proszę o radę

17.08.06, 15:20
Nie wiem już, co myśleć i co robić. Wczoraj miałam poważną rozmowę z moim
tatą... i teraz mam wyrzuty sumienia.
W mojej rodzinie od dziecka przewijał się alkohol. Tata jest emerytowanym
żołnierzem, ale gdy pracował, koledzy często namawiali go do picia.
Przychodził pijany często - raz, dwa razy w tygodniu. A może to nie często?
Sama nie wiem....W każdym razie od dziecka czułam ogromny strach przed tym co
się stanie, pytałam mamy czy wróci dzisiaj trzeźwy, nasłuchiwałamjak otwiera
drzwi, bo nauczyłam się rozpoznawać jak chwyta z klamkę, gdy wszytsko jest
dobrze, a jak, gdy jest już pijany. Może nie bałabym się tak bardzo, ale on,
gdy tylko napił się na tyle mało żeby jeszcze chodzić, a już na tyle dużo
żeby stracić rozum, chciał za wszelką cenę z nami rozmawiać (ze mną i z
mamą), być dobrym i zainteresowanym ojcem i mężem, a my nie miałyśmy wtedy
ochoty na rozmowę, więc on się denerwował, stawał się agresywny, rzucał
obiadem po ścianach i bił nas. Później mama wybaczała, ja zapominałam i
jedynym śladem po każdej takiej awanturze był lęk o to, czy jutro....czy
pojutrze....czy za tydzień nie powtórzy się to samo. Wstydziłam się przed
koleżankami, przed sąsiadami, przed rodziną i przed sobą...Tak było przez 10
lat. Później ojciec odszedł na emeryturę, wyprowadziliśmy się i tu podjął
nową pracę. Na jakiś czas wszystko ucichło. Tylko czasem zdarzały się
awantury, szło na noże i pięści. Ale o tylko wtedy, gdy poszliśmy na imprezę
do znajomych czy do kogoś z rodziny (imieniny, komunie i
inne.....)...wiadomo, że tam się pije. 2 lata temu przeszedł sam siebie.
Pojechałam z mamą na egzaminy na studia i on przez całe 5 dni naszej
nieobecności pił, nie chodził do pracy, nie interesował się, co się ze mną
dzieje, jak mi poszło. Nie zastanawiał się nad tym, że go potrzebowałam, miał
wszytsko gdzieś. Po moim powrocie zrobiłyśmy mu awanturę, na 2 lata był
spokój. Ostatnio zapił się na kolejnej imprezie rodzinnej tak, że musiałam go
wnieść na 3 piętro, później zlał się do łóżka, do dzisiaj śmierdzi w pokoju.
A najgorsze, że to wszytsko widział mój chłopak - jedyna dotąd osoba, przed
którą ojciec nie dał popisu.
Wczoraj wszytsko mu wytknęłam, powiedziałam, że wciąż się boję, bo on ma
takie głupie wybryki, nakrzyczałam, wyrzuciłam z siebie całą złość i
powiedziałam mu, że trudno mi zaufać, bo przez 20 lat mnie zawodził. Mamy z
mamą chyba dobre życie, ale on nie daje nam poczucia bezpieczeństwa, możemy
liczyć tylko na siebie. Nikt z rodziny (zwłaszcza rodzce taty) nie chce nam
omóc, nie chce mu przemówić do rozsądku. Ojciec wypija średnio 2 piwa
dziennie i czasami ma takie wybryki jak ostatio - czy jest uzależniony?
Mama bardzo dba o niego, zawsze ma ugotowany obiad, zawsze śpi w czystej
pościeli, nie wiem, jak jej wytłumaczyć, że to co on robi nie jest normalne.
Ja chyba też nie jestm najgorszym dzieckiem: zawsze dobrze się uczyłam, nie
miałam nałogów, nie sprawiałam żadnych problemów wychowawczych, dzisiaj
studiuję medycynę - pewnie pomyślicie, że jak taki kierunek, to powinnam znać
wszytskie odpowiedzi na temat alkoholizmu. Ale nie znam ich.....Wiem tylko,
że ciągle się boję, o to co będzie kiedyś, o to, że on kiedyś w tej swojej
agresji zabije albo skrzywdzi mi mamę, a ja tak bardzo ją kocham i tak bardzo
jej potrzebuję.
Proszę pomóżcie mi, napiszcie choć kilka ciepłych słów. Przepraszam za błedy,
ale piszę szybko i bez szczególnego zastanawiania się.
Pozdraiam wszystkich.
    • magtomal Re: proszę o radę 17.08.06, 17:30
      Nie wiem już, co myśleć i co robić. Wczoraj miałam poważną rozmowę z moim
      tatą... i teraz mam wyrzuty sumienia.

      Czemu masz wyrzuty sumienia? To bardzo dobrze, że mu powiedzałaś, co czujesz;
      to jeden ze sposobów, by poradzić sobie z sytuacją. Może dawno powinien już
      usłyszeć, jak Wy to widzicie, jak go postrzegacie. Skąd Twoje wyrzuty sumienia?
      Martwisz się, że mu przykro? Że go zraniłaś? Myśl o sobie, co Ty czujesz. i
      trzymaj się dzielnie.
      • jeidhh Re: proszę o radę 17.08.06, 17:50
        dziękuję...
        • magtomal Re: proszę o radę 17.08.06, 22:11
          I może dobrze, że widział to Twój chłopak - nie powinnaś tego ukrywać przed
          bliskimi. Mówienie o tym - i do ojca i rozmowy z mamą i ważnymi dla Ciebie
          ludzmi - pomoże Ci odreagować i "odkłamać" całą sytuację. I pamiętaj; Ty nie
          masz się czego wstydzić. Pozdrawiam i raz jeszcze: Trzymaj się!
          • sarkoid do autorki 17.08.06, 22:31
            wysłałem Ci maila......
            • jeidhh Re: do autorki 18.08.06, 10:05
              odpisałam, dziękuję jeszcze raz
    • paulsixtus Re: proszę o radę 18.08.06, 01:57
      Twoj ojciec moze sie juz nigdy nie przebudzic - Ty sie obudzilas, dlatego tutaj
      jestes i rozmawiasz o tym.
      Jestem alkoholikiem. Radze Ci nie miec zadnych wyrzutow sumienia, bo nie masz do
      nich powodu. Twoj lęk wynika z tego, ze jestes sama na placu boju - ale z
      drugiej strony, mozesz sie pocieszyc - Ty widzisz problem. Masz szanse na
      normalne zycie, na uratowanie siebie. Nie poddawaj sie, porozmawiaj z matką.
      Usługiwaniem, taszczeniem na 3 piętro na własnych ramionach, pogłębiacie jego
      chorobę.
      Nigdy nie wymieniac poscieli w jego zaszczanym łóżku, nie dawać rosołku na kaca,
      w razie awantury - wzywać policję.
      Wiem, że to trudne - ale wiele osób też spotykały się z takimi trudnościami. Ci,
      którzy wytrwali, mają szansę.
      pozdrawiam
      i życzę twardej postawy
      PaulSixtus
      • jerzy30 po prostu mu nie pomagaj - to jego chlanie 18.08.06, 12:46
        jego zapaskudzone lozko nie wnos go do domu - to jego przepite zycie - Ty masz
        swoje i o nie dbaj
Pełna wersja