addicted11
26.08.07, 01:04
Wyobrazmy sobie na chwile, ze na forum pojawia sie czlowiek nowy.
Pisze tak.
"Mam na imie Addicted. Chcialbym podzielic sie pewnymi
doswiadczeniami ze swego zycia. Moze komus sie przyda.
Kilka lat temu znalazlem sie w niewoli alkoholu. Moje zycie krecilo
sie wokol butelki. Potrafilem tygodniami koncentrowac sie tylko na
piciu. Przez picie bylem nieuczciwy, zaklamany.
Najgorsze, ze oszukiwalem samego siebie. Zylem w swiecie iluzji, nie
liczylo sie nic tylko ucieczka w alkohol.
Na pewnym etapie alkohol stal sie najwazniejszy. Wazniejszy niz
rodzina, praca i marzenia. Picie, picie, picie.
W pewnym momencie przebudzilem sie. zobaczylem, ze tak dluzej sie
nie da. Na jakis czas przestalem pic, aby zobaczyc ze mozna zyc na
trzezwo. Dzis widze, jak sztuczny swiat wokol siebie zbudowalem.
Dlatego teraz jestem bardzo ostrozny.
Przstalem narkotyzowac sie alkoholem. Nie uzywam go aby uciekac.
Uwazam na swoje picie. Wiem, ze jestem w grupie wiekszego ryzyka,
wiec nie moge juz sobie pozwolic na to, aby sie beztrosko upijac.
Takie wyznanie- szczere, otwarte, w oczach wiekszosci ludzi
zostaloby uznane jako niezwykle dojrzale i madre.
ALe nie w swiecie alkoholikow. Tutaj uznaliby, ze klamie i
manipuluje.
Ze nie zasluguje na zaufanie.
Czy ten swiat nie jest chory?