Zapaliłem...

15.08.07, 18:55
Cześć Wszystkim, właśnie wróciłem z wakacji, na których zapalłe cygaro. Jedno
małe cygaco po 6 miesiącach nie palenia papierosów. Nic się nie wydazyło. Nie
palę dalej. Nie ciągnie mnie. już prawie 7 mcy. chyba już papierosy są za mnią.
    • aaugustw Re: Zapaliłem... 15.08.07, 21:30
      orcik12 napisała:
      > Cześć Wszystkim, właśnie wróciłem z wakacji, na których zapalłe
      cygaro. Jedno małe cygaco po 6 miesiącach nie palenia papierosów.
      Nic się nie wydazyło. Nie palę dalej. Nie ciągnie mnie. już prawie 7
      mcy. chyba już papierosy są za mnią.
      ___________________________________.
      To sie nie liczy - to nie papieros !
      A... ;-))
      Ps. (a powaznie): moj szwagier, ktory nie pali 22 lata
      na kazdych urodzinach, kiedy juz wypije - zapala 1 cygaro...!
      • deoand Re: Zapaliłem... 15.08.07, 23:32
        Nie ryzykuj bo zaczniesz palic ... i po co ...

        ja na wszelki wypadek nie zapaliłem nawet shishy bo po co
        kusic licho ....

        • derduch Re: Zapaliłem... 16.08.07, 23:28
          deoand napisał:

          > Nie ryzykuj bo zaczniesz palic ... i po co ...
          >
          > ja na wszelki wypadek nie zapaliłem nawet shishy bo po co
          > kusic licho ....

          Tak Deo, tym sie różnimy zasadniczo, bez obrazy ale NIE MASZ JAJ chłopie.

          Nie palę ponad 6 lat, zacząłem palić jak miałem chyba z 10, także palenie mam
          obcykane na maksa... Wiesz dlaczego nie zapalę? Bo na sam smród papierosa chce
          mi się wymiotować, mój łeb na sam kontakt z tym draństwem reaguje wymiotnie.
          Kiedyś na solidnej popijawie ktos zagadał do mnie w Twoim stylu, nie zapalisz bo
          się boisz. RANY! Po jednym zaciągnięciu(tego się nie zapomina!) smród w gębie
          niesamowity i... nienawiść do tego syfu.

          Lepiej że wcale nie pijesz skoro faktycznie NIE MASZ JAJ facet.
          • deoand Re: Zapaliłem... 17.08.07, 00:03
            Deo, tym sie różnimy zasadniczo, bez obrazy ale NIE MASZ JAJ chłopie

            No widzisz derduch 13 lat temu kiedy rzucałem palenie to
            pewno byłby to doscistotny argument ale teraz jego moc
            znacznie osłabła ... sam sie przekonasz za 13 lat ...

            natomiast akurat zgadzam sie z toba w jednym ... ja po
            miesiacu nie palenia własnie po popijawie na sam koniec
            zapaliłem jednego i rano miałem taki podwójny alko-
            papierosowy syf w ustach , ze nigdy więcej papierosa ...

            i tak trwam ....

            a kto ci powiedzial, że nie pije alkoholu ... przecie nie
            ja ... ja jestem współuzależniony a nie uzależniony ...

            jaja jajami ale ja nie robię z siebie durnia .. jak nie pale
            to nie pale i nie kombinuje ..moze by tu cmochnac dymka
            bez zaciągania ... a jak nie pije to mowie NIE nie pije a
            jak pije to mówie poprosze ...

            ale wiem kiedy skończyc czyli nacisnąc na hamulec ...

            i powiedziec ..dziękuje

            i to cała tajemnica

            deo
            • derduch Re: Zapaliłem... 17.08.07, 00:16
              deoand napisał:

              > jaja jajami ale ja nie robię z siebie durnia .. jak nie pale
              > to nie pale i nie kombinuje ..moze by tu cmochnac dymka
              > bez zaciągania ... a jak nie pije to mowie NIE nie pije a
              > jak pije to mówie poprosze ...
              >
              > ale wiem kiedy skończyc czyli nacisnąc na hamulec ...
              >
              > i powiedziec ..dziękuje
              >
              > i to cała tajemnica

              Czyli istnieją jak widac RYSY na monolicie Deo ;-)
              Kto wie, może kiedyś... nie, chyba jednak nie czas teraz jeszcze na to ale...
              POZDRAWIAM wredoto.
              • deoand Re: Zapaliłem... 17.08.07, 00:22
                POZDRAWIAM wredoto.

                hahaha

                w każdym razie .. o piciu juz nie będę ci truł

                ale o paleniu ...

                kilku moich kolegow i kolezanek którzy tez rzucili palenie
                niestety pali ... a na poczatku palili jakby pod stołem ...

                po cichutku ze wstydem ...

                a teraz kopca na całego i trzeba ich ogniem i mieczem
                za drzwi hahahah

                pzdr deo

                • derduch Re: Zapaliłem... 17.08.07, 00:31
                  deoand napisał:

                  > POZDRAWIAM wredoto.
                  >
                  > hahaha
                  >
                  > w każdym razie .. o piciu juz nie będę ci truł
                  >
                  > ale o paleniu ...
                  >
                  > kilku moich kolegow i kolezanek którzy tez rzucili palenie
                  > niestety pali ... a na poczatku palili jakby pod stołem ...
                  >
                  > po cichutku ze wstydem ...
                  >
                  > a teraz kopca na całego i trzeba ich ogniem i mieczem
                  > za drzwi hahahah

                  Jak pisałem w innym watku, samemu trzeba wierzyć w to co się chce osiągnąc i byc
                  uczciwym ZWŁASZCZA wobec siebie.
    • marblad Re: Zapaliłem... 18.08.07, 06:47
      Jak mozna w ogole porownywac papierochy do cygar? Tych gatunkowych,
      dobrze przechowywanych. Ci, ktorzy stawiaja palaczy papierochow na
      rowni z milosnikami cygar absolutnie nie znaja sie na rzeczy, plota
      bzdury jakies okrutne, to tak jakby rownac pijacych alpagi ze
      smakoszami prawdziwego wina.

      Nie sluchaj ich, Orcik, pal cygara, rozsadnie (na szczescie wysoka
      cena nam to gwarantuje), bo jak sie w nich rozsmakujesz, to juz
      nigdy nie zapalisz papierocha. Nie sluchaj ignorantow. Co to za
      specjalisci od palenia, ktory nie wiedza nic o cygarach? I ponoc
      maja znakomity wech dzieki nie-paleniu.

      Palenie cygar to filozofia. Nie palisz ich z koniecznosci, w
      nerwach, stojac na wietrze pod przystankiem, jak papierosy, jeden po
      drugim. Na cygaro musisz zsluzyc. Delektowac sie nim i dziekowac
      Bogu, ze nie musisz palic tych okropnych papierochow. Kup sobie
      kilka cygar, a po ich wypaleniu zapomnisz o papierochach na amen.
      Staniesz sie lepszym czlowiekiem.

      Twoj przypadek potwierdza moje wlasne wnioski na temat natury
      palenia.
      • deoand Re: Zapaliłem... 18.08.07, 09:51
        Nie dowierzam ci marblad ...

        Palenie to palenie ... wszystko jedno czy Sporta czy
        Klubowego czy Cygaretki
        czy Cygara hawajskiego ... nie wiem jakie teraz marki
        papierosów chodza na rynku

        tak jak i picie ... wszystko jedno czy wódki czy whiskey
        czy koniaku czy nalewki

        Gdyby gościu nie palił nigdy papierosów to moze i tak by
        było żeby zaczał sie delektować cygarami

        ale tak to watpię bardzo ... jak tak bedzie nadal Orcik
        palił te cygara to na bank wg mnie wróci do palenia

        jego brożka - ja tam ryzykować nie zamierzam

        pzdr deo
        • marblad Re: Zapaliłem... 18.08.07, 21:31
          deoand napisał: "Palenie to palenie ... wszystko jedno czy Sporta
          czy Klubowego czy Cygaretki czy Cygara hawajskiego".

          Smiem watpic. Zwykly papieros tym sie rozni od Cohiby, ze cygarem
          sie nie zaciagamy. Cygaro zobowiazuje. Palimy, jak juz rzucimy
          papierochy. Dlatego cygara najlepiej "palic" dopiero po opanowaniu
          odruchu zaciagania. Jak ktos zaklada, ze bedzie sie zaciagal
          cygarem, to lepiej niech sie od razu pochlasta. To powinno byc
          karane. To jak picie szampana do sledzi. Ryzyko jest zawsze, to
          fakt, bo mozna sie uzaleznic od wszystkiego, ale jak sie zmieni
          podejscie do zycia, wtedy nic ci nie grozi. Do papierochow sie nie
          wroci. Jedna kwestia tylko zostaje - jeden potrzebuje mniej, drugi
          wiecej czasu od rzucenia palenia do zapalenia cygara. Byc moze nasz
          kolega juz dojrzal do cygara, za co mu chwala. Ja to widze tak -
          palenie papierochow to zwykle picie, kilka browarow dziennie, tu
          kieliszeczek wodeczki, tam szkalneczka winka. Cygara - to dobre
          wino, koniak do kolacji, uczta lordow. I ten status mozna osiagnac w
          przypadku tytoniu. Ja, nalogowy palacz, to osiagnalem. Gorzej z
          alkoholem. Moj kolega pijak mowi, ze i z alkoholem bym sobie
          poradzil, gdybym tylko dojrzal. Tego juz nie wiem. I wole nie
          probowac. Ale niewykluczam i takich scenariuszy.

          Ale po kolei. Bylem kiedys palaczem papierochow, 2 paczki dziennie,
          palilem w nocy po przebudzeniu, sniadanie jadlem tylko po to, zeby
          zapalic pierwszego, a wiec nalog pelna geba. Przestalem po mekach po
          20 latach palenia, ale podczas kolejnych libacji podpalalem, a ze
          pilem wiecej, to zaczalem wiecej palic. Potem papierosy mi zbrzydly,
          kazdy palacz wie, ze od kilkunastu lat dodaja do nich jakichs
          trucizn (jak w filmie "Informator"). Dzieki temu nie moglem juz
          palic tego swinstwa. Organizm nie przyjmowal. Potem odrzucalo mnie
          do fajek nawet podczas libacji. Uniezaleznilem sie. KONIEC.
          Niestety, tego nie moge powiedziec o alkoholu. Moj kolega, ktory
          pije duzo, ale nie jest alkoholikiem (pisalem o nim kiedys) mial
          wielkie problemy z rzuceniem papierochow. Okropne meki. Mnie to
          przyszlo jednak latwiej. Inaczej zas jest u niego z alkoholem. On
          potrafi przestac po 2-3 dniach, ja nie. Dodam, ze jest starszy, wiec
          gdyby mial zostac alkoholikiem juz by byl, bo wiem ile w zyciu wypil
          - wiecej ode mnie.

          Dlatego jak slysze, ze ktos nie pali od jakiegos czasu i bierze sie
          za cygara, to licze, ze sie nawrocil, sporzadnial. Gwarancji nie
          daje, bo dac jej nikt nie moze. Mozna skonczyc z alkoholem,
          papierosami, z kobietami, a jutro zaczac chodzic do kasyna i sie
          powiesi po trzeciej porazce?

          Jedno chce podkreslic. Cygaro to inna kultura. Pod warunkiem, ze sie
          nie zaciagamy. Jesli nie, to mowie - daj sobie, chlopie, spokoj z
          cygarami, bo nie dorosles do nich. I tyle. Cygara to nagroda za
          dobre uczynki, m.in. rzucenie w cholere papierochow. Jesli idzie o
          mnie, to kiedys mialem ostatni ciag alkholowy - nie zapalilem ani
          jednego cygara. Dlaczego? Bo nie zasluzylem.

          > Gdyby gościu nie palił nigdy papierosów to moze i tak by
          > było żeby zaczał sie delektować cygarami, ale tak to watpię bardzo

          Tak, to moze wygladac dziwnie dla kogos, kto nie nie wie nic o
          cygarach. Dlatego tak sie oburzylem. Ale ja wlasnie bylem nalogowym
          palaczem i prosze! Nie pale, nie zamierzam, nie polecam. Jak gosciu
          siedzi z dobrym cygarem, to dla mnie znaczy, ze osiagnal wyzszy
          poziom wtajemniczenia. Oczywiscie, cygara to tez uzaleznienie, ale w
          ten sposob zycie to caly ciag uzaleznien od kogos/czegos. A TV, a to
          forum nie uzaleznia?

          • deoand Re: Zapaliłem... 18.08.07, 22:04
            Tak, to moze wygladac dziwnie dla kogos, kto nie nie wie nic o
            > cygarach. Dlatego tak sie oburzylem

            tu akurat zgoda ... nie mam zielonego pojecia o cygarach
            moze wypaliłem z 10 w zyciu a może mniej ..dwa pamietam

            to w koncu Polska - sirem zostać nie tak łatwo jak w Anglii
            gdzie i nawet Beckham jest sirem chyba ...
            a w Polsce nawet prawdziwy sir czyli hrabia to kapus ...

            może masz i racje ...

            spotkałem niedawno kuzyna po dłuższej przerwie , który nigdy
            nie palił i w dawnych czasach przechodziłem katusze - nie
            mogac u niego zapalic papierosa ... aż tu nagle ja
            oczywiście nie pale a on wyciąga cygaro czy cygaretke
            i ...PALI .. szok ... zdumienie w pierwszej chwili jako
            ten maluczki ...ale po chwili - pomyslałem sobie ...
            zgłupiał na starośc
            ale jak piszesz może cos w tym jest ..
            ja tam nie próbuje
            pzdr deo
            • marblad Re: Zapaliłem... 18.08.07, 22:31
              Nie mialem zamiaru wywyzszac sie z tymi cygarami, to rodzaj
              metafory. Nie donosilem, wiec polskim szlachciura nie zostane (na
              marginesie: W Krolestwie daja jeszcze tytuly za autentyczne
              osiagniecia w roznych dziedzinach). Dawno temu, kiedy moglem wypic
              wiadro alkoholu, wypalic dwie paczki papierochow, czasami palilem i
              cygaro - oczywiscie z zaciaganiem sie. Wtedy to nie mialo sensu,
              zapalilbym herbate, siano, gumiaki, dom. To byly jednak epizody,
              jakies szpanowanie, wyglupy.

              Jak pisalem, jesli mowimy o paleniu cygar "uswiadomionym" nic nie
              grozi (w 96% przypadkow). Jesli ktos jest niepewny, lepiej sie nie
              zabierac, tym bardziej, ze nie ma niezbednej wiedzy w tym lekko
              metafizycznym temacie.

              Mysle, ze przypadek Twojego kuzyna, to jest to o czym wlasnie pisze.

              Mam pytanie do Orlika, ktory zaczal temat: czy sie zaciagales
              cygarem i czy myslales o sztachnieciu sie?
Pełna wersja