Problem z bratem-trawka

04.01.07, 16:00
Szukam pomocy. Mój brat jest dosyć mocno uzależniony od trawki (oby tylko od
tego...) . Ja nie mieszkam już w domu rodzinnym. We wrześniu zmarł mój Tata.
Bratm ieszka z Mamą. To ich wspólne mieszkanie to pasmo sprzeczek, awantur,
kłótni. Mama regularnie znajduje w pokoju brata lufki, zebrałą już ich chyba
ponad 10. Brat często zaprasza kolegów, grają w playa. No i palą. Pal tez
codziennie sam. Na początku nie byłśmy pewne, ale wczoraj Mama weszła do
pokoju i znalazła u chłopców fajkę wodną... Mama jest już na skraju załamania
nerwowego i chciałabym jakoś pomóc. Wiem, że jak osoba uzależniona sama nie
chce przestać to będzie to trudne. Dodam, że brat ma 22 lata. Może ktoś zna
namiary na jakąś poradnię w okolicach Chorzowa, czy Katowic. Proszę o
pomoc ...
Magda
    • niedzwiedziopies Re: Problem z bratem-trawka 04.01.07, 23:49
      przepraszam z góry, że powiem to co powiem ale czy to wszystko jest dla Ciebie
      problemem? Trawka nie jest problemem nie była i nigdy nie będzie. Stafik to
      pikuś - fajna rzecz ot tyle, i tylko tyle. Problem jak mniemam leży miedzy Twoim
      bratem a jego mamą. Niech Twoja mama zaakceptuje zaistniały stan rzeczy albo
      niech brat przestanie palić w domu dla świetego spokoju. Ot cała prawda. Nie
      dajmy się zwariować marihuana NIE JEST NARKOTYKIEM!
      Moge swoja wypowiedz rozwinac ale jak juz to jutro bowiem ogarnia mnie sennosc :-)
      • pippi.l zwierzu, 05.01.07, 00:09
        a czy zechciałbyś przekonać nas, że "marihuana NIE JEST NARKOTYKIEM!"?
        Bo są tacy, którym (z mocy autorytetu i doświadczenia) wypada wierzyć, mówią,
        że jest. Więc jak to jest? Może tak jak ze skłonnością do uzależnienia od
        alkoholu? Że wśród pijących istnieją i alkoholicy i pijacy?
        • niedzwiedziopies Re: zwierzu, 05.01.07, 00:27
          pippi.l napisała:

          > a czy zechciałbyś przekonać nas, że "marihuana NIE JEST NARKOTYKIEM!"?
          > Bo są tacy, którym (z mocy autorytetu i doświadczenia) wypada wierzyć, mówią,
          > że jest. Więc jak to jest? Może tak jak ze skłonnością do uzależnienia od
          > alkoholu? Że wśród pijących istnieją i alkoholicy i pijacy?

          nie chodzi o przekonywanie
          masz racje że "pies jest pogrzebany" w skłonnościach
          ja chciałem tylko zauważyć, że marihuana ABSOLUTNIE nie niszczy nam zdrowia (w
          przeciwieństwie do opiatów i alkoholu)
          można palić dżointy (jointy błe) przez całe życie i mieć sie dobrze. ot tyle
          ale racja co powiadasz; wszystko tkwi w naszych skłonnościach - czyli uleganiu ,
          czyli zauroczeniu itd, itp
          • tynia3 Re: zwierzu, 05.01.07, 08:34
            Naginasz teorię do własnych potrzeb, IMHO.
            Marihuana jest narkotykiem, zarówno w sensie medycznym, jak i prawnym.
            Jak każda używka ma wpływ na zdrowie, szkodzi (palenie papierosów też przecież
            nie zawsze kończy się rakiem, a zdrowe nie jest);
            Uzależnienie od to osobna historia.
            Ponadto warto zauważyć, że jest w Polsce nielegalna.
          • bloomoo Re: zwierzu, 05.01.07, 10:30
            niedzwiedziopsie!!!

            trawka nie niszczy zdrowia???
            a otoz mylisz sie!! to jest narkotyk i wlasnie ze niszczy zdrowie
            potwornie!!!!..robia sie przyslowiowe"dziury w mozgu", spada koncentracja, jest
            sie ospalym, ociezalym a szczescie masz wlasciwie po trawie przez 3 godziny!!
            wiem cos o tym bo moj facet to pali..teraz jakos przestal , wyslalam mu teskt
            bodka( na forum Promocji1000) i przesluchal i stweirdzil ze rzuca bo to
            swinstwo..on prowadzi wlasna firme i przyznal ze nie byl w stanie niczego
            nowego wymyslic ze wzgledu na to ze to swinstwo utrzymywalo mu sie w
            organizmie..twierdzil ze przez 3 dni, potem wyczytal gdzies ze przez 12 dni po
            paleniu masz jescze te substabncje w organizmie..jednak jkiedy dowiedzial sie
            ode mnie( wplyw tego tekstu) ze tak naprawde w odroznieniu od alkoholu
            substancje z trawy nie wydalane sa z organizmu tylko"przechowywane w tluszczu"
            to troche sie polamal i mam nadzieje ze podszedl do tego po mesku..choc troche
            mu nie nwierze bo jednak lubil palic z wszystkimi znajomymi to gowno wiec
            latwo rzucic mu nie bedzie, tym bardziej ze wszyscy jego znajomi pala:(

            mozna tez powiedziec ze trawa jest przedsionkiem do twardych narkotykow..nie
            wziales tego pod uwage\????ludzie mowia ze trawa nie jest narkotykiem..bujda n
            aresorach!! kiedy trawa nie daje juz takiego kopa jak na poczatku wtedy zaczyna
            sie eksperymentowac z twardszym i nakotykami wmawiajac sobie usilnie ze"kto jak
            kto ale ja sie na pewno nie uzaleznie"..

            niestety taka prawda
            nie dziwie sie autorcetopiku ze sie martwie..uzaleznienie od trawy jest bardzo
            powazne..cos o tym w koncu wiem bo musze codziennie sie z tym mierzyc
            • promocja_tys Re: zwierzu, 10.01.07, 19:13
              bloomoo napisała:

              "mozna tez powiedziec ze trawa jest przedsionkiem do twardych narkotykow..nie
              wziales tego pod uwage\????

              Trawa sprzedawana w Polsce, nielegalnie, nie wiadomo skąd i jak - owszem ona
              jest nasączana i przez "producenta" i pewnie dealera... Jest przedsionkiem, bo
              jest nasączana. Ale nie wszędzie tak jest.

              kiedy trawa nie daje juz takiego kopa jak na poczatku wtedy zaczyna
              sie eksperymentowac z twardszym i nakotykami wmawiajac sobie usilnie ze"kto jak
              kto ale ja sie na pewno nie uzaleznie"..

              A Ty Bloomoo skąd to wiesz?
          • yulia19791 Dawno nie słyszałam wiekszej bzdury! 10.01.07, 10:58
            Marihuana nie niszczy zdrowia? Co za brednie! Chcesz, to porozmawiaj z moim
            bratem, który pali ją od rana do wieczora. Z superinteligentnego człowieka
            zmienił się w muła o debilnym spojrzeniu. On nie chce już w zyciu niczego poza
            skręceniem kolejnego skręta. Dla niego mogą nie istnieć dziewczyny, rodzina,
            świat. Gdy kończą się mu pieniądze jest zdolny do naprawdę wielu rzeczy, aby je
            zdobyć. Więc nie pieprz mi człowieku, że marihuana nie uzależnia i nie wpływa
            na zdrowie, bo widocznie zielonego pojęcia nie masz o temacie, na który
            nieopatrznie chyba zabrałeś głos.
            julia k.
            • bloomoo Re: Dawno nie słyszałam wiekszej bzdury! 10.01.07, 15:24
              podpisuje sie obiema rekoma!!
              ktos kto twierdzi ze trawa nie niszczy zdrowia to ignorant!!!
          • promocja_tys Re: zwierzu, 10.01.07, 16:12
            niedzwiedziopies napisał:

            > masz racje że "pies jest pogrzebany" w skłonnościach

            Siiiee, że tak. Bob Marley i inni rastamanie maja po prostu słonności i ot,
            cała tajemnica ;)

            > ja chciałem tylko zauważyć, że marihuana ABSOLUTNIE nie niszczy nam zdrowia (w
            > przeciwieństwie do opiatów i alkoholu)

            Tylko co bardziej zapętlonym umysłom serwuje psychozy. Ludzie teraz są tak
            pomieszani, że zamiast skorzystac z dobroczynnej właściwości maryśki, boją sie
            jej działania tak bardzo, że siedzą przestrachani i knują co by tu...

            Mój jara przeszło 10 lat i tylko na oskrzela mu się rzuciło, ale to fajki bo
            jak zajara to mu przechodzi. Generalnie wszystko przechodzi... Mam link do
            strony i do artykułów (nawet GW) gdzie opisywane są dobroczynne strony
            marihuany.

            Ale ludzie bez pojecia - to i gubią się w jaraniu... ot, cały problem. Palic
            nie umieją, bo maryśka ich demaskuje. Spadają maski, maseczki i fiuuuuuuuu...
            okazuje się że nie jesteś taki chojtak jak po wódzie.


            > można palić dżointy (jointy błe) przez całe życie i mieć sie dobrze.

            Zgadzam się. Problem zaczyna sie kiedy zaczynasz zapominac numerów telefonu czy
            miesza sie to z tamtym, ale można odstawic... przeczyścic umysł. Przecież nie
            trzeba jarac dzien w dzien po 2 gramy. Można spokojnie, towarzysko, bez szumu
            chałasu, bez wielu nieprzyjemnych rzeczy o których informuje nas tu autorka
            postu, a Bloomoooo podlewa oliwy do ognia.

            Marihuana jest nielegalna, ale nie można ukarac człowieka najaranego. Jest taka
            piosenka "to co mam jest moje, co jaram nie", i to tyle.

            > wszystko tkwi w naszych skłonnościach - czyli uleganiu

            Ja tam wolę świat zaczarowany niż dziennik w TV.

            Zwiierzu, pozdrawiam serdecznie
      • janulodz Re: Problem z bratem-trawka 05.01.07, 00:30
        Jasne.
        Wątroba nie mięso, kaszanka nie wędlina.
        Marihuana nie narkotyk
        Piwo nie alkohol
        Niedźwiedziopies ni pies ni wydra
        Ot cała prawda.
        A gowno prawda
      • promocja_tys Re: Problem z bratem-trawka 10.01.07, 00:15
        niedzwiedziopies napisał:

        > Stafik to pikuś - fajna rzecz ot tyle, i tylko tyle.

        :))))))))))))))))))))))) i jeszcze :))))))))))))))))


        > Nie
        > dajmy się zwariować marihuana NIE JEST NARKOTYKIEM!

        Jeśli udowodnisz (hihihi :) to na tym forum ozłocimy Cię! hihi :)))

        > Moge swoja wypowiedz rozwinac ale jak juz to jutro bowiem ogarnia mnie
        sennosc


        Dobrej nocy Niedzwiedziu.
    • tynia3 link 05.01.07, 08:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=45870627&v=2&s=0
    • pyrteczka Re: Problem z bratem-trawka 05.01.07, 12:30
      Problem się powiększa ... Dzisiaj brat nie poszedłdo pracy bo ... zdenerwowała
      go Mama. Nie jest to normalne. Śpi do tej pory...A najgorsze jest to, że
      człowiek staje się coraz bardziej bezsilny. Olewa pracę, a wymaga od Mamy, któa
      jest sama, dobrych obiadków, kasy, a sam nie daje kompletnie nic od siebie.
      Chcemy skończyćz utrzymywaniem go, Mama przestanie gotować obiady, niech sobie
      radzi sam skoro jest taki mądry. Boję się tylko, że to będzie powodem kolejnych
      awantur. I koło się zamyka.. To chore, żeby taki człowiek zatruwał życie
      wszystkim dookoła... Mama jest załamana, ja ciągle myślę, co dzieje się w
      domu...Denerwuje się...
      • bloomoo Re: Problem z bratem-trawka 05.01.07, 12:34
        no i prosze,
        tak jak pisalam powyzej: ktos jeszcze chce strzelic jakiegos zonka w stylu"
        trawa nie szkodzi!"
        to normalne kochana!! moj facet tez tak mial..zaczyna sie apatia..stad tylko
        krok do tego by odstwil trawe ale..posz3edl w twarde narkotyki...nie wiem co
        moge Ci poradzic..skoro mowisz ze rozmowa z nim nie przynosi rezultatu:((..ja
        mojemu wyslalam tekst bodka ktory wzielam z jednego z topikow o trawie
        wlasnie....jak znajde to Ci przesle..moze jak poslucha to go trafi..?
        • pyrteczka tekst 05.01.07, 12:38
          Bardzo byłabym wdzięczna za ten tekst ....
          Choć nie wiem, czy on to w ogóle przeczyta. Z nim na prawdę nie da się zamienić
          ani jednego słowa...
          • bloomoo Re: tekst 05.01.07, 12:39
            tego sie nie czyta..to sie slucha..gosciu mowi o swoich 20letnich
            doswiadczeniach z narkotykami..tekst ma 36 minut..na moim facecie zrobil
            wrazenie
            • pyrteczka Re: tekst 05.01.07, 12:41
              Oki, to czekam z nadzieją, że go znajdziesz.
              Dziękuję :)
    • bloomoo Re: Problem z bratem-trawka 05.01.07, 12:40
      bodek.narkotyki.patrz.pl/
      sama najpierw posluchaj
      • pyrteczka Dziękuję :) 05.01.07, 12:42
        Bardzo dziękuję... Zaczynam słuchanie ...
        • myszabrum Re: Dziękuję :) 05.01.07, 12:50
          To nie moja sprawa... Ale naprawdę wierzycie w te historyjki :)?
          Ktoś pod Łodzią upiekł w piekarniku i zjadł własne dziecko? I został za to
          skazany PRAWOMOCNYM WYROKIEM?
          Ludzie!!!
          • bloomoo Re: Dziękuję :) 08.01.07, 08:52
            mysza:

            to nie ma znaczenia czy ktos wierzy czy nie..co roztropniejsi przesieja
            niektore wiadomosci przez swoje inteligentne sito ale ze umieja przy tym
            dodawca, mnozyc i dzielic to dojda do wniosku ze cos jest mimo wszystko na
            rzeczy..bo tu chodzi o to, by cos w koncu wstrzasnelo narkomanami, by dostali
            jakis bodziec, jakis kop, cos co pomoglo by im wyrwac sie szponom nalogu..do
            mnie ten tekst przemawia..do mojego chlopa narkomana tez...na razie jest na
            detoksie, i to, haha, po tym teskcie, nie mowie ze kiedys do tego nie wroci,
            moze i raz na jakies pol roku sobie przypali, ale najwazniejsze jest to, ze to
            nie ja wywarlam na nim presje rzucenia, ale ze on sam do tego doszedl..
            pozdrawiam
          • promocja_tys Re: Dziękuję :) 10.01.07, 00:11
            Mysza, jakie to szczęście, że ktoś taki jak Ty jest. Bez pojęcia reszta cała :(
      • pyrteczka posłuchałam 05.01.07, 14:01
        Wysłuchałam tekstu Bodka. Do mnie to przemawia... Tylko żeby i do Niego coś
        przemówiło... Prześlę mu chyba ten link ma maila...
        Pozdrawiam i dziękuję Bloomoo
        • pyrteczka kolejny incydent 07.01.07, 15:27
          Wczoraj miał mierjsce
          kolejny incydent, Mama położyła się na chwilkę, a w mięzyczasie brat sprowadził
          do domu 7-miu kumpli. Mama weszła do pokoju no i znowu w obrocie była fajka
          wodna, wyrwała to jednemu z nich (nawet się z nią szarpał), wyrzuciła
          wszystkich z domu, a od własnego syna usłyszała, że jest popier.... i rzucił w
          nią tą butelką (na szczęście platikową)... W Nim zatraciły się już podstawowe
          wartości, według mnie on wcale nie ma poczucia, że źle robi. W tygodniu
          wybieramy się z Mamą do specjalistycznej poradni... Tak nie można żyć....
          • bloomoo Re: kolejny incydent 08.01.07, 08:56
            wspolczuje

            rzeczywiscie, problem jest ogromny..nawet jesli pojdziecie z mama do poradni to
            nie bardzo widze co to wam da..to nie wy jestescie uzaleznione ale on..a zeby
            wyjsc z tego on musi chciec..SAM..zadnych przymusow, zadnego gadania w kolko o
            szkodliwosci bo to dziala jak woda na mlyn..wrecz odwrotnie do tego co mowicie
            on bedzie postepowal!! on musi sam zrozumiec..ale jak to zrobic??
            najlepiej ( ale to wredny pomysl) kkiedy widzisz ze on z kumplami pali trawe,
            wezwij policje i juz...moze jak dostanie pare lat( w zawiasach) to
            zrozumie..nie wiem..moze to chore, ale mi na przyklad tez przychodzily takie
            mysli co do mojego faceta..wiem ze to straszne, ale nigdy nie wiesz czy nie
            pomoze, dopoki sie nie przekonasz..

            pozdrawiam
            • pyrteczka Policja 08.01.07, 15:01
              Bloomoo, no więc Policja już u nas była. Wczoraj brat wrócił późno do domu,
              Mama była zamknięta w swoim pokoju. No i zaczęła się awantura, wyzwiska,
              trzaskanie czym popadnie, chciał wybić szybę do pokoju Mamy, długo by opisywać.
              Mama zadzwoniła po Policję, wzieli Go... Powiedziala o wszystkich swoich
              podejrzeniach, pokazala zebrane lufki, kazali złożyć doniesienie na Policji. Ja
              w nocy, po 24, jechalam specjalnie do Mamy, bo była w bardzo złym stanie,
              spałam u niej. Rano poszłyśmy obie do pracy. Zostawiłam mu tylko kartkę w
              drzwiach, że po klucze może przyjść do mnie do pracy. No i przyszedł ok 10
              rano. Nie moglam z Nim porozmawiac, wiec nie znam szczegolow, chociaz i tak
              watpie, czy cokolowiek opowie. Ciekawa jestem tylko, jaki skutek to odniesie.
              Czy będzie spokoj, czy moze wręcz przeciwnie - będzie się mścił. Okaże się to
              wieczorem, po powrocie Mamy z pracy.
              Ja odnoszę wrażenie, że on żyje w przekonaniu, że wszyscy są przeciwko Niemu,
              każdy chce dla Niego źle, tyle tylko, że nie ma w Nim za grosz poczucia, że to
              on sam sobie na taką sytuację zapracował...
              • promocja_tys Re: Policja 10.01.07, 15:41
                dlaczego piszesz o nim On z dużej litery? To po pierwsze.

                Po drugie. Cały Twój projekt jaki sprzedajesz nam na forun jest taki, jakby to
                powiedziec, nieprzemyślany. Może to i prawda co piszesz, ale mało się znasz,
                nic nier rozumiesz i grubo przesadzasz. Znalazłaś orędowniczkę Bloomo i razem
                tworzycie kosmos. To nie potrzebne. Niech Ci Bloomo powie gdzie należy czytac o
                Twoich problemach. Już to zrobiliśmy.

                Powodzenia
                • promocja_tys Re: PS 10.01.07, 15:42
                  nbo bo niby z czym tak NAPRAWDE masz problem?!
                  • promocja_tys czytaj tu m.in. 10.01.07, 15:47
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=53980159&a=54001688
                    całośc
                  • promocja_tys Re: prawo polskie o maryśce 10.01.07, 15:53
                    Nie można skazac człowieka który se zapalil bo to nie jest zabronione.
                    Zabroniony jest handel. Jak jestes ujarany - nic ci nie grozi, jak masz towar
                    przy sobie - bekniesz za to.

                    Policja. Policja nie ma prawa wejśc do Twojego domu jak nie ma nakazu. No
                    chyba, że są podejrzenia o zbrodnie czy coś takiego. Ale też masz prawo żżdac
                    nakazu. Wejdź na Kodeks Cywilny to sie dowiesz.

                    Mama. Mama sie denerwuje, bo synek pali. Ciekawe. Czy wolałaby żeby chlał? Po
                    alkoholu jest znacznie gorzej... Wogóle cała ta sytuacja jest beznadziejnie
                    głupia i nie będę sie więcej wypowiadac, bo chyba mi to ubliża ;P

                    Nartka
                    • zawiedzionanna Re: prawo polskie o maryśce 10.01.07, 16:25
                      ta cala sytuacja nie jest beznadziejnie glupia , a jak nie chcesz to sie nie
                      wypowiadaj.skoro ci to ubliza.
                      ta dziewczyna ma problem wielki i jej mama jeszcze wiekszy. jej mama nie
                      wolalaby zeby jej synek chlal, bo wie ze kazde uzaleznienie nawet od coca-coli
                      jest beznadziejne i robi problem ludziom ktorzy z takim uzaleznionym mieszkaja.
                      niech sie wynosi na swoje i niech jara ile chce....niech sobie kupuje jedzonko
                      i placi za czynsz, pierze ciuszki i robi zakupy. precz z cpunami, niech dadza
                      spokoj swoim rodzinom, niech nie truja zycia innym jak chca sobie zniszczyc. A
                      komu to nie przeszkadza to niech zyje dalej z takim i nie krytykuje innych.
                      • promocja_tys Re: prawo polskie o maryśce 10.01.07, 18:40
                        Masz rację że troche przerysowałam i byłam niegrzeczna. Przepraszam.

                        Ale problem nałogu to nie problem używania używek tylko PRZYCZNY takiego stanu
                        rzeczy. Po narkotyki sięgają różni ludzie i w różnym celu, ale zazwyczaj czegos
                        im w życiu brakuje albo chcą od niego uciec.

                        Pisałam o tym na Forum już wiele razy, ale ignorujecie to, bo wazniejsze jest
                        co innego. OK. Rozumiem. Nie chce Wam się sięgac głębiej - proszę bardzo. Ale
                        ja przeszłam już tyle, że nikt mi nie wmówi, że osoba uzależniona jest zła
                        tylko dlatego że jest uzależniona.

                        Bo za tym stoi coś lub ktoś.

                        I ja nad tym się zastanawiam, bo to że chlałam jak ścierka wynikało z tego i
                        tamtego. Jak poradziłam sobie z tym i tamtym - picie PRZESTAŁO byc potrzebne.
                        Wiesz o czym mówię?

                        Przecież i alkoholizm i narkomania i choroby umysłu i autyzm i, kurdę wiele
                        innych, jest formą buntu, swoistym schronem... jezu, nie wiecie tego?

                        Dobra zmykam
                      • bloomoo Promocjo dlaczego jestes złośliwa? 11.01.07, 09:17
                        to forum jest po to by sie wspierac i pomagac, nawet dobre slowo zrozumienia
                        cos daje..wiec dlaczego zaraz robisz wielkie halo i nastawiasz forumowiczow do
                        mnie negatywnie?? bloomoo to, bloomoo tamto, bloomoo w komitywie z autorka,
                        bloomoo niech ci powie,...to obrzydliwe wiesz? ja znam Twoj problem, wiem jaki
                        masz stosunek do swojego faceta ktory pali, ale ja Ci juz napisalam , ja
                        takiego stanu rzeczy nie potrafie zniesc i walcze o niego i jego zdrowie...mam
                        juz sukces maly bo moje kochanie postanowilo rzucic trawe..po prostu dotarly do
                        niego argumenty o szkodliwosci tego swinstwa..ja Cie nie krytykuje, nie
                        wyrzucam ci pewnych rzeczy dlaczego postepujesz tak a nie inaczej, dlatego tez
                        prosze, jesli ci "ubliza" ttakie wypowiadanie sie na tym forum to nie rob tego,
                        oszczedz mi i autorce, zaloz swoj kolejny topik gdzie bedziesz na mnie gromy
                        anielskie ciskac..

                        pozdrawiam serdecznie, mimo mojej zlosci:)
                        Inka
                        • promocja_tys Re: Promocjo dlaczego jestes złośliwa? 11.01.07, 09:59
                          Bloomoo, nie podsysam niechęci do Ciebie. Bo Ciebie tu NIE MA. Jest tylko Twoja
                          opinia, Twoja myśl, Twoja postawa. Ty jesteś zupełnie gdzie indziej, masz swój
                          kawałek podłogi, swoje realne życie i to jest prawdziwe. To tu - to świat
                          wirtualny gdzie dostęp ma KAŻDY. W ilości i mnogości szukają tylko fanatycy
                          mocnych wrażeń... Ja mam miejsca gdzie jestem sobę i nikt nie ma takich
                          problemów z oceną mojej oceny (tak jak Ty, Kochana) bo mnie znaja od lat i
                          ufają.

                          Nie podsysam, zwróciłam tylko uwagę, że sie zaprzyjaźniłyście i tworzycie
                          kosmiczną opowieśc bez pojęcia. A rozmawiałyśmy o tym pare tygodni. Przykro mi
                          po prostu, że ta rozmowa nic nie zmieniła w Twoim postrzeganiu. Czuję się olana.

                          I Tyle.

                          PZDR.
                          • bloomoo a nieprawda!!! 11.01.07, 10:40
                            mozesz pisac i myslec wszystko co chcesz, ale nie wolno Ci sadzic ze Cie
                            olewam..podzielilam sie Twoimi opiniami z paroma znajomymi ktore tez maja ten
                            problem..powiedzialam ze to slowa i zdanie bardzo madrej kobiety, ktora wie
                            czego chce od zycia i daje mi rady i wskazowki, a przede wszystkim radzi i
                            wspiera duchowo:)

                            wie prosze Kochana Promocjo, nie sadz ze Cie olewam..mam po prostu inne zdanie
                            na pare tematow..to ze sie z Toba zgadzam w paru kwestiach , nie znaczy ze
                            wszystkie je przyjmuje , z niektorymi sie nie zgadzam bo to moje swiete prawo..

                            ogolnie bardzo Ci dziekuje za to ze jestes i ze ze mna rozmawiasz..pisalam Ci
                            juz kiedys przezd swietami chyba swiateczne podziewkowania i tego sie bede
                            trzymac

                            pozdrawiam cieplo
                            • promocja_tys Re: a nieprawda!!! 11.01.07, 15:00
                              Teą Cię pozdrawiam serdecznie.

                              U mnie same zmiany w życiu. Po naszym orgiastycznym ślubie w folwarku prawie-ze-
                              zwierzęcym na sylwestra, odeszła nam ochota na używki. Dopiero wczoraj była
                              mary ska a to tylko dlatego, że kumpel wpadł, bo w domu zajarac nie może. No to
                              złapaliśmy po buszku dla towarzystwa ale nie smakowało więc nikt sie nie
                              nawalił.

                              Jakby to powiedziec - znaleźliśmy coś o wiele bardziej kręcącego: pracujemy nad
                              pewnym projektem i tak nas to pochłania, że nie mamy czasu ani ochoty na
                              pierdy.

                              Pozdrawiam i utul swojego niegrzecznego. On się zmieni, jeśli będzie miał PO CO.
                        • pyrteczka Rozczarowana 11.01.07, 20:33
                          Powiem szczerze, że odechciało mi się "zwierzania" na tym forum, nie myślałam,
                          że mogę zostać tak potraktowana, no ale widać niektórzy po prostu muszą sobie
                          tu ulżyć, wyżyć się, i może dlatego.
                          Było tu kilka wypowiedzi, które są bardzo nie ma miejscu, np.
                          >Twoja Mama nie ma prawa żądac wsparcia - skoro wychowała swojego syna w taki
                          > sposób, że on nie czuje się zobligowany do okazywania ciepłych uczyc
                          >odpowiada za to wychowanie, a nie marihuana.
                          Skoro osoba szukająca tu pomocy uzyskuje odp, że ktoś nie ma prawa jej żądać to
                          coś jest nie tak... Jakim prawem osoba, która nic o mnie i mojej rodzinie nie
                          wie twierdzi, że ktoś został źle wychowany...Sorry, ale odnośnie wychowania
                          jestem pewna, że moi są rodzice są (Tata był) wspaniałymi ludźmi, którzy wiele
                          włożyli w wychowanie dzieci. No coż każdy jest inny, mój brat się zatracił,
                          wpadł w złe towarzystwo, pogubił się, ale to chyba nie oznacza, że bliscy nie
                          mają prawa oczekiwać wsparcia.

                          Zarzut, w stylu "nie wolno wpadać synowi do pokoju jak są koledzy" też jest nie
                          ma miejscu nie znając sytuacji. Moi rodzice traktowali brata bardzo liberalnie,
                          nie robili mu takich akcji wcześniej, jak widać są osoby, które taką sytuację
                          wykorzystują, a nie doceniają. Nie wiem, czy teraz moja Mama powinna siedzieć
                          grzecznie w drugim pokoju byle tylko nie przeszkodzić synowi i sporej grupce
                          kolegów w jaraniu... To chyba też nie jest rozwiązanie. Są zasady, któe według
                          mnie należy przestrzegać. A on totalnie olewa wszystkie, jakie są.

                          Poza tym hasła w stylu "mężów można mieć kilku ..." Hmm, daruj sobie. Ciekawa
                          jestem, czy jeżeli Tobie w męczarni zmarłby Mąż pocieszyłabyś się w ten sposób.
                          Co do straty Ojca przez mojego brata, no cóż takie akcje miały już miejsce
                          wcześniej, kiedy Tata żył. Niestety mój brat jak tylko coś mu nie pasowało
                          często reagował wyzwiskami i agresją. Krótko po jednaj z operacji, jakie miał
                          mój Tata w trakcie choroby, po powrocie do domu, pozwolił sobie podnieść rękę
                          na Tatę... Nawet jeżeli przeżywa śmierć Ojca, to niestety takie zachowanie go
                          nie usprawiedliwia.

                          Aha i jeszcze jedno... Ja zawsze starałam się być po stronie brata, starać się
                          go zrozumieć, tłumaczyć rodzicom. Jakoś nie bardzo to doceniał.. Zawsze
                          twierdziłam, że musi być osoba, która będzie chiała z Nim pogadać, zrozumiać
                          go, żeby czuł, że jest ktoś na czyją pomoc może liczyć. Niestety On nie
                          oczekuje czegoś takiego, nie raz, kiedy po takich akcjach chciałam spotkać się
                          z Nim na neutralnym gruncie, pogadać, spytać, co jest nie tak, nigdy nie miał
                          czasu się ze mną spotkać, nie chciał. A wiem, że w momencie, kiedy powiedziałby
                          mi z czego wynika jego zachowanie, mogłabym wtedy porozmawiać z rodzicami i
                          znaleźć płaszczyznę porozumienia. Dwa razy z rzędu, kiedy olał pracę, bo np.
                          chiało mu się spać i nie szedł, albo wtedy, gdy rano "zdenerwowała" go Mama i
                          na złość jej nie szedł do pracy, litowaliśmy się nad nim, mój narzeczony, któy
                          ma firmę budowlaną brał go do siebie do pracy. I pomimo faktu, że niestety brat
                          wcale nie był mu tam pomocny, bo brak mu było umiejętności, a narzeczony musiał
                          spędzać przy nim kupę czasu żeby go czegoś nauczyć, usłyszeliśmy, że on to
                          olewa, bo za 600-700 zł nie będzie pracował... A jak dać komuś więcej, kto nic
                          nie umie...
                          Właśnie tak odbiera pomoc mój brat..

                          Ok, trochę się rozpisałam.
                          Pozdrawiam...
                          • promocja_tys Re: Rozczarowana 12.01.07, 08:35
                            pyrteczka napisała:

                            > Powiem szczerze, że odechciało mi się "zwierzania" na tym forum, nie
                            myślałam,
                            > że mogę zostać tak potraktowana, no ale widać niektórzy po prostu muszą sobie
                            > tu ulżyć, wyżyć się, i może dlatego.
                            > Było tu kilka wypowiedzi, które są bardzo nie ma miejscu, np.
                            > >Twoja Mama nie ma prawa żądac wsparcia - skoro wychowała swojego syna w t
                            > aki
                            > > sposób, że on nie czuje się zobligowany do okazywania ciepłych uczyc
                            > >odpowiada za to wychowanie, a nie marihuana.
                            > Skoro osoba szukająca tu pomocy uzyskuje odp, że ktoś nie ma prawa jej żądać
                            to
                            >
                            > coś jest nie tak... Jakim prawem osoba, która nic o mnie i mojej rodzinie
                            nie
                            >
                            > wie twierdzi, że ktoś został źle wychowany...Sorry, ale odnośnie wychowania
                            > jestem pewna, że moi są rodzice są (Tata był) wspaniałymi ludźmi, którzy
                            wiele
                            > włożyli w wychowanie dzieci. No coż każdy jest inny, mój brat się zatracił,
                            > wpadł w złe towarzystwo, pogubił się, ale to chyba nie oznacza, że bliscy nie
                            > mają prawa oczekiwać wsparcia.
                            >
                            > Zarzut, w stylu "nie wolno wpadać synowi do pokoju jak są koledzy" też jest
                            nie
                            >
                            > ma miejscu nie znając sytuacji. Moi rodzice traktowali brata bardzo
                            liberalnie,
                            >
                            > nie robili mu takich akcji wcześniej, jak widać są osoby, które taką sytuację
                            > wykorzystują, a nie doceniają. Nie wiem, czy teraz moja Mama powinna siedzieć
                            > grzecznie w drugim pokoju byle tylko nie przeszkodzić synowi i sporej grupce
                            > kolegów w jaraniu... To chyba też nie jest rozwiązanie. Są zasady, któe
                            według
                            > mnie należy przestrzegać. A on totalnie olewa wszystkie, jakie są.
                            >
                            > Poza tym hasła w stylu "mężów można mieć kilku ..." Hmm, daruj sobie. Ciekawa
                            > jestem, czy jeżeli Tobie w męczarni zmarłby Mąż pocieszyłabyś się w ten
                            sposób.
                            >
                            > Co do straty Ojca przez mojego brata, no cóż takie akcje miały już miejsce
                            > wcześniej, kiedy Tata żył. Niestety mój brat jak tylko coś mu nie pasowało
                            > często reagował wyzwiskami i agresją. Krótko po jednaj z operacji, jakie miał
                            > mój Tata w trakcie choroby, po powrocie do domu, pozwolił sobie podnieść rękę
                            > na Tatę... Nawet jeżeli przeżywa śmierć Ojca, to niestety takie zachowanie go
                            > nie usprawiedliwia.
                            >
                            > Aha i jeszcze jedno... Ja zawsze starałam się być po stronie brata, starać
                            się
                            > go zrozumieć, tłumaczyć rodzicom. Jakoś nie bardzo to doceniał.. Zawsze
                            > twierdziłam, że musi być osoba, która będzie chiała z Nim pogadać, zrozumiać
                            > go, żeby czuł, że jest ktoś na czyją pomoc może liczyć. Niestety On nie
                            > oczekuje czegoś takiego, nie raz, kiedy po takich akcjach chciałam spotkać
                            się
                            > z Nim na neutralnym gruncie, pogadać, spytać, co jest nie tak, nigdy nie miał
                            > czasu się ze mną spotkać, nie chciał. A wiem, że w momencie, kiedy
                            powiedziałby
                            >
                            > mi z czego wynika jego zachowanie, mogłabym wtedy porozmawiać z rodzicami i
                            > znaleźć płaszczyznę porozumienia. Dwa razy z rzędu, kiedy olał pracę, bo np.
                            > chiało mu się spać i nie szedł, albo wtedy, gdy rano "zdenerwowała" go Mama i
                            > na złość jej nie szedł do pracy, litowaliśmy się nad nim, mój narzeczony,
                            któy
                            > ma firmę budowlaną brał go do siebie do pracy. I pomimo faktu, że niestety
                            brat
                            >
                            > wcale nie był mu tam pomocny, bo brak mu było umiejętności, a narzeczony
                            musiał
                            >
                            > spędzać przy nim kupę czasu żeby go czegoś nauczyć, usłyszeliśmy, że on to
                            > olewa, bo za 600-700 zł nie będzie pracował... A jak dać komuś więcej, kto
                            nic
                            > nie umie...
                            > Właśnie tak odbiera pomoc mój brat..

                            Pomoc... Powiem tak, ja bym za 600 zł też nie wyszła z domu po to żeby kopac
                            rowy. Wolę pracę za darmo, ale taką która mnie kręci i sprawia, że się
                            rozwijam. Pomyśl o tym

                            I to tyle. Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania konfliktu.
                          • bloomoo Re: Rozczarowana 12.01.07, 09:00
                            bardzo Ci wspolczuje...i przytulam Cie mocno..nie umiem Ci pomoc ale chce zebys
                            wiedziala ze nie jestes sama...inni tez maja takie problemy:((( i to jest
                            wlasnie zycie..
                            wierze gleboko ze Twoj brat sie otrzasnie kiedys i bedziesz jeszcze baaardzo
                            ale to baaardzo szczesliwa:)

                            pozdrawiam serdecznie
          • promocja_tys jakby ktoś mi wyrwał butelkę wódki jak piłam... 10.01.07, 16:22
            to bym zabiła jak psa. nieważne czy matka czy dziecko czy nawet sam bóg.

            nie umiecie współżyc z facetem i tyle. Powiem Ci bo mnie wkurzasz. Jeśli Twój
            brat pali z faki wodnej, to nie jest takim tam sobie cpunkiem osiedlowym (oni
            walą z fifek). Jest to osoba, dla której marihuana cos tam znaczy.

            Ty i Twoja matka dostajecie fisia ale najłatwiej Wa,m jest przykleic mu
            etykietkę narkomana i wysłac do szpitala na detox. I tu niespodzianka!
            Nie ma ośrodków dla łikendowych palaczy trawki. Łyso?

            Popala cały świat. Zdziwiłabyś się. Ale nie, nie chce sie poczytac, nie chce
            się dowiedziec tylko pierniczyc trzy po trzy na forum... eh... idę stąd, bo
            mnie krew zalewa.
            • zawiedzionanna Re: jakby ktoś mi wyrwał butelkę wódki jak piłam. 10.01.07, 16:30
              fajnie ze stad idziesz, chyba sama zaczelas jarac i cie krew zalewa
              • promocja_tys Re: jakby ktoś mi wyrwał butelkę wódki jak piłam. 10.01.07, 18:47
                zawiedzionanna napisała:

                > fajnie ze stad idziesz,

                Miła jesteś, nie ma co. Ale jeśli o mnie chodzi - nie rusza mnie to.

                > chyba sama zaczelas jarac i cie krew zalewa

                Paliłam trawę jak Ciebie jeszcze na świecie nie było (:)) i gdybym mogła to
                dalej bym paliła. Za to pali mój mąż i mam na bieżąco co i jak. Więc zbaczaj na
                słowa maleńka, bo na wiedzę z zakresu to przegrasz bez mydła. Doktorat mogę
                napisac... I o tym jak reaguję opisywane panie, też.

                Pozdrawiam pieniacza nr 2.

                • zawiedzionanna Re: jakby ktoś mi wyrwał butelkę wódki jak piłam. 10.01.07, 20:24
                  niestety nie jestem malenka a prawie w twoim wieku.
                  pewnie jak mozesz, to popalasz czasem, skoro cie to tak kreci (ale rozumiem ze
                  choroba nie pozwala)
                  dopiero sie zareczylas a juz masz meza ? to maz w koncu, czy narzeczony?
                  mysle ze nie masz szans na doktorat....z wielu powodow
                  a widze ze nawet dobrym psychologiem moglabys byc i psychoterapeuta
                  p.s. ale chyba wiesz ze ludzie palacy i pijacy w duzych ilosciach maja
                  nieodwracalne zmiany w mozgu ?

                  pozdrawiam wszystkowiedzaca.
                  • promocja_tys Re: jakby ktoś mi wyrwał butelkę wódki jak piłam. 10.01.07, 21:37
                    Widzę że dośc intensywnie śledzisz moje wątki :) schlebia mi to. Zareczona,
                    zaslubiona - kwestia umowy i bez znaczenia dla sprawy.

                    Zmiany w mózgu - owszem - ale regenerują się (choc nie tak szybko jak umierają.

                    Doktorat - sie wie, że nie mam szans, ale próbuję :)

                    pozdrawiam
            • yulia19791 Co za bełkot! 10.01.07, 18:44
              Na pewno już nie pijesz?
              • promocja_tys Re: Co za bełkot! 10.01.07, 18:48
                na pewno i nie palę i zdrowa jestem. A co?
                • yulia19791 Re: Co za bełkot! 10.01.07, 20:35
                  Bo czytając Twoje posty mam wrażenie, że jesteś nieźle nawalona.To taki pijacki
                  bełkot.
                  julia k.
    • promocja_tys rozszerokaj horyzonty !!!! 10.01.07, 18:59
      czytaj, sprawdź i sie zastanów

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=54732262&a=55282714
      • zawiedzionanna Re: rozszerokaj horyzonty !!!! 10.01.07, 20:26
        nie pali, nie pije ale zdrowa to nie jest....tylko coca-cole lyka
        • pyrteczka Promocja_tys... 10.01.07, 21:01
          Dziewczyno Ty po prostu nie rozumiesz o co mi chodzi. Tu nie chodzi o to, że on
          pali trawkę. Niech sobie pali ile chce, jeżeli potem wszystko byłoby ok. Tu
          chodzi o to, jak zawala wszystko po trawce i innych używkach. O to, że nie
          skończył szkoły, zawalił już czwartą pracę od września'06, a przedewszystki o
          to, że rujnuje psychicznie moją Mamę, której 4 miesiące temu zmarł na raka
          Mąż... Została sama i nie daje z Nim rady. Chodzi o to, że po narkotykach jest
          agresywny, zatraca poczucie tego, co jest dobre a co złe. Nie poczuwa się do
          tego, aby pomóc Mamie, ani fizycznie, ani psychicznie, aby ją wesprzeć. Nie
          będę dalej tłumaczyć Tobie dlaczego uważam to za duży problem, bo nawet nie
          zależy mi, aby taka osoba to zrozumiała... Ważne jest, że są inni na tym forum,
          którzy rozumieją, że jest nam ciężko. Bardzo ciężko...
          • promocja_tys Re: Promocja_tys... 10.01.07, 21:44
            OK. Walę się w pierś. Nie wiedziałam, że szukasz POMOCY DLA SIEBIE. Myślałam,
            że szukasz pomocy dla osoby uzależnionej.

            Rozumiem co czujesz, ale Ci nie wierzę. Musi palc strasznegó.. skoro jest
            agresywny, mało tego uważam, że musi byc bardzo prowokowany, żeby tak się
            zachowywac. To, że nawala - OK, mogę zrozumiec ze problem.

            Mama - Mama oczekuje wsparcia od narkomana? A może on pali dlatego, że nie jest
            w stanie jej go udzielic, że go to przerasta?

            Eh... współczuję, ale chyba już się zamknę, bo nic nie kumam.

            Życzę powodzenia
          • promocja_tys Re: Promocja_tys... 10.01.07, 21:46
            acha i jeszcze jedno: jaka osoba?

            cyt. (Nie będę dalej tłumaczyć Tobie dlaczego uważam to za duży problem, bo
            nawet nie zależy mi, aby taka osoba to zrozumiała... )

            Chcesz mnie obrazic?
        • promocja_tys Re: rozszerokaj horyzonty !!!! 10.01.07, 21:39
          zawiedzionanna napisała:

          > nie pali, nie pije ale zdrowa to nie jest....tylko coca-cole lyka

          Zdrowa, zdrowa. Colę ze sklepu w butelce. A cpam tylko neuroleptyk, bo ostatnio
          mnie niosło za bardzo. Nie musisz wierzyc, ale trzeźxwa jestem jak świnia,
          dlatego taka cięta ;)
          • pyrteczka Re: rozszerokaj horyzonty !!!! 10.01.07, 21:43
            No to masz chyba problem sama ze sobą...
            • promocja_tys Re: rozszerokaj horyzonty !!!! 10.01.07, 21:51
              pyrteczka napisała:

              > No to masz chyba problem sama ze sobą...

              Problem to masz Ty. Ja nie mam żadnego (oprócz coca-coli).

              Żegnam
              • pyrteczka problem 10.01.07, 21:55
                No widzisz, a jeszcze parę zdań temu twierdziałaś, że nie mam żadnego problemu.
                Myślę, że to forum nie jest po to, aby ktoś mógł ulżyć sobie przytykając innym.
                Owszem, można zawsze wypowiedzieć swoje zdanie, nei zgodzić się z innym, ale w
                taki sposób...
                Pozdrawiam
                • promocja_tys Re: problem 11.01.07, 09:52
                  sposób jest taki jaki byc POWINIEN, uwierz, robie to od lat i sie znam.

                  Mam nadzieję, że zrozumiałaś bo powiedziałam Ci tak:

                  1. Trawa nie jest legalna, ale palenie TAK
                  2. Trawa nie powoduje agresji (chyba, że spowoduje psychozę, lub człowiek jest
                  prowokowany)
                  3. Jak sie NIE UMIE palic, można zacząc nawalac w życiu i wtedy faktycznie
                  staje sie to problemem (również społecznym)
                  4. Twoja Mama nie ma prawa żądac wsparcia - skoro wychowała swojego syna w taki
                  sposób, że on nie czuje się zobligowany do okazywania ciepłych uczyc (odpowiada
                  za to wychowanie, a nie marihuana.

                  Z Bogiem Dziewczynko
    • e4ska Re: Problem z bratem-trawka 10.01.07, 23:20
      Pyrteczko. Złościsz się na Promocję. Oczekujesz bezwarunkowego wsparcia - że
      niby mamie należy się, Tobie należy się...

      Odeszły z tego forum osoby, które prawdopodobnie odpowiedziałyby tak: Masz
      problem. Wyślij swoją mamę na terapię. Najpierw sama wybierz się do ośrodka,
      gdzie otrzymasz odpowiednie wskazówki czy informacje, adresy placówek znajdziesz
      na www.odwyk.pl. W placówkach tych pracują ludzie, którzy takie sprawy, z jakimi
      borykasz się wraz z mamą, mają w jednym paluszku od lewej rączki. Idźcie
      koniecznie. Idź - chociażby Ty.

      Popełniacie bowiem, obie z mamą, takie błędy, że włos się jeży. Naprawdę,
      wpędzacie jakiegoś młodego człowieka w ciężki nałóg. Wiesz.... matka, która
      wpada do pokoju syna podczas gdy on ma kolegów... fajnie, co? W porządku, co?

      Usprawiedliwiasz mamę... zmarł jej mąż. A Twojemu bratu - ojciec umarł. Mężów
      można mieć dziesięciu, zależy od portfela, ale ojca ma się tylko jednego...

      Naprawdę: wybierzcie się do poradni. Obie z mamą. Wiele zrozumiecie. My, na
      forum, swoje już wiemy, swoje przerobiliśmy... ale w kółko pisać o tym samym -
      zwyczajnie się nie chce. Tym bardziej, że nastała moda na jakieś wzloty i wyloty
      - szczęście, miłość własna... itp. bajduły. To wyższa szkoła jazdy, a Ty i
      Twoja mama - nauczcie się chodzić. Potem - pomożesz niejednej osobie.


      • promocja_tys Re: Problem z bratem-trawka 11.01.07, 09:54
        Eska, cieszę się, że j4esteś. Tęskniłam za Tobą i myślałam co tam u Ciebie.
        Fajnie, że jesteś obecna i fajnie że dalej masz misję. Podoba mi się to i
        imponuje. Jak będę potrzebna - daj znac. Zrywam sie bo mam kupę roboty,

        CMOK cmok najdroższa :))))))))))
        • e4ska Podgrywki 11.01.07, 10:12
          Być śmiesznym a być wesołym - to dwie różne rzeczy.

          Czy to tylko cyklofrenia?
          • promocja_tys Re: Podgrywki 11.01.07, 10:33
            e4ska napisała:

            > Być śmiesznym a być wesołym - to dwie różne rzeczy.

            Masz rację. Ale Ty nie jesteś śmieszna. Ja jestem śmieszna, groteskowa,
            wariatuńcio - i tak wybieram. To moja droga i nie chodziło mi o to, żeby Cię
            Eska obrazic. Jesteś wspaniałą osobą, masz piękny umysł i do tego kierujesz się
            dobrem człowieka. Uwierz mi, że szanuję Cię i podziwiam.

            >
            > Czy to tylko cyklofrenia?

            Cyklofrenia to przekleństwo ale też i dar. Ludzie wydają kupę szmalu na używki,
            żeby móc widziec swiat tak jak ja go postrzegam. Przez 6 lat choroba miała mnie
            w garści, powodując powolną degradację i upadek. Teraz ja jestem górą i to ja
            stawiam warunki. Wystarczyło mi "dobrac sie jej do dupy".

            Wiedza, znajomośc problemu, farmakologia i psychoterapia (własna, nie ta wiesz)
            sprawiły, że nawet jak jadę - to tworz e, nie niszczę. Jak wykorzystasz energię
            złości na procesy twórcze - osiągasz niebo i generalnie - wszystko co chcesz.

            Gniew, frustracja... to też ENERGIA. Ja wykorzuystuję ją na pracę na rzecz
            człowieka. Ty też i to nas łączy.

            Pozdrawiam i czapki z głów! Eska!
            • e4ska Re: Podgrywki 11.01.07, 11:09
              Promocjo, każdy z nas jest śmieszny - zależnie od rzucanego cienia... Taki
              światłocień - wydobywa to i owo z rysów twarzy: raz jest się pięknym, raz
              odrażającym: metoda podświetlania twarzy, ot, jak w horrorach czy zabawach na
              obozie harcerskim, kiedy lampka podstawiona pod brodę i lekki grymas z
              najładniejszego harcerzyka uczyni wampira:)))

              I chodzi o to, żeby się koniecznie - trochę bać:)

              Natomiast nasza forumowa koleżanka, ktora martwi się o brata i matkę - ma za
              sobą, jak rozumiem, świeżą utratę bliskiego człowieka, a tutaj rodzina rozsypuje
              się, dzieli, kochający zamieniają we wrogów... i ja to widzę jako dramat.

              Jestem przeciwniczką terapii - w ogóle uważam, że człowiek, który nieostrożnie,
              bez dystansu, korzysta z takiej pomocy, zatraca się potem, traci samodzielność i
              tę spontaniczność, która decyduje o uroku życia. Jednak nie każdy umie rozwiązać
              swoje problemy - można pójść do poradni po to, aby dowiedzieć się paru
              podstawowych rzeczy - co robić... czyli - dlaczego nic nie robić z nałogowcem.
              Co o paleniu trawy mówią osoby pracujące z uzależnionymi? Jak spojrzeć na swoją
              sytuację - z boku? Ochłonąć.

              Ja też popalałam kiedyś i moje towarzystwo - nikt z nas nie jest narkomanem.
              Opowieści, że każdy kiedyś zaczynał od marihuany - tyle samo warte, jak to, że
              każdy kiedyś zaczynał od lampki wina czy butelki piwa. Mój ojciec niejedno piwo
              wypił, a nie jest żadnym pijakiem, ba, żadnym drobnopijoczkiem:))), sytuuje się
              na granicy abstynencji.

              Dla osób wlatujących czasem na to forum problemy poruszane tutaj są śmieszne -
              jak to z ortodoksami bywa, nie znamy często umiaru i trzy piwa w weekend to,
              według niektórych, jak nie alkoholizm, to wstęp do alkoholizmu niechybny.

              Jeśli ja nie mogę pić w sposób kontrolowany - to co, inny nie może? ależ może.
              Dlatego Twój głos uważam za potrzebny, Promocjo. Jak z nami jest?- cóż, tylko my
              możemy sprawdzić i wyciągnąć wnioski, bo sytuacja każdego z nas jest inna, inny
              organizm, inne środowisko, inna kasa... uroda, inteligencja, wiek.

              Młoda dzierlatka, nawet jak wstawiona, jest ładna i wesoła, a stara dzierlatka -
              jest tylko śmieszna... Dlatego należy kupić sobie paszport na targowisku:
              koniecznie z datą o dekadę młodszą:))) a potem - zajarać albo się opić w dechę
              ale w jak najbardziej kontrolowany sposób:)

              • promocja_tys Re: Podgrywki 11.01.07, 15:16
                e4ska napisała:

                > Natomiast nasza forumowa koleżanka, ktora martwi się o brata i matkę - ma za
                > sobą, jak rozumiem, świeżą utratę bliskiego człowieka, a tutaj rodzina
                rozsypuj
                > e
                > się, dzieli, kochający zamieniają we wrogów...

                Ale nie marihuana jest tego przyczyną Eska, i Ty to wiesz. Maryśka jest tylko
                narzędziem, które w rękach brata jest jak komunikat, że jemu nie chce się łączy
                w bólu z pozostałą rodziną. Mam podejrzenie, że ta rodzina jest dysfunkcyjna, a
                reakcje autorki tego postu - potwierdzają to.

                Buntuję sie również przed tym, żeby mówic iż brat nie cierpi. Sądzę, że cierpi
                jeszczze bardziej (ja wiem jak działa maryśka, więc mi nie mówcie, że nie). Ma
                swój sposób i ja go rozumiem.




                > Jestem przeciwniczką terapii - w ogóle uważam, że człowiek, który
                nieostrożnie,
                > bez dystansu, korzysta z takiej pomocy, zatraca się potem, traci
                samodzielność
                > i
                > tę spontaniczność, która decyduje o uroku życia.

                Zgadzam się, jeśli dostajesz coś za DARMO - nie szanujesz tego. Takie właśnie
                są ludziska i przykre to jest, ale jest ;(

                > Co o paleniu trawy mówią osoby pracujące z uzależnionymi? Jak spojrzeć na
                swoją
                > sytuację - z boku? Ochłonąć.

                Dobrze gadasz! Ochłonąc jest OK. Sprzedam Wam porzekadło chińskie:
                Jak masz wroga którego nie idzie pokonac - usiądź spokojnie przy drodze i
                poczekaj aż przejdzie.

                Ja je zmodyfikowałam:

                Usiądź przy drodze i poznaj jego technikę i słabości. Ucz sie od lepszych i
                stań sie lepszy niż wróg. Czas jest pojęciem względnym (przynajmniej dla mnie).
                A czas poświęcony na rozwój - nigdy nie jest czasem straconym.
                >
                > Ja też popalałam kiedyś i moje towarzystwo - nikt z nas nie jest narkomanem.
                > Opowieści, że każdy kiedyś zaczynał od marihuany - tyle samo warte, jak to, że
                > każdy kiedyś zaczynał od lampki wina czy butelki piwa. Mój ojciec niejedno
                piwo
                > wypił, a nie jest żadnym pijakiem, ba, żadnym drobnopijoczkiem:))), sytuuje
                się
                > na granicy abstynencji.

                Dokładnie tak. Marihuana jest, była, będzie; tak jak wóda, klej, halucynogenne
                roślinki czy maki nałące... One są częścią naszegoi ekosystemu i lepiej tego
                nie kwestionowac ani nie niszczyc. Cena może byc straszliwa.

                >
                > Jeśli ja nie mogę pić w sposób kontrolowany - to co, inny nie może? ależ może.
                > Dlatego Twój głos uważam za potrzebny, Promocjo. Jak z nami jest?- cóż, tylko
                m
                > y
                > możemy sprawdzić i wyciągnąć wnioski, bo sytuacja każdego z nas jest inna,
                inny
                > organizm, inne środowisko, inna kasa... uroda, inteligencja, wiek.

                Tak. Masz rację. Ale niektórzy "są wszędzie" i wiek nic nie zmnienia. Ja
                interesuję się wieloma dziedzinami dlatego tak trudno mnie zagiąc. Mam
                swoich "szpiegów" (hihihi) tak w starszych jak i w młodszych pokoleniach.
                Szkoda, że to nie robi na nikim wrażenia, bo wydaje się że doświadczenia własne
                są naj, naj...

                Ja pisząc o czymś mam kilka doświadczeń różnych ludzi, informacje, analizy,
                pomysły na rozwiązanie problemu. Ale ktoś walnie w oczy AA lub Monarem i
                Ch...uj w bombki strzelił - choinka do lasu. Trudno.


                >
                > Młoda dzierlatka, nawet jak wstawiona, jest ładna i wesoła, a stara
                dzierlatka
                > -
                > jest tylko śmieszna... Dlatego należy kupić sobie paszport na targowisku:
                > koniecznie z datą o dekadę młodszą:))) a potem - zajarać albo się opić w
                dechę
                > ale w jak najbardziej kontrolowany sposób:)
                >
                Sie Wie Eska. Dziękuję za wszystko. Dużo dałabym, żeby Cie poznac w realu.

                cmok cmok
      • promocja_tys Re: Problem z bratem-trawka 11.01.07, 15:26
        e4ska napisała:


        > To wyższa szkoła jazdy, a Ty i
        > Twoja mama - nauczcie się chodzić. Potem - pomożesz niejednej osobie.
        >
        Eska, no ja Cie nie pierniczę, MUSISZ się ze mną umówic na kawkę!!! Nie wiem
        jak, nie wiem kiedy ale muszę Cię zobaczyc. Nawinęłaś teraz jak chłopaki z
        Molesty (ona nauczyła mnie chodzic,... blele... to było perfekt.... ble, le).

        Gdzie sie takie mądralińskie panny poza stolicą uchowały? :)))

        PZDR
        • zawiedzionanna do madralinskich 11.01.07, 16:18
          tak, madralinskie panny tylko w stolicy mieszkac powinny...hahaha, i chyba
          mieszkaja.
          czysci mnie jak czytam te madre wywody wrzechwiedzacych co opanowaly to forum i
          udzielaja sie w kazdym watku ale w sumie pomoc nie umieja. tylko sie madrza i
          gardza innymi ze nie wiedza tyle co one....och ach....tez chcialabym poznac
          wszyskie nalogi i byc taka oblatana....hahaha
          ludzie niekiedy potrzebuja tu pomocy i wsparcia a nie wymadrzania sie i
          czytania czyis ironicznych komentarzy. skoro nie umiecie jej pomoc i wesprzec
          to jej nie dolujcie haslami ze jej mama widocznie nie zasluzyla sobie na
          szacunek i pomoc. wszystko zalezy od wychowania, to ciekawe jak Wy
          wychowalyscie swoje dzieci ? Panie madralinskie. Zalozcie sobie swoje watki i
          tam sobie cukrujcie i wychwalajcie swoja wiedze. A trawa w obenych czasach to
          nie naturalna roslina tylko nasaczona chemia i rosnaca w sztucznych warunkach-
          cyborg, ktory tylko prowadzi do siegniecia w pozniejszym okresie do twardszych
          narkotykow ( uzaleznia i robi "dziury" w mozgu). A co poznalas wszystkich ludzi
          jak zachowuja sie po trawie ze uwazasz ze ona nie wywoluje agresji ? na kazdego
          kazdy narkotyk inaczej dziala ale jedno jest pewne ZMIENIA LUDZI NA GORSZE,
          skad wiesz czym jest naszprycowana ta jego trawa ? Skad wiesz ze ON PALIC NIE
          UMIE ?
          • e4ska Re: do madralinskich 11.01.07, 17:01
            Hej, nie wiem, co widzisz mądralińskiego w moich postach... że wejście w taka
            sytuację, jaka się nadarzyła córce i siostrze, jest ciężkim problemem i nikt,
            jak tutaj czytam i nie tylko tutaj, słyszę, wiem, nie daje się zmienić w ciągu
            tygodnia.

            Reguły: najpierw czeka się na pomoc - ja podpowiadam wizytę w ośrodku, gdzie
            powinno się uzyskać poradę równiez prawną,
            potem - decyzja...
            potem, kiedy ktoś napisze na forum w podobnej sprawie, to można mu pomóc swoim
            doświadczeniem, tak jak ja znam się na goryczy samotnego picia i tragedii
            wychodzenia z ciagu.

            Oczywiscie, mozna tez bez ośrodka - to najlepdsze, ale wtedy trzeba sporo
            przeczytać, żeby wyciagnąc wnioski z cudzych doświadczeń.

            Ja widzę, to jest moje zdanie, że nadkontrola jest złem, ze z przekory młody
            zacznie robić na złość - może dlatego awantury? I wiem, bo tak jest w życiu -
            szarpanina bez końca.

            Co jest w tym przemądrzałego? Że mi trawka nie zaszkodziła? Nie, ale wódka -
            tak. Cała mądrość.

            "ciekawe jak Wy
            > wychowalyscie swoje dzieci ?"
            Na wykształconego, mądrego, uczciwego człowieka. Bez nałogów. Awantury? nie było
            do tej pory, nie będzie ich teraz. Ale ja nawet paczki z allegro nie otworzę. to
            moje szczęście - i ciesze się.

            "opanowanie" forum - daj luzu. Możesz pisać - ile tylko chcesz. Czy ktoś ci
            zabrania?



            • pyrteczka Rozczarowana 11.01.07, 20:34
              Powiem szczerze, że odechciało mi się "zwierzania" na tym forum, nie myślałam,
              że mogę zostać tak potraktowana, no ale widać niektórzy po prostu muszą sobie
              tu ulżyć, wyżyć się, i może dlatego.
              Było tu kilka wypowiedzi, które są bardzo nie ma miejscu, np.
              >Twoja Mama nie ma prawa żądac wsparcia - skoro wychowała swojego syna w taki
              > sposób, że on nie czuje się zobligowany do okazywania ciepłych uczyc
              >odpowiada za to wychowanie, a nie marihuana.
              Skoro osoba szukająca tu pomocy uzyskuje odp, że ktoś nie ma prawa jej żądać to
              coś jest nie tak... Jakim prawem osoba, która nic o mnie i mojej rodzinie nie
              wie twierdzi, że ktoś został źle wychowany...Sorry, ale odnośnie wychowania
              jestem pewna, że moi są rodzice są (Tata był) wspaniałymi ludźmi, którzy wiele
              włożyli w wychowanie dzieci. No coż każdy jest inny, mój brat się zatracił,
              wpadł w złe towarzystwo, pogubił się, ale to chyba nie oznacza, że bliscy nie
              mają prawa oczekiwać wsparcia.

              Zarzut, w stylu "nie wolno wpadać synowi do pokoju jak są koledzy" też jest nie
              ma miejscu nie znając sytuacji. Moi rodzice traktowali brata bardzo liberalnie,
              nie robili mu takich akcji wcześniej, jak widać są osoby, które taką sytuację
              wykorzystują, a nie doceniają. Nie wiem, czy teraz moja Mama powinna siedzieć
              grzecznie w drugim pokoju byle tylko nie przeszkodzić synowi i sporej grupce
              kolegów w jaraniu... To chyba też nie jest rozwiązanie. Są zasady, któe według
              mnie należy przestrzegać. A on totalnie olewa wszystkie, jakie są.

              Poza tym hasła w stylu "mężów można mieć kilku ..." Hmm, daruj sobie. Ciekawa
              jestem, czy jeżeli Tobie w męczarni zmarłby Mąż pocieszyłabyś się w ten sposób.
              Co do straty Ojca przez mojego brata, no cóż takie akcje miały już miejsce
              wcześniej, kiedy Tata żył. Niestety mój brat jak tylko coś mu nie pasowało
              często reagował wyzwiskami i agresją. Krótko po jednaj z operacji, jakie miał
              mój Tata w trakcie choroby, po powrocie do domu, pozwolił sobie podnieść rękę
              na Tatę... Nawet jeżeli przeżywa śmierć Ojca, to niestety takie zachowanie go
              nie usprawiedliwia.

              Aha i jeszcze jedno... Ja zawsze starałam się być po stronie brata, starać się
              go zrozumieć, tłumaczyć rodzicom. Jakoś nie bardzo to doceniał.. Zawsze
              twierdziłam, że musi być osoba, która będzie chiała z Nim pogadać, zrozumiać
              go, żeby czuł, że jest ktoś na czyją pomoc może liczyć. Niestety On nie
              oczekuje czegoś takiego, nie raz, kiedy po takich akcjach chciałam spotkać się
              z Nim na neutralnym gruncie, pogadać, spytać, co jest nie tak, nigdy nie miał
              czasu się ze mną spotkać, nie chciał. A wiem, że w momencie, kiedy powiedziałby
              mi z czego wynika jego zachowanie, mogłabym wtedy porozmawiać z rodzicami i
              znaleźć płaszczyznę porozumienia. Dwa razy z rzędu, kiedy olał pracę, bo np.
              chiało mu się spać i nie szedł, albo wtedy, gdy rano "zdenerwowała" go Mama i
              na złość jej nie szedł do pracy, litowaliśmy się nad nim, mój narzeczony, któy
              ma firmę budowlaną brał go do siebie do pracy. I pomimo faktu, że niestety brat
              wcale nie był mu tam pomocny, bo brak mu było umiejętności, a narzeczony musiał
              spędzać przy nim kupę czasu żeby go czegoś nauczyć, usłyszeliśmy, że on to
              olewa, bo za 600-700 zł nie będzie pracował... A jak dać komuś więcej, kto nic
              nie umie...
              Właśnie tak odbiera pomoc mój brat..

              Ok, trochę się rozpisałam.
              Pozdrawiam...
              • e4ska Re: Rozczarowana 11.01.07, 21:35
                Pyrteczko, to co teraz napisałaś, zmienia cały dotychczasowy obraz. Widzisz, ja
                np. mogę ci odpowiedzieć tylko na tyle, na ile mi pozwolisz. Moja odpowiedź - to
                jedynie głos osoby, która zamiast pośmiać się na joemonsterze, pisze post - w
                imię dobra naszej wielkiej wspólnoty.

                W moich oczach - problem z twoim bratem to chyba, niestety, nie tylko
                uzależnienie. Twojej mamie nie da się łatwo pomóc w jej macierzyńskich
                dziwactwach. Właściwie - Pyrteczko, jej nie pomoże się nigdy.

                Powiem tak: popatrz na siebie. Dlaczego mama wciąga cię w swoje macierzyńskie, a
                w istocie - wybacz - w samicze swoje problemy. Jakim prawem zrzuca ci na głowę
                swoje scysje z własnym dzieckiem? Dlaczego nie powie bratu - hej, synku, zobacz,
                co wyprawia ta twoja siostra, Pyrteczka - trzeba by ją na kolację zaprosić, bo
                jest smutna, martwi się, pewnie bardzo przeżyła chorobę i śmierć ojca...
                wrażliwa jest dziewczyna, ma wielkie serce... pokażmy jej, że ją kochamy.

                Pyrteczko, ja się obudziłam bardzo późno - z przysłowiową ręką w nocniku. Powiem
                tak: to nie ty wychowywałaś brata. Dodam: wymagaj miłości dla siebie samej. Bo
                przecież tu w oczy bije, że matka, straciwszy męża, teraz Pyrteczce zaprzęga
                lejce, żeby jej synuś jechał cudzym kosztem. Ciekawe, jakby tobie brat nakładłby
                po buzi, czy mamusia poleciałaby szukać fajki wodnej, czy ratowałaby córkę przed
                przemocą. Wyobraź sobie, jeśli potrafisz. Co ci się widzi???

                Idź, dziewczyno, do tego ośrodka i zapytaj, co się robi w takich wypadkach, bo
                jesteś bardziej chora niż twój cwany braciszek.
                • pyrteczka Re: Rozczarowana 11.01.07, 21:51
                  Eska, powiedz mi jedno, czy Ty w obliczu podobnych problemów Twoich rodziców
                  powiedziałabyś im "Sorki, ale nie spychajcie na mnie tego i nie wciągajcie mnie
                  w swoje macierzyńskie problemy.. Sorry, ale dla mnie to coś nie tak. Nie należy
                  Jej się pomoc. Ja nie obwiniam jej w najmniejszym stopniu, i na pewno nie
                  odbiorę tego, jako zrzucanie na mnie scysji z bratem.
                  Miłości od rodziców, Mamy, otrzymywałam i otrzymuję nadal bardzo dużo, dlatego
                  też nie muszę jej wymagać.
                  Co do jednego przyznam rację - brat jest cwany. I to wszystko.

                  Może nie wdawajmy się dalej w dywagacje, bo nie ma to sensu. Ja nie zgodze się
                  z Twoimi i Promocji tezami, oskarżeniami, dla Was wydają się dziwne moje
                  problemy. Nie ma sensu pisać..
                  Pozdrawiam

                  PS. Do ośrodka udam się na pewno.
                • zawiedzionanna Re: Rozczarowana 11.01.07, 22:03
                  nie no nie moge....e4ska szanuje cie i twoje odpowiedzi ale ty zupelnie nie
                  rozumiesz nadal Pyrteczki. Jej mama wcale jej nie zaprzegla do wychowywania
                  brata, Ale ona nie jest egoistka i mysli o swojej rodzinie, bo to sa jej
                  najblizsi.chce pomoc matce i bratu. ona nie wychowala brata , ale to jest jej
                  brat i nic tu wychowanie nie ma do tego. Ja wychowywali ci sami ludzie .A z tym
                  ze brat by ja pobil, to kogo mama by ratowala , TO JUZ TUPET. !!! JA MYSLE ZE
                  OSRODEK POMOGL BY TWOJEJ MAMIE PYRTECZKO, TOBIE ROWNIEZ , A BRATA WYRZUCIC Z
                  DOMU I NIE POMAGAC W NICZYM...
                  • pyrteczka Re: Rozczarowana 11.01.07, 22:08
                    Zawiedzionanna - dzięki, miło, że ktoś mnie rozumie, i to w 100% :)
                    Pozdrawiam gorąco.
                    • e4ska Re: Rozczarowana 11.01.07, 22:21
                      "gdy rano "zdenerwowała" go Mama i
                      na złość jej nie szedł do pracy, litowaliśmy się nad nim, mój narzeczony, któy
                      ma firmę budowlaną brał go do siebie do pracy. I pomimo faktu, że niestety brat
                      wcale nie był mu tam pomocny, bo brak mu było umiejętności, a narzeczony musiał
                      spędzać przy nim kupę czasu żeby go czegoś nauczyć, usłyszeliśmy, że on to
                      olewa, bo za 600-700 zł nie będzie pracował... A jak dać komuś więcej, kto nic
                      nie umie...
                      Właśnie tak odbiera pomoc mój brat.."

                      Wiesz, Pyrteczko, też przerabiałam:)))

                      Ale żeby co nieco pokapować, to mi trzeba było, ho ho, latek:)

                      Pogadamy, jak już jedyną formą komunikacji pozostanie stoliczek i stukanie w
                      talerzyki.

                      Zapytam tylko, jak to się stało, że twój narzeczony przyjmował synuchnę domową
                      do roboty... co to, innych majstrów nie ma w okolicy? Heh, na pocieszenie
                      narzeczony może wymyślić parę dowcipów o teściowej. Ale gdzie tam twojemu
                      narzeczonemu do dumy rodziny, wszakże to syn mamy i z całą pewnością taty, na
                      którego to chorego człowieka podnosił rękę, dzięki wyrozumiałości
                      dotychczasowej ludzkość pozyska genetycznie... nazwisko rodowe.

                      Braterska miłość - jakiż to wdzięczny temat dla postfreudystów.

                      brat wie, co robi... a ile się nafajczy, to mu nikt nie odbierze:)
                    • zawiedzionanna Do Pyrteczki 11.01.07, 22:36
                      szkoda sie pocic Pyrteczko, nic tu na tym watku nie wskorasz...ja cie rozumiem
                      az za dobrze....i pozdrawiam rowniez goraco. Zycze wytrwalosci (a moze mame wez
                      do siebie, a brata zostawcie samego ?)
Pełna wersja