coś z zupełnie innej beczki

27.06.07, 09:37
Zwlekanie jest jak powolne umieranie.
Będziesz przeżywał katusze nie umiejąc podjąć decyzji. Jeśli serce podpowie,
by ją podjąć, zrób to. Po niej przychodzi czas na natychmiastowe działanie,
naukę, zdobywanie doświadczenia.
Musisz wiedzieć, że zawsze znajdą się ludzie, którzy będą cię "nawracać na
właściwą drogę." Dobra wiadomość to taka, że to ich droga, nie twoja. Jeśli
doświadczysz tego z ich strony, to zrobią to ze swoich powodów, nie twoich.
Znajdą milion powodów, i sposobów, by ci "udowodnić", ze mają rację. Będą
czekać tylko na moment, by powiedzieć coś w rodzaju: "A nie mówiłem?"
Niedawno brałem udział w ekscytującym seminarium. Zaproszony wykładowca jest
Dyrektorem Handlowym w ogromnej Brytyjskiej firmie. Wszystkich słuchaczy
zaskoczył wstępem mówiąc: "Jesteście beznadziejną grupą. Każdy z was ma już
swoją historię, doświadczenia, sukcesy i porażki. A teraz przyszło wam
słuchać kogoś, kto ma was czegoś nauczyć. Moim jednak zadaniem jest skłonić
was do pozbycia się starej, nieużytecznej wiedzy, by zrobić miejsce na nową."
Przyznam, że byłem pod wrażeniem.
Brad DeHaven w swojej książce "Waluta przyszłości" mówi, aby sprawdzić swoją
gotowość do działania w takich dziedzinach:

1. W jakim stopniu jesteś nauczalny? Chodzi nie mniej i nie więcej o to,
czy zadajesz wiele pytań, szukasz faktów, czy poszukujesz nowych aktualnych
informacji i czy starasz się robić to uczciwie? A może jednak jesteś "Panem
Wszystkowiedzącym"? Czy jesteś osobą szastającą swoją opinią na prawo i lewo,
czy może jesteś wytrawnym słuchaczem?

2. Czy jesteś zmotywowany? Czy potrafisz podjąć wyzwanie i uparcie do
niego dążyć? Czy masz wystarczająco wewnętrznej siły , by się zmienić, by
osiągnąć to czego pragniesz? Czy potrafisz w swoim kotle rozpalić ogień, by
ruszył tę wielką machinę, jaką jest twój umysł, ciało, całe twoje jestestwo?
A może za wszelką scenę unikasz najmniejszych zmian?

Zadam ci jeszcze jedno, być może najważniejsze na dziś, a może nawet w całym
twoim życiu pytanie:
Czy wolisz akceptację i przytakiwanie innych, czy postęp?

Waldemar Wasik
Właściciel firmy doradztwa finansowego. Specjalizuje się w zarządzaniu
ryzykiem walutowym i assessment management - zarządzaniu kapitałem. Prowadzi
treningi i wykłady dla grup biznesowych, zainteresowanych rozwojem
umiejętności finansowych.

zacytowałem tu fragment artykułu p. Waldemara pt.: "Powódź nadchodzi. Czy
jesteś już gotów?" z takiej tam biznesowej gazety w sieci

mam na celu wskazać, że gdy chodzi o jakąkolwiek dziedzinę życia, jesteśmy
skłonni słuchać, ale gdy coś dotyczy naszego głębokiego JA i słabości
własnych, nasza reakcja jest odmienna - z czegos to wynika...

zapraszam do przemyśleń
    • janulodz Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 09:47
      tenjaras napisał:
      mam na celu wskazać, że gdy chodzi o jakąkolwiek dziedzinę życia, jesteśmy
      skłonni słuchać, ale gdy coś dotyczy naszego głębokiego JA i słabości
      własnych, nasza reakcja jest odmienna - z czegos to wynika...

      - wypisz wymaluj - August

      SJ
      • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 10:02
        Zapewne kazdy z nas ma tego typu slabosci, jakos przywiazany jest do pewnych
        fundamentow swojego "ja", ale ta slabosc zamieniac w sile- to jest dopiero
        perwersja!
        Na pewno nie jest przyjemnie konfrontowac fakty z naszymi blednym
        przekonaniami, ale mozna tez miec podejscie- co ja tam bede czytal, ja juz
        swoje wiem i nie bedzie mi tu zaden ( tu osmieszanie zrodla, chociazby byl to
        rocznik statystyczny albo encyklopedia) ten tego mowil. To akurat dosyc
        powszechna postawa wsrod ludzi, ktorzy nie mieli szczescia w zyciu zbyt wiele
        przeczytac i zbyt czesto sie zaskoczyc.

        Poklask i potakiwanie- kazdy czuje sie lepiej i pewniej, gdy ktos popieroa jego
        tezy, ale czy jest to uczucie naturalnej dumy- bo udaje sie potwierdzic
        slusznosc wlasnych sadow, czy jest to uczucie cwaniackiego "ja na gorze"- to
        jest decydujaca roznica.

        No i na koniec.
        Nieco o sobie i nieco praktycznego przykladu.
        Jak moze niektorzy zauwazyli, swego czasu bardzo lubilem korzystac z
        wyszukiwarki google i wklepywac w nia rozne rzeczy zwiazane z alkoholizmem, AA,
        terapiami, duchowoscia, religia itp.

        Jak juz sama nazwa sugeruje- wyszukiwarka"- szukalem.

        A pewien Pan z tego forum uznal, ze on jest wielki, bo on juz nie musi szukac
        wyszkukiwarki, natomiast moja postawe uznal za opornosc w przyjmowaniu wiedzy.
        Ciekawy paradoks.

        • janulodz Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 10:16
          Nie rozumiem, jak można nie szukać, nie być głodnym nowego, nie dociekać po co, dlaczego, czy można, kiedy , jak ? Pytania i odpowiedzi to postęp. Choćby te odpowiedzi nie były po naszej myśli. To my się musimy zmienić, a nie dajmy na to prawo zachowania masy.
          Inaczej stajemy się śmieszni.
          • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 10:26
            janulodz napisał:

            > Nie rozumiem, jak można nie szukać, nie być głodnym nowego, nie dociekać po
            co,
            > dlaczego, czy można, kiedy , jak ? Pytania i odpowiedzi to postęp. Choćby te
            o
            > dpowiedzi nie były po naszej myśli. To my się musimy zmienić, a nie dajmy na
            to
            > prawo zachowania masy.
            > Inaczej stajemy się śmieszni.




            SZUKAJCIE a ZNAJDZIECIE!

            niektorzy rpzumieja jako

            znalezliscie to juz nie szukajcie.

      • tenjaras Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 10:57
        jest taka mądrość życiowa, która mówi, że jeśli jedna osoba ci powie, że jesteś
        osioł, to oleją ją, jak dwie, to też olej, ale gdy powie trzecia, obejrzyj się
        za siebie czy na pewno nie ma tam jakiegoś ogona...

        wychodzi na to, że jestem drugi, dobrze, że mnie zlejesz, ale z dobroci serca
        napiszę - zważaj...
        • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 11:07
          tenjaras napisał:

          > jest taka mądrość życiowa, która mówi, że jeśli jedna osoba ci powie, że
          jesteś
          >
          > osioł, to oleją ją, jak dwie, to też olej, ale gdy powie trzecia, obejrzyj
          się
          > za siebie czy na pewno nie ma tam jakiegoś ogona...
          >
          > wychodzi na to, że jestem drugi, dobrze, że mnie zlejesz, ale z dobroci serca
          > napiszę - zważaj...
          >


          facet, pod wlos to mozesz Szweda brac.
          starego wrobla na plewy nie nabierszesz.

          Ja oczywiscie od poczatku gdy wkleiles ten watek wiedzialem, ze komu jak komu
          ale na pewni nie Augustowi przyganiasz.

          Widzisz, podstawowa roznica miedzy nami jest taka, ze ja najpierw szukam 100
          roznych opiniii i na ich podstawie mowie, ze mam szeroki oglad.
          Ty natomiast reprezentujesz szkole "ogona" i uwazasz, ze jezeli jedna rzecz
          zostala powtorzona 100 razy to jest 100 razy bardziej wiarygodna.

          To jest pulapka, szczegolnie gdy powtarzajacy to towarzystwo wzajemnej adoracji
          i maja te same poglady.

          Dam Ci taka rade:
          idz w koszulki Legii Warszawa na mecz Polonii Warszawa.
          gwarantuje Ci, ze nie tylko dwie osoby ale i cale trybuny i nie powiedza ale
          wyskanduja, ze jestes chooyem, qrwa czy co ta,m na meczach sie krzyczy.

          I wlasnie w takim towarzystwie umiescilbym twoja opowiesc o ogonie, ktora
          slyszalem 100 razy na terapiach, i wolalbym gdyby chociaz jeden z tych 100
          papug opowiedzial to samo w innej wersji, chociazby w starej zydowskiej, ze jak
          ci jedna osoba mowi pijany ble ble a jak trzy to idz do lozka spac.

          Ale nie ,w szyscy ten ogon i ogon.
          I jak tu szanowac takich nauczycieli.
          • tenjaras Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 11:25
            może weź pod uwagę, że nie jestem starym żydem...
            rzecz jasna, o ile masz ochotę mieć mnie za nauczyciela, czego Ci nie życzę
            addicted11, bo to grozi wypraniem mózgu, zmianą nastawienia do życia i
            trzeźwością - choć nie znaczy to, że coś takiego umiem zrobić, nie nie, po
            prostu wiem co i po co zmieniam w sobie i to potrafię przekazać, mam co!

            chyba, że zmieniłeś zdanie o sobie i zacząłeś więcej czasu poświęcać własnej
            osobie i swojemu rozwojowi, wtedy chylę czoła, będę wiedział (na teraz mylił
            się) do czego Ci potrzebny szeroki ogląd

            i skąd w Tobie zrodził sie pomysł, że przyszedłem tu przyganiać Augustowi lub
            komukolwiek?

            pierwsze proste ćwiczonko na pranie mózgu jest takie:
            jaras przyszedł tu przyganiac innym
            ja przyszedłem tu przyganiac innym

            które zdanie jest prawdziwe? z którym wiążą się większe emocje?
            • janulodz Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 11:50
              tenjaras napisał:
              "i skąd w Tobie zrodził sie pomysł, że przyszedłem tu przyganiać Augustowi lub
              komukolwiek?"

              Do kogo więc i co chciałeś przez to powiedzieć:
              (czy tak sobie tylko walnąłeś?)

              "mam na celu wskazać, że gdy chodzi o jakąkolwiek dziedzinę życia, jesteśmy
              skłonni słuchać, ale gdy coś dotyczy naszego głębokiego JA i słabości
              własnych, nasza reakcja jest odmienna - z czegos to wynika..."

              • tenjaras Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 12:04
                nie pominąłem tu siebie...

                dzięki pracy nad sobą wiem z czego to wynika u mnie - dotykało najbardziej
                skrywanych tajemnic z dzieciństwa, czegoś, czego się wyparłem by zachować dobre
                imię matki, tak, jakbym sam był odpowiedzialny za to jak postępowała wobec mnie

                wyparłem się rzeczywistości, a to powodowało przeniesie na inne aspekty życia -
                żyłem zwątpieniem i taki podejmowałem decyzje...

                dlatego tak istotny był dla mnie "czynnik zewnętrzny", "Siła wyższa", Drugi
                Krok w uświadomieniu sobie o co chodzi i którędy do wyjścia

                po prostu, obejrzałem się za siebie i zobaczyłem ogon, a wcześniej drapiąc się
                po długich uszach nie słuchałem niczego i nikogo, a taka postawa powodowała
                konflikty, które zaczynały się we mnie - bo co mi tu będą wpierać jak wiem
                lepiej!

                dlatego jak czytam, gdy ktoś pisze, że nie tkwi w obłędnym kole, tylko robi
                ciągle to samo, chwaląc swoją mądrość życiową i zaradność, to co mam myśleć?

                nuda...
                • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 12:27
                  Ten J jaK zwykle operuje tym samym arsenalem srodkow:
                  polslowka, niedopowiedzenia, aluzje.

                  Zawsze sie moze wykrecic i spasc jak kot na 4 lapy mowiac " ale ja nic nie
                  mowilem, ale ja mialem co innego na mysli"
                  ale niekotrzy tak latwo sie na takie sztuczki nie nabieraja.


                  po prostu, obejrzałem się za siebie i zobaczyłem ogon, a wcześniej drapiąc się
                  > po długich uszach nie słuchałem niczego i nikogo, a taka postawa powodowała
                  > konflikty, które zaczynały się we mnie - bo co mi tu będą wpierać jak wiem
                  > lepiej!

                  znowu ogon.
                  nie zrownuj ze soba sluchania inych osob i slepej wiary w to co ktos mowi.
                  ja jestem sam najlepszym wlasnym sedzie bo tylko ja siedze w mojej glowie i
                  wiem co mi jest, taka prawda niewygodna dla terapeutow ( bo przeciez oni lepiej
                  wiedza) i nawracaczy typu TJ i opowiastki o ogonie.
                  oczywiscie nie bronie uporu oslego i zamkniecia na slowa innych, ale Ty
                  wymagasz nieco za duzo.
                  dla mnie to glupie.



                  >
                  > dlatego jak czytam, gdy ktoś pisze, że nie tkwi w obłędnym kole, tylko robi
                  > ciągle to samo, chwaląc swoją mądrość życiową i zaradność, to co mam myśleć?
                  >
                  > nuda...


                  znowu "ktos"
                  moze napisz kto?

                  to ja napisze teraz tak:
                  ktos tu na tym forum nie tkwi w blednym kole boktos kiedys gdzies napisal, ze
                  pierdzieli to trzezwienie cale, co prawda nie wylaczyl sie z forum ale
                  trzezwienie pierdzieli.
                  to jest bledne kolo?
                  trzezwial- przestal.
                  gdzie tu kolo?
                  kolo to jest w AA, 12 tradycji 12 miesiecy codzienne refleksje o tym samym,
                  ogolniki i pustolowie.
                  Oczywiscie rozumiem, o co komus tu chodzi, ktos sugeruje ze ktos inny tkwi w
                  blednym kole bo ie chce sie "zlamac" i "uduchowic".
                  Ale moze ten ktos inny niz ten co pisze woli jak ktos jeszcze inny jeden i
                  drugi zyc inaczej niz sugeruje ten ktos pierwszy z jeszcze takim jednym
                  trzecim???
                  • janulodz Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 12:58
                    Przecież Jaras ten tekst był wyrAaźnie adresowany. Bąź raz facet z jajami i wyartykułuj z siebie wprost. Jakieś ogony, długie uszy.
                    Kogo znów miałes na myśli mówiąc:

                    dlatego jak czytam, gdy ktoś pisze, że nie tkwi w obłędnym kole, tylko robi
                    ciągle to samo, chwaląc swoją mądrość życiową i zaradność, to co mam myśleć?

                    Tylko nie pitol
                    • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 13:03
                      janulodz napisał:

                      > Przecież Jaras ten tekst był wyrAaźnie adresowany. Bąź raz facet z jajami i
                      wya
                      > rtykułuj z siebie wprost. Jakieś ogony, długie uszy.
                      > Kogo znów miałes na myśli mówiąc:
                      >
                      > dlatego jak czytam, gdy ktoś pisze, że nie tkwi w obłędnym kole, tylko robi
                      > ciągle to samo, chwaląc swoją mądrość życiową i zaradność, to co mam myśleć?
                      >
                      > Tylko nie pitol


                      Jak na moje oko adresat nazywa sie addicted11, tak samo jak nazywal sie adresat
                      watku "zobaczylem".


                      moze zaloze sobie konto o nicku Ktos to zrobie Jarasa w jajo?
                    • tenjaras Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 13:52
                      janulodz, po prostu nie posługuje sie takim sposobem jak Ty, to nie jest
                      adresowane personalnie, ani nie jest nawet oskarżeniem - to słowa, moja reakcja
                      bardzo ogólnikowa, ale nie ukrywam, że mam na celu poruszyć niepokój w tych,
                      którym się wydaje, że go już nie mają w sobie, jednak myśl o tym jak o skutku
                      ubocznym

                      mi się nie chce z nikim kłócić, mam znacznie lepsze rzeczy do roboty, tylko
                      dziś, powodowany swoimi meteopatycznymi melancholiami wszedłem tu, gdzie mój
                      dzisiejszy poziom nastroju, poczytałem i postanowiłem kliknąć

                      nie oskarżajcie mnie też o sztywniactwo - jeśli gdzieś używam czyjegoś nicka to
                      dlatego, że akurat to coś mam do tej osoby do powiedzenia, ciekawostką jest dla
                      mnie postawa niektórych, pamiętających moje słowa, przecież to zwykły śmietnik,
                      kiedy piszę, jestem powodowany chwilą, jak wchodze tu i piszę nuda, albo osioł,
                      to nie znaczy, że piszę do Ciebie albo addiego, po prostu piszę, ale jeśli Was
                      to porusza to może warto zrobić coś, żeby nie poruszało - ot cała recepta na
                      jarasa
                      • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 27.06.07, 17:20
                        tenjaras napisał:

                        >> bardzo ogólnikowa, ale nie ukrywam, że mam na celu poruszyć niepokój w tych,
                        > którym się wydaje, że go już nie mają w sobie,


                        ?????
                        to na tym ma polegac trzezwienie?
                        na wzbudzaniu niepokoju?

                        > kiedy piszę, jestem powodowany chwilą, jak wchodze tu i piszę nuda, albo
                        osioł,
                        >
                        > to nie znaczy, że piszę do Ciebie albo addiego, po prostu piszę, ale jeśli
                        Was
                        > to porusza to może warto zrobić coś, żeby nie poruszało - ot cała recepta na
                        > jarasa



                        tenJaras.
                        Zamknij oczy i wyboraz sobie sytuacje:
                        JEstes w supermarkecie. stoisz w kolejce dokasy. Nadchodzi Twoja kolej i
                        placisz za swoje produkty. Odbierasz reszte i rachunek i odchodzisz od kasy.
                        Juz chcesz wychodzic gdy podchodzi do Ciebie Pan z napisem Security albo
                        ochrona i pyta:
                        - Czy zaplacil Pan za wszystkie towary????
                        Ty odpowiadasz :
                        -tak
                        A ochroniarz mowi:
                        - Mamy podejrzenie, ze jednak nie, prosze przejsc z nami
                        Idziesz na zaplecze i jestes przeszukany.
                        Nic nie znaleziono. Idziesz do domu.


                        Teraz otworz oczy i zadaj sobie pytanie: co poczules w chwili, gdy najpierw
                        ochroniarz zapytal, czy zaplaciles za wszystko a potem gdy zasugerowal ze nie i
                        zrobil przeszukanie?


                        Wedlug twoich parapsychologicznych teorii powinienes w trakcie kazdego z tych
                        wydarzen czuc sielski spokoj i dobrodusznosc wzgledem ochroniarza.

                        Tymczasem 99% ludzi- tak z czapy strzelam procent- w chwili, gdy ucslyszy "czy
                        zaplacil pan za wszystko" poczuje duzy niepokoj i stres.
                        A gdy ochroniarz zasugeruje kradziez, 99% ludzi poczuje jeszcze wiekszy
                        niepokoj a takze zlosc wzgledem ochroniarza.

                        i to jest normalna reakcja ludzka.

                        Natomiast wedlug teorii TenJarasa powinno sie uznac, ze 99% ludzi to zlodzieje.

                        Bo skoro poczuli niepokoj to cos musi byc na rzeczy ( z tymi kradziezami)
                        a skoro ochroniarz obruszyl ich swoim zachowaniem- no to widac ten ochroniarz
                        pokazal im jakas czesc osobowosci, ktorej oni nie chca widziec ( niczem Jaras
                        na forum).


                        Przeciez to jest groteskowe, te wszystkie domysly i psychologiczne zagrywki,
                        Jarasie opanuj sie.
                        • tenjaras Re: coś z zupełnie innej beczki 28.06.07, 10:44
                          to Twoja groteska - nie ja napisałem historię o ochroniarzu, odnosząc się
                          jednak do niej - poczuję niepokój, ponieważ nie zawsze byłem na tyle uczciwy by
                          wychodzić ze sklepów z czystym sumieniem, a nie dlatego, że "99%" ludzi tak ma
                          • addicted11 Re: coś z zupełnie innej beczki 28.06.07, 11:14
                            tenjaras napisał:

                            > to Twoja groteska - nie ja napisałem historię o ochroniarzu, odnosząc się
                            > jednak do niej - poczuję niepokój, ponieważ nie zawsze byłem na tyle uczciwy
                            by
                            >
                            > wychodzić ze sklepów z czystym sumieniem, a nie dlatego, że "99%" ludzi tak ma
                            >



                            A wiec uparcie tkwisz w swoich schematach.

                            Wiec ja Tobie wytlumacze prosto jak chlop krowie na rowie:
                            sluchaj uwaznie:

                            ( dla dobra sprawy bede nieco uogolnial)

                            Kazdy normalny czlowiek o zdrowych zmyslach poczuje niepokoj i zlosc gdy ktos
                            go nieslusznie posadzi o kradziez.
                            Nie dlatego, ze 99% ludzi tak ma- chociaz poniekad w pewien sposob tak, bo to
                            jest reakcja wyuczona.

                            To jest naturalna reakcja.
                            Nie oznacza wcale tego, ze ktos musi cos miec na sumieniu.
                            To, ze Ty tak czujesz nie oznacza, ze ta reakcja jest powszechna.

                            Jak dalej nie rozumiesz podam Ci kilka pomyslow:

                            - moge sie zdenerwowac, bo moge bac sie ze ktos mnie w tej sytuacji zobaczy-
                            szef z pracy, sasiadka i cos sobie pomysliitp
                            - moge bac sie, ze ktos chce zrobic prowokacje (npp nadgorliwy ochroniarz)
                            - moge przestraszyc sie, bo teoretycznie moglem sobie nieswiadomie wlozyc do
                            kieszeni jakis produkt- ot ide parze na gumy do zucia, wezme, w tym czasie cos
                            innego przykuje moja uwage zapomne sie i wetkne gumy do kieszeni
                            - moge obawiac sie, ze ktos zapamieta moja twarz i bede "podejrzany"
                            - moze mnie zloscic samo podejrzenie- gdy jestem np stalym klientem i oczekuje
                            od sprzedawcy odrobiny zaufania
                            - moge sie wkurzyc bo np. moj znajomy mial taka sama sytuacje 2 tygodnie
                            wczesniej i bez sensustracil pol godziny na wyjasnienia



                            Mozna podac jeszcze tysiac pomyslow na inne niz "cos na sumieniu" powody
                            niepokoju.
                            Dla mnie to jest naturalne.


                            Jednak Ty tego i tak nie pojmiesz, bo albo masz tak mala wyobraznie
                            albo ( co obstawiam) jestes tak ograniczony orzez swoje dogmaty i swoja wiare
                            ze jestes slepy na to, jak zwyczajny fanatyk tyle ze w formie bardzo lagodny.

                            Dla mnie to jest niepojete jak mozna byc slepym na tak oczywiste rzeczy.
                            To jest jakas choroba, wada wzroku czy co?
Pełna wersja