Ufanie innym...

22.06.07, 17:40
"Codzienna Refleksja", na dzien 23 czerwca:
UFANIE INNYM
Czy zatem zaufanie wymaga, bysmy oslepli na motywy postepowania
innych ludzi albo nasze wlasne? Nic podobnego; byloby to czystym
szalenstwem. Z pewnoscia kazda osobe, ktorej pragniemy zaufac,
powinnismy oceniac pod katem zarówno jej zdolnosci do wyrzadzania
krzywdy, jak i zdolnosci do swiadczenia dobra. Taka prywatna ocena
pokaze nam, w jakim stopniu mozemy sobie pozwolic na zaufanie w
kazdej konkretnej sytuacji. - (Jak to widzi Bill, str. 144)
- - - - -
Nie jestem ofiara innych, tylko raczej ofiara moich wlasnych oczekiwan,
wyborow i nieuczciwosci. Gdy oczekuje, ze inni beda tacy, jak ja chce,
a nie tacy jak sa; gdy nie spelniaja moich oczekiwan - czuje sie zraniony.
Gdy podejmuje decyzje, kierujac sie egocentryzmem, staje sie
osamotniony i nieufny. Gdy jednak we wszystkich swoich poczynaniach
kieruje się uczciwoscia, to uzyskuje wiare w siebie. Gdy badam swoje
motywy i jestem uczciwy i pelen ufnosci, to jestem swiadomy zagrozenia,
jakie moga stanowic pewne sytuacje, i moge ich uniknac.
- - - -
A...
    • janulodz UFO 22.06.07, 18:03

      Nad Augustowem latało UFO i wielkim głosem nadawało- UFOjcie nam, UFOjcie nam

      Kiedyś też jeden facet tak gadał: "ufojcie nam" - Gierek mu było
    • addicted11 Re: Ufanie innym... 22.06.07, 21:58
      aaugustw napisał:

      > "Codzienna Refleksja", na dzien 23 czerwca:
      > UFANIE INNYM
      > Czy zatem zaufanie wymaga, bysmy oslepli na motywy postepowania
      > innych ludzi albo nasze wlasne? Nic podobnego; byloby to czystym
      > szalenstwem. Z pewnoscia kazda osobe, ktorej pragniemy zaufac,
      > powinnismy oceniac pod katem zarówno jej zdolnosci do wyrzadzania
      > krzywdy, jak i zdolnosci do swiadczenia dobra. Taka prywatna ocena
      > pokaze nam, w jakim stopniu mozemy sobie pozwolic na zaufanie w
      > kazdej konkretnej sytuacji. - (Jak to widzi Bill, str. 144)

      Maslo jest lepsze niz margaryna, ale tylko wtedy, gdy maslo jest naprawde
      lepsze niz margaryna. Czasem margaryna jest lepsza i wtedy maslo jest gorsze.
      W takim przypadku nie mozemy powiedziec, ze maslo jest lepsze niz margaryna, bo
      jest w istocie gorsze.
      (Ewangelia wg. grzesznego Addicted, rozdzial 3)



      Gdy badam swoje
      > motywy i jestem uczciwy i pelen ufnosci, to jestem swiadomy zagrozenia,
      > jakie moga stanowic pewne sytuacje, i moge ich uniknac.

      Czy dobrze rozumiem: kiedy jestem pelen ufnosci to wtedy wiem kiedy moge nie
      byc pelen ufnosci?
      Albo inaczej- Gdy komus ufam to wtedy wiem, ze moge go unikac?
      Albo:
      Gdy wszystkim ufam to wtedy nie musze wszystkim ufac?

      Ah, jakie to trudne, pokora wrzucaj cos latwiejszego.

      Na przyklad

      Powiedzcie mi dzieci
      Co to jest za Pani:
      Trawa rośnie, słonko świeci,
      Ptaszek śpiewa dla niej?

      Kto przychodzi do nas
      O tej porze roku?
      Jest pachnąca i radosna
      Czy wiesz kto to?...(WIOSNA)





      Lub:
      Co robisz szpaczku?- pyta wiewiórka.
      - Wyrzucam z budki trawę i piórka.
      Wyrzucam śmieci z zeszłego roku.
      Chcę mieć na wiosnę czyściutki pokój


      • tenjaras Re: Ufanie innym... 27.06.07, 13:58
        chyba że zaprzestaniesz walki, potrafisz wyobrazić sobie życie bez walki?

        bo co za różnica, masło czy margaryna, to Twoja sprawa
        • addicted11 Re: Ufanie innym... 27.06.07, 17:08
          tenjaras napisał:

          > chyba że zaprzestaniesz walki, potrafisz wyobrazić sobie życie bez walki?
          >
          > bo co za różnica, masło czy margaryna, to Twoja sprawa
          >



          Oczywiscie ze nie.
          Ty tez oczywiscie ze nie, tylko lapiesz sie takich sloganikow pieknych "zycie
          bez walki".

          Na tym forum nie robisz z reguly nic innego jak walka- czy ujmiesz to
          pozytywnie i powiesz, ze walczysz o dobre imie AA, walczysz o zrozumienie
          alkoholizmu,
          czy z drugiej strony patrzac- walczysz z pogladami jakie glosi Addicted czy inni
          to i tak walczysz chocbys nie wiem jak to nazywal.

          Oczywiscie wygodnie jest zamykac usta oponentowi takimi wytrychami "nie walcz",
          owszem, najlepiej poddaj sie bez wali. Oczywiscie tylko temu, co ja glosze,
          temu bez walki.

          To sie nazywa hipokryzja.
Pełna wersja