bragiel
16.12.06, 23:09
Spotykam się często z właśnie takim terrorem osób, które nie piją alkoholu-
anty-alkoholowych wojowników nonsensu, dla których wypicie każdej ilości
alkoholu, jest zbrodnią.
Takie osoby usiłują wmówić innym, że z ontologicznego punktu widzenia alkohol
jest zły. Tymczasem jest to kompletny absurd. Alkohol jest ontologicznie
zupełnie obojętny-tak jak scyzoryk, żyletka,samochód, paracetamol, efedryna.
Trzeba po prostu umieć z niego normalnie korzystać, tzn. pić do obiadu
wytrawne winko czy setkę wódki; pić w pubie dwa piwka; na sylwestra wznosić
toasty szampanem; pić bruderszaft setką żubrówki, etc.
Fakt, że ktoś chleje wódkę na umór, że jakieś kilka procent ludzkości chleje
bez opamiętania, argumentując swoją słabość chorobą, nie zmienia faktu, że z
alkoholu można normalnie korzystać i że w małych ilościach ma on pozytywny
wpływ na zdrowie.
Część ludzki zamiast ogolić się żyletkę, poderżnię nią komuś gardło' częśc
ludzi miast nożem smarować chleb-zarżnie kogoś ; część ludzi miast wziąc 2
tabletki paracetamolu weźmie 30 tabletek i się przekręci; część ludzi miast
dojechać autem z punktu a do punktu b, popędzi 200km na godzinę i zabije na
drodze siebie i innych.
Ale nikt normalny nie zaryzykuje tezy, że nóż, samochód, żyletka, paracetamol
jest zły, że trzeba z tymi rzeczami walczyć-tymczasem wielu ludzi, wydawałoby
się normalnych, walczy z alkoholem .
Dlaczego?
Przecież to absurd. Skąd taka nagonka na alkohol, który towaryszył ludzkości
od zawsze, towarzyszy teraz i będzie towarzyszyć zawsze.
Czy nie lepiej pochować szable, szermujące aburdalne argumenty o tym , jakoby
alkohol był żły i zacząć korzystać z niego normalnie?
Dlaczego niepijacy zatruwają życi osobom mającym normalne podejście do
alkoholu?
Jak słyszę o imprezach,weselach bezalkoholowych to mi się chce śmiać.
Czy ktoś kogoś zmusa to picia? Czy ktoś kogoś wiąże i wlewa alkohol do gardła
lejkiem? Nie. Każdy ma wybór. Chcesz-pijesz, nie chcesz-nie pijesz.
Argument o kuszeniu, wodzeniu na pokuszenie jest też absurdalny.
Ktoś ma cukrzyce i jest tak samo kuszony przez ciastak będące na weselu, jak
osobą mająca problemy z alkoholem, przez alkohol. Ale jakoś nie słyszałem o
weselach czy imprezach bezciastkowych-czyżby alkoholicy byli lepsi? Oni mają
prawo pouczać innych, nie można ich kusić, etc, a cukrzycy, których jest na
świecie więcej-nie?
Nie dochodżmy do absurdu.
Skąd się wzięła mda na niepicie?
Słyszę już opinię,,Pijesz alkohol-jesteś alkoholikiem".
Skąd się bierze społeczne przyzwolenie na walkę z alkoholem?
Równie dobrze możemy walczyć z samochodami-zakażmy używania samochodów na
cąłym swiecie-ocalimy miliony ludzi...
Gdy słyszę, że alkohol jest zły, ogarnia mnie śmiech.
90% pije go normalnie, a 5-10% osób które nie umei pić normalnie, które nie
umie postawić sobie granicy , terroryzuje resztę.
Skąd to się bierze? Czy ludzie są aż tak naiwni by wierzyć, że alkohol z
samej swej istoty jest zły?
Apeluję o tolerancję-nie pijesze, Twoja sprawa, daj pić innym. Nie zatruwaj
im życia sekciarskim gadaniem rodem z sekty AA, która chce złowić jak
najwięcej ludzi i w swe sidła złapać nawet osobę, która pije jedno piwo na
tydzień.
Nie pijesz-nie jesteś wcale lepszy od tego, który pije, bo niby dlaczego?
Jeden lubi wypić, drugi lubi wędkować, każdy jest inny .
Nie idźmny ścieżką absurdu, dogamtycznego myślenia-więcej zdrowego rozsądku,
tego wszystkim życzę.