Dodaj do ulubionych

Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba ...

18.06.07, 14:57
.....nasycenia się mamą.
Trzeba na nowo wymyślić wspólnotę plemienną, żeby pomóc współczesnej kobiecie
w opiece nad dzieckiem – twierdzi Laura Gutman, argentyńska specjalistką od
terapii rodzinnej.

Więcej tu:
wiadomosci.onet.pl/1412341,242,1,1,kioskart.html
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 18.06.07, 21:01
      Mój Ty Boże.
      Trzeba mieć naprawdę dużo pewności siebie, żeby się odważyć na stwierdzenie:
      "nałogi to nic innego, jak..." (z dowolnym rozwinięciem).

      Może próbujmy dalej?
      "Miłość to nic innego, jak..."
      "Życie to nic innego, jak..."
      "Los to nic innego, jak..."

      Pomijam już fakt, że akurat tzw. miłość macierzyńska to stosunkowo świeży
      kulturowo wynalazek.

      Dziecko jako podmiot zostało "odkryte" w XIX w. Wcześniej ludzie ubodzy
      traktowali potomstwo jak siłę roboczą, a wśród zamożniejszych popularnym
      zwyczajem (do XVIII w. przynajmniej) było oddawanie dzieci do mamek.

      Łączyło się to z długą rozłąką, akceptacją faktu, że wracające po tych paru
      latach maluchy były często okaleczone, zdeformowane, a nawet bardzo chore. W
      ostateczności opieka u mamki kończyła się śmiercią dziecka.

      Nie było jednak wówczas zwyczaju opłakiwania dzieci, poczucia żalu po nich,
      straty. I jeśli nawet dziecko opuszczało dom mamki w „dobrym stanie”, to potem
      od razu wysyłane było do babki na wieś albo oddawane w ręce niańki lub preceptora.

      Zainteresowanym polecam jakąkolwiek książkę o historii macierzyństwa. Gdyby
      traktować serio teorię pani Gutman, ludzkość zgniłaby w nałogach setki lat temu :))
      • koniec_z_tym1 Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 18.06.07, 21:14
        Ja jestem w szoku jak nieskonczenie wiele rozpaczliwych ideologii mozna dorobic
        by usprawiedliwic przed soba fakt ugrzezniecia w nalogu. Na roznych formach
        czytalam juz wiele prob wywyzszenia wlasnego ego nad nalogowe bagienko. Ale
        plemienne matki... Please. Nie zrozumialas mnie Myszo. Tym razem ;) Zahir to
        nic osobistego nie chcialam cie urazic. Ale taka teorie nie potrafilam pominac
        milczeniem. Mysle nad stworzeniem katalogu, w ktorym bedzie mozna umiescic
        wszystkie teorie, powody, historie, ktore opowiadaja ludzie probujac
        usprawiedliwic swoj wlasny nalog. Ich bogactwo wciaz mnie zaskakuje. W tym
        sensie to niezwykle cenny watek dla mnie. Choc w ta teorie nie wierze.
        • cortona Re: Nałogi to nic innego jak rozbabranie 19.06.07, 08:20
          No to teraz moja świerzo przed minutą wymyślona teoria. Nałogi to brak dyscypliny.
          Czasami ją sobie narzucam, kiedy bardzo mi na czymś zależy, ale większość spraw,
          które dla innych są ogromnie ważne, dla mnie są bzdetami.
          Ludzie tracą mnóstwo energii na różne drobne, ale ważne dla nich sprawy.
          Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy, to tytaniczna praca wielu kobiet
          w celu utrzymania porządku w domu. U mnie te sprawy leżą przeważnie odłogiem.
          Walizkę z podróży potrafię rozpakowywać przez dwa tygodnie. Ble...


      • aaugustw Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 18.06.07, 21:52
        myszabrum napisała:
        > Mój Ty Boże.
        > Trzeba mieć naprawdę dużo pewności siebie, żeby się odważyć na stwierdzenie:
        > "nałogi to nic innego, jak..." (z dowolnym rozwinięciem)....
        ______________________________________________________________.
        Myszabrum, tu zgadzam sie w pelni z Toba...!
        Az chcialoby sie powiedzie, zeby zakonczyc te dyskusje (PLEAS)!
        zebym nie musial sie wiecej wstydzic tego artykulu...!
        A...
        • aaugustw Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 18.06.07, 22:00
          Nauczycielka w szkole kazala napisac wypracowanie, w ktorym
          bylby zwrot; "mama jest tylko jedna".
          Maly Jasiu napisal, ze idac na spacer mama kazala mu wejsc
          do sklepu i kupic 2 butelki wodki... - Kiedy wszedl zobaczyl,
          ze na regale stoi ostatnia butelka, wiec zawolal ze sklepu:
          "Mama, jest tylko jedna...!".
          A... ;-))
          • aaugustw Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 19.06.07, 12:22
            cortona napisała:
            > August, zawstydź się, zawstydź, a najlepiej ze wstydu stąd zniknij;/
            ____________________________________________________________________.
            Cortona, zrobilem jak kazalas; przeczytalem Twojego maila i...
            zawstydzilem się, zawstydzilem, tylko potem nie wiedzialem dalej
            jak to sie robi, zeby zniknac ze wstydu... -
            Mialem nie czytac Ciebie, cy co...!? :-()
            A... ;-))
            • addicted11 Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 19.06.07, 12:48
              Może próbujmy dalej?
              "Miłość to nic innego, jak..."

              Niepelny tytul telenoweli produjkowanaj przez TVP.
              Pelna nazwa brzmi "M jak Milosc"

              \
              \albo


              "Życie to nic innego, jak..."

              Dziennik centroprawicowy Tomasza Wolka, juz nieistniejacy.


              "Los to nic innego, jak...

              bilet emitowany przez Totalizator Sportowy

              A tak naprawde milosc, los i zycie jest w AA, poza AA jest nienawisc, smierc i
              brak losu.
    • szacki Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 19.06.07, 09:37
      artykuł zwalił mnie z nog - ogarnał mnie pusty smiech
      paniusia poczytała sobie o teorii modelowania, troche Freuda, i pare broszurek
      z psychologii rozwojowej i wyssała z palca jakas totalna bzdure. Stawiam 100$
      ze nalezy do LPR, a pomysł z doula jest kopniety rowno. Wyobrazacie sobie
      egzaminy na kierunek - praca socjalna - doula? swiadectwo ukonczenia szkoły
      sredniej, matura z historii wlasnej rodziny 10 pokolen wstecz, obowiazkowo
      zglosic sie z mama, paranoja!
      • koniec_z_tym1 Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 20.06.07, 18:52
        Powaznie - przygladalam sie czytajac fora rowniez powodom dla ktorych ludzie
        wpadaja w nalogi. Zaczelam od ED (choc mam watpliwosci czy to nalog, ale
        mniejsza o slownictwo) i tu sprawa byla prosta. Moze dlatego, ze dotyczy to
        glownie mlodych kobiet, ktore maja podobne marzenia, potrzeby i kompleksy. Wiec
        powodami wymieniane przez forumowiczki bylo: oczywiscie chec stracenia na
        wadze, potrzeba akceptacji przez kolezanki, upodobnienie sie do slynnych
        gwiazdeczek, genaralnie stanie sie osoba bardziej atrakcyjna fizycznie. Czesto
        tez przewijal sie motyw problemow z rodzicami. Ale tu wszystko bylo dosc
        jednoznaczne. Natomiast przygladanie sie powodom dla ktorych ludzie wpadli
        alkoholizm (sadzac z tresci watkow) totalnie mnie zaskoczylo. Otoz mozna
        wyciagnac takie wnioski: ludzie wpadli w alkoholizm: gdy mieli tzw. "zle
        towarzystwo", rozrywkowe, imprezowy tryb zycia, lub gdy w rodzinie tez tak sie
        dzialo. Lub odwrotnie wpadli w alkoholizm z powodu alienacji, samotnosci,
        porzucenia. Gdy mieli dobra odpowiedzialna prace, duzo zarabiali i duzo
        pracowali. Lub odwrotnie - gdy stracili prace i mieli klopoty finansowe. Lub
        gdy nie byli zadowoleni z pracy i finansow. Pili bo stracili kogos bliskiego,
        rozpadlo sie ich malzenstwo, zwiazek, lub potajemnie majac rodzine, malzenstwo
        lub zwiazek dzieci. Sadza, ze pili z powodow scisle specyzowanyc (jakas ciezka
        sytuacja zyciowa, prywatna lub zawodowa) lub zupelnie odwrotnie - nie wiedza
        dlaczego zaczeli pic. I tez czesto pojawia sie pojawiaja sie problemy rodzinne.
        Z rodzicami lub w malzenstwie. Czyli wszystko i nic. Kompletnie nie mozna nic
        wyuskac. Zadnego dominujacego powodu. Zaciekawilo mnie to. No i te teorie...
        Plemienne matki itp.
        • aaugustw Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 20.06.07, 19:11
          koniec_z_tym1 napisała:
          > Powaznie - przygladalam sie czytajac fora rowniez powodom dla ktorych ludzie
          > wpadaja w nalogi. Zaczelam od ED (choc mam watpliwosci czy to nalog, ale
          > mniejsza o slownictwo) i tu sprawa byla prosta. Moze dlatego, ze dotyczy to
          > glownie mlodych kobiet, ktore maja podobne marzenia, potrzeby i kompleksy.
          Wiec powodami wymieniane przez forumowiczki bylo: oczywiscie chec stracenia na
          > wadze, potrzeba akceptacji przez kolezanki, upodobnienie sie do slynnych
          > gwiazdeczek, genaralnie stanie sie osoba bardziej atrakcyjna fizycznie.
          Czesto tez przewijal sie motyw problemow z rodzicami. Ale tu wszystko bylo dosc
          > jednoznaczne. Natomiast przygladanie sie powodom dla ktorych ludzie wpadli
          > alkoholizm (sadzac z tresci watkow) totalnie mnie zaskoczylo. Otoz mozna
          > wyciagnac takie wnioski: ludzie wpadli w alkoholizm: gdy mieli tzw. "zle
          > towarzystwo", rozrywkowe, imprezowy tryb zycia, lub gdy w rodzinie tez tak
          sie dzialo. Lub odwrotnie wpadli w alkoholizm z powodu alienacji, samotnosci,
          > porzucenia. Gdy mieli dobra odpowiedzialna prace, duzo zarabiali i duzo
          > pracowali. Lub odwrotnie - gdy stracili prace i mieli klopoty finansowe. Lub
          > gdy nie byli zadowoleni z pracy i finansow. Pili bo stracili kogos bliskiego,
          > rozpadlo sie ich malzenstwo, zwiazek, lub potajemnie majac rodzine,
          malzenstwo lub zwiazek dzieci. Sadza, ze pili z powodow scisle specyzowanyc
          (jakas ciezka sytuacja zyciowa, prywatna lub zawodowa) lub zupelnie odwrotnie -
          nie wiedza dlaczego zaczeli pic. I tez czesto pojawia sie pojawiaja sie
          problemy rodzinne. Z rodzicami lub w malzenstwie. Czyli wszystko i nic.
          Kompletnie nie mozna nic wyuskac. Zadnego dominujacego powodu. Zaciekawilo mnie
          to. No i te teorie... Plemienne matki itp.
          ______________________________________________________________.
          Kiedy czytalem tego maila, przypomniala mi sie moja terapia, na
          ktorej tez mielismy jedno, czy dwudniowe zadanie odpowiedziec na
          pytanie: "dlaczego ja pilem"?
          Dzisiaj juz wiem, ze byl to stracony czas. W AA zobaczylem dopiero,
          ze pilismy nie tylko w tych "dolkach", ktore opisuje nam wyzej Koniec_z_tym1,
          lecz rowniez pilem podczas euforii, powodzen w pracy i w domu, itd...
          Decydujacym w tej chorobie jest po prostu zrozumienie swego problemu,
          ze jest sie chorym alkoholikiem i trzeba z tym cos robic...!
          A...
          • aaugustw Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 20.06.07, 20:30
            myszabrum napisała:
            > - Po górach wspinamy się, bo one są - powiadają indagowani himalaiści.
            - - - - - - -
            To nie znaczy, zeby ludzie cierpiacy na lek przestrzeni, czy wysokosci,
            lub chorzy na pluca, czy cisnienie... - musieli robic to samo...!
            ________________________________________________________________.
            myszabrum napisała dalej:
            > A te przejrzyste, ogromne, bezdenne przepaście w małych
            kieliszkach są po Nic?
            > Alkohol pije się, bo on JEST.
            _________________________________________________________.
            To nie znaczy, ze ludzie cierpiacy na chorobe alkoholowa,
            czy inne uczulenia, lub ciutochy musieli czynic to samo..!
            A...
          • koniec_z_tym1 Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 20.06.07, 23:15
            chym, chyba tak. Chociaz jest w nas potrzeba doszukania sie przyczyny, powodow.
            Podobo swiat przyczynowo-skutkowy jest dla nas latwiejszy. Stad pewnie te
            teorie itp. To ciekawe. Podobno wogole nie istanieje tzw. obiektywna
            rzeczywistosc. Ile osob patrzacych - tyle rzeczywistosci i kazda prawdziwa. Bo
            nawet w przypadku przedmiotow sprawa nie jest prosta. Dla jednych ludzi ten sam
            przedmiot bedzie ladny dla innych brzydki, dla jednych ludzi bedzie oznaczal
            wysoki status materialny, a dla innych bedzie malo znaczacy. Jedni wpadna w
            kompleksy, ze go nie posiadaja, inni nawet go nie zauwaza, a jeszcze inni
            wpadna w depresje, ze nie dostali go w dziecinstwie :) A gdy patrzymy na innych
            ludzi lub interpretujemy jekies zdarzenie sprawa komplikuje sie jeszcze
            bardziej. Ile osob tyle wnioskow.
            • aaugustw Re: Nałogi to nic innego jak rozpaczliwa potrzeba 21.06.07, 14:48
              koniec_z_tym1 napisała:
              > Podobno wogole nie istanieje tzw. obiektywna rzeczywistosc. Ile osob
              patrzacych - tyle rzeczywistosci i kazda prawdziwa...
              ____________________________________________________________________.
              Jest taka jedna "obiektywna rzeczywistosc" - ta moja...!
              Dlatego tak waznym jest, aby kazdy mowil za siebie i o swoich
              doswiadczeniach, a czytelnik i tak wezmie tylko tyle ile mu potrzeba
              i ile moze przyjac...!
              A... ;-))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka