Dodaj do ulubionych

Jak piją "normalni"?????

10.03.07, 23:49
Zastanawiam się, jak widzą swoje picie tzw. "normalni", czyli ludzie, którym
nie potrzeba przemądrych terapeutów i aowskich ścisków? Odsunąwszy na bok
kwestię: kto jest, a kto nie jest alkoholikiem, czyli od kiedy zaczyna sie
alkoholizm, warto zadać sobie pytanie - jak to jest z nieabstynentem
niealkoholikiem, czyli ni psem, ni z wydrą.

Czytam oto namolnie odgrzewaną opinię zawodowego alkoholika, aaugusta: "Kto z
tych, tzw. "normalnych" robi sobie przerwy w piciu...!?
(jest okazja, wypijaja jeden, dwa a jak smakuje jeszcze jeden i
na tym oni koncza swe picie - ja zaczynalem...)"

Dziś byłam świadkiem towarzyskiej rozmowy przy zastawionym stole. Oczywiście,
alkohol. Ja nie piję - wiadomo. Ale jeden z uczestników stwierdza, że dziś nie
pije, a właściwie pije bardzo mało, ponieważ w karnawale miał tyle pijackich
imprez, że zwyczajnie nie ma chęci na gorzałę. Zamierza nie pić aż do długiego
weekendu - 1-3 maja. Pełne zrozumienie. Ciągnę temat - że kiedyś też, w
dawnych czasach, rezygnowałam ze spotkań czy np. nie piłam w ogóle lub trochę
z rozmaitych względów.
Jasne, przecież gdyby tak się człowiek nie ograniczał, to zostałby
alkoholikiem - stwierdza akurat niepijący.

Się zgodziłam ze stanowiskiem. Sama z góry zapowiedziałam, że nie piję, bo mam
problemy ze zdrowiem - prawda:)

Gdybyśmy sie swojego czasu trochę bardziej ograniczali, to nie zostalibyśmy
alkoholikami... ale nasze spece, które nikogo wyleczyć nie potrafią, gdyż
szkoda gadać, że tych dwa procent szkolonych trzymających abstynencję przez
trzydzieści lat, to jakiś sukces - spece tłumaczą w naukowych księgach
nadziewanych bzdurami, że wyznacznikiem alkoholizmu jest właśnie ...!!!
ograniczanie, robienie przerw itd.

Trzeba było się ograniczać, ale trochę wcześniej, zanim trzewia pokochały
aldehyd octowy rozcieńczany poranną wódeczką czy piwkiem.

Czemu szkoleni -"leczeni" - alkoholicy nie wiedzą nic o piciu "normalnych"?
Siedzą w tych swoich gettach, z klapkami na oczach, a życie ucieka im przez
palce.
Obserwuj wątek
    • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 01:16
      "Ale jeden z uczestników stwierdza, że dziś nie
      > pije, a właściwie pije bardzo mało, ponieważ w karnawale miał tyle pijackich
      > imprez, że zwyczajnie nie ma chęci na gorzałę. Zamierza nie pić aż do długiego
      > weekendu - 1-3 maja."

      Wyznaczanie sobie terminow abstynenckich,to zazwyczaj jak pierwsze
      kichniecia,przed nadchodzaca ciezka grypa;)
      Kazdy,kto jakis problem zaczyna u siebie dostrzegac,a nic konkretnego nie
      podejmuje aby go rozwiazac,moze w szybkim czasie,stac sie sam,jego czescia:)

      Wtedy to,wyznaczenie terminu,nie sprawia problemu...mowi sie po prostu:

      " nie piję, bo mam problemy ze zdrowiem - prawda:) "

      PS.
      Jak widza normalni swoje picie ?
      Zagladnalem dzisiaj do kilku lokali,ludzie pija,jedza,rozmawiaja,smieja sie,
      nie zauwazylem by ktos zastanawial sie nad swoim piciem,tak samo jak nikt nie
      zwraca uwagi,ze musi oddychac powietrzem;)
    • tenjaras Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 06:58
      dokładnie jak napisał Tranzyt - tylko w tematach, z którymi mamy problemy,
      robimy jakąś refleksję

      żeby kupić nowego kompa i zajrzeć na to forum, musiałby się obecny popsuć
      żeby kupić nowy fotel pod tyłek, musiałby się obecny rozwalić, niekoniecznie
      rozwalać...

      alkoholizm to coś takiego właśnie jak ten rozwalający się fotel pod tyłkiem,
      ale jeszcze można siedzieć, a gdy ktoś zwróci uwagę - fotel ci się rozwalił, to
      albo zaprzeczasz, że jakby się rozwalił, to by nie dało się siedzieć, albo
      minimalizujesz, że jeszcze jakoś się da siedzieć i zapewnisz, że na pewno
      wkrótce kupisz sobie nowy, nawet zorientujesz się, gdzie jest sklep, jakie są
      ceny, zrobisz wszystko oprócz wymiany foteli i usiądziesz na rozklekotanym w
      poczuciu dobrze wykonanej roboty, z ulgą i zadowoleniem :-)
      nikt ci nie wmówi, że siedzenie na tym fotelu jest nieprzyjemne..

      zaciekawiło mnie e3ska po co mówiłaś o tym, że kiedyś w jakiś tam sposób
      traktowałaś swoje picie, człowiekowi, który w jakiś tam sposób traktuje swoje

      i dlaczego tak ważne było zdanie kogoś, kto zna się na alkoholiźmie tak, jak na
      grzybicach kopyt wielbłądzich w Somalii, że aż je tu zacytowałaś...

      po co pokazujesz, że Twoje postępowanie jest ponad wiedzę ludzką gromadzoną
      całymi pokoleniami? co to ma udowodnić? komuś takiemu jak wez.sie, że jest
      bezpieczna? komuś takiemu jak ja, że dopiero teraz zwiariowałem?
      • janulodz Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 08:42
        jaras napisał:
        i dlaczego tak ważne było zdanie kogoś, kto zna się na alkoholiźmie tak, jak na
        grzybicach kopyt wielbłądzich w Somalii, że aż je tu zacytowałaś...

        Jedynym cytowanym przez Eskę był August. No, no, no
      • addicted11 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 09:36
        To wlasnie normalni ludzie ograniczaja sie w piciu, tylko robia to intuicyjnie
        i bez wiekszeo wysilku, a alkoholik dlatego ogranicza ze chce byc "normalny"
        czyli wlasnie ogranciczac.

        Wierutna powtarznana bezmyslnie bzdura o "nieograniczaniu" alkoholu przez ludzi
        normalnych.
        Alkohol to srodek chemiczny, na osobe pijaca niewiele czy razdko dziala juz w
        niewielkich ilosciach 9 nawet jeden drink czy jedno piwo juz powoduje szumek w
        glowie),]
        "Normalny" ogranicza sie z innych powodow co alkoholik- po prostu nie chce
        tracic kontroli nad soba ( bo jest swiadom dzialania chemii)
        albo nie moze sobie na to pozwolic 9 bo ma np na drugi dzien do pracy.

        Alkoholik ogranicza sie bo chce udowodnic sobie i innym ze jest normalny.

        Przeciez naturalne jest, ze jak ktos lubi pic to sie z natury mniej ogranicza
        niz inni bo wlasnie lubi pic.

        Ja bym powiedzial, ze nie ograniczanie sie jest wskaznikiem problemu tylko
        ograniczanie sie bez powodzenia; nie w fakcie lezy sedno tylko w
        nieskutecznosci.
        • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 10:30
          addicted11 napisał:
          > To wlasnie normalni ludzie ograniczaja sie w piciu, tylko robia to
          intuicyjnie
          > i bez wiekszeo wysilku


          -piszesz,ze ci normalni intuicyjnie ograniczaja picie,i robia to,bez wiekszego
          wysilku...
          Pamietasz czy zmyslasz ?:)

          Ciekawe...a jak myslisz,co musza np. ograniczac INTUICYJNIE z wiekszym
          wysilkiem,moze seks...;)?
          Tylko nie zmyslaj,jak nie pamietasz;)))
          • deoand Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 10:52
            ano normalni pija normalnie ....... jak sama nazwa wskazuje ...

            a alkoholicy pija nienormalnie i normalnie pic juz nie będą

            i niestety dyskusja o normalności wśród nienormalnych jest jak
            dyskusja ślepego z głuchym o kolorach ....

            ale co sie chciało to sie ma ....

            deo
            • e4ska Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 11:09
              Deo, pewnie myślisz, że strasznie alkoholik cierpi, bo pić nie może... nie, nie
              cierpi, a nawet czerpie z niepicia występną satysfakcję - nie musi miec ani
              kaca, ani w zrzutce uczestniczyć.

              Ponieważ nie ma wyraźnej granicy między pijącymi a alkoholikami, dyskusja jest
              jak najbardziej na miejscu. Każdy powinien się ograniczać - skoro picie sprawia
              ludziom przyjemność - choćby towarzyską czy smakową. Wedle terapeutów
              "smakowanie" jest pochodną uzależnienia, ale mnie smakowało wino - od zawsze,
              byle mocne i czerwone.

              Moi stryjowie i ojciec - starzy bardzo ludzie lub szacowni nieboszczycy, prawie
              niepijący: zawsze, kiedy zdarzyło sie im siadać do stołu, zalecali sobie i
              bliskim ostrożność w piciu. Ograniczali się, dawkowali, wiedzieli, ile mogą
              wypić - smakowali wina z własnej piwnicy, nalewki przepiękne, trunki w
              kształtnych butelkach, śmiali się, opowiadali i byli przekonani, że dzięki
              "pocieszycielce" spędzili dobrą noc - ku radości i pokrzepieniu ducha... co,
              pewnie nie mieli porządku w emocjach???:)
              A ja przestałam się ograniczać, kiedy zaś próbowałam, było po ptokach.

              Chodzi o to, by nie straszyć wpadających na uzależnień stronki, że jak się
              ograniczasz, to "witaj w klubie". Mitologia już była - grecka. W piątej
              podstawówki.
              • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 12:03
                e4ska napisała:
                > Chodzi o to, by nie straszyć wpadających na uzależnień stronki, że jak się
                > ograniczasz, to "witaj w klubie".

                -E4ska,ale mam nadzieje,ze zgodzimy sie w jednym,z moich skromnych obserwacji
                zauwazylem,ze to wlasciwie ci najbardziej rasowi alkoholicy sa dopiero
                prawdziwymi aptekarzami we wlewaniu w siebie alkoholu,oni to dopiero potrafia
                ograniczac,odmierzac,dawkowac...rzadko przecholowuja,pija calymi latami
                w "tajemniczym"(im tylko znanym)tempie,doskonale wiedza,np.pol litra wody
                dziennie i kilka piw to miara,granica,
                nie wypija wiecej,bo wiedza,moze im zaszkodzic...a pic jutro tez trzeba ;))
            • janulodz Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 11:13
              Znam wielu normalnych, którzy pili pod rząd na kilku imprezach, a potem robili sobie przerwy i pili, albo mniej, albo wcale i wtedy kiedy chcieli kończyli. Czasami rzygali, czasami mieli kaca, ale nie musieli klinować, nie urywał im sie film, nie pili w samotności, w pracy, nie wsiadali po pijaku do samochodu i mogli bez żalu wstawić napoczętą butelkę do barku na długi, długi czas.
              Ja tak nia miałem, co nie znaczy ,że wszystkich trzeba mierzyć tą samą miarą. Jakby tak było to 100% populacji byłoby alkoholikami.
              Trochę im zazdroszczę. Normalności.
              • deoand Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 11:54
                Deo, pewnie myślisz, że strasznie alkoholik cierpi, bo pić nie może... nie, nie
                cierpi, a nawet czerpie z niepicia występną satysfakcję - nie musi miec ani
                kaca, ani w zrzutce uczestniczyć.

                nie wiem czy strasznie czy nie ... ale cierpi skoro podejmuje temat
                o normalnosci ... czyli normalnego picia ....

                zreszta kazdy w jakis tam sposób cierpi jak nie może robić tego co
                kiedys robił i lubił .....
                no po to sa terapie , żeby alkoholik oszukał siebie czytaj swój
                organizm i się cieszył albo udawał , że się cieszy z faktu , że
                nie pije ....

                oczywiście to prawda , że nie ma kaca , że nie traci ale nie
                myśl sobie ...zadra zawsze w sercu tkwi ....

                nie pale lat 13 ... i sie ciesze z tego faktu , nie kupuje
                papierosów , nie mam suchosci w ustach - tępie papierosników co mi
                sprawia satysfakcje ... bo jak wiesz wredny jestem ....

                ale zadra w sercu zawsze tkwi ... jak sobie przypomne 20 lat temu
                pub w Anglii jedna pinta i Rothmans do tego ... to było cos ....

                tfu ... a kysz ...

                stąd takie marzenia nawet pod postacia dyskusji o normalnosci
                świadczą o tej zadrze , która tkwi i tkwić bedzie do końca
                życia ... u mnie zreszta też ...
                cała sztuka polega na tym ... jak sobie z tym poradzic i aby
                mgliste marzenie powrotu do normalnosci ... nie stało sie faktem ...

                bo po prostu ... nie ma powrotu do normalności dla nienormalnych ...

                Eska o kto ci kazal nie słuchac sie starszych ... to dobrze ci
                tak ... zawsze mówie starszych słuchać i nie wymądrzac sie
                młodzieży ...

                inna sprawa --
                • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 15:09
                  deoand napisał:
                  > nie wiem czy strasznie czy nie ... ale cierpi skoro podejmuje temat
                  > o normalnosci ... czyli normalnego picia ....

                  -Deoand,przeciez samo podjecie jakiegos tematu nie musi byc zaraz rownowazone
                  (chyba ze terapeutycznie;) z cierpieniem.Poprzez postawienie takiej tezy,i w
                  takim stylu jak tego Ty dokonujesz powyzej,mozna przeciez wyrzadzic komus duzo
                  szkody,osoba roztrzesiona i nieprzygotowana,slaba emocjonalnie,przyznaje ci
                  np.racje,i co ?...i kupiona.Zaczyna debatowac i analizowac nad
                  cierpieniem,ktorego wogle nie odczuwala i nie odczuwa.Wgadano jej :)


                  -piszesz dalej taka sama nieprawde,stwierdzasz ze:

                  > zreszta kazdy w jakis tam sposób cierpi jak nie może robić tego co
                  >
                  > kiedys robił i lubił .....

                  -To stwierdzenie w odniesieniu do alkoholizmu to kompletny
                  nonsens,uzaleznienie od alkoholu to specyficzna choroba,jedyna w swoim
                  rodzaju,alkohol w swoim zyciu probuje prawie kazdy,nieliczni z nich zaczynaja
                  pic duze ilosci,a z kolei z tych,tez tylko niektorzy zachorowuja na alkoholizm.

                  Zaden alkoholik nie pil alkoholu,poniewaz LUBIL pic.Alkoholik pije bo musi.
                  Musi pic,poniewaz tylko po wypiciu alkoholu jest zdolny funkcjonowac jako tako
                  w zyciu.


                  -dalej twierdzisz w/g mnie kolejna nieprawde:

                  > no po to sa terapie , żeby alkoholik oszukał siebie czytaj swój
                  > organizm i się cieszył albo udawał , że się cieszy z faktu , że
                  > nie pije ....

                  -najgorsze co mozna zrobic to dalej siebie oszukiwac,Deoand!,alkoholik
                  potrzebuje PRAWDY i tylko prawdy o sobie,jak nie uda mu sie jej
                  znalezc,obojetnie gdzie i jak,nie wyzdrowieje,czyt.,nie wytrzezwieje,i predzej
                  czy pozniej pojdzie sie napic i zapalic Rothmansa w jakims pubie angielskim;))


                  Deoand!,zobacz,wrecz cie wywoluje:),piszesz:

                  > oczywiście to prawda , że nie ma kaca , że nie traci ale nie
                  > myśl sobie ...zadra zawsze w sercu tkwi ....

                  -w moim sercu nie tkwi zadna zadra,nie pojmuje o czy Ty piszesz...:(
                  wytrzezwiec,znaczy zrozumiec swoj blad,dostrzec piekno trzezwego zycia,zycia
                  nieuzaleznionego,wyjscia z niewoli do wolnosci,co mam zalowac z czasow picia ???
                  Co,pytam...???
                  wiem,ze napisalem teraz banalnie,ale zrozumiale dla tych co tu zagladaja ;)


                  -Deoand,czy Ty zyjesz caly czas na jakims scisku ?,piszesz:

                  > nie pale lat 13 8... ) ale zadra w sercu zawsze tkwi ... jak sobie przypomne
                  20 lat temu
                  > pub w Anglii jedna pinta i Rothmans do tego ... to było cos ....
                  >
                  > tfu ... a kysz ...

                  -moze dlatego biegacie kilka raza w tygodniu przez 30/40 lat na terapie,
                  nie mozesz sie odgonic od naciskow,czyli rzeczywiscie,wszystko wskazuje na to...
                  ze jak raz nie pojdziesz,to zapijesz!!!?

                  Deoand pisze dalej,a mi wlosy staja na glowie:

                  > stąd takie marzenia nawet pod postacia dyskusji o normalnosci
                  > świadczą o tej zadrze , która tkwi i tkwić bedzie do końca
                  > życia ... u mnie zreszta też ...

                  -A U MNIE NIE!!!!!!!
                  YES!!!!!!YES!!!!!!!YES!!!! :))))))))))))))
                  Samolubnym ?Ach!Tylko tak ciut,ciut,ciut ;)

                  -Deoand,lubie Cie czytac :))),piszesz:

                  > cała sztuka polega na tym ... jak sobie z tym poradzic i aby
                  > mgliste marzenie powrotu do normalnosci ... nie stało sie faktem ...

                  -ha!ha!ha!...auc...he!he!he!...:)))tak mi cie szkoda ;)biedny Ty,z ta terapia :)
                  a nie mowilem,ze trzeba sluchac sie starszych i omijac sady,znachorow ;),
                  szpitali i wszelkich tam takich,jak ognia piekielnego,bo jeszcze boze moj
                  kochany stanie sie faktem i jaki zly urok pozostanie na Tobie...;)

                  -widze,lubisz pomachiwac i pozdrawiac,na pozegnanie,szkoda tylko ze sam nie
                  dostrzegasz dokad fruniesz, kamikadze tez uwierzyli w boskosc cesarza,a ile i
                  co im naobiecywal...jak to bylo jeszcze raz z ta Sila Wyzsza w AA...znajdz cos
                  sobie sam :))))


                  > ale to nie to panie Prohaska ... hahahahahahah
                  > pzdr deo

                  Pozdrowienia dla lecacego Kamikadze;),Tranzyt ze swojego Szczytu:)
                • e4ska Re: Jak piją "normalni"????? 12.03.07, 23:37
                  Pomyślałam - nad sprzecznością: naprawdę cieszę się z niepicia, więcej,
                  poznawanie świata w trzeźwy sposób bardzo mi pasuje, więc dlaczego - żal?

                  Żal młodości, tej beztroskiej i pełnej entuzjazmu... nie mylmy nałogu z naszymi
                  cudnymi latami... Nie jestem Jarasem, żebym przekreślała lekką ręką trzydzieści
                  lat życia... wrzucała słodycz dawnych przygód w czarną dziurę, kaleczyła
                  autobiografię. Jedną jedyną - moją.

                  Ale teraz - nie piję - nie palę:) - a to, co odchodzi dalej, jest coraz bardziej
                  kochane - łącznie z flaszeczką koniaku, który z kuzynką mą trzymałyśmy w
                  malinowych krzakach, żeby nam nikt nie wypił - i raczyłyśmy sie cichcem, w
                  lipcowym słoneczku, zagryzając malinami i nabywając rumieńców - od gorąca i od
                  brandy.

                  Czy bym teraz piła, czy nie - tamto nie wróci.
                  Nadejdzie znów lato - z malinami

                  ale to nie to panie Prohaska ...

                  • addicted11 Re: Jak piją "normalni"????? 13.03.07, 09:02
                    e4ska napisała:

                    > Pomyślałam - nad sprzecznością: naprawdę cieszę się z niepicia, więcej,
                    > poznawanie świata w trzeźwy sposób bardzo mi pasuje, więc dlaczego - żal?
                    >
                    > Żal młodości, tej beztroskiej i pełnej entuzjazmu... nie mylmy nałogu z
                    naszymi
                    > cudnymi latami... Nie jestem Jarasem, żebym przekreślała lekką ręką
                    trzydzieści
                    > lat życia... wrzucała słodycz dawnych przygód w czarną dziurę, kaleczyła
                    > autobiografię. Jedną jedyną - moją.
                    >
                    > Ale teraz - nie piję - nie palę:) - a to, co odchodzi dalej, jest coraz
                    bardzie
                    > j
                    > kochane - łącznie z flaszeczką koniaku, który z kuzynką mą trzymałyśmy w
                    > malinowych krzakach, żeby nam nikt nie wypił - i raczyłyśmy sie cichcem, w
                    > lipcowym słoneczku, zagryzając malinami i nabywając rumieńców - od gorąca i od
                    > brandy.
                    >
                    > Czy bym teraz piła, czy nie - tamto nie wróci.
                    > Nadejdzie znów lato - z malinami
                    >
                    > ale to nie to panie Prohaska ...

                    dokladnie to samo mysle.
                    kiedy wspominam dawne, bardz fajne- nie boje sie tego okreslenia- imprezy mocno
                    alkoholwe, ktore jednak byly czyms wiecej niz piciem
                    byly celebracja, wspolnym towarzyskimi eskapadami i lapie sie na nostalgii za
                    tymi czasami
                    to uswiadamiam sobie, ze ten sam alkohol niestety nie przywroci mi tych czasow.
                    nie wroci drugi raz rok 1991, Red hot chili peppers nie wyda drugi raz czwartej
                    plyty, przy ktorej fajnie sie pilo piwo.
                    moge udawac i oszukiwac sam siebie zycja w iluzjach i wspomnieniach i pic w
                    uludzie, ze to " prawe tak samo jak kiedys"- co tez w ostatnim okresie picia
                    robilem, uparcie nawet wracajc w miejsca milych wspomnien, na sile sklecajac
                    czy organizujac stare gruoy towarzyskie i powtarzajac rytualy ktore to mialy
                    wrocic mnie w te czasy.
                    jednak te czasy nie powroca juz jak to spiewal Rysiek riedel, chciazbym kuoil
                    takie samo tanie wino 9 gdybym znalazl takie), sprosil tych samych ludzi((
                    gdyby wszyscy przyszli) i gdybysmy poszli w to samo miejsce ( jesli jest
                    podobne do kiedys)
                    to przeszlosc.
                    smutne ale prawdziwe.
                    i moze o te prawde chodzi w trzezwosci?
                    • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 13.03.07, 10:55
                      I dobrze,ze to se juz ne vrati,Pane Havranek :)))...
                      kto kocha zyc musi ciagle wymyslac cos nowego;)

                      Tez mile wspominam lata minione,szczegolnie te jazdy taxi po calej
                      Polsce...Novotele:Wroclaw, Skalny,Solny,ten barek w W-wie Czarny Kot...,
                      Rosje,Lwiw,Baracholki i handlarzy,Kijew-jubilerzy i brylanty;),Gruzini
                      milionerzy,w Bucarestii-Hotel Nord,do obslugi siedmiu kelnerow,Intercontinental-
                      wymiany,Hotelik Buccegi,Gara-przerzuty fajek,rumunskich Otenczykow-slyna z
                      tego,ze Cyganie chowali swoje kury przed nimi,niezapomniane wieczory na plazach
                      morza Czarnego,Hotele pelne angielskich teatralnych emerytek,Sofija-Vitosza-
                      Roulette i milion policjantow,Instanbul,jugoturki,bazar ,srebro,azotan i
                      plaszcze skorzane z piwnicznych fabryczek,cala piekna Jugoslawia-i morze wina w
                      Belgradzie,"patelnia" w Budapeszcie-piekniejszy od Wiednia,czy dysko na
                      Gelercie,a dyskos nad Ballatonem,Deutschland-nie lubilem,Niemcow tak sobie;)
                      Marki-najbardziej,kochana Praha-elitarne dysko na stateczku,Venecja-
                      i "bajeczna" wymiana rubli w malym hoteliku,Wieden-Mexiko,zloto,zegarki,dobre
                      jedzenie,a wszedzie gdzie noge postawilem byla muzyka i wino...w sumie to
                      grube,grube dlugie lata zycia!setki poznanych,fajnych ludzi,ucieczki,poscigi i
                      smiechy,lapowki,...i,i,i cale ksiegi przeroznych wspomnien... :)

                      Alkohol byl wszedzie i zawsze,po prostu byl,w walizce,w hotelu ,na kazdym
                      barku.Nie zwrocalo sie uwagi na alkohol,tak jak na powietrze :)
                      Na picie alkoholu nie zwracalo sie szczegolnej uwagi,bylo nieodlaczna strona
                      zycia,gry,handlu,znajomosci,przyjazni,prawie wszystkiego.Kace byly czyms
                      najnormalniejszym w swiecie,mieli je wszyscy ktorych znalem.Po mocnym piciu
                      byl bol glowy.Normalka.To wszystko.Jakies duchy,czary mary,ciche 12 za plecami
                      kroki i te wszystkie bzdety...to jakos nie bylo w moim programie;)))Ten kto to
                      powymyslal,to dopiero musial byc skomplikowany typ...

                    • aaugustw Re: Jak piją "normalni"????? 13.03.07, 19:22
                      addicted11 napisał:

                      > e4ska napisała:
                      > > Żal młodości, tej beztroskiej i pełnej entuzjazmu... nie mylmy
                      nałogu z naszymi cudnymi latami... Nie jestem Jarasem, żebym przekreślała
                      lekką ręką trzydzieści lat życia... autobiografię. Jedną jedyną - moją.
                      - - - - - - - -
                      Eska i Addi (dlaczego takze Addi - zobacz na koncu postu).
                      Tak pisza ludzie, ktorzy zlosliwie udaja ze nie wiedza o co chodzi,
                      albo faktycznie nie czuja do konca pulsu tego swiata...(!?)
                      W Waszym przypadku podejrzewam jedno i drugie...! - Przypomne zatem
                      jedna z nauk AA:
                      Przyszlosc buduje sie z doswiadczen przeszlosci...
                      (alkoholicy maja ulatwione zadanie dzieki ich Programowi AA).
                      Tak doswiadczona osoba jaka jest, np. Jaras, czy inny uczestnik
                      Wspolnoty AA, bynajmniej nie przekresla swych minionych lat,
                      lecz realnie czerpie z nich nauke...
                      Tego jednak nie moge powiedziec o Was, kiedy czytam te slowa...
                      Tak postepuja ludzie, ktorzy nie potrafia zyc dniem dzisiejszym, albo
                      nie potrafia pogodzic sie z przemijaniem czasu...!
                      Tacy ludzie po latach dopiero chwala sobie terazniejszosc, gdyz nie
                      moga oni dopasowac sie, np. do roli matek (ojcow), babc, (dziadkow), itd... :-(
                      _______________________________________________________________________.
                      > e4ska napisała dalej:
                      > > Ale teraz - nie piję - nie palę:) - a to, co odchodzi dalej,
                      jest coraz bardziej kochane - łącznie z flaszeczką koniaku, który
                      z kuzynką mą trzymałyśmy w malinowych krzakach, żeby nam nikt nie wypił...

                      > (Addi napisal):
                      > dokladnie to samo mysle.
                      ____________________________________________________________________.
                      Ile stresu musialyscie miec wtedy i ile troski o te butelke, ilez tam
                      musialo byc negatywnych uczuc; wstydu, konspiracji, itd...
                      Ile lat musialo uplynac, aby dzis chwalic sobie takie beznadziejne dni...!?
                      Czy to jest szczesliwe zycie - zycie z przeszloscia...!?
                      A...
                      • addicted11 Re: Jak piją "normalni"????? 13.03.07, 19:27
                        aaugustw napisał:

                        >
                        > Ile stresu musialyscie miec wtedy i ile troski o te butelke, ilez tam
                        > musialo byc negatywnych uczuc; wstydu, konspiracji, itd...
                        > Ile lat musialo uplynac, aby dzis chwalic sobie takie beznadziejne dni...!?
                        > Czy to jest szczesliwe zycie - zycie z przeszloscia...!?
                        > A...


                        wcle nie ubarwiam anie nie koloruje przeszlosci.
                        moze Ty miales inaczej ale dla mnie alkohol do pewnego momentu nie stanowil
                        realnego problemu, lubilem pic i wcale to nie bylo beznadziejne.
                        dalej juz inaczej, ale wtedy- nie
                        • aaugustw Re: Jak piją "normalni"????? 13.03.07, 19:45
                          addicted11 napisał:
                          > wcle nie ubarwiam anie nie koloruje przeszlosci.
                          > moze Ty miales inaczej ale dla mnie alkohol do pewnego momentu nie stanowil
                          > realnego problemu, lubilem pic i wcale to nie bylo beznadziejne.
                          > dalej juz inaczej, ale wtedy- nie
                          _________________________________________________________.
                          Pytalem czy mozna byc szczesliwym, zyjac przeszloscia...!?
                          A...
              • baasil Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 12:22
                alkohol wynaleźli ludzie-dla ludzi.dla pijących "normalnie" jest jedną ze
                składowych części życia,np.dodatkiem do dobrej zabawy,sposobem na
                relaks,stres,itp.,podobnie jak inne składniki
                życia,np.basen,rower,działka,hobby,sport(amatorski),solarium,etc.i
                pijący "normalnie" nie zastanawia się,nad tym - bo jak jest alkohol, to ok.,a
                jak go nie ma, to też jest ok.(tak jak z basenem,solarium,etc.)można to
                lubić,ale da się bez tego żyć."nienormalność"pojawia się w momencie,kiedy
                alkohol(każda inna używka też)zaczyna stawać się niezbędnym składnikiem
                życia,esensją,czymś bez czego trudno sobie wyobrazić egzystencję.a ponieważ nie
                można uchwycić tej granicy-kiedy wpada się w uzależnienie,a pewne objawy
                mogą,powtarzam mogą-nie muszą na to wskazywać(np.robienie przerw w
                piciu).dlatego też,by zapobiec wpadnięciu w uzależnienie warto zwracać na to
                uwagę.i tych symptomów jest tak wiele,że w zasadzie dla chcącego, każdy jeden
                będzie świadczył już o uzależnieniu,a dla innego,wszystkie do kupy nie będą
                świadczyły o niczym.bo,alkoholizm jest nielogiczny.jeden ma "tak",a drugi "na
                odwrót"-zarówno z piciem,jak i z trzeźwieniem.
                ja czasami na imprezie,gdzie się pije(i to czasem ostro-pod stół)- na
                pytanie "czemu nie pijesz?",odpowiadam"bo jestem alkoholikiem".i bardzo łatwo
                wtedy zauważam,poprzez reakcje ludzi,kto jest tym "normalnie" pijącym,a kto już
                nie.
    • zyg_zyg_zyg Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 14:00
      > szkoda gadać, że tych dwa procent szkolonych trzymających abstynencję przez
      > trzydzieści lat, to jakiś sukces - spece tłumaczą w naukowych księgach

      e4ska, skad te dane?
      zrobilas ankiete wsrod swoich sasiadow...?
      • deoand Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 16:46
        tranzyt ... ty jesteś kobietą czy meżczyzną ???

        bo przynajmniej piszesz coś jak kobieta ....

        Jaka nadzwyczajna choroba .... zwykłe banalne , świńskie plebejskie .
        prozaiczne typowe uzależnienie ... takie jak narkotyki palenie
        papierosów czy lekomania ....

        Alkohol pije alkoholik bo musi ....
        kiedy jak już jest uzależniony i rano biegnie po alkohol ... ale
        żeby sie uzależnić pił bo lubił sie napic - później zaczęło mu to
        smakować i na końcu masz baba placek - alkoholik ...

        z tym musi to tak tez nie do końca ... nawet jeśli już
        alkoholik ... jak chce albo właśnie jak musi to sie nie napije i
        mimo długiego ciągu dojdzie do zero alkoholu w wydychanym
        powietrzu ...

        Tranzyt .. oczywiście dla siebie możesz mieć racje i święcie wierzyc
        w to co piszesz czyli w to co ci powiedziano na terapii czy w aa

        i ok ... nie będę przecież oblekał ciebie z tej widac potrzebnej
        tobie iluzji zastepczej , która pozwala ci życ w trzeźwości ....
        i chwała tobie ....

        choc oczywiście dla mnie pachnie to na kilometr fałszem ...
        ... bo po prostu ja mam inna filozofie ...

        nie palę bo nie moge .... i tyle ... a zawsze z przeszłości
        pamięta się chwile miłe a wypiera te nieprzyjemne ....

        i niestety te miłe wspomnienia z czasów picia ... bywa że nawracają
        i wtedy różnie bywa ... Siła Wyższa czyli albo Bóg czuwa nad Toba
        i nie napijesz się albo nie i po tobie ....

        w Alkoholiźmie i innych nałogach cała wojna toczy sie o ten
        PIERWSZY KIELISZEK - PAPIEROS _ CUG czy tam o cos innego ...

        Wypiłas - koniec ...

        i wszelkie teorie ida precz ... czego nie życze ani Tobie ani sobie
        ani nikomu innemu kto akurat nie może pić palic czy ćpać ...

        pzdr deo

        • e4ska Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 19:02
          "tranzyt ... ty jesteś kobietą czy meżczyzną ???"

          Kobietą, kobietą - lubi kręcić:))) W dodatku ma w szafie garniaków sznur -
          marnują się może bez odpowiedniego grzbietu?:(
          Na wszelki wypadek - Tranzytowi spóźnione ośmiomarcówki z ładnym tulipankiem -
          od Eski, też kobiety... bez procentowego załącznika, co zrozumiałe.
          • aaugustw Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 19:13
            e4ska napisała:
            > "tranzyt ... ty jesteś kobietą czy meżczyzną ???"
            __________________________________________________.
            A czy to wazne...!? - Jestes przeciez mezatka....!!
            Najwazniejszym jest, ze to trzezwiejacy czlowiek..!
            A... ;-))
            Ps. "Dwa swiaty znajduja sie w czlowieku;
            kobieta i mezczyzna" - (Paracelsus)
          • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 20:45
            e4ska napisała:

            > "tranzyt ... ty jesteś kobietą czy meżczyzną ???"
            >
            > Kobietą, kobietą - lubi kręcić:))) W dodatku ma w szafie garniaków sznur -
            > marnują się może bez odpowiedniego grzbietu?:(

            -jak kto kreci,tak sie skreci,widze ze moze chcesz se poprzymierzac ?;)))

            > Na wszelki wypadek - Tranzytowi spóźnione ośmiomarcówki z ładnym tulipankiem -
            > od Eski, też kobiety... bez procentowego załącznika, co zrozumiałe.

            -czyli dostane:
            1)...tez kobiete :)
            2)tulipana i
            3)osmiomarcowki(z kotami?;)

            ciekawe za co ?chyba za przymiarki ?:)))









        • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 21:54
          deoand napisał:

          > tranzyt ... ty jesteś kobietą czy meżczyzną ???
          > bo przynajmniej piszesz coś jak kobieta ....

          -ja pisze jak kobieta....czyli,jak Twoja zona?,jak terapeutka?,jak Twoja
          adwokatka?no...chyba nie...kochanka???,nieee,to u Ciebie odpada,
          nie zapomnij tylko poruszyc ten temat na konsultacjach terapeutycznych,
          spotkaniach AA,czort wie co moze sie za tym kryc,
          NIC NIE BAGATELIZUJ...tak brzmi KROK NR ZERO(na pewno jeszcze nie przerobiles;)


          > Jaka nadzwyczajna choroba .... zwykłe banalne , świńskie plebejskie .
          > prozaiczne typowe uzależnienie ... takie jak narkotyki palenie
          > papierosów czy lekomania ....
          > Alkohol pije alkoholik bo musi ....
          > kiedy jak już jest uzależniony i rano biegnie po alkohol ... ale
          > żeby sie uzależnić pił bo lubił sie napic - później zaczęło mu to
          > smakować i na końcu masz baba placek - alkoholik ...
          >
          > z tym musi to tak tez nie do końca ... nawet jeśli już
          > alkoholik ... jak chce albo właśnie jak musi to sie nie napije i
          > mimo długiego ciągu dojdzie do zero alkoholu w wydychanym
          > powietrzu ...

          -AAugustw,sam widzisz,pusc tylko Takiego:)za miedze,do pepikow,zrozumieja i co ?
          skompromituje cala galaz,albo powiedzmy pien AA w Polsce, takie skroty
          wypowiadac,i to po tylu powtorkach;)


          > Tranzyt .. oczywiście dla siebie możesz mieć racje i święcie wierzyc
          > w to co piszesz czyli w to co ci powiedziano na terapii czy w aa

          -mam kumpla,on pil w towarzystwie gdzies ok.dwa,trzy dni,potem wyszukiwal sobie
          u kogos znajomego z wolna chata jakas kanape,dawal forse na kilkadziesiat
          butelek alkoholu i zapadal w spiaczke alkoholowa,budzil sie tylko od czasu do
          czasu zeby wypic setke,dwie...i znowu zasypial,w takim stanie trwal ze dwa
          tygodnie,niekiedy cos przekasil,nigdy sie nie awanturowal,nie krzyczal,nie
          rozrabial,byl czysty,i chudl w zastraszajacym tempie,za kazdym razem po uplywie
          tego czasu stwierdzal ze ma dosyc i konczyl picie,i spiaczke,i wracal do
          swojego zycia...zarl wtedy jak kon,polykajac specialne dla sportowcow tabletki
          na przybranie masy ciala...
          w czasie jego "spiaczki" nie mozna bylo sie prawie z nim porozumiec...podobnie
          jak z Toba dzisiaj ;)))

          • deoand Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 22:28
            tranzyt coś nie rozumiem twojej mysli przewodniej ... rozmawiamy z
            soba tak jak człowiek z małpą w Zoo ....

            oczywiście ja uważam siebie za normalnego człowieka a ciebie za
            małpke za kratkami ... ty akurat pewno odwrotnie ...

            nie zbliżymy stanowisk ...trudno ...

            każdy pozostanie przy swoim poglądzie na chorobe alkoholowa i
            alkoholików ...

            Zawsze mnie śmieszy posługiwanie się przez alkoholików jednostkowymi
            przykładami najczęsciej wymyslonymi na własny użytek w celu
            dowiedzenia jakies tezy .. tylko jakiej ...

            znałem goscia co wyskoczył z ósmego pietra po pijaku i przeżył ...

            i czego to niby dowodzi , że bezpiecznie jest wyskakiwac z ósmego
            pietra czy że przed skokiem trzeba się napić ...

            dowodzi to tylko tego , że gośc miał piekielne szczęście i akurat
            wtedy jeszcze Bóg go nie chciał ...

            ale ja postawie wszystkie orzechy przeciwko dolarom , ze jak ty
            tranzyt wyskoczysz z ósmego piętra to zostaniesz jeśli nie mokrą
            plamą to śp .Tranzytem ...
            • tranzyt80 Re: Jak piją "normalni"????? 12.03.07, 00:02
              deoand napisał:
              > znałem goscia co wyskoczył z ósmego pietra po pijaku i przeżył ...
              >
              > i czego to niby dowodzi , że bezpiecznie jest wyskakiwac z ósmego
              > pietra czy że przed skokiem trzeba się napić ...
              >
              > dowodzi to tylko tego , że gośc miał piekielne szczęście i akurat
              > wtedy jeszcze Bóg go nie chciał ...
              > ale ja postawie wszystkie orzechy przeciwko dolarom , ze jak ty
              > tranzyt wyskoczysz z ósmego piętra to zostaniesz jeśli nie mokrą
              > plamą to śp .Tranzytem ...


              •Re: Własna droga
              deoand 21.11.06, 11:11
              "na takie tam ... to ja odpowiadam - znam takiego co spadł z ósmego
              pietra i sie nie zabił i prawie nic mu sie nie stało ... czyli
              znaczy sie bezpiecznie mozna skakac ........

              no to skocz eska !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"



              Re: wiesz - znam takie przypadki ze po jednym slo
              deoand 20.12.06, 22:36
              (...)
              "ja też znam takiego co wyskoczył z 7 pietra i żyje ....

              ale drugi który chciał pójśc jego ślady .... najpierw wylądował na
              twardej ziemi a potem dopiero uniósł sie ku górze i pofrunąl do P.B."


              Deoand,to na tyle o powtarzajacej malpce i Zoo;)))
              Pozdrawiam.
              • deoand Re: Jak piją "normalni"????? 12.03.07, 00:12
                i jak widac nadal sie nie rozumiemy ... bo co mi chcesz powiedziec
                tym przypomnieniem moich wypowiedzi ... nawet za bardzo jak widac
                ich nie przekreciłem ... z czego jestem dumny ... no pomyłka o
                jedno pietro ...

                tak generalnie jeszcze to ja jestem przeciwnikiem tego a-owskiego ...
                opowiadam własne doświadczenia .. a nie uogólniam faktów i wyciągam
                z nich wniosków ...

                bo co może dac drugiemu powiedzenie , że wsadziłem np. palec do
                ognia i sie poparzyłem ... toć to kazdy wie .. nawet dziecko ..

                jak i to jak bedziesz pil wóde codziennie to sie pewno
                uzależnisz ...

                pzdr deo ...
    • addicted11 comentarz 11.03.07, 16:09
      tranzyt:
      piszesz,ze ci normalni intuicyjnie ograniczaja picie,i robia to,bez wiekszego
      wysilku...
      Pamietasz czy zmyslasz ?:)

      Ciekawe...a jak myslisz,co musza np. ograniczac INTUICYJNIE z wiekszym
      wysilkiem,moze seks...;)?


      Czepiasz sie slowek.

      Chodzilo mi o taka postawe, ze jak juz mocno szumi w glowie to osoba mowi stop
      zeby nie wpasc pod stol- to proste.
      TTaka swoista intuicja- "jak wypije jescze jedngo to wpadne pod stol"- mimo ze
      nie wiadomo, czy wpadlaby, tak tylko przeczuwa.

      A o seksie- bardzo sie mylisz.
      Jest wiele osob o np. silnie religijnym stosunkue do zycia, dla ktorych seks
      jest silnym stresorem i maja do niego stosunek jak alkoholik do wodki- natura
      przez a sumienie mowi nie wolno.

      Wlasciwy alkoholizm na swoje korzenie w takim samym typie psychiki- alkoholik
      ma zakodowane, ze nie wolno, ze to niemoralne i odrazajace, jednak z drugiej
      strony psychika ( w 1 fazie) albo cialo( w dalszej) domaga sie.
      wiec w koncu ulega sie pokusie ciala i potem ma wyrzuty sumienia i poczucie
      winy- pojawia sie nieustanny konflikt, ktorego "normalni" nie znaja, bo im w
      glowie nie siedzi, ze "nie wolno im pic", " jak sie upija to umra", " sa
      skonczeni gdy wypija jeszcze tego jednego" albo " znowu sie nie udalo".
      I wtedy co? do dna!
      Taki rodzaj myslenia- wg mnie chory- prowadzi tak samo do nerwic seksualnych,
      bulimii i anoreksji, kleptomanii i tp.



      Deodand:
      ano normalni pija normalnie ....... jak sama nazwa wskazuje ...

      a alkoholicy pija nienormalnie
      ...
      i normalnie pic juz nie będą

      a co ma piernik do wiatraka w tej dyskusji?

      napisales nie na temat tylko temt stal sie dla ciebie preteksttem do szerzenia
      pewnej tezy.
      to tylko takie spostrzezenie.
      na emat Twoj a ie tezy.

      a "zal za piciem minionym", " magiczne myslenie o przeszlsoci" czy tzw. 2chcec
      picia"- oczywiscie klasyczna interpretacja jest taka: jak wspominasz ten
      koncert Rynkowskiego, gdzie z Pania Kazia wypiliscie pol litra i potem cala noc
      dziki seks- to teprapeutta, ze w tym wspomnieniu Kazia, seks, Rynkowski, a
      takze to ze to byla mlodosc, w ogole sie nie licza.
      Chodzi tylko o te substancje chemiczna- alkohol.

      A ja uwazam odwrotnie- takie myslenie to tesknota za przeszloscia- owszem
      podkolorozywana- ze wszystkim jej skladnikami, a nie za piciem.

      A moze u nasady nie tkiw wcale chec picia tylko chec dziekiego seksu?
      to w koncu bardziej pierwotna i silniejsza potrzeba nawet najbardziej
      uzaleznionego alkoholika
      ( swoja droga to ciekawe- siedzi alkoholik maksymalny, z jednej strony ma
      butelke 0.7 Jack Danielsa, z drugiej siedzi rozebrana sharon stone/ Keany
      Reeves * niepotrzebne skreslic?

      Ciekawe, czy KAZDY alkoholik jak zapewne powiedzieliby terapeuci wybralby 0,7?

      Ja na pewno wolalbym Sharon ( a nawet Keanu:))
      • addicted11 troche spiskowej teorii dziejow 11.03.07, 16:16
        Teze, ze juz nigdy nie wolno itp upowszechniaja ci alkoholicy, ktorzy dobrze
        wiedza, ze ONI juz nigdy raczej nie beda mogli.
        Ale ciezko im z ta mysla sammemu, czuja sie tacy najbardziej pokrzywdzeni, wiec
        upowszechniaja ten osad i zachecaja jak najwieksza liczbe osob do tego samego
        stanowiska.
        ~Im bardziej danej osoby akie stanowisko nie dotyczy, tym wiekszy podswiadomy
        potencjalny sukces takiego np. Deodana- wiadomo, " o ten to dopiero stracil, ja
        to chociaz troche zdazylem popic, a ten ledwie 5 mieisacy i juz musi konczyc,
        nie mam tak zle".

        W kupie razniej,
        taka natura umyslu- jak sie caly blok w pozarze spali to lzej na duszy to niz
        gdy tylko wlasny dom-

        a potem wystarczy dorobic ideologie, ze niby to z troski o innych.


        teraz wkladam piorunochron.
        • deoand Re: comentarz 11.03.07, 17:01


          Teze, ze juz nigdy nie wolno itp upowszechniaja ci alkoholicy, ktorzy dobrze
          wiedza, ze ONI juz nigdy raczej nie beda mogli.
          Ale ciezko im z ta mysla sammemu, czuja sie tacy najbardziej pokrzywdzeni, wiec
          upowszechniaja ten osad i zachecaja jak najwieksza liczbe osob do tego samego
          stanowiska.

          TU AKURAT PISZESZ MĄDRZE JAK NA OMC NORMALNEGO nawet alkoholika
          PRZYSTAŁO no nie będą mogli bo sa alkoh0likami ... a w kupie
          zawsze raźniej ... przecież to taki banał , ze nawet pierwszoklasista
          by zrozumiał

          ale dalej .................... już dziury w mózgu i głupota

          ~Im bardziej danej osoby akie stanowisko nie dotyczy

          jakiej osoby .... przeciez tu piszemy o alkoholikach czyli
          uzależnionych czyli chorych na alkoholizm ...\
          a nie o zdrowych nieuzależnionych .... bo po co o nich w ogóle
          pisać ....

          pzdr deo
        • aaugustw Re: comentarz 11.03.07, 17:05
          addicted11 napisał:
          > zjednej strony Sharon- Keany
          > z drugiej Bill W.
          >
          > kto kogo ten tego?
          ___________________.
          Co komu do jemu...!?
          A... ;-))
    • aaugustw Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 17:03
      W swoim watku, pt. "Jak pija „normalni"?????
      Eska napisala:
      > Zastanawiam się, jak widzą swoje picie tzw. "normalni", czyli ludzie, którym
      nie potrzeba przemądrych terapeutów i aowskich ścisków?
      - - - - - - - - -
      Najlepiej zapytac o to ich samych i najlepiej poza tym forum, gdyz tutaj
      takze osoby wspoluzaleznione moga miec spaczone pojecie w kwestii samego
      ("normalnego") picia alkoholu...!
      Zapytasz mnie zaraz; A skad moge wiedziec o tym, ze pytam "normalnych"...!?
      Odpowiadam: To sa tacy ludzie, ktorzy nie uwazaja terapeutow za przemadrzalych,
      ani nie wiedza oni nic (lub prawie nic) o AA, a tym bardziej o jakichs
      "aowskich ściskach", ktore cechuja niedopitych ludzi, ktorzy byli na
      Mityngach AA tylko pare razy...!
      Ponadto ci, tzw. "normalni" to ludzie, ktorzy nie planuja zadnych spotkan
      alkoholowych. Nie urywaja sie im filmy. To ludzie, ktorzy pija rzadko,
      a jezeli juz to robia to dla tradycji. To ludzie, ktorzy moga, np. w poscie
      przysiac sobie abstynencje, bo (np.) w karnawale zbyt duzo wypili...
      To ludzie, ktorzy nie musza tego robic dla innych, ani pisac na tym forum...
      i ktorzy maja wiele, wiele jeszcze innych cech odrozniajacych ich od
      alkoholika...! ;-))
      _______________________________________________________.
      Eska napisala dalej:
      > Odsunąwszy na bok kwestię: kto jest, a kto nie jest alkoholikiem, czyli od
      kiedy zaczyna sie alkoholizm, warto zadać sobie pytanie - jak to jest z
      nieabstynentem niealkoholikiem, czyli ni psem, ni z wydrą.
      Czytam oto namolnie odgrzewaną opinię zawodowego alkoholika, aaugusta: …
      ___________________________________________________________________.
      Eska, ja nie jestem "zawodowym" alkoholikiem, lecz "kims wiecej"...!
      Jestem alkoholikiem "z krwi i kosci"...! ;-))
      Nie moja wina, Eska, ze ciagle spozniasz sie na te moja smakowita
      wieczerze, a potem musze ciagle odgrzewac...! (niewdzieczna jestes!) :-(
      Ale do tematu:
      Otoz, ja – jako alkoholik - moge Tobie jedynie na moim przykladzie
      dac prawidlowa odpowiedz - krotko i zwiezle:
      Kiedy pilem nie uwazalem sie za alkoholika – bylem wtedy "normalnym"...!
      Na terapie (a pozniej do AA) zmusil mnie fakt, ze stalem sie bezsilny wobec
      alkoholu a do tego faktu przyznalem sie sam wobec siebie.
      Przestalem kierowac wlasnym zyciem...
      To wystarczylo, zeby szczesliwie pozostac az po dzisiejszy dzien w tej
      Wspolnocie Anonimowych Alkoholikow - AA...
      A... ;-))
    • cortona Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 17:33
      To był chyba mój błąd, że po wielu latach unikania picia, w końcu postanowiłam
      pić, jak normalni.
      Moi normalni znajomi wiedli ciekawsze życie towarzyskie, mieli więcej
      przyjaciół, zaliczali więcej imprez, więc chciałam być taka, jak oni.
      A potem się zaczęło... Ach te letnie wieczory przy winie, i te zimowe,
      to wzmocnienie przyjaźni, wspólne wyjazdy, te trunki razem odkrywane.

      Tylko, że ja nigdy nie piłam normalnie, bo od początku najbardziej lubiłam pić
      sama. Przez wiele lat wydzielałam sobie samotne drinki, zawsze dokładnie
      sprawdzając, ile wypiłam. Potem zaczęło się robić stanowczo za dużo alkoholu:
      w piątek z ludźmi, w środę sama. I kac dwa razy w tygodniu.

      A teraz wcale nie jest mi do śmiechu, bo nie pijąc, chyba jednak wypadam
      z obiegu. W dodatku czuję, że to nie dlatego, że nie piję, tylko dlatego,
      że jestem zgryźliwa:( Alkohol to tonował. Jestem bardzo humorzasta i powinnam
      być wdzięczna wszystkim, którzy ze mną wytrzymują.
      Efekt mojego półrocznego niepicia: brak kaców, ale i dwie poturbowane
      przyjaźnie, bo zachciało mi się kogoś wychowywać i wytykać mu błędy...
      Na szczęście mojego męża jeszcze ludzie lubią.

      O papierosach, pozwolicie, że nie będę wspominać... U mnie, jak widać nic nie
      jest tak hop siup.

      • e4ska Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 18:08
        Och, jak ja kocham sobie ujmowanie, siebie dołowanie -;)w cudzym wykonaniu.

        Przyjaźnie rozlatują się tak trzeźwym, jak i pijanym...

        Co to za przyjaźń, co to za przyjaciółka, która bałaby się powiedzieć mi złe
        rzeczy. Od tego jest się przyjacielem, żeby komuś odważnie dać do zrozumienia:
        to jest moim zdaniem nie tak... i potem dyskusja, kłótnia czy cokolwiek - ale
        na tym w końcu polega przyjaźń. Chyba że to tylko koleżanka.

        "Jestem bardzo humorzasta i powinnam
        > być wdzięczna wszystkim, którzy ze mną wytrzymują".
        No, podejrzewam, że znaleźliby sie chętni do wytrzymania... Kobieta
        niehumorzasta - jest do niczego. Oczywiście, z moim wyjątkiem:)))
        • aaugustw Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 18:18
          e4ska napisała:
          > Kobieta niehumorzasta - jest do niczego. Oczywiście, z moim wyjątkiem:)))
          _______________________________________________________________________.
          A "...humorzasta nigdy nie jest madra" - (L. Wenger)
          A... ;-))


        • cortona Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 18:22
          Eska, chyba mi dzisiaj jakieś wypionowanie było potrzebne.
          To jest ta zaleta forum.
          Z drugiej strony, to wychowywałam przyjaciółkę-koleżankę w histeryczny sposób,
          nie w tym miejscu i nie w tym czasie.
          Ale czy to ma jakiś związek z alkoholem? Co ma piernik do wiatraka?
          Ma tyle, że nie będę mogła wypić z nią na zgodę.
      • myszabrum Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 18:12
        Moja relacja z ludźmi jest dość złożona.

        Z jednej strony chcę, żeby mnie lubili (a kto nie chce ;)?, z drugiej natomiast
        boję się jakichś bliższych przyjaźni, intymności, zobowiązań. Wolę, żeby lubili
        z daleka ;).

        Gdzieś na dnie pewnie drzemie lęk, że jak ktoś mnie pozna naprawdę dobrze, to
        musi zacząć się mną brzydzić :-/.

        Po alkoholu albo bywałam agresywna, albo wylewna.

        Agresywna - tzn. mówiłam tym, do których coś miałam, co o nich myślę, co
        niestety miało realne reperkusje w dniach następnych :(.

        W nastroju wylewnym miałam zwyczaj przytulać się do wszystkich (bez względu na
        płeć) i pytać, czemu mnie nie kochają.

        I jedno, i drugie raczej nie służyło budowaniu tzw. relacji towarzyskich :-/.

        Ale ja nie potrafiłam wypić mało.

        Za to teraz chyba za cholernie tajemniczą uchodzę ;). Ostatnio na imprezie
        usłyszałam, że siedzę jak Wyspiański na weselu :))
        • aaugustw W srodku jest sie bezpiecznym...! 11.03.07, 19:00
          myszabrum napisała:
          > Moja relacja z ludźmi jest dość złożona.
          > Z jednej strony chcę... ...z drugiej boję się...
          > Gdzieś na dnie pewnie drzemie lęk, że jak ktoś mnie pozna
          naprawdę dobrze, to musi zacząć się mną brzydzić :-/.
          _________________________________________________________________________.
          A moze wtedy dopiero ten ktos zamiast sie brzydzic, pokochalby Cie calym
          swoim sercem i dusza(!?), gdyz zobaczylby w Tobie ten prawdziwy, szczery
          i ukryty wulkan Twoich marzen, emocji i namietnosci...(!?)

          Gdybym ja nie zaakceptowal siebie takim, jakim jestem prawdopodobnie dalej
          skakalbym chaotycznie z jednej strony w druga i obserwowal innych, jak oni na
          to moje zachowanie reaguja...!
          Dopiero kiedy zaczalem stawac sie soba, zauwazylem ze zaczynaja otaczac mnie
          inni, anizeli dotychczas ludzie. Z uplywem czasu mojego trzezwienia zaczeli
          mnie otaczac ci, ktorych i ja dzisiaj lubie! (nastapila naturalna selekcja).
          W srodku jednak jest najcieplej i najpewniej...! ;-))
          A...
          Slynny filozof twierdzil, ze gdyby postawic osiolka w srodku, miedzy dwoma
          zlobami i dac mu w jeden owies, w drugi siano, wtedy osiolek ten zdechlby z
          glodu, bo nie moglby zdecydowac sie na to, z ktorej strony zaczac...
          Kiedy uslyszal to pewien rolnik, powiedzial, ze cos takiego moze przytrafic
          sie tylko filozoficznemu oslowi...!
          (Addi... - przyznasz, ze opowiadanie to ma w sobie nie tylko osla...!) ;-))
          • addicted11 Re: W srodku jest sie bezpiecznym...! 11.03.07, 19:28
            Slynny filozof twierdzil, ze gdyby postawic osiolka w srodku, miedzy dwoma
            > zlobami i dac mu w jeden owies, w drugi siano, wtedy osiolek ten zdechlby z
            > glodu, bo nie moglby zdecydowac sie na to, z ktorej strony zaczac...
            > Kiedy uslyszal to pewien rolnik, powiedzial, ze cos takiego moze przytrafic
            > sie tylko filozoficznemu oslowi...!
            > (Addi... - przyznasz, ze opowiadanie to ma w sobie nie tylko osla...!) ;-))



            tak August ja jestem jajoglowym mowiacym o jalowych sprawach pseudofilozofem a
            Ty relistycznym pragmatycznym utylitarysta.
            Napij sie moze Ginesa z TenJarasem na to konto?

            :):):)


            Janek Himilsbach powiedzial kiedys:
            " Tyle drog buduja a ku.. nie ma dokoad pojsc"
            Piekne slowa.
            August, zgadzasz sie, ze Janek Himilsbach fajnie to ujal?
            * to taka bardziej brutalna wersja osiolka i dwoch zlobow)
        • addicted11 Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 19:14
          Za to teraz chyba za cholernie tajemniczą uchodzę ;). Ostatnio na imprezie
          > usłyszałam, że siedzę jak Wyspiański na weselu :))


          Co za tekst, rewelacja, musze go zakodowac w glowie, po prostu rozwalilo mnie !
    • e4ska Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 23:26
      "Jaka nadzwyczajna choroba .... zwykłe banalne , świńskie plebejskie .
      prozaiczne typowe uzależnienie ... takie jak narkotyki palenie
      papierosów czy lekomania ...."

      Tak. Ale nie każdy jest w stanie unieść ciężar podobnego stwierdzenia. Anioł
      Parys pisał o czymś podobnym - o brzydocie picia.

      W moim przekonaniu owa brzydota jest na pewno wzmocniona jakimś defektem
      fizjologicznym. Póki nie znajdzie się odpowiedzi, co to takiego to coś, co
      zmusza do picia - wielu sie utopi. Niemniej - paskudne jest pijaństwo... i za
      nic przyjąć nie mogę owych wzruszających w cudzie pijackiego ducha pociech,
      drętwego gadania o szczęściu pędzącym na autostradzie.

      Pudrowanie... byłem mały, jestem wielki. Nie wierzę. Nafaszerował się jeden z
      drugim cudzymi prawdami i udaje czerwoną latarnię. I uparcie tłumaczy, że na
      szyldzie pisze "kaplica", chociaż z daleka widać, że burdel.

      Nie przeszkadza mi, że picie jest wstrętne - teraz - wszakże brud można zmyć.
      Nic w tym wielkiego.

      Ale jest fizjologia - ile trzeba się nagadać, żeby o niej zapomnieć:)
      • deoand Re: Jak piją "normalni"????? 11.03.07, 23:47
        Tak. Ale nie każdy jest w stanie unieść ciężar podobnego stwierdzenia. Anioł
        Parys pisał o czymś podobnym - o brzydocie picia.

        jak nie uniesie ... to sie zapije ... to w koncu jego problem

        i cześciowo do czasu jego rodziny ....

        terapia natomiast pracuje nad tym by utwierdzić takiego alko w
        przekonaniu iż jest kims wielkim a jego choroba to iście niebiańska
        przypadłośc

        ma to jakis sens ponieważ każdy z nas chciałby być kimś wyjątkowym
        nawet jak grzeszy ...
        i jeśli uda sie delikwentowi nie pić to brawo dla terapeutów
        i dla niego tez ... a że mnie ta wyjątkowośc śmieszy
        • e4ska Re: Jak piją "normalni"????? 12.03.07, 00:05
          Nie mogłam znieść spotkań z terapeutą - wiedząc, że pijaństwo jest tym, czym
          jest, mimo owych rzewnych pocieszeń: gdyby wiedziała, że zostanie alkoholikiem,
          nie piłaby...???

          Gó.. prawda.

          Może przekulibyśmy gó.. na diamenty... gdybym się bardziej starała...

          I teraz mi pozostaje czekać jedynie na brylanty Tranzyta - ale skoro utopił
          fortunę w marynarkach i krawatach... w lakierkach i innych dresach... trudno.
          Zresztą i tak Mysza by podebrała.

          Świadomość nałogu byłaby pewnie ciężka, gdyby nie to, że ze wszystkiego idzie
          się pośmiać.
          • tenjaras Re: Jak piją "normalni"????? 12.03.07, 06:58
            czasem mówię że gdybym wiedział, to bym nie zaczynał, ale wiem, że przeszłość
            przeminęła, chodzi mi wtedy bardziej o podkreślanie, że nie jestem winny swojej
            choroby, ani, że nie miałem wpływu na to jak potoczyło się moje życie

            wierzę, że akceptacja tego co jest, a nie bajanie tego co powinno być, pomaga
            mi żyć normalnie

            powrót do normalności to również akceptacja siebie takiego jakim jestem, a nie
            jakiego wyprodukowało mnie moje uzależnienie - choroba - to chory obraz, który
            mam zmienić na swoim poziomie mentalnym

            niczym nie różnię się od innych ludzi, mam te same możliwości, jedynie
            potrzebuję odrobiny samodyscypliny, uważać na alkohol, to naprawdę niewielka
            poprawka życiowa, która z jednej strony daje mi mniejsze koszty życia niż brak
            owej samodyscypliny, a z drugiej, taki skutek uboczny, rozwijam się i staję
            coraz lepszym człowiekiem, coraz bardziej wartościowym i sięgającym dalej niż
            bym przypuszczał, gdybym pozostał w obrazie jaki mi pokazywał mój uzależniony
            umysł

            nie umiałem niepić, nie umiałem rozsądnie o mnie myśleć, pomogli mi inni i na
            pewno na tym nie straciłem, ale to ja musiałem do nich pójść i poprosić ...
            • addicted11 Re: Jak piją "normalni"????? 12.03.07, 08:38
              tenjaras napisał:

              > czasem mówię że gdybym wiedział, to bym nie zaczynał, ale wiem, że przeszłość
              > przeminęła, chodzi mi wtedy bardziej o podkreślanie, że nie jestem winny
              swojej
              >
              > choroby, ani, że nie miałem wpływu na to jak potoczyło się moje życie
              >
              > wierzę, że akceptacja tego co jest, a nie bajanie tego co powinno być, pomaga
              > mi żyć normalnie
              >
              > powrót do normalności to również akceptacja siebie takiego jakim jestem, a
              nie
              > jakiego wyprodukowało mnie moje uzależnienie - choroba - to chory obraz,
              który
              > mam zmienić na swoim poziomie mentalnym
              >
              > niczym nie różnię się od innych ludzi, mam te same możliwości, jedynie
              > potrzebuję odrobiny samodyscypliny, uważać na alkohol, to naprawdę niewielka
              > poprawka życiowa, która z jednej strony daje mi mniejsze koszty życia niż
              brak
              > owej samodyscypliny, a z drugiej, taki skutek uboczny, rozwijam się i staję
              > coraz lepszym człowiekiem, coraz bardziej wartościowym i sięgającym dalej niż
              > bym przypuszczał, gdybym pozostał w obrazie jaki mi pokazywał mój uzależniony
              > umysł


              musze przyznac, ze ten wywod bardzo do mnie przemawia.

              choc troche kloci mi sie to z Twoimi niektorymi innymi slowami.
              ale dobre i to.
            • addicted11 podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 08:45
              ostatnio kolezanka mowila mi, ze na studiach robiono im na roku test podatnosci
              na uzaleznienia i wyszlo, ze 3/4 osob jest podatnych.

              Osobiscie uwazam, ze miedzy bajki nalezy wlozyc opowiesci o ludziach, ktorzy to
              moga duzo i czesto pic i sie nie uzalezniaja.
              moze uzalezniaja sie pozniej, moze mniej im to pada na psychike, ale wg. mnie
              uzaleznic sie moze wiekszosc ludzi.
              tylko po prostu trzeba sporo pic, czego wiekszosc tak naprawde nie robi.

              na pewno geny czy charakter wplywaja na zwiekszona podatnosc na nalogi, ale to
              nie znaczy, ze inne geny przed uzaleznienem chronia.

              nzespol rockowy Aerosmith liczy 5 czlonkow i cala piatka to osoby po odwykach,
              ex- narkomani i alkoholicy.
              a polowa zespolu w roli narkomana czy alkoholika to srednia statystyczna w
              muzyce.(np. black sabbath, gunsnroses, led zeppelin, red hot chili, oasis itd)

              nie wierze, zeby sie akurat tak sami podatni dobrali.
              • addicted11 Re: podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 08:47
                addicted11 napisał:

                > ostatnio kolezanka mowila mi, ze na studiach robiono im na roku test
                podatnosci
                >
                > na uzaleznienia i wyszlo, ze 3/4 osob jest podatnych.
                >
                > Osobiscie uwazam, ze miedzy bajki nalezy wlozyc opowiesci o ludziach, ktorzy
                to
                >
                > moga duzo i czesto pic i sie nie uzalezniaja.
                > moze uzalezniaja sie pozniej, moze mniej im to pada na psychike, ale wg. mnie
                > uzaleznic sie moze wiekszosc ludzi.
                > tylko po prostu trzeba sporo pic, czego wiekszosc tak naprawde nie robi.
                >
                > na pewno geny czy charakter wplywaja na zwiekszona podatnosc na nalogi, ale
                to
                > nie znaczy, ze inne geny przed uzaleznienem chronia.
                >
                > nzespol rockowy Aerosmith liczy 5 czlonkow i cala piatka to osoby po
                odwykach,
                > ex- narkomani i alkoholicy.
                > a polowa zespolu w roli narkomana czy alkoholika to srednia statystyczna w
                > muzyce.(np. black sabbath, gunsnroses, led zeppelin, red hot chili, oasis itd)
                >
                > nie wierze, zeby sie akurat tak sami podatni dobrali.

                dowodem tej podatnosci jest powszechnosc nikotynizmu.
                to w koncu taki sam nalog- jesli chodzi o mechanizm.
                nie ma tak, ze wiekszosc ludzi palacych sie nie uzaleznia.
                wiekszosc sie wlasnie uzaleznia, a o dltego wg mnie, ze po prostu papierosy sie
                pali czesciej niz sie pije.
              • deoand Re: podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 11:43
                Osobiscie uwazam, ze miedzy bajki nalezy wlozyc opowiesci o ludziach, ktorzy to
                moga duzo i czesto pic i sie nie uzalezniaja.
                moze uzalezniaja sie pozniej, moze mniej im to pada na psychike, ale wg. mnie
                uzaleznic sie moze wiekszosc ludzi.
                tylko po prostu trzeba sporo pic, czego wiekszosc tak naprawde nie robi.

                ..........................................................................

                dowodem tej podatnosci jest powszechnosc nikotynizmu.
                to w koncu taki sam nalog- jesli chodzi o mechanizm.
                nie ma tak, ze wiekszosc ludzi palacych sie nie uzaleznia.
                wiekszosc sie wlasnie uzaleznia, a o dltego wg mnie, ze po prostu papierosy sie
                pali czesciej niz sie pije.


                dzisus addicted ... coś mówisz dokładnie jak ja ... co ci sie
                stało .........

                oczywiście , ze jest tak jak piszesz i jak ja pisałem ...

                jesli pijesz duzo to pewno sie uzależnisz a tylko nielicznym udaje
                sie nie uzależnić ....

                jak palisz duzo i zaciągasz sie papierosem to sie uzależnisz ...

                oj zapomniałem , że istnieje takie pojecie jak zaciąganie i trzeba
                się go nauczyc jak zaczynasz palic ....

                ahh muszę uważac na siebie .... takie przypominanie nie jest dobre

                ale nic to ... wytrwam .... nie zapale

                pzdr deo
                • janulodz Re: podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 12:21
                  Idąc za ciosem:
                  Jak dużo pracujesz to się stajesz pracoholikeem
                  Jak dużo myślisz to się stajesz hm... myślicielem ?
                  A jak dużo hmm, hmm, hmm ...... to w końcu nie możesz :)))
                  Pozdrawiam Janu
                  • addicted11 Re: podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 17:08
                    janulodz napisał:

                    > Idąc za ciosem:
                    > Jak dużo pracujesz to się stajesz pracoholikeem
                    > Jak dużo myślisz to się stajesz hm... myślicielem ?
                    > A jak dużo hmm, hmm, hmm ...... to w końcu nie możesz :)))
                    > Pozdrawiam Janu


                    dokladnie jest tak jak piszesz.

                    chociaz ja w takim razie chyba jestem malo podatny na uzaleznienia, bo
                    zauwazylem, ze im wiecej pracuje tym bardziej nie lubie pracy i marze o wolnym:)
                    • janulodz Re: podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 17:19
                      Na pracę to ja mam tak samo.
                      Tym bym się chyba nie uzależnił.
                      Chociaż jakbym zarabiał tak jak prezes banku komercyjnego, to pewnie z roboty by mnie nie wygonili.
                      Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia
                    • aaugustw Re: podatnosc na uzaleznienia 12.03.07, 20:10
                      addicted11 napisał:

                      > zauwazylem, ze im wiecej pracuje tym bardziej nie lubie pracy i
                      marze o wolnym:)
                      _____________________________________________.
                      Chciales powiedziec; "o rencie"...! ;-))
                      A...
                      Ps. Addi... - Dzisiaj bylem znowu na basenie
                      i w saunie oraz opalalem sie juz na dworze !
                      Dzis zrobilem duzo dla zdrowia fizycznego.
                      W zdrowym ciele, zdrowy duch...!
                      Nawet mi sie dzisiaj pisac nie chce... - Dobranoc.
                      • addicted11 Re: podatnosc na uzaleznienia 13.03.07, 08:24
                        aaugustw napisał:

                        > addicted11 napisał:
                        >
                        > > zauwazylem, ze im wiecej pracuje tym bardziej nie lubie pracy i
                        > marze o wolnym:)
                        > _____________________________________________.
                        > Chciales powiedziec; "o rencie"...! ;-))
                        > A...


                        Oczywiscie, gdyby ktos dal mi taka mozliwosc i np. mnie zasponsorowal
                        to wolalbym nie pracowac i moc poswiecac czas temu co lubie a nie przekladaniu
                        pudel w fabryce.
                        Jednak obecnie jest o niemozliwe, musialbym taka pomoc wyludzic- a tego nie
                        zrobie.
                        Albo-
                        albo moge postarac sie, aby moje zrodlo utrzymania pokrywalo sie ze zrodlem
                        saytsfakcji
                        czyli utrzymywac sie z tego co lubie- co niektorym ludziom sie udaja i co jest
                        uczciwe.
                        (niestety, nie potrafie w druga strone- polubic to z czego aktualnie utrzymuje-
                        probowalem, nie udaje sie).
    • jerzy30 "normalni" pija tak samo jak "nienormalni 12.03.07, 18:06
      z tym ze "normalni" po wypiciu [kielicha, butelki, flaszki, beczki] ida
      normalnie (skacowani) do pracy, ida spac lub do ogrodka porobic przy kwiatach -
      wracaja do swoich obowiazkow po prostu
      "nienormalni" na ogol ida po druga flaszke i sie upijaja - taka jest roznica
      normalni pija bo lubia, bo jest okazja, bo sa imieniny
      nienormalni pija bo musza bo organizm domaga sie dopalacza - to taka biochemia
      co uruchamia potrzebe picia 0 jak z narkotykami
      I jedni i drudzy robia sobie przerwy w piciu - no bo nie mozna chlac bezustannie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka