czasem abstynencja jest nudna i trudna

06.12.06, 22:25
to napisała cortona, a dokładnie takie myśli przechodziły mi dzisiaj przez głowę.
chciałabym wiedzieć, czym Wam też kiedykolwiek. Rozumiem, że istnieją różne
stopnie uzależnienia, w niektórych niepicie jest po prostu sposobem na
ocalenie życia. Ale co z tym poczuciem (może ono później mija, nie wiem,
jestem na początku drogi) że jest się nudną i smutną wersją samego siebie ?
Help.
    • halberek Re: czasem abstynencja jest nudna i trudna 07.12.06, 08:45
      dobra, może źle się wyraziłam.
      chodzi o to, że każde z was musiało mieć te momenty. złości że nie może się
      napić. wiem, że one mijają, ale po prostu czasem jest źle, gorzej, jest się
      samemu i nikt nie rozumie, snuje się godzinami po ulicach i nie wiadomo po co,
      dookoła jest jakiś tumult obcych osób, a jedna z obcych osób mieszka w waszym domu.
      nie ma absolutnie nikogo.
      przy pomocy magicznego alkoholu można było zamienić się w kogoś kto nagle staje
      się szczęśliwy i zadowolony, taki jakiego się lubi w towarzystwie, a nie taki
      który gapi się w blat i najchętniej schowałby się pod kołdrą.
      szłam wczoraj po ulicy i myślałam, że się rozpadnę, a to jeden z wielu takich
      dniomomentów w moim życiu.
      nie wiem dlaczego, ale swiadomość że nie jestem osamotniona w takich przeżyciach
      bardzo mi pomaga.
      ale z niezrozumiałych dla mnie przyczyn pozostaję w nich osamotniona, bo
      okazuje się, że tu nikt tak się nie czuje, a w każdym razie nie chce się podzielić.
      szkoda, bo naprawdę nie jest mi lekko.
      • rauchen Re: czasem abstynencja jest nudna i trudna 07.12.06, 09:20
        abstynencja jest trudna i nudna.
        Po miesiacu tak mnie nachodzilo, czasem po dwoch, czasem po trzech.
        I wtedy zapijalam, zeby nie byc nudna i stac sie kims innym.
        Po pierwszym meetingu AA walczylam sama z soba, zeby isc na kolejny.
        Sama z soba przeszlam wszelkie argumenty za tym zeby nie isc po raz kolejny,
        jakiekolwiek mozna tu na tym forum znalesc.
        Poszlam na drugi, posiedzialam wlasciwie.
        Po trzecim gdy wrocilam do domu dostalam olsnienia:
        nie jestem sama w swoim alkoholizmie, sa jeszcze inni, tacy jak ja, jest
        miejsce gdzie moge isc, miejsce ktore nigdy sie nie konczy - na razie sie nie
        zapowiada - gdzie nie jestem sama.
        • jerzy30 tak to prawda - czasami ta nuda az wyje !!! 07.12.06, 10:00
          bo na gorzale swiat sie krecil i kreci dalej - jest wesolo i szampansko - czas
          plynie szybciej i towarzystwo jest takie rozgadane
          A tu trzeba sobie te zycie zapelnic czym na te momenty ktore nam gorzala
          wypelniala - ale te nude mozna wspaniale wypelnic - mozna pojsc [jak pisze
          rauchen] do klubu AA i poznac fajnych ludzi tak samo "znudzonych" - sa tam
          zabawy i spotkania i setki innych atrakcji - ja w takim klubie
          poznalem "znudzona" [tak samo jak ja] obecna zone
          Co do trudnosci - to faktycznie jest to czsami bardzo trudne - ale spotkania
          klubowe i terapia pozwalaj te trudnosci pokonac
      • aaugustw Re: czasem abstynencja jest nudna i trudna 07.12.06, 10:04
        czasem abstynencja jest nudna i trudna

        halberek napisała:
        > dobra, może źle się wyraziłam.
        > chodzi o to, że każde z was musiało mieć te momenty...
        > przy pomocy magicznego alkoholu można było zamienić się w kogoś...

        > nie wiem dlaczego, ale swiadomość że nie jestem osamotniona w takich
        przeżyciach bardzo mi pomaga...
        ______________________________________________________________________.
        Halberek, kiedy dowiedzialem sie po raz pierwszy, ze nie powinienem
        pic wiecej alkoholu, myslalem ze osoba ta (terapeutka) ze mnie kpi...
        Idac na terapie, nie chcialem przeciez przestac pic, lecz nauczyc sie
        tam "kontrolowanego picia"...
        Potem, po terapii zachowywalem sie w ten sposob, jak Ty to opisujesz,
        raz bylem smutny a innym razem imponowalem dookola, ze ja nie musze pic
        alkoholu...
        Na Mityngi AA nie chodzilem...! - Zero kontaktow z drugim alkoholikiem.
        Zylem w pojedynke z ta moja choroba. Zawodowo i materialnie zaczalem
        wprawdzie odnosic pierwsze sukcesy, ale moje trzezwienie stalo w miejscu.
        (alkoholik, ktory nic nie robi dla swojej trzezwosci - cofa sie...!).
        Wytrzymalem ponad 5 lat i... zapilem! Szybko znalazlem sie w tym samym
        miejscu, w ktorym kiedys skonczylem... Jeszcze jedna terapia, w tym samym
        miejscu a po niej zaczalem regularnie uczeszczac na Mityngi AA - do innych
        alkoholikow... - Pomalu, pomalu zaczalem stawac sie wolnym i szczesliwym
        alkoholikiem i... tak mi juz pozostalo! ;-))
        A...
        • baasil Re: czasem abstynencja jest nudna i trudna 07.12.06, 11:16
          ileż to razy słyszałem (a i sam też tak kiedyś myślałem)-życie jest jak papier
          toaletowy:długie,szare i do dupy. a potem jeszcze jak usłyszałem,że mam się nie
          napić do końca życia,to pierwszą moją myślą było:to po co żyć? i trzeba było
          wiele,wiele się nauczyć,by życie(na trzeźwo) przestało być nudne.a żeby było
          przyjemne i łatwe,to tego się obecnie uczę codziennie.a że nie zawsze jest ok.-
          no cóż nie znam takiego,który byłby non stop happy.po prostu życie i świat
          wokół jest taki,jaki jest,a to ode mnie zależy bym umiał się w nim odnaleźć i
          czerpać garściami.rzeczywistości nie zmienię,ale mogę zmieniać siebie.
          (nikt zresztą nie obiecywał mi,że będzie łatwo.wręcz ostrzegano ,że będzie
          trudno)
          brzmi to jak banał(ale czyż życie nie składa się z banałow?)-trzeba po prostu
          czasu i nauki ,a efekty przychodzą (wręcz niedostrzegalnie).dla mnie dziś
          nieprzewidywalność każdego kolejnego dnia stanowi o jego uroku i mojej chęci
          Życia(a także nieuchronność Śmierci,która tak naprawdę nadaje mu sens)
          no,ale...można też usiąść na d..pie i tylko narzekać,stając się powoli
          zgorzkniałym "zgredem"(wiek bez znaczenia)od których roi się wkoło(na tym forum
          równierz).
          albo przy pomocy różnych"magicznych"odstresowywaczy,"żyć" w jakimś
          tam "matrixie" - tylko czy to Życie? - "Mistrz Kukiełek" czeka...
          pogody ducha życzę(tego nam najczęsciej brakuje)
          • tranzyt80 ""żyć" w jakimś tam "matrixie"" 07.12.06, 16:29
            baasil napisał:
            > ileż to razy słyszałem (a i sam też tak kiedyś myślałem)-życie jest jak
            papier
            > toaletowy:długie,szare i do dupy.

            -a gdzie to tak czesto powtarzali?



            ale...można też usiąść na d..pie i tylko narzekać,stając się powoli
            > zgorzkniałym "zgredem"(wiek bez znaczenia)od których roi się wkoło(na tym
            forum
            >
            > równierz).

            -masz to cos z od_wagi,to rabnij smialo na wage!
            Zwazymy ;)
            • wolny32 Re: ""żyć" w jakimś tam "matrixie"" 07.12.06, 18:36
              Nudne to pojecie wzgledne:)

              Mozna nazwac nudnym chodzenie co tydzien do tego samego baru, patrzenie na te
              same twarze i granie w tego samego bilarda i bicie gwozdiza na tym samym stole.

              Ale latwo mowic- ale tak naprawde na rpzum to jest nudne ale wydaje sie mi to
              jednak ciekawsze niz "grzebanie w garazu".

              poza tym- w zyciu jest wazna rownowaga- balowanie codziennie tez sie szybko
              znudziloby, fajny jest bal raz na jakis czas, a abstynencja zaklada zero bali w
              ogole, i to jest przerazajace.


              myslenie "zycie bez alkoholu jest nudne" a raczej powinno sie czytac" zycie
              bez imprez/ wychodzenia z domu jest nudne"
              i to 90% ludzi tak Ci odpowie.

              nie alkoholikow, wszystkich.

              impreza, muzyka i bania to najprostszy i najszybszy sposob na rozrywke.

              sa bardziej yntelygentne sposoby- ale potrzeba prawdziwej pasji a nie
              przekonywania sie na sile, ze opera bardziej wykwintna niz pub to bede tam
              chodzil teraz.

              • jerzy30 abstynencja zaklada zero bali w 07.12.06, 19:08
                abstynencja zaklada zero bali w ogole, i to jest przerazajace. - ten ostatni
                wyraz to pomylka semantyczna - tak samo jak "zero bali"
                Baluje od 15 lat [bez gorzaly}
Pełna wersja