addicted1
30.08.06, 13:27
Spotkalem sie gdzies na forum z twierdzeniem, ze duzo ludzi duzo pije, ale
tylko niektorzy sie uzalezniaja- bo oni maja predyspozycje a inni nie.
Ostatnio nad tym myslalem i uznalem, ze to nielogiczne.
Wydaje mi sie, ze kazdy czlowiek- lub prawie kazdy- ma takie predyspozycje i
niemal nikt nie moze pic bezkarnie.
Skad taka mysl?
Otoz gdyby prawda byla w.w teoria to we wszystkich grupach spolecznych/
zawodowych bylby taki sam odsetek uzaleznionych.
A przeciez wsrod np. muzykow czy aktorow jest wielokrotnie wiecej alkoholikow
i narkomanow niz wsrod np. ksiegowych.
Gdy patrzy sie na swiat rocka, to polowa muzykow albo sie zapila/ zacpala na
sierc, albo jest dzis "clean".
(Np. w Aerosmith jest 5 czlonkow i cala 5 to ludzie po odwyku).
Tak wiec wydaje mi sie, ze do uzaleznienia- chociaz jest ono w formie i
szybkosci indywidualne- "wystarczy" sporo zazywac, nikt nie jest bezpieczny.
ALbo prawie nikt.