parolka
18.05.07, 04:28
Witam Wszystkich!
Pisalam kiedys na tym forum (juz minal ponad rok) w sprawie rozpoznania
nalogu alkoholowego u mojego meza. Dostalam tu mnostwo zyczliwosci i naprawde
dobrych rad.
Teraz koncze juz program terapii dla wspoluzaleznionych, jestem bardziej
wyedukowana jesli chodzi o chorobe alkoholowa, zadbalam o siebie i wlasne
potrzeby itp. Mam poczucie, ze jestem na dobrej drodze.
Jest jednak jeden problem. Od paru miesiecy moj maz mieszka osobno. W miare
regularnie bierze do siebie nasze dziecko (w wieku wczesnoszkolnym) na czesc
weekendu. Z polslowek dziecka wiem, ze tatus pije przy nim. Odbywa sie to
wieczorem, w domu. Sa wtedy sami we dwojke. Bywa, ze dziecko wstaje rano i
musi 2-3 godziny samotnie czekac, az tatus sie zbudzi, zeby sie nim zajac.
Moj maz pije przy dziecku do kolacji, ale oczywiscie trudno powiedziec, ile
pije pozniej, jak juz dziecko pojdzie spac.
Boje sie, ze w takim stanie nie moze zapewnic dziecku nalezytej opieki. Nie
mam jednak mozliwosci 'zlapac go za reke' - maz mieszka teraz samodzielnie,
na drugim koncu miasta i unika kontaktu ze mna. Jestem pewna, ze nie
wpuscilby mnie do mieszkania, gdybym przyjechala wieczorem, np. po zasnieciu
dziecka.
Z terapii wiem oczywiscie, ze nie nalezy kontrolowac czyjegos picia, tylko
zajac sie soba itp. i to wszystko z powodzeniem wcielam w zycie.
Strasznie sie jednak boje o dziecko - nie chce mu blokowac kontaktow z ojcem,
ale jesli ojciec wieczorem pije i mocno zasypia, to obawiam sie, ze kiedys
cos sie moze zlego stac. Nie wiem tez, ile teraz moj maz pije, czy pije
codziennie itp. Jednym slowem, nie mam danych, ktore pozwolilyby mi ocenic,
na ile ta sytuacja stwarza zagrozenie dla dziecka.
Bede bardzo wdzieczna za jakies rady, bo nie umiem wybrnac z tej sytuacji.
-parolka