Nie mam juz do siebie sily

15.02.07, 18:44
    • aaugustw Re: Nie mam juz do siebie sily 15.02.07, 18:53
      Staraaglupia napisala:
      > Nie mam juz do siebie sily.
      __________________________________.
      To przestan walczyc z soba sama...!
      I pogodz sie z tym zes "Stara i glupia"!
      A... ;-))
    • staraaglupia Re: Nie mam juz do siebie sily 15.02.07, 18:55
      Nie ufam juz sobie zupelnie, nie wierze w swoje postanowienia. Nie wierze ze mi
      sie uda. Dokonalam juz waznych i odwaznych krokow. Powiadzialam sobie i innym
      ze jestem alkoholiczka. Poszlam na spotkania AA. Wyspoowiadalam sie publicznie
      na pierwszym spotkaniu. Bylam jeszcze na dwoch. Nie potrafie wytlumaczyc
      dlaczego, ale na czwarte juz nie chcialam isc. Poszlam do lekarza. Poprosilam o
      pomoc. Spotkalam sie z terapeuta. Mialam wrazenie ze zbagatelizowal sprawe.
      Niewazne. Ja tez. Przysiegalam Bogu. Wytrzymalam 3 dni. Nic nie dziala. Tylko
      alkohol sie liczy.
      • jerzy30 niestety - gorzala ma to do siebie ze zawsze wygra 15.02.07, 19:07
        i dlatego jestesmy wobec niej bezsilni - i jedynie zespolowe dzialanie moze to
        zmienic - 4 mityngi to nic to zero to kropla w morzu - jak nie chcesz pic i jak
        gorzala ci przeszkadza to wrocisz do AA na kolejne i kolejne spowiedzi - i
        zapewne bedzie ci to wadzic i przeszkadza - a lekarze sie na tym slabo znaja -
        przysiegac Bogu mozna codziennie - ale gorzala wygrac potrafi nawet z Bogiem -
        to ty musisz chcec nie pic - Bog ci nie pomoze [flaszki z reki nie wytrąci] -
        On moze dac wsparcie i pokazac droge do trzezwego zycia - ale tego ucza na
        mityngach AA - kontaktu z Bogiem w sprawie niepicia i trzezwosci
        • drak02 Re: niestety - gorzala ma to do siebie ze zawsze 15.02.07, 19:50
          Ile lat pijesz, 15, 20, 25 a może 30?
          I nagle chcesz żeby po jednej wizycie w poradni, 3 mityngach AA i prośbach
          modlitewnych nagle ni z "gruchy ni z pietruchy" doznać cudownego ozdrowienia.
          Niestery trzeba się trochę napracowac nad własną trzeźwością .
          Przede wszystkim zastanowić się czy tak naprawdę chcesz rzestać pić czy raczej
          jednak tylko troche nie pić a trochę pić.
          Czy masz w sobie motywację i sile aby uświadomić sobie własny alkoholizm,
          straty które ponisisz pijąc i czy uswiadamiasz sobie jak bedziesz wygladać i
          czuć się, kontynuujoąc swoje picie przez najbliższe lata.
      • aaugustw Re: Nie mam juz do siebie sily 15.02.07, 19:46
        staraaglupia napisała:
        > Nie ufam juz sobie zupelnie, nie wierze w swoje postanowienia. Nie wierze ze
        mi sie uda. Dokonalam juz waznych i odwaznych krokow. Powiadzialam sobie i
        innym ze jestem alkoholiczka. Poszlam na spotkania AA. Wyspoowiadalam sie
        publicznie na pierwszym spotkaniu. Bylam jeszcze na dwoch. Nie potrafie
        wytlumaczyc dlaczego, ale na czwarte juz nie chcialam isc. Poszlam do lekarza.
        Poprosilam o pomoc. Spotkalam sie z terapeuta. Mialam wrazenie ze
        zbagatelizowal sprawe.
        > Niewazne. Ja tez. Przysiegalam Bogu. Wytrzymalam 3 dni. Nic nie dziala. Tylko
        > alkohol sie liczy.
        ______________________________________________________________________.
        Dzis wiem, ze w tym poczatkowym okresie bylo mi robic wszystko na opak,
        anizeli to, co do tej pory robilem. Ja tez myslalem, ze moi terapeuci
        mnie lekcewaza i ignoruja. Bylem wtedy wrazliwy i czuly (czyt. uczulony
        na wszystko i egoistyczny).
        Takze mowilem, ze jestem alkoholikiem, ale malo co w tym kierunku
        czynilem.
        Boga, ktorego obraz mialem wtedy w sobie unikalem w myslach i czynach,
        a jezeli juz mi szlo bardzo zle, wtedy chcialem tylko cos wyhandlowac...
        Dzis trzymam sie jak najblizej alkoholikow i oni mi pomagaja wraz z tym
        ich duchowym Programem Anonimowych Alkoholikow - AA...
        A...
      • wojtech451 Re: Nie mam juz do siebie sily 18.02.07, 09:39
        staraaglupia napisała:

        > Nie ufam juz sobie zupelnie, nie wierze w swoje postanowienia.
        > Przysiegalam Bogu. Wytrzymalam 3 dni. Nic nie dziala. Tylko alkohol sie
        liczy.

        Spróbuj terapii zamkniętej, trwa 6 tygodni, jest bezpłatna, dostaniesz L-4 (jak
        chcesz). Przez cały czas jesteś w osrodku pod opieką terapeutów, lekarza, wśród
        ludzi z takim samym problemem. W grupie jest łatwiej niż samemu. Polecam bo
        mnie pomogła. Tylko nie pisz, że jeszcze nie teraz bo praca, bo dom, bo
        rodzina, bo, bo, bo.... Nie ma w tej chwili nic ważniejszego od Twojego życia,
        które powoli przegrywasz!
        PS.
        Zmień "koparę" na "spychacz" i zacznij zasypywać doły.
    • e4ska Re: Nie mam juz do siebie sily 15.02.07, 21:43
      Słuchaj, a jak to bylo z tym piciem... bo we wrześniu, sprawdziłam, byłaś pełna
      entuzjazmu - jak i my wszyscy. Co sie stało takiego? Ile wytrwałaś? Jak ten twoj
      mężczyzna?

      Widzisz, płacz przed obcymi nie zda się na nic. Płakac należy przed sobą...
      poczucie ulgi - taki śmieszny moment - a potem - wraca chęc picia.

      Gdzie teraz jesteś?
      • staraaglupia Re: Nie mam juz do siebie sily 17.02.07, 11:50
        Co sie stalo? Od tamtego czesu udwalo mi sie wytrzymywac bez alkoholu do
        tygodnia. Zadnych powazniejszycg zapic ale i zadnej poprawy. Czasami mysle ze
        po prostu lubie sie mieszac z blotem, jakbym na nic lepszego nie zaslugiwala.
        Nigdy sie nie lubilam. Karanie sie za bycie za mala i za gruba zaczelo sie od
        anoreksji ktora mi matka wybila z glowy. Potem ciecie sie, regularne. Potem
        zaczelam palic. Po kryjomu ale sporo bo wiedzialam ze to jest zle. Do wodki
        dojrzalam powoli.Ale tak sie zpedzilam, ze juz tylko myslalam zeby sie zapic na
        smierc. Czy to jest tylko i wylacznie uzalanie sie nad soba? Czy to
        rzeczywiscie ma zwiazek z samozniszczeniem? Czy po prostu szukam
        usprawiedliwienia dla fizycznego uzaleznienia? Bo nie wiem. A chcialabym
        zrozumiec. Czy to sie w ogole skads bierze?
        • myszabrum Re: Nie mam juz do siebie sily 17.02.07, 12:04
          Jesteśmy podobne. Tyle, że ja już półtora roku nie piję :).

          I mam fajniejszego nicka :P. Zmień swojego. Co jak co, ale Twój nick zależy od
          Ciebie ;).
          • aniolparys Re: Nie mam juz do siebie sily 17.02.07, 12:13
            Co jak co, ale Mysza ma rację. Zobacz jak ją widzę oczami duszy:
            aniolparys.republika.pl/Myszabrum.html . A Ciebie... nie wyobrażam sobie.
            • myszabrum Re: Nie mam juz do siebie sily 17.02.07, 12:29
              Myślę, Parys, że to po prostu kwintesencja :))
          • staraaglupia Re: Nie mam juz do siebie sily 17.02.07, 12:47
            chyba za duza mysle. w szkole nazywali mnie Kopara bo kopalam doly. kiedy mam
            wielkiego dola, chce sie "zaleczyc" alkoholem, wtedy zmartwienie jest proste:
            nalog. Jak przetrwac kaca, jak wrocic do normy. Czy to ma sens? Czy ktos wie co
            mowie?
            • aaugustw Re: Nie mam juz do siebie sily 17.02.07, 13:09
              staraaglupia napisała:
              > ...jak wrocic do normy. Czy to ma sens? Czy ktos wie co mowie?
              _______________________________________________________________.
              Tak, ja wiem o czym Ty mowisz i kazdy inny alkoholik tez.
              Nie rezygnuj ze spotkan z nimi. Trzymaj sie ich blisko i duzo
              rozmawiaj na ten temat.
              Ja tez czulem sie wtedy tak, jakbym wyrzucony zostal z tego
              swiata.
              Pytasz; czy to ma sens? - Odpowiadam; To ma wielki sens.
              Tylko nie rezygnuj i nie zamartwiaj sie...
              A...
              Ps. Czasami mysle sobie, ze dla alkoholika najlepszym jest
              to motto: "Im gorzej, tym lepiej" ;-))
              Nie poddawaj sie. Przemieniaj dalej Twoja chorobe w zdrowie...
              Cierpliwosci...!
    • promocja_tys Re: Nie mam juz do siebie sily 16.02.07, 09:42
      Czesc staragłupia
      jest zima i deprecha, brak słońca i witamin... normalna sprawa że Cie gmnuie w
      czambuł. Po prostu musisz to przetrwac w sposóbh dla siebie najbardziej
      humanitarny. Byle do wiosny kochana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja