Ludzie pija, pala...

16.04.07, 19:05
tak sie zastanawiam nad kwestia tolerancji dla zazywania roznych substancji
aktywnych.
Alkohol, marihuana. LSD...

Piszac na tym forum mozna odleciec i stracic orientacje w stosunku do
ptocederu, substancji itp.
To forum
    • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 19:19
      addicted11 napisał:
      > Kiedys gdy ktos... wypil wiecej niz 1 piwo nie robilo to na mnie wrazenia.
      > Ostatnio dowiedzialem sie, ze jeden znajomy pali trawe.
      > Moje mysli poszly w taki sposob:
      > "Myslalem, ze to rozsadny czlowiek, a to narkoman. Zawiodlem sie na nim".
      >
      > I za chwile pomyslalem- a wlasciwie to dlaczego ja zajmuje tak ostre
      > stanowisko?
      > I uswiadomilem sobie, ze na tym forum nie ma umiarkowania.
      > Uswiadomilem sobie, ze wszystki teksty Augusta czy TenJarasa, ale tez Janu AP
      > czy nawet moje- sa formalnie spokojne- a w istocie sa czyms bardzo skrajnym,
      > radykalnym.
      > Czy to dobrze?
      > Nie podoba mi sie to.
      _______________________________________________________.
      W chorobie alkoholowej nie ma kompromisow...!
      Dlatego, Addi w ten sposob podchodzic do tego nie mozna,
      jak Ty tutaj, na tym forum "uzaleznienia" przedstawiasz!
      A...
      Ps. W zyciu prywatnym (poza forum), nie mam nic przeciwko,
      komus, kto wypije sobie piwko i nie ma problemow alko...
      • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 19:44
        Mi nie chodzi o kompromisy w chorobie tylko o stosunek.
        Takie deklaracja typu "nie mam nic przeciwko" sa puste.
        Zapytam Cie- gdybys mial firme- czy zatrudnilbys kogos, kto oficjalnie
        deklaruje, ze pali trawe?
        Ze w weekend lubi zapailic jointa i wypic pare piw??

        Zastanow sie.

        bo wiesz, takie gadanie czcze ze "mi to nie przeszkadza" to jak rasista ktory
        twierdzi, ze nie jest rasista, bo nic nie ma murzynow, aby nie mieszkali w jego
        dzielnicy.
        • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 19:55
          addicted11 napisał:
          > Mi nie chodzi o kompromisy w chorobie tylko o stosunek.
          > Takie deklaracja typu "nie mam nic przeciwko" sa puste.
          - - - - - - - -
          Czego sie unosisz, ze napisalem prawde...!?
          W chorobie alkoholowej nie ma pierwszego kieliszka, albo sa ich
          nieskonczonosc...! - Zapamietaj to sobie wreszcie drobnopijoczku...! ;-))
          ____________________________________________________________________.
          addicted11 napisał dalej:
          > Zapytam Cie- gdybys mial firme- czy zatrudnilbys kogos, kto oficjalnie
          > deklaruje, ze pali trawe?
          > Ze w weekend lubi zapailic jointa i wypic pare piw??
          > Zastanow sie.
          - - - - - - - -
          Dal bym mu okres probny. Jezeli bylby dobrym pracownikiem
          dostalby awans... Jezeli zaczalby nawalac - wywalilbym...!
          __________________________________________________________________.
          addicted11 napisał dalej:
          > bo wiesz, takie gadanie czcze ze "mi to nie przeszkadza" to jak rasista ktory
          > twierdzi, ze nie jest rasista, bo nic nie ma murzynow, aby nie mieszkali w
          jego dzielnicy.
          - - - - - - -
          Jezeli pija, to nawet kolor skory im u mnie nie pomoze...! ;-))
          A...
          • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 19:58
            zatrudnij august opiekunke do wnuczka na soboty wieczor, zeby corka z zieciem
            wypad mogli zrobic we dwojke, taka co to deklaruje ze sobie lubi zajarac
            marihuane w weekend :)))
            • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:00
              rauchen napisała:

              > zatrudnij august opiekunke do wnuczka na soboty wieczor, zeby corka z zieciem
              > wypad mogli zrobic we dwojke, taka co to deklaruje ze sobie lubi zajarac
              > marihuane w weekend :)))


              No i masz jak na dloni ten radykalizm pokazany.
              Lepszego przykladu bym nie wymyslil.
              • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:08
                Cariculum vitae

                bla
                bla
                bla
                bla

                zainteresownia: palenie marihuany w weekendy i skrzynka piwa do tego
                referencje:dealer Zenek i pani Zosia z osiedlowego sklepiku
                • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:16
                  rauchen napisała:

                  > Cariculum vitae
                  >
                  > bla
                  > bla
                  > bla
                  > bla
                  >
                  > zainteresownia: palenie marihuany w weekendy i skrzynka piwa do tego
                  > referencje:dealer Zenek i pani Zosia z osiedlowego sklepiku



                  a wiesz,ze facet ktory ponad 10 razy wygrakl Wielka Gre publicznie oswiadczyl,
                  ze regularnie pali marihuane?

                  Jak 10 razy wygral arcytrudny teleturniej to chyba nie powiesz,ze nie ma
                  zainteresowan?

                  widze, ze jestescie fanatykami jak myslalem.

                  ZAZYWASZ- WYGRYWASZ!!!
                  • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:19
                    caricalum vitae:

                    blablabla

                    zainteresowania: mityngi, a na nich wielka ksiega, takze zloty a na nich wielka
                    ksiega oraz warsztaty krokow a tam wielka ksiega a takze forum i tam wielka
                    ksiega oraz terapia a nei niej wielka ksiega oraz codziennie z rana wielka
                    ksiega.
                    oraz medytacje.

                    • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:31
                      problem moj drogi addi polega na tym, ze zazwyczaj to czym sie zajmuje poza
                      praca, czy pale marihuane czy chodze na meetingi, to jest moja sprawa.
                      Moja sprawa do momentu gdy ktos nie zapyta czy pale marihuane czy tez chodze na
                      meetingi.
                      Kiedys nam w szkole nauczycielka opowiadala jak brala udzial w komisji
                      rekrutacyjnej na bardzo wazne stanowisko. Wlasciwie mieli faworyta jednego -
                      przystojny, do tego bardzo inteligentny, najlepiej przeszedl przez rekrutacje.
                      Nie dostal pracy bo na ostatnia rozmowe przyszedl zujac gume.
                      • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:39
                        rauchen napisała:

                        > problem moj drogi addi polega na tym, ze zazwyczaj to czym sie zajmuje poza
                        > praca, czy pale marihuane czy chodze na meetingi, to jest moja sprawa.
                        > Moja sprawa do momentu gdy ktos nie zapyta czy pale marihuane czy tez chodze
                        na
                        >
                        > meetingi.
                        > Kiedys nam w szkole nauczycielka opowiadala jak brala udzial w komisji
                        > rekrutacyjnej na bardzo wazne stanowisko. Wlasciwie mieli faworyta jednego -
                        > przystojny, do tego bardzo inteligentny, najlepiej przeszedl przez rekrutacje.
                        > Nie dostal pracy bo na ostatnia rozmowe przyszedl zujac gume.


                        Ty mi tu nawijasz o konformizmie i o normach spolecznych, nei kazdy stara sie o
                        wazne stanowisko, nie mowie przeciez ze kirowca PKS ma miec prawo wypic dwa
                        piwa przed trasa, chodzi o umiar i nie robienie narkomana i wykolejenca z
                        kazdego kto ma stycznosc z np trawa.
                        • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:47
                          mysle ze osoba ktora potrafi zachowac umiar w paleniu czy w piciu nie bedzie
                          rowniez brala pod uwage zwracania uwagi potencjalnego pracodawcy na ten wlasnie
                          szczegol.
                          jesli ktos lubi za bardzo - to raczej moze cos tu nie grac.
                          przy czym starajac sie o prace bez zadnego problemu bedzie potrafila
                          zrezygnowac z palenia czy picia jesli tego bedzie wymagal pracodawca.
                          Nie sadze ze osoba znajaca umiar bedzie robila afere z tego ze ktos jej nie
                          zatrudnil bo pali marihuane, i nie postawi marihuany na pierwszym miejscu przed
                          praca, jesli tej pracy naprawde bedzie szukala.
                          Na tym wg mnie polega umiar.
                          • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 00:23
                            rauchen napisała:

                            > mysle ze osoba ktora potrafi zachowac umiar w paleniu czy w piciu nie bedzie
                            > rowniez brala pod uwage zwracania uwagi potencjalnego pracodawcy na ten
                            wlasnie
                            >
                            > szczegol.
                            > jesli ktos lubi za bardzo - to raczej moze cos tu nie grac.
                            > przy czym starajac sie o prace bez zadnego problemu bedzie potrafila
                            > zrezygnowac z palenia czy picia jesli tego bedzie wymagal pracodawca.
                            > Nie sadze ze osoba znajaca umiar bedzie robila afere z tego ze ktos jej nie
                            > zatrudnil bo pali marihuane, i nie postawi marihuany na pierwszym miejscu
                            przed
                            >
                            > praca, jesli tej pracy naprawde bedzie szukala.
                            > Na tym wg mnie polega umiar.

                            tak, to oczywiste,
                            tylko ze z drugiej strony z jakiej racji pracodawca ma wymagac, zeby pracownik
                            w czasie wolnym- jezeli to nie wplywa na jego prace- mial rzucac picie albo
                            jointy dla samej zasady, no chyba ze jest nauczycyielem, ksiedzem- ma zawod
                            tzw. spolecznego zaufania.

                            Ja nie bronie tego, by ktos przymykal oczy na przybywanie do pracy na fajce
                            albo na kacu- chodzi o umiar wlasnie.
                            To, ze ktos pali raz na jakis czas zilo albo pije nie znaczy ze jest zlym
                            czlowiekiem czy pracownikiem.
                            Po co takie dmuchanie na zimne- " no bo przeciez kiedys bedzie narkomanem".
                            Jak bedzie to sie wtedy go zwolni ale na razie nie jest i nie ma o czym gadac.
                            • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 17:42
                              drogi addi, Polska Ludowa sie skonczyla, i nikt nie ma obowiazku pracy.
                              Mozna sobie palic kiedy sie chce i jak chce.
                              jak cie pracodawca bedzie cie chcial zwolnic z pracy bo nie lubi ze palisz
                              fajki w godzinach poza praca to i tak cie zwolni.
                              Z czgo ty robisz problem?
                              • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 19:22
                                rauchen napisała:

                                > drogi addi, Polska Ludowa sie skonczyla, i nikt nie ma obowiazku pracy.
                                > Mozna sobie palic kiedy sie chce i jak chce.
                                > jak cie pracodawca bedzie cie chcial zwolnic z pracy bo nie lubi ze palisz
                                > fajki w godzinach poza praca to i tak cie zwolni.
                                > Z czgo ty robisz problem?


                                dobra, teraz sprobuje w formie malej przenosni uzmyslowic Ci o co mi chodzi.

                                Otoz
                                mam ochote wejsc na scene z gitara
                                i zaspiewac cover Petera tosha:

                                "Legalize it"

                                i pojechac w swiat i spiewac te piosenke na kazym festiwalu "legalize it,
                                legalize it".

                                do you fuckin know what i fuckin' mean?


                                LEGALIZE IT.
                                ( i po tym zostal zbanowany i wyrzucony z forum uzaleznienia)

                                rauche, oc mysisz o legalizacji marihuany?
                                Wiesz, ja jestem za:)
                                • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 22:07
                                  jestem za a nawet przeciw :))

                                  a tak w ogole o legalizacje marihuany gdzie?? W UK??
                                  Czy ty nie za bardzo do przodu addi, ze dopiero co przyjechales a juz masz
                                  takie plany :))))
                                  • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 22:38
                                    Do Augusta:
                                    nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym gownem.
                                    Do rauchen:
                                    nie dopero co przyjechalem- jestem juz tak dlugo, ze czas zaczac dzialac dla
                                    dobra ogolu, pomagc ludziom, jakas dzialalnosc charytatywna.
                                    ludzie pomagaja Afryce a ja zaanagazuje sie w walke o legalizacje marihuany.

                                    A propo ziola
                                    • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 22:46
                                      ty addi zostaw te maryhe, a faune i flore to pojedzmy sobie do egiptu
                                      podziwiac :))))
                                      • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 23:11
                                        rauchen napisała:

                                        > ty addi zostaw te maryhe, a faune i flore to pojedzmy sobie do egiptu
                                        > podziwiac :))))

                                        W Egipcie rosna wspaniale odmiany marihuany, daja w czache kopa, od razu zgon,
                                        o to chodzi w uzywkach, dwa buchy i zjazd a piramidy niech se frajerzy ogladaja.
                                        :)
                                        • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 23:27
                                          no to nie zgneruj tylko teraz wyciagaj te funty ze skarpetek i jedziem.
                                          • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 01:58
                                            Jaras, jeżeli zszedłeś z tej huśtawki i niepijesz, to na cholerę onanizujesz
                                            się stale tym alkoholizmem. Tę czynnośc uprawia się
                                            zwykle w wieku dorastania, albo w chwilach rozładowania napiecia. Stałe
                                            uprawianie prowadzi do wynaturzeń.
                                            Nie znalazłeś jeszcze nic w zamian?


                                            widzisz, prawoslawie na tym polega:)


                                            rauchen napisała:

                                            > no to nie zgneruj tylko teraz wyciagaj te funty ze skarpetek i jedziem.


                                            kurde juz kiedys Mysz polna szykowala sie na moje oszczednosci w pocie czola
                                            zarobione, teraz Ty chcesz dlon polozyc na mamonie mojej- a ja mowie NIE!

                                            zreszta i tak musialbym zapytac mamusi czy moge z jakas obca baba wydac te moje
                                            pieniadze.
                  • rauchen Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:20
                    pal regularnie marihuane - wygrasz w Wielkiej Grze
                    • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:22
                      rauchen napisała:

                      > pal regularnie marihuane - wygrasz w Wielkiej Grze


                      nie pal w ogole marihuany a wygrasz w wielkiej grze.
            • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:05
              rauchen napisała:
              > zatrudnij august opiekunke do wnuczka na soboty wieczor, zeby corka z zieciem
              > wypad mogli zrobic we dwojke, taka co to deklaruje ze sobie lubi zajarac
              > marihuane w weekend :)))
              ______________________________________________________.
              No wlasnie... - Niiiigdy w zyciu... - Addi - rozumiesz!
              A... ;-))
            • tranzyt80 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 22:39
              :)))
      • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 19:49
        Nii wiem, ale wydaje mi sie, ze kazdy terapeuta powie Ci, ze jakiekolwiek
        stosowanie srodkow psychoaktywnych jest zle.
        I czy tu nie obowiazuje taki stosunek?
        Powtarzam, nie chiodzi o "wypicie piwka",
        chodzi o zmienianie nastroju chemia.

        JEsli ktos robi to swiadomie, mowi ze to lubi.
        Czy nie bedzie wpierania "oszukujesz sie, masz chore emocje, lecz sie"- a moze
        nie ma chorych emocji, moze lubi sie zrelaksowac jointem?

        Nie kazdy czlowiek w koncu musi byc doskonala asertywna maszyna, ktora jak
        robot radzi sobie z emocjami.
        Mozna przezyc zycie godnie nie badac doskonalym i super dojrzalym emocjonalnie
        clzowiekiem.
        Czy jesli ktos pije i pali jointy i w ten sposob sie relaksuje- ale nie tylko w
        ten ( nie robi tego dla samego faktu i nie caly czas) jest od razu kaleka
        psychicznym?
        Czy tylko dwie opcje w zyciu sa dozwolone- albo musisz byc perfekcyjnym
        abstynentem albo niedojrzalym psychicznie alkoholikiem i cpunem?

        Takie refleksje.
        • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 20:02
          addicted11 napisał:
          > Nii wiem, ale wydaje mi sie, ze kazdy terapeuta powie Ci, ze jakiekolwiek
          > stosowanie srodkow psychoaktywnych jest zle.
          > I czy tu nie obowiazuje taki stosunek?
          > Powtarzam, nie chiodzi o "wypicie piwka",
          > chodzi o zmienianie nastroju chemia.
          > Nie kazdy czlowiek w koncu musi byc doskonala asertywna maszyna, ktora jak
          > robot radzi sobie z emocjami.
          > Mozna przezyc zycie godnie nie badac doskonalym i super dojrzalym
          emocjonalnie clzowiekiem.
          > Czy jesli ktos pije i pali jointy i w ten sposob sie relaksuje- ale nie tylko
          w ten ( nie robi tego dla samego faktu i nie caly czas) jest od razu kaleka
          > psychicznym?
          > Czy tylko dwie opcje w zyciu sa dozwolone- albo musisz byc perfekcyjnym
          > abstynentem albo niedojrzalym psychicznie alkoholikiem i cpunem?
          > Takie refleksje.
          __________________________________________________________________.
          Gdybym ja potrafil utrzymac w harmonii i w granicach poziom wypitej
          wodki z zadowoleniem, ktore kiedys przez krotki okres mojego zycia
          osiagalem, z pewnoscia pilbym jeszcze dzisiaj...!
          A...
        • tenjaras Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 21:04
          przecież do terapeuty nie idzie ktoś, kto nie ma problemu, bo i po co?

          Wchodzi staruszek do konfesjonału i nawija:
          "Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i
          prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki, zatrzymaliśmy się w
          motelu i uprawiałem seks z wszystkimi trzema..."
          - Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
          - Jakiego grzechu???
          - Co z Ciebie za katolik?
          - Jestem żydem...
          - To czemu mi to wszystko opowiadasz?
          - Wszystkim opowiadam!!
          • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 00:26
            tenjaras napisał:

            > przecież do terapeuty nie idzie ktoś, kto nie ma problemu, bo i po co?
            >


            przeciez nie mowie o chodzacych do terapeuty.
            mowie o takich, co pala, nie widza w tym problemu i wywiazuja sie z obowiazkow.
            dlaczego takiego kogos od razu klasyfikowac "narkoman" i czekac ze stoperem
            kiedy sie stoczy- bo przeciez mozliwe ze sie nigdy nie stoczy.

            sam siebie troche przekonuje bo juz mi sie w glowie porobilo tak ze sam mam
            wewnetrznie taki stosunek do anrkotykow jak stara babcia i to mnie wkurza.
            • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 00:34
              OK
              Aniol, nie dokladnie to mialem na mysli.

              Nie chodzilo mi o to, ze jak ktos rzucil picie i nie pije w ogole to jest
              fanatykiem- a ze jako niefanatyk powinien pic kontrolowanie.

              Nie nie, nie tak to mialo byc dziewczyno, mielismy razem isc na wino ale nam
              zamkneli sklep:)

              mi chodzi o stosunek do innych ludzi, o takie podejscie ze jak ktos pali jointy
              czy pije to ma nie halo w glowie i nadaje sie do psychiatry.

              moze zle sie wyrazilem- chodzi mi o caloksztalt na forum, taki radykalizm w
              sensie "tylko trzezwe zycie jedt godne".

              jak ktos stwierdza, ze sam nie chce w ogole pic albo palic to jego sprawa- mi
              chodzi o ocene innych.
              • aniolparys Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 05:07
                Tego też mi chyba nie zarzucisz?
                A facet na permanentnym kacu lub lekko-wcięty jest złym pracownikiem. W każdym
                zawodzie, nie tylko księdza i nauczyciela.
                • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 09:11
                  aniolparys napisał:

                  > Tego też mi chyba nie zarzucisz?
                  > A facet na permanentnym kacu lub lekko-wcięty jest złym pracownikiem. W każdym
                  > zawodzie, nie tylko księdza i nauczyciela

                  No reraz to ju Ci swiadomie zarzuce- na podstawie tego co napisane powyzej.
                  Otoz ja pisze o tym, ze ktos ma prawo wypic czy zapalic- i od razu go kojarzysz
                  z "facetem na pernamentnym kacu lub lekko wcietym".
                  Od razu skrajnosci.

                  A mi chodzi chodzi o to aby oceniac czlowieka po czynch a nie domyslach.


                  I dodam- dla mnie ktos, kto w tygodniu pracuje a w weekend jedyne co go
                  iinteresuje to alkoholo i narkotyki- to jest to prymityw.
                  Nie pijak, narkoman, degenerat- po prostu prostak.

                  Mi chodzi o zupelnie inny pokroj ludzi.
                  ale nawet ciezko mi sie z tym tu przebic, co jest pewnym sympotmem.
            • tenjaras Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 08:30
              to zaakceptuj to, powiedz sobie ok i przestań się tym zajmować, a przejdzie

              jak wszystko inne

              wiesz dlaczego smoki wyginęły? nie dlatego, że je zatłukli, a dlatego, że
              przestali z nimi walczyć
              • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 09:18
                tenjaras napisał:

                > to zaakceptuj to, powiedz sobie ok i przestań się tym zajmować, a przejdzie
                >
                > jak wszystko inne
                >
                > wiesz dlaczego smoki wyginęły? nie dlatego, że je zatłukli, a dlatego, że
                > przestali z nimi walczyć
                >

                ale co mam zaakceptowac?
                to, ze mam gdzes w glowie zasiany jakis element ktory mi nie pasuje?
                nie moge tgo zaakceptowac.


                przerazilem sie sam swojej reakcji- rozumiesz?
                szanowalem faceta, uwazalem za inteligentnego, madrego goscia- bo on jest
                tworczy, ma mnostwo zainteresowan, ma swoje poglady itp
                dowiedzialem sie, ze okazyjnie pali trawe i sie przestraszylem.
                nie podoba mi sie ta wlasna reakcja, rozumiesz?
                nie jest moja, ja tak nigdy nie myslalem i nie reagowalem.

                jak bym sie dowiedzial, ze jedzie na heroinie albo molestuje dzieci, to
                przesraszenie byloby dla mnie naturalne.
                ale ja sie dowiedzialem o okazyjnym paleniu jointow!
                i jedna czascia mozgu zaczalem sie o niego martwic, myslec o nim jak o jakims
                przegrancu itp- okropne to.
                • tenjaras Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 09:23
                  on to on, a u Ciebie to kwestia życia i śmierci, taka reakcja wynika z
                  poważnego traktowania siebie, a nie wrogości do innych
                  • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 09:35
                    tenjaras napisał:

                    > on to on, a u Ciebie to kwestia życia i śmierci, taka reakcja wynika z
                    > poważnego traktowania siebie, a nie wrogości do innych
                    >


                    nie zgadzam sie.
                    taka reakcja wynika z przesady i wyrobienia radykalnego punktu widzenia, ktore
                    do niczego nie jest mi potrzebne.
                    nawet gdyby uznac, ze dla mnie to kwestia zycia i smierci- choc bardzo nie
                    lubie takiego stawiania sprawy bo pachnie to szantazem- to dla niego poki co
                    nie.
                    • tenjaras Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 10:09
                      nie jesteśmy ludźmi, którym łatwo posługiwać się umiarem, to jest to, czego
                      musimy się nauczyć, by zachować trzeźwość, osobiście uważam, że alkoholikom
                      jest łatwiej, ponieważ mają motywację

                      skoro mam problem z alkoholem to go odstawiam, potem można tą naukę przenieść
                      na inne aspekty życia, stąd te smoki, po prostu zaakceptuj swoje myśli, Twój
                      mózg ma prawo je myśleć, ale przecież to jeszcze nie oznacza, że zaczniesz je
                      wyrażać, podobnie z alkoholem, towarzyszy nam wszędzie, ale to nic nie znaczy,
                      nie musimy go pić, choćbyśmy byli największymi pijakami jakich świat nosił

                      nie katuj siebie za swoje myśli, za to, że szklanki leżą tu, a nie tam, tak jak
                      nie katujesz sklepikarzy za to, że chcą zarabiać i dbają o chodliwy
                      asortyment, "bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć", pomyślałeś, ok, to
                      pomyślałeś, a teraz coś z zupełnie innej beczki:

                      wchodzi facet do sklepu monopolowego, pokazuje dowód osobisty i mówi:
                      - nazywam się Jan Kowalski i poproszę pół litra

                      sprzedawczyni podaje mu wódkę i odpowiada, że nie trzeba się przedstawiać, a
                      facet na to:
                      bo ja, proszę pani, nie chcę być anonimowym alkoholikiem
                      • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 10:17
                        tak, wiem o czym mowisz, musze tez jednak roche sie pilnowac
                        bo niezauwazenie zabrne w jakis fanatyzm i stane sie takim pryncypialnym
                        oszolomem ktorego nikt nie zrozumie.
                        widze symptomy to reaguje bo potem bedzie za pozno.
                        • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 10:31
                          addicted11 napisał:
                          > tak, wiem o czym mowisz, musze tez jednak roche sie pilnowac
                          > bo niezauwazenie zabrne w jakis fanatyzm i stane sie takim pryncypialnym
                          > oszolomem ktorego nikt nie zrozumie.
                          > widze symptomy to reaguje bo potem bedzie za pozno.
                          ____________________________________________________.
                          Alez, to juz nastapilo - Addi...!
                          A... ;-))
    • aniolparys Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 22:32
      Robisz czasami ze mnie Addi Anioła Stróża, kiedy ja nawet porządnym aniołem nie
      jestem. Bardziej Parysem. Ale niech Ci.
      Skrajnego, radykalnego fanatyka jednak nie zdzierżę. Bardziej to już do
      aaugustwa pasowałoby „zrównoważony myśliciel” ;-)) Najpierw dowód, że nie jestem
      fanatykiem – zrobiłem go właśnie specjalnie dla Ciebie. Czytelnicy o słabszych
      nerwach i aaugustw niech raczej tam nie zaglądają:
      aniolparys.republika.pl/Wyszynk_u_Parysa.JPG
      Nie kupuję alkoholu. A to coś zostało z imprezy, to jakiś kuzyn idiota przyniósł
      w prezencie, to rum kupiony cioci, a ciocia w międzyczasie zmarła, jakiś dowód
      wdzięczności. Moja ulubiona butelka (zasłonięta) to beaujolais rocznik 2005 ;-)
      Lubię, jak ludzie czują się u mnie swobodnie, są weseli. Jeśli ktoś tylko tego
      chce, spragniony ode mnie nie wyjdzie. Dlaczego ktoś ma być stratny tylko
      dlatego, że ja nie piję?

      Czy tak postępuje alkoholik? Czy propaguję ten sposób postępowania?
      Nie polecam tego każdemu. Wskazuję tylko, że tak też można. Mi akurat to pasi.

      Osiągnąłem ten stan (udział w tym forum utwierdza mnie w nim) w momencie gdy
      uznałem, że nie jestem chory. Jestem inny, ale określenie „choroba” nie pasuje
      do mnie i nie stanowi alibi dla żadnego mojego uczynku czy postawy.

      Jestem zwykłym facetem. Przedtem byłem zwykłym pijakiem. Jakich są tysiące. I
      dzielę się z takimi samymi zwykłymi alkoholikami moją drogą.
      Pierwszy i najtrudniejszy krok, to uznanie, że jestem alkoholikiem.
      Najtrudniejszy. Najdłużej trwający. Uciążliwy dla otoczenia. Próby przerywania
      ciągów, Samooszukiwanie się. Wszyscy to znamy. Pewnego dnia nabrałem wreszcie
      tej pewności. Do tego trzeba wiedzy o chorobie. Mi wystarczył Internet i książka
      – zbiorek pojedynczych historii życia alkoholików. Internet dla potrafiącego się
      po nim poruszać jest bogatym źródłem informacji. Testów. Jakaś terapia może to
      zastąpić, mityngi AA też.
      Jeszcze raz: bez rozczulania się nad sobą, bez samooszukiwania się, bez złudzeń:
      jestem alkoholikiem!
      Potem, to już tylko z górki ;-) Naturalna konsekwencja: nie potrafię kontrolować
      ilości wypitego alkoholu. Więc nie piję. Przerwać picie każdemu alkoholikowi się
      zdarza. (Prawie) każdy to potrafi. Problem tylko co dalej?
      Trochę własnych i wyczytanych przemyśleń. Wypicie jednego, jedynego,
      najmniejszego kieliszka z własnego wyboru oznacza przyzwolenie na picie. Różnica
      między pięćdziesiątką, a pół litrem to 10 razy, między zerem a pięćdziesiątką:
      nieskończoność. Nie chcę powrotu tamtego zła. Hołubię pamięć mojego upodlonego
      picia, by do tego nie wrócić. Jestem przeświadczony, że przyzwolenie
      (jakiekolwiek) na picie oznacza dla alkoholika powrót picia. Prosta prawda, nad
      którą już się nie zastanawiam.

      I fatum, z którym trzeba walczyć: że to już do końca życia. Moja teoria jest
      taka, że ciężar tej świadomości jest przyczyną wielu nawrotów pijackich. Jeżeli
      potraktujemy niepicie jako wyrok, jako brzemię i kamień, trudno będzie z tym
      żyć. Ja bym tego nie wytrzymał.

      Moja własna recepta na to: NIEPICIE JEST FAJNE. Nie chodzi tylko o sprawy ważne,
      o których mawia się na terapiach. W moim przypadku jest to odzyskanie własnej
      godności, kontaktu z córką czy też dobrej pracy.
      Doszukuję się codziennych radości w tym, że nie piję. Rozwożę na przykład
      biesiadników nad ranem po domach. Jestem ładniejszy, niż 3 lata temu. Szukam
      nawet korzyści z tego, że kiedyś piłem. Przez to na przykład byłem po rzuceniu
      picia na kilkunastu pokazach mody, a teraz uczę się żonglerki. Na przykład.

      I nie rób Addi ze mnie fanatyka. Pierwszy krok AA nie jest wymyślonym
      aksjomatem, lecz mądrością życiową.

      • tranzyt80 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 22:56
        jaki okres(godziny,dni,tygodnie?) czasu trwal Twoj najdluzszy ciag alkoholowy,
        • aniolparys Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 23:08
          Nie chcę wdawać się w dyskusje kto jest większym alkoholikiem. Dzisiaj nie piję
          identycznie jak Ty a jak havana06.
          Szukam recepty na to, by nie pić także za rok i dwa.
          • tranzyt80 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 23:14
            nie proponuje zadnej dyskusji,zapytalem poprostu,dla wlasnej analizy,
            osobiscie nie szukam juz zadnych recept,wiec nie moge pomoc
            • aniolparys Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 23:20
              Odpowiem na priv.
              Nie ma recept. W pewnym zakresie można sterować własnymi emocjami i staram się
              to czynić.
              Żaden mądry nie namówi Cię na niepicie. Musisz sam to poczuć. A uwierzenie w to,
              że jesteś nieuleczalnie chory jest złą bazą do budowania pozytywnych emocji.
              • tranzyt80 Re: Ludzie pija, pala... 16.04.07, 23:41
                osobiscie nie interesuje mnie dzisiaj,czy sa jakies recepty,czy ich nie ma,
                przez moje trzy lata przeszedlem przez rozne etapy wychodzenia z uzaleznienia,
                bylo roznie,raz ciezej,raz lzej,ale caly czas czulem,ze nieustannie jestem
                blizej celu,szczytu,przypomnialem sobie teraz,jak na poczatku wstydzilem sie
                patrzec ludziom w oczy,samo wyjscie z domu bylo problemem,itd.itp.,a dzisiaj...
                dzisiaj tylko smieje sie z tego wszystkiego,dzisiaj kocham moje
                zycie...la_la_la! :)

      • myszabrum Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 19:28
        Pewnym problemem z zaprzestaniem picia jest zdecydowanie się na wizję siebie
        jako człowieka, któremu już nigdy nie wolno pić (tak, tak, mówi się "nie pij
        tylko dziś", ale tak naprawdę wiadomo, o co chodzi ;).

        Bohater powieści Johna Gardnera "Grendel", skonfudowany zagadkami życia, radzi
        się mądrego księdza, który wypowiada dwa proste zdania - cztery przerażające
        słowa: wszystko przemija, a wybór wyklucza.

        "Wybór wyklucza" - oto być może sedno trudności. Dla każdego "tak" musi być też
        jakieś "nie". Podjęcie jednej decyzji odcina nas od wielu innych. Wybór jednej
        kobiety, jednej drogi zawodowej, jednej szkoły oznacza wyrzeczenie się innych.

        A każde kolejne zetknięcie z własnym ograniczeniem zmusza do wyrzeczenia się
        następnego fragmentu mitu o naszej osobistej wyjątkowości, nieograniczonych
        możliwościach, niezniszczalności i odporności na prawa biologicznego przeznaczenia.

        To dlatego u Heideggera śmierć to właśnie "kres dalszych możliwości". Ścieżka do
        decyzji może być trudna, prowadzi bowiem na terytorium zarazem skończoności i
        braku gruntu - do domeny przesiąkniętej lękiem. Wszystko przemija, a wybór wyklucza.

        I dlatego m.in. decyzja o "fajnym niepiciu" może być tak trudna.
        • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 19:40
          myszabrum napisała:

          > Pewnym problemem z zaprzestaniem picia jest zdecydowanie się na wizję siebie
          > jako człowieka, któremu już nigdy nie wolno pić (tak, tak, mówi się "nie pij
          > tylko dziś", ale tak naprawdę wiadomo, o co chodzi ;).
          >
          > Bohater powieści Johna Gardnera "Grendel", skonfudowany zagadkami życia, radzi
          > się mądrego księdza, który wypowiada dwa proste zdania - cztery przerażające
          > słowa: wszystko przemija, a wybór wyklucza.
          >
          > "Wybór wyklucza" - oto być może sedno trudności. Dla każdego "tak" musi być
          też
          > jakieś "nie". Podjęcie jednej decyzji odcina nas od wielu innych. Wybór jednej
          > kobiety, jednej drogi zawodowej, jednej szkoły oznacza wyrzeczenie się innych.
          >
          > A każde kolejne zetknięcie z własnym ograniczeniem zmusza do wyrzeczenia się
          > następnego fragmentu mitu o naszej osobistej wyjątkowości, nieograniczonych
          > możliwościach, niezniszczalności i odporności na prawa biologicznego
          przeznacze
          > nia.
          >
          > To dlatego u Heideggera śmierć to właśnie "kres dalszych możliwości". Ścieżka
          d
          > o
          > decyzji może być trudna, prowadzi bowiem na terytorium zarazem skończoności
          i
          > braku gruntu - do domeny przesiąkniętej lękiem. Wszystko przemija, a wybór
          wykl
          > ucza.
          >
          > I dlatego m.in. decyzja o "fajnym niepiciu" może być tak trudna.


          madra z ciebie dziewczyna, nie to co August
          (niemadra dziewczyna z niego).

          po takich akapitach trudno dukac swoje wypociny, ale sprobuje:

          taka decyzja jest trudna wtedy, gdy zamyka inne drogi.
          a najtrudniejsza jest, gdy jest nieodwolalna- drzwi zamkniete, nie
          wydostaniecie sie stad.

          Dlatego ja wole sobie myslec, ze co prawda niepicie pociaga za soba pewne
          konsekwencje- ale ze moja decyzja jest na dzis a nie ze za 68 lat nie bede mogl
          sie piwa napic.
          (gorzej z zona, bo jak sie znudzi a nie bedzie chciala umrzec to sie mozna nie
          doczekac:):)



          • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 20:44
            addicted11 napisał:
            > madra z ciebie dziewczyna, nie to co August
            > (niemadra dziewczyna z niego).
            > po takich akapitach trudno dukac swoje wypociny, ale sprobuje:
            > taka decyzja jest trudna wtedy, gdy zamyka inne drogi.
            > a najtrudniejsza jest, gdy jest nieodwolalna- drzwi zamkniete, nie
            > wydostaniecie sie stad.
            ______________________________________________________________.
            Addi, Ty to polkniesz kazde gowno, byle mialo kolor kakaowy...!
            A... ;-))
        • cortona Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 20:30
          myszabrum napisała:


          > To dlatego u Heideggera śmierć to właśnie "kres dalszych możliwości". Ścieżka
          dodecyzji może być trudna, prowadzi bowiem na terytorium zarazem skończoności i
          > braku gruntu - do domeny przesiąkniętej lękiem. Wszystko przemija, a wybór
          wyklucza.

          > I dlatego m.in. decyzja o "fajnym niepiciu" może być tak trudna.
          ___________________________

          Co do "kresu dalszych możliwości", to głupotą jest wierzyć, że wszystko przed
          nami, ale i naiwnością jest uważać, że nic już nie może się zmienić.
          Panta rei ( byle nie było gorzej ).
          Dlatego ja wierzę, że w końcu rzucę palenie. I może będzie fajnie:)
        • aaugustw Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 20:41
          myszabrum napisała:
          > ... wszystko przemija, a wybór wyklucza. (5 slow - moj przyp.) ;-))
          >
          > "Wybór wyklucza" - oto być może sedno trudności. Dla każdego "tak" musi być
          też jakieś "nie". Podjęcie jednej decyzji odcina nas od wielu innych. Wybór
          jednej kobiety, jednej drogi zawodowej, jednej szkoły oznacza wyrzeczenie się
          innych.
          ____________________________________________________________________.
          Nie dotyczy alkoholika...!
          Nie polecam Tobie takze, Myszabrum takiego rozkroku...!
          A... ;-))
        • tenjaras Re: Ludzie pija, pala... 17.04.07, 22:00
          nigdy i za 68 lat wogóle nie nastąpi

          przestałem pić latem i martwiłem się jak to będzie w sylwka, myślałem, że
          będzie kiepsko ze mną, że się nie odnajdę, zatracę jakoś i nie będzie mi fajnie

          tymczasem, gdy nadszedł ów pierwszy sylwester powstawała grupa AA_24godziny, AA
          w sieci, pierwsza taka, na portalu yahoo, a ja nie byłem zbyt obcykany w
          angielskim, więc by się tam zalogować korzystałem z pomocy znawców języka, ale
          nic z tego nie wyszło, ciągle się coś blokowało, potem, gdy poszli zaczynać
          swoje zabawy, dopadłem amerykańców, którzy zaczęli mi pomagać

          w końcu zrobiło się późno, siedziałem na czacie wp i sosu, cały zaskoczony jak
          wielu ludzi tam jest i zadowolony, że jestem zalogowany w yahoo, miałem bardzo
          dobry nastrój, a wcześniej tak się obawiałem o przyszłość, że już ją sobie
          poukładałem

          podobnie z tak i nie

          widzę to trochę inaczej, patrząc poprzez pryzmat mojego alkoholizmu, który
          przeminął, dlaczego przeminął i dlaczego nie mam dziś problemu z alkoholem?
          dlatego, że mówię nie? otóz inaczej to widzę

          picie i abstynencja to dwa bieguny jednej huśtawki, a ja zszedłem z tej
          huśtawki, już nie decyduję czy pić, czy nie pić, po prostu nie dokonuje wyboru,
          niepije - piszę to często razem, by rozróżnić od nie piję

          dziś mój alkoholizm mi pomaga, jest odniesieniem, wyjaśnia mechanizmy, które
          dzieją się w moim życiu, których jestem uczestnikiem, nie twórcą i niczego
          sobie nie wykluczam, korzystam z tego, co na daną chwilę jest ważne
          • janulodz Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 00:01
            Jaras, jeżeli zszedłeś z tej huśtawki i niepijesz, to na cholerę onanizujesz się stale tym alkoholizmem. Tę czynnośc uprawia się zwykle w wieku dorastania, albo w chwilach rozładowania napiecia. Stałe uprawianie prowadzi do wynaturzeń.
            Nie znalazłeś jeszcze nic w zamian?
            • tenjaras Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 07:51
              może źle się określiłem...

              po prostu mechanizmy są takie same, niezależnie czego dotyczą, a alkoholizm
              znam i rozumiem, dlatego korzystam z tych doświadczeń, by zrozumieć co się
              dzieje, stosuję odniesienie, ale nie zamartwiaj się, kiedy ktoś się obok mnie
              przewróci, a ja pomagam mu wstać, to nie gadam z nim o wpływie alkoholu na
              równowagę, albo na koncetrację w pracy brukarzy, po prostu pytam, czy mogę w
              jeszcze czymś pomóc

              a tu jest forum na temat uzależnień, a ja jestem alkoholikiem
              • janulodz Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 11:32
                Ja też
                • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 13:56
                  musze ten wpis odnalezc w takim razie.
        • halberek Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 10:04
          Jestem pod coraz większym wrażeniem Twojej osoby. Naprawdę. Nie wiedziałam, że
          miałaś też problemy z narkotykami i powiem, że jest to dla mnie jakaś nowa
          motywacja. I pytanie. Skąd Heidegger ? Czyżbyś studiowała filozofię ?
          • myszabrum Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 10:36
            Heidegger z "Bycie i czas" :).

            Nie, nie studiowałam filozofii, niemniej zajrzałam z ciekawości, gdyż fascynował
            się nim pewien mój znajomy.

            Nie jestem dobrym obiektem do podziwiania, mówię serio. Komplementy mnie peszą :)

            Za to zrewanżuję się, że podobał mi się Twój wpis o "duchowości zapchanej jak
            gęś na pasztet" u meneli. Tak pewnie jest.
            • addicted11 Re: Ludzie pija, pala... 18.04.07, 14:03
              myszabrum napisała:

              > Heidegger z "Bycie i czas" :).
              >
              > Nie, nie studiowałam filozofii, niemniej zajrzałam z ciekawości, gdyż
              fascynowa
              > ł
              > się nim pewien mój znajomy.
              >
              > Nie jestem dobrym obiektem do podziwiania, mówię serio. Komplementy mnie
              peszą
              > :)
              >
              > Za to zrewanżuję się, że podobał mi się Twój wpis o "duchowości zapchanej jak
              > gęś na pasztet" u meneli. Tak pewnie jest.


              daj linka bo nie moge znalezc
    • cortona Nałogowcy aferzyści 18.04.07, 17:29
      Zakwalifikowałam się właśnie do takiej kategorii nałogowców "aferzystów".
      Ludzie piją, palą ( myślę tu o papierosach, a Addi chyba o marihuanie ), i nie
      przejmują się, a ja popadam w czarną rozpacz.
      Ostatnio oglądałam program o Polakach w Australii, którzy dobrze się tam
      urządzili. Bohater tego programu, chwaląc się dorobkiem, pokazał swoje ulubione
      miejsce w domu, czyli bar - nie jakiś tam barek z kilkunastoma butelkami, tylko
      prawdziwy, wielki bar, jak w knajpie, z dziesiątkami butelek, z marmurowym
      prostokątnym blatem i miejscami dla degustatorów.
      Oczywiście pomyślałam sobie, że to musi być jakiś ciężki alkoholik, skoro
      zainwestował tyle kasy w oprzyrządowanie nadużywania, ale jakoś nie wyglądał na
      menela.
      A ja wiecznie popadam w czarną rozpacz. Albo za dużo piję, albo za dużo palę.
      Nigdy nie jestem taka, jak bym chciała.

      Monica Bellucci powiedziała w jakimś wywiadzie, że codziennie wieczorem wypija
      butelkę wina, bo kieliszek to dla niej za mało. Według moich standardów ona jest
      alkoholiczką, ale zastanawiam się, czy moje standardy nie są jakieś chore:(
      • aaugustw Re: Nałogowcy aferzyści 18.04.07, 17:40
        cortona napisała:
        > Ostatnio oglądałam program o Polakach w Australii, którzy dobrze się tam
        > urządzili. Bohater tego programu, chwaląc się dorobkiem, pokazał swoje
        ulubione miejsce w domu, czyli bar - nie jakiś tam barek z kilkunastoma
        butelkami...
        - - - - - - - - - - -
        No, faktycznie ladne jest takie urzadzenie (ale siebie samego!) ;-))
        ______________________________________________________________.
        cortona napisała dalej:
        > ...ale zastanawiam się, czy moje standardy nie są jakieś chore:(
        _________________________________________________________________.
        Aby znalezc na to pytanie odpowiedz oraz aby pozbyc sie tych Twoich
        watpliwosci i odzyskac swoja rownowage wewnetrzna, koniecznie powinnas
        to wyprobowac...!
        A... ;-))
        Ps. Bylem troszke wsrod Polakow w Australii, wiekszosc z nich oprocz
        gorzaly i gier na automatach nic wiecej nie potrzebuja...!
Pełna wersja