A jesli on naklamie w tej przychodni AA?

06.09.06, 16:54
Dzisiaj maz ma pierwsza wizyte. Najbardziej obawiam sie, ze on im na potege
naklamie (on sam wierzy w swoje klamstwa- np. uporczywie twierdzi, ze co
prawda pil, ale tylko setke dziennie, a ja codziennie znajdowalam w jego
aktowce pusta butelke po cwiartce! to co, moze pol wylewal?) On juz sam sobie
swiecie uwierzyl w ta setke...
Jedyna nadzieja, ze taki psycholog od alkoholikow nie da sie tak latwo oszukac
i maz nie wroci z radosna wiadomoscia "nic mi nie jest, moge pic ile wlezie, a
Tu jestes histeryczka"...
Boje sie jak nie wiem!
    • hiacynaa Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 06.09.06, 23:56
      Wrocil, wyglada na to, ze nie naklamal. Od jutra zaczyna kuracje!
      • janulodz Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 08:37
        No chyba już zaczął skoro wrócił i nie nakłamał. Trzymajcie się.
      • e4ska Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 10:07
        Czyli następny pijak idzie na terapię. Wielkie historyczne zdarzenie na miarę
        małej historii. Pod naciskiem zmasowanej propagandy, rewizji, przesłuchań i
        orwelowskiej kontroli chłopina skapitulował, dzięki czemu wpisał się w łańcuch
        słynnych kapitulacji - Jerycha, Konstantynopola, Baru wziętego, Berlina...
        Teraz wreszcie, dzięki terapii, wejdzie do grona prawdziwych mężczyzn, takich
        jak Humphrey Bogart czy Jean Reno... no, na pewno nie Salwador Dali, ten się nie
        nadaje na towarzysza współuzależnionej...

        Od jutra, czyli od dziś. Na pewno wszystko dobrze pójdzie i możesz wreszcie spać
        spokojnie, czego życzyć wypada z miłej okazji.

        Ale to dopiero początek wielkiej naprawy... potem jeszcze AA, 99 mityngów,
        służba w strukturach... Będziesz miała dużo wolnych wieczorów, Hiacyno, szczerze
        zazdroszczę. Uzależniony, ale trzeźwiejący mąż to skarb, żywa sztaba złota i
        wiele rozmaitych atrakcji:)
        • kylly Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 10:35
          hehe esko :) czasem przeraża mnie Twój cynizm...jaki ten mąż by nie był i gdzie
          by nie chodził...jeśli nie będzie pił to rodzina ma "szansę" właśnie na
          spokojny sen...co w rodzinie gdzie jej "głowa" pije i po piciu nie kontroluje
          agresji jest nie do przecenienia...
          • e4ska Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 11:34
            Cynizm... Kylly, nie wiem, może:))) Cynicznie dodam, że ten uzależniony otrzymał
            wielką szansę na swobodę indywidualnych poczynań, mam na mysli bardziej twórcze
            podejscie do siebie i świata. Pantoflarstwo nie obejmuje całej przestrzeni danej
            człowiekowi - i nie mam na myśli wykonywania obowiązków domowych, nie na tym ono
            polega. Redukcja do bycia partnerem w związku jest czymś przerażającycym, a tak
            bywa w patologicznych rodzinach i dobrze o tym wiemy, z tym że nie każdy uważa
            to za przerażające. Jak się żyje w domu, gdzie kobieta przegląda kieszenie
            mężowskie - wiem, bo się w takim wychowałam. Obie strony są winne, jedna
            powodowana chorobliwą zazdrością, chciwością, wścibstwem, dziką żadzą
            rozporządzania cudzym życiem, podczas gdy własne jest bagnem, druga - bo tak
            wygodniej, bo się nie wie, gdzie się ma skarpetki, jak się prasuje i co wyrabia
            się z dziećmi na co dzień, no i można zająć się pracą społeczną świątek piątek i
            niedziela. Alkoholizm jako zastępcze rozładowanie potrzeby autonomii... kto wie,
            ja bym w tym upatrywała źródeł niektórych alkoholowych dramatów - łacznie z
            moim przypadkiem.

            Natomiast co do decyzji alkoholika o podjęciu terapii - uważam, że nieobecny
            tutaj bardzo dobrze zrobił, warto mu życzyć siły i uporu, trzeźwośc to podstawa,
            nieważne, czy zbudowana na terapii, w AA czy metodą ekologiczną. Naiwne wydaje
            mi sie jednak oczekiwanie, że sam początek trzeźwienia jest gwarantem
            szczęśliwej rodziny - nie, trzeba się liczyc z tym, że mężczyzna będzie
            potrzebował czasu, wolności, prawa do intymnych refleksji, a to z kolei zmieni
            porządek domowy. I wiemy oboje, że jeśli zmieni, to na lepsze.

            Nie każda oczywistość podana z ironią jest cynizmem, ale... rzecz zależy też od
            odbiorcy, nie tylko od nadawcy:)
            • kylly Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 11:46
              hehe :))) cóż będziemy roztrząsali co jest ironią co cynizmem ?? ;))) tak
              naprawdę to mi się nie chce :)))
              winne zawsze są obie strony...tyle że u alkoholika na początku sprawa musi
              zostać postawiona jasno...to alkohol jest jego głównym problemem...i dlatego
              czasem przedstawia się mu podkoryzowaną przyszłość...że wszystko będzie
              dobrze..a i Ty wiesz i ja wiem że trzeba "pogrzebać" troszkę głębiej...ale nie
              na początku...takie "grzebanie" bywa i trudne i bolesne...i jeśli od razu
              alkoholik zacznie od tego skąd wziął się jego alkoholizm nie ma wyjścia będzie
              pił dalej....
              pozdrówka
              • e4ska Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 12:00
                Z tym się zgadzam, to znaczy z konkluzją, a nie z tym, że Tobie się nie chce...
                roztrząsać. Nie dość, że pijak, to leń. Wstyd, w dodatku toksyczny...:)))

                "na początku grzebanie bolesne"... Adyć o to mnie chodziło i chodzi, żeby dać
                spokoj alkoholikowi na starcie, niech on sobie sam ze sobą pobędzie trochę...
                Żeby kobieta zrozumiała: nie warto się we wszystko wtrącać, owszem, dobre słowo,
                wymagania normalne, ale latanie wokół alkoholika, och, bo pije, och, bo nie
                pije... nie dośc, że facet skołowany, przestraszony, zdołowany... to jeszcze
                jakieś histerie. Lepiej ograniczyć bodźce, doping kontrolowany... z perspektywy
                pewnych doswiadczeń mozna przekonywać, że nie warto nadzwyczajnie szumieć i
                grzmieć, bo można zaszkodzić.

                Hiacyno, ciesz się z umiarem... jeśli potrafisz:)
                • kylly Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 12:13
                  hmmmm pijak ?? leń ?? toksyczny ?? hehe opisałaś mnie w trzech słowach ;))
                  z dwoma się nie zgodzę 1) żem pijak....bo jestem czystej wody alkoholikiem (z
                  domieszką lekomanii i delikatną "nutą" narkomanii :)) hehe drugie żem
                  toksyczny...choć tu trudno mi o obiektywizm ;))) - że leń zgoda :)))

                  a druga kwestia....cóż jeśli alkoholik zaczął już się leczyć...najlepiej zająć
                  się sobą...cokolwiek to słowo znaczy...dla jednego będzie to rodzina, dla
                  drugiego zdrowie, trzeci skupi się na wyglądzie czy przypomni że miał hobby
                  (nie mówię o alkoholikach...)
            • hiacynaa Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 12:03
              On do niedawna mial wolnosci na full, wiecej niz jakikolwiek znany mi facet.
              Wolne popoludnia spedzane na 'pracy spolecznej' de facto spedzal w hotelach na
              godziny. Wychodzil, wyjezdzal ile chcial - bo mu ufalam.
              A w nalog popadl - jak sie teraz okazuje - juz przed slubem, wiec obwinianie
              mnie jest nietrafione.
              • e4ska Re: A jesli on naklamie w tej przychodni AA? 07.09.06, 12:17
                Hiacyno, on się wpędził w nałóg, on musi wytrzeźwieć.

                A pisałaś, że to wspaniały człowiek był. Kiedy. W podstawówce? Jaki on w końcu
                jest... bo już nie wiadomo. Wybitny, inteligentny, oszust, wspaniały,
                rozpustnik, dobry, łgarz... Cóż, decyzja trudna. Człowiek to wielka zagadka
                istnienia.
                • addicted1 Czy nakłamie? 07.09.06, 16:16
                  Jak terapeuta udowodni pacjentowi, ze jest alkoholikiem i ma proble?

                  Wchodzi pacjent:

                  Pytanie:
                  Po co Pan przyszedł?
                  Odpowiedzi mozliwe:
                  - bo rodzina kazla- punkt dla Teapeuty "To objaw zaklamania"
                  - sam chcialem- p. dla Tr. "oo, widzi Pan, jest problem skoro Pan przychodzi"
                  - nie wiem- punkt dla T.- "to znaczy, ze stracil Pan chec zycia- przez picie".
                  Pytanie 2: Duzo Pan pije?
                  odpowiedzi:
                  - malo- punkt. dla terapeuty: " widzi Pan, w tejchorobie tak jest
                  - dużo- p. dla T , j.w.
                  - srednio- punkt dla T.- racjonalizacja, umniejszanie

                  Chce sie Pan leczyc?
                  - tak- p. dla T.- "zglosil sie Pan, to znaczy ze wymaga Pan leczenia, bo w tej
                  coroie ludzie zglaszaja si nw ostatnim stadium"
                  - nie- p. dla T.- "oo, nadal Pan nie wierzy w chorobe? To typowy objaw alko".

                  I tak dalej.

                  wynik 10:0 dla terapeuty.
                  diagnoza- zaawansowany alkoholizm
                  recepta- terapia. mityngi

                  wazne:
                  wynik 10:0 i diagnoza i reepta nie zalezy od odpowiezi pacjenta.
                  Pacjent- chroniczny alkoholik ktory wyczolgal sie z rowu uzysk wynik 10:0 jak i
                  popijajacy student 10:0


                  Wiec Twoje obawy byly ZBĘDNE
                  Jak to mówiono- czasy sie zmieniaja a Pan ciagle w Komisjach!

                  :):)

                  To jest prowokacja, prosze o wybaczenie maksymalnej ironii i cynizmu
                  uwazam, ze niech sie chlop leczy, ulzy rodzinie.
                  moze i sobie?
                  • addicted1 Re: Czy nakłamie? 07.09.06, 16:20
                    Konkludując:
                    Jezeli nakłamałby- to ukreciłby bicz na wasną d...i pójdzie wbrew swej woli na
                    leczenie
                    Jeśli pzyznałby się do wszystkiego- to zgodnie ze swoja wola pojdzie na leczenie

                    Jezeli naprawde jest alkoholikiem- tak czy tak to dobrze dla niego.


                    inne powiezonko w parafrazie
                    1. Terapeuta ma zawsze racje.
                    2. Jezeli terapeuta nie ma racji- patrz punkt pierwszy
                    :):)
                    • addicted1 Jeszcze inne powiedzonko 07.09.06, 16:22
                      TO chyba Ford?

                      Mozesz miec samochod kazdego koloru pod warunkiem, ze jest czarny

                      jakos nie brzmi, ale cos w tym stylu
                      • drak02 Re: Jeszcze inne powiedzonko 07.09.06, 16:27
                        addicted1 napisał:

                        > TO chyba Ford?
                        >
                        > Mozesz miec samochod kazdego koloru pod warunkiem, ze jest czarny
                        >
                        > jakos nie brzmi, ale cos w tym stylu
                        Mam wrażenie że ty w tej kafejce internetowej nocujesz i już od bladego świtu
                        produkujesz swoje złote myśli.:)
                        • addicted1 Re: Jeszcze inne powiedzonko 07.09.06, 22:53
                          Tk jest Twarzyszu Gnerale!!!

                          Płkownik Boryczko meeelduje wartę gotową doo odprawy.
                          Waaartę wystwiła piąta kompania Wojsk Ladawych.

                          Spocznij!
                          • janulodz Re: Jeszcze inne powiedzonko 07.09.06, 23:22
                            Szeregowy Addicted!!!
                            Za uporczywe wypisywanie bzdetów
                            -trzy dni koszarniaka i zakaz używania klawiatury.
                            Odmaszerować!!!
                        • e4ska Re: Jeszcze inne powiedzonko 08.09.06, 12:05
                          Czy mi się tak tylko wydaje, że w sierpniu Smok Zerodrugi siły rekreował? Głody
                          się nie czepiały jakie, długonogie o głosach słowiczych? Czy tylko remont
                          mieszkania, odkurzanie, wieszanie firanek... taki pijacki los... kiedy się
                          wytrzeźwieje po wielkich trudach i boleściach:)))
                          • drak02 Re: Jeszcze inne powiedzonko 08.09.06, 14:01
                            e4ska napisała:

                            > Czy mi się tak tylko wydaje, że w sierpniu Smok Zerodrugi siły rekreował?
                            Głody
                            > się nie czepiały jakie, długonogie o głosach słowiczych? Czy tylko remont
                            > mieszkania, odkurzanie, wieszanie firanek... taki pijacki los... kiedy się
                            > wytrzeźwieje po wielkich trudach i boleściach:)))

                            Zasłużony urlop.
                            Gdy wyjeżdża sie z rodziną łatwiej odpędzić się od pokus:)
                      • hiacynaa Re: Jeszcze inne powiedzonko 08.09.06, 00:11
                        Roys Royce.
                        addicted1 napisał:

                        > TO chyba Ford?
                        >
                        > Mozesz miec samochod kazdego koloru pod warunkiem, ze jest czarny
                        >
                        > jakos nie brzmi, ale cos w tym stylu
                        • janulodz Re: Jeszcze inne powiedzonko 08.09.06, 09:19
                          W tej anegdotce chodzi o produkowanego na masową skalę w początku XX wieku samochodu Ford T. Był wytwarzany jedynie w kolorze czarnym.
                          Pan Ford w celach reklamowych puścił taką anegdotkę:
                          Możesz sobie wybrać nasz samochód w dowolnym kolorze, byle był to kolor czarny
                          • baasil Re: hm.... 08.09.06, 13:43
                            daaawno tu nie zaglądałem,ale widzę że jest po staremu( oj adi,adi).w zasadzie
                            do eski z dn.07,godz.11.34 - pięknie opisałaś związek partnerski,małżeństwo,czy
                            jak to tam nazwać.niestety niektórzy nazywają to miłością(przerażające
                            nieprawdaż).no i miało być tak pięknie.iluż z nas woli się jednak karmić
                            złudzeniami,niźli otwarcie stanąć w prawdzie,która niestety boli.a,że boli to
                            się bronić trzeba i najlepiej nie widzieć,nie słyszeć,nie dopuszczać do myśli.
                            (ale mi się filozoficznie zrobiło :)
                            • addicted1 moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 13:51
                              dlaczego jak ja pisze 5 razy to sao to zbieram opieprz, a jak inni pisza 10
                              arzy to samo to sa fajni?

                              Niektorzy wypisuja non stop to samo.

                              Fakycznie ostatnio wkrecilem sie te bezsensowne dskusje o wyzszosci noża nad
                              widelcem, ale przeciez nie ja wymyslilem te tematy.

                              Ale trudno, rozumiem, ze jestem malo strawny dla czesci z Was.

                              Od tej pory pod innym nickiem bede chwail mityngi i na 20 sposobow powtarzal
                              Wielka Ksiege, zaloze sie, ze bede "cool dyskutantem".
                              Miejcie sie wrogowie na bacznosci, bo nadchodze

                              • addicted1 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 13:55
                                Nie wiem, dziwie sie, dlatego sie tyle arzy powtarzam.

                                Pisze rzezy wg mnie oczywiste- ale ciagle czytam, ze nie mam racji.

                                Nikt nie polemizje z przedstawionymi przeze mnie faktami- tylko wyciaga mi sie
                                moje historyczne posty, doszukuje sie drugiego dna, przypisuje "prawdziwe"
                                intencje i ocenia mnie, a najczesciej ruga.

                                Nie lubie tak rozmawiac, wiec naprawde sie wycofam z tego forum
                                (na pewno ulga dla niektorych).

                                Pociesza mnie jedno- ze na forum niealkoholikow wiecej osob zapewne zgodziloby
                                sie ze mna niz w niektorymi z Was.
                                • drak02 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 13:59
                                  addicted1 napisał:

                                  > Nie wiem, dziwie sie, dlatego sie tyle arzy powtarzam.
                                  >
                                  > Pisze rzezy wg mnie oczywiste- ale ciagle czytam, ze nie mam racji.
                                  >
                                  > Nikt nie polemizje z przedstawionymi przeze mnie faktami- tylko wyciaga mi
                                  sie
                                  > moje historyczne posty, doszukuje sie drugiego dna, przypisuje "prawdziwe"
                                  > intencje i ocenia mnie, a najczesciej ruga.
                                  >
                                  > Nie lubie tak rozmawiac, wiec naprawde sie wycofam z tego forum
                                  > (na pewno ulga dla niektorych).
                                  >
                                  > Pociesza mnie jedno- ze na forum niealkoholikow wiecej osob zapewne
                                  zgodziloby
                                  > sie ze mna niz w niektorymi z Was.

                                  Byłaby to strata niesłychana a forum utraciłoby swój koloryt, gorąco zachecam
                                  Cię do dalszej twórczości:)
                                  • addicted1 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 14:13
                                    Byłaby to strata niesłychana a forum utraciłoby swój koloryt, gorąco zachecam
                                    > Cię do dalszej twórczości:)


                                    Nie wiem, czy to ironia czy nie.
                                    Jeżeli nie- to dziękuję.
                                    Zalezy mi na takich opiniach.

                                    Poprawie sie troche:
                                    nie denerwuje mnie gdy kos sie ze mna nie zgdza, nawet gdy mówi ze pisze
                                    glupoty- nawet to lubie, tak naprawde to zalezy mi na tym, zeby sie malo kto ze
                                    mna zgadzal.
                                    Trafia we mnie natomiast kazde "upomnienie" sugerujace, że przynudzam, ze
                                    jestem monotonny. Wtedy zastanawiam sie nad sensem ego.
                                    Nie lubie tez, gdy ktos mnie "dekonspiruje", bawi sie w mego psychologa i mówi
                                    mi, co ja tak naprade napisalem, co myslalem i czego chce- bo czasem to sie
                                    zgadza a czesto nie.
                                    • drak02 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 14:31
                                      addicted1 napisał:

                                      > Byłaby to strata niesłychana a forum utraciłoby swój koloryt, gorąco zachecam
                                      > > Cię do dalszej twórczości:)
                                      >
                                      >
                                      > Nie wiem, czy to ironia czy nie.
                                      > Jeżeli nie- to dziękuję.
                                      > Zalezy mi na takich opiniach.
                                      >
                                      > Poprawie sie troche:
                                      > nie denerwuje mnie gdy kos sie ze mna nie zgdza, nawet gdy mówi ze pisze
                                      > glupoty- nawet to lubie, tak naprawde to zalezy mi na tym, zeby sie malo kto
                                      ze
                                      >
                                      > mna zgadzal.
                                      > Trafia we mnie natomiast kazde "upomnienie" sugerujace, że przynudzam, ze
                                      > jestem monotonny. Wtedy zastanawiam sie nad sensem ego.
                                      > Nie lubie tez, gdy ktos mnie "dekonspiruje", bawi sie w mego psychologa i
                                      mówi
                                      > mi, co ja tak naprade napisalem, co myslalem i czego chce- bo czasem to sie
                                      > zgadza a czesto nie.


                                      To nie jest ironia, każdy ma prawo do wyrażania włsnych opini i ocen.
                                      Ale warto nie tylko pisać ale również czytać i starać się zrozumieć drugą
                                      stronę:)
                                      • addicted1 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 15:09
                                        Zawze czytam posty innych i odpowiezi ( oto dowód:))
                                        Zrozumiec czy zgodzic sie mi nielatwo.
                                        Ale czytam.

                                        Zarzucasz mi, ze jestem egocntrykiem?:)

                                        • drak02 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 16:36
                                          addicted1 napisał:

                                          > Zawze czytam posty innych i odpowiezi ( oto dowód:))
                                          > Zrozumiec czy zgodzic sie mi nielatwo.
                                          > Ale czytam.
                                          >
                                          > Zarzucasz mi, ze jestem egocntrykiem?:)
                                          >
                                          Niczegi Ci nie narzucam.
                                          Ogólnie stwierdzam, że czytanie to nie to samo co rozumienie innych.
                                          Czasami zbytnio koncentrujemy się na własnych racjach i nie potrafimy wczuć się
                                          w sposób myślenie drugiej osoby.
                                          Czasem trudno jest przyznac się do tego że inni też mają rację. (to dotyczy
                                          również mnie). Taka jest natura człowieka.:)


                                          • addicted1 Re: moze mi ktos wytlumaczyc? 08.09.06, 19:41
                                            no fakt, ze umiejetne sluchanie nie bylo nigdy moja mocno strona.
                                            ale pracuje nad tym:)
                                            (jak ktos BARDZO DOKLADNIE przesledzi moje posty to zauwazy, ze wbrew pozorom
                                            jakos tam pewne sugestie czy opinie biore pod uwage.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja