kredka252
16.06.07, 22:59
Witam,
mieszkam ze swoim chlopakiem od jakiegos czasu, razem jestesmy 5 lat, wszystko
jest super dopoki on nie spotka sie ze swoimi kolegami. Wtedy traci kontakt z
rzeczywistością, nie ma umiaru w piciu, najcześciej nie wie jak dotarł do
domu, nie ma z nim kontaktu bo trudno dogadać sie z bardzo pijanym
czlowiekiem. Wplatuje sie w jakies niebezpieczne sytuacje, gubi dokumenty,
okradaja go, zdarzyla sie noc na wytrzeźwiałce. Dzisiaj jest kolejny taki
wieczór, czekam na niego, dogadać sie juz z nim nie mozna, bełkocze. Prosze,
groze i nic. Zaczynam czuć zobojetnienie chyba przestane sie
denerwować,wyłączam telefon na noc zeby spokojnie spać nie wiem czy jest jakaś
szansa zeby mu pomóc, nic do niego nie dociera. W przyszłym roku miał byc
ślub, cieżko jest odejść ale czy jest sens tak trwać razem??