docelowo
03.07.07, 22:34
A kiedy wszyscy już spali, padli bo niemogli
Mnie coś gnało, nie kazało spać, tylko myśleć,
analizować, przetwarzać dane, tak utopijnych koncepcji nie zna świat. Ja
znałem.
Aż dziw bierze ile to wtedy potrafiłem załatwić, ilu porządnie naubliżać nie
wspominając z iloma kobietami miałem się umówić, już telefon w garści, numer
wydobyty, ale... nie, nie popchnął mnie do tego...
A oni wszyscy spali, ja nie...
Dopiero szósta rano! oni wstawali, ja się kładłem
Musiałem tylko szybko pozbierać butelki, wyrzucić, by się nie doliczyli,
musiałem przeliczyć kasę, ile to popłynęło, musiałem się rozstać z moim
kochankami niezaspokojonymi, musiałem kurczę iść spać a nie chciałem!
Tylko te pytania z rana ile wypiłeś, gdzie pieniądze, kto Cię namówił, a może
nas podwieziesz...
a ja
wypiłem 5 piw, pieniądze zarobiłem na fusze, a namówił mnie stary dzidzio, i
was nie podwiozę bo oczy mnie bolę
i myślałem jacy ONI naiwni, a wcale nie byli, wiedzieli dobrze, że musiałem
wypić 10, że kasę wydałem i zapłaciłem za kumpli, ze nie pojadę bo mam po
prostu w RYJU
moje zbędne gesty, moje zbędne puszki, które zbierała stara wariatka z
kamienicy...
i NIC, nie dałem nikomu w pysk, ani nie zasnąłem u boku niewiasty
po prostu jedna wielka DUPA. NIC. NIC