Dodaj do ulubionych

drugi detox...

22.10.07, 14:11
Mężulek tak nagnoił,ze wyszedł razem z policją.Po powrocie krótka
rozmowa albo won z domu natychmiast albo natychmiast detox i
leczenie.Pojechał w tym samym dniu,ledwo go dowiozłam do juz
delirium go łapało.
Jesli nie podejmie po detoxie terapii i zachleje nie ma co sie tu
pokazywac.
Błaga ,ryczy prosi o szansę....
Nie wiem jak mam z nim rozmawiać.Na czułości już mnie nie stać .
Ile wkółko moge gadac o podjęciu leczenia...On sam przecież wie co
ma robić.
Obserwuj wątek
    • kajda28 Re: drugi detox... 22.10.07, 19:23
      On sam przecież wie co
      > ma robić.

      I tego się trzymaj. Nic nie mów, bo on wie co masz mu do
      powiedzenia. A im więcej mówisz tym więcej dajesz mu szansy że w
      koncu się przełamiesz i w końcu pozwolisz mu w spokoju pić.
    • e4ska Re: drugi detox... 24.10.07, 10:53
      przepowiadaliśmy, że będziesz wiozła męża na drugi detoks - i cóż? mieliśmy rację?

      ale - jak sama tego chcesz, trudno.

      "Błaga ,ryczy prosi o szansę...." - o co błaga? Żebyś mu nie truła o leczeniu?
      czy żeby mógł dalej pić? czy żebyś go przyjęła pod swój dach? przecież już
      powiedziałaś: powrót po odwyku. O jakie więc szanse prosi - nie rozumiem...

      Masz do czynienia z najpaskudniejszym typem pijoka: bez honoru... najpierw
      szaleje, aż go policja w dyby bierze, a potem korzy sie przed kobietą... zero
      ambicji, wstyd i hańba. Co ty w nim widzisz? - ciekawe...

      wyleczą go - niech ma te szanse znaleźć się w maleńkiej grupce zaleczonych
      (dwóch na dziesięciu to już piękny wynik) - ale czy może normalny facet żyć obok
      kobiety, która była świadkiem jego pełzania?

      Czy nie byłoby rozsądniejsze pozwolić mu na samodzielna decyzję? - to on ma nie
      pić... nie ułatwiać mu zbytnio zdrowienia... niech sam zadba o siebie.

      mnie zastanawia, czy tobie sprawia przyjemność, jak on "ryczy"? że tak go
      trzymasz przy sobie... dowozisz na detoks, martwisz delirium... a niechby nim
      potrzęsło... pijakiem rozzuchwalonym.

      A dzisiaj - co słychać? Ma już namiary na konkretny odwyk czy zezuje w stronę
      domku z ciepłym czystym łóżeczkiem na zgodę?

      Trzymaj sie i bądź silniejsza:)
      • twoje_marzenie Re: drugi detox... 24.10.07, 18:12
        wkurzasz czasem eska:)
        Sam załatwił skierowanie a ja zawiozłam go autem bo to kilkadziesiąt km.za
        miast.No i co z trego ze go zawiozłam?
        Nie martwiłam sie o jego delirium tylko o to co ja zrobie z nim na szosie w ataku.
        O co prosi ?wiecznie o to samo o szansę,ale jaką ??sam nie potrafi
        odpowiedziec.Ja powiedziałam krótko .Nie poruszam juz tego tematu albo
        abstynencja albo won z domu i tyle.

        Co robi -nie wiem.Nie odwiedzam go.Siedzi w szpitalu.
        Przejscia z odwyku na terapie nie ma bo tyle chętnych więc dopiero termin ma na
        styczen .
        Z pracy tez go raczej wywalą i dobrze.


        Nie ma na zgodę,za daleko to wszystko zaszło.
        • szacki żono alkoholika 24.10.07, 19:46
          jak to kuzwa co z tego ze go zawiozlas? to z tego ze jestes
          beznadziejna, bo nie wmowisz mi ze go kochasz bo go nienawidzisz za
          ten wstyd ( czyzbyscie nie mieli sasiadow?) , za to oszikiwanie,
          przepijanie kasy, awantury , przezwiska i przeklenstwa, za smrod
          alkoholu wydobywajacy sie z jego ciała ( cuchnie w calym domu) , za
          zazygana lazienke itd itp. Zawozac go tam dalas mu jednoczesnie
          bilecik powrotny w druga strone. On wroci a TY bedziesz nam tu pisac
          o trzecim detoksie, czwartym i setnym. Nigdy ale to nigdy nie bedzie
          mi zal zadnego alkoholika. Narkomana moze troche ale alkoholika ani
          tyle. Kobieto ! Żono alkoholika - pozbadz sie tego wstydliwego
          upokazajacego przydomka, rozwod i osobne mieszkanie, nowe zycie
          jak macie dzieci zrob to dla nich. Znałem kiedys pewna zone
          alkoholika, juz nia nie jest ...mamo jestem z Ciebie dumny Twoj
          mikołaj.
          • ariel48 Re: żono alkoholika 24.10.07, 19:57
            Kossak :


            Nigdy ale to nigdy nie bedzie
            > mi zal zadnego alkoholika. Narkomana moze troche ale alkoholika ani
            > tyle.

            A w czym Ty młody - jeteś lepszy ode mnie ?
            Narkoman lepszy od alkoholika ?
            Hej... konkretnie.
            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • deoand Re: żono alkoholika 24.10.07, 20:07
              Eska ... zapomniała krówka jak jak jałóweczką była ...

              ciebie mąż też za " kudły " i na terapie przecie ...

              amnezja wtórna eska ...

              Zawsze chłopu swemu sakramentalnemu trzeba dac szansę ... w końcu co
              przysiega to przysięga ... tym bardziej jak chłopina wykazuje szczere
              chęci poprawy i odbywa pokute ...

              Samemu to cienko .. do kina sama do teatru sama na wczasy sama ..
              do łóżka sama

              chyba , że znajdzie sie drugiego ale to z reguły jeszcze większy
              alkoholik niż ten pierwszy

              pzdr deo
              • aaugustw Szacki, ucz sie...!(Eska tez...!) 24.10.07, 20:46
                deoand napisał:
                > Eska ... zapomniała krówka jak jak jałóweczką była ...
                > ciebie mąż też za " kudły " i na terapie przecie ...
                > amnezja wtórna eska ...
                > Zawsze chłopu swemu sakramentalnemu trzeba dac szansę ... w końcu
                co przysiega to przysięga ... tym bardziej jak chłopina wykazuje
                szczere chęci poprawy i odbywa pokute ...
                > Samemu to cienko .. do kina sama do teatru sama na wczasy sama ..
                > do łóżka sama chyba , że znajdzie sie drugiego ale to z reguły
                jeszcze większy alkoholik niż ten pierwszy
                _____________________________________.
                Moze cos tam z Was jeszcze bedzie...!?
                A...
              • e4ska Zagmatwać - ale po co? 29.10.07, 10:13
                Marzenie... wracam do wpisu Deo, gdyż możesz utwierdzić się w błędnym podejściu
                do twojego problemu. Opisy Eski prowadzonej pod przymusem do ośrodka pod to
                ulubiona zabawa niektórych forumowiczów:)))

                Porada bliskich i moje również postanowienie, aby po wyjściu z mojego
                katastrofalnego ciągu, oprócz badań lekarskich - prawdziwych - pójść do
                psychologa, który zna sie na problemie alkoholizmu i czegoś sie o alkoholizmie
                pożytecznego dowiedzieć, były złą drogą i tylko swojemu rozsądkowi czy uporowi
                zawdzięczam, że się pod wpływem atmosfery ośrodka i sugestii terapeuty nie
                napiłam... pewnie nie byłoby mnie na jasnym świecie, a tak sobie żyję ku swojej
                wielkiej uciesze.

                Mój małżonek ze skąpstwa czy lenistwa nie szukał psychologa, tylko zamówił
                wizytę u terapeuty w państwowym ośrodku, odprowadził, po czym udał się na
                wielkie piwo... tak na niego podziałała atmosfera owego przybytku:)

                A ja - nie podjęłam terapii, bo nie była mi potrzebna - a poza tym - szkoda
                czasu na podobne głupoty. Ośrodkowa teoria alkoholizmu oraz metody wyleczenia są
                absurdalne - w każdym razie do mnie nie pasują.

                Dla osób takich jak ty, które wierzą w leczenie alkoholizmu, moje doświadczenie
                powinno być przysłowiowym kubłem zimnej wody. Jeżeli pijak naprawdę chce
                skończyć z piciem, zrobi to. Żadna mu pomoc nie jest potrzebna. To nic trudnego
                - nie pić. Naprawdę - to nic trudnego...

                Natomiast jakieś nadzieje, że pijakowi na terapii zmienią charakter, że stanie
                sie och i ach... bydlę zostanie bydlęciem, tyle że z pijanego bydlęcia zamieni
                sie w bydlę trzeźwe, cham pijany w chama trzeźwego... - w dodatku zdziwaczeje i
                nigdy nie będzie z nim można pchać się do normalnych ludzi.

                Rola bidnej współuzależnionej - przez wszystkie twoje dni - pasuje tobie? On
                zawsze AA, ty zawsze Al-anon... pięknie, prawda? poznasz tam "wielkich ludzi" -
                jak tu wypisują: profesorów, adwokatów, lekarzy... szkoda tylko, że leczonych
                psychiatrycznie.

                Pozwól swojemu mężowi zadecydowac o sobie - poczekaj. chce na odwyk - proszę
                bardzo. Chce sam - do pracy, zadbać o siebie i o rodzinę - czemu nie. Niech
                udowodni, że umie nie pić - rok, a najlepiej dwa lata. Niech sobie pożyje na
                własny rachunek - z myślą, że może wrócić do rodziny, ale pod warunkiem
                abstynencji.

                A w ogóle - co tam u ciebie? czy już po detoksach? po staremu czy po nowemu?
                hej:)))
                • aaugustw Zagmatwać ale po co? - No wlasnie Eska... 29.10.07, 14:48
                  Eska napisala, cyt.:
                  > ...Jeżeli pijak naprawdę chce skończyć z piciem, zrobi to.
                  > Żadna mu pomoc nie jest potrzebna.
                  Natomiast jakieś nadzieje, że pijakowi na terapii zmienią charakter,
                  że stanie sie och i ach... bydlę zostanie bydlęciem, tyle że z
                  pijanego bydlęcia zamieni sie w bydlę trzeźwe, cham pijany w chama
                  trzeźwego...
                  _____________________________________________________________.
                  Nie wiem Eska, jak to tam z Wami pijakami jest...(!?)
                  Ja osobiscie nie kojarze pijakow, ani Ciebie z bydlęciem, czy
                  chamką...! ;-))

                  Ale wracam do choroby alkoholowej...
                  Jako alkoholik nie potrafilem sam przestac pic...!
                  Mnie pomogla terapia, a potem (po dzien dzisiejszy) spotkania
                  z innymi alkoholikami, zwane Mityngami AA...
                  A...
                  • e4ska Re: Zagmatwać ale po co? - No wlasnie Eska... 29.10.07, 15:08
                    Na tym zasadza sie wielkie pytanie:
                    czy mąż Marzenia jest drobnopijokiem czy alkoholikiem? Jeśli przestanie pić sam,
                    znaczy jest drobnopijok, jak przestanie pić z pomocą terapeutów i trzeźwiejących
                    alkoholików, jest alkoholikiem - a jak nie przestanie, tfu tfu...? to kim wtedy
                    jest?

                    Hmmm:)

                    w każdym razie - fajnie byłoby, gdyby nam Marzenie co napisała... zaliż lepiej
                    czy azaliż gorzej?
                  • aaugustw Re: Zagmatwać ale po co? - No wlasnie Eska... 29.10.07, 15:10
                    aaugustw napisał:
                    > Nie wiem Eska, jak to tam z Wami pijakami jest...(!?)
                    > Ja osobiscie nie kojarze pijakow, ani Ciebie z bydlęciem, czy
                    > chamką...! ;-))
                    ____________________________________________________.
                    Mialo byc:
                    Ja osobiscie nie kojarze az tak ekstremalnie pijakow,
                    (ani Ciebie Eska) z bydlęciem, czy z chamką...!
                    Ale, jezeli tak to jest jak mowisz - wierze Tobie...!
                    A... ;-))
            • szacki Re: żono alkoholika 24.10.07, 20:11
              yyy ariel to nie tak , napisalem to wysłalem poszlo i zaczalem sie
              nad tym zastanawiac , chcialem od razu prostowac ale postanowilem
              poczekac az sie ktos przyczepi no i prosze. ;- ) Ja jak mowie
              alkoolik mowie o konkretnej osobie a jak mowie narkoman to o calej
              rzeszy osob. Mowiac alkoholik nie mysle np o Aagustawie ktorego
              napewno bym pozałował bo jest pozalowania godny ;- ) ( taki zart aa
              nie obruszaj sie zbytnio staruszku weszycielu) Wracajac do tego
              nieszczesnego alkoholika to tak jak juz powiedzialem nienawidze go z
              calego serca, i to tez zeby zaraz nie bylo nie nienawidze osoby
              tylko alkoholika. zamotalem ale wiadomo lo so chossi.

              Nie jestes gorsza ariel

              Tacy sami a sciana miedzy nami !!!!!!!!oooooooooooooooo
              • aaugustw Re: żono alkoholika 24.10.07, 20:56
                szacki napisał:
                > ...Mowiac alkoholik nie mysle np o Aagustawie ktorego
                > napewno bym pozałował bo jest pozalowania godny ;- )
                - - - - - - - - - - - - - - -
                Wiem Szacki, ze zawsze moge liczyc na Ciebie...!
                Jestes lepszym ode mnie jezeli chodzi o pozalowania...!
                ______________________________________________________.
                szacki napisał dalej:
                > Wracajac do tego nieszczesnego alkoholika to tak jak
                juz powiedzialem nienawidze go z calego serca...
                - - - - - - - - - - - -
                I tym zatruwasz nie jego, lecz sam siebie...!
                A...
        • aaugustw Re: drugi detox... 24.10.07, 21:13
          twoje_marzenie napisała:
          > wkurzasz czasem eska:)
          > Sam załatwił skierowanie a ja zawiozłam go autem bo to
          kilkadziesiąt km.zamiast.No i co z trego ze go zawiozłam?
          > Nie martwiłam sie o jego delirium tylko o to co ja zrobie z nim na
          szosie w ataku.
          > O co prosi ?wiecznie o to samo o szansę,ale jaką ??sam nie potrafi
          > odpowiedziec.Ja powiedziałam krótko .Nie poruszam juz tego tematu
          albo abstynencja albo won z domu i tyle.>
          > Co robi -nie wiem.Nie odwiedzam go.Siedzi w szpitalu.
          > Przejscia z odwyku na terapie nie ma bo tyle chętnych więc dopiero
          termin ma na styczen . Z pracy tez go raczej wywalą i dobrze.> Nie
          ma na zgodę,za daleko to wszystko zaszło.
          __________________________________________________.
          Tak trzymaj Twoje_marzenie...! :-\
          Ale roznimy sie w jednym: Ja dzisiaj nie mowie juz,
          ze jakies sprawy za daleko zaszly...
          Jeszcze nigdy tak nie bylo, zeby nie mogloby byc gorzej -
          (to miasl byc zart)! ;-)
          A...
        • kajda28 Re: drugi detox... 24.10.07, 22:03
          Nie poruszam juz tego tematu albo
          > abstynencja albo won z domu i tyle.

          uzaleznienie i współuzaleznienie nie wiele się różnią od siebie, z
          jednego i z drugiego strasznie trudno się wychodzi, i niewielu to
          sie udaje.
          • aaugustw Re: drugi detox... 25.10.07, 16:07
            kajda28 napisała:
            > uzaleznienie i współuzaleznienie nie wiele się różnią od siebie, z
            > jednego i z drugiego strasznie trudno się wychodzi, i niewielu to
            > sie udaje.
            ___________________________________.
            Swieta prawda, bo to jest tak jak w
            tym "tangu"... - Tam tez trzeba dwojga!
            A...
            Ps. Bylas kiedys wsrod wspoluzaleznionych...!? (np. w Al-Anonie!?)
            • kajda28 Re: drugi detox... 25.10.07, 16:40
              > Ps. Bylas kiedys wsrod wspoluzaleznionych...!? (np. w Al-Anonie!?)

              Chodziłam kiedyś na grupę dla Kobiet doświadczających przemocy w
              rodzinie, większość kobiet z tamtąd wyszła już z wpółuzależnienia.
              Na Al-Anonie nie byłam, zabrakło odwagi. Mam nadzieję że mi udało
              się z tego wyjść.
              • aaugustw Re: drugi detox... 25.10.07, 20:12
                kajda28 napisała:
                > Na Al-Anonie nie byłam, zabrakło odwagi.
                Mam nadzieję że mi udało się z tego wyjść.
                _________________________________________.
                Jezeli piszesz, ze masz nadzieje, tzn. ze
                dlugo jeszcze z tego nie wyszlas...!
                A...
                Ps. To nie jest zlosliwa uwaga Kajda28
                Dobrze Ci zycze i Ty wiesz, ze w zyciu nie ma NIC za "friko".
                (i to nie ma znaczenia czy z nim, czy bez niego...!).
                • kajda28 Re: drugi detox... 25.10.07, 23:16
                  "Mam nadzieje " bo jestem realistką i nigdy nie mówię nigdy. A po
                  drugie to trudno samej ocenić.

                  > Dobrze Ci zycze i Ty wiesz, ze w zyciu nie ma NIC za "friko".
                  > (i to nie ma znaczenia czy z nim, czy bez niego...!).

                  Powiem Ci że nie uważam mojego życia za jakieś bardziej trudne czy
                  ciężkie, nigdy nie pytam Boga czemu ja, nie złorzecze na nikogo.
                  Uważam nawet że mam łatwiej jak inni, a choćby od tych wszystkich
                  które się muszą męczyć z mężami. Fakt że i ja mam złe chwile kiedy
                  jest mi źle i najchętniej wyszłabym z domu i długo nie wracała, ale
                  przeważnie przez lenistwo tego nie robię. Ale te chwile mijają i
                  znów jest dobrze.
                  Nauczyłam się że nie ważne co mówią, robią inni-na to nie mamy
                  wpływu, najważniejsze jest aby postępować zgodnie z własnym
                  sumieniem- to chyba jest recepta na szczęśliwe życie.
                  • aaugustw Re: drugi detox... 26.10.07, 16:04
                    kajda28 napisała:
                    > Nauczyłam się że nie ważne co mówią, robią inni-na to nie mamy
                    > wpływu, najważniejsze jest aby postępować zgodnie z własnym
                    > sumieniem- to chyba jest recepta na szczęśliwe życie.
                    ______________________.
                    Miedzy innymi...! ;-))
                    A...
                    Ps. To "szczęśliwe życie" funkcjonuje u mnie o wiele lepiej
                    kiedy przestalem uzywac tego "chyba"! ;-))
                    • kajda28 Re: drugi detox... 26.10.07, 22:33
                      > Ps. To "szczęśliwe życie" funkcjonuje u mnie o wiele lepiej
                      > kiedy przestalem uzywac tego "chyba"! ;-))

                      Dla mnie jeszcze jest za wcześnie abym przestała używać "chyba".
                      Zawsze to jednak jakaś furtka wrazie pomyłki.
                      • aaugustw Re: drugi detox... 27.10.07, 14:00
                        kajda28 napisała:
                        > Dla mnie jeszcze jest za wcześnie abym przestała używać "chyba".
                        > Zawsze to jednak jakaś furtka wrazie pomyłki.
                        ______________________________________________.
                        ;-)) Dla mnie taka "furtka" nigdy nie byla
                        wyjsciem do dobrego, lecz zawsze byla wejsciem
                        do zlego...! :-((
                        A...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka