razy zdarzył.
      Jakoś na razie o terapii nie myślę, bo wydaje mi się, że samo mi się zmądrzało.
      Znam przeciwnika i staram się nie wchodzić mu w drogę. Poza tym entuzjazm
      trzeźwości na tym forum utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto eksperymentować.
      Każdy dzień zakończony abstynencją jest dla mnie powodem do radości. Jeśli więc
      tak prostym sposobem można mieć satysfakcję, to czemu się jej pozbawiać.
      Zgadzam się, że terapia może być niekiedy konieczna, ale okropnie nie podoba mi
      się to słowo na "a" i za nic nie chcę się nim określać.
      • rozalia_z_sasiedztwa Re: Zaczynam się bać sama siebie. 14.06.06, 19:27
        A ja właśnie sobie popijam.Wiem,że na tym forum bardziej wypada pisać,ile to
        się wytrwało w trzeźwośći,ale niestety nie mam takich rezultatów.Jeśli
        moderator uzna,że daję zły przykład,proszę usunąć mój wpis.
        • e4ska Re: Zaczynam się bać sama siebie. 14.06.06, 20:31
          Rozalio, każdy z nas, tutaj na tym forum piszących o swoim alkoholizmie, wie,
          jak to jest - jaki to spokój, pewność swoich racji, wiarę we własną mądrość daje
          popijanie. Martwisz się cały dzień, ale wreszcie nadchodzi upragniony moment,
          kiedy wreszcie wszytko odsuwasz daleko i nic ci już nie grozi, a wszytko ma
          swoją doskonałą miarę jak księżyc w pełni.

          Są tacy wyedukowani, którzy, kiedy sami nie piją, z jakąś zajadłą nienawiścią, z
          wsciekłością mszczą się na tzw. "czynnych alkoholikach", ten "czynny" - jak dla
          dewota sklep w wielkie święto — jest dla nich nie-człowiekiem, odrażającym
          monstrum, śmieciem. Agresja to jednak nie reguła. Ja i wielu innych po prostu
          nie zazdrościmy jeszcze pijącym, cieszymy się, że to już poza nami, boimy się
          powrotu do picia, świadomość, że kiedyś coś takiego może wrócić, jest zmorą, z
          którą trzeba walczyć, ale trzeba też żyć.

          Rozalio, pijesz, bo musisz, nie możesz przestać, tego mamy Ci zazdrościć? Bać
          się, że z żalu - bo Ty tak, a my - nie... no to napijemy się? Bzdura.

          Kiedy będziesz w stanie pomyśleć bardziej realnie, pamiętaj, uwierz, że skoro
          tylu ludziom udało się wyrwac z nałogu, to i Tobie się uda.

          Twoj wpis jest pełen rozpaczy, myślę, że o tym wiesz. Co zadusiłaś w sobie dziś,
          wróci ze zdwojoną mocą jutro, moze jeszcze nad ranem, i znowu napiszesz to samo?
          Jak długo to potrwa? Mój najgorszy czas, ktorego początki byly takie jak Twoje
          teraz, trwały parę lat. Będziesz więc miała o czym pisać, ale szczerze życzę Ci,
          sąsiadko, obym się myliła.
Pełna wersja