2 pytania do szanownych forumowiczow

06.07.06, 02:10
Czy komus z Was, kto pil za duzo, udalo sie po prostu zmniejszyc ilosc i pic
troche, do obiadu, bez upijania sie? Czy trzeba sie upijac albo w ogole nie
pic?
Czy jest dobrze jesli czlowiek woli wypic sam, umiarkowana ilosc, bo w
towarzystwie czuje presje zeby wypic wiecej, wiec woli w ogole nie pic z
ludzmi? Jest to niby "picie do lustra", ale bez upijania, po prostu
delektowanie sie mala iloscia dobrego alkoholu w samotnosci. Co Wy na to?
    • letek17 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 08:44
      Nie i Nie
      Kiedyś obiecałem sobie, że nie będę już pił w towarzystwie do zerwania filmu. I
      od tego czasu oponad 5 lat - do pójścia na odwyk tak się nie działo.
      Za to ostatnie trzy lata spędziłem na rauszu. Picie 6-7 razy dziennie po 100 g
      wódki albo jej zamienników pozwalało mi funkcjonować ( praca, rodzina ) ale
      kiedy chciałem na jakiś czas przerwać to drgawki, poty itp.
      Pijąc sam faktycznie unikałem presji towarzystwa, uchodziłem za mało pijącego bo
      gdy inni pili to ja te swoje dwa kieliszki czy dwa piwa i wychodziłem.
      Na końcu tego okresu wieczorem potrzebowałem się dopić. Kiedy żona szła spać to
      ja siedząc przed kompem, telewizorem wypijałęm jeszcze swoją resztę i mogłem
      usnąć, po to by rano dzień zacząć od setki. Kupowałem sobie ćwiartki na
      wieczornym spacerze - starczało na zaśnięcie i by rano ręce przestały się trząść
      i można było zabrać z tacki resztę. To, że sąsiedzi nie widzieli mnie upitego
      dawno przestało być dla mnie powodem do dumy.
      Określenia "za dużo, umiarkowana ilość" dla człowieka, który zaczyna
      reglamentować swoje picie nic nie znaczą. Człowiek nie mający problemu z
      alkoholem nie ma potrzeby wyznaczania sobie ani ilości, ani okoliczności ani
      pory picia. Na dziś wiem, że że takie regulowanie picia to przejaw mojej walki z
      alkoholem. Chciałem korzystać z jego mocy ale uciec przed kosztami.
      Dziś mam sprawę prostą. Nie zastanawiam się nad tym, wiem, że jeden to za dużo
      i dzięki temu żyje mi się znacznie lżej. Letek
    • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 11:15
      Naprawdę uważasz, że jak człowiek woli wypić sam to jest ok?
      No i co znaczy "bez upijania"? Alkoholik z dobrym stażem (nie jakiś menel spod
      sklepu) raczej rzadko się upija w takim rozumieniu ogólnym. Zwykle jest właśnie
      na lekkim rauszu.
      To nie znaczy, że nie ma problemu. Moja matka na takim rauczu jest już ponad 30
      lat. :)
      • janulodz Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 13:03
        Będę brutalny:
        Nie upijam się, nie leżę zasikany pod płotem, nie przepijam ostatniej koszuli to znaczy nie jest ze mną tak żle.
        A g..no prawda.
        Brak kontroli, potrzeba picia, myślenie o alkoholu, popijanie po kryjomu, świadome zmniejszanie ilości, picie na kaca - to już są objawy choroby.
        Im wcześniej leczone tym lepiej.
        I nie łudź się, że to samo przejdzie.
    • drak02 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 14:52
      Poniżej znajdzesz objawy i etapy uzależnienia.
      Przeczytaj sobie , o początkach uzależnienia możemy mówić kiedy pojawiają się
      określone objawy picia (faza ostrzegawcza). W tej fazie radykalne zmniejszenie
      ilości wypijanego alkoholu może jeszcze zapobiec rozwojowi uzależnienia,
      później nie ma już powrotu do picia w 100% kontrolowanego .
      1. Picie towarzyskie
      - picie towarzyskie przy okazji przyjęć i uroczystości
      - picie dla przyjemności
      1. Faza ostrzegawcza
      - picie dla poprawy nastroju
      - szukanie i tworzenie okazji do picia
      - początki regularnego picia
      - upijanie się w sytuacjach towarzyskich
      - "urywanie się filmu"
      - "klinowanie" usuwanie kaca za pomocą alkoholu
      - wzrost tolerancji na alkohol
      - okresowe kłopoty z pamięcią po wypiciu
      - picie w ukryciu, w samotności
      3. Faza Krytyczna
      - wyrzuty sumienia, poczucie winy
      - poczucie konieczności wypicia przed południem
      - zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie
      - oszukiwanie związane z piciem
      - utrata zainteresowań nie związanych z piciem
      - obojętność w stosunku do jedzenia, nieregularność odżywiania
      - produkowanie usprawiedliwień i alibi dla dalszego picia
      - nieudane próby kontrolowania picia
      - zachowania agresywne i konflikty z zasadami prawa i porządku
      - nasilanie się zaburzeń pamięci
      - zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego
      - napięcie, drżenie i przymus porannego picia
      - picie ciągami z okresami powstrzymywania się od alkoholu dla poprawy zdrowia
      - próby udowadniania sobie swojej siły woli i zdolności do kontrolowania picia
      - pogorszenie się zdrowia fizycznego
      - obniżanie się tolerancji na alkohol
      - zaburzenia popędu seksualnego
      4. Faza chroniczna
      - okresy długotrwałego upijania się
      - osłabiona zdolność rozumowania
      - picie stało się jedyną ważną sprawą w życiu
      - załamanie moralne, degradacja zawodowa i społeczna
      - rozpad więzi rodzinnej
      - poczucie skrajnej bezradności i odizolowania się od świata
      - stany lękowe i obsesyjne picie
      - otępienie alkoholowe
      - psychozy alkoholowe, delirium,
      - padaczka alkoholowa
      - choroby somatyczne - mars kość wątroby, polineuropatia
      - krańcowe załamanie się funkcji organizmu
    • zwykladziewczyna5 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 18:01
      To, co napisaliscie nie ma nic wspolnego ze mna. Palilam kilka lat i po prostu
      ktoregos dnia przestalam. Ok. 10 lat temu, wtedy gdy przestalam sie tez upijac.
      Nie pozwalam palic przy sobie, wychodze z zadymionych miejsc.
      Przyznam, ze w przeszlosci zdarzylo mi sie wypic za duzo i bylo to ZAWSZE w
      towarzystwie. Wiekszosc pila, ja probowalam sie dopasowac. Od ok. 10 lat
      przestalam pic z ludzmi i dzieki temu nie upijam sie. Jestem w stanie kilka
      razy w tygodniu (wcale nie codziennie) wypic sama (do obiadu, nie na pusty
      zoladek) jedno male piwo, maly kieliszek wina, ewentualnie jeden coctail. Nie
      nazwalabym tego "piciem do lustra". Sama lepiej kontroluje ilosc alkoholu, niz
      pijac z innymi. Jesli butelke wina pije przez 4 dni (750 ml butelka),
      niekoniecznie z rzedu, to nie wmowicie mi, ze jestem alkoholikiem.
      • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 18:49
        Jeśli jesteś taka pewna to skąd te wątpliwości i pytanie na forum? :)
        • zwykladziewczyna5 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 20:20
          Nie mam watpliwosci co do mniej samej. Pytanie bylo skierowane do innych. Czy
          ktos z forumowiczow, kto pil duzo byl w stanie ograniczyc sie bez abstynecji.?
          Polecam czytanie ze zrozumieniem. Moze rozumiesz to, co chcesz zrozumiec?
          Mecza mnie niepijacy alkoholicy, ktorzy narzucaja abscynecje innym. Niech
          kazdym musi byc abscynentem. Z paleniem jest inaczej. Trzeba calkowicie z niego
          zrezygnowac.
          • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 21:50
            Czytam ze zrozumieniem. Dwa lata mialam kontakt z alkoholikami, więc wyczytuję
            więcej niż myślisz.
            Mnie też męczą alkoholicy, tyle że pijący. Dla niepijących mam szacunek, ale
            znam niewielu, to może dlatego. :) Ale co to ma do mnie to już nie wiem. :)
            Jeśli więc ktoś tu czegoś nie rozumie, to raczej nie jestem to ja. :D

            A pytanie skierowane do innych bardzo precyzyjnie. :) Skąd wzielaś opcję picia
            samemu w celu kontrolowania ilości, wymyslilaś teoretycznie calkiem, wyśnilo Ci
            się, że tak można? Bo rozumiem, że nie o Ciebie chodzi... :)

            Zdradzę Ci tajemnicę poznaną na grupach wsparcia od pacjentów - to że ktoś pije
            to nie problem, to że wie iż za dużo pije to good, ale to że innym wkręca
            pijaństwo to już jest sprawa do przemyślenia. Przedumaj to zanim mi jeszcze raz
            napiszesz, że mam alkoholowy problem. :))))
            • zwykladziewczyna5 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 22:04
              Nie wiem, skad biore cierpliwosc zeby Ci jeszcze raz to samo tlumaczyc. Nie
              czytasz ze zrozumieniem. Ja pilam za duzo w towarzystwie, sama jestem w stanie
              pic ta sama butelke wina przez 4 dni (niekoniecznie 4 z rzedu). Czy znasz
              alkoholika, ktory jest w stanie tak pic? Ja nie jestem alkoholikiem, ale wedlug
              alkoholikow wszyscy, ktorzy pija maja problem alkoholowy.
              • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 06.07.06, 23:24
                Nadzwyczajna, Twoje pytanie jest jasno i dobrze sformułowane, ale kierujesz je
                do niewłaściwych osób. My, alkoholicy, nie możemy dać innej odpowiedzi niż tę,
                którą otrzymałaś. To tak, jakbyś pytała: Jeżeli będę chodzic po poręczy balkonu
                na dziesiątym piętrze wieżowca, spadnę i zabiję się? Pracownik szpitalnej
                kostnicy odpowie: Tak, spadniesz i zabijesz się. Ale gdybyś spytała jedną z
                moich koleżanek, usłyszałabyś: A skądże, przecież pijany spada zawsze na
                właściwą stronę.

                Mówisz, że miałaś za sobą pijaństwa... ale to nie znaczy, że jesteś
                alkoholiczką. Mówisz, że się ograniczasz. Że pijesz powoli, dla przyjemności
                (dla mnie picie nie jest już przyjemnoscią). Pamiętam doskonale, jak podarowano
                mi kiedyś w dowód żywych uczuć butelkę koniaku w cenie dobre buty. Mała
                buteleczka, a starczyła na dwa miesiące, piłam rano, odświętnie, w wyjątkowo
                pięknym szkle, wyluzowana, dystyngowana... potem piłam rano lampkę brandy na
                lepsze ciśnienie, codziennie, już bez większych ceremonii, a potem piłam lampkę
                zwyczajowo na lepsze wszytko, a po kryjomu, żeby rodzina nie wyśledziła,
                szklankę czystej. Że to niby tylko koniakiem ode mnie zajeżdża:) A potem to już
                rana nie czekałam, w nocy rwałam do sklepu, co tam koniak, i tak dobrze, bo do
                denaturatu nie dobiłam:)))

                Więc ja jestem ta kostnicowa. Ale Ty, jeśli tak długo trzymasz miarę, nie
                upijasz się, spadniesz na właściwą stronę. Tylko zapytam: po co w ogóle chodzić
                po poręczy?
              • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 07.07.06, 07:49
                Oczywiście słoneczko, że znam alkoholika, który jest w stanie tak pić. Moja
                matka tak pije. :)
                Dlatego w ogóle się tu odezwałam. :)

                I dlatego napisałam - spróbuj nie pić wcale jakiś czas i sprawdź co Ci chodzi
                po głowie, gdy do tego obiadu postawisz maślankę, nie wino. Ot cała filozofia.

                A to co napisałaś na końcu to nieprawda. Oni tylko szybciej wyłapują problemy
                teraz, gdy już pić przestali, widzą to u innych czego nie widzieli/nie chceli
                widzieć u siebie.
                • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 07.07.06, 10:36
                  Znaj proporcję, mocium panie...
                  Onka, czy Twoja mama przebywa od trzydziestu lat na rauszu, pijąc np. jedno wino
                  tygodniowo? Bo jeśli tak, to ma cholernie słabą głowę:((((
                  • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 07.07.06, 10:50
                    Nie wiem czy robisz sobie jaja czy po prostu nie znasz sprawy, postawię na to
                    drugie...
                    W pewnym momencie spada tolerancja na alkohol. Po jakimś tam czasie (kwestia
                    indywidualna) wystarczy kieliszek wódki, by być na lekkiej bańce pół dnia.
                    • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 07.07.06, 14:25
                      Nie znam Twojej mamy:)
                      Ale znam wielu alkoholików z ogromnym stażem picia i wiesz, żaden nie upiłby sie
                      jednym kieliszkim, takim 25g., a jeśli, to raczej byłby spał, nie zaś
                      funkcjonował na rauszu. A co do Nadzwyczajnej: nie myl, ona jeszcze do tego
                      etapu nie dotarła, przecież o tym pisze. I jak się utrzyma przez całe lata z
                      takim poziomem, to nic jej nie będzie. Natomiast grozi jej niebezpieczeństwo
                      uzaleznienia przy zwiekszonych dawkach, co powinna brać pod uwagę... ale nikt
                      nie jest prorokiem, nawet we własnym przypadku...
                      • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 10:38
                        Ja nie mówię o upijaniu się tylko o lekkim szumie w glowie. I wiem co mówię, bo
                        mieszkalam z nią 30 lat, a jej alkoholizm jest zdiagnozowany.
                        Pozdrawiam.
                        • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 11:20
                          Przez fachowców, to jasne.
                          I w czym jej szum przeszkadza?

                          Bo jeśli ona wypijała ten swój kieliszek dziennie przez trzydzieści lat, nie
                          więcej, to nie jesteś żadne DDA.
                          • onka75 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 13.07.06, 11:38
                            Teraz mnie zabiłaś. :)))) W czym szum przeszkadza? :))))) To nie w
                            przeszkadzaniu rzecz. Normalny, zdrowy człowiek nie musi odczuwać szumu żeby
                            funkcjonować. Jeśli tego nie rozumiesz, to ta gadka w ogóle nie ma sensu.

                            I nigdzie nie napisałam czy przez 30 czy przez 5 pije kieliszek. Napisałam, że
                            robi tak teraz, gdy spadła jej tolerancja na alkohol.

                            A kto ja jestem to wiem bez Twojej pomocy, bo dwa lata szlajałam się po
                            poradniach z jej powodu. :/
    • drak02 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 07.07.06, 15:22
      Zwykładziewczyna, nikt nie wmawia ci alkoholizmu, zadałaś pytania i uzyskałaś
      mniej lub bardziej konkretne odpowiedzi.Odpoweidzi potraktuj jako informacje i
      ostrzeżenia, ty masz jeszcze szansę ja już swoją wykorzystałem. Pozdrawiam.
      • cortona Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 07.07.06, 15:46
        Rozumiem, że Zwykładziewczyna jest koneserką. Zna się na trunkach, ceni ich
        smak, potrafi się rozkoszować aromatem, ocenić klarowność...tere fere.
        Ja,jestem zwykłym profanem. Nie znoszę smaku alkoholu.
        Więc mnie łatwo przestać. Od paru tygodni nie piję i jest mi wspaniale.
        Przecież alkohol zaburza człowiekowi świadomość, osłabia ciało.
        Trzeźwość - to jest dopiero odlot!
        Zwykładziewczyno, pij sobie te swoje małe daweczki, jeśli sprawia ci to
        przyjemność. Ale to forum raczej nie o tym traktuje. Tutaj nie wypada pić,
        palić, ćpać - nawet umiarkowanie.
        A tak swoją drogą, to jeśli codziennie chodzi ci po głowie alkohol, przyznajesz,
        że kiedyś się upijałaś, a teraz pociągasz w samotności, myślisz o tym, czytasz
        fora o uzależnieniach, to nie jesteś bezpieczna. Twierdzę, że jesteś na prostej
        drodze do zwykłego, ordynarnego alkoholizu.
        Jeśli nie chcesz więc zawrócić, to jak wcześniej napisałam: pij, na zdrowie i
        nikogo o radę nie pytaj.


        • zwykladziewczyna5 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 08.07.06, 00:15
          Wcale nie chodzi mi po glowie codziennie alkohol.
          Maslanka do jedzenia: obrzydliwe, chyba, ze ktos je tylko ziemniaki i kasze.
          Zauwazylam, ze na tym forum ludzie uwazaja same myslenie o alkoholu i
          kontrolowanie wypijanej ilosci za alkoholizm.
          Dzis koncze butelke wina, ktora otworzylam ok. tydzien wczesniej dni temu.
          Kiedys zdarzalo mi sie wypic za duzo, ale bylo to wlasnie to nieszczesne picie
          w towarzystwie. W moim przypadku "picie do lustra" zdaje egzamin. Nie
          zamierzam przez pare dni, moze tygodni kupowac zadnego alkoholu. Nie pije
          codziennie.
          Moze uwazacie, ze wiekszosc Francuzow pijacych wino do posilku jest
          alkoholikami?
          • zwykladziewczyna5 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 08.07.06, 00:16
            Ktos spojrzy kiedy wyslalam poprzednia odpowiedz i pomysli, ze pije w nocy.
            Czas podany jest czasem w Polsce. U mnie jest wlasnie godz.17.16
            • lumpik1 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 11:27
              Najpierw wytrzeżwiej a potem rozpoczynaj dyskusję.Wypisujesz bzdury.
              • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 12:16
                Lumpik!
                nie widzisz,ze zwykla dziewczyna w morze wyplynela!
                swojski lad daleko,
                gruntu polskiego pod nogami brak,
                nogami juz powoli wierzga
                a ty co?!
                zwyklej pomocy krajance odmawiasz
                kola ratunkowego zalujesz(co?... a nie,nie musi byc od razu z napisem AA)
                zarzuc tym razem to towarzyskie
                Lumpik!
                to tylko zwykla dziewczyna i na dodatek polska!
                nie pekaj
                raczej podplyn i popytaj
                a noz,cosss pomozeszsz...
          • szprota Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 12:15
            na tym forum mnóstwo ludzi ma problemy alkoholowe, więc nie dziw się, że
            jesteśmy wyczuleni na każdy sygnał niezdrowego, uzależnieniowego myślenia. ja
            wolę przegiąć w tę stronę niż sobie odpuścić ciągłą uwagę na to, co się we mnie
            dzieje i przegapić jakieś ostrzegawcze znaki, że znów się wkręcam.
            co do meritum: mnie mniej niż twoje winka do obiadu niepokoi fakt, że zabiegasz
            o to, by ktoś ci powiedział "luzik, dziewczyno, sącz sobie dalej, niczym nie
            ryzykujesz". może powie ci to Eska, bo ma mniej terapeutyczne, bardziej otwarte
            myślenie o alkoholu, może nikt. po mojemu takie nawykowe popijanie nie musi być
            mniej niebezpieczne niż regularne upicia, bo przecież chodzi o efekt. jeśli dla
            ciebie to tylko nawyk, jak kremowanie twarzy przed snem - to fantastycznie.
            jeśli zaś chodzi o rauszyk i rozluźnienie, to proponuję przeprowadzić
            eksperyment i spróbować osiągnąć ów stan ducha bez alkoholu. uprzedzam, że
            będzie trudniej, ale bywają tacy, co cenią sobie niechodzenie na łatwiznę :)
            • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 13:49
              Pisze Złota Szprota: "luzik, dziewczyno, sącz sobie dalej, niczym nie
              ryzykujesz". może powie ci to Eska, bo ma mniej terapeutyczne, bardziej otwarte
              myślenie o alkoholu".

              Czegoś takiego nie powiem... wiadomo samo z siebie, tego nie muszę się
              dowiadywać na terapii: każde picie jest ryzykowne, więcej, każde picie jest
              niepotrzebne, głupie gadanie z tymi przyjemnościami, to kultura, wychowanie, a
              nie zwykła potrzeba ludzka, lepiej nie pić w ogóle, natomiast, jak wiadomo, nie
              każdy sączący winko czy drinka zostanie alkoholikiem... na kogo wypadnie, na
              tego bęc, raz dwa trzy, teraz xyz:(((
              • aniolparys Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 21:20
                e4ska napisała:

                > każde picie jest
                > niepotrzebne, głupie gadanie z tymi przyjemnościami, to kultura, wychowanie, a
                > nie zwykła potrzeba ludzka, lepiej nie pić w ogóle

                To byłoby za proste. Nie wytłumaczysz wpływami kulturowymi suchego kaca,
                nawrotów po latach, ani tego, dlaczego nie udała się prohibicja.

                Pamiętasz?

                "W tygodniu, to jesteśmy szarzy, jak ten dym.
                W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
                I życie, jak koszula ciasna pije nas.
                Aż poczujemy mus, raz na jakiś czas..."

                Natura wytwotzyła nam w mózgu ośrodek przyjemności. I ośrodek bólu. Odpowiednio
                pobudzając jeden lub drugi, kijem i marchewką potrafi nam powiedzieć na poziomie
                fizjologicznym co jest dobre a co złe. Ci, co źle to interpretowali, odpadali w
                procesie ewolucji.
                Nic nie jest doskonałe. Natura też. Prosty związek chemiczny c2h5oh potrafi
                szybko i tanio dać nam nagrodę. Za kilka złotych. Otępi przy tem, podniesie
                samoocenę. Bez szarpania się, planowania, rachunków i tego tam wszystkiego o
                czymś kiedyś pisałaś. Są inne narkotyki, mocniej pobudzające.
                Zaryzykuję własną definicję alkoholika: jest to człek, który nie ma w życiu
                większych podniet od alkoholu. Definicja ta jest na tyle konstruktywna, że daje
                wskazówki co do skutecznego leczenia. Dobrze pasuje do mnie z okresu gdy piłem.
                Wyjście z alkoholizmu może być proste. Jak w Twoim czy moim przypadku: jakiś
                impuls przewartościowujący to co daje nam przyjemność. Można też latami nie pić
                i być chorym, tęsknić za utraconym rajem chemicznej podniety.
                Może dlatego tak mało na tym forum takich, co sami przestali pić: ich to nie
                interesuje. Mają inne podniety.
                Wracam do narkotyków: znacznie trudniej jest wyjść z uzależnienia od narkotyków.
                Gdyż trudniej znaleźć coś, co równie skutecznie jak one pobudzi człowieka. Co
                zastąpi chemiczny raj.
                • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 10.07.06, 00:32
                  Kultura też, Parysie, nie wiem, czy alkohol jest sam w sobie taką przyjemnością,
                  czy raczej nie kradnie czegoś, co było tą przyjemnością pierwotnie.

                  Jakie są te sytuacje, w których na początku pijemy? Jesteśmy szczęśliwi, są z
                  nami przyjaciele, tańczymy, śpiewamy, poznajemy się bliżej, rozmawiamy,
                  rozrabiamy na wesoło, ba, nawet sam na sam piękne jest, gdy oprócz tego jest
                  wino, szampan, muzyka, itd. Dopiero teraz widzę, że i bez wina i bez szampana
                  życie jest tak samo, a nawet bardziej piękne... Dlatego wszelkie "oblewanie"
                  dobrych sytuacji, dobrych zdarzeń prowadzi, tak sądzę, to złej interpretacji
                  rzeczywistości: że - nie jest mi dobrze, bo rozmawiam z przyjacielem, ale -
                  piję, więc dlatego dobrze mi się rozmawia..., nie - jest mi dobrze, bo wieczór,
                  nastrój i księżyc, ale - jest mi dobrze, bo szampan przy księżycu i... ( a jaki
                  dziś jest piękny księżyc... ho ho, nocne czary lipcowe, i to bez czerwonych win
                  słodko musujących)

                  Moje pierwsze lamki koniaku z rana były takimi złodziejami czegoś dobrego,
                  pierwotnego: mam taką naturę, że budzę się zawsze z ochotą do życia (kiedyś
                  zatraciłam to z powodu "zespołu"), tyle nowych rzeczy, niespodzianek, niebo
                  jakie jest? jaka pogoda? kto zadzwoni, kto odwiedzi, kto napisze, co zrobię, co
                  zobaczę, z kim porozmawiam, z kimś kochanym będę za chwilę, przeczytam, dowiem
                  się, nauczę, posłucham, pójdę... i tę radość początku dnia, tę energię pomyliłam
                  z koniakiem, że to niby dlatego mi dobrze, bo się mogę napić. A potem to juz
                  przenosiłam oczekiwanie radości na alkohol wtedy, kiedy było gorzej...

                  Parysie, w suchego kaca nie wierzę, nigdy mnie nie chwycił. Dlaczego ludzie nie
                  mogą rzucić picia sami? Bo nie potrafią oddzielić szczęścia od alkoholu, trzeba
                  ich tego uczyć. Tylko z taką nauką różnie bywa... Nie widzą, co w tym wszystkim,
                  w nas i poza nami, jest fascynujące, nie widzą cudów, motyli, ogrodu, nie
                  odróżniają słowika od skowronka... czy ja wiem, dlaczego mnie od razu było
                  wspaniale z nie-piciem, a innym jakoś ciężko, żyją w mroku, w strachu,
                  "testują", "ograniczają", "tęsknią" za kieliszkiem tak bardzo, że muszą
                  powyrzucać wszystkie z domu, boją się napić syropu na kaszel i bawić na pijackim
                  weselu...? Czy to wina terapii? czy czego innego? Żeby wiedzieć, jak przekazać
                  innym sposób na bezbolesne rzucenie picia... jak? Że w odzyskanej trzeźwosci
                  nawet cierpienie jest inne, jakieś szczęśliwe, nie zabiera nam dumy, nie poniża,
                  nie rzuca na kolana...

                  I jak długo taki stan pogody, takie wielkie światło może trwać? Czy mnie się
                  tylko wydaje, że ...zawsze???

                  Znaleźć w mózgu kawałek szarości odpowiedzialnej za uśmiech... złuda mózgowych
                  fachowców. Tak im się tylko wydaje, że coś wiedzą, a kto wie, czy nie
                  zaciemniają gorzej niż wódka:)))
                  • aniolparys Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 10.07.06, 10:30
                    Boję się uproszczeń. Boję się dać tamtej pani z przychodni satysfakcję „nie
                    mówiłam, że przyjdą do mnie?”. Każde uproszczenie przybliża do tamtej pani. Nie
                    darzę sympatią tamtej pani.
                    Nie odmawiając Ci racji z jednym się nie zgodzę. Istnieje szara substancja
                    dająca przyjemność. Wszczep myszy odpowiednio elektrody a ta zajedzie się ze
                    szczęścia i wycieńczenia naciskając guzik stymulujący te elektrody.
                    Takim stymulatorem jest małe piwko co potrafi chodzić za człowiekiem. Pogodzenie
                    się z faktem, że po wypiciu tego piwka utracę kontrolę nad następnymi ułatwia mi
                    niepicie. A najbardziej pomaga mi świadomość, że alkohol to gó..ana podnieta.
                    Ułuda. Oddzielająca mnie od innych radości jakie daje życie. Zdarza mi się
                    wprawdzie pomieszać skowronka ze słowikiem, co innego mnie cieszy. Każdy musi
                    znaleźć swoje własne podniety.
                    Niebezpieczna jest utrata tych uciech. Często ludzie sukcesu, gdy minie ich czas
                    świetności, popadają w różnego rodzaju uzależnienia. Często dzieje się tak z
                    telewizyjnymi gwiazdkami jednego sezonu.
                    I z tymi co sami rzucają picie. Nieświadomi mechanizmów działania i
                    zdradzieckiej przewrotności alkoholu wracają do niego gdy minie okres euforii
                    spowodowany niepiciem.
                    Nie pozwolę się ustawić w szeregu przegranych którym alkohol zastępuje życie.
                    • aniolparys Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 07:27
                      W niedzielę była posłanka Jakubowska potrąciła rowerzystę po pijaku.
                      • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 13:01
                        A w ogóle forum o napojach bardzo dobrze robi na upał... Zauważyłam po sobie.
                        Kompulsywne wychładzanie mechanizmów podstępnego intelektu, wroga zdrowych
                        emocji...:) Antypracoholicznie działa... ale skutecznie:)))Prysznic wysiada.
                        Nawet zimny:)))

                        Co prawda rowerzysta, zwyczajem tysięcy rowerzystów, sam się pod kółka wpakował,
                        ale co tam, wyszła ta lampka dla kurażu albo wczorajsze ognisko z kiełbaskami
                        (niewyborczymi).

                        A nie mówiłam, żeby walczyć z chorobami zawodowymi politycznych świeczników, i
                        tych mocno świecących, i tych zagasłych...

                        Trzeba by do terapii zachęcić... żeby się przekrój społeczny wzbogacił, umysłowy
                        i środowiskowy, dodać jeszcze paru zawodowców... szerokie spektrum orientacji i
                        sympatyzacji, uduchownić i uduchowić... Jak przyjemnie się z taką grupą
                        pracuje... Myślę, że w imię troski o libido boskich mistrzów nasz niezrównany
                        forumowy naganiacz jest w stanie zmotywować każdego i każdą, czy to zza kółka,
                        czy zza rury dyskoteki, czy zza kuluarów demokracji:)
                • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 16:33
                  Kilka dydaktycznych uwag do Twojego tekstu.

                  "Natura wytwotzyła nam w mózgu ośrodek przyjemności. I ośrodek bólu. Odpowiednio
                  > pobudzając jeden lub drugi, kijem i marchewką potrafi nam powiedzieć na
                  poziomi
                  > e
                  > fizjologicznym co jest dobre a co złe. Ci, co źle to interpretowali, odpadali
                  w
                  > procesie ewolucji."

                  Prawde mowiac, czytajac twoj tekst zastanawialem sie czy TY probujesz
                  byc w nim, tak jak ja czesto, tragiczno-nieudanie-smieszny dla zabawy,
                  czy to co piszesz, traktujesz powaznie.Ale nie!Ty wywodzisz z cala powaga
                  przemyslane przez siebie wczesniej watki myslowe.Mozna by powiedziec
                  ze jest to Twoje credo dwuletniego przeciez trzezwienia!Czy sie myle?
                  I tu we mnie uderzylo! Dla mojego toku rozumowania i odbierania rzeczywistosci
                  jest przede wszystkim przerazajace to,do jakiej roli Ty sprowadziles czlowieka.
                  Tak, Ty uzywasz liczby mnogiej,nie mowisz o sobie, Ty oceniasz tak wszystkich
                  ludzi.A to jest juz bardzo niebezpieczne.Czlowieka jako organiczna ,
                  niepowtarzalna i nieporownywalna istote zyjaca na ziemi nie mozna znizyc do
                  poziomu zwierzecia ,ktore poddawac mozna TRESURZE!(marchewka i kij)
                  Idac dalej tym tokiem pytam: kto Cie upowaznil ,lub tez co Cie upowaznia
                  do stwierdzenia:
                  "> Nic nie jest doskonałe. Natura też."

                  Czyzbys w swoim jestestwie trzezwienia postawil sie ponad wszystkich i
                  wszystko?!Przykladow mamy az nadto w histori.Dac takim tylko wladze...

                  A dalsze Twoje stwierdzenie :
                  "Są inne narkotyki, mocniej pobudzające." jest na poziomie:lepiej lezec
                  niz siedziec,czyli tradycyjne maslo maslane.

                  Analizujac dalej wzrasta we mnie temperatura. Piszesz co nastepuje:

                  > Zaryzykuję własną definicję alkoholika: jest to człek, który nie ma w życiu
                  > większych podniet od alkoholu. Definicja ta jest na tyle konstruktywna, że
                  daje
                  > wskazówki co do skutecznego leczenia.

                  To znaczy ze np.Ja nie czlek chory na alkocholizm! tylko na jakas zmutowana
                  rzezaczke plamista syberyjska w pomrocznosci afganskiej(dalem upust:)
                  i dalej pic piweczko zroszone siarczyscie chyba moge?:)


                  O "myszach "z drugiego Twojego postu tez nalezaloby sie troche uwag,lecz na
                  tym na razie zakoncze.







                  • aniolparys Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 19:42
                    Nie chciałem Cię zdenerwować. Na pewno nie Ciebie.
                    I nie była to esencja moich przemyśleń ostanich dwóch lat. Mam po prostu toporną
                    klawiaturę i nie zawsze potrafię zgrabnie przekazać o co mi chodzi.
                    Tym razem przyjąłem rolę advocatus diaboli wobec tezy eski, że wszystko bierze
                    się z uwarunkowań społecznych. Napisałem, że gdzieś głęboko w człowieku istnieją
                    prymitywne mechanizmy na pograniczu fizjologii, które stanowią, że alkohol i
                    inne używki są tak atrakcyjne dla człowieka. Nie przez przypadek wspomniałem o
                    narkotykach - gdzie na tym poziomie funkcjonują podobne mechanizmy, tylko o
                    innej intensywności.
                    Forum dyskusyjne nie jest dobrym miejscem, aby udowadniać jakieś prawdy. Jedynie
                    możemy zasygnalizować nasze poglądy i wiedzę. I podzielić się własnymi
                    doświadczeniami. Pod wpływem Twojego postu znalazłem popularny artykuł zgrabniej
                    ode mnie oddający o co mi chodziło. archiwum.wiz.pl/1996/96122100.asp#OR
                    Jest tam też o szczurach.
                    Jak ktoś pisze, że człowiek czasami musi się wypróżnić to niekoniecznie
                    ogranicza człowieczeństwo do kloaki. Ale jest to pewien fakt, który należy
                    uwzględnić projektując domy.
                    • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 20:33
                      W zaleznosci od tego kto (kiedy,gdzie, przez co ,jak i w jakim celu)
                      zdefiniuje czlowieczenstwo mamy normy spoleczno-moralno-etyczno-prawne
                      w obrebie ktorych przynajmniej bezkarnie mozemy sie poruszac. Nie poruszam
                      tu tzw.zdroworozsadkowego ludzkiego kodeksu praw waznego ponadczasowo.
                      Jestem przeciwnikiem liberalizmu w stylu lewactwa.Nie mozna pisac o wszystkim
                      i zezwalac na wszystko, rwac bezczelnie wszelka tradycje,zasady moralne,
                      kopac etyke.Nie zgadzam sie stanowczo z twoim zdaniem,ze:




                      > Jak ktoś pisze, że człowiek czasami musi się wypróżnić to niekoniecznie
                      > ogranicza człowieczeństwo do kloaki. Ale jest to pewien fakt, który należy
                      > uwzględnić projektując domy

                      Ponizej masz przyklad jak szybko mozna czlowieczenstwo ograniczyc do kloaki
                      jesli sie tylko na to pozwoli.Post z Forum Gazety Wyborczej:


                      "To zdarzyło się mi po raz pierwszy.
                      Autor: hiphopowiec.man
                      Data: 10.07.06, 00:35 + dodaj do ulubionych wątków





                      --------------------------------------------------------------------------------
                      Nagle zachciało mi się kupę. Po prostu ta @@@ niespodziewanie. Bo normalnie
                      jak się chce kupę to tak mogę wyczuć, że za 10 minut będzie kupa i bez
                      problemu mogę się powstrzymać ,a nawet zrezygnować z robienia kupy.
                      Ale dziś około 23:50 zachciało mi się tak,że po minucie nie mogłem już
                      wytrzymać. Łazienka zajęta, bo siostra brała długą kąpiel więc tylko
                      założyłem koszulkę, skarpety i buty i szybko wyszedłem na dwór. Biegłem za
                      mój blok , bo kupa już dosłownie wychodziła z odbytu. Musiałem przystawać i
                      zapinać pośladki ,bo kupa już lekko wychodziła i musiałem ją wciągać
                      spowrotem...

                      (duze partie z powodu obrzydliwstwa zmazalem)

                      ...No i wróciłem do domu. Łazienka oczywiście była już wolna, usiadłem
                      profilaktycznie na klozecie i zrobiłem jeszcze kilka małych sraczek
                      symbolicznie. Potem chciałem się podetrzeć, ale się zorientowałem ,że pupa ,
                      praktycznie pół pupy jest brudne. Wszedłem więc do wanny i obmyłem się
                      prysznicem pod wysokim ciśnieniem. Potem dopiero podtarłem się papierem
                      toaletowym i zrobiłem potem w kuchni herbatę.
                      No i jestem już tutaj i piszę "

                      Koniec cytatu z Forum Gazety Wyborczej.

                      Gawiedzi mozna i wmowic ze i takie fakty sa potrzebne do budowy domow...

                  • aniolparys Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 20:00
                    Jeszcze o narkotykach.
                    Wielu uważa, że narkotyki są be, a alkohol jest cacy.
                    Dla mnie alkohol jest narkotykiem, który jest powszechny, nie każdego uzależnia
                    i nie od razu, jest w naszej kulturze społecznie akceptowalny.
                    Narkotykom mówię nie.
                    • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 20:46
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      " Jezeli pozwolisz,by robactwo sie rozmnozylo rodza sie prawa robactwa.
                      I rodza sie piewcy robactwa,ktozy beda je wyslawiac."
                      • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 21:00
                        Jestem twojego zdania!

                        Cytat miedzy innymi i o tych co propaguja narkotyki.
                        • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 12.07.06, 00:10
                          Co Ty czytasz, Tranzycie:))) I jeszcze na forum cytujesz:))) No, z drugiej
                          strony taka szczerość cytowanego dobrze rokuje w razie ewentualnej terapii...

                          Pobudzanie ośrodków przyjemności, szkoda, nie wszytkie mieszczą się w mózgu i
                          gdzie się podłącza elektrody? Ciekawe, co wydawało się tym myszom. Co czuły.
                          Bardzo lubię myszy, to sympatyczne zwierzęta, zmyślne i ładne, szkoda, że są
                          szkodnikami. Można by walczyć z myszami w ten sposób, żeby to było pożyteczne
                          dla człowieka, tzn. dla ludzkości i przyjemne dla myszek, stworków bliskich
                          alkoholikom i mnie, niezależnie od postępów w nałogu - jakieś pułapki z
                          elektrodami zamiast boczku. Myslę, że wyłapałoby się około ośmiu do dziesięciu
                          procent, podobno tylu jest tych, co się muszą uzaleznić.

                          Czytałam rozmaite naukowe prace na temat owych substancji odpowiadających za
                          przyjemność i jestem pewna, że to wszytko jakieś niejasne i niepełne. Alkohol
                          daje tyle, opium tyle, to tyle, tamto tyle, rozkosz w jednostkach miar
                          orgazmowych. Bzdura. Bo rozkosz to jedna rzecz, a szczęście - druga, inna.

                          Czy byliście bardzo szczęśliwi pijąc? Czy każdy, kto wypije, jest zadowolony?
                          Nie, przeciwnie, alkohol wyzwala też zupełnie inne stany. Uwalnia rozpacz.
                          Potęguje cierpienie. Gdyby wódka dawała samą przyjemność, zapilibyśmy się za
                          pierwszym razem jak te wycieńczone radością gryzonie. Pytanie: jeśli alkohol nie
                          daje przyjemności, nawet na poczatku picia, jeszcze tego zupełnie nienałogowego,
                          to dlaczego się uzależniamy? Nie o przyjemność chodzi, więc o co?

                          Cała ta teoria o chorobie emocji, jaką lansuje się na terapiach, jest głupia -
                          aż bije w oczy. Szczęśliwego narąbanego rzadko się spotyka, chyba że w gromadzie
                          wesołych ludzi, ale wtedy raczej trudno byc zmartwionym. Pijak przy butelce bywa
                          smutny, płacze, pije i miesza wódkę ze łzami, a co gorsza, ma nieraz tyle racji,
                          że...
                          Leczenie, cha cha cha, "leczenie" polegające na wmawianiu uzależnionym
                          delikwentom, że mają chore emocje i trzeba się nauczyć je nazywać, a potem
                          rozpoznawać, w efekcie czego odechce się picia... to jest dopiero choroba:)))
                          Jak pomylisz nostalgię z melancholią, a spleen z tęsknotą, to się na pewno
                          opijesz. Wszyscy "normalni" prawidłowo rozpoznają i nazywają emocje, dlatego nie
                          piją.
                          Ja chyba jednak piłam z innego powodu... ale może to był tylko sen, złuda
                          szczęśliwej myszki z dostępem do elektrod, kabli i przełącznika.

                          • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 12.07.06, 09:37
                            Osla Lawke na Forum GWnianej chyba znasz a jak nie, to Paul,jak czytam
                            ostatnio,z checia Cie tam przerzuci.Z tamtad ten tekst to i mozesz sobie jak
                            chcesz w spokoju doczytac w calosci co ludziska nie wyczyniaja by sie
                            dostatecznie wyterapeltyzowac.Poczytasz poznasz moze sie przyda.
                            Dla tych nieodrzuconych przez nature(Aniolparys i ja)nic co ludzkie nie moze byc
                            obce.Wazne aby samemu palcow nie ubrudzic!

                            Wiesz tak na dzisiaj bardziej interesuje mnie np.rozmiar pluc zwyklejdziewczyny
                            niz cala ta gegrengolada o elektrodach podlanczanych do salek terapeutycznych.
                            Moje osrodki przyjemnosci mieszcza sie w mozgu a elektrode do podlaczania
                            mam i mialem jedna.Na tym koncze filozofowanie.Zwierzatek procentow i prac
                            pseudonaukowych nie mieszam z alkocholem.


                            "Bo rozkosz to jedna rzecz, a szczęście - druga, inna."-

                            Jak nie zaznalas dwuch naraz to prawdziwe zycie przebieglo gdzies bokiem.
                            Czlowiek tylko wtedy jest dopelniony jak zazna prawdziwej szalonej glebokiej
                            milosci.Moze byc i na moment na dnie tygodnie lata.Wazne zeby doznac.
                            Wiem ze niektorym nie dane nawet powachac i ci maja najciezej najtrudniej.

                            Alkohol jest bo musi byc.Inaczej by go nie bylo. Ma swoje zadanie do
                            spelniania i robi to wysmienicie.Natura wie co jej sluzy.Basta.
                            Czlowiek tez zostal niezle wyposazony w aparaty obronne, wiec niech korzysta.
                            Kto nie chce czy nie umie ma pecha.Basta.Kto chce i ma sile super!
                            Metody sie nie licza.Po to rozum i inteligencja.Kto zwyciezy musi
                            dostac i nagrode.I dostaje! I to jaka!Moze zyc na tej Ziemi juz bez
                            alkoholu co dane jest tylko wybrancom.My mamy racje tylko jestesmy w
                            mniejszosci.Dobre co?!

                            > Ja chyba jednak piłam z innego powodu... ale może to był tylko sen, złuda
                            > szczęśliwej myszki z dostępem do elektrod, kabli i przełącznika.

                            Tu byc moze bym sie i zgodzil tylko myszke wymienilbym na szczurka.


                            • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 13.07.06, 00:08
                              A wiesz, że ja nigdy nie byłam na Oślej Ławce? Lubię chore klimaty... choć i
                              zdrowe lubię... co do Pana, Który ze Mną nie Sz....ł i Proszę się nie
                              Spoufalać... pomyślałam sobie w Oślim stylu,że moje sz....nie do jednego dołka
                              nie jest możliwe w tak wysokim towarzystwie, i to z naturalnych anatomicznych
                              powodów. Podobnie pod wiatr, najwyżej do mleka...

                              Jest takie forum, gdzie się robi rzeczy naturalne w sposób nienaturalny,
                              opisując je jak najnaturalniej i nie myślę tu o wypracowaniach dla terapełtów.
                              Zresztą... ludzie potrafią takie rzeczy sprzedawać, że nic, co ludzkie:)))

                              Na płuca to nawet ja chętnie patrzę, a co dopiero Tranzyt... Czy to trwałe
                              uszkodzenie mózgu szklaną elektrodą??? W takim upale oddychać ciężko, toteż
                              płuca rzucają się na oczy, nawet na słodkie oczy Janu wędrującego Piotrkowską.

                              "Czlowiek tylko wtedy jest dopelniony jak zazna prawdziwej szalonej glebokiej
                              > milosci.Może być i na moment na dnie tygodnie lata.Ważne zeby doznac.
                              > Wiem ze niektorym nie dane nawet powachac i ci maja najciezej najtrudniej"

                              A może im jest najłatwiej? Tak jak tym, którzy nie zaznali alkoholowego
                              szaleństwa... głupoty, ale jakiej głupoty, nieskończonej doskonałej głupoty. Ja
                              już sama siebie tamtej nie rozumiem, a wszystkie wyjaśnienia mądrali o stanach,
                              które wtedy nami targały, głupie są i pseudo... a jak się potem, po tej
                              głupocie, ceni rozum i inteligencję:)))

                              Ciekawe, czy gdyby na oślej ławce szarej myszce w żłoby dano, w jeden flaszkę, w
                              drugi elektrodę, od czego wolałaby zbieleć? Powinni to sprawdzać na terapiach,
                              może bym się zapisała jako króliczek doświadczalny:)))

                              • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 13.07.06, 11:30
                                Na Forum"Osla Lawka"jest przedewszystkim miejsce na skasowane przez adminow
                                posty polityczne czy np. obrazajace narodowosc zydowska,polska.Oczywiscie i
                                wszelkiego innego rodzaju szamba przeroznej masci wykolejencow.Tym pozostaje
                                tylko wspolczuc.Wykluczyc trzeba natomiast tych,ktorzy zamet w glowach
                                gawiedzi sieja zamierzenie,chcac demoralizowac cale spoleczenstwa.Doslownie
                                postawili sobie za cel wpuszczac w eter jak najwiecej kloaki,by wodzic tym
                                mlodych i niszczyc przez to ich drogocenna energie,ktora spozytkowac mogliby
                                pozytywnie.Tych trzeba niszczyc jak pluskwy.Bo robactwo lubi sie
                                rozprzestrzeniac i szybko powstaja prawa robactwa i piewcy robactwa,
                                (wiem ze sie powtarzam).Nie wspominajac o skutkach indywidualnych tragedi.
                                Jezeli ktos chce przejsc przez zycie odpowiedzialnie nie mozne na pewne
                                negatywne zjawiska reagowac obojetnie.Zatykac uszy,zaslaniac rekoma oczy jak
                                male dziecko.Ale aby dostrzec negatywne zjawiska i miec odwage na dzialanie
                                trzeba byc w szerokim tego slowa rozumieniu TRZEZWY w ocenie.Trzeba miec
                                stale przed oczami stworzony przez ludzkosc porzadek,aby on chronil nas
                                przed wypaczeniami.Tego dokonywac moze tylko zdrowy czlowiek.Zdrowy na
                                umysle i na ciele.

                                Osobiscie nie czulem i nie czuje potrzeby wypelnienia jakiejs misji zbawiania
                                ludzkosci czy swiata.Ograniczam sie do siebie ,mojej rodziny i znajomych.
                                Doradzam,ostrzegam,proponuje.Wskazuje na osobiste negatywne doswiadczenia.
                                Ale pozwole sobie na uwage .A mianowicie duzy procent eteru na tym
                                forum wypelnione jest osobistym dogadywaniem ,przegadywaniem,zlosliwymi
                                niedomowieniami posuwajacymi sie juz chyba za daleko.Dlaczego nie na prywatnej
                                poczie? Wiem ze,niektorzy lubia publicznie sie tworzyc byle miec forum.
                                Metodyczna krytyka tak!Wyproznienia typu Oslej Lawki stanowczo nie!
                                Tego typu pyskowki prowadza do niczego.Nieposuwamy sie z miejsca w naszej walce.
                                Czas chyba z tym skonczyc i podac sobie rece.Kto pierwszy wyciagnie reke?
                                Sledza to forum zapewne i osoby zajmujace sie alkoholizmem zawodowo.Patrza i
                                sledza,analizuja wyciagajac wnioski by ulepszyc metody swojej pracy.A my co?
                                Takim stylem ani sobie,ani innym ine pomozemy.

                                W takim upale oddychać ciężko, toteż
                                > płuca rzucają się na oczy, nawet na słodkie oczy Janu wędrującego Piotrkowską.

                                Tak,tylko Janu powachal piwo,policzyl knajpy,ale nie wzial namiarow tych
                                brazowiutkich sloneczek...
                                Jak to jeszcze raz bylo...PIOTROWSKA ??? No tak ale Lodz dla ludzi nie z
                                piaskownicy bardzo niebezpieczna!Znalem takich z "wstegami krolewskimi",
                                ale o tym kiedy indziej.

                                > Ciekawe, czy gdyby na oślej ławce szarej myszce w żłoby dano, w jeden
                                flaszkę,
                                > w
                                > drugi elektrodę, od czego wolałaby zbieleć? Powinni to sprawdzać na terapiach,
                                > może bym się zapisała jako króliczek doświadczalny:)))

                                Dla nauki robi sie wszystko,niekiedy trzeba i samego siebie poswiecic:)))




                                • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 14.07.06, 00:19
                                  Wchodząc na Oślą, zauważyłam, czym jest. Bardzo dobra. Popieram pomysł. Mnie się
                                  wiele wypowiedzi stamtąd podoba, wiele racji można znaleźć, no i wiedzieć, jak
                                  ludzie myślą - inaczej niż twierdzą oficjalne tekściory.

                                  Natomiast: znowu robactwo. Tranzyt - człowiek nie jest robakiem. Żadna grupa
                                  społeczna, żaden naród, żadna płeć, żadni alkoholicy - nie są robactwem. A Ty
                                  piszesz:
                                  "Doslownie postawili sobie za cel wpuszczac w eter jak najwiecej kloaki,by
                                  wodzic tym mlodych i niszczyc przez to ich drogocenna energie,ktora spozytkowac
                                  mogliby pozytywnie.Tych trzeba niszczyc jak pluskwy.Bo robactwo lubi sie
                                  > rozprzestrzeniac"
                                  Jacy młodzi, kto ich wodzi???

                                  Opis, ktory Cię zbulwersował, jest w swoim rodzaju świetny. Istnieją podobne
                                  style twórcze od ponad stu lat, była wąsata Mona Lisa i sedes wysłany na
                                  swiatową wystawę. Prawie sto lat temu. A kloaka dziejów narodziła sie w zupełnie
                                  innych konwencjach. Bynajmniej nie lewackich.

                                  "Trzeba miec
                                  > stale przed oczami stworzony przez ludzkosc porzadek,aby on chronil nas
                                  > przed wypaczeniami.Tego dokonywac moze tylko zdrowy czlowiek.Zdrowy na
                                  > umysle i na ciele".
                                  Konkretnie... kto? nie widzę takiego człowieka. Niejasne są dzieje
                                  neandertalskie, bomby sypią się dzisiaj - gdzie ten porządek? Ale wypaczeń do
                                  wyboru.

                                  "duzy procent eteru na tym forum wypelnione jest osobistym dogadywaniem
                                  ,przegadywaniem,zlosliwymi niedomowieniami posuwajacymi sie juz chyba za
                                  daleko.Dlaczego nie na prywatnej poczie? Wiem ze,niektorzy lubia publicznie sie
                                  tworzyc byle miec forum. Metodyczna krytyka tak!Wyproznienia typu Oslej Lawki
                                  stanowczo nie!"
                                  Cenzury potrzebujesz, Tranzycie? Metodyczna krytyka... jak za Stalina:)))
                                  Przecież możesz załozyc forum prywatne o uzależnieniach i pięknie je sobie
                                  moderować... "Złosliwe niedomowienai"... tak, najlepiej piachem w oczy, kopa,
                                  byle bez aluzji.
                                  Na tym forum bywały i trzy wpisy dziennie, coś koło tego. Teraz, mimo ogórkowego
                                  sezonu, ludzie chcą sobie rozmawiać. Jedni dostają delirki ze złości, inni ze
                                  śmiechu - każdy ma to, czego pragnie. Jest też duzo serdecznosci, wspomagania,
                                  troski, szczerosci, próśb, ratunków, podpowiedzi, ... a do publicznej kreacji
                                  służą inne fora, tutaj rzadko pojawiają się mąciciele, chociaż i takich nie
                                  brakuje. A że są najazdy i podjazdy... tak jak w życiu. W przypadku alkoholizmu
                                  narosło tyle mitów, ta pseudomedycyna jest wręcz przeżarta banałem i fałszem,
                                  dobrze więc, że ludzie tutaj potrafią jakoś wyleźć z bagna i - ośmieszając
                                  niektore zjawiska, wyzwalają się od nieznośnego garbu wiedzy-niewiedzy.

                                  "Sledza to forum zapewne i osoby zajmujace sie alkoholizmem zawodowo.Patrza i
                                  > sledza,analizuja wyciagajac wnioski by ulepszyc metody swojej pracy.A my co?
                                  > Takim stylem ani sobie,ani innym ine pomozemy".
                                  Zawodowo... to ja się zajmowałam swoim alkoholizmem przez ładnych parę lat...
                                  Tobie chodzi zapewne o osławionych fachowców? Alez oni mają w przepisowym czasie
                                  pracy tylu pijaków, że na co im czytać nasze forum, co ich to obchodzi? miejże
                                  dla nich zmiłowanie... Mają tego po dziurki w nosie... i my ich... Tu powinni
                                  się czego uczyć? Tranzycie, a gdyby nawet, to nalezy fałszować dla ich dobra?
                                  Lepiej niech sobie czytają te swoje teksty, trzy strony mądrości i dwie
                                  hameryckiej bibliografii, o, to są naukowe artykuły, a nie nasze dyskusje, ważne
                                  dla czynnych i nieczynnych pijaków.

                                  "Nieposuwamy sie z miejsca w naszej walce"... z kim, z czym... z alkoholem? Ależ
                                  nie pijemy, a że szukamy sposbow na zachowanie trzeźwości, próbujemy coś
                                  zrozumiec z fenomenu pijaństwa, czego więcej trzeba?

                                  Tranzyt, a Ty byłeś na terapii czy nie? Z ciekawości pytam...

                                  • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 14.07.06, 11:00
                                    Tranzyt - człowiek nie jest robakiem. Żadna grupa
                                    > społeczna, żaden naród, żadna płeć, żadni alkoholicy - nie są robactwem


                                    Nigdzie nie stwierdzilem ze jakis narod ,plec,alkocholicy czy smakosze
                                    robakow sa robactwem.Nonsens!
                                    Znam ten sposob polemiki czesto uzywany w pyskowkach politycznych.Zbijac
                                    rozmowce.Niech sobie zaprzecza.Ale niekiedy jest i to zamierzona technika
                                    stosowana miedzy dwoma dyskutantami by moc dobitniej podkreslic swoje poglady.

                                    Pedofilia-co sadzisz?
                                    Zalegalizowanie marihuany?
                                    Adopcja dzieci przez gejow?
                                    Tradycyjne pojecie rodziny trzeba rozwalic?(nowa:4mamy+7tatusiow+2dzieci?super!)
                                    Reklamy papierosow?
                                    Reklama piwa niealkoholowego w TV?
                                    A kto ma patent na prawde histotyczna?(podreczniki do histori)
                                    Zwycieskie pochody gejow przez centra miast:
                                    Aleje w Berlinie
                                    Ratusz we Wiedniu
                                    Plac Czerwony w Moskwie
                                    centrum w Warszawie
                                    a! czemu! nie! na! polu!
                                    a! czemu! nie! w! lesie! tylko miedzy soba ?
                                    tam niech maszeruja sobie caly rok nago,na rekach czy jak im tam pasuje...

                                    To tylko nieliczne przyklady...tzw.wstep,wlasciwy Plan idzie potem.

                                    Dopiero za oparami wyparowywujacej wody widac co sie dzieje z nami i wokol nas.
                                    Dopiero wtedy dostrzega sie tego wlasciwegop Czlowieka na ziemi.
                                    Niemozna pozwalac na wysmiewanie sie z Mohameta czy wchodzenie do kosciola z
                                    ubrudzona klapa od sedesu na glowie czy chocby na poczatek tylko z Kodem...
                                    To tak tylko troche o robactwie.
                                    A na koniec banalnie:cala ludzkosc polega na nieustajacej walce.


                                    "Dlaczego, bez wzgledu na wątek, zawsze wtracasz cos na temat terapii "...?
                                    Chcialbym zapytac chyba nie tylko ja...

                                    > Tranzyt, a Ty byłeś na terapii czy nie? Z ciekawości pytam...

                                    Nie,nie bylem.I prawde mowiac nie wiem dokladnie co to wogole jest ta Terapia?
                                    Przy okazji,co rozumiec pod pojeciem mitting?Wiem ze glupio pytac o takie
                                    rzeczy.Ale pytam powaznie!Rozumiem,ze sa to jakies zbiorowe posiadowki na
                                    ktorych robi sie publiczne "zrzuty",a dalej...Na pewno nie jest to dla mnie.
                                    W drugim czy trzecim poscie opisalem jak bylem tylko 2 razy u AA.









                                    • e4ska Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 16.07.06, 00:46
                                      "Dlaczego, bez wzgledu na wątek, zawsze wtracasz cos na temat terapii "...?
                                      > Chcialbym zapytac chyba nie tylko ja..."

                                      Ceterum censeo Carthaginem esse delendam... że się tak wyrażę:))) Fobia
                                      niegroźna taka... lepiej było uważać, w moim przypadku, i nie tylko w moim.

                                      Bez bliższych szczegółów: znajomy pewien, no, prawie znajomy alkoholik idzie na
                                      terapię. Żona idzie na terapię współzależną. On przestaje pić. Kontynuują swoje
                                      szczęscie małżenskie, takie niskoorgazmowe, intensyfikują wielogodzinnymi
                                      modlitwami w kościele. Tak bardzo nowe układy interpersonalne im odpowiadają, że
                                      on zaczyna wydzwaniać w czasie pracy do onej kilka razy dziennie... jak się
                                      czujesz, co tam, kochanie, jak tam dzieci..., pracę kończy wcześnie, południe
                                      piątkowe bowiem otwiera czas miłosci rodzinnej, miłość rodzinna ponad wszystko,
                                      a on jest przedsiębiorcą. Ona przyzwyczaila się w tamtych pijanych czasach do
                                      sporych pieniędzy, teraz też tak pilnie realizuje siebie, że nie ma ochoty na
                                      pracę zawodową, odkrywa swoje szczęście rodzinne w perspektywie sakramentalnej
                                      nieskończoności. On nie inwestuje w przedsiębiorstwo. Zgodnie z mechanizmem
                                      pantofla znosi wszystko do domu, a tam realizują się jeszcze dzieci. On zaczyna
                                      tracić klientow. Zaczyna tracić pracownikow. Zaczyna im nie wypłacac na czas
                                      pensji. Zaczyna obniżać stawki, zaczyna oszukiwać... machają ręką i odchodzą,
                                      teraz jest na rynku pracy dużo łatwiej znaleźć przedsiębiorcę bez terapii. Co
                                      dalej? Plajta coraz bliżej. Wszyscy widzą. Oni - oboje - nie.

                                      Na wszystkie problemy ona i on mają swoje głębokie przeświadczenie, że się
                                      doskonalą duchowo. Jak pantofel skapituluje, ona nie pójdzie do pracy, ale na
                                      terapię. A dzieci? Zaczną się leczyć jako DDA... bo nie będzie dzieci stać na
                                      dobre szkoły, studia, wakacje, itd. Nie będą miały wielkich szans na rynku
                                      matrymonialnym, tutaj też liczy się staroświecki posag... i tutaj uroda
                                      przegrywa z kontem i własnym lokum. Ale co to obchodzi terapełtów... a może o to
                                      im chodzi?

                                      Mam nadzieję, szczerą, wielką, że moje czarnowidztwo się nie sprawdzi i że w
                                      którymś momencie on zrozumie, bo ona to raczej nie. Egoizm współuzależnionej,
                                      jej niechęc do praktycznej strony pozostała niezmieniona, woli sie pomodlić,
                                      pomedytować, woli być szczęśliwa, niz iśc do pracy, niz zejść męzowi z głowy i
                                      wyjśc z kieszeni... Jest dobrze, tylko ...szkoda dzieci.
                                      • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 17.07.06, 15:50
                                        Zrozumialem,ze terapelta zamachal kurza lapka przed oczami
                                        szukajacego ratunkuuuuuu(nie takiego janowego)przedsiebiorcy,ktory
                                        uciekal przed goniaca go plajta.A oprocz sporych pieniedzy
                                        nawet uroda dzieci przestala byc dzisiaj fobia na rynku matrymonialnym,
                                        czy tez rynku pracy.Wspoluzalezniona zna przyszlosc ale nie wypowiada
                                        > Ceterum censeo Carthaginem esse delendam...bo nie chce innego zycia.Trwajac w
                                        medytacji znalazla zalezne od niskoorgazmowej swobody szczescie.
                                        Nawet przedsiebiorca nie powinien poczoc swadu palacego sie lontu.Uwaza Wspolu.
                                        Ona sama nie chce go zgasic lub skrocic.Dlatego czesto wypowiada terapeutycze:
                                        "Jest dobrze, tylko ...szkoda dzieci." w swoim wnetrzu.
                                        Ale co to obchodzi terapełtów... a może o t
                                        > o
                                        > im chodzi?
    • wojtech451 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 14:52
      zwykladziewczyna5 napisała:
      > Czy komus z Was, kto pil za duzo, udalo sie po prostu zmniejszyc ilosc i pic
      > troche, do obiadu, bez upijania sie? Czy trzeba sie upijac albo w ogole nie
      > pic?

      Pytanie skierowałaś do niewłaściwych ludzi.
      Piszą tu najczęściej ludzie uzależnieni (jak ja), dla których alkohol jest
      (albo powinien być) wspomnieniem z przeszłości do której nie chcą wracać!
      Napisałaś że palacz nie może palić w ogóle, alkoholik nie może pić!

      > Czy jest dobrze jesli czlowiek woli wypic sam, umiarkowana ilosc, bo w
      > towarzystwie czuje presje zeby wypic wiecej, wiec woli w ogole nie pic z
      > ludzmi? Jest to niby "picie do lustra", ale bez upijania, po prostu
      > delektowanie sie mala iloscia dobrego alkoholu w samotnosci. Co Wy na to?

      Alkohol jest dla ludzi, spożywany w umiarkowanych ilościach pozytywnie
      oddziaływuje na organizm (trawienie, krążenie, itp.) Problemem każdego pijącego
      człowieka są owe: umiarkowane ilości! Każdy określi je inaczej. Są nawet
      przeliczniki biorącego pod uwagę wagę ciała, wiek, itp. Nie stosuję!
      Ja wiem, że dla mnie ta ilość = 0,00
      To, że jestem trzeźwym alkoholikiem nie oznacza, że jestem wrogiem alkoholu.
      Nigdy nie zabraniałem dorosłemu synowi skoczyć na piwo czy wypić piwo w domu.
      Zdarza sie że do świątecznego obiadu czy imprezy rodzinnej syn postawi na stole
      butelkę jakiegoś dobrego alkoholu. Nie zabraniam, nie komentuję tylko od czasu
      do czasu (gdy przeholuje, cóż zdarza się), pytam czy pamięta tatusia sprzed
      kilku lat? Pamięta i wiem, że w tym przypadku nie popełni moich błędów.
      Za to wściekam się za palenie papierosów.

      Owszem Francuzi piją dużo słabego alkoholu ale nie widać pijanych na ulicach
      (sporadycznie). I tu ciekawostka:
      Wybrałem się do restauracji ze znajomym Polakiem (jest we Francji ponad 20 lat,
      ma obywatelstwo) aby przy obiedzie pogadać o interesach. Przy zamówieniu
      zaproponował alkohol. Kiedy odmówiłem, zobaczyłem na jego twarzy wyraźną ulgę,
      on też nie pił! Wyobrażacie sobie zdziwienie kelnera (wiedział że jesteśmy
      Polakami), wszyscy wkoło sączą jakiś alkohol a tu dwóch Polaków abstynentów!
    • jerzy30 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 09.07.06, 21:31
      nie ma takich przypadkow - jest tylko coraz wieksze picie - nawet nie do
      lustra - picie w samotnosci to odmiana poczatkow uzaleznienia - z delektowaniem
      to ma niewiele - to raczej zalewanie mysli bo po gorzale swiat nie jest taki
      samotny - jest rozowy i pogodny - do czasu]
    • zwykladziewczyna5 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 20:01
      Mam wyjatkowe szczescie, bo sie nie uzalezniam. Palilam pare lat i po prostu
      ktoregos dnia przestalam bez niczyjej pomocy. Moje palenie to bylo ciekawe
      zjawisko, bo nie bylam w stanie wciagnac dymu mocno do pluc. Pare lat
      probowalam i chcialo mi sie wymiotowac. Wiem, wdychalam dym palac plytko
      (wdychanie przez usta i szybkie wypuszczanie przez nos), ale nie bylam typowym
      zaciagajacym sie palaczem. Moj organizm nie potrafil sie przyzwyczaic do
      tytoniu. Przez caly okres palenia bylam w stanie na wpol wyczynowo plywac (co
      robie dalej), wiec pluca mam niezle.
      Tak samo jest z alkoholem: pilam kiedys duzo, a teraz pije malo i nie
      codziennie. Wlasnie zastanawianie sie nad tym jakiej ilosci nie moge
      przekroczyc, pozwala mi zachowac umiar. Lubie smak dobrego alkoholu i nie musze
      z niego rezygnowac. Pozdrawiam.
      • tranzyt80 Re: 2 pytania do szanownych forumowiczow 11.07.06, 22:06
        > Mam wyjatkowe szczescie, bo sie nie uzalezniam.
        -chyba zebys zrobila raz wyjatek...

        Palilam pare lat i po prostu
        > ktoregos dnia przestalam bez niczyjej pomocy.
        -no popatrz,popatrz i co ty nie powiesz?!
        - my tu rzedem stoimy i wierzymy Ci na slowo...


        Moje palenie to bylo ciekawe
        > zjawisko,
        -no na pewno z Toba na czele!

        nie bylam w stanie wciagnac dymu mocno do pluc. Pare lat
        > probowalam i chcialo mi sie wymiotowac.
        -no na takie numery to trzeba lata praktyki...slyszalem

        > (wdychanie przez usta i szybkie wypuszczanie przez nos
        -no tego nawet w cyrku nie widzialem...

        pluca mam niezle
        -wierze na odleglosc


        > Tak samo jest z alkoholem: pilam kiedys duzo, a teraz pije malo i nie
        > codziennie. Wlasnie zastanawianie sie nad tym jakiej ilosci nie moge
        > przekroczyc, pozwala mi zachowac umiar. Lubie smak dobrego alkoholu i nie
        musze
        >
        > z niego rezygnowac
        -jestem tego samego zdania,zachowaj umiar we wszystkim i z niczego nie musisz
        rezygnowac

        Pozdrawiam.
        -i my tu rzedem stoimy i tez pozdrawiamy



        • zwykladziewczyna5 Rozumiem, ze Cie denerwuje 12.07.06, 03:37
          Wyslalam odpowiedz za wczesnie. Pisze jeszcze raz nie wiedzac, czy tamta
          zostala wyslana. Oczywiscie, ze nalogowy palacz i alkoholik mi nie uwierzy. Nie
          powinnam tutaj pisac, bo tylko Was draznie. Pluca mam w swietnym stanie
          kilkanascie lat po rzuceniu palenia. W trakcie mojej kilkuletniej przygody z
          papierosami bylam w stanie plywac przez godzine w dobrym tempie i uprawialam
          inne sporty. Zaden palacz nie bylby w stanie tego robic. Dziekuje mojemu
          organizmowi za to, ze bronil sie przed przyjmowaniem dymu do pluc.
          Nie rujnuje sie na alkohol, bo pije niewiele. Ciesze sie, ze jestem w stanie
          sie nim delektowac, ze nie musialam zostac abstynentka.
          • magtomal Re: Rozumiem, ze Cie denerwuje 12.07.06, 08:01
            Dziwną jesteć osobą; w innym wątku ze świętym oburzeniem pisałaś o idiotach-
            palaczach, którzy niszczą swój organizm i - o zgrozo! - wszystkich wokół. Tyle
            było w Twych wypowiedziach pogardy i poczucia wyższości! I nagle okazuje się,
            że sama paliłaś, a to, że tego nie robisz nadal, zawdzięczasz nie swojemu
            rozsądkowi, tylko organizmowi, który się nie uzależnił... To skąd to poczucie
            wyższości?
          • tranzyt80 Re: Rozumiem, ze Cie denerwuje 12.07.06, 08:22

            > Wyslalam odpowiedz za wczesnie. Pisze jeszcze raz nie wiedzac, czy tamta
            > zostala wyslana.
            -raz za wczesnie raz za pozno jakie to ma znaczenie,fajnie ze mamy kontakt

            Oczywiscie, ze nalogowy palacz i alkoholik mi nie uwierzy
            -chron Cie boze od tych tam...pfuj!

            Nie
            >
            > powinnam tutaj pisac, bo tylko Was draznie.
            -i zebys Ty wiedziala jak...wiesz co, pisz jak najczesciej!

            Pluca mam w swietnym stanie
            -chcesz nas znowu oslabic...


            . W trakcie mojej kilkuletniej przygody z
            > papierosami bylam w stanie plywac przez godzine w dobrym tempie i uprawialam
            > inne sporty.

            -czas i tempo ok!
            a do tego jeszcze inne sporty...!


            Dziekuje mojemu
            > organizmowi za to, ze bronil sie przed przyjmowaniem dymu do pluc.
            -my tez dziekujemy twojemu organizmowi...szczegolnie plucom


            > Nie rujnuje sie na alkohol, bo pije niewiele.
            -masz racje zostan nam po wsze czasy niezrujnowana!


            Ciesze sie, ze jestem w stanie
            > sie nim delektowac
            -chola,chola nie badz taka zosiasamosia!

            ze nie musialam zostac abstynentka.
            -co jak co ale abstynecja na pewno Ci nie grozi

            • zwykladziewczyna5 Re: Rozumiem, ze Cie denerwuje 12.07.06, 19:43
              Moge byc abstynentka, bo nie MUSZE pic i sa okresy kikutygodniowe kiedy w ogole
              nie pije. Od lat nie znam uczucia upicia, bo ograniczam sie do jednego drinka.
              Niech zyje umiarkowanie!
              Co do poprzedniego postu, to nie ma znaczenia dlaczego przestalam palic, ale ze
              przestalam, ze nie odwlekalam tego w czasie. Moj organizm nie mogl przyzwyczaic
              sie do tytoniu. Za bardzo tez lubilam sport zeby z niego rezygnowac, a nie da
              sie uprawiac sportu (zwlaszcza plywania) i palic.
              • magtomal Re: Rozumiem, ze Cie denerwuje 12.07.06, 21:50
                Nie rozumiem tylko po co taka Rozsądna i Mądra (Niezwykła po prostu) Dziewczyna
                tak długo truła siebie i otoczenie...
                • zwykladziewczyna5 Re: Rozumiem, ze Cie denerwuje 12.07.06, 22:12
                  Nie zawsze bylam "rozsadna" i "madra". Do tego sie dorasta. Patrze w
                  przyszlosc, nie przeszlosc. Jesli mysle o przeszlosci, to dlatego zeby sie
                  uczyc na swoich bledac, a nie biadolic.
                  Trulam siebie. Unikalam palenia przy nie palacych.
                • onka75 Re: Rozumiem, ze Cie denerwuje 13.07.06, 11:45
                  Na to pytanie chyba nie ma odpowiedzi. :)) I na tym można poprzestać, bo cały
                  poprzedni topik w tym momencie traci sens.
                  Niepalącego, który się mądrzy można olać, bo nie wie co bredzi. Ale palacz,
                  który rzucił papierosy, a teraz zachowuje się jakby wszystkie rozumy pozjadał,
                  to coś ma nie teges... albo sklerozę, albo jakiś inny problem z własną głową. :/

                  • tranzyt80 Re: Letek poznal"to cos"pierwszy! 13.07.06, 14:11
                    > to coś ma nie teges... albo sklerozę, albo jakiś inny problem z własną
                    głową. :

                    Ostrzega dopiero dzisiaj,nie tylko chyba mnie,siostra Onka!
                    A mama tez mowila,zeby niejesc suchych precli i sluchac zawsze starszego barta
                    LETKA!
                    Co by sie nieraz porobilo gdyby na forum nie bylo starszych braci czy siost???
                    • tranzyt80 Re: Chodzilo o Lumpika ! (sory!) 13.07.06, 14:35
Pełna wersja