Dodaj do ulubionych

ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 lat.

09.09.06, 23:55
Zaczęło się "tradycyjnie" od jednego piwa zwykłego. Teraz nie starcza nawet 6
MOCNYCH, często wspomaganych czymś mocniejszym. Jestem alkoholikiem
piwnicznym, pijącym w zaciszu swojej kotłowni zawsze wtedy, gdy "najbliżsi"
śpią. Jak większość alkoholików ukrywam się ze swoją chorobą. Nigdy nie
wracam do domu po "jednym głębszym"; nigdy nikt nie widział mnie w stanie
wskazującym... Żyję jednak z ciągłą świadomością zaniedbywanie rodziny, a
szczególnie moich wspaniałych córek ( 7 i 11 lat). Cały wolny czas poświęcam
niestety na "kombinowanie" jak wnieść toto do domu, gdzie toto ukryć i kiedy
toto wypić. Zgłosiłem się kiedyś na numer alarmowy AA w klasztorze w
Licheniu, to kazali mi dzwonić za przysłowiowe "dwa dni", ponieważ terapeuta
jest na urlopie. Olałem to więc i dalej robię sobie "dobrze". SOBIE I NIKOMU
INNEMU. Żona jest w depresji. Sypiamy od wielkiego dzwonu, gdyż prawie
wszystkie wieczory i noce mam zarezerwowane w kotłowni. Dzieci się odsuwają;
coraz rzadziej mam dla nich czas. Na szczęście jeszcze jakoś sobie radzę w
pracy (jestem wysoko wykwalifikowanym specjalistą w firmie międzynarodowej) i
z powodzeniem przyczyniam się do utrzymania rodziny ale i swojego
piwnicznego "towarzysza". Nie wiem jednak, jak długo dam radę takiemu stylowi
życia. Ogólnie źle to wszystko widzę...
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 10.09.06, 00:48
      A więc wiesz, na czym polega alkoholizm. Czy wiesz, że to się nasila? Jeśli dzis
      nie możesz przestać, czy przestaniesz jutro? Czy wiesz, ze niektorzy tak bardzo
      dostosowują organizm do alkoholu, że zamieniają się w lumpów? No, czasem mają to
      szczęście, że umierają wcześniej.

      Twoja pijacka biografia jest biografią wspólną nam wszystkim, ktorzy musielismy
      przyznać sie do porażki. Najpierw jest wielkie poczucie krzywdy, totalnej
      klęski, rozpaczy. Ale my, tutaj piszący, trzeźwi, potrafilismy odstawić butelkę.
      Pierwszy warunek: przetrzeźwieć. Choćby zęby w ścianę, ale dość. Przeżyć
      najgorszego kaca w życiu - nie ma wyjścia. Godzina. Dwie, Trzy, Doba, Dwa dni.
      Wyjdź z kotłowni. To jedyne wyjście - bo nie ma innego wyjścia.

      Wytrzymałam ja, wytrzymasz i Ty. Kilkanaście lat picia, koncówka... nie ma co
      wyliczać. Ale jestem trzeźwa, spokojna, zadowolona... pełna energii, wiary w
      siebie... Wtedy myślałam, że juz nigdy nie wrócę do normalnego świata. Wróciłam.

      Trzeba zacząć teraz. Idź spać. Obok duzo wody do picia. Wytrzymać bezsenność.
      Rano leżeć. Powiedziec żonie. Że walczysz. Że to moze trwać. Poszukajcie na
      Internecie informacji, także tutaj, na forum. Będziemy Was wspomagać. Idź spać.
      Z tego sie wychodzi. Trudno, z bólem, ale można dac radę. Zobaczysz. Wszystko
      zalezy od Ciebie. Dobrej nocy.
    • yuraathor Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 10.09.06, 01:10
      hej. oburzylo mnie, że Cię olali w Licheńskim Centrum Pomocy. Też siedzę czasem
      przy takim tel. zaufania AA (nie w Licheniu) i niewyobrażam sobie by odeslać
      kogoś z kwitkiem.
      "jestem odpowiedzialny, gdy ktokolwiek, gdziekolwiek poterzebuje pomocy
      pragnę aby napotkał pomocną dłoń AA"
      wyślę ci na priv swój nr komórki,dzwoń kiedy chcesz, pogadamy jak alkoholik z
      alkoholikiem.
        • magtomal Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 10.09.06, 08:49
          Czas ucieka. Dziewczynki mają już 7 i 11 lat. Ucieka Ci ich dzieciństwo. To
          strata nie do odrobienia dla nich i dla Ciebie. Żona w depresji (dobry znak, że
          to zauważyłeś) - ile wytrzyma? Jej stan też ma wpływ na dzieci. Nie piszę tego,
          by Cię dołować, lecz by podkreślić, że decyzji o odstawieniu alkoholu nie
          możesz odkładać - musisz zrobić to dziś - masz (macie) zbyt dużo do stracenia.
          Walcz!
          • jerzy30 nawet wysokokwalifikowany specjalista jest 10.09.06, 13:53
            wobec gorzaly bezsilny jak niemowlak - tak wiec nie licz na to ze praca bedzie
            stale - bo nawet to picie w ukryciu to zapewne wszyscy o nim wiedza [tak cie
            sie wydaje ze nie wiedza] - udaja ze wszystko jest w porzadku [co - przeciez
            wypite piwo cuchnie jak niewietrzony pub czy browar] - a jedna odmowa z AA nie
            powinna przekreslac Twoich checi udania sie do poradni - co jak cie boli zab to
            sie przeciez nie obrazasz ze lekarz ci wyznaczyl wizyte za dwa dni
    • tranzyt80 Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 10.09.06, 14:14
      zk140t napisał:
      " Zgłosiłem się kiedyś na numer alarmowy AA w klasztorze w
      Licheniu, to kazali mi dzwonić za przysłowiowe "dwa dni", ponieważ terapeuta
      jest na urlopie. Olałem to więc i dalej robię sobie "dobrze". "

      -lubisz olewac,co!!!...Ty frajerze!
      "...moich wspaniałych córek ( 7 i 11 lat)" -"Olałem to..."
      " Dzieci się odsuwają;" -"Olałem to..."
      "...Żona jest w depresji" -" Olałem to..."
      "Sypiamy od wielkiego dzwonu" -" Olałem to..."
      "..AA..." -"Olałem to..."
      "... dalej robię sobie "dobrze".
      "... dalej robię sobie "dobrze".
      "... dalej robię sobie "dobrze".
      "... dalej robię sobie "dobrze".
      "... dalej robię sobie "dobrze".
      "... dalej robię sobie "dobrze".

      "Ogólnie źle to wszystko widzę..."
      "Ogólnie źle to wszystko widzę..."
      "Ogólnie źle to wszystko widzę..."
      "Ogólnie źle to wszystko widzę..."
      "Ogólnie źle to wszystko widzę..."


      -TO PRZESTAN W KONCU FRAJERZE!!!


    • 7zahir Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 10.09.06, 19:00
      A czego oczekiwałeś po n-rze alarmowym AA?
      Że przyjadą na sygnale i natychmiast Cie uleczą?
      Wiesz, że jestes alkoholikiem, to na co czekasz?
      Na jakie dno?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40978680&a=40978680
      Jak już o nie walniesz to poszukaj pomocy tu:
      www.tenjaras.webpark.pl/linkownia.html
        • jerzy30 janu - [zbaczam z tematu] ty to jestes grzybiarz 11.09.06, 18:20
          - chyba w jakiejs wypowiedzi pisales o swojem manii grzybowej - ja wrocilem
          wlasnie z lasu i przywiozlem dwa kosze grzybow szmaciakow [znasz je?????] to
          moja psja grzybobranie - jestem od nich uzalezniony - czy jest forum dla
          anonimowych zbieraczy grzybow AZG ?????? - pozdrawiam - takiej masy szmaciakow
          to w zyciu nie widzialem - stad ten zbok z tematu - by sie Wam pochwalic
          • addicted1 Re: janu - [zbaczam z tematu] ty to jestes grzybi 11.09.06, 21:11
            Ciekawe polaczenie- pije Pan 6 mocnych dziennie i nikt nigdy nie widzial Pana
            pod wplywem.
            Nie chce mi sie wierzyc.
            A zona skad ma depresje?
            W ogole to czy ona taka brzydka, skoro zamiast z nia w lozku to laduje Pan w
            piwinicy z 6 piwami mocnymi?
            Chyba nie.


            Do Jerzy30:
            o grupy wsparcia dla grzybiarzy musisz zpytac w BSK AA, ale wystarczy jeszcze
            jeden i juz we 2jke mozecie mityngi robic.
            "Nazywam sie Jerzy30, jestem grzybiarzem, nie zbieram od 3 lat"

            Przyznalismy, ze jestesmy bezsilni wobec grzybobrania.
            Zasada podstawowa.
            Unikaj zbierania pierwszego grzyba.
            Objawy nawrotu : ciagnie miedzy drzewa, sny o prawdziwkach.

            Unikac kupowania pieczarek, jedzenia pizzy z grzybami i pierogow z grzybami-
            wyzwalacze!
            No i najwazniejsze:

            NIE ZBIERAM TYLKO PRZEZ 24 GODZINY!!!





            • e4ska Re: janu - [zbaczam z tematu] ty to jestes grzybi 12.09.06, 00:03
              Addi, dobre,dobre... grzybki. W razie czego mogę dołączyć na mityng... Dzis
              znalazłam w naszym uczęszczanym miejskim lesie kilkanaście borowików...
              ooooch... i tak od tygodni:))) A zajeżdżam po piątej, kiedy nikogo już w lesie
              nie ma, ostatni ślepiec znika z horyzontu. Cicho, mrocznieje powoli... Drażnią
              mnie w dzień biały ślepcy grzybni i szybkościowcy, z hukiem gnający przez
              krzaki. I ci, którzy niszczą grzybnię, nie umieją ani szukać, ani rwać. -Panie,
              zostaw, nawet na plombę do zęba nie starczy... -Eeee, ale jak go człowiek
              zobaczy, to już nie urośnie. A psika trzeba rozdeptać... -Czemu to? - Bo może
              kto jeszcze zjeść.

              A Wojski zbierał muchomory...
          • janulodz Re: janu - [zbaczam z tematu] ty to jestes grzybi 11.09.06, 23:43
            Grzyby to moja pasja, konik, hobby, może nawet uzależnienie. Życzę takiego uzależnienia co niektórym przyrosłym siedzeniem do forumowych stołków.
            Jerzy, nie zbierałem nigdy szmaciaków, panienek, twardzioszków, olszówek, siwek i innych blaszkowców. W moich lasach przydziałkowych pojawiły się ostatnio w niebywałej dotąd obfitości podgrzybki, zajączki i maślaki. Tnę ile wlezie.
            Darz bór
            • addicted1 Re: janu - [zbaczam z tematu] ty to jestes grzybi 12.09.06, 14:19
              janulodz napisał:

              > Grzyby to moja pasja, konik, hobby, może nawet uzależnienie. Życzę takiego
              uzal
              > eżnienia co niektórym przyrosłym siedzeniem do forumowych stołków.


              W czym jest gorsze śledzenie informacji w internecie i uczestnictwo w różńych
              grupach dyskusyjnych od pałętania się po lesie, straszenia zwierząt i
              zadeptywania roślinności?

              oko za oko

    • drak02 Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 11.09.06, 09:35
      To że zdecydowałeś się na napisanie postu na forum uzależnienia jest już dużym
      krokiem naprzód. Zaczynasz zdawać sobie sprawę ze swojego uzależnienia.
      Zobacz ile czasi poświęcasz swojemu nałogowi. Ile czasu tracisz na rozmyślanie
      kiedy i jak będziesz mógł wypić to co przemycasz do swojej kotłowni.
      Jesteś na takim etapie uzależnienia że największę straty które ponosisz to
      bezcenny czas który mógłbys poświęcić rodzinie. Twoje relacje z dziećmi i żoną
      nie są najlpesze a będzie jescze gorzej. Siedzisz w jakieś piwnicy otumaniony
      piwem a twoje córki potrzebują Ciebie trzeźwego. Są w takim wieku że potrzebują
      autorytetu ojca. Twoja nieobecność bedzie miała fatalne skutki dla ich
      przyszłego życia, fundujesz im syndrom DDA wprzyszłości - nie zasłużyły na to.
      Wyobra żam sobie również co przezywa twoja żona. POtrafię wczuć się w sytuację
      twojej rodziny poniewż sam mam 2 córki i w przeszłości miałem podobne problemy.
      Twój alkoholizm będzie się rozwijał(jeżeli nie przestaniesz pić) i straty które
      poniesiesz bedą znacznie dotkliwsze. W najlepszym wypadku stracisz pracę, w
      najgorszym -stracisz pracę i rodzinę.
    • tranzyt80 Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 11.09.06, 17:31
      takim gdakaniem,to jeszcze zadnej kury do kurnika nie zagoniono.
      gosc ma 40-che,pic chce,rodzinke ma na karku,zonusie wrednawa,zbabrane zdrowko,
      korzeniowaty wyglad.i nie dosc,ze mieszka na zadupiu to jeszcze
      uwil sobie gniazdko w kotlowni.taki jak on,to swiatmnieniedocenia,jezeli go
      blizej poznac.i nie ma takiemu co mowic,ze jak sie zatrzasnie z piciem,to
      wszystko mu sie w zyciu wyprostuje.i po roku,jako trzezwy zmywacz garow w
      londynie,wroci na swoje zadupie i bedzie pan.gosc niech pije dalej.dajmy mu
      czas...na odpis1


      • zk140t Niezbyt miły jest Twój komentarz. 12.09.06, 10:04
        Problematykę picia znam od podszewki i dzięki temu próbuję jakoś walczyć ze
        swoim nałogiem. Poza tym, że nie mieszkam na zadupiu i nie wybieram się do
        Londynu w celach innych niż turystyczne - reszta się zgadza.
        • e4ska Spokojnie...:) 12.09.06, 11:02
          Miło, że się odezwałeś, leniwy pisarzu. I to w biały dzień, a nie przy
          wzmacnianym piwie. Co tam dzisiaj, przyjemniej? Kacyk nie trapi? Sumienie się
          nie stawia na sztorc? No i problematyka alkoholowa za podszewką... ho ho,
          nieźle... tylko pamiętaj, że nie ma żadnej pewnej wiedzy o alkoholizmie oprócz
          danym medycznych, cielesnych jak najbardziej. Reszta to literatura SF i
          rozważania o wartości równej odpowiedziom na pytanie: Dlaczego ufoludki mają
          zielone grapytki??? No... dlaczego pijesz??? no...:)))

          Natomiast do uwag w stylu: "A czego oczekiwałeś po n-rze alarmowym AA?
          Że przyjadą na sygnale i natychmiast Cie uleczą?
          Wiesz, że jestes alkoholikiem, to na co czekasz?" trzeba przywyknąć. Alkoholik
          powinien bowiem pamiętac, że jest niczym. Owszem, usłyszysz, że alkoholizm to
          taka sama choroba jak cukrzyca czy zapalenie pluc, ale co do karetki na
          sygnale... jeszcze w pogotowiu nie zwariowali, żeby brać poważnie zgłoszenie do
          choroby alkoholowej. Nawet łowcy skór nie byliby zainteresowani;)

          Yura zachował się rozsądnie, nie kryjąc zdziwienia: trzeba było do niego
          zadzwonić... bardzo w porządku gość.

          Jeśli zdecydujesz się na pobieranie nauk w poradniach, warto uzbroić się w
          cierpliwość wobec fochów i dąsów terapeuty. Tak, to niesamowite, ale oni są dla
          Ciebie, a nie Ty dla nich. Zamiast znosic zgryźliwe uwagi lepiej poproś o
          konkretne odpowiedzi. Żadnego matactwa i opieprzania się w robocie - państwo
          płaci, Ty wymagasz.

          Co do wsparcia psychologicznego - niektórzy je dostają w nadmiarze, w każdej
          klasie są prymusy, idealne pacjenty. Ty tez mozesz byc idealny albo krnąbrny -
          chcesz sprawdzić, idź na terapię. Słyszałes tez zapewne, że AA to grupy
          samopomocowe, i tam, jak się ma szczęście, można spotkac ludzi o podobnym
          pokroju, takich, z ktorymi sie pogada, czegos dowie, wesprze psychicznie.
          Wsparcie to ważna sprawa, gdyż wyjść z alkoholizmu... sama próbowałam co
          najmniej kilka razy, przerażona, że mi nie idzie. Ale teraz jest OK. Czyli, z
          mojego osobistego doswiadczenia - można, można, ale silna wola, upór wręcz
          wariacki - są niezbędne. I sensowna wizja przyszłości też.

          Czy dzisiaj już bez piwa wieczór? Pogoda prześliczna, wymarzona dla
          trzeźwienia... może spacer z dziewczynkami, o szkole opowiedzą, Ty opowiesz...
          Tylko trzeba to zorganizować w innym układzie niż "tatus-pijak robi łaskę
          dzieciom i raczy pogadać" - córki też mogą mieć inne plany... jak to kobiety;)
          • zk140t Miło, że Ty i kilka innych nieznanych mi osób 12.09.06, 11:58
            "trzasnęliście" mnie po pysku. Rzeczywiście, nikt nie jest w stanie pomóc mi
            bardziej niż ja sam. Walczę z sobą bez wzmacniaczy od niedzieli. Zrobiłem
            rachunek sumienia, poszedłem wczoraj na zebranie rodziców w klasie młodszej
            córki i poczułem się lepiej. Wczoraj starsza córka nawet przytuliła się do mnie
            po dłuższym czasie lekceważenia i obojętności. Przegadaliśmy cały wieczór. Żona
            narazie ukradkiem przygląda się tej sytuacji. Od niepamiętnych czasów zrobiła
            dla nas pyszną kolację.
            Pozdrawiam.
            • malecr Re: Miło, że Ty i kilka innych nieznanych mi osób 14.09.06, 20:42
              To jest tak: myślę że sobie poradzę i dzisiaj mam ochotę wywracać góry czytaj:(
              dam radę nie będę pił) Jutro zaczyna się i wątpie w to co rozpoczołem. uważaj
              na takie chwile. szybko szukaj wsparcia u osób które mają na Ciebie jakiś
              wpływ. Za wszelką cenę nie daj się złamać i nie wracaj do picia. UPORU I
              SIŁY ...
                • e4ska Bać się samozachwytu:))) 16.09.06, 00:28
                  Zetek, dlaczego? Przeszkadza samozadowolenie? Czyzbyś oczekiwał jakichś męczarni
                  straszliwych? Tak, wielu pijących, którzy zakleszczyli się w wyniszczającym
                  ciągu, nie wyobraża sobie życia bez alkoholu. Jednak odkrycie, że bez piwa i
                  gorzały jest po prostu lepiej, to własciwie skok w trzeźwość. Wystarczy zostać
                  po własciwej stronie, razem z samozachwytem. Tak trzymać.

                  Nie wiem, skąd się biorą opowieści o "najgorszym przed Tobą". Jakie najgorsze,
                  kiedy najlepsze? Na terapiach szerzy sie dziwaczne poglądy, że trzeba okrutnie
                  walczyc o tę trzeźwość, a walki nie wygrasz, jesli sobie "nie dasz pomóc". Nie
                  zgadzam się, bo wiem doskonale, że niektórzy ludzie nigdy nie będą trzeźwi, bo
                  muszą bez przerwy walczyć, ciągle im butelka w uszach dzwoni... Ale jeśli się
                  chce naprawdę, to od początku jest wspaniale. Oczywiście, mogą i najczęściej
                  pojawiają się nieuzasadnione napady i ciągoty, ale one szybko idą za góry, za
                  lasy... Dziś przechodziłam obok urodnej monopolowej wystawy i jak zobaczyłam
                  jedno wino... o, pomyślałam sobie, gdybym je kupiła, to już dzisiaj byłoby po
                  mnie... dobrze, że ja już nie piję:)))

                  Zetek, od kiedy zrozumiałam, że powodem moich nieudanych prób wyjścia z
                  tragicznego wprost stanu było przekonanie, że ja po prostu muszę pić mniej, a
                  nie tyle, żeby się męczyć, w momencie tego olśnienia, że to trzeba "w ogóle",
                  "wcale" - od tej pory, a będzie zaraz półtora roku, nigdy nie było źle, więcej,
                  to jest ustawiczny samozachwyt... nawet w ciężkich chwilach świadomość: ale ja
                  nie piję, i lubię się za to, i szanuję, i pochwalam, i...:))) pomaga mi w
                  zmaganiach, a te wszelkie przeszkody czy smuteczki mają w sobie jakby czyste
                  światło radości.

                  Samozachwycaj się więc, zabaw codziennych nie lekceważ, a organizm wkrótce tak
                  się ustawi, że gdziekolwiek byś nie był, zawsze nosić będziesz pogodę - taką
                  jaka była w ten piękny wrześniowy dzień.

                  • zk140t Może jednak najpierw będę "samozachwycony" 17.09.06, 23:55
                    po cichu, bez rozgłosu. Wierzę, że moja walka zakończy się sukcesem, ale boję
                    się ciągle "załamania formy". Dziękuję za ciepłe słowa, które już mam w sercu.
                    Teraz walczę z głową i liczę na jakiś wstępny sukces.
                    Pozdrawiam Cię serdecznie.
                    • aaugustw Re: Może jednak najpierw będę "samozachwycony" 18.09.06, 13:17
                      (zk140t napisal):
                      > "Teraz walczę z głową i liczę na jakiś wstępny sukces." <
                      ______________________________________________________________-
                      Dopoki walczylem z moja choroba, nie odnioslem zadnego sukcesu.
                      Jak dlugo mozna walczyc z samym soba ?
                      Dopoki myslalem: z glowa dam rade - zawsze przegrywalem.
                      Dopiero kontakt z drugim alkoholikiem pomogl mi zatrzymac te chorobe.
                      A...

                • tranzyt80 Re: Nadal boję się samozachwytu w "niepiciu". 16.09.06, 11:09

                  Nie siedz,nie czekaj jak baran,na sciecie,na zaskoczenie.
                  Czyn przygotowania na "ciezkie momenty".Motywacji naucz sie na pamiec,powtarzaj!
                  Prowokuj samego siebie,stwarzaj sytuacje w ktorych siegales po piwo.
                  Musisz sie uczyc,nauczyc wewnetrznie wyciszac.Rozmawiaj z najblizszymi o sobie!
                  Tydzien to tak,jakbys jeszcze w blokach tkwil,nawet strzalu na "start"
                  do biegu nie bylo.Jezeli jestes alkoholik,to bieg bedzie ciezki,bo to
                  dlugi bieg,maraton,morderczy i wykanczajacy.Im lepiej bedziesz wytrenowany,
                  tym lzej Go pokonasz,nawet gdy bedzie Cie doganial,nie dasz sie wyprzedzic.
                  Pokazesz Jemu i sobie,kto na ciebie czeka na mecie.Ten zk140t,ktorym zawsze
                  chciales byc,ten ktorego kochaja corki i zona.
                  Czekaja Cie plotkioplotki,rowy z woda i inne dranstwa,ale co to dla takiego
                  korzenia jak Ty.
                  Ale wara od srodkow dopingujacych!Bo wpadniesz w jeszcze gorszy kociokwik!

                  "Będę jednak waleczny"
                  -nnnnnO!
        • tranzyt80 Re: Niezbyt miły jest Twój komentarz. 12.09.06, 16:31
          Powietrze jesienne pachnie ostrym zapachem lisci,jakby czuly nadchodzacy ich
          koniec.Cisza popoludniowa,przeszywa lekko muskajacym szumem wiatru,daje
          wszystkim czas do przygotowania sie na nowy,inny,twardy i okrutny okres zycia.
          Widac,ze pierwsze zrozumialy to gawrony,co glosno potwierdzaja swoim krakaniem.
          Ale dzisiaj,jeszcze dzisiaj w parku kroluje slonce.Wszyscko patrzy w jego
          strone,czekajac jakby na poglaskanie,na slowa otuchy i zapewnienia,ze wszyscy
          przezyja i doczekaja radosnego spotkania na wiosne.
          Przymruzylem oczy i udaje jakbym ich nie podgladal.Czuje blogi spokoj.Wdycham
          lapczywie jesienne powietrze,jakby mialo go za chwile zabraknac.Jakby ktos
          lub cos,mial mi to uczucie szczescia ukrasc,zburzyc,podeptac.Jakas mysl...?
          zagubione wspomnienie,zapomniany zapach,twarz,ktora zmieniala moj swiat czy
          muzyka..."atomowe serce matki","odwrotna strona ksiezyca",Debussy,John Barry...
          Powoli otwieram oczy.Wiem,ze takie,choc rzadkie chwile,sa moja dzisiejsza
          walka z alkoholem,walka ponad dwuletnia.Na poczatku tez szukalem poglaskania
          i slow otuchy.I znalazlem!Ta droge kazdy musi odnalesc sam i sam musi ja
          przejsc,by dojsc,chocby jak nie na lawke to do swojego auta,trzasnac
          drzwiami,wrzucic dobra CD,przymruzyc oczy na autostradzie,decha do 180/h
          i czuc blogi spokoj...i wdychac lapczywie jesienne powietrze...

          Piszesz,zk140t,ze znasz problematyke picia od podszewki i dzieki temu
          probujesz jakos walczyc.Ty znasz tylko alkoholizm od strony picia,strony ktora
          widac,tej"odwrotnej strony ksiezyca" jeszcze nawet nawet nie musnales...
          Zycze Ci turystycznie nie tylko Londyn,ale na trzezwo z cala rodzina caly
          swiat!!!
          PS.Wszystko w zyciu mozna zmieniac(nawet zone...czy "zadupie")ale nie Czas! i
          Dzieci!Twoje Dzieci to twoja krew!To mnie zabolalo najbardziej.Nie Ty.
          Najlepszego!
          • yuraathor miałem 39 lat i 7 m-scy jak przestałem 12.09.06, 17:50
            czyli pora jak najbardziej odpowiednia.(dziś mam 43lata i 5 m-scy) zacząłem
            terapię bo co sam próbowałem to po max 3 miesiącach wracałem do picia.O forum
            nie miałem pojęcia,że coś takiego jest, bo nie miałem pojęcia o komputerach.
            Obsługi komputera nauczyłem się w punkcie kontaktowym AA po 16 miesiącach
            niepicia.(coś mi to AA dało) Mi akurat terapia i AA były potrzebne, innym
            wystarcza forum (a jakby go nie było????) Z alkoholem nie walczę bo przegram,
            ze swoim nałogiem nie walczę, zaakceptowałem go tak jak akceptuję, że z wiekiem
            mam coraz mniej włosów na głowie.
            problematykę picia poznałem od strony praktycznej, teraz poznaję życie na
            trzeźwo i (chyba) przez te cztery prawie lata zebrałem więcej pozytywnych
            doświadczeń niż przez dziesięć lat picia.
            Sex na nowo odkryłem jako przeżycie nie tylko fizyczne po kilku miesiącach
            (rok??) od zaprzestania picia.
            Dzieci- dopiero teraz poznaję radość bycia ojcem. mam synów 21 i 8 lat i córkę
            23 lata. Skopałem dzieciństwo tych starszych, teraz zbieram tego owoce,
            cierpię w milczeniu kiedy widzę że starszy syn zachowuje się tak jak ja kiedy
            piłem, a czego się miał nauczyć??? wyszedł z wojska i pije piwo, stara się
            żebym nie widział ale widzę.zamyka się w sobie, na próby rozmowy reaguje
            gniewnym tonem, boli takie zachowanie. poczucie winy zostanie pewnie na zawsze
            tym bardziej, że w sytuacjach kiedy jestem z najmlodszym jak np. pokazowa
            lekcja rytmiki w przedszkolu, kiedy widzę jak dziecko cieszy się że może
            zaprezentować swoje umiejętności przed ojcem(jeszczed autorytetem) jak zerka
            czy obserwuję jego popisy ,nagle przychodzi myśl- a gdzie ch..u byłeś gdy Tomek
            miał 6 lat.dołują takie myśli ale i motywują do trwania w trzeźwości. dziś mogę
            tylko powoli odbudowywać to co rozpieprzyłem pijąc. moja droga trzeźwienia jest
            związana z AA i taką metodę metodę polecam, ale szanuję t6eż ludzi, którzy cel
            osiągają innymi sposobami. pozdrawiam
            • e4ska Re: miałem 39 lat i 7 m-scy jak przestałem 12.09.06, 22:06
              Yura, tekst Twój to reklama trzeźwych alkoholików na małżeńskim rynku. Abstynent
              od urodzenia - nie przejdzie;)

              W jednym trudno mi się z Tobą zgodzić: charaktery naszych dzieci. Gdyby to była
              prawda, że ponosisz winę za postępowanie syna... nie za duzo bierzesz na siebie?
              Nie zawsze DDA wyjaśnia ludzkie zachowania. Dodałabym: jest to bardzo wygodne
              dla niektorych zrzucanie winy na innych po to, aby oddac się egoistycznym
              ciągotom. Ja jestem najprawdziwsze DDD, wiem - od dawna, ale czy mój akoholizm w
              dysfunkcji rodzinnej bierze przyczynę? Powinnam być przy tym nieszczęśliwa
              bardzo, tymczasem mnie źle nie jest. To, kim się stałam, zależało też od wielu
              innych ludzi. Zawsze miałam opiekunów, którzy mi sprzyjali, przyjaciół,
              znajomych... to głupota przypisywac rodzicom tak wielki wpływ na dzieci.
              Jesteśmy zwierzętami stadnymi, gromadnymi, rodzina to ledwie początek, choćby
              nie wiem co wygadywali postfreudyści.

              Kiedy czytam bzdury o zemście podświadomości, śmiech mnie ogarnia. Nieprawda, że
              coś, o czym chcemy zapomnieć, wybuchnie i zniszczy naszą psychikę. Zapomina się
              i dobre rzeczy, i złe. Syn Twój szuka dopiero, co ze sobą zrobić... no i jeszcze
              wojsko. Mimo szacunku dla munduru trzeba powiedzieć, że, inaczej niż kiedyś,
              armia nie uczy już przyszywania guzików i składania koszuli:))) Jakoś zimą tego
              roku jechałam pociągiem, akurat z dwoma wojakami i ich pannami. Dresy okropne.
              Chamstwo. Dziewczyny idiotki. Kibolskie krzyki ni w pięć, ni w dziewięć. Wszyscy
              pouciekali z przedziału, ale ja zostałam (adrenalinka hej), nawet zagadałam słów
              parę... wprost powiedziałam - drzewiej lepiej bywało:))) No więc kto wie, jakie
              ślady na psychice Twojego syna wywarł pobyt w szeregach. Poza tym konflikt
              pokoleń to konflikt mężczyzn, na złość starszemu można zrobić coś wbrew. Potem
              się młody wyciszy. Jak okażesz, że masz z tego powodu doła... biedny los i
              starszego, i młodszego;)))

              Kiedyś panował zwyczaj, że na wywiadówki i szkolne teatrzyki latały głównie
              matki, chłopu jakoś nie wypadało. Opić się - tak, ale wzruszyć wierszykiem
              dziecięcia - absolutnie... Dopiero byś synowi wstydu narobił:)))

              Pozdrowienia dla Ciebie, Yura, no i dla Wątkowicza. Przyjdzie weeekend, to
              dopiero można się będzie trzeźwoscią zachwycić. Najważniejsze: nie opijać
              uciechy:) Poważnie - alkoholikowi bardzo trudno wytrzymać dobre chwile bez
              wspomagacza... na początku trzeba po prostu bardziej uważać. Niby proste, ale w
              realizacji bardzo krzywe:)))
        • zk140t Dziękuję za wsparcie. 17.09.06, 22:23
          Od 7-miu dni ciągle jestem trzeźwy. Dzięki najbliższym oraz nieznanym mi osobom
          na tym forum, które zechciały pochylić się nad losem alkoholika. Wytrwam bo
          tego chcę. Wziąłem byka za rogi i już mu nie odpuszczę.
          Dziękuję.
          • e4ska Re: Dziękuję za wsparcie. 17.09.06, 23:04
            Jesteś w porządku gość: nie wszystkim chce się napisać od siebie, znikają bez
            śladu... To najgorsze, czyli wychodzenie z ciągu, masz za sobą. Teraz warto
            zastanowić sie nad: jaki typ sytuacji, rzeczy, ludzi moze Cię na powrót ściągnąć
            w dół (słynne i smieszne wyzwalacze); jak uodpornisz sie na ewentualne namowy;
            jak sobie poradzisz ze smutkami i radościami bez alkoholu, no i... co będzie,
            kiedy ni stąd, ni zowąd wróci apetyt na procenty. Niektorzy idą w celu zdobycia
            wiedzy na terapię, żeby sie czegos o alkoholizmie i swoim piciu-życiu nauczyć,
            ale skuteczność niewysoka... to strasznie dużo czasu pożera, bo nie tylko
            zajęcia, ale i prace domowe, nie mowiąc o różnych dziwnych zagrywkach
            prowadzących. Samemu nieźle sie wychodzi, ale gdybyś miał problemy, to wiesz,
            gdzie są adresy: www.odwyk.pl., terapeuci bywają też bardzo dobrymi
            wspomożycielami i wielu tutaj piszących zawdzięcza im bardzo wiele dobrego. I
            bywaj na forum, sprawdzaj stare wątki, przebijaj sie przez kopalnie rzeczy
            ważnych i nieważnych, żebyś jak najwięcej dowiedział się, czym jest
            alkoholizm... chociaż czym to jest, nie wie nikt.

            Więc zwyczajowe gratulacje, oby więcej miłych wiadomości... gratuluję pierwszego
            tygodnia, będziemy gratulować z okazji następnych jubileuszy:) A jak tam Twoje
            samopoczucie psychiczne i fizyczne? Doły zasypane? Pozdrowienia serdeczne, eska.
            • zk140t Walka z nałogiem wspierana przez Was wydaje się 17.09.06, 23:34
              być łatwiejszą. Choć to dopiero tydzień, dla mnie jest to AŻ tydzień.


              Fizycznie czuję się znacznie lepiej. Przestałem dygotać wewnętrznie, ręce już
              przestały się trząść. Zaczynam odżywiać się normalnie, co powoduje wzrost wagi.
              Po chyba setnej kąpieli i piętnastu godzinach w saunie w ciągu ostatniego
              tygodnia już się nie pocę jak kiedyś i chyba przestałem śmierdzieć trawionym
              alkoholem. Po wizycie u fryzjera zacząłem przypominać CZŁOWIEKA przez duże C.
              Na powrót wyprasowany i "ogarnięty" odrabiam zaległości życiowe.


              Jeśli zaś idzie o psychikę - powiem, że jest różnie. Wahania nastrojów, głód
              alkoholowy zwalczany przez przemożną chęć niepicia i ciągły rachunek sumienia.
              To jest trudne, ale nieustannie widzę cel wtórnej katorgi, którą sobie wybrałem.
              Dla odegnania "miłych" wspomnień, przemeblowałem piwnicę i kotłownię;
              wysprzątałem tam każdy kąt. Na najbliższy tydzień planuję ponaprawiać wszyskie
              zaniedbane przeze mnie usterki w całym domu (cieknące krany, skrzypiące drzwi,
              niewywiercone otwory w ścianach pod obrazki dzieci, naprawa ich rowerów,
              pompowanie piłek itp.). Oczywiście odrabiam też zaległości w bezpośrednich
              kontaktach z domownikami. Sądzę, że z dziećmi udało mi się nawiązać ponownie
              nić zaufania. Pozostaje jeszcze odzyskanie zaufania wspaniałej małżonki.
              Wierzę, że również u niej uda mi się zyskać zaufanie. Wsparcia już mi
              udzieliła, jeszcze TYLKO to zaufanie...

              Nikt nie obiecywał, że powrót do żywych to fiołki i aniołki.

              Chętnie zaglądam na to forum i ciągle będę to robił.
              Dziękuję i pozdrawiam.
              • jerzy30 dorzez zaczales - sprzatanie wokol siebie 18.09.06, 19:20
                za pewien czas przyjdzie ci ochota na posprzatanie "w sobie" [zacznie ci
                przeszkadzac balagan wewnetrzny] tak jak ci przeszkadzal balagan w piwnicy i
                kotlowni - idz z dziecmi na grzyby [luz tylko z zona - i poszukaj miekkiego
                poszycia mchem slonecznej lesnej polany ;))))))]
              • magtomal Re: Walka z nałogiem wspierana przez Was wydaje s 18.09.06, 20:17
                >Pozostaje jeszcze odzyskanie zaufania wspaniałej małżonki.
                Wierzę, że również u niej uda mi się zyskać zaufanie. Wsparcia już mi
                udzieliła, jeszcze TYLKO to zaufanie...

                To tylko sprawa czasu. My - żony alkoholików - gorąco marzymy o tym, by móc Wam
                zaufać. Nie mam wątpliwości, że Twoja Żona też tego bardzo chce.
                Ładnie, że nazwałeś Ją "wspaniałą"...
          • yuraathor Re: Oczywiście, że na zawsze. 22.09.06, 19:29
            a ja nauczony doświadczeniem wielu prób abstynencji "na zawsze " z których
            najdłuższa trwała 92 dni, obecnie staram się nie używać takich zwrotów jak
            zawsze, nigdy itp. po prostu; DZIŚ NIE PIJĘ i tych dzisiów uzbierało się coś
            koło 1400. pozdrawiam
            • jerzy30 zk - zakladanie "na zawsze" jest bardzo męczące 22.09.06, 19:53
              przeciez nigdy nic nie wiadomo - załóż że "dziś i ewentualnie jutro" przecież
              jutro znowu bedzie "dziś" - jest to latwiejsze - wiem z wlasnych doswiadczen -
              dla mnie koszmarem bylo jak mi jakis "terapeuta" powiedzial ze ja juz nigdy w
              życiu nie bede mógł wypić piwa - to bylo straszne !!!!!!!!!!!!!!!!!! - inny
              powoedzial że mnie tak wyleczy, że za 5 lat bede mógł pić znowu - tak mnie to
              ujeło [ta perstektywa] że nie pije do dzisiaj - po pięciu latach od obietnicy
              tego terapeuty picie nie bylo tak wazne i potrzebne
              • zk140t Oczywiście obaj macie rację. Plan jest górnolotny! 22.09.06, 20:21
                A tymczasem potrzebne mi są małe kroczki, przy których pomocy realizacja owego
                planu się powiedzie. To jest ciągła walka o każdy dzień trzeźwości. W końcu
                poukładałem sobie "prowizoryczne" pozytywne relacje z domownikami i to jest
                najważniejsze. Szczególnie, że jestem pod ich permanentną "tajną" obserwacją.
                Żona i córki mi pomagają, ale dla odbudowy pełnego ich zaufania potrzebuję
                jeszcze wiele trzeźwych dni. I ta perspektywa jest w tej chwili dla mnie
                najważniejsza.
                  • zk140t Rzeczywiście musiałem dzień dzielić na godziny. 27.09.06, 18:50
                    Ostatnio mnie "wzięło" i myślałem już, że przepadłem. Ale z wielkim trudem i
                    uporem podzieliłem dzień (kilka dni) na godziny, kwadranse i minuty.
                    Teraz znowu jestem silny i waleczny. Wygrałem z pierwszym kryzysem. I niech tak
                    już będzie.

                    Będę waleczny bo tego chcę!!!
                    • e4ska Re: Rzeczywiście musiałem dzień dzielić na godzin 27.09.06, 23:17
                      Kibicuję z zapałem, jeśli można tak powiedzieć... wiesz, Zetku, chyba masz już
                      malutki jubileusz, bardzo malutki, ale uzbieralo się tych dzionków całkiem
                      sporo. Kiedy czytałam pierwszy Twój wpis, to: "Cały wolny czas poświęcam
                      niestety na "kombinowanie" jak wnieść toto do domu, gdzie toto ukryć i kiedy
                      toto wypić", ze zgrozą przypomniałam sobie, że ja ciągle tak własnie
                      kombinowałam: jak się wyrwać, jak zakręcić, jak wypad zrobić, jak przemycić i
                      gdzie znaleźć miejsce na chocby mały pociąg, i jak przepłukać usta, zeby nie
                      zajeżdżać... no i tak było widać, za to miętą az ponosiło... stało się w końcu
                      nie do wytrzymania.

                      Mnie wyjście nie dało w kość, bo właściwie nigdy nie miałam wolnego czasu.
                      Zetku, głupia pewnie będzie moja uwaga, ale najgorzej jest wtedy, kiedy nie
                      wiesz, co zrobic z wolnym czasem, jak sobie czekasz na przyjemnośc, ktora nie
                      nadchodzi. Sztuką jest dobrze pracować, ale sztuka jest też nic nie robić...
                      trzeźwym być i odpoczywać.

                      A w pracy... jak w pracy, zauważyli, że wyładniałes, pewniejszy siebie jesteś,
                      weselszy??? Niewiele osob o tym mowi na forum, a przeciez ja sama wiem, że moje
                      ..no, jakieś tam sukcesy... to była fala szacunku ze strony ludzi, którzy nie
                      wiedzieli, ze jestem alkoholiczką. I jakos tak wyszłam na prowadzenie.
                      Zapunktowałam i w kręgach pewnych jestem autorytetem... aż mi głupio.

                      Sypiasz spokojnie? I jak długo trwał zajazd ostatni? Wspomogła cie wiedza tutejsza?
                      Wszystkiego dobrego, Zetku, nie łam się... jakis sukces przydałby się i
                      tutaj:))) jakieś święto... po tych wszytkich złych wieściach od tych, którym nie
                      od razu sie udaje:)


          • janulodz Re: NOOO ...... 29.09.06, 10:21
            Też tak zaczynałem. I każdy dzień bez alkoholu utwierdzał mnie w przekonaniu o trafnie podjętym postanowieniu. A potem odkryłem, że tylko ode mnie zależy, żeby tak było zawsze. Pamiętam lęk mojej żony, czy TO nie wróci. I nie wróciło. Wróciło za to zaufanie. I coś więcej.
            I dobrze mi z tym.
            • zk140t Mój "pomysł" na rzucenie picia 29.09.06, 10:40
              był zdecydowanie inspirowany czytaniem wpisów na tym forum. Otucha i wzajemna
              życzliwość Was, tu piszących utwierdza mnie ciągle w słuszności podjętej
              decyzji.
              Nie piję 19 dni. Niby krótko, ale jednak DŁUGO.

              Dziękuję za wszystkie słowa krytyki i wsparcia.

              Walczę dalej.
              Dobrze mi z tym.
              • cortona Re: Mój "pomysł" na rzucenie picia 29.09.06, 11:37
                zk140t napisał: "Mój "pomysł" na rzucenie picia był zdecydowanie inspirowany
                czytaniem wpisów na tym forum. Otucha i wzajemna życzliwość Was, tu piszących
                utwierdza mnie ciągle w słuszności podjętej decyzji".


                Zk - mój pomysł też był zdecydowanie inspirowany przez to forum.
                Trochę inspiruje mnie też mój mąż - patologicznie nie uzależniony od niczego.
                Ale z nim nie mogę o swoich problemach porozmawiać, bo to trochę jak rozmowa ze
                ślepym o kolorach, czy raczej z widzącym o ślepocie. On tego nie rozumie.
                I bardzo dobrze.

                A jednak wsparcie jest bardzo potrzebne. I ta pochwała życia bez nałogów.
                Entuzjazm ma to do siebie, że się udziela innym. Mnie się chyba udzielił:)

              • tranzyt80 Re: Mój "pomysł" na rzucenie picia 29.09.06, 11:50
                Szczegolnie te dwa,male dziewczece serca witaja teraz
                z radoscia kazdy dzien.Sam ped szczesliwego zycia szybko
                wymaze z ich pamieci zle wspomnienia.Widzisz,jakie sa szczesliwe!
                Ale"przyszyj" sobie ich zrozpaczone twarzyczki do dloni,
                bys w momentach glupich mysli,mial komu spojrzec w oczy.

                Dwie corki,szczesciarz jestes bo masz dla kogo zyc!
                A wiesz komu Bog daje dobra zone ?
                Temu,kogo bardzo lubi... :)
                • zk140t Re: NOOO ...... 03.10.06, 18:59
                  Dziękuję.

                  Pomimo tego, że to dopiero miesiąc, już czuję się znakomicie. Wiele spraw
                  zepsutych w czasie "niebytu" już wtórnie poukładałem. Nad innymi ciągle
                  pracuję. Sądzę, iż teraz może być tylko lepiej. MUSI tak być!

                  Pozdrawiam.
              • aniolparys Re: Yeeeeeessss...... 03.10.06, 22:37
                zk140t napisał:

                > Podziwiam Cię za te trzy lata.

                Dziękuję :-) Wierzę w szczerość Twoich intencji, ale nie czas jest najważniejszy.
                Najtrudniejszy jest pierwszy okres, który masz już za sobą. Pokonać objawy
                odstawienia i doprowadzić organizm do jakotakiej równowagi. Ale to potrafi wielu
                pijaków. Słyszałes pewnie o góralach przysięgających przed ołtarzem. O wiele
                więcej alkoholików udowadnia okresami abstynencji przed bliskimi, a co gorsze
                przed samym sobą, że nie ma żadnego problemu.
                I potem wracają do picia. Po miesiącu, dwóch, dwóch latach, dwunastu. Bez różnicy.
                W tej chwili Ty jesteś tak samo trzeźwy jak ja. Co powoduje, że ja jestem
                przekonany o tym, że za rok na zlot forumowców przyjadę do podgrupy pijącej wodę
                mineralną, a Ty nie wiesz jeszcze do której? Czy jest jakaś recepta na
                utrzymanie trzeźwości?
                Nie ma takiej recepty. Kto by taką znalazł opływałby w Noble. Podejrzewam, że co
                dwudziesty akademik szwedzki jest alkoholikiem. Każdy musi wypracować swój
                sposób na trwałe niepicie.

                Ja też kiedyś miałem magnetofon zk i butelkę za piecem w piwnicy. Może Ci
                podpasuje mój sposób?
                Otóż jest to autentyczna radość, frajda z tego, że nie piję. Niepicie jest
                fajne. Postrzegam rzeczywistość przez pryzmat korzyści z niepicia. Doceniam
                wolny czas jaki uzyskałem. Miłość i szacunek dziecka, który powoli odzyskuję.
                Wolność wyboru: jechać teraz samochodem czy raczej nie? I wiele wiele innych uciech.

                Ale najważniejsze, że podjąłeś próbę. Dałeś sobie szansę.
                Powodzenia :-)))
                  • kolejanek Re: To, co tu piszę jest szczere. 05.10.06, 00:37
                    zk140t napisał:

                    > Zazdroszcząc po trosze "długotrwałym" abstynentom pozwalam sobie ich gonić w
                    > niepiciu.

                    Tylko nie przegoń;-),bo to by znaczylo,że ktoś zapił.Tak to
                    jest-dzień,miesiac,póżniej lata niezłego życia-w moim przypadku.Czego i Tobie
                    życzę...
    • zk140t Cięzko mi. Walczę ostatkiem sił. 09.10.06, 20:04
      Coś muszę z tym zrobić. Nie chcę zapić, więc czuję że muszę wziąć urlop i
      pojechać z rodziną na kilka dni nad morze, w góry czy gdziekolwiek indziej! Oby
      wyrwać się z miejsc, które tak bardzo mi przypominają okres niebytu...
        • aaugustw Re: jedz 09.10.06, 20:12
          jerzy30 napisał:

          > to pomaga
          _______________________________________.
          Tez tak uwazam.
          Pomaga, przynajmniej na okres paru dni!
          A... :-((
        • zk140t MUSZĘ wytrwać do czwartku!!! 09.10.06, 20:26
          Po południu jedziemy do Ustki. Rozsadza mnie niemoc. Czuję, że nadchodzą
          najgorsze dni.
          Zdołowała mnie śmierć Marka Grechuty. Naszło mnie w ciągu kilku sekund. Muszę
          to wszystko przemóc; przemyśleć.
            • zk140t To znaczy, że wszystkie wartości mam wyrzucić, 09.10.06, 20:51
              żeby nie mieć wymówki? Ludzie których wymieniasz, aczkolwiek wielcy dla naszej
              kultury i nauki żyli w innej epoce. Nie miałem siłą rzeczy z nimi silnych
              związków emocjonalnych. W przeciwieństwie do Marka Grechuty. Wiem, że należy
              uinikać wymówek.
              Jednakże "doła" mam od soboty a wiadomość o śmierci MG tylko go spotęgowała.
              Teraz właśnie katuję się dodatkowo słuchaniem trójkowej audycji Marka
              Niedźwieckiego na temat ś.p. Marka Grechuty. Masochizm???
                • zk140t OK. NIE ZAPIJĘ!!! 09.10.06, 21:04
                  Choćbym musiał wyć jak pies na karetkę pogotowia. Nie dam się do cholery.

                  Powalczę, bo mam dla kogo.
                  Powalczę, bo tego chcę.

                  Pozdrawiam.

                  P. S.
                  A piosenek Grechuty będę słuchał zawsze!
              • aaugustw Re: To znaczy, że wszystkie wartości mam wyrzucić 09.10.06, 21:21
                (zk140t napisał):

                > Teraz właśnie katuję się dodatkowo słuchaniem trójkowej audycji Marka
                > Niedźwieckiego na temat ś.p. Marka Grechuty. Masochizm???
                _________________________________________________________________________.

                Nie. - To nie masochizm. To male dziecko chcace zwrocic na siebie uwage...
                A...
                  • aaugustw Re: Możesz rozwinąć ten wątek o małym 09.10.06, 21:31
                    zk140t napisał:

                    > dziecku? Może mi tym pomożesz.
                    _______________________________________________________________________________.
                    Potrzeba bylo az 80 maili, zebys doszedl do tego heroicznego (ponizej) wniosku ?
                    A...
                    - - - - - - -
                    > "Choćbym musiał wyć jak pies na karetkę pogotowia. Nie dam się do cholery.
                    > Powalczę, bo mam dla kogo.
                    > Powalczę, bo tego chcę.
                    > Pozdrawiam.
                    > P. S.
                    > A piosenek Grechuty będę słuchał zawsze!
                    • zk140t Znakiem tego nic tu po mnie. 09.10.06, 21:40
                      Jeśli terapia na tym forum musi wyglądać tak jak wyżej, to woję pracować nad
                      sobą sam. W ciszy i bez zbędnych dołów.
                      Szanuję Was, ale wychodzę stąd. Nie daję już rady.
                      Wiem, że mimo to nie zapiję z powodu Grechuty.

                      Pozdrawiam.
                        • aaugustw Re: Znakiem tego nic tu po mnie. 09.10.06, 22:04
                          (myszabrum napisała):

                          > Zetek nie pękaj, August czasem rzuci coś, co mu się wydaje błyskotliwe, a
                          potem nie wie, jak z tego wybrnąć...
                          ___________________________________________________________________________-

                          Myszabrum, widze, ze tez lubisz puste gadanie...
                          Dobranoc:
                          A...
                      • aaugustw Re: Znakiem tego nic tu po mnie. 09.10.06, 21:47
                        (zk140t napisał):
                        > Jeśli terapia na tym forum musi wyglądać tak jak wyżej, to woję pracować nad
                        > sobą sam. W ciszy i bez zbędnych dołów.
                        > Szanuję Was, ale wychodzę stąd. Nie daję już rady.
                        > Wiem, że mimo to nie zapiję z powodu Grechuty.
                        > Pozdrawiam.
                        __________________________________________________.
                        Nie szukaj teraz przypadkiem innych powodow...!
                        Trzymaj sie.
                        A...
                        Dobranoc wszystkim!
          • tranzyt80 Re: MUSZĘ wytrwać do czwartku!!! 09.10.06, 20:51
            Nie wierz sobie samemu.Smierc Grechuty Cie zdolowala?
            To poplacz.Pobiegaj.Posluchaj jego CD.Cokolwiek.Piciem nikomu nie
            pomozesz a sobie zaszkodzisz.Wiem,ze trudno.Ale corki chca miec Ojca,
            a nie pijacego pod Grechute sztajmesa.Pisalem Ci kiedys o przygotowaniach
            do biegu,Twojego biegu...
                  • zk140t Dlatego tak robię!!! 09.10.06, 21:07
                    Przecież napisałem, że pomimo formy, lubię teksty TRAZYTA za ich treść.
                    Twoje zresztą też.

                    Pozdrawiam.

                    P. S.
                    Tylko nie pisz, że mam nie pozdrawiać w każdym swoim poście. Proszę.
                      • zk140t Wszystko jest OK! 19.10.06, 19:25
                        Poza tym, że większość wpisów na tym forum to banalne komunały i nic nie
                        wnoszące do dyskusji alkoholików frazesy. Dla większości tu wpisujących forum
                        UZALEŻNIENIA to miejsce, gdzie myśląc o swojej nieopisanej sile słabeuszy mogą
                        wykpić "bezsilnych". Stąd moja rezygnacja z dalszego uczestnictwa w dyskusji z
                        tymi ludźmi.

                        P. S.
                        Nie piję od 10.09.2006 i nie zamierzam już tego robić. Nie chcę jednocześnie
                        uczestniczyć w tym forum za sprawą kilku jego uczestników.
                        • aaugustw Re: Wszystko jest OK! 19.10.06, 19:42
                          zk140t napisał:

                          > Poza tym, że większość wpisów na tym forum to banalne komunały i nic nie
                          > wnoszące do dyskusji alkoholików frazesy. Dla większości tu wpisujących forum
                          > UZALEŻNIENIA to miejsce, gdzie myśląc o swojej nieopisanej sile słabeuszy
                          mogą wykpić "bezsilnych". Stąd moja rezygnacja z dalszego uczestnictwa w
                          dyskusji z tymi ludźmi.
                          > P. S.
                          > Nie piję od 10.09.2006 i nie zamierzam już tego robić. Nie chcę jednocześnie
                          > uczestniczyć w tym forum za sprawą kilku jego uczestników.
                          __________________________________________________________________________.
                          Ciesze sie ZK140t - tak trzymaj ! ;-))
                          Prosba do Ciebie:
                          Nie zrywaj kontaktow z drugimi alkoholikami...!
                          Jezeli chcesz napisz na moj prywatny adres: awyst@t-online.de
                          podam Tobie anonimowo namiary Grup AA i innych grup trzezwosciowych w Twojej
                          miejscowosci!
                          A tych, ktorzy nie pasuja Tobie w zyciu do Twojego schematu, potraktuj jako
                          sprawdzian wlasnego trzezwienia...!
                          Zastanow sie jeszcze.
                          Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego calej Twojej rodzinie, na Twojej drodze
                          do trzezwosci...!
                          A...

                        • cortona Re: Wszystko jest OK! 19.10.06, 20:19
                          zk140t napisał:

                          > Poza tym, że większość wpisów na tym forum to banalne komunały i nic nie
                          > wnoszące do dyskusji alkoholików frazesy. Dla większości tu wpisujących forum
                          > UZALEŻNIENIA to miejsce, gdzie myśląc o swojej nieopisanej sile słabeuszy
                          mogą
                          > wykpić "bezsilnych". Stąd moja rezygnacja z dalszego uczestnictwa w dyskusji
                          z
                          > tymi ludźmi.
                          >
                          > P. S.
                          > Nie piję od 10.09.2006 i nie zamierzam już tego robić. Nie chcę jednocześnie
                          > uczestniczyć w tym forum za sprawą kilku jego uczestników.

                          Zk140, dawno nie czytałam tak niesympatycznego, bufoniastego postu. No cóż,
                          pokora, to cnota wcale nie tak częsta.
                          To ile Ty nie pijesz? Miesiąc i dziesięć dni?
                          To wszystko wyjaśnia...
                          • aaugustw Re: Wszystko jest OK! 19.10.06, 20:28
                            cortona napisała:

                            > Zk140, dawno nie czytałam tak niesympatycznego, bufoniastego postu. No cóż,
                            > pokora, to cnota wcale nie tak częsta.
                            > To ile Ty nie pijesz? Miesiąc i dziesięć dni?
                            > To wszystko wyjaśnia...
                            _________________________________________________.
                            Cortona, na podstawie tego maila Wolny wyliczylby
                            logicznie, (biorac - oczywiscie - pod uwage Twoja
                            pokore i abstynencje, ze w tej wlasnie chwili
                            musialas odstawic kielicha od ust i zaczynasz mowic
                            nam tu o trzewosci...!
                            A... ;-))
                              • aaugustw Re: Wszystko jest OK! 19.10.06, 20:43
                                cortona napisała:

                                > August, daj spokój:))) Po co Ci te utarczki?
                                __________________________________________________.
                                Nie myslisz chyba, ze dopuszcze do takich zachowan
                                wobec ludzi, ktorzy chca trzezwiec !?
                                Kto na zlo przymyka oczy, dobru szkodzi!
                                Mnie Tradycja 10 AA obowiazuje w AA, ale nie poza AA...
                                A...
                          • zk140t Jesteś prostakiem. 19.10.06, 21:20
                            Wszyscy na tym forum Ci to mówią, a Ty udajesz, że "deszcz pada". Nie zamierzam
                            dalej pisać na tym forum. Nie potrzebuję głupich rad głupiego człowieczka.
                            • aaugustw Re: Jesteś prostakiem. 19.10.06, 21:23
                              zk140t napisał:

                              > Wszyscy na tym forum Ci to mówią, a Ty udajesz, że "deszcz pada". Nie
                              zamierzam dalej pisać na tym forum. Nie potrzebuję głupich rad głupiego
                              człowieczka.
                              ________________________________________________________________________.

                              Ja Ciebie tez kocham!
                              A... ;-))

                        • aniolparys Wszystko jest OK! 20.10.06, 07:49
                          Idź zetek. A zajrzyj tu czasem i daj głos, że żyjesz. Sprawisz tym przyjemność
                          kilku osobom. Tym którym warto. I wróć tu kiedyś. Gdy już będziesz pewien, że
                          cała odpowiedzialność za Twoją trzeźwość spada na Ciebie. Ty i tylko Ty możesz
                          nie pić. A korzyści też będziesz miał Ty. I Twoja rodzina. Ja tu trafiłem po
                          dwóch latach. I cieszy mnie ta cała tutejsza maenażeria.
                          O on. Cóż. Niedługo odejdzie. Jeszcze nie widziałem człowieka z ustami
                          wypełnionymi miłością wzbudzającego tyle niechęci. Myślę, że wynika to z jego
                          pogardy dla wszystkiego co odmienne. Z pogardy dla drugiego człowieka. Czepia
                          się każdego wątku i ryczy "płyniemy!". Nie chce mi się analizować jego motywów.
                          Jestem jedynie przekonany, że jego rozbujałe ego nie znalazło tu tego czego się
                          spodziewał. Ani on nam nie jest potrzebny ani my jemu.
                          Trzym się zetek. Niepicie jest fajne.
                          • aaugustw Re: Wszystko jest OK! 20.10.06, 13:07
                            aniolparys napisał:

                            > Idź zetek. A zajrzyj tu czasem i daj głos, że żyjesz...
                            - -
                            > O on. Cóż. Niedługo odejdzie. Jeszcze nie widziałem człowieka z ustami
                            > wypełnionymi miłością wzbudzającego tyle niechęci...
                            - - - - - - - - - - - - -
                            Aniolparysie!
                            Zastanowiles sie nad tym, ze moze troszke przedwczesnie mnie oceniles!?
                            Wiem, ze Cie zranilem. Przepraszam naprawde mocno, raz jeszcze.
                            Pisalem tutaj, ze we mnie siedzi ten Kain i Abel. Ten Aniol i Bestia, ktora
                            dopuscilem troszke celowo do glosu na tym "Forum". Zapewniam Cie trzymam te
                            Bestie krotko na smyczy. Teraz zobaczysz Augusta takiego, jakim on sam chce
                            cale zycie byc! (i mysle, ze w zyciu prywatnym juz takim jest - od dluzszego
                            czasu!) ;-))
                            Pozdrawiam:
                            A...
                        • e4ska Re: Niezupełnie OK! 20.10.06, 13:38
                          Zetku, nie wiem, czemu mówisz o "wykpiwaniu". Wykpił ktos Ciebie? Frazesy?
                          alkoholizm jest zawsze taki sam, te same frazesy, szkoda, że za każdym razem w
                          indywidualnym wydaniu.

                          Forum... jak wiele podobnych pświęconym ciężkim chorobom czy nieszczęściom -
                          bardzo autentyczne. Porównaj z psychologią sąsiednią - nic nie ujmując, tam się
                          mieli o niczym często, gadka dla gadki. Tutaj widzisz, jak ludzie sami siebie
                          oszukują, jakie mają nadzieje, jak sobie radzą nie tylko z piciem, jak wychodzą
                          na ludzi albo schodzą na psy.

                          Natomiast - zgodnie z moimi osobistymi obserwacjami forumowymi oraz znajomoscią
                          pewnych zalozeń stosowanych na terapiach - jesteś w fazie wielkiej pewności
                          siebie. Chcesz wyjść stąd, bo masz dosyc frazesów. Dosyć tego całego
                          alkoholizmu. Co to ma z Tobą wspólnego. Ty jesteś wyleczony, denerwuje Cię ta
                          pisanina o gorzale, te życzenia, żebyś wytrzymał. Ty nie jesteś takim
                          alkoholikiem jak ci stąd, Tobie frazesow nie potrzeba. Po co w ogóle tutaj coś
                          napisałem... po co...

                          Zetek, uważaj. Piłeś, jesteś alkoholikiem. Napisałeś, jestem jednym z nas.
                          Uważaj. Skoro stoi w papierach o nadmiernej pewności siebie... cóż, niejeden,
                          ktory zmykał z terapii, nagle nie wiadomo jak... znow na nią wracał. Niejednego
                          nudziły forumowe frazesy... hehe;(

                          A pisanie na forum, jakaś wzmianka o istnieniu, życzenia dla trzeźwych... mnie
                          są potrzebne. Tobie nie. Jakoś... niegrzecznie to wyszło, Zetku, z Twojej
                          strony.
    • ana2122 Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 10.10.06, 18:01
      Można by dużo pisac,doradzac,ale to tylko od ciebie zalezy ja uporasz się z tym
      trudnym problemem i swym zyciem.Ja miałam inny problem...Otóż byłam uzależniona
      od narkotyku-amfetaminy.Pewnie w dalszym ciągu ten problem tkwi we mnie,ale
      teraz mam dla kogo życ.Wyszłam cało z tego bagna dzięki mojej córeczce.Gdyby nie
      Ona,to bym dalej tkwiła w tym syfie.Wnosek z tego i rada dla ciebie jest taka,że
      musisz naprawde tego chciec i pomysl o bliskich,którzy cie kochają i liczą na
      ciebie:)Pozdrawiam-Aneczka:)
      • drak02 Grechuta 12.10.06, 15:24
        Ja też jestem fanem Grechuty, lubie jego piosenki i również było mi smutno
        kiedy dowiedziałem się o jego śmierci. Ale jego piosenki przeciez nie
        umierają , zostają z nami.
        Wpadanie w taki nastrój przygnębienia jest bardzo niebezpieczne dla
        alkoholika - może być wstępem do sięgniecia po alkohol. Przypomnij sobie jak to
        bywało wcześniej.
        Jak życie się trochę komplikowało, stres , niepowodzenia , to browarek w garażu
        (czy w piwnicy- wszak to tam łagodziłeś swoje emocje).
        Jestes dorosłym mężczyzną i sam decydujesz o swojej przyszłosci. I gdybyś był
        sobie sam na tym swiecie bez zony i dzieci to wogóle mógłbyś siedzieć w tej
        swojej kanciapie z piwkiem do końca życia. Reasumujac, zamiast się mazgaić jak
        nastolatka, zajmij się swoimi najbliższymi , oni potrzebują trzeźwego i
        odpowiedzialnego męża i ojca.

        • e4ska Re: Grechuta 12.10.06, 15:44
          Czy to nie przesada... z tą rodzinną radoscią, z tymi powinnosciami wobec rodziny...
          "I gdybyś był sobie sam na tym swiecie bez zony i dzieci to wogóle mógłbyś
          siedzieć w tej swojej kanciapie z piwkiem do końca życia".

          Bo - najpierw jest kolejność - że trzeźwiejemy niby dla siebie - to podstawa w
          terapiach, a potem nagle takie uwagi... a jak kto ma gdzies tam, w głębi,
          przykre poczucie, ze to wcale nie tak dobrze z tą rodziną, że niby dobrze,
          ale... i coś mu tam piszczy cieniutko, niby bez sensu, a jednak z sensem...
          zależy, jak na to popatrzeć ... ze wszystko jakoś nie tak... że to nie to... ,
          że obok.

          Zwyczajne niezadowolenie, zmęczenie... No, niechby już Zetka wyjechał na ten
          urlop i rozruszał kosci, bo jak będzie siedział i siedział, to mu się endorfiny
          całkiem zabidzą... i nie ma to jak z rodzinką pogadac na świezym powietrzu, no,
          nie żeby zaraz sie kłócić, co to, to nie:)))
          • drak02 Re: Grechuta 12.10.06, 15:57
            Tak, trzeźwiejemy dla siebie . Ale także dla najbliższych - to wzmacnia
            motywację. Dla mnie jest to szalenie istotne jak jestem spostrzegany przez moje
            dzieci i ile dla nich znaczę.
            Takie myślenie pozwala często przezwycieżyć kryzys psychiczny.
            Reasumujac , warto zyć nie tylko dla siebie ale i dla innych.:)
                • aaugustw Re: Grechuta 12.10.06, 20:47
                  (Myszabrum napisała):

                  > A najgorsze, że Zetek, zamiast świętować z nami miesięcznicę swej trzeźwości -
                  > jakoś przycichł...
                  > Hej ho, jest tam kto?!!!!
                  _______________________________.
                  Skad jestes taka pewna?
                  Moze on swietuje w cichosci(!?).
                  A... ;-))
                      • zk140t Jestem w końcu w Ustce. Z rodziną!!! 14.10.06, 00:37
                        Czuję się lepiej. Znowu mogłem obejmować żonę i razem z Nią patrzeć, jak nasze
                        CÓRKI figlują beztrosko na deptaku. Tak jak kiedyś. Myślę nad dłuższym pobytem
                        nad morzem.

                        Dziękuję Wam wszystkim za troskę. Pozdrawiam augusta, który ostatnio sprowadził
                        mnie na ziemię swoimi oschłymi uwagami.

                        P. S.
                        Niedowiarków zapewniam, że mam laptopa z WiFi, a hotel w którym mieszkam daje
                        otwarty dostęp bezprzewodowy do internetu.
                        • aaugustw Re: Jestem w końcu w Ustce. Z rodziną!!! 14.10.06, 19:18
                          (zk140t napisał):

                          > Czuję się lepiej. Znowu mogłem obejmować żonę i razem z Nią patrzeć, jak
                          nasze CÓRKI figlują beztrosko na deptaku. Tak jak kiedyś. Myślę nad dłuższym
                          pobytem nad morzem.
                          > Dziękuję Wam wszystkim za troskę. Pozdrawiam augusta, który ostatnio
                          sprowadził mnie na ziemię swoimi oschłymi uwagami." <
                          ___________________________________________________________________________.
                          Ciesze sie, ze dobrze Ci idzie. Kochaj ich mocno...! Kochaj wszystkich ludzi,
                          oni tak szybko odchodza...
                          A...
                          Ps. Udanego i pogodnego weekendu Tobie i calej Twojej rodzince zycze!

      • havana06 Re: Do zk140t................. 03.11.06, 17:00
        Nie wiem zk, czy jeszcze czytasz to forum.
        Jeśli tak, to czytaj i pisz. Starzy bywalcy Ci pomogą. Masz zbyt wiele do
        stracenia. Właściwie wszystko.
        Nie trać czegoś, czego nie musisz.
        Ja tak na marginesie, bo nigdy Tobie nie odpowiadałam no i 9 dni mnie nie było.

        Mam nadzieję, że się trzymasz.
      • aaugustw Re: Przed chwilą na oczch moich i moich DZIECI 11.11.06, 18:41
        zk140t napisał:

        > rozpędzony samochód zabił jednego z naszych dwóch psów... Tragedia rodzinna
        > zakończyła przepyszny spacer... Dzieci i my z żoną wyjemy jak bobry. Dobra
        > psina była.
        > Nie napiję się jednak z tego powodu, choć bardzo chciałem...
        _____________________________________________________________.

        Nie pij, bo zejdziesz na psy... (to zart - oczywiscie!).
        A... ;-))
        Ps. Nie ma takiego powodu, dla ktorego trzeba by bylo sie napic...!
        (to juz napisalem powazne!)
        • havana06 Re: Przed chwilą na oczch moich i moich DZIECI 11.11.06, 19:26
          To smutne zk co napisałeś.Mój pies odszedł do psiego raju już prawie rok temu
          i nie w tak tragicznych okoliczniściach.Tęsknię za moją sunią do dziś
          (zwłaszcza, że jestem osobą samotną).
          Najważniejsze, że w tych smutnych chwilach jesteś z rodziną i, że nie sięgasz
          po to po co nie powinieneś.
          Sama mam problem z sobą samą, ąle cieszy mnie sukces twój i innych nam
          podobnych.
          Sam widzisz, że można nawet płakać wspólnie.Że płaczecie wierzę.
          I mocno życzę , aby był to już ostatni Wasz powód do smutku.
          Pozdrawiam.
      • tranzyt80 Re: Przed chwilą na oczch moich i moich DZIECI 11.11.06, 19:16
        zk140t,szkoda psa...wiem,przywiazanie...i w taki tragiczny sposob,chcialo by
        sie zapytac dlaczego..dlaczego spotkalo to akurat mojego psa,dlaczego akurat
        teraz...

        ale to glupie pytania,pytania na ktore nie ma i nie powinno byc odpowiedzi...
        zdarzylo sie,trudno,szkoda wiadomo,ale przezyjesz i ta strate...
        jutro i pojutrze tez sa dni,dni w ktorych musisz byc trzezwy...
        pozostan trzezwy,spojrz w swoje dlonie...tam zobaczysz Twoje dzieci!
        • janulodz Re: Przed chwilą na oczch moich i moich DZIECI 11.11.06, 19:27
          Ja też kocham swojego psa. Miałem już w swoim życiu dwa, a ten jest trzeci. Przeżyłem już dwie śmierci moich ukochanych i wiernych zwierząt. Te dwie śmierci opijałem do nieprzytomności. Teraz nie byłoby takiej siły żebym się napił, choć też płakałbym jak bóbr. Współczuję Ci, ale musisz to znieść. Trzymaj się.
      • aniolparys To już ponad dwa miesiące :-)) 12.11.06, 00:24
        Teraz będzie tylko lepiej.
        Odezwij się za miesiąc w weselszych okolicznościach.
        Do mojej wyobraźni przemawia prawda, że alkohol nie załatwi za Ciebie żadnego
        problemu czy też smutku. Gdybyś wypił to potem byłoby jeszcze gorzej. Na pewno.

    • promocja_tys Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 15.01.07, 22:23
      Wstrząsająco szczere i nieprzegadane opowiadanie o Twoim problemie. Wszystko tu
      jest i nawet odpowiedz i pytań sto. Pijesz bo wolisz to niż tamto.
      Narozrabiałeś i nie wiesz jak to orobic w polu... Zanikła więź - wszystko to
      powoduje poczucie winy. Nawet za depresję żony obwiniasz siebie i alkohol...

      Hmmm... Jestem pijaczką i narkomanką. Jestem też osobą z dwubiegunową depresją.
      Też zaniedbałam dziecko (nie mieszka ze mną). Ale nie obarczam winą tylko
      siebie. Piłam, bo na trzeźwo nie umiałam znieśc poczucia winy. Wpadałam w
      katatonię, kiedy "obrażałam się na świat" (taka jest depresja - ucieczka z
      obrazy na zło)... Piłam bo nie szło wytrzymac. I tyle.

      Winny nie był alkohol, tylko to, że nie widziałam innego sposobu, żeby
      zagłuszyc wyrzuty sumienia. Wydawało mi się, że jestem śmieciem, bo nie umiem
      się zmierzyc z tym wszystkim dookoła... ITD. bleble

      _____________________________________________________

      Teraz jestem z kimś, kto pokazał mi, że jestem warta więcej niż mogłabym sobie
      wyobrazic. Ta osoba sprawiła, że stałam się lepszym człowiekiem i zapragnęłam
      przestac pic i ogólnie zrezygnowac z nietrzeźwości.

      Piję sobie od czasu do czasu, ale nie muszę. Ty jeśli pijesz 8 lat, pewnie
      jesteś uzależniony fizycznie (ja nigdy nie byłam, choc nie wiem tego na pewno0.

      Zk140t,

      Nie wiem jak Ci pomóc. Sam musisz wykminic, co przyniosło by Ci ulgę w
      cierpieniu. Mogę zapalic dziś świeczkę za Ciebie ale chyba wystarczy ciepłe
      pozdrowienie. Trzymaj się. Nie daj się!!!
      • zk140t Przeczytaj proszę cały wątek. Nie piję od czterech 15.01.07, 22:40
        miesięcy i pięciu dni.
        Dziękuję za wsparcie. Tobie również przesyłam dobre uczucia. Oboje chyba wiemy,
        że normalność jest zdecydowanie bardziej normalna od chlania i prochów. Choć
        niepozorna, codzienna, często szara ALE NORMALNIEJSZA o naszego wyobrażenia o
        normalności.
        Trzymaj się.
      • zk140t Poszło bez leczenia. Siła woli wystarczyła. 17.01.07, 20:11
        Jak mnie olano w Licheniu, zrozumiałem że tylko sam mogę sobie pomóc. Tak też
        zrobiłem na chwałę mojej rodziny.
        Nikomu odtąd nie polecam żadnych formalnych ośrodków terapii uzależnień.
        Szczególnie tych, które dostają na swą działalność pieniądze z budżetu (z
        naszych podatków). Musimy radzić sobie sami, bo akurat terapeuci np. w Licheniu
        liczą kasę z ministerstwa na swoją działalność i w związku z tym ich
        działalność nie istnieje w wymiarze innym niż liczenie pieniędzy.
        Przerabiałem to, to wiem.
    • maz_za_darmo zawsze sie tak zaczyna 19.01.07, 18:17
      ja oreslilem kiedys sobie trzy piwka i seteczka i dawalem rade ale wygrala u
      mnie (przepraszam wszystkich z aa jestem tu tylko z powodu promocji) chec
      wystrzelenia sie pod wplywem alkocholu i dlatego wole to robic rzadziej bo dzis
      6 piwek a jutro rozleci sie watroba niech zona z toba celebruje i znajomymi raz
      na jakis czas wtedy dasz rade troche wytrzymac a jak wytrzymasz troche....
    • a.chabowska Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 20.01.07, 18:37
      Witam jestem zona podpijajacego alkoholika i mam jedna rade dla Ciebie.Jestes
      czlowiekiem wyksztalconym,doceniasz wartosc rodziny i to jest duzy plus.Tylko od
      Ciebie zalezy czy uda Ci sie uratowac rodzine.Idz na spotkania AA na tak zwane
      mitibngi jest ich pelno,zrob cos zanim nie stracisz
      najblizszych.Rodzina,zona,dzieci to najwiekszy skarb jaki posiadasz i zrob
      wszystko by to uratowac.pOWODZENIA.mASZ TA PRZEWAGę,ZE DOSTRZEGASZ PROBLEM I
      JESTES NA ETAPIE ZE CHCESZ COS Z TYM ZROBIC.WIEC ZROB POKI JESZCZE NIE
      ZBUDOWALES MURU TAK WIELKIEGO ZE NIE MOZNA GO ZNISZCZYC.ZOBACZYSZ JAKI OGARNIE
      CIE SPOKOJ I RADOSC Z ODZYSKANEJ RODZINY.POWODZENIA.ANITA.
      • aaugustw Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 21.01.07, 14:44
        a.chabowska napisała:

        > Witam jestem zona podpijajacego alkoholika i mam jedna rade dla Ciebie.Jestes
        > czlowiekiem wyksztalconym,doceniasz wartosc rodziny i to jest duzy plus.Tylko
        o
        > d
        > Ciebie zalezy czy uda Ci sie uratowac rodzine.Idz na spotkania AA na tak zwane
        > mitibngi jest ich pelno,zrob cos zanim nie stracisz
        > najblizszych.Rodzina,zona,dzieci to najwiekszy skarb jaki posiadasz i zrob
        > wszystko by to uratowac.pOWODZENIA.mASZ TA PRZEWAGę,ZE DOSTRZEGASZ PROBLEM I
        > JESTES NA ETAPIE ZE CHCESZ COS Z TYM ZROBIC.WIEC ZROB POKI JESZCZE NIE
        > ZBUDOWALES MURU TAK WIELKIEGO ZE NIE MOZNA GO ZNISZCZYC.ZOBACZYSZ JAKI OGARNIE
        > CIE SPOKOJ I RADOSC Z ODZYSKANEJ RODZINY.POWODZENIA.ANITA.
        _____________________________________________________________.
        Anita, ja tez swoje szczescie, wolnosc i zycie zawdzieczam AA!
        A... ;-))
          • aaugustw Re: Dałem sobie radę bez AA. 06.02.07, 20:03
            zk140t napisał:
            > Dałem sobie radę bez AA.
            - - - - - - -
            A po co Tobie AA...!?
            A...
            Ps. Zaczales tu 9, albo 10.09.2006 bez opisu swego
            problemu, tylko mala wzmianka, ze nie chcesz pic, (cyt.):
            > "Niby nic, a dla mnie wiele." <

            Potem piszesz (wyrywkowo wyjalem taki oto post), cyt.:
            "Nie piję od 10.09.2006 i nie zamierzam już tego robić.
            Nie chcę jednocześnie uczestniczyć w tym forum za sprawą
            kilku jego uczestników." <
            _________________________________________________________.
            Dla mnie jestes konsekwentno-niekonsekwentnym czlowiekiem!
            (wolno mi miec takie zdanie o Tobie, albo...!?)
            A... ;-))

            • zk140t Jesteś człowiekiem o mocno konserwatywnych 06.02.07, 20:58
              poglądach. Uparcie preferujesz swój styl i poglądy. Mimo wszystko podziwiam Cię
              za upór. Cytaty z moich wypowiedzi też wybrałeś nieprzypadkowe. Od 10.09.2006
              wiele się zmieniło w moim życiu. Jednego jestem od tamtego czasu pewien.
              Kaganek trzeźwości powinni nieść tacy jak Ty czy ja, ludzie po przejściach
              alkoholowych. Jednak każdy z nas wybiera inny sposób oświecenia innych,
              chorujących na to samo co my. Ty wolisz ganić i bezwzględnie krytykować
              wszystkich wątpiących w AA; ja zaś wolę dawać im przykład, że samemu można
              wrócić do żywych.
    • baska121 Re: ZNOWU PIJĘ. Mam 39 lat i piję regularnie 8 la 21.01.07, 18:50
      Jedyna rade jaka moge ci dac to pokochac cos innego np .rower, wyjscie w
      gory ,do lasu .Trzeba tez sie modlic to bardzo pomaga.Wielu osobom pomogla
      modlitwa do Sw.Antoniego .Picia nie da sie ukryc .To tylko wam sie tak
      wydaje .Bede cie wspierac modlitwa i wierze ze ci sie uda bo skoro sie do tego
      przyznales to chcesz zyc na trzezwo .Zacytuje ci wiersz mojego kolegi
      Leona ,ktory wyszedl z nalogu .Gorzala .Byla sobie raz gorzala. Ciecz
      bezwstydna ,cala gola .Zawsze chodzi rozebrana .rzuca mezczyzn na
      kolana .Niezbyt pachnie, i w tym checa .Czymze ona nas podnieca.Ni postury ,ni
      figury .Tylko wlewa sie do rury .Wplywa szybko nam do brzucha . w glowie
      metlik ,zawierucha .Rece lewe, nogi slabe .Wnet z czlowieka zrobi zabe....
        • aniolparys Re: Nie przeczytałaś całej historii mojego powrot 02.02.07, 20:36
          Najfajniejszą nagrodą za niepicie jaką dostałem od losu jest chyba ta ilość
          czasu, którą mogę dysponować. Dzisiaj to mnie najbardziej cieszy.
          A na rowerze byłem w tym roku już 3 razy ;-) I szykuję mapki okolic na wiosnę.
          Naprawdę ;-)
          Ludzie podobni w życiu trzeźwieją podobnie? Taka luźna myśl: powiązanie sposobu
          rzucania picia z wartościami. Czy ktoś się już tym kiedyś zajmował?
          • e4ska Re: Nie przeczytałaś całej historii mojego powrot 02.02.07, 22:55
            I ty, Parysie, z rowerem:)))
            ale jazda:)

            Jutro chyba będzie można próbować po moim mieście - pryzmy śniegu zmalały, jest
            gdzie uskoczyć - w razie czego. Prawie miesiąc przerwy - zima.

            Zetku, co ty zrobisz z tymi chałupami??? Uzależniłeś się od budowania czy co?
            Kompulsyjne budownictwo, heh... czego to pijaki nie wymyślą:)

            Powiedz, żałujesz, że tak sobie bez AA i terapii poczynasz? Bo bez tego pijak
            szczęśliwy być nie może - ani konno, ani rowerowo, ani udomowiony, ani
            zadomowiony... Cytat z pamięci: "tajemnica mityngu, kutafonie"-
            • zk140t No cóż. Pierwszy dom buduje się dla wroga 04.02.07, 11:52
              (tyle w nim błędów, że wszystko chcesz w nim zmienić), drugi dla odreagowania
              pierwszego (za szybko i z kolejnymi błędami), a dopiero trzeci dla siebie i
              swojej rodziny (przemyślany na wskroś i pozbawiony wad tych dwóch pierwszych).
              I właśnie jestem na etapie budowy tego trzeciego. Myślę, że to będzie ostatni.
              Choś kto wie ...
              Pozdrawiam.
              • zk140t Zmieniam zdanie. 04.02.07, 21:41
                Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że moje pijaństwo wzięło się
                między innymi z bezczynności budowlanej. Takiej stagnacji w życiu człowieka
                czynu. Przypominam sobie, że zaczynałem popijać po ukończeniu pierwszego domu.
                Ale że było w nim zbyt wiele nieprzemyślanych rozwiązań i zwyczajnych błędów,
                to szybko go sprzedałem ze sporym zyskiem i przystąpiłem do budowy drugiego
                domu. Miał być idealny! Tyle, że pomysł był zbyt pochopny i nieprzemyślany.
                Realizowany zbyt szybko, żeby zatrzeć złe wspomnienia po pierwszym domu. Po
                jego ukończeniu nastąpił czas wypoczynku, a po nim czas stagnacji. Następstwem
                tego był alkoholizm (pisałem o tym na początku tego wątku).
                Na to, że nie może być w moim życiu "przestojów" budowlanych wpadłem niedawno
                robiąc rachunek sumienia alkoholika. Przy aprobacie mojej kochanej żony i
                naszych córek, tydzień temu sprzedaliśmy dom (z zyskiem), kupiliśmy mieszkanie
                w bloku na czas budowy i znowu przystępujemy do budowania naszego wymarzonego
                domu. To jest dla mnie jak żywioł. Chyba dzięki temu nie zatracę się w
                alkoholu. Poza tym to może być sposobem na niezły zarobek.
                Projekt już się robi w pracowni archtektonicznej, działka już się grodzi i w
                marcu startujemy z fundamentami.
                • janulodz Re: Zmieniam zdanie. 04.02.07, 22:03
                  To może otwórz firmę budowlaną. Co będzie jak ten dom ukończysz?
                  Ja co prawda w swoim życiu domu nie wybudowałem, ale remontuję stary i też mnie to rajcuje.