prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi?

17.04.07, 19:59
No wlasnie,Tranzyt napisal ze w prawdziwym wytrzezwieniu chodz o zupelnie cos
innego.
Pytam: o co i co to jest cos innego i od czego.
Wiele pytan,a prosze zeby moze kazdy napisal tylko swoja osobista opinie,nie
krytykujac innych.
    • myszabrum Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 17.04.07, 20:02
      IMHO nie ma "prawdziwego" czy "fałszywego" wytrzeźwienia. Albo się jest
      trzeźwym, albo nie. To się mierzy alkomatem.
    • aaugustw Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 17.04.07, 20:15
      finlandia07 napisał:
      > No wlasnie,Tranzyt napisal ze w prawdziwym wytrzezwieniu chodz o zupelnie cos
      > innego.
      > Pytam: o co i co to jest cos innego i od czego.
      > Wiele pytan,a prosze zeby moze kazdy napisal tylko swoja osobista opinie,nie
      > krytykujac innych.
      __________________________________________________________________.
      Kiedy ja czytam takie "ukryte mysli" o prawdziwym trzezwieniu, mam
      na mysli moj rozwoj duchowy...- Moje przemiany moralne... Prace nad
      Krokami Anonimowych Alkoholikow - AA, oraz praca w sluzbach AA...
      A...
    • yuraathor Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 17.04.07, 20:22
      prawdziwe trzeźwienie to na przyklad to ze kiedyś ukradłem ciężarówkę jabłek a
      teraz nie zwinę ukradkiem jednego ze straganu,że kiedys wyjąłem pijanemu
      gościowi portfel z całą wypłatą a teraz bym pojechał do Włocławka i bym mu oddał
      ( bo to we Włocławku było) tylko jak go odnaleźdź???
      • janulodz Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 17.04.07, 20:28
        Yura.
        Jabłka pewno przerobiłeś na jabola, a co zrobiłeś z ciężarówką?
        • yuraathor Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 17.04.07, 20:30
          ruskim dałem za suweniry
    • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 07:41
      trzeźwość to przeciwieństwo nietrzeźwości, czyli chodzi o odnalezienie tego, co
      kierowało nami w kierunku nietrzeźwości

      po co reagowaliśmy tak, a nie inaczej, po co odczuwaliśmy tak, a nie inaczej,
      po co robiliśmy to, a nie tamto

      każdy ruch nakierowany na odrodzenie ma w tradycji coś co AA nazywa
      obrachunkiem moralnym i wyznaniem drugiemu człowiekowi, Katolicyzm ma rachunek
      sumienia i spowiedź, wszędzie taki proces musi nastąpić, by móc zacząć od nowa

      sam alkoholizm jest tylko symptomem istoty naszego cierpienia, różne są
      symptomy rozchwiania emocjonalnego, nam przypadł w udziale alkoholizm, ale nie
      wyleczony może powodować inne holizmy i nie wynika to z jakiegoś skażenia, a
      jedynie nieumiejętności prawidłowego działania w sytuacjach życiowych

      u siebie mówię o zwątpieniu, kiedyś nastąpiło coś, co zasiało we mnie
      zwątpienie i powoli urosło ono w koszmar życiowy, strach, który mogłem
      przetrwać jedynie po pijaku, aż doszedłem do swojego pijackiego dna, miejsca, w
      którym nie było wyboru i do którego nie mam ochoty powrócić

      taka determinacja powoduje, że muszę w swoim życiu wprowadzić radykalną zmianę,
      zacząć inaczej reagować i odczuwać, muszę się tego nauczyć, muszę odzyskać
      wiarę w siebie i wytrwać w niej

      znalazłem miejsce, gdzie są takie "instrukcje" jakich potrzebuję i staram się
      tego trzymać, kiedyś mimo, że wewnątrz mnie panował strach, na zewnątrz
      prezentowałem "nie wiadomo co", im bardziej strach mną władał, tym bardziej nie
      wiadomo co, teraz idę inną drogą, ani nie muszę gwieździć, ani się bać, dlatego
      mówię o sobie trzeźwy, a nie dlatego, że alkomat mi nic nie pokaże, bo co jak
      będzie popsuty?

      uczciwe podejście do siebie samego, co preferuje AA, może popsuć się jedynie w
      jednym celu, dlatego jest godniejsze zaufania od alkomatu

      to właśnie tą umiejętność utrzymania zaufania do siebie nazywam trzeźwością,
      pewność działania i zdroworozsądkowe podejście, samodyscyplinę i dystans oraz
      świadomość, że nie muszę być doskonały, mam być taki jaki jestem
      • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 14:25
        Przez upowszechnienie modelu Minesota nastapilo pelne utozsamienie tak roznych
        zjawisk jak dojrzewanie, szukanie celu w zyciu, wychodzenie z depresji,
        pozybwanie sie zachowan nerwicowych jako trzezwienie.

        Wedle poprzeczek jakie stawia Jaras to pijane jet 98% ludnosci swiata, bo tyle
        ludzi ma jakies wady charakteru- a to ktos bardziej uwziety, a ten zachlanny, a
        ten sobek, a tamten bez wyobrazni.

        Wtedy pojecie trzezwienie jest bardzo pojemne i wszystko mozna pod nie wciagnac.

        A jak wszystko mozna pod nie wciagnac- to tez wszystko mozna zwalic na alkohol.
        Juz nie ma nerwic, depresji, nie ma wad osobowisci i zwyklej glupoty.
        Jest 2pijanosc"

        A jak jest pijanosc- no to wiadomo, kto ma leczyc z "pijanosci".#No i ile ma
        leczyc- czytaj do smierci, bo alkoholizm jest nieuleczalny itp.

        I kolko sie zamyka.


        Przez takie podejscie nie dotyka sie sedna i zaklamje rzeczywistosc.

        Wedlug mnie pojecie trzezwienie to pozbywanie sie tych zachowan, ktore sa
        eewidentnym i do udowodnienia skutkiem picia alkoholu i pijanego tryby zycia, a
        wszelkie uduchowienia, praca nad osobowiscia i charakterem ponad to to juz inne
        kalosze.



        • aaugustw Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 15:22
          addicted11 napisał:
          > Przez takie podejscie nie dotyka sie sedna i zaklamje rzeczywistosc.
          > Wedlug mnie pojecie trzezwienie to pozbywanie sie tych zachowan,
          ktore sa eewidentnym i do udowodnienia skutkiem picia alkoholu i
          pijanego tryby zycia, a wszelkie uduchowienia, praca nad osobowiscia i
          charakterem ponad to to juz inne kalosze.
          ________________________________________.
          Mowisz o skutkach, a gdzie przyczyny...!?
          A...
          • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 15:45
            aaugustw napisał:

            > addicted11 napisał:
            > > Przez takie podejscie nie dotyka sie sedna i zaklamje rzeczywistosc.
            > > Wedlug mnie pojecie trzezwienie to pozbywanie sie tych zachowan,
            > ktore sa eewidentnym i do udowodnienia skutkiem picia alkoholu i
            > pijanego tryby zycia, a wszelkie uduchowienia, praca nad osobowiscia i
            > charakterem ponad to to juz inne kalosze.
            > ________________________________________.
            > Mowisz o skutkach, a gdzie przyczyny...!?
            > A...

            Tak August, przyczyny alkoholizmu leza w naduzywaniu alkoholu.
            A przyczyny naduzywania alkoholu tkwia gleboo w alkoholizmie tylko chorzy sie
            tego zapieraja.
            A na poczatku bylo slowo.
            • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 15:52
              Zle sie wyrazilem.

              Przyczyny alkoholizmu leza w alkoholizmie.
              Przyczyny depresji leza depresji.


              Przyczyna 2 wojny swiatowej byla 2 wojna swiatowa.
              Przyczyna glodu w Afryce jest glod w Afryce.
              ( a moze skubancy nie chca jesc?)

              tak wlasnie przekonywala mnie fachura z modelu minesota-
              wyszedlem z gabinetu podbudowany jak nigdy- okazalo sie, ze jestem pewnym
              siebie czlowiekiem, nie mam zadnych nerwic, jestem smialym opymista a wydawalo
              mi sie ze jest odwrotnie bo to bykly preteksty do picia alkoholu.
              Wiec radosc we mnie urosla- skoro tak, skoro tych problemow nie ma- no to
              przestane pic i bede bardzo szczesliwym czlowiekiem!
              Terapeuta mi rzerwal- nie, musisz leczyc sie do konca zycia,
              mina mi zrzedla.#
              No bo jak to, asertywny czlowiek bez zadnych problemow musi sie leczyc
              kilkadziesiat lat?
              Z czego?

              I jechalem autobusem z poradni z opuszczona szczeka az mi mucha wpadla i
              nasrala aby mnie przywrocic do zycia.




              • aaugustw Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 15:57
                addicted11 napisał:
                > Zle sie wyrazilem.
                > Przyczyny alkoholizmu leza w alkoholizmie.
                > Przyczyny depresji leza depresji.
                > ...az mi mucha wpadla i nasrala aby mnie przywrocic do zycia.
                __________________________________.
                Bredzisz...!
                A...
              • addicted11 pocieszenie 18.04.07, 16:00
                Wszyscy niesmiali, wszyscy nie potrafiacy sie zrelaksowac- badzcie pocieszeni!

                Mozecie pic do woli, mozecie pic na umor, alkoholizm Wam nie grozi.

                Jak udowodnili nauowcy modelu Minesota- alkoholicy to ludzie, ktorzy nie mieli
                obiektywnych "powodow" by pic, te powody to byly wymowki.

                Jezeli ktos mial powody i pil- to nie jest alkoholikiem.
                ALkoholik nie mogl miec powodow, bo na tym polega istota choroby.

                Wiec apeluje- jezeli nie piles jeszcze alkoholu mlody chlopaku czy dziewczyno a
                jestes niesmialy czy zestresowany- wal rowno, chlaj po krzakach, nie trzezwiej
                tygodniami, klinuj klina klinem, pij na wyscigim, wyprzedzaj kolejki-
                jestes w tej grupie wybranych, ktorym alkoholizm nie grozi.

                O, gdy jestes mlodym czlowiekiem sukcesu, miales dobre wychowanie, czujesz sie
                szczesliwy- o, to uwazaj, jestes w grupie podwyzszonego ryzyka.

              • addicted11 Nowy numer statystyczny do renty w ZUS 18.04.07, 16:07
                jednostka chorobowa- alkoholizm
                objawy- wymyslanie pretekstow do picia
                oczekiwany czas wyleczenia- cale zycie.



                Kawal:

                Pogrzeb znanego alkoholika.
                Nad trumna mowa pozegnalna:
                "Cale zycie bohatersko zwalczal preteksty, zycie nioslo mu podstepnie i
                przebiegle same dobre momenty- ale nie dal sie zlapac w pulapke, do konca czul
                sie zle i walczyl z pretekstami.


                kawal 2:

                przychodzi baba do lekarza
                - co Pani jest
                - Panie doktorze, cos sie dobrze ostatnio czuje
                - wezwac pogotowie i na detoks!

                kawal 3


                Nowe jednostki chorobwe WHO:
                zespol pretekstowo- optymistyczny
                impulsywne szukanie pretekstow
                osobowosc pretekstionalna
              • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 19.04.07, 12:57
                powodem do napicia się alkoholu jest chęć napicia się alkoholu, a nie te
                wszystkie opowieści różnej treści... ale to już wiesz Addi...

                chorą treścią karmią się chorzy ludzie, ja osobiście nie wiem jakie podejście
                do alkoholu mają ludzie, którzy nie mają problemu alkoholowego, raz spotkałem
                się z zaskakującym mnie tekstem - "to od tego można się uzależnić? przecież to
                takie paskuctwo!" - z księżyca ten facet nie był...
                • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 19.04.07, 15:24
                  tenjaras napisał:

                  > powodem do napicia się alkoholu jest chęć napicia się alkoholu, a nie te
                  > wszystkie opowieści różnej treści... ale to już wiesz Addi...
                  >

                  nie, ja wiem co innego.
                  to co piszesz to jest polprawda.
                  sama chec napicia sie alkoholu to jest powodem napicia sie gdy juz rozwinie
                  sie alkoholizm.
                  natomiast gdy czlowiek zaczyna szukac ulgi w alkoholu to robi to na skutek
                  innych nieprawidlowosci- podwyzszonego leku, fobii, stresu itp.

                  Uznanie, ze czlowiek od poczatku pil bo jest alkoholkiem doprowadziloby do
                  absurdalnej konkluzji, ze czlowiek byl uzalezniony zanim sie uzaleznil.

                  dalej- jezeli czlowiek nie potrafil uporac sie z problemami i zaczalpic czy
                  cpac, to przez to ze cpal i pil latami nieumiejetnosc rozwiazywania problemow
                  nie tylko nie zniknela ale odwrotnie- zamienila sie wlasnie w nalogowy system
                  regulacji uczuc.

                  ale te poczatkowe problemy i deficyty nadal istnieja, alkoholizm nie niweluje
                  ich, nie zmniejsza tylko zwieksza, narasta na nich.

                  promowanie absurdalnej tezy, ze alkoholik pije bo pije i nie branie pod uwage
                  okolicznosci, w jakich wpedzil sie w alkoholizm powoduje, ze czlowiek zamiast
                  walczyc z przyczynami walczy ze skutkami.
                  prosciej- zamiast nauczyc sie radzenia sobie ze stresem on uczy sie jak w tym
                  stresie sie nie napic.

                  dla mnie jest to kuriozalne podejscie, tak jakby raka pluc leczyc srodkami
                  wykrztusnymi.

                  oczywiscie, terapie czy AA nie sa slepe i zauwazaja te pierwotne przyczyny
                  picia, ale wola je dla niepoznaki zwalic na alkoholim. wszystko zwalamy na
                  picie, wszystko jest niby skutkiem piciam, stad te slynne trzezwienie.
                  i moznaby to nawet zaakceptowac- niezaleznie czy uznamy, ze nieumiejetnosc
                  radzenia sobie ze stresem jest przyczyna czy skutkiem alkoholizmu- to chodzi o
                  to, aby te umiejetnosc nabyc.
                  i ktos moze mnie zaatakowac- no co Ty, przeciez jak trzezwiejesz to uczyz sie
                  ttego wszystkiego.
                  tylko ja wtedy zupelnie nie rozumiem dlaczego zeby poradzic sobie ze stresem
                  nalezy go powiazac za alkoholizmem. po prostu ja tego nie rozumiem.
                  po co te przeklamania?
                  jaki jest ich cel?
                  czemu nie nazywa sie rzeczy po imieniu?





                  dla porzadku zaznacze, ze pomijajam przypadki osob, ktore z inych powodow pily
                  i uzaleznily sie po prostu dlatego, ze duzo i czesto pily, bez jakichs
                  szczegolnych motywacji psycologicznych ( choc jakby zajrzal to tez moze by i
                  cos znalazl).
                  tu zastosowanie moze miec powiedzenie "okazja czyni zlodzieja"(
                  ( przykladem takiej osoby moze byc lekarz, ktory dostaje duzo alkoholi i zczyna
                  je pic albo ktos uczestniczacy regularnie w rautach, obiadach biznesowych itp)


                  > chorą treścią karmią się chorzy ludzie, ja osobiście nie wiem jakie podejście
                  > do alkoholu mają ludzie, którzy nie mają problemu alkoholowego, raz spotkałem
                  > się z zaskakującym mnie tekstem - "to od tego można się uzależnić? przecież
                  to
                  > takie paskuctwo!" - z księżyca ten facet nie był...
                  >
                  • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 20.04.07, 13:08
                    Addi ja również uważam, że sama abstynencja od alkoholu nie starczy,
                    poszukiwanie szczęścia nie polega na zakręceniu butelki, to wiem

                    ale gdy pomyślę, że usprawiedliwiałem swoje upicie postawą wobec mnie mojego
                    przełożonego, który czepiał się właśnie mojego pijaństwa, to widzę bzdurę, ale
                    wtedy byłem tego święcie przekonany, podobnie spotkanie kogoś znajomego, co
                    również było powodem do oszukiwania i usprawiedliwianiem mojego stanu upojenia,
                    dziś spotykam znacznie więcej ludzi i znajomych i jakoś się nie sięgam po
                    alkohol, nie mówiąc już o upijaniu się

                    najciekawsze jest to, że oszukiwałem samego siebie...

                    tak więc mam zdanie, że gdybym teraz miał sięgnąć po alkohol, to zrobiłbym to
                    dla samego alkoholu, a nie tych wszystkich opowieści jakie snułem na potrzeby
                    świata, który próbowałem sobie stworzyć, by pić


                    przeżywam różne chwile, emocje, uczucia, jestem wciąż tak samo wrażliwy
                    (przewrażliwiony) jak dawniej, jednak nie sięgam po alkohol, bo rozumiem, że to
                    nic nie daje, uczę się inaczej reagować, a samo odczuwanie, coś od czego mnie
                    stan upojenia izolował, bardzo mnie teraz rajcuje, nawet jeśli to są
                    nieprzyjemne uczucia
                    • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 20.04.07, 17:36
                      tak więc mam zdanie, że gdybym teraz miał sięgnąć po alkohol, to zrobiłbym to
                      dla samego alkoholu, a nie tych wszystkich opowieści jakie snułem na potrzeby
                      świata, który próbowałem sobie stworzyć, by pić

                      roznica polega na tym ze dzis to nie wczoraj

                      ale gdy pomyślę, że usprawiedliwiałem swoje upicie postawą wobec mnie mojego
                      > przełożonego, który czepiał się właśnie mojego pijaństwa, to widzę bzdurę,
                      ale
                      > wtedy byłem tego święcie przekonany, podobnie spotkanie kogoś znajomego, co
                      > również było powodem do oszukiwania i usprawiedliwianiem mojego stanu upojenia

                      mieszasz powody i preteksty- ja mysle, ze robisz to nieswiadomie, ale jestes
                      narzedziem kogos, kto to celowo zmieszal- albo z lenistwa albo z jakichs innych
                      wzgledow.

                      nie twierdze, ze nie istnieje cos takiego jak preteksty do picia,
                      usprawiedliwianie czy oszukiwanie samego siebie- ja mowie, ze nie wszystko to
                      preteksty, jak mowi moj ulubiony model minesota.

                      jak ktos ma podwyzszony poziom leku- ma tez zmieniona chemie mozgu- to mozna
                      dzis sprawdzic odpowiednimi aparatami- tego za duzo, tego za malo.
                      jak ktos ma schizofrenie ( bardzo czesto schizofrenicy "lecza" sie alkoholem")
                      czy wreszccie jak ktos mial ojca sadyste albo zostal zgwalcony-

                      to nie sa to "preteksty do picia" i 1000 tenjarasow i 2000 woronowiczow mnie
                      nie przekona ze jest inaczej koniec kropka.





            • aaugustw Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 15:55
              addicted11 napisał:
              > Tak August, przyczyny alkoholizmu leza w naduzywaniu alkoholu.
              > A przyczyny naduzywania alkoholu tkwia gleboo w alkoholizmie
              tylko chorzy sie tego zapieraja.
              > A na poczatku bylo slowo.
              _______________________________________________________________.
              Z powyzszego wytlumacz mi zatem dwa watki, ktore poruszasz...
              - jak to sie dzieje, ze na 10 mlodych ludzi, dwoch (do trzech) z
              nich sa juz alkoholikami, gdyz nie potrafia kontrolowanie pic...!?
              - Kto to przekazal, ze na poczatku bylo slowo...? - W kogo Ty wierzysz...? ;-)
              A... ;-))
              • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 16:09
                Z powyzszego wytlumacz mi zatem dwa watki, ktore poruszasz...
                > - jak to sie dzieje, ze na 10 mlodych ludzi, dwoch (do trzech) z
                > nich sa juz alkoholikami, gdyz nie potrafia kontrolowanie pic...!?
                > - Kto to przekazal, ze na poczatku bylo slowo...? - W kogo Ty wierzysz...? ;-)
                > A... ;-))

                To proste- bo tylko 2 do 3 na 10 mlodych ludzi jest szczesliwymi na tyle, ze
                musza szukac pretekstow do picia, reszta ma mniejsze lub wieksze problemy i w
                ten sposob sa chronieni przed nalogami.
                • aaugustw Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 16:13
                  addicted11 napisał:

                  > Z powyzszego wytlumacz mi zatem dwa watki, ktore poruszasz...
                  > > - jak to sie dzieje, ze na 10 mlodych ludzi, dwoch (do trzech) z
                  > > nich sa juz alkoholikami, gdyz nie potrafia kontrolowanie pic...!?
                  > > - Kto to przekazal, ze na poczatku bylo slowo...? - W kogo Ty wierzysz...
                  > ? ;-)
                  > > A... ;-))
                  >
                  > To proste- bo tylko 2 do 3 na 10 mlodych ludzi jest szczesliwymi na tyle, ze
                  > musza szukac pretekstow do picia, reszta ma mniejsze lub wieksze problemy i w
                  > ten sposob sa chronieni przed nalogami.
                  __________________________________________________________________.
                  Co Tobie dzisiaj zaszkodzilo...
                  Tylko nie zwalaj na Eske, czy Janu, ze to przez nich tak balaksz...!?
                  A...
                  Ps. Na drugie pytanie nie potrafisz dac odpowiedzi - ha...? ;-))
                  • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 16:38
                    aaugustw napisał:

                    > addicted11 napisał:
                    >
                    > > Z powyzszego wytlumacz mi zatem dwa watki, ktore poruszasz...
                    > > > - jak to sie dzieje, ze na 10 mlodych ludzi, dwoch (do trzech) z
                    > > > nich sa juz alkoholikami, gdyz nie potrafia kontrolowanie pic...!?
                    > > > - Kto to przekazal, ze na poczatku bylo slowo...? - W kogo Ty wierz
                    > ysz...
                    > > ? ;-)
                    > > > A... ;-))
                    > >
                    > > To proste- bo tylko 2 do 3 na 10 mlodych ludzi jest szczesliwymi na tyle,
                    > ze
                    > > musza szukac pretekstow do picia, reszta ma mniejsze lub wieksze problemy
                    > i w
                    > > ten sposob sa chronieni przed nalogami.
                    > __________________________________________________________________.
                    > Co Tobie dzisiaj zaszkodzilo...
                    > Tylko nie zwalaj na Eske, czy Janu, ze to przez nich tak balaksz...!?
                    > A...
                    > Ps. Na drugie pytanie nie potrafisz dac odpowiedzi - ha...? ;-))


                    pytanie drugie:
                    nie wiem, kto przekazal, jesli na poczatku bylo slowo to nie mogl go nikt
                    uslyszec,
                    no chyba ze na poczatku bylo ucho, ale wtedy slowo nie bylo na poczatku.

                    Powinni napisac jakas errate do Biblii.

                    w kazdym razie gdy juz pojawilo sie slowo to zaraz za nim pojawilo sie
                    slowotworstwo- piekna nauka,
                    po tylu tysiacach lat umowzliwila rozwoj muzyki rap.

                    I jak tu nie wierzcy w doskonalosc stworzenia- gdzies tam w poludniowym Edenie
                    leci ot tak sobie slowo
                    a kilka tysiecy lat potem RUN DMC wydaje pierwsza plyte i nic juz nie jest tak
                    samo.


                    a co mi zaszkodzilo?

                    jakis wstretny babsztyl psiukal sie wczoraj w sklepie nowym Chanelem i na mnie
                    psiuknela, a perfumy byly z alkoholem, i teraz mam jednoczesnie suchego kaca,
                    pijane myslenie i to trzecie chwilowo zapmnialem co
                    a w nocy pijany sen zakonczony polucja.


                    • aaugustw Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 20:13
                      addicted11 napisał:
                      > pytanie drugie:
                      > nie wiem, kto przekazal, jesli na poczatku bylo slowo to nie mogl go nikt
                      > uslyszec, no chyba ze na poczatku bylo ucho, ale wtedy slowo nie bylo na
                      poczatku. Powinni napisac jakas errate do Biblii.
                      ________________________________________________.
                      No i co...!? - Zlapali Kosciuszkiego...! ;-))
                      Addi, Ty musisz jeszcze duzo uzywac rozumu, zanim
                      obudzi sie ta Twoja inteligencja, a za nia nowa
                      swiadomosc, ktora prowadzi do trzezwosci...!
                      Dobranoc:
                      A... ;-))
                      • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 18.04.07, 20:19
                        kurcezm ale progow do pokonania

                        najpierw rozum, potem inteligencja, potem nowa swiadomosc, potem trzezwosc.
                        za bardzo zlozone to dla mnie, ja prosty czlowiek, nie lubie komplikacji, wole
                        proste recepty.
      • tranzyt80 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 21.04.07, 13:00
        tenjaras napisał:
        > trzeźwość to przeciwieństwo nietrzeźwości, czyli chodzi o odnalezienie tego,
        co
        >
        > kierowało nami w kierunku nietrzeźwości
        >
        > po co reagowaliśmy tak, a nie inaczej, po co odczuwaliśmy tak, a nie inaczej,
        > po co robiliśmy to, a nie tamto


        -stawiasz pytania,na ktore i tak nigdy nie znajdziesz ostatecznej odpowiedzi,
        ale na pewno jakas gleboka analiza siebie samego,swojej pijanej
        przeszlosci,oraz medytacja nad terazniejszym zyciem;),z czasem doprowadzi do
        wewnetrznego spokoju,wyciszy i zaleczy,o ile sa,saczace gdzies tam w glebiach
        psychiki "rany"...


        tenjaras napisał:
        > każdy ruch nakierowany na odrodzenie ma w tradycji coś co AA nazywa
        > obrachunkiem moralnym i wyznaniem drugiemu człowiekowi, Katolicyzm ma
        rachunek
        > sumienia i spowiedź, wszędzie taki proces musi nastąpić, by móc zacząć od nowa

        -wyrwanie sie z przepoteznie silnego wiru alkoholowego,ciagnacego powoli,ale
        skutecznie,do przedwczesnej smierci,to prawie niemozliwa sprawa,z reguly proces
        samounicestwiania trwa przez bardzo wiele lat,w czasie ktorych systematycznie
        doswiadczamy ciagle ciezsze,tragiczniejsze upadki,ogolnie czlowiek chory na
        alkoholizm,bedac w swoich cugach,jest gotowy poswiecic wszystko dla dalszego
        picia,swoje uczucia,dzieci,przyjaznie,zdrowie,majatek...

        -na wyrwanie alkoholika z wiru picia nikt nie ma gotowej recepty,ani On sam,ani
        najblizsza rodzina,ani medycyna(czyt.psychiatria),ani tym bardziej tzw.
        przedstawiciele "duchowosci"(ja kazdy dostrzega indywidualnie,lub wogole ;),
        tym bardziej w swojej pysze stojacy niby ponad wszystkim jacys "woranowicze"
        (trzeba przyznac,ze ten pan zachowal sie w stosunku do tutejszego "forum"
        bardzo nieelegancko,ale zdazyl sie zareklamowac...;)

        tenjaras napisał:
        > sam alkoholizm jest tylko symptomem istoty naszego cierpienia, różne są
        > symptomy rozchwiania emocjonalnego, nam przypadł w udziale alkoholizm, ale
        nie
        > wyleczony może powodować inne holizmy i nie wynika to z jakiegoś skażenia, a
        > jedynie nieumiejętności prawidłowego działania w sytuacjach życiowych

        -moze,moze,moooze...ale jak ktos umie spojrzec ciut dalej,jak na koniec swego
        nosa,to z latwoscia dostrzeze,ze Polska i Polacy do alkoholu maja specyficzny i
        jedyny w swoim rodzaju stosunek,bardzo uwydatnia sie to mieszkajac dluzszy czas
        za granica,co ?upity Polak,cos gada,rozrabia,jechal pijany...to
        normalne,kazdy ,nawet policja,macha obojetnie reka,nic nadzwyczajnego :)

        cdn.
        • tranzyt80 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 21.04.07, 15:56
          cnd.
          tranzyt80 napisał:
          -moze,moze,moooze...ale jak ktos umie spojrzec ciut dalej,jak na koniec swego
          > nosa,to z latwoscia dostrzeze,ze Polska i Polacy do alkoholu maja specyficzny
          i
          >
          > jedyny w swoim rodzaju stosunek,bardzo uwydatnia sie to mieszkajac dluzszy
          czas
          >
          > za granica,co ?upity Polak,cos gada,rozrabia,jechal pijany...to
          > normalne,kazdy ,nawet policja,macha obojetnie reka,nic nadzwyczajnego :)

          -polska tradycja,kultura,historia,wiara...a zapewne i dlugosc i szerokosc
          geograficzna naszego kraju ;),wplywala i wplywa na ten specyficzny stosunek
          Polakow do picia wodki,ja dzisiaj jestem doglebnie przekonany,ze nie
          uzaleznilbym sie od alkoholu,no wlasnie,gdyby,gdyby moje miejsce urodzenia bylo
          gdzie indziej,wiekszosc moich znajomych z "parafii",po wyjsciu z
          wieku "Chlopcow z placu broni",zaczela popijac alkohol i palic papierosy,
          a ja,bedac zabiegany w poszukiwaniu traszek po rzeczkach,a pozniej,podziwiania
          natury i wymyslow ludzkosci i tak dlugo zylem o "suchym gardle";),bo prawie do
          20 roku zycia uchowalem sie w "cnocie" ;)


          tenjaras napisal:
          "u siebie mówię o zwątpieniu, kiedyś nastąpiło coś, co zasiało we mnie
          zwątpienie i powoli urosło ono w koszmar życiowy, strach, który mogłem
          przetrwać jedynie po pijaku, aż doszedłem do swojego pijackiego dna, miejsca, w
          którym nie było wyboru i do którego nie mam ochoty powrócić"

          -ja zaczalem pic alkohol w zasadzie dla towarzystwa i w towarzystwie,nie znalem
          nikogo,kto by wogole nie pil,kazdy musial pic,choc troche,choc kilka piw,ale
          musial,wszyscy od czasu do czasu z roznych okazji,pili duzo,
          a alkoholik to byl w moim mniemaniu,ktos z dworca,menel,
          strach przed trzezwoscia ?,tego nie znalem,strach przed kacem,to taaak!:),
          i klinowalo sie...niekiedy i kilka dni,a stany psychiczne tuz po przebudzeniu
          byly dla mnie,jak konce swiata...:),pamietam to dzisiaj jak przez mgle,ale na
          ten "luksus" juz sobie nigdy nie pozwole :)


          tenjaras napisal:
          "uczciwe podejście do siebie samego, co preferuje AA, może popsuć się jedynie w
          jednym celu, dlatego jest godniejsze zaufania od alkomatu"

          -w moim przypadku,moj alkoholizm byl moim cyklicznym uzaleznieniem,przychodzily
          w zyciu odp.sytuacje,zaczynalem pic,automatycznie,odruchowo,wrecz nie chcac byc
          swiadom konsekwencji,a na koniec swojej pijackiej kariery,siegalem spokojnie po
          alkohol zdajac sobie doskonale sprawe z czekajacych mnie cierpieg na kacu,i z
          przymusu kilkudniowego picia chocby po trupach i za wszelka cene,picia do czasu
          az sie "dopije",czyli poczuje ze mam dosc...
          na poczatku byl to tylko jeden dzien,po latach dwa,duzo pozniej i w trzecim tez
          smakowalo...,itd. i itd.,
          a wyjsc samemu z prawie dwutygodniowego popijania,to istny koszmar,ktorego nie
          zycze nikomu!Ale jakos tam zawsze sie udalo,zarcie,gimnastyka i bieganie na
          przymus,sauny,kapiele,spokojne ksiazki,filmy,muzyka i przede wszystkim...
          duzo seksu,tak,to bylo najlepsze lekarstwo :),kto moze niech sie smieje,smiech
          to tez zdrowie :))),
          wtedy,w kacach,a tym bardziej po,jakies zorganizowane grupy,terapie AA,to
          wszystko byloby dla mnie przyslowiowym wiekiem od trumny,moja osobowosc i
          swiadomosc odrzuca wszelakie pojscia z pradem,wszelakie zbiorowosci neguje z
          zasady,doskonale wiem ze ja osobiscie sie do tego typu akcji nie nadaje,tym
          bardziej ze sa one podszyte wiara w wyimaginowane twory,

          do wszelkich wiar i religi,politycznych nurtow,sekciarsko-lozowych obrzadkow
          mam bardzo racjonalistyczne podejscie,bardzo duzo polknalem na ten temat,
          przeroznych tekstow zrodlowych,jak i zwalczajacych sie opracowan,szczegolnie
          bylem zainteresowany faktycznym stanem wiedzy danej epoki,jej swiecko-naukowego
          punktu spojrzenia na wiare,jak traktowali wiare mozni tamtych epok,jakie bylo
          podejscie ludzi nauki do wiary obowiazujacej i jak odnosili sie do wiar im
          obcych.Rozwazania zaczac trzeba od analizy swiadomosci,ogolnej wiedzy o
          swiecie,sytuacji soplecznej ludzi spoleczenstw,w ktorych powstawaly zalazki
          religi i wiar,jakie wydarzenia historyczne,badz przejecia od obcych wiar,mialy
          wplyw na dzisiejsze obrzadki,itd.itp.Dla niektorych to ....ble,ble ble...
          krotko mowiac jestem ateista z wiary w wiedze i nauke ludzka !:))))

          cdn.(moze :)
          • tranzyt80 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 21.04.07, 18:28
            tenjaras napisal:
            "to właśnie tą umiejętność utrzymania zaufania do siebie nazywam trzeźwością,
            pewność działania i zdroworozsądkowe podejście, samodyscyplinę i dystans oraz
            świadomość, że nie muszę być doskonały, mam być taki jaki jestem"

            -tenjarasie! nikt nie jest,nie byl i nie bedzie doskonaly,to tylko sztuczny
            wytwor ludzkiego mozgu,pojedyncze slowo,droga bez celu,kierunek,nie okreslajacy
            nic ostatecznego,zaden czlowiek i zaden Bog nie byl i nie moze byc nigdy
            doskonaly,dlatego tez czlowiek musi nieustannie poprawiac siebie samego
            (czyt.rozwijac siebie) i swojego Boga,lub na odwrot,czlowiek poprawiajac obraz
            Boga,sam rozwijal swoje wnetrze,najpierw ze strachu(bo wiare wprowadzano przez
            sile,przymus,kary,ograniczenia i jakis czas"rzezbiono" swiadomosc pokolen),a z
            czasem,ten sam czlowiek dokonuje juz samokontroli i wykonuje wszystko
            z "milosci",teraz musi to robic,jest na taki etap jakoby skazany,a wszyscy
            nieposluszni eliminuja sie sami lub pomaga sie im...

            uwolnic i wyzwolic sie od rodzinnych wiar,przywar,wiekowych wykrzywien...i
            zaczac myslec trzezwo i nowoczesnie,jako wolny i rownoprawny obywatel
            swiata,nie przychodzi latwo,czesto nieswiadomie okupic trzeba to alkoholizmem...


            totalne zachwianie podstaw realiow egzystencialnych,religijne zaslepienie
            narodu,totalnie zmieniane warunki spoleczno-ekonomiczno-polityczne w Polsce po
            1918,po 1939,po 1945,po 1980,po 1989...,to wszystko tez musialo miec
            swoj "maly" wplyw na rozszerzajacy sie alkoholizm wsrod Polakow,
            acha,pilka nozna tez... :)




    • aniolparys Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 20.04.07, 19:54
      Moja wersja ;-))) „prawdziwego trzeźwego”.

      Onegdaj wszystko było proste: wykazywał to alkomat. „Ty jesteś trzeźwy, a ty nie”.
      Potem zacząłem czytać anonimowych alkoholików (innych niepijących Internet wtedy
      jeszcze nie znał) i pojawiło się pojęcie wiecznego trzeźwienia. Z początku
      wiedziony spiskową teorią dziejów umyśliłem sobie, że jest to pewna idea
      przywiązująca alkoholika do organizacji. „Nigdy nie będziesz trzeźwy. Jesteś
      skazany na nas i na rozwój duchowy, który ci proponujemy do końca życia, bo
      umrzesz”. Taka dożywotna polisa AA na alkoholika.
      Potem złagodniałem. Organizacja okazała się ani tak groźna, ni tak zorganizowana
      jak mi się z początku wydawało. Przyjąłem to jako folklor, język wewnętrzny,
      pojęcie ich własne, którym po prostu nie ma potrzeby się zajmować.
      Aż nastał aaugustw z jego „drobnopijaczkami” i nachalną „duchowością”.
      Przemyślałem jeszcze raz temat „prawdziwe trzeźwienie” i co mi wyszło.

      Załóżmy, że istnieje prawdziwa i nieprawdziwa trzeźwość. Przy alkomacie 0.00 %
      oczywiście. Kogo można nazwać nietrzeźwym? Ciało trzeźwe – pozostaje dusza. A
      więc dusza pod wpływem alkoholu. Przez analogię do pijanego ciała można przyjąć,
      że nietrzeźwym jest ten, którego duszę opanował alkohol. Dla kogo alkohol jest
      ważny. Wszystko co tyczy się alkoholu jest ważne. Myśli o alkoholu i
      alkoholikach. Spędza z nimi wolne popołudnia i wakacje. Alkohol zastępuje mu
      normalne życie.

      Myślę, że terapia i „rozwój duchowy” oparty o alkohol, życie wśród alkoholików i
      abstynencja z codziennym porannym planowaniem niepicia na 24 godziny jest
      pyrrusowym zwycięstwem nad swoim piciem. Prawdziwie trzeźwym (o ile takie coś
      istnieje) można być tylko wtedy, kiedy alkohol przestanie być dla nas ważny.
      • janulodz Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 20.04.07, 22:22
        Bingo
      • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 21.04.07, 07:37
        dopisałbym jeszcze, że im dalej od tej duchowej butelki, tym łatwiej zajmować
        się tym, co naprawdę w życiu przeszkadza

        bo tak samo jak fizycznie, można zająć się rozwojem ciała, jest czas i
        możliwość, tak samo na gruncie emocjonalnym i uczuciowym
        • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 21.04.07, 08:35
          tenjaras napisał:

          > dopisałbym jeszcze, że im dalej od tej duchowej butelki, tym łatwiej zajmować
          > się tym, co naprawdę w życiu przeszkadza
          >
          > bo tak samo jak fizycznie, można zająć się rozwojem ciała, jest czas i
          > możliwość, tak samo na gruncie emocjonalnym i uczuciowym
          >



          szczyt hipkoryzji.
          pisze to osoba, ktora kazde pierdniecie rozpatruje w kontekscie " a jaki wplyw
          na to mial alkohol ktory pilem ".

          Tenjaras, reprezentujesz przeciez odwrotna szkole- taka, ktora uczy, ze
          alkoloholizm to podstepna choroba i trzeba caly czas czekac w pogotowiu az
          zaatakuje, wylapywac sygnaly nietrzezwosci i "uwazac".

          Oczywiscie, dla zamydlenia oczy szerzysz teze, ze to ze ciagle myslisz o
          alkoholizmie oznacza ze o nim nie myslisz, co samo w sobie brzmi groteskowo.
          Nawet gdy ja napisalem o powodach i drazacyh rekach Ty musiales wtracic swoje
          odwieczne " to przez alkohol2

          Przez alkohol, w alkoholu i z alkoholem
          Tobie, Boże Ojcze wszechmogący, w jedności wspolnoty AA, wszelka cześć i chwała
          przez wszystkie wieki wieków. AMEN.


          • janulodz Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 21.04.07, 09:06
            Jaras, napisz coś o sobie. Czym się zajmujesz, jakie masz hobby, czy masz przyjaciół, rodzinę, uczysz się, pracujesz, ( o stronach WWW już wiem, są niezłe - oczywiście wypowiadam się o formie nie treści). Może już to pisałeś, ale mi umkneło. To nie przez ciekawość, tylko zainteresowanie. Skąd w Tobie tyle smutku?
            • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 22.04.07, 00:14
              smutek pewnie wynika z terapii, gdzie rzeczywiście dotyka się trudnych spraw z
              dzieciństwa dysfunkcyjnego domu

              nie mam rodziny, ale sporą grupę przyjaciół i znajomych, czuję się pożyteczny i
              mam satysfakcję z życia, www to moje hobby i tak też chcę zarabiać, wpisz do
              googla pozytywna motywacja trzyobawy.webpark.pl to mój pierwszy taki
              projekt, mam tego jeszcze trochę i te tematy które "załapują" rozbudowuję

              dwa lata temu zwolniłem się z pracy mając ciekawy pomysł na życie, ale nie
              wypaliło, pomysł mnie przerósł, a w zeszłym roku umarła moja matka i odeszła
              ode mnie kobieta, powoli jednak zbieram siły i zaczynam jeszcze raz, mała
              firma, 1,5 średniej krajowej, to moje cele na ten rok
              • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 22.04.07, 09:26
                W koncu jakies czlowieczenstwo przemowilo przez TenJarka.
                • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 22.04.07, 18:25
                  po prostu wolę takie rzeczy pisać prywatnie, tu lepiej jest pisać co się wie na
                  temat uzależnień
                  takie jest moje zdanie, ale zdaję sobie sprawę, że nie jestem tajemnicą, chcę
                  być anonimowy ;-P
                  • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 22.04.07, 19:34
                    tenjaras napisał:

                    > po prostu wolę takie rzeczy pisać prywatnie, tu lepiej jest pisać co się wie
                    na
                    >
                    > temat uzależnień
                    > takie jest moje zdanie, ale zdaję sobie sprawę, że nie jestem tajemnicą, chcę
                    > być anonimowy ;-P
                    >


                    a wedlug mnie bardziej przekonujace jest podanie paru faktow z zycia niz
                    teorettyczne formulki.
                    jest druga rzecz, ktora podobala mi sie w AA, widzisz, przekabacasz mnie!:)

                    podobalo mi sie, ze tam ludzie rozmawiaja w ogole o uczuciach, czego na codzien
                    nie ma i szczegolnie wsrod facetow jest jakims tabu.
                    Tylko calosc psuje zalewanie tego w sosie magiczno- pseudofilozoficznym, co
                    jest nagminne.
                    No i to, ze u wielu te mowienie o uczuciach to jest wykute jakby z pracy
                    domowej, zero w tym spontanu i wlasnego myslenia tylko klepania za ksiega i
                    innymi.
                    bywali jednak i tacy -rzadko, ktorych mowy mi sie podobaly.

                    • tenjaras Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 22.04.07, 20:28
                      dlatego uwielbiam jak przychodzą kobiety, one potrafią niezwykle mówić o
                      uczuciach, nie mają jednak łatwego życia w AA, ponieważ powszechne jest, że jak
                      przestały pić i mają czas to do garów i dzieciaków, a nie tulić się do obcych
                      facetów i rozmawiać o rzeczach nie poruszanych z mężem...

                      ja piszę własne doświadczenia, przekazuję inspiracjące mnie treści, nie jestem
                      zainteresowany teoriami, bazuję na własnym i innych ludzi doświadczeniu
                      życiowym, chociaż moja indywidualna terapka jest psychologiem, za to jakimś
                      chyba kujonem, bo bardzo dobrze kuma "te" sprawy... nie tylko ja ją dobrze
                      wspominam, ściema u niej nie przejdzie

                      a co do tego sosu magiczno pseudo filozoficznego, to gdyby to jeszcze było
                      brane z literatury AA, albo chociaż na temat, to pół biedy, jest takie
                      powiedzenie w AA - udawaj, udawaj, aż ci się uda... gorzej jak to jest
                      wyniesiona z knajpianego gwaru, ta specyficzna umiejętność słowotoku, którą my,
                      w większości upadli idealiści, posiadamy ;-) dużo pięknych słów o niczym
                    • jerzy30 addi - mnie sie niepodoba 90 % wypowiedzi 22.04.07, 22:42
                      zatem mam w uszach taki filtr co sieczke i plewy z mityngow AA przepuszcza i
                      wyrzuca a zostawia same perelki - fakt - niektorzy gadaja strasznie od rzeczy i
                      nadzwyczaj filozoficznie ze mi sie nawet filtr zatyka - to go odtykam - a o
                      uczuciach to malo kto potrafi z sensem mowic
        • jerzy30 dalej od tej duchowej butelki, tym łatwiej zajmowa 22.04.07, 22:47
          "dalej od tej duchowej butelki, tym łatwiej zajmować
          się tym, co naprawdę w życiu przeszkadza" - tez do tego doszedlem a myslenie o
          gorzale i o tym zem uzalezniony zajmuje mnie jedynie na mityngach AA
      • jerzy30 Prawdziwie trzeźwym = alkohol przestanie być dla n 22.04.07, 22:50
        to jest wlasnie to
        • addicted11 kto jest trzezwy? 23.04.07, 17:09
          • addicted11 Re: kto jest trzezwy? 23.04.07, 17:21
            wydaje mi sie, ze stosujac kryteria trzezwenia to niewielu ludzi w
            spoleczenstwie jest trzezwych.
            nie psze tego by sie usprawiedliwiac
            • addicted11 Re: kto jest trzezwy? 23.04.07, 17:29
              zaraz ktos napisze ze mam pijane myslenie, ze krytykuje innych, ze patrze na
              innych nie na siebie- takie utarte gadki.

              nie twierdze ze jestem lepszy niz inni. twiierdze, ze jestem bardziej swiadomy.


              kiedys juz nie powiem kto probowal mi udowodnic, ze odstaje w dol sporo
              poziomow- ze jestem "pijany" a ini trzezwi- nawet wierzylem tto przez jakies 2
              miesiace.
              jestem zly ze dalem sie tak podprowadzic i do dzis to mi nei daje spokoju.
              • tenjaras Re: kto jest trzezwy? 23.04.07, 20:26
                > nie twierdze ze jestem lepszy niz inni. twiierdze, ze jestem bardziej
                swiadomy.

                i tak trzymaj, nie popuszczaj
                • addicted11 Re: kto jest trzezwy? 23.04.07, 20:34
                  tenjaras napisał:

                  > > nie twierdze ze jestem lepszy niz inni. twiierdze, ze jestem bardziej
                  > swiadomy.
                  >
                  > i tak trzymaj, nie popuszczaj
                  >


                  zmienilem w miedzyczasie zdanie, jestem o wiele lepszy niz inni, tylko J.
                  Kaczynski jest ode mnie lepszy bo w nim jest samo dobro.

                  Zartowalem:)

    • wszczuka Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 05:58
      Kolego w wytrzezwieniu chodzi o normalnośc .Tak kolego wytrzeżwiejesz jak
      będziesz chciał .Nie szukaj wzorców,Ty masz odbudować samego siebie. Masz się
      polubić z wadami zaletami .Nie naśladuj nikogo .Bo to Ty kolego jesteś dla
      siebie bohaterem terapeuta i skarbnicą wiedzy wszelkiej o SOBIE .
      Wytrzżwieć to nornalnie poruszać się w świecie ,to podejmować secyzje.To
      pracować to mieć przyjaciół wrogów to ZYĆ
      • myszabrum Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 07:22
        Nie mogę się doczekać czołowego z Augustem :))
        • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 10:24
          myszabrum napisała:

          > Nie mogę się doczekać czołowego z Augustem :))


          to bedzie piekny show, nalezaloby rozeslac wici po znajomych, puscic reklamy,
          zrobic cala kampanie.
          Kiedy August wraca?

          Reklama moze byc na styl walk bokserski:

          "W bialym narozniku niepokonanyyy od pieciuuuuulat, mityngowy torreador,
          pitbull cytatu, prostoooo z Niemiec, grozny i niebezpieczny, uczen
          niepokonanego Billaaaaaa, AAUUUUUUGUST!!!!! W czarnym narozniku niepokonany od
          17 lat slaski lampart, pozeracz jednego procentaaaa, SZCZUUUKAAAAA!!!"

          Walka zakontraktowana na 12 rund.
          • myszabrum Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 10:33
            August chyba wraca 7-ego maja.
            Nie wiem tylko, czy nam się kolega Procent nie znudzi w międzyczasie :(
            Może wymyślimy dla niego jakieś pytania?
            • janulodz Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 10:43
              Termin składania PIT-ów mija 30 kwietnia.
              Rozminą się
              • myszabrum Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 10:45
                Tak tez pomyślałam :((
            • wszczuka Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 28.04.07, 05:52
              kolego nie znudziło mi się to i mi się nie znudzi.
          • janulodz Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 10:46
            Addi - ten "pitbull cytatu" to jest po prostu perełka :)))))))
            • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 11:26
              hehe, sprawa jest bardzo powazna.
              August moze mnie publicznie gnois za pijane myslenie, balakanie itp- bo ma ku
              temu jakies w jego rozumienu podstawy- moje kontestacje, bra k dowiadczenia,
              krotkier majtki itp

              Ale jak August powie Szczuce, ze ma pijane myslenie?
              Facetowi ktory nie pije 17 lat i ma fundacje, jest w gazetach?
              ~Niezmiernie mnie to ciekawi
              (przypomne, ze szczuka cos tam przeciw aA wybalakal)

              Moje starcie z Augustem to nic, to pestka- wiecznie trzezwiejacy aowiec kontra
              zbuntowany anarchista, ale jak sie dwoch wiecznie trzezwiejacych, dwoch
              wszystko wiedzacych zderzy to bedzie jatka, licytacja kto bardziej trzezwy,
              znajc sklonnosci Augusta to Szczuke wyzwie i ten jak nie zwieje tylko zostanie
              9 oby tak zrobil) no to beda jazdy.
              zrobi sie jak na polskiej prawicy:)

              Na poczatku moga sie formalnie zgadzac, wymieniac szacunek, szanowac
              odmiennosci, ale jak przyjdzie do wymiany opinii, sporow na konkretne tematy to
              krew az sikac bedzie, nie moge sie doczekac.
              • addicted11 Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 26.04.07, 11:32
                Mysza zainspirowalas mnie tym spostrzezeniem, czemu nie ja bylem pierwszy,
                kurcze ze tego nie zauwazylem, po prosu piekne.

                A jaki August sie malutki teraz przy Szczuce zrobil- zaledwie 5 lat przy jego
                17, to prawie 4 razy mniej, August zmalal do rozmiarow liliputa, nawet Jerzy30
                ze swoja 16 sie chowa-
                hehe Szuczka przybyl znikad i zabil wszystkich,rozwalil liczba 17.
                A Jaras to nieopierzony kurczak.

                A rauchen?
                Rauchen to dopiero amatorszyczyzna przy Panu Szczuce.
                Rauchen jeszcze 16 lat musi czekac by moc z nim gadac jak rowny z rownym, ale
                on wtedy bedzie mial 33, wiek chrystusowy czy jak, Rauchen- stracilas caly
                autorytet, na nic Twoje wyliczanki, szczuka i tak jest 15 razy lepszy.
              • wszczuka Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 28.04.07, 06:01
                szczuka przerobił na początku Kluby Abstynencki ,potem spotkania w AA potem
                kosciól potem wszystko ......
                Twierdzę zatem ,ze od kazdego coś zabrałem.
                Kroki tradycje .To fundament .Ja spotkałem się z taka literaturą jak miłało mi
                7 lat .Gdy pierwszy raz zacząłem czytać. To nie musiałem kończyć. Bo znałem
                zakończenie . To utwierdziło mnie w przekonaniu że każdy kto będzie się starał
                wyjść z uzależnienia natknie się na te same zagadbienia .Jezeli bibli
                anonimowych akoholików nie napisano by blisko 100 lat temu to napisałby ją ktoś
                teraz. Zawierałaby pewnie ten sam tekst .
          • wszczuka Re: prawdziwe wytrzezwienie-o co chodzi? 28.04.07, 05:51
            12 rund mało na to trzeba coś więcej .To walko do końca.
Pełna wersja