Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno...

16.12.06, 20:48
Mam 28 lat i powoli chyba problem.Od kilku lat niemal codzinnie pije alkohol.Niby nieduze ilosci ale...Zdarzalo mi sie upijac do nieprzytomnosci ale od pol roku tego raczej nie robie."Wystarcza" mi by poczuc jak "wchodzi" alkohol.Po pracy,do domy laduje ok godz 17.Sniadanie jem ok 10.W domu prawie pierwsza zecza ktora robie to drink. Zwykle na pierwszy strzal,leje sobie ok 150ml wodki lub innego 40% alkoholu. Wypijam to duszkim aby naj najmocniej poczuc dzialanie.Uwielbiam ten stan gdy wszystkie problemy znikaja (choc na troche). Czasem jest to wstep i pije wiecej (gdzies do pol litra) a czasem koncze na tym jedym drinku.Kiedys lubilem piwo.Dzis juz mi nie wystarcza.Pisze o tym poniewaz mysle o piciu bardzo wiele razy w ciagu dnia (nigdy nie pijam od rana) i czekam na moment az wyjde z pracy by wreszcie sie to stalo...W mojej rodzinie byly przypadki alkoholizmu.Mimo przestrog, czuje jakis wewnetrzny pociag to alkoholu.Zazywalem tez narkotyki ale alkohol jest z nich najlepszy.Zaczynam martwic sie o siebie.Co zrobic zanim bedzie naprawde za pozno.Na razie nie widac po mnie ze pije,mam dobra prace itd. ale boje sie ze przyjdzie moment w ktorym nie bede CHCIAL czegos z tym zrobic.Jestem wrazliwym inteligentnym (podobno) facetem.Nie jestem specjalnie szczesliwym czlowiekiem.Ogrom pytan egzystencjalnych ktorymi zarzucam sam siebie powoduje chroniczny stres i byc moze nawet depresje.Te czynniki sprawiaja ze picie daje mi luz (choc na krotko) i poczucie nieprzejmowania sie tymi wszystkimi przygniatajacymi mnie sprawami.Picie sprawia ze trace i tak slaba wiare w siebie a to przeciez bardzo wazne.Nie umiem niestety w sposob naturalny sie odstresowywac.Kiedys mialem nerwice.Teraz juz nie wiem...Nie chce stoczyc sie,bo wierze ze zycie moze byc piekne.Jednak nie czuje by bylo.Nie chce tak zyc : Wieczorem upijanie sie a rano (codzinnie rano!!!) wyrzuty sumienia. Nie chce zwalac winy na moja wrazliwosc bo to tylko neurotyczne usprawiedliwianie sie. Mimo swiadomosci tego wszystkiego brak mi sil by przestac pic.... Poradzcie cos prosze.Moze ktos z Was podsunie mi cokolwiek,cos co pomoze mi uwierzyc.... Dziekuje Wam! Tomek
    • janulodz Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 22:06
      Na początek zupełnie banalne ćwiczenie. Zrób sobie 11 dni przerwy. W piciu oczywiście.
      • myszabrum Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 22:11
        Czemu 11 akurat?
      • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 22:15
        ciekawe dlaczego 11? i...nie wyglada to na specjalnie latwe bez jakiejs dodatkowej motywacji....
        • baasil Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 22:41
          jedź,przenocuj na centralny,lub do noclegowni-może tam znajdziesz motywację.
          • janulodz Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 22:44
            Wiedziałem, że to będzie dla ciebie najważniejsze. Jak bym powiedział żebyś do zrobił do końca życia to byś wpadł w przerażenie. Teraz poważnie. Możesz zrobić sobie jakąkolwiek przerwę?
            • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 22:54
              oczywiscie ze moge.tylko ze....latwiej mi sie zyje jak sobie wypije. najgorsze ze wiem ze jeszcze nie jest ze mna tak strasznie (podobno kazdy alkoholik tak sie usprawiedliwia) ale jakbym naprawde chcial to moglym zrobic 11dni.rok temu zrobilem ok 20dni bo uparlem sie.Ale lzej nie bedzie niz rok temu....czuje to.
            • marblad Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:07
              Wylacznie na podstawie mojego piciorysu, moge dodac, ze w pewnym sensie zaczynalem podobnie
              kilkanascie lat temu, jeszcze jako pracownik naukowy. Rano nie pilem, ale w pracy czekalem na
              wieczor, zeby moc sobie walnac piwko. Bylo fajnie - filmy, muzyka, spokoj, ciepelko. A jak brakowalo,
              to w nocy szedlem do "nocnego" i jeszcze dwa piwenka przed snem, a czasami gdzies na dworze. Rano
              kac, wyrzut sumienia, jazda do pracy, tam czlowiek zajety robota zapominal o alkoholu, ale juz ok.
              15:00 mysli krazyly wokol popoludniowego/wieczornego piwka. To podniecalo nawet. Ale potwornie
              wykanczalo psychicznie. Spotkania-popijawy weekendowe ze znajomymi to byla uczta. Tez lyk
              alkoholu powodowal, ze zapominalem na chwile o bolu istnienia.

              Umialem jednak przerwac. Tylko, ze przerwy byly tylko "przerwami". Ten scenariusz sie powtarzal, ale
              w kolejnych latach juz z rana potrafilem wypic piwko (1-2) i pojsc do pracy lub sie zwolnic pod jakims
              "inteligentnym" pretekstem. Czasami wychodzilem za piec szosta i jako pierwszy klient kupic
              upragniony eliksir. Czesto bralem zwolnienia kilkudniowe.

              Mysle, ze te wszystkie lata "konspiracji" wykanczaja czlowieka i nie ma od tego odwrotu. Teraz to wiem.
              Coraz czesciej, coraz wiecej i coraz gorzej z psychika. W koncu zaczely zdarzac sie wpadki, ciagi, coraz
              dluzsze i dluzsze...

              Po zmianie pracy (dobrowolnej) ulzylo mi cierpienie zw. z "konspiracja". Konstatacja -juz nie bede pil,
              bo pilem przez cholerna prace, ktorej nie lubilem. Kiedy zaczalem robic to, co lubie, przerwy mialem
              dosc dlugie. No, ale to w czlowieku siedzi. Picie kontrolowane okazalo sie fikcja.

              Jak sie to skonczylo, mozesz przeczytac w moich ostatnich postach.

              A Janu pisze o 11 dniach. Wszystko jedno, niech bedzie 9 albo 12 dni. Moze byc i miesiac, a nawet 365
              dni.
              • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:20
                marblad: czytalem Twoja historie i imponuje mi Twoje myslenie i dzialanie! Przestalem prawie pic piwo choc je bardzo lubilem.Przestalem bo juz nie dziala...Wiesz co? Mam problem w zyciu z osiaganiem satysfakcji ze swoich czynow.Gdy robie cos dobrego,cos z czego powinieniem byc dumny,trywializuje to myslac:"Przeciez inni zrobili to lepiej" lub "Inny w ogole nie przedstawiaja tego w kategoriach osiagniec".I tego sie boje! W zeszlym roku zrobilem 2tyg bez alkoholu bo chcialem.Jakies 4 m-ce temu zrobilem ok10dni.Tez dlatego ze chcialem.Niedobre jest to ze robie sie wtedy drazliwy bardzo i strsznie latwo mnie wkurzyc.Wtedy bluzgam i marudze i nikt nie moze wytrzymac ze mna.Wiec pije aby takim nie byc...
                • marblad Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 17.12.06, 08:21
                  Tu jest to podobienstwo, w podejsciu do zycia. Jak zapijalem, to wszystko bylo "OK", najwyzej w
                  ramach pijanstwa cos narozrabialem, jak to pijak. Po odstawieniu, po jakims czasie pojawia sie brak
                  satysfakcji z osiagnietych wynikow, to samo myslenie - tamci zrobili to lepiej lub moglem to zrobic
                  jeszcze lepiej. Mowia, ze na starosc bede maruda, tez bluzgam, im mniej pije tym wiecej bluzgam. A
                  drazliwosc jest moim drugim imieniem. Czasami prowadzi to do udreki.

                  I od czasu do czasu przychodza chwile "odprezenia", czyli alkohol. Z tym, ze mnie wystarcza piwo. No,
                  ale jak to sie konczy, z wodka czy z piwem, to juz sam dobrze wiesz z opowiesci forumowiczow.

                  Dlatego sadze, ze ten alkoholizm nasz wynika z jakiegos defektu psychicznego. Nie umiemy sie cieszyc
                  z drobnych i wiekszych osiagniec. Nawet, gdy mialem dosc znaczace, obiektywnie osiagniecia,
                  momentalnie je lekcewazylem. Teraz, kiedy zubozalem po rozpadzie malzenstwa, ciesze sie juz z
                  drobnych rzeczy, a najbardziej z odstawienia alkoholu. Wiecej pokory! W naszych glowach jest cos nie
                  tak. I alkohol nam, niestety, w tym nie pomoze.
          • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:01
            tylko ze ja staram sie kontrolowac to wszystko. pracuje i to bardzo dobrze.Nie zwiekszam dawek alkoholu.Nie wiem czy codzinne popijanie drinka lub dwoch mozna nazwac ciagiem.Mozna? Bo jesli sie nie uchleje (czesto tylko w weekendy)to nie mam zadnego kaca.Moze byc to troche dziwne ze pisze o tym bo jeszcze nie wpieprzylem sie bardzo gleboko.Wiedzac ze tak bedzie jesli nie zmienie sowjego myslenia staram sie ustrzec tego najgorszego i dlatego tu prosze Was o wypowiedzi.
    • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:05
      Ja nie zrobilem sobie jeszcze powaznej krzywdy alkoholem.Wiem tylko ze bardzo lubie wypic.Dlatego (no nie do konca profilaktycznie bo pije nieduze ilosci ale codziennie) mowie o swoim problemie juz dzisiaj.Przykre jest ze nie dostrzegam roznicy jakosci zycia bez i z alkoholem (w swojej wyobrazni) tzn.ze nic specjalnie sie nie zmieni jak przestane pic.Zawsze bylem leniem i pesymista wiec jak przestane pic pewnie bede taki dalej....Dziekuje Wam za odniesie sie.
      • kolejanek Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:22
        tomekuk napisał:

        pije nieduze ilosci

        Wiele osób zaczynało od picia niedużych ilości alkoholu,a Ty co gorsza pijesz
        regularnie i masz problem z zastopowaniem.Możesz z decyzja poczekać nawet 25
        lat,tak jak ja,ale powinienes wiedzieć,ze może Cię w życiu spotkać wiele
        przykrych niespodzianek.Będą też chwile radosne,ale zapomnisz o nich szybko
        lecząc porannego kaca i żyjac w ciagłym poczuciu winy.
        • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:26
          Dzis odkrylem to forum i czytam posty od 5godzin.Nie wypilem dzis nic.Ale spojrzmy na to obiektywnie.Mam sie z tego powodu dobrze czuc? To nie zmienia mojego sposobu myslenia.Co prawda przykladow ludzi ktorzy naprawde sie nacierpieli przez alk jest bardzo duzo ale dlaczego i tak ludzie ucza sie glownie na wlasnych bledach? Nie chce tych 25lat picia.O! A moze powiecie mi jak pic normalnie tzn.jak normalni ludzi.Tylko czasami.Okazyjnie.Przeciez podobno to jest dla ludzi.Nie wpadlem chyba jeszcze tak gleboko zeby przestac nagle pic i do smierci nie wypic ani lyczka.
          • myszabrum Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:28
            To jest właśnie marzenie kazdego alkoholika. Nie do spełnienia.
        • janulodz Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:45
          Jakie to banalne i beznadziejnie nudne, ale każdy z nas miał to samo. Też zaczynałem od tego, że nie mogłem doczekać powrotu do domu i otworzenia tego pierwszego piwa. Już jadąc robiłem po drodze zakupy, jeszcze wtedy piwo trzeba było zdobywać, a nie kupowac i jak się trafiło na żywca to było swięto. No i ten pierwszy łyk. Potem radość z rozpływającego się po przełyku trunku i ten szmerek fajny. Lubiłem ten moment powolnego wchodzenia w błogość. Z czasem rytuał przerodził sie w przyzwyczajenie, a póżniej nałog i było coraz gorzej. Nawet jak cos planowałem to tak, żeby te kochane radosne popołudnia z pierwszą flaszką mogły byc codziennie.
          I jak mi ktoś kazał zobić coś innego to byłem strasznie nieszczęśliwy.
          Dlatego powiedziałem o 11 dniach. Mogłem rzucić inną liczbę. Jeżeli odczułeś choć przez moment dyskomfort z tego powodu, to masz już poważny problem.
          Jesteś już uzależniony. I nie ważne jaki to etap. Na pewno bedzie coraz gorzej.
          • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:53
            Janu: No widzisz.Napisalem 11dni nie pij. Ja zapytalem dlaczego akurat 11? A Ty na to ze to najwazniejsze a w innym poscie ze "Mogłem rzucić inną liczbę. Jeżeli odczułeś choć przez moment dyskomfort z tego powodu, to masz już poważny problem.Jesteś już uzależniony. I nie ważne jaki to etap. Na pewno bedzie coraz gorzej.

            Przeciez gdybym nie odczuwal jakiegokolwiek dyskomfortu z faktu ze nie powinieniem pic,ne pisalbym tu na forum!!!

          • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:56
            Janu! Czemu piszesz ze niewazne jaki to etap? Wydaje mi sie ze bardzo wazne! Od (no nie chce napisac niewinnego) wypijania 1-2 drinkow dziennie do przewleklego wieloletniego czynnego alkoholizmu jest wiele lat picia.Chyba to dobrze ze chce przestac zawczasu.Ale nie chce w moim wieku mowic ze do konca zycia nie wypije kropli.
      • baasil Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:25
        stary,karmisz się złudzeniami.już tego nie kontrolujesz.sam widzisz co się
        dzieje jak nie wlejesz w siebie alkoholu.
        • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:30
          Ale zaraz.Nie dolujcie mnie.Nie po to pisze teraz o tym a nie za 20lat zebyscie juz mnie na straty spisywali.Moge nie pic ale musze chciec nie pic.Nigdy na kaca nie pije! Czekam az minie.Czasem czekam jeszcze dzien,dwa bo nie moge patrzec na alk. No kurcze,nie chce zle skonczyc ale nie czuje sie skonczony.
        • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:34
          baasil:

          sam widzisz co się dzieje jak nie wlejesz w siebie alkoholu.


          sugerujesz ze to ze dzis nie pije i postanowilem znalezc ten temat w necie czyni mnie przegranym?
    • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 16.12.06, 23:45
      Dlaczego ludzie bardzo czesto mowia:"Przestan sie rozczulac nad samym soba?" Przeciez gdybym wlasnie sie nie rozczulal i nie poszukal w necie tego tematu,to siedzialbym nawalony! A tak,nie pije dzisiaj! Czy upodlenie kogos kto pije daje pozytywne rezultaty? Zrobienie "g" z czlowieka ktory de facto nikomu krzywdy nie wyrzadza (jestem samotny,nie mam dzieci) ma pomoc? Chce sie poczuc odrobine lepszy ze uswiadamiam sobie ze przeginam z piciem i szukam jakiejs pomocy.Jest to pierwszy moj krok w tym kierunku! Wlasnie dzisiaj! Moglbym jak wiekszosc alkoholikow czekac z tym do czasu az stanie sie jakas tragedia ale wychodze z tym wczesniej po ty by jej zapobiec! Czemu np baasil mi pisze o centralnym i samooszukiwaniu? To ze o tym pisze oznacza cos wprost przeciwnego!
      • jerzy30 11 dni - to zaden dowod 16.12.06, 23:55
        ja potrafilem nie pic 100 dni i nawt 150 - natomiast do tego ze jestem jednak
        uzalezniony dochodzilem 6 lat - tak wiec nie zrazaj sie - nie od razu krakow
        zbudowano - obserwuj siebie i swoje reakcje -czytaj to forum - moze zainspiruje
        cie i dokonasz jakiegos odkrycia - w kazdym razie jak czytasz to forum i
        odpowiadasz na posty to jest cos co cie dreczy i niepokoi [szukasz odpowiedzi
        czy aby nie jestes uzalezniony] - wiesz ze przeginasz z piciem - to jeszcze nie
        powod zebys byl alkoholikiem [zreszta na to sam musisz sobie odpowiedzec] -
        dobrze ze sie nad soba rozczulasz bo to znaczy ze czujesz ze cos jest
        niebardzo] - dobrze ze wczesniej z tym wychodzisz - bo alkoholizm jest choroba
        postepujaca, przebiegla i chytra oraz cwana - w pewnym okresie zaawansowanego
        uzaleznienia trudno jest z 6tego wyjsc - jak sie teraz zastanawiasz to jest
        duza nadzieja ze na te droge [uzaleznienia] nie wdepniesz - a wizyta na dworcu
        nie jest potzrebna
        • tomekuk Re: 11 dni - to zaden dowod 17.12.06, 00:01
          Dzieki Jerzy za slowa otuchy.Wiem ze powinienem cos zrobic ze soba.Ale nie chce czuc sie jak ostatni zul ktory juz przegral swoje zycie.Odwaga pisania o tym i chec zmiany daje mi troche wiecej wiary w siebie (bardzo jej potrzebuje!). Dziekuje!
          • jerzy30 mnie tez kiedys ktos w podobny sposob 17.12.06, 00:06
            pomogl i dodal otuchy - dzieki temu zszedlem z pijanej sciezki [a kiepsko ze
            mna juz bylo] i od wielu lat ciesze sie zyciem - i masz racje bo takich "zuli"
            ja spotykam codziennie jak wracam z pracy do domu - zapitych, spuchnietych,
            brudnych, i tak naprawde nieszczesliwych - bo oni nie spotkali tego co dodal im
            otuchy
            • tomekuk Re: mnie tez kiedys ktos w podobny sposob 17.12.06, 00:08
              Dziekuje raz jeszcze.Ide spac a jutro znowu tu zajrze.Dobranoc!
          • janulodz Re: 11 dni - to zaden dowod 17.12.06, 00:27
            Wszedłeś na forum dla uzależnionych i otrzymujesz informacje o przypadkach , jakich my na własnej skórze doświadczyliśmy. Ja po sobie wiem, kiedy w moim życiu się uzależniłem i już sie nie oszukuję. To jest taka banalnie aż do znudzenia powtarzająca się choroba. Jesteś inteligentny, młody, wykształcony, ustawiony zyciowo, nie robisz nikomu krzywdy, panujesz nad tym, nie masz kaca, nie zapijasz, nie klinujesz, nie masz delirki,nie jesteś żulem, menelem i innym upadłym aniołem ale prawdopodobnie juz się uzależniłeś.
            Bardzo prosto jest się o tym przekonać. Zrob sobie 11 dni przerwy. albo 12, albo 7, potem napij sie i zapomnij. I znowu zrób sobie przerwę. Przecież nie musisz i nad tym panujesz. Nie ma innej metody. Na alkoholizm jest tylko jedna. Trzeba nie pić. Odwaga polega na przyznaniu się do swojej słabości.
            Ja się przyznałem . Wiem, że nie mogę pić alkoholu. Nigdy w zyciu. Ale wcale mi to nie przeszkadza.
            • carlabruni Re: 11 dni - to zaden dowod 17.12.06, 09:57
              janu trzymam za Ciebie kciuki. cieszy mnie to, ze mozesz nie pic.pozdrawiam
      • kolejanek Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 17.12.06, 00:22
        tomekuk napisał:


        Czy upodlenie kogos kto pije daje
        > pozytywne rezultaty?

        Nie zawsze ,ale niektórych zmusza do zastanowienia,przeciwdziałania i checi
        udowodnenia,że adwersarze nie maja racji.Co też czynisz...oby z pozytywnym skutkiem


        Zrobienie "g" z czlowieka ktory de facto nikomu krzywdy ni
        > e wyrzadza (jestem samotny,nie mam dzieci) ma pomoc?

        Sobie też nie szkodzisz?


        "g" to dobre określenie,bo mówi się że alkoholik
        powinien sięgnąć dna,żeby zacząć trzeżwieć.Dla niektórych może to być dno szamba
        więc "g" jest jak najbardziej na miejscu.
    • carlabruni Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 17.12.06, 09:45
      tomek a moze psycholog by Ci pomogl? a moze nawet psychologia z farmakologia
      (psycholog+psychiatra)?zastanow sie nad tym.pozdrawiam
    • tomekuk Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 19.12.06, 19:57
      Witam i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!

      Lektura postow wszystkich madrych ludzi doprowadzila do tego ze BARDZO powaznie zaczalem myslec o bardzo mocnym ograniczeniu alkoholu.Kiedys gdy tylko mialem najmniejsza ochote na alkohol,bez zastanowienia kupowalem go i pilem.Od soboty wypilem tylko jedno piwko i to przez nieuwage hehe.To zaden sukces jeszcze al przemowilo mi to wszystko do rozsadku.Rozwaga i samokontrola to chyba dla mnie najwlasciwsza droga i to juz oczywiscie przez caly czas!

      To m.in. Wasza zasluga ze zaczalem bardzo intensywnie myslec o sobie.Szacunek do Was i do siebie(tak! brakowalo mi zawsze tego) sprawia ze staram sie cos ze soba zrobic!

      Pozdrawiam wszystkich a ww szczegolnosci tych, ktorzy przeczytali moje posty, chcieli zrozumiec mnie i...nie dolowali! To bardzo wazne dla mnie by nikt nie deptal mojej godnosci!

      Wyrazy szacunku i sympatii...

      Tomek
      • hiacynaa Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 20.12.06, 11:16
        Alkoholizm dotyka czesto wlasnie ludzi wrazliwych- wiec pasuje to do Twojej
        osobowosci.
        Ograniczenie alkoholu da Ci cos, jesli jeszcze nie jestes uzalezniony! Jesli
        jestes, to niestety konieczna jest calkowita abstynencja.
        Ostrzegam Cie jednak, ze Twoje Ego moze bronic sie przed faktem uznania siebie
        za uzaleznionego. W necie sa rozne testy, a najlepiej - umow sie w przychodni
        uzaleznien na rozmowe z jakims fachowcem.
        Moj maz tez jest inteligentnym, wrazliwym czlowiekiem, terapia plus AA bardzo
        duzo mu daje. Zawsze byl zamkniety w sobie, grupy AA wyzwalaja w czlowieku
        niesamowite sily- otwartosc, ucza mowic o sobie.
        • aaugustw Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 20.12.06, 11:26
          hiacynaa napisała:

          > ...Zawsze byl zamkniety w sobie, grupy AA wyzwalaja w czlowieku
          > niesamowite sily- otwartosc, ucza mowic o sobie.
          __________________________________________________________.
          Tak bylo ze mna...! ;-)) - Jeszcze w pierwszych tygodniach
          mojego uczestnictwa na Mityngach AA, nie moglem otworzyc "dzioba".
          Dzisiaj moglbym juz na stadionie pilkarskim przemowic...! ;-))
          A...

          • aniolparys Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 20.12.06, 11:39
            aaugustw napisał:

            > Dzisiaj moglbym juz na stadionie pilkarskim przemowic...! ;-))

            Niestety.
            • aaugustw Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 20.12.06, 11:45
              aniolparys napisał:

              > aaugustw napisał:
              >
              > > Dzisiaj moglbym juz na stadionie pilkarskim przemowic...! ;-))
              >
              > Niestety.
              __________.
              Dla Ciebie! ;-))
              A...
              • aniolparys Re: Prosze o pomoc zanim bedzie za pozno... 20.12.06, 12:04
                Nie tylko dla mnie. Także dla tych wszystkich, którym Twoja bazgranina odbiera
                nadzieję na wyzdrowienie bez trwałych uszkodzeń mózgu. Pomimo zapewnień
                naukowców kopalniawiedzy.pl/wiadomosc_1383.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja