a tak se coś klikne

17.01.07, 22:33
siedze i czytam, czasem nawet się zadumam i refleksję spłodzę... dziś to
nawet się nią podzielę

dlaczego zostałem w AA?
nie miałem wyjścia, gdyby w tym czasie ktoś mi powiedział, że mam sobie
znaleźć grube drzewo, chodzić wokół niego i ryć w korze jakieś runy, to bym
to robił, po prostu miałem dość, byłem na dnie, ale nie zdawałem sobie z tego
do końca jeszcze sprawy, ujawniono mi to, to nie był mój pomysł, tylko
alkoholicy zrozumieją o czym tu piszę, byłem w takim momencie, że gdybym
wrócił do picia umarłbym, a gdybym nie wrócił, nie potrafiłbym żyć

wtedy dostrzegłem naprawdę niepijących alkoholików, byli w AA i mieli
propozycję - zostań z nami, obserwuj, bierz co dla ciebie ważne, resztą się
nie przejmuj, powiedzieli mi, że stary świat musi we mnie umrzeć i muszę
urodzić się na nowo, odmieniony, z innym podejściem do wszystkiego, na
terapii usłyszałem, że wszystko było podporządkowane alkoholowi, faktycznie
zdawałem sobie sprawę z własnej niewoli, nie wiedziałem jednak, że z tego
się, ot tak, wychodzi, zachowując abstynencję i pracując nad własnym rozwojem

12 Kroków okazało się drogowskazem, czymś czego wcześniej nie zaznałem,
mogłem się nauczyć normalnego życia, stać się zdrowym i pożytecznym
społecznie człowiekiem, a myślałem, że to już dla mnie zamknięta karta, że
jestem jakiś skażony i zdrowy tryb życia, równowaga wewnętrzna, to dla mnie
za wysokie progi, że mnie to już tylko do ściany gwoździami przybić i
pomieszczenie wygłuszyć, bym wyciem nie straszył, tymczasem otrzymałem wolność

nie muszę już walczyć z niczym i z nikim, dla mnie to objaw trzeźwego,
zdrowego spojrzenia na życie, siebie i innych, zdaję sobię sprawę, że
problemy tworzę ja, a nie przeciwny los, czy kara boska, a alkohol stał się
tego symbolem - pierwotnym problemem do rozwiązania - gdy się od niego
uwolniłem, mogłem spróbować dalej, w innych obszarach życia, coraz głębiej w
sobie, a wolności coraz więcej...

jestem szczęśliwy, a nie zawsze tak było...
    • wacka1 Re: a tak se coś klikne 17.01.07, 23:05
      To co wydawało ci sie nieosiągalne,samo zapukało do Twoich drzwi.Cieszę sie,że
      jesteś szczęśliwy.Dowiodłeś ,że szczeście to coś do zrobienia,ktoś do kochania
      inadzieja na coś.Dziś wiesz, że alkohol to złodziej,gangster i pan goszczący na
      balach,bankietach,barach i za sklepem.Uratowałeś siebie.Bądż żywym przykładem
      dla tych co nie widzą i nie słyszą tylko bełkoczą.Spełnienia marzeń.
    • tranzyt80 Re: a tak se coś klikne 17.01.07, 23:08
      tenjaras napisał:

      > siedze i czytam, czasem nawet się zadumam i refleksję spłodzę... dziś to
      > nawet się nią podzielę
      >
      > dlaczego zostałem w AA?

      -Na to nawet nie musialbys odpowiadac,znamy na pamiec juz ta odpowiedz !
      Ciagle to samo...
      -Ty lepiej powiedz dlaczego tam tak kurczowo nadal pozostajesz ?

      PS.
      Zycze Ci abys mogl spotkac i zafascynowac sie nowymi ludzmi bo tylko takim
      jestes w stanie uwierzyc,a ktorzy to pomogliby Ci pozegnac sie z AA,
      tak jak kiedys inni pomogli Ci pozegnac sie z alkoholem.

      Uwazam,ze nigdy nie uwolnisz sie od alkoholu,jak nie znajdziesz w sobie sily
      aby uwolnic sie od (u)scisku AA.Nie wiem czy wogole ktos z Was mysli i decyduje
      sie na ten krok.
      Omawia sie wogole ten temat na jakims spotkaniu AA ? Takie wskazowki praktyczne
      jak postepowac aby "uwolnic" sie od AA.Mysle o opuszczeniu na raz zawsze.

      80-latkow,niepijacych alkoholikow duzo uczeszcza na spotkania AA ?
      • tenjaras Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 08:45
        w Polsce ludzie znają AA od ponad 30lat, spotyka się 20kilkuletnie "staże",
        jeśli, Tranzycie, AA kojarzy Ci się z alkoholem i alkoholizmem, to
        prawdopodobnie nie do końca wiesz o co w tym chodzi

        najprościej pisząc chodzi o trwanie w trzeźwości i pomaganie innym w jej
        osiągnięciu, czyli duchowość

        oczywiście AA to zbiór ludzi, a nie życzeń o tym jak taka wspólnota powinna
        wyglądać, każdy tam znajdzie to czego poszukuje, dlatego mogę tam pozostać by
        poszukiwać własnych dróg rozwoju osobistego, AA nie przeszkadza mi w
        zachowywaniu się trzeźwo, dążeniu do własnych celów, jestem tam by pokazać
        innym, że można, bo jestem "świadectwem" i nie odmawiam sobie tej roli

        mam wrażenie, że odbierasz to - albo pijaństwo, albo AA
        ja widzę to inaczej - albo pijaństwo, albo normalne życie, AA to początek
        mojego rozwoju w kierunku normalności, jest skierowane właśnie do alkoholików,
        są wspólnoty skierowane do ludzi religii, poglądów politycznych, zainteresowań,
        poszedłem po najmniejszej linii oporu, bo już miałem dość tej wiecznej udręki
        związanej z walką, udowadnianiem komuś czegoś, że mam rację, już nie szukam
        aprobaty na zewnątrz, odnajduję ją w sobie i "ujawniam" swoje odkrycia, by inni
        mogli z tego korzystać wedle własnej woli, tak rozumiem tą wspólnotę

        tak więc AA widzę jako inspirację do dalszego życia, a nie kajdan na rękę
        wyciągającą się ku kieliszkowi, jestem co tydzień na swojej grupie
        macierzystej, trenując systematyczność, priorytet i odpowiedzialność, nie udało
        mi się tego wykształcić w sobie ani w szkole, ani w pracy, ani w jakimkolwiek
        innym aspekcie życia, jednak dostałem jeszcze jedną szansę - to korzystam

        nie postrzegam tego jako kurczowe trzymanie się, AA już mi uratowało życie i
        drugi raz tego nie potrzebuję, ale żeby to się stało, ktoś wtedy musiał tam
        być, teraz moja kolej być tu gdzie jestem przydatny

        spełnienie jest ważnym elementem szczęścia, ale rozumiem, że potrafię zakłamać
        siebie, całe lata żyłem w ułudzie, lekarstwem jakie znalazłem na samozakłamanie
        to drugi człowiek, w AA mogę to sobie potrenować, na tym forum również, bo wiem
        kiedy wale głupoty, a kiedy idzie coś z serca, czytam innych poważnie
        traktujących siebie ludzi i obserwuję swoje reakcje, w końcu uczę się
        uczciwości wobec samego siebie, aby nie być zawadą innym...

        jeśli postrzegasz mnie jako wciąż zniewolonego to trudno, twoja sprawa co o
        mnie myślisz i że wogóle, ja na to nic nie poradzę...
        • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 10:58
          tenjaras napisał:

          > najprościej pisząc chodzi o trwanie w trzeźwości i pomaganie innym w jej
          > osiągnięciu, czyli duchowość

          Czy ja dobrze rozumiem? Duchowosc AA to trwanie w trzeźwości i pomaganie innym?
          Taki nietrafiony trochę termin, uważam. Ale może mi uprzejmie rozwiniesz, bo
          jakoś tak nie bardzo mi konweniuje :P
          >
          > oczywiście AA to zbiór ludzi, a nie życzeń o tym jak taka wspólnota powinna
          > wyglądać,

          Bardzo ważne. Społecznośc zawsze jest zbiorem osób, kt6óre niewłaściwie moga
          zrozumiec, czy nawet stac się parodia jakiegokolwiek środowiska (na tym forum
          jest taki "jeden", hihih ;)

          każdy tam znajdzie to czego poszukuje

          Albo i nie znajdzie. Ja nie znalazłam, ale to nie czyni mnie lepszej. Ta
          ścieżka nie była DLA mnie. I tyle.

          > jestem tam by pokazać
          > innym, że można, bo jestem "świadectwem" i nie odmawiam sobie tej roli

          I słusznie.

          >
          > ja widzę to inaczej - albo pijaństwo, albo normalne życie, AA to początek
          > mojego rozwoju w kierunku normalności, jest skierowane właśnie do
          alkoholików,
          > są wspólnoty skierowane do ludzi religii, poglądów politycznych,
          zainteresowań,

          Jasne, że tak. Człowiek jest stworzeniem społecznym i lubi się zrzeszac.
          >
          > poszedłem po najmniejszej linii oporu, bo już miałem dość tej wiecznej udręki
          > związanej z walką, udowadnianiem komuś czegoś, że mam rację, już nie szukam
          > aprobaty na zewnątrz, odnajduję ją w sobie i "ujawniam" swoje odkrycia, by
          inni
          >
          > mogli z tego korzystać wedle własnej woli, tak rozumiem tą wspólnotę

          Masz rację, poszedłeś na łatwiznę (moim zdaniem) ale najwazniejszy jest skutek,
          a ten jest OK i nie tłumacz się już nikomu, bo nie musisz. Ty Tenjarasie, mimo
          protezy AA jesteś wolnym człowiekiem. Myslę, że gdyby AA splajtowało i nie
          byłoby juz mittingów - Ty nie zszedłbyś ze swojej drogi. I to jest wartośc nad
          wartościami. Koniec dyskusji z tymi co wsadzają szpilki w tyłek. Nie musisz sie
          spowiadac, spoko. (Sam mnie uczyłeś żeby nie zaniżac lotów, hehe ;)

          >
          > dostałem jeszcze jedną szansę - to korzystam (...)
          (...) teraz moja kolej być tu gdzie jestem przydatny
          (...) spełnienie jest ważnym elementem szczęścia,

          Sama kwintesencja! :)
          >
          • drak02 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 11:45
            Duchowość niezależnie czy w AA , czy w domy czy w lesie to są wyższe uczucia i
            doznania. Dla jednych moze to być wiara (jakakolwiek) , dla innych obcowanie z
            naurą, ze sztuką (muzyka, teatr,plastyka, film). Rozwijanie własnych
            zainteresowań, uszlachetnianie własnej osobowości, kształtowanie swojej
            wrazliwosci na piękno.
            Tak przynajmiej rozumię duchowość.
            • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 12:48
              O rany, dobrze że to napisałeś. Podoba mi się i wychodzi na to, że jestem
              nieziemsko U-duchowiona :) hihi

              Pozdrawiam, dawno Cie nie było
        • tranzyt80 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 12:43
          Widzialem i czulem sam,ze przez picie alkoholu upadlam sie we wlasnych
          oczach.Czesto po imprezach alkoholowych po obudzeniu sie gardzilem samym soba,
          czesto nie pamietalem konca imprez,czesto pokrwawiony przez przerozne szarpania
          i bijatyki knajpowe,zawieranie idiotycznych znajomosci z kompletnie obcymi
          dziewczynami,wszelakiego rodzaju wariackie wymysly i wyskoki pijanego umyslu i
          te ogromne koszty finansowe takich alkoholowych dni doprowadzaly mnie do stanow
          kompletnego uczucia bezsilnosci wobec alkoholu.

          Nie panowalem nad nim,jak zaczynalem pic alkohol stawalem sie innym
          czlowiekiem,bylem niby ten sam ale jednak inny,podporzadkowany alkoholowi,swiat
          postrzegalem inaczej bo beztrosko i na wesolo.Przestac pic nie chcialem.Pozniej
          nie moglem bo szybko czulem jak zaczynam sie trzasc.Szczegolnie na nastepny
          dzien z rana.Ale wszystko ustepowalo po wypiciu drinka.Zdawalem sobie sprawe,ze
          im dluzej jestem w cugu tym gorszego przezyje kaca,ale mimo to niekiedy
          popijalem jeszcze kilka dni,juz bez wielkich wyglupow i wyskokow.Nie chcialem
          pic dalej ,ale z kolei balem sie tez przestac.Kac to u mnie kilka dni
          zdychania,totalnej separacji od jakiejkolwiek dzialalnosci.

          Podobne wspomnienia czytalem u wielu alkoholikow, zarowno tych z AA jak i tych
          z poza.Pewnego poranka zdalem sobie doglebnie sprawe,ze jestem jednak pomimo
          wielu przeroznych prob zmiany swojego postepowania lub calkowitego zaprzestania
          picia alkoholu po prostu bezsilny...

          Alkohol zwycieza mnie za kazdym razem.Ponosze przy tym coraz wieksze straty.
          Wszesniej jakos tego tak nie postrzegalem.Wszyscy w moim srodowisku mieli
          podobne sytuacje,wpadali w dniowe lub kilkudniowe cugi alkoholowe.Uwazalem,
          ze pewien typ ludzi aktywnych po prostu pije alkohol i pije go wiecej niz inni,
          a ze potem jest wiekszy czy mniejszy kac to normalne.A takie czy inne glupoty
          czy wyskoki wyczyniane po alkoholu...no boze,bralo sie to w koszt i bylo o czym
          popowiadac i smiac sie nastepnego dnia.

          Owego poranka doznalem uczucia dziwnego strachu,cug moj trwal ok.tygodnia,kac
          gigant w drodze,przeklinam siebie,dosc mialem tych imprez,dosc tego
          towarzystwa,dosc picia...Ale co zrobic,jak postapic tym razem aby sie ta
          historia na 100% znowu nie powtorzyla?Przysiegan i zaklinan mialem za soba juz
          kopy...i mimo wszystko po kilkunastu tygodniach zawsze zdarzyla sie okazja w
          ktorej nie odmowilem tego jednego,jedynego drinka...

          A po tym pierwszym drinku,mimo zapewnien automatycznie i samoistnie wrzucala mi
          sie zawsze plyta rozrywkowa i chulaj dusza piekla nie ma.Ja pic nie moge...?!!!!
          Kto jak kto, ale ja... ?!!!!Wszystko kontroluje,a troche rozrywki z kumplami
          tez mi sie nalezy...Na koniec zapewnialem siebie samego ,ze jutro na sto
          procent sie zamykam i brzdec...

          Tym razem bylo inaczej,doznalem jakiegos strasznego uczucia strachu,rozpaczy
          nad samym soba,ze jestem bezsilny...ze tak bedzie juz do konca mojego zycia,
          powolne staczanie sie przez picie alkoholu.Wyzywanie siebie przed lustrem i te
          inne wyrzuty przed soba samym zaliczylem.W tym kompletnym zalamaniu,a moze to
          i bedzie dziwne dla niektorych,doznalem jakiegos oswiecenia,zobaczylem siebie
          samego zupelnie inaczej,uzmyslowilo mi sie,ze duzo rzeczy,ktore robie w moim
          zyciu to kompletny bezsens,marnosc...bez znaczenia i jakiegokolwiek sensu,
          ze wziolem niektore priorytety za swoje,a ktore kompletnie koliduja z moimi
          zasadami wyniesionymi z domu.Zrozumialem,ze od alkoholu jestem totalnie
          uzalezniony,ze co kila lub kilkanascie tygodni musze zapic,musze uciec od
          tego normalnego zycia,bo nie daje inaczej rady rozladowac napiecia,ktore sie
          we mnie zbiera.

          W sumie tak na powaznie zaczalem w moim zyciu uciekac od rzeczywistosci przez
          czy dzieki alkoholowi tuz po wypadku samochodowym.Bylem zakleszczony i nie
          moglem wydostac sie,uciec z wraka pelnego rannych i krwi.Bylem za slaby
          psychicznie aby to wszystko przetrawic...zaczalem miec stany lekowe i szybko
          zauwazylem,ze alkohol to jast TO!!!
          Wyleczyl mnie ze wszystkiego,ale sam pozostal...
          Od grubo ponad dwoch lat pozegnalem sie z nim na zawsze i tez
          jestem dzisiaj bardzo szczesliwy jak i Ty Jarasie :)))
          • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 13:03
            tranzyt80 napisał:

            > Widzialem i czulem sam,ze przez picie alkoholu upadlam sie we wlasnych
            > oczach.Czesto po imprezach alkoholowych po obudzeniu sie gardzilem samym soba,
            > czesto nie pamietalem konca imprez,czesto pokrwawiony przez przerozne
            szarpania (...)

            Tak skonstruowany jest alkohol. Nie jest to drug skłaniający do myslenia czy
            kontenplacji. Po wódzie szuka sie rozróby (no chyba, że jest sie niezwykle
            spokojną osobą, ale mało kto jest w dzisiejszych czasach.

            Ja na początku piłam kontemplacyjnie, ale to nie była wóda, to były likie4rki,
            winka itp. Kiedy zaczęłam walic wódę - stałam sie taka jak Ty tu opisujesz:
            agresywna, bez polotu i brzydka, po prostu :(

            Przestac pic nie chcialem.Pozniej
            >
            > nie moglem bo szybko czulem jak zaczynam sie trzasc.Szczegolnie na nastepny
            > dzien z rana.Ale wszystko ustepowalo po wypiciu drinka.

            Mój ulubiony stan, kiedy po ostrej rurze można było rano sie napic. Wtedy
            faktycznie czułam sie mistyczniue... Ale Ty pewnie opisujesz ciąg, a ja ciągu
            jako takiego (fizycznego) nie znam, wiec sie nie wypowiadam.


            > Nie chcialem
            > pic dalej ,ale z kolei balem sie tez przestac.Kac to u mnie kilka dni
            > zdychania,totalnej separacji od jakiejkolwiek dzialalnosci.

            O rany. Kiepski masz organizm. On sam Cię broni przed wódą, skorzystac należy z
            takiej niskiej odporności i nie pic skoro cena była tak wysoka. A to, że niie
            chciałeś przesta chlac - to normalka. Byłeś PRZYZWYCZAJONY. Jak byś pływał -
            nie chciałbys przestac tak samo (przy założeniu, że sprawiałoby Ci to taką samą
            przyjemnośc jak picie wódy).


            >
            > Alkohol zwycieza mnie za kazdym razem.Ponosze przy tym coraz wieksze straty.

            Znakiem tego, to nie jest drag dla Ciebie Tranzyt. Musisz znaleźc sobie coś
            innego, przykro mi.

            > Wszyscy w moim srodowisku mieli
            > podobne sytuacje,wpadali w dniowe lub kilkudniowe cugi alkoholowe.Uwazalem,
            > ze pewien typ ludzi aktywnych po prostu pije alkohol i pije go wiecej niz
            inni,
            > a ze potem jest wiekszy czy mniejszy kac to normalne.A takie czy inne glupoty
            > czy wyskoki wyczyniane po alkoholu...no boze,bralo sie to w koszt i bylo o
            czym
            >
            > popowiadac i smiac sie nastepnego dnia.

            Ano. Wóda lała się, leje i la się będzie. Amen.

            > W tym kompletnym zalamaniu,a moze to
            > i bedzie dziwne dla niektorych,doznalem jakiegos oswiecenia,zobaczylem siebie
            > samego zupelnie inaczej,uzmyslowilo mi sie,ze duzo rzeczy,ktore robie w moim
            > zyciu to kompletny bezsens,marnosc...bez znaczenia i jakiegokolwiek sensu,
            > ze wziolem niektore priorytety za swoje,a ktore kompletnie koliduja z moimi
            > zasadami wyniesionymi z domu.Zrozumialem,ze od alkoholu jestem totalnie
            > uzalezniony,ze co kila lub kilkanascie tygodni musze zapic,musze uciec od
            > tego normalnego zycia,bo nie daje inaczej rady rozladowac napiecia,ktore sie
            > we mnie zbiera.

            O.swiecenie w trakcie upadku - złota ścieżka! Też to cwiczyłam. Gratuluję.
            >
            > zaczalem miec stany lekowe i szybko
            > zauwazylem,ze alkohol to jast TO!!!
            > Wyleczyl mnie ze wszystkiego,ale sam pozostal...

            Lęki, depresje, inne rzeczy leczy sie pochodnymi. Jak jestes ciekawy podam
            linki. Alkohol może pomóc na krótką mete, ale tym którzy nie dają się mu
            zaczarowac. Alkocholicy z chorobą alkoholową są skonstruowani tak, że
            uzalezniają się czy tego chcą czy nie. Ty masz tą "gorszą" budowę DNA. Weź to
            na klatę Tranzyt.

            > Od grubo ponad dwoch lat pozegnalem sie z nim na zawsze i tez
            > jestem dzisiaj bardzo szczesliwy jak i Ty Jarasie :)))

            To ja CXhłopaki, razem z Wami!!!!

            :)))) Jeśli można oczywiście?!


            • drak02 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 13:11
              Cały dowcip polega na tym aby budować i rozwijac swoją duchowośc bez
              wspomagaczy kompletnie na trzeźwo, bez alkoholu i narkotyków. Czystą duchowość .
              Jak się najarasz to nie jest sztuka przeżywac mistyczne wzloty, sztuką jest
              zachwycac się pieknem i przeżywac wyzsze stany świadomosci będąc kompletnie
              trzeźwym.
              • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 13:20
                myślisz, że jestem nawalona? Nie, nie jestem. Paliłam wczoraj i to nie dużo.
                Dzisiaj piję soczki i kawę (niestey, kawa musi byc) i jestem trzeźwa. Nie mam
                też psychozy (jestem na lekach znoszących ją) i nie wydaje misię.

                Uważam, że są umysły niepotrzebujące dopalaczy. Ja taki posiadam. Czego życzę
                wszystkim tu obecnym.
                • drak02 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 13:29
                  promocja_tys napisała:

                  > myślisz, że jestem nawalona? Nie, nie jestem. Paliłam wczoraj i to nie dużo.
                  > Dzisiaj piję soczki i kawę (niestey, kawa musi byc) i jestem trzeźwa. Nie mam
                  > też psychozy (jestem na lekach znoszących ją) i nie wydaje misię.
                  >
                  > Uważam, że są umysły niepotrzebujące dopalaczy. Ja taki posiadam. Czego życzę
                  > wszystkim tu obecnym.

                  Nie posądziłem Cię o to , że w danej chwili jesteś po wpływem czegokolwiek,
                  napisałem ogólnie że duchowosc ma swoją wartosć gdy jest budowana i przezywana
                  świadomie kiedy jesteśmy trzeźwi (czyści).
                  Włąsnie dlatego sięgamy po alkohol czy narkotyki aby rozbudzac swoją
                  wyobraźnię, wzbogacać przezycia, medytować,eliminowac lęki i stres.
                  Problem polega na tym ze nie dzieje się to bezkarnie, uzależniamy się a wtedy
                  codzienne życie bez wspomagaczy wydaje nam sie bardzo trudne i bolesne.
                  Jednakże prawdziwy ból przychodzi wtedy, kiedy wspomagacze kompletnie przejmują
                  kontrole nad nami, i wtedy stajemy się ich niewolnikiem. Pozdrawiam serdecznie:)



                  • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 13:56
                    drak02 napisał:


                    > duchowosc ma swoją wartosć gdy jest budowana i przezywana
                    > świadomie kiedy jesteśmy trzeźwi (czyści).

                    A co powiesz na ascezę i odosobnienia w religiach (ku oświeceniu itp.) Przecież
                    jeśli człowiek pości lub pozbawia sie snu - wali mu to na czambuł i "trzeźwy"
                    to on raczej nie jest. A zasługi u Boga łapie i niektórzy tacy nawet i świetymi
                    zostają. Mam pytanie: czemu trzeźwośc jest najważniejsza, jeżeli to
                    właśnie "statny ekstatyczne" (ale nie chemicznie wywołane) stanowia o wielkości
                    jednostek. Uważasz, że Joanna Dark była "trzeźwa"? Ja wątpię!

                    > Włąsnie dlatego sięgamy po alkohol czy narkotyki aby rozbudzac swoją
                    > wyobraźnię, wzbogacać przezycia, medytować,eliminowac lęki i stres.

                    Nie, Drogi Draku. Ja sięgam po narkotyki w celach poznawczych, jak Witkacy i
                    wielu innych. Uważam, że jeśli coś przetrwało 5000 lat i dalej jest szanowane
                    (że w Polsce nie, to trudno)przez wiele plemion, ludzi, narodów - to jest to
                    COS. I tyle. Wóda też była jest i będzie, ale wóda bardziej służy (moim
                    zdaniem) manipulacji tłumem (chleba i igrzysk). Jak sie Staszek nawali to
                    walnie w ryj Mietka i se oba czas miło spędzą na wytrzeźwiałce... a kasa leje
                    się do skarbu Państwa...

                    > Problem polega na tym ze nie dzieje się to bezkarnie, uzależniamy się a wtedy
                    > codzienne życie bez wspomagaczy wydaje nam sie bardzo trudne i bolesne.

                    W moim przypadku dzieje się bezkarnie odkąd sie nie upijam. Alkohol mógłby dla
                    mnie nie istniec, poza likierami. Wódkę mam w dupie i głębokim poważaniu, piwo
                    mnie mierzi, ale dobry likierej jajeczny, mniam mniam... :)

                    > Jednakże prawdziwy ból przychodzi wtedy, kiedy wspomagacze kompletnie
                    przejmują
                    >
                    > kontrole nad nami, i wtedy stajemy się ich niewolnikiem.

                    Jeśli możesz uzależnic sie od alkoholu - tak samo uzależnisz się od
                    czegokolwiek innego. Tak prawda. Jesteś po prostu PREDYSTYNOWANY. Gdybyś
                    urodził sie kiedyindziej byłbyś niewolnikiem i do głowy by ci nie przyszło aby
                    zrzuca jarzma, bo po co.

                    Tym się różni alkoholik od takiej pijanicy jak ja :)

                    Pozdrawiam
                    • drak02 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 14:10
                      Twoich przemyslen o świętych nie będee komentował nie znam się na ym.
                      Odniose się natomiast do twoich wywodów odnosnie alkoholu i narkotyków. Z tego
                      co piszesz wynika że jestes smakoszem i degustatorem a narkotyki wogóle nie
                      stanowię problemu. Dlaczego zatem udzielasz się na forum uzależnienia.
                      • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 14:21
                        drak02 napisał:

                        > Twoich przemyslen o świętych nie będee komentował nie znam się na ym.
                        > Odniose się natomiast do twoich wywodów odnosnie alkoholu i narkotyków. Z
                        tego
                        > co piszesz wynika że jestes smakoszem i degustatorem a narkotyki wogóle nie
                        > stanowię problemu. Dlaczego zatem udzielasz się na forum uzależnienia.

                        Bo byłam uzależniona. A już nie jestem. Takie jest moje świadectwo i nic na to
                        nie poradzę. Nie namaiam nikogo na nic i niczego nie próbuję "przemycic" między
                        wierszami. Mówię tylko głośno, że uzależnianie się jest stanem umysłu. Swoistym
                        przyzwoleniem na to, żeby substancja chemiczna zawładnęła Twoim czy moim życiem.

                        Winne nie są alkohole czy narkotyki - winni jesteśmy MY i nasza słabośc. I
                        nasza pazernośc. I nasz strach przed trzeźwością. I nasze tendencje do
                        nieponoszenia odpowiedzialności. I nasza głupota.

                        Nie chciałam Cię urazic. O tych niewolnikach pisałam ogólnie.
                        • drak02 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 15:09
                          promocja_tys napisała:

                          >
                          > Bo byłam uzależniona. A już nie jestem. Takie jest moje świadectwo i nic na
                          to
                          > nie poradzę. Nie namaiam nikogo na nic i niczego nie próbuję "przemycic"
                          między
                          >
                          > wierszami. Mówię tylko głośno, że uzależnianie się jest stanem umysłu.
                          Swoistym
                          >
                          > przyzwoleniem na to, żeby substancja chemiczna zawładnęła Twoim czy moim
                          życiem
                          > .
                          >
                          > Winne nie są alkohole czy narkotyki - winni jesteśmy MY i nasza słabośc. I
                          > nasza pazernośc. I nasz strach przed trzeźwością. I nasze tendencje do
                          > nieponoszenia odpowiedzialności. I nasza głupota.
                          >
                          > Nie chciałam Cię urazic. O tych niewolnikach pisałam ogólnie.

                          Nie czuję się urażony :)
                          Musze Cię nieco zmartwić, jeżeli byłaś uzależniona to pozostajesz w dalszym
                          ciągu osobą uzależnioną , niestety do końca życia. Uzaleznienia nie można się
                          pozbyć siłą woli, nie da się pozwalać lub niepozwalać na to aby tak jak
                          piszesz "substancja chemiczna zawładnęła życiem". Substancja chemiczna wbrew
                          naszej woli skutecznie dokonuje zawłaszczania czy nam się to podoba czy nie.
                          Albowiem , człowiek nie kontroluje procesów biochemicznych zachodzących w
                          organiźmie swoją świadomoscią.
                          Po przekroczeniu pewnej granicy (uzależnieniu się)tracimy mozliwosć kontroli.
                          Za chwilę mi napiszesz że ty doskonale mozesz to sobie kontrolować.
                          Przy duzej dozie samozaparcia faktycznie można nejednokrotnie ograniczac ilość
                          i częstość picia, zażywania itp. Natomiast nigdy nie wiesz kiedy w którym
                          momencie nastapi moment kiedy pomimo dobrych chęci nagle stracisz kontrole,
                          upijez się lub przypalisz na amen. W twoim przypadku wystepuje uzależnienie
                          krzyzowe, alkohol + narkotyki. To pozwala Ci nieźle manipulować. To czego nie
                          wypijesz to sobie nadrobisz ziolem czy innym badziewiem i odrotnie. Zawsze
                          sobie to jakoś wytłumaczysz. A ta cała filozofia którą prezentujesz na forum
                          maąca usprawiedliwić twoje uzależnienia to twoje psychiczne mechanizmy obronne,
                          mają Ci dostarczyć alibi , uspawrawiedliwić branie i zminimalizowac wyrzuty
                          sumienia. Twoje legendy nie robią większego wrażenia na tych wszystkich którzy
                          znja problem z autopsji. Pozdrawiam.


                          • tranzyt80 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 16:52
                            drak02 napisal:
                            > Przy duzej dozie samozaparcia faktycznie można nejednokrotnie ograniczac
                            ilość
                            > i częstość picia, zażywania itp. Natomiast nigdy nie wiesz kiedy w którym
                            > momencie nastapi moment kiedy pomimo dobrych chęci nagle stracisz kontrole,
                            > upijez się lub przypalisz na amen.

                            -czesto w ten sam dzien,w ktorym zaczynalem pic alkohol trudno mi bylo przerwac
                            picie,mialem wtedy ochote,smak i zadowolenie z tego,ze czuje sie luzno i
                            beztrosko,wrecz wysmienicie.Musialem tak dlugo pic,az poczulem ze jestem na
                            tyle dopity i na tyle zmeczony,ze moge (pasc)polozyc sie spac.

                            -zgadzam sie z Toba,ze przy duzej dozie samozaparcia i szczegolnych
                            okolicznosciach mozna sie zatrzymac...ja moglem po jednym,dwoch piwach(wiecej i
                            tak piwa wypic nie moglem)zaprzec sie i poprzestac na tych dwoch.Niemozliwoscia
                            natomiast bylo u mnie zatrzymac sie w piciu po roznegorodzaju wodkach,koniakach
                            i wszelakim innym alkoholu.Wypilem piecdziesiatke,nie bylo odwrotu.


                            • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 08:47
                              Dokładnie, Tranzyt, ja mam tak samo. Jak piję kieliszek ajerkoniaku, czy lampkę
                              wina - nie ma problemu. Piwo moge wypic jedno z duża ilością soku (lubię
                              słodkie trumnki. Ale jak rok temu byłam na weselu znajomego i piłam wódkę - tak
                              się nawaliłam, że robiłam striptiz (obciach jak siemasz).

                              Dlatego wódki nie piję i nie upijam się, bo zachowuję się jak zwierzak i tyle.

                              Jeśli chodzi o siłę woli - ja także uważam, że można w ten sposób wyleźc z
                              alkoholizmu. Oczywiście najpierw trza się odtruc, trzeba przejśc okres
                              cierpienia odstawienniczego, przejśc jakiekolwiek pranie mózgu (zmienic
                              nastawienie, mówiąc krótko)...

                              Ja zrobiłam to w domu, z moim mężem. I jestem wolna (tylko te fajki pieprzone,
                              bleee...).

                              Pozdr. Tranzycie serdecznie
                          • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 08:41
                            Dziękuję za Twojego posta Draku. Dał mi sporo do myślenia. Zastanawiałam się
                            bardzo długo nad Twoimi słowami i dochodzę do wniosku, że masz rację. Jestem
                            uzależniona fizycznie od papierosów i jest to jedyne moje uzależnienie natury
                            fizycznej. Psychicznie jestem uzależniona od "raz na jakiś czas" i faktem jest,
                            że od czasu do czasu lubię sobie zapalic (bardzo żadko, ze względu na moją
                            chorobę). Alkoholu niby nie piję, ale zazwyczaj mały kieliszeczek ajerkoniaku
                            walnę wieczorkiem dla smaczka. Nie upijam się, nie upalam... ale te rzeczy
                            faktycznie są w moim życiu obecne.

                            Tylko czy to jest PROBLEM?
                        • aaugustw Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 20:42
                          promocja_tys napisała:

                          > Bo byłam uzależniona. A już nie jestem. Takie jest moje świadectwo i nic na
                          to nie poradzę.
                          ___________________________________________________________________________.
                          DOBRANOC.
                          A... ;-))
                          • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 08:49
                            Augustw, śmiejesz się ze mnie Ty diable wcielony! Chcesz w nochala Ty
                            pieniaczu ;) Co ja poradzę że taka jestem pokręcona? Co?

                            Jestem kim jestem i nie chce się zmieniac. Tak a nie inaczej prowadzi mnie
                            droga. Mam swoją misję i swoją powinnośc, nie śmiej się z tego, bo wiesz... ;P

                            PZDR
                            • aaugustw Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 10:06
                              promocja_tys napisała:

                              > Augustw, śmiejesz się ze mnie Ty diable wcielony! Chcesz w nochala Ty
                              > pieniaczu ;) Co ja poradzę że taka jestem pokręcona? Co?
                              > Jestem kim jestem i nie chce się zmieniac. Tak a nie inaczej prowadzi mnie
                              > droga. Mam swoją misję i swoją powinnośc, nie śmiej się z tego, bo wiesz... ;P
                              _____________________________________________________________________________.
                              Promocja; ani z Ciebie sie nie smieje (wrecz przeciwnie), ani nie chce od
                              Ciebie w nochala...! ;-)) - Pienic bede sie zawsze wtedy, kiedy zauwazam
                              w Twoich postach ironie, intryge, lub nie-prawde, ktora wprowadza w blad
                              "nowych" na tym forum, np. kiedy piszesz, ze kazdy moglby nie pic, gdyby
                              wykazal silna wole... - Kazdy, kto liznal o tej chorobie wie, ze nie na tym
                              ten wic polega.
                              A...
                              Ps. a jezeli chcesz wymyslic cos nowego, to napisz przynajmniej jak
                              sobie to wyobrazasz. Prosze nie "jajczyc" ;-))
          • tenjaras Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 17:03
            myślę, że odnalazłbyś sporo dobrego z AA, czasem wielce udzielam porady -
            czytaj Wielką księgę ;-P

            namawiam przynajmniej do zajrzenia tutaj
            tenjaras.webpark.pl/tojestaa.html
            • tranzyt80 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 18:17
              tenjaras napisał:
              > namawiam przynajmniej do zajrzenia tutaj
              > tenjaras.webpark.pl/tojestaa.html

              -zaczalem od poczatku strony
              "Decyzja nalezy wylacznie do Ciebie"
              i doczytalem do samego dolu...
              to co przeczytalem zaskoczylo mnie bardzo,zaobserwowalem duza zbieznosc
              (rownoleglosc ?) moich przezyc,odczuc i pogladow
              (opisujesz to samo co przeszedlem sam w pojedynke,no... 99%,zebym wygladal
              wiarygodniej),
              do tego co Ty przechodziles w tym swoim AA.I choc to glupio
              wyglada nie moge sie nie zgodzic,lub zaprzeczyc niczemu co napisales na tej
              stronie.

              pozniej poczytam moze dalej,ot tak z ciekawosci...

              • tenjaras Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 07:39
                AA to zbiór doświadczeń takich ludzi jak my, stąd tyle wspólnego, od dłuższego
                czasu obserwuję ludzi o postawie antyAA, a jednak mówiących językiem AA,
                mającym doświadczenia AA, miewam wrażenie, że są oni na pierwszych rozdziałach
                Wielkiej Księgi i sami trudzą się odkrywając coś, co jest spisane już na
                dalszych stronach, wogóle nie potrafię zrozumieć takiej postawy...
                • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 08:58
                  tenjaras napisał:

                  > AA to zbiór doświadczeń takich ludzi jak my, stąd tyle wspólnego, od
                  dłuższego
                  > czasu obserwuję ludzi o postawie antyAA, a jednak mówiących językiem AA,
                  > mającym doświadczenia AA, miewam wrażenie, że są oni na pierwszych
                  rozdziałach
                  > Wielkiej Księgi i sami trudzą się odkrywając coś, co jest spisane już na
                  > dalszych stronach, wogóle nie potrafię zrozumieć takiej postawy...

                  Każdy prawdziwy rewolucjonista MUSI mie pewnośc, że wszystko co osiągnie jest
                  jego autorskie. Zrozum Tenjarasie, że MY (Ci poszukujący innej drogi) chcemy
                  aby świat był jeszcze lepszy. Wybacz nam, dziecio XXI wieku, że chcemy NOWEJ
                  formuły. Jest w nas pęd ku nowemu i tego nie da się zatrzymac.

                  Ja robię to dla swojego dziecka, uważam, że powinnam (na wszelki wypadek)
                  wybiegac w przyszłośc i opracowac coś co będzie atrakcyjne w formie i przekazie
                  dla młodego pokolenia. Oni jak słyszą AA to widzą Avon allbo Amway - to do nich
                  nie dotrze.

                  Czaisz bazę, maleńki ;)))

                  Ależ ja Cię lubię, rany, dobrze że jestem mężatką hehehe :)

                  >
                  • tenjaras Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 09:26
                    mi chodzi o coś takiego, że AA to jak drzwi otwarte, a postawa antyAA to jak
                    pytanie "gdzie są najlepsze łomy?"

                    sposoby sprzedaży bezpośredniej powstawały na podobnej bazie co 12 Kroków AA,
                    ale AA było 30 lat wcześniej, jak nie 40... taki drobny paradoks, mówi się, że
                    AA jest jak sekty, a nie, że sekty jak AA... to brzmi jak - stary rok jest jak
                    nowy rok...

                    ale to 12 Kroków jest jednym z wydarzeń XX wieku ;-) :-P
            • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 08:53
              tenjaras napisał:

              > myślę, że odnalazłbyś sporo dobrego z AA, czasem wielce udzielam porady -
              > czytaj Wielką księgę ;-P
              >
              > namawiam przynajmniej do zajrzenia tutaj
              > tenjaras.webpark.pl/tojestaa.html

              Poczytam sobie zaraz (muszę oszczędzac, lączę się przez kom) i Tenjarasie nie
              czytasz promocji :( Napisałam przeca, że przerobiłam cały pierwszy krok i że
              jest OK i generalnie sie nie czepiam już wspólnoty AA.

              Po prostu mi sama formuła tych spotkań nie odpowieada (podobne wrażenia mam w
              kościele w momencie bicia się ludzi w piersi) i nic na to nie poradzę. Program
              i założenia AA są OK. Formuła trąci myszką (dla mnie).

              Pozdrawiam

              PS. wysłałam do Ciebie LIST :))
        • tranzyt80 Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 13:38
          tenjaras napisał:
          > jeśli postrzegasz mnie jako wciąż zniewolonego to trudno, twoja sprawa co o
          > mnie myślisz i że wogóle, ja na to nic nie poradzę...

          -dla sprostowania,nie uwazam Cie za zniewolonego !!!

      • aaugustw Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 20:02
        tranzyt80 napisał:

        >> tenjaras napisał: dlaczego zostałem w AA?

        > -Na to nawet nie musialbys odpowiadac,znamy na pamiec juz ta odpowiedz !
        > Ciagle to samo...
        > -Ty lepiej powiedz dlaczego tam tak kurczowo nadal pozostajesz ?
        > PS.
        > Zycze Ci abys mogl spotkac i zafascynowac sie nowymi ludzmi bo tylko takim
        > jestes w stanie uwierzyc,a ktorzy to pomogliby Ci pozegnac sie z AA,
        > tak jak kiedys inni pomogli Ci pozegnac sie z alkoholem.
        >
        > Uwazam,ze nigdy nie uwolnisz sie od alkoholu,jak nie znajdziesz w sobie sily
        > aby uwolnic sie od (u)scisku AA.Nie wiem czy wogole ktos z Was mysli i
        decyduje sie na ten krok. Omawia sie wogole ten temat na jakims spotkaniu AA ?
        Takie wskazowki praktyczne jak postepowac aby "uwolnic" sie od AA.Mysle o
        opuszczeniu na raz zawsze.
        ____________________________________________________________________________.
        Prawda jednak wytwarza nie tylko nienawisc, ale i zawisc - (Jaras) ;-))
        Podobaly mi sie slowa Wacki1 do Jarasia, (cyt.):

        > "...alkohol to złodziej,gangster i pan goszczący na balach,
        bankietach,barach i za sklepem.Uratowałeś siebie.Bądż żywym
        przykładem dla tych co nie widzą i nie słyszą tylko bełkoczą.
        Spełnienia marzeń." <
        Pozdrawiam:
        A... ;-))
      • xxara Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 22:44
        A co w tym złego.
        Jedni dygają całe życie do Kościoła.
        Dla innych życiem jest biuro z widokiem na parking.
        Jeszcze inni uprawiają jakiś dziwny sport, np. carling.
        Niech sobie chodzi do AA.
    • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 08:23
      tenjaras napisał:

      > siedze i czytam, czasem nawet się zadumam i refleksję spłodzę... dziś to
      > nawet się nią podzielę
      >
      > dlaczego zostałem w AA?
      > nie miałem wyjścia, gdyby w tym czasie ktoś mi powiedział, że mam sobie
      > znaleźć grube drzewo, chodzić wokół niego i ryć w korze jakieś runy, to bym
      > to robił, po prostu miałem dość, byłem na dnie, ale nie zdawałem sobie z tego
      > do końca jeszcze sprawy, ujawniono mi to, to nie był mój pomysł, tylko
      > alkoholicy zrozumieją o czym tu piszę, byłem w takim momencie, że gdybym
      > wrócił do picia umarłbym, a gdybym nie wrócił, nie potrafiłbym żyć
      >
      > wtedy dostrzegłem naprawdę niepijących alkoholików, byli w AA i mieli
      > propozycję - zostań z nami, obserwuj, bierz co dla ciebie ważne, resztą się
      > nie przejmuj, powiedzieli mi, że stary świat musi we mnie umrzeć i muszę
      > urodzić się na nowo, odmieniony, z innym podejściem do wszystkiego, na
      > terapii usłyszałem, że wszystko było podporządkowane alkoholowi, faktycznie
      > zdawałem sobie sprawę z własnej niewoli, nie wiedziałem jednak, że z tego
      > się, ot tak, wychodzi, zachowując abstynencję i pracując nad własnym rozwojem
      >
      > 12 Kroków okazało się drogowskazem, czymś czego wcześniej nie zaznałem,
      > mogłem się nauczyć normalnego życia, stać się zdrowym i pożytecznym
      > społecznie człowiekiem, a myślałem, że to już dla mnie zamknięta karta, że
      > jestem jakiś skażony i zdrowy tryb życia, równowaga wewnętrzna, to dla mnie
      > za wysokie progi, że mnie to już tylko do ściany gwoździami przybić i
      > pomieszczenie wygłuszyć, bym wyciem nie straszył, tymczasem otrzymałem wolność
      >
      > nie muszę już walczyć z niczym i z nikim, dla mnie to objaw trzeźwego,
      > zdrowego spojrzenia na życie, siebie i innych, zdaję sobię sprawę, że
      > problemy tworzę ja, a nie przeciwny los, czy kara boska, a alkohol stał się
      > tego symbolem - pierwotnym problemem do rozwiązania - gdy się od niego
      > uwolniłem, mogłem spróbować dalej, w innych obszarach życia, coraz głębiej w
      > sobie, a wolności coraz więcej...
      >
      > jestem szczęśliwy, a nie zawsze tak było...


      Pozwolę sobie użyc całej Twojej wypowiedzi, jako niezłomnego pomnika człowieka,
      który potrafił skorzystac WŁAŚCIWIE ze wspólnoty AA. Augustusw powinien się
      wypowiedziec :)

      Piszesz, że nie walczysz i powiem szczerze, że zazdroszczę Ci bardzo, że masz
      ochotę pomagac innym i nie traktujesz tego jak misji. Dla mnie to misja (walka
      o lepsze jutro), ale nieważne jak to się nazywa, ważne że to jest.

      Cieszę się że jesteś i Twoje świadectwo zmieniło moje spojrzenie na AA. Nie
      wpadłeś w sidła, zachowałeś dystans i to jest wspaniałe. Jesteś, dla mnie,
      wspaniałą osobą i życzę Ci jak najlepiej Tenjarasie.

      Pozdrawiam ciepło

      PR
      >
      • tenjaras Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 08:54
        chyle czoła promocjo :-)

        ale co do tej misji... to jednak mam takie wewnętrzne skaleczenie, że traktuję
        wszystko znacznie poważniej niż powinienem, a poczucie pożyteczności jest takim
        moim "zboczeniem", które wynika zapewne z przerażenia do czego zdołałem się
        doprowadzić w przeszłości, naprawdę było ze mną kiepsko i nie tylko chodzi o
        to, że ubierałem trzecią parę spodni na tyłek by nie było czuć ode mnie... ale
        o stan umysłu, o rzeczywisty brak nadziei na zmiane w życiu i próby ratowania
        tego co jeszcze mam... eeech...

        tego spokoju wewnętrznego i pogody ducha nauczyłem się od "fachowców" -
        ukochanych psycholożek, o ironio - młodszych ode mnie... i wśród takich samym
        porypów jak ja sam, "fachurów" od upadków i powstań - nie mylić z tradycjami
        narodowymi ;-)

        dzięki za dobre słowo :-)
        • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 10:44
          Tenjarasie drogi, mi osobiście wisi i powiewa od kogo nauczyłeś się tego co w
          Tobie podziwiam, kabyś dostał od Papieża albo od czarownicy, albo od
          marsjańskich. Każdy z nas SKĄŚ to ma. Ja też nie stałam sie tym kim jestem
          sama. Pracowało na moją mądrośc wielu ludzi a jeden z nich nawet poświęcił
          swoje życie (mówię o mężu), żebym mogła zrozumiec.

          Jeszcze raz (dla utrwalenia materiału, tekst OSTRego:

          wiele dróg wiele myśli
          daj bóg bym wtedy był
          tam gdzie powinienem byc
          jak nabliżej Prawdy.

          I wszystko na temat.

          PS. Dzis mam czasu to zajrzę na Twoją sronkę, jest niezła!

          Pozdrawiam

          PR
      • aaugustw Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 20:29
        promocja_tys napisała:
        > Pozwolę sobie użyc całej Twojej wypowiedzi, jako niezłomnego pomnika
        człowieka, który potrafił skorzystac WŁAŚCIWIE ze wspólnoty AA. Augustusw
        powinien się wypowiedziec :)
        > Piszesz, że nie walczysz i powiem szczerze, że zazdroszczę Ci bardzo,
        że masz ochotę pomagac innym i nie traktujesz tego jak misji. Dla mnie
        to misja (walka o lepsze jutro), ale nieważne jak to się nazywa, ważne
        że to jest.
        > Cieszę się że jesteś i Twoje świadectwo zmieniło moje spojrzenie na AA.
        Nie wpadłeś w sidła, zachowałeś dystans i to jest wspaniałe. Jesteś,
        dla mnie, wspaniałą osobą i życzę Ci jak najlepiej Tenjarasie.
        _______________________________________________________________________.
        Pozwolę sobie takze użyc całej Twojej wypowiedzi, jako tej niezłomnej,
        ale w swych intrygach...! ;-))
        Napisalas, (cyt.): >"Augustusw powinien się wypowiedziec :)"<
        Na wstepie podziekuje Ci za to wyroznienie i przejde od razu do rzeczy,
        (aby nie tracic dalej czasu na głupoty) - odpowiem Tobie (tyz_po_promocji);-))
        ze gdybym nie wyczul w Twych slowach tego znajomego mi jadu i żółci,
        (czyt. mieszanki alkoholu i narkotykow), wtedy prawdopodobnie nie
        otrzymalabys ode mnie zadnej odpowiedzi...! ;-))
        A...
        Ps. "Prawda wytwarza zawisc i nienawisc"! A´propos; A skad Ty wiesz, ze
        ktos (cyt. Twoje slowa): WLASCIWIE skorzystal ze wspólnoty AA...!?) ;-))
        • promocja_tys Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 09:05
          aaugustw napisał:

          > Pozwolę sobie takze użyc całej Twojej wypowiedzi, jako tej niezłomnej,
          > ale w swych intrygach...! ;-))

          O rany, ale masz o mnie zdanie, aż mi przykro. Pewnie masz swoje powody i racje
          ale miłe to to nie jest. Wybacz ale nie podejmę wyzwania: twoje życie - twoja
          katrtka papieru, zapisz ję czym chcesz.

          > Napisalas, (cyt.): >"Augustusw powinien się wypowiedziec :)"<
          > Na wstepie podziekuje Ci za to wyroznienie i przejde od razu do rzeczy,
          > (aby nie tracic dalej czasu na głupoty) - odpowiem Tobie (tyz_po_promocji);-))
          > ze gdybym nie wyczul w Twych slowach tego znajomego mi jadu i żółci,
          > (czyt. mieszanki alkoholu i narkotykow), wtedy prawdopodobnie nie
          > otrzymalabys ode mnie zadnej odpowiedzi...! ;-))

          Boże na niebiesiach, jaki alkohol, jakie narkotyki? W głowie Ci sie nie mieści,
          że ktoś może tak myślec na trzeźwo? Może i bełkocę ale nie dla siebie i nie dla
          moich czytelników, którzy wiernie czytają moje posty. A Twoja opinia jest mi
          dosyc obojętna. Tak więc przestań mi wkładac w twarz butelkę a w ręce
          strzykawki, bo sie wkurzę i dopiero wtedy mnie popamiętasz. Pieniacz! :P

          > A...
          > Ps. "Prawda wytwarza zawisc i nienawisc"!

          Prawda nie wywołuje takich rzeczy o których piszesz, przynajmniej u mnie.
          Prawda to dla mnie największa nadroda, jaka by ona nie była. A Ty jesteś
          zakałapukany i Tobie prawda w dupkę podgyza chyba :))


          A´propos; A skad Ty wiesz, ze
          > ktos (cyt. Twoje slowa): WLASCIWIE skorzystal ze wspólnoty AA...!?) ;-))

          Bo jest wolny, nie czepia się i potrafi otworzyc na INNE (w3 przeciwieństwie do
          Ciebie, konserwo Ty :))))

          Lubię Cię, ale przestałbyś już z tymi oparami absurdu, po dobroci proszę

          Twoja PR
          • aaugustw Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 10:24
            promocja_tys napisała:

            > aaugustw napisał:
            > A´propos; A skad Ty wiesz, ze ktos (cyt. Twoje slowa):
            > WLASCIWIE skorzystal ze wspólnoty AA...!?) ;-))
            >
            > Bo jest wolny, nie czepia się i potrafi otworzyc na INNE (w3 przeciwieństwie
            do Ciebie, konserwo Ty :))))>
            > Lubię Cię, ale przestałbyś już z tymi oparami absurdu, po dobroci proszę
            > Twoja PR
            __________________________________________________________________________.
            Czyli przyznajesz, ze Wspolnota AA daje pojedynczemu jego uczestnikowi
            WOLNOSC i otwiera go - wyzwala w nim chec niesienia pomocy INNYM...!

            Zgadzam sie z Toba ze wszystkim, oprocz tego zdania, cyt.:
            > "w3 przeciwieństwie do Ciebie, konserwo Ty :))))" <
            Masz szczescie, ze zartujesz, bo inaczej moje chore emocje by wybuchly! ;-))
            (przedwczoraj nioslem poslanie w wiezieniu, gdzie spotkalem 2 Polakow.
            Wczoraj bylem w domu dla bezdomnych, tam spotkalem 6 Polakow. Wszyscy
            oni maja problem alkoholowy).
            A...
            Ps. Tez Cie lubie...! ;-))
            A z tymi oparami absurdu (jak piszesz), skoncze wtedy, kiedy Ty dasz mi
            pierwsza przyklad, jak sie to robi...! ;-))
            Twoj AU
          • promocja_tys do Augusw - czytaj TU Kochany A ;) 19.01.07, 11:26
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=54529730&a=55788989
            • aaugustw Re: do Augusw - czytaj TU Kochany A ;) 19.01.07, 12:58
              promocja_tys napisała:

              do Augusw - czytaj TU Kochany A ;)
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=54529730&a=55788989
              _____________________________________________________________.
              Odpowiedz Promocjo znajdziesz na swoim watku, pt.:
              "mój wybranek - cpun idealista - wątpliwości" ,
              gdyz watek Jarasia i te dyskusje tam przerzucilas...(!?)
              A...

    • aaugustw Re: a tak se coś klikne 18.01.07, 19:53
      tenjaras napisał:
      > dlaczego zostałem w AA?
      > nie miałem wyjścia, ...byłem na dnie, ale nie zdawałem sobie z tego
      > do końca jeszcze sprawy, ...tylko alkoholicy zrozumieją o czym tu piszę,
      byłem w takim momencie, że gdybym wrócił do picia umarłbym, a gdybym nie
      wrócił, nie potrafiłbym żyć wtedy dostrzegłem naprawdę niepijących alkoholików,
      byli w AA i mieli propozycję - zostań z nami, obserwuj, bierz co dla ciebie
      ważne, resztą się nie przejmuj, powiedzieli mi, że stary świat musi we mnie
      umrzeć i muszę urodzić się na nowo, odmieniony, z innym podejściem do
      wszystkiego, na terapii usłyszałem, że wszystko było podporządkowane
      alkoholowi, faktycznie zdawałem sobie sprawę z własnej niewoli, nie wiedziałem
      jednak, że z tego się, ot tak, wychodzi, zachowując abstynencję i pracując nad
      własnym rozwojem 12 Kroków okazało się drogowskazem, czymś czego wcześniej nie
      zaznałem, mogłem się nauczyć normalnego życia, stać się zdrowym i pożytecznym
      > społecznie człowiekiem, a myślałem, że to już dla mnie zamknięta karta, że
      > jestem jakiś skażony i zdrowy tryb życia, równowaga wewnętrzna, to dla mnie
      > za wysokie progi, że mnie to już tylko do ściany gwoździami przybić i
      > pomieszczenie wygłuszyć, bym wyciem nie straszył, tymczasem otrzymałem
      wolność...
      >
      > jestem szczęśliwy, a nie zawsze tak było...
      ____________________________________________.
      "Prawda wytwarza zawisc" - (Terenc).
      A... ;-))
      • tenjaras Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 07:47
        czyż nie piękne jest zdanie - "to nie moja sprawa co o mnie myślisz"?

        przecież to nie moja głowa i nie mój czas ;-P
        • havana06 Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 13:00
          Nie kto inny a Ty, tenjarsie na tym forum przekonujesz mnie, że powinnam i ja
          spkorzystać z mittyngów AA. Teraz korzystam z indywidualnej terapii i nawet to
          sobie cenię. Jednak dojrzałam do tego, by pomóc sobie wszelkimi dostępnymi
          metodami, a tym AA. Czy mam rację?
          Pozdrawiam.
          havana
          • havana06 Re: a tak se coś klikne 19.01.07, 23:16
            Nie odpowiedziedziałeś Tenjrs.Trudno.
            Może odpowie August, on wszystko i zawsze wie. Może moje wahanie poprze, bo
            żeby nie- nie sądzę. Mam tylko jedno pytanie do Augusta( czy wie, ko to jest
            mentor).Jeśli wie jestem skłonna rozmawiać na wszelkie tematy, a przde wszstkim
            go wysłuchać. Zawsze staram się słuchać mądrzejszych od siebie. Zyskam na tym.
            Pozdrwiam także Augusta.
            havana
            • tenjaras Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 10:02
              havana06 napisała:

              > Zawsze staram się słuchać mądrzejszych od siebie. Zyskam na tym.

              zalecałbym ostrożność, może to prowadzić do tworzenia autoryretów, a ludzie są
              zawodni, bo trudno podołać oczekiwaniom "zapatrzonym w obraz"
              moim nieskromnym zdaniem, postawa, biorę co dla mnie ważne, resztę pozostawiam
              w niepamięci, jest właściwsza, ta odrobina szacunku dla własnych komórek,
              szarych, też się nam od siebie należy, nie trzeba niczego przypisywać
              konkretnym ludziom, wystarczy przyjąć Siłę wyższą

              moje początki również były na terapii odwykowej, byłem tam, ponieważ chciałem
              chronić swój ówczesny komfort picia, moja postawa wobec alkoholu i mojego picia
              wymagała aż tak wielkiego poświęcenia, ale pech chciał, że wytrzeźwiałem...

              wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że będąc alkoholikiem można przestać pić,
              można było co najwyżej przerwać, ale podczas terapii wydarzyło się coś, co AA
              określa "Bóg, przywrócił rozsądek" - bo to wykraczało poza moją wyobraźnię, a
              jako alkoholikowi nie odmawiam sobie wyobraźni, wręcz przeciwnie ;-)
              więc zacząłem słyszeć, że jednak można przestać i świat mi się przewrócił do
              góry nogami, straciłem wolę oporu i dałem namówić się na spotkanie AA...
              i doznałem jeszcze większego szoku, spotkałem coś co do tej pory nie
              funkcjonowało w świecie - naprawdę niepijących alkoholików, w dodatku pomogli
              mi odzyskać wiarę w siebie...

              wierzę w pewien mechanizm, który można określić słowami, że umysł pragnie
              władzy, że chce kierować całością, poddając się temu, odrzucamy równowagę,
              ponieważ składamy się co najmniej z trzech elementów - umysłu, ciała i ducha
              kiedy ciało pragnie władzę, można mówić o rozbuchanych instynktach, a co do
              ducha, to chyba ten szczególny rodzaj zachowania ludzi uduchowionych, który
              nazywam między innymi tak, że na AA gada ładnie, a w domu nadal bije żonę,
              czyli dewotyzm? w każdym razie takie podwójne życie, inny wizerunek, inna
              prawda

              w każdym razie, dzięki Krokowi Pierwszemu AA zrozumiałem to działanie umysłu i
              po co jest mi potrzebny "czynnik zewnętrzny" - "kiedy otworzysz się na nową
              informację, spotkasz ludzi, o których myślałeś, że nie istnieją" wyczytałem w
              książce Stuard'a Wilde'a - i tak się stało...
            • aaugustw Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 14:27
              havana06 napisała:
              > Nie odpowiedziedziałeś Tenjrs.Trudno.
              > Może odpowie August, on wszystko i zawsze wie.
              - - - - - - - -
              August nie wie wszystkiego, ale na tyle juz wie, aby przyznac sie
              do swojego alkoholizmu i prowadzic swoja odnowe duchowa (czyt. trzezwienie).
              _____________________________________________________________.
              havana06 napisała dalej:
              > Mam tylko jedno pytanie do Augusta( czy wie, ko to jest
              > mentor).Jeśli wie jestem skłonna rozmawiać na wszelkie tematy, a przde
              wszstkim go wysłuchać...
              - - - - - - - - -
              Havana, szybciutko odpowiem, bo juz musze wyjezdzac;
              Tobie zapewne chodzi o wyraz sponsor, to w AA ktos, kto z racji
              troszke wiekszego doswiadczenia zwiazanego z choroba alkoholowa
              jakoby "prowadzi za raczke" nowicjusza...
              Kobiety, powinny miec sponsorke kobiete. Mezczyzna, mezczyzne.
              Madrosc nie ma tu zadnego znaczenia.
              Pozdrwiam
              A...
              Ps, ale ja Tobie to juz raz szczegolowo wyjasnilem - przed Twoim
              wyjazdem na urlop do corki...! ;-))
          • kolejanek Re: a tak se coś klikne 20.01.07, 15:10
            havana06
            Jednak dojrzałam do tego, by pomóc sobie wszelkimi dostępnymi
            > metodami, a tym AA. Czy mam rację?

            O tym czy masz rację zawsze możesz się przekonać idąc na miting:)Poczatkowo
            mialem bardzo wiele obiekcji pod adresem AA.Teraz wiem,że popelnilem podstawowy
            błąd,bo wymagałem od innych zbyt wiele,sam w zamian nie dając prawie nic.Byłem
            przygotowany na to,że dostanę gotowe recepty na wszystkie moje bolączki-a tu
            klops.W trakcie wieloletniego picia wychodowałem w sobie taki egoizm,że bardzo
            byłem zdziwiony,ze świat nie kręci sie wokół mnie,że powinienem spojrzeć dalej
            niż czubek własnego nosa.Kiedy piłem to znałem z widzenia paru aowców i wydawało
            mi sie że sa jacyś"inni" i zastanawiałem sie "czyżby wiedzieli coś więcej niż
            ja?"Teraz wiem,że to nie jest dla mnie takie ważne,ale ważne jest co oni czują
            ,co czują wszyscy ludzie,jak to uszanować i jak żyć w zgodzie z samym
            sobą.Wspólnota to iskra,która rozpala ognisko,ale podtrzymywać płomień trzeba
            samemu i tu nas nikt nie zastąpi.Nie chodzi o samolubstwo,lecz o to,by to ciepło
            ogrzało wszystkich,którzy znajdą sie w pobliżu.
Pełna wersja