addicted11
12.08.07, 12:25
10 przykazan.
uniwersalny przewodnik.
ALe czym one sa?
Co to znaczy na przyklad "nie kradnij"?
Czy istnieje jakas uniwersalna definicja?
Oprocz przypadkow oczywistych ( choc tez ocenianych w roznej skali)
jak kradziez komus portfela z kieszeni- wszystko jest wzgledne.
Korporacyjny prezes powie, ze placa w wysokosci 5 centow na godzine
dla chinckiego robotnika jest uczciwym kontraktem pracodawca-
pracownik. Natomiast kradziez w sklepie chleba przez bezdomnego to
jest kradziez, zaslugujaca na wiezienie.
Lewacki trybun powie, ze wejscie na teren korporacyjne fabryki w
tlumie ludzi z otaczajacyh osiedli i przejecie jej jest
sprawiedliwym odebraniem wlasnosci. Natomiast lobbing w wykonaniu
korporacji jest czystym zlodziejstwem.
Zmierzam do tego, ze w swiecie istnieje wiele roznych szkol wartosci.
Nie ma jednej lepszej czy gorszej. Te szkoly czesto bardzo roznie
definiuja te sama wartosc i ten sam grzech.
Mozna powiedziec, ze jako ludzkosc mamy kilka naprawde podstawowych
i ogolnych warosci, ktore podzielamy, jednak i one nie sa
przejrzyste.
Po co pisze te w gruncie rzeczy analne rzeczy?
Istnieja ludzie, m.in na tym forum, ktorzy probuja wmawiac, ze
istnieje tylko jeden sluszny zespol wartosci, a wyznawanie innych
niz tenze jest zyciem bez wartosci.
Druga rzecz- probuje sie wmawiac, ze jezeli nie przestrzegam
wartosci, ktorych sam nie wyznaje, to je jednak "depcze" bo wyznawac
je powinienem, a nie wyznaje ich z powodu brakow intelektualnych czy
duchowych.
czlowiek dorosly sam buduje i sam odpowiada za swoj system wartosci.
ten musi sie miescic w granicach norm danej spolecznosci i koniec-
to jedyny wyznacznik, reszta to wolna amerykanka.
Mozna czlowieka rozliczac albo z lamania norm wyznaczonych przez
samego siebie, albo z norm spolecznych- tu miejsce dla sadu i
policji.
Nie mozna nikogo osadzac za lamanie systemow wartosci ktorych on nie
wyznaje.
Niektorym bardzo trudno to pojac.