pomóżcie podjąć decyzję

03.08.06, 21:58
Witam
chciałabym aby ktoś z Was doradził mi co powinnam zrobić. MAm to
nieszczęście, że jestem dzieckiem alkoholika. odkąd sięgam pamięcią ojciec
pił, raz więcej raz mniej. Wracał zalany i uwalał się na łóżku itp. Pewnie
możecie sobie wyobrazić inne sceny, upokorzenia. Od ponad 10 lat nie
mieszkamy z nim. On mieszka teraz u swojej matki, ona go utrzymuje i zadręcza
się swoim synusiem, własciwie na własne życzenie.
Jednak do rzeczy: wkrótce wychodzę za mąż, mój narzeczony nie zna tych
pięknych szczegółów i nie zna mojego ojca. MIeszkamy w tym samym mieście, a
on chodzi na melinę w dzielnicy, gdzie jest mój przyszły dom. Po prostu się
boję, że przyjdzie na ślub pod kościół i narobi mi wstydu. NIe chcę się kryć
z mężem przed nim, nie chcę ukrywać swojego dziecka. Chcę swobodnie odwiedzić
rodzinę, a nie czaić się aż on wyjdzie na swoją melinę.
Moja mama odcieła się od tego wszystkiego. Był czas kiedy chciała ojca z tego
wyrwać, oddać na odwyk, ale jej teściowa tak chroniła synusia, że teraz sama
się z nim użera. A mama swoje przeżyła, wyprowadziła się od pijaka, zaczęła
nowe życie. W sumie rodzina ze strony ojca zawsze w głupi sposób go
tłumaczyła, zamiast dać kopa na otrzeźwienie to utrzymywała. Tak jest nadal
ale coraz bardziej zaczyna im to przeszkadzać, mówią o tym otwarcie. Siostra
wkrótce wyjeżdza na studia do innego miasta z myślą ze już tam zamieszka na
stałe, więc tez ją to specjalnie nie obchodzi.
On do wszystkiego jest zdolny, będzie mnie śledził i zaszczycał swoimi
wizytami. A uwierzcie mi wtedy, to ja chyba go zabiję, no może nie gołymi
rękami, chyba kupię tyle wódki żeby się zachlał na śmierć, wtedy wszyscy
odetchną z ulgą.
Sam oczywiście odwyku nie chce. Babcia ma słomiany zapał aby to załatwić,
albo chociaż coś sie dowiedizeć w tym kierunku. Mama zapewne nei będize
chciała brac w tym udziału. Dzisiaj po kolejnej awanturze, wyzwiskach
postanowiłam że muszę coś zrobić z tym gó....nem. Toż to paranoja żeby jeden
gad tak zatruwał nam życie. Nawet zapytałam go czy pójdzie na odwyk, najpierw
potraktował to jako żart, później jak wspomniałam o ubezwłasnowolnieniu, to
oczywiście zostałam zezwana i dowiedziąłam się że to on mnir ubezwłasnowolni,
śmieszne i tragiczne zarazem. Ale mam przczucie że to walka z wiatrakami,
potrzebuję kogoś do pomocy, a jestem sama. Pewnie zacznie on płakać, uzalać
się nad swoim losem, a babcia zmięknie - zawsze tak było.
Proszę doradzcie mi czy to wogóle ma jakiś sens, czy dam radę z tym się
rozprawić, przynajmniej spróbować.
Przepraszam że opisałm to takimi wulgarnymi słowami, to niestety część mojego
życia :(
    • kylly Re: pomóżcie podjąć decyzję 04.08.06, 08:13
      hmmm wiesz...list napisałaś w emocjach i tak naprawdę nie potrafię nawet
      znaleźć pytania które zadałaś....pomóc w czym ?? w jakiej decyzji ?? bo z postu
      wynika że sporo tych decyzji przed Tobą :))
      pozdrawiam
    • e4ska Re: pomóżcie podjąć decyzję 08.08.06, 16:49
      Narzeczony nie wie wszystkiego... a powinien, powinien... i Tobie nie o ojca
      chodzi, ale o utrzymanie iluzji. Znasz przysłowie o krótkich nóżkach? Zawsze,
      dopoki narzeczonemu nie powiesz, nie powiesz jego najbliższym, będziesz się
      bała, doczekać się możesz nawet szantażysty. Po co?

      Na czas ślubu - odwyk:))) Odwyk nie więzienie, i tak ojciec mogłby wyjść.

      Pierwsza rzecz: nie masz wpływu na to, kto jest Twoim ojcem. Czemu sie
      wstydzisz? Że pojawi się na ślubie? Jeśli będzie się awanturował, to wezwiecie
      policję. Jesli będzie spokojny, to co, wstyd? Trudno, tak jest, tego nie
      zmienisz, nie trzeba się wstydzić.

      Życzyć ojcu śmierci? Nikomu śmierci życzyć nie wolno, chyba że na wojnie
      wrogowi. Pójść do ojca z flaszką? Miałabyś sumienie? Wolałabyś zamordować niż
      zobaczyć ojca na ślubie? Wiem, że dzieci nienawidzą swoich rodziców, ale to
      straszna jakaś nienawiść... on zły człowiek, ale Ty... lepsza?

      Smutne to, co przeżywasz, ale nie takie zapewne los jeszcze przygody Ci
      gotuje... a najważniejsze zawsze - czyste sumienie. Oszukasz męża, nie powiesz,
      ale... nie miałabyś jemu za złe, gdyby takie rzeczy ukrywał?

      Ojciec pijak - nie Twoja wina. A ślub będzie na pewno piękny, ciesz sie tym
      dniem, życiem z ukochanym. Wstydzić się za ojca nie masz powodu. Wszystkiego
      najlepszego na nowej drodze...:)
    • wojtech451 Re: pomóżcie podjąć decyzję 09.08.06, 14:00
      Myślę, ze powinnaś porozmawiać o wszystkim ze swoim przyszłym mężem. Ta rozmowa
      ma podwójne znaczenie.
      1. On predzej czy później dowie się jakiego ma teścia i najlepiej będzie jeżeli
      dowie się od Ciebie.
      2. Będzie to jakiś sprawdzian dla niego, was - czy w obliczu trudnych spraw
      możesz na nego liczyć a trudnych chwil w życiu nie zabraknie.
      Podzielenie się z narzeczonym problemem ulży Ci, nie bedziesz już z tym sama,
      będziesz miała w nim, mam nadzieję wsparcie. Myslę ze razem znajdziecie jakieś
      wyjście.
      Może wyjechać do innego miasta? Zamienić, sprzedać mieszkanie i wyjechać?
      Może pomoze tu siostra która juz wyjechała?
      Może weź przykład z matki i odetnij sie od ojca?
      Razem podejmijcie decyzje, bo niepodjęcie jej teraz będzie sie ciągnąć przez
      wiele lat i wraz z upływem czasu będzie coraz trudniej dokonać zdcydowanych
      kroków.
      Najlepiej byłoby podjąć tę decyzję przed ślubem.
      Jest to moment zwrotny w życiu każdego człowieka i świetna okazja aby wiele
      zmienić.
      • beatrice51 Re: pomóżcie podjąć decyzję 14.08.06, 00:35
        Najrozsądniej powiedzieć o wszystkim narzeczonemu. Nie ma innego wyjścia.
        Jeżeli tego nie zrobisz, on dowie się prędzej, czy póżniej o wszystkim. Lepiej
        porozmawiaj z nim o tym problemie. Niech się dowie o tym od Ciebie.
Pełna wersja