addicted1234
04.11.07, 01:04
Zajrzalem tu pare dni temu zobaczyc co sie dzieje i co zobaczylem?
Odszedl Addicted a tematy te same. No nie, zaskoczyl mnie Deo- nagle
oto broni prawa pijaka do picia.
W okresie "abstynencji" forumowej jakos ulozyla mi sie w logiczna
calosc cala koncepcja "alkoholizmu".
Otoz zostala ona stworzona w umysle dogorywajacego po ciagu
alkoholika. Sposob myslenia takiej osoby celnie pare razy ujal Draku
postulujac wykorzystanie tego momentu zaszczucia.
To jest myslenie zastraszonego osobnika bez godnosci. Osobnika,
ktory cieszy sie z tego, ze inni na niego nie pluja na ulicy.
sposob myslenia powstal w chorej glowie. Dzialanie depresyjne
alkoholu+ potrzask, w jakim znajduje sie alkoholik- wywoluja sposob
myslenia charakterystyczny dla osob psychicznie chorych- ze skrajna
depresja na przyklad.
Genezy nalezaloby szukac tez w specyfice osobnikow kotrzy dogorywali-
zalozycieli AA- osobnikow zniszczonych i zdemoralizowanych ( jak
sami twierdza). Wiec u nich zaszczucie bylo tym wieksze.
( jak kojarze to wlasnie chyba na detoksie do wielkiego Billa
przyszedl Aniol).
Tak powstala cala szkola leczenia- naprawa moralna, padanie na
kolana przed ludzmi, nacisk na pokore ( ladniej brzmi niz podkulony
ogon).
Modelowy alkoholik to wiec pies bez godnosci.
Pytanie- skad w takim razie biora sie hipokryci pokroju Augusta?
Odpowiedz jest prosta jak cep: czlowiek z natury chroni swe
poczucie wartosci.
Nie chce byc podkulonym psem.
Ale jakby, w mysl dogmatow- musi.
Co pozostaje- robic swoje a na glos klepac hasla o upadku.
I ataowac wszystkich, ktorzy nie przyjmuja takiej postawy- doskonaly
przyklad to Jaras, ktoremu ani troche nie przeszkadza postawa
Augusta- mu chodzi o deklaracje, a nie czyny.
Jak w PZPR za komuny- glosno milosc do Stalina i klasy pracujacej, a
kto co tam robi to juz jego sprawa, a by tu nam nie bruzdzil.
Druga rzecz, ktora zauwazylem, to jak niezywkle proste manipulacje
funkcjonuja niezauwazone.
Otoz teoria alkoholizmu jest pelna samospelniajacych sie
przepowiedni oraz brania spraw od dupy strony.
wezmy tzw picie po kryjomu, czyli wstyd.
Dotyczy to osob ktore zpaijaja po terapii i koncza na sznurku na
przykald albo ceglami rzucaja w Woronowicza okna.
Msle, ze ten od tych cegiel odkryl bezczelne zaklamanie systemu.
Otoz alkoholik na terapii ma wbijane do glowy jedyne sluszne metody
leczenia. W tym koniecznosc dozywotniej abstynencji, koncepcje
twardej milosci, "odvieranie komfortu picia".
Powiedzmy, ze alkoholik po terapii chcialby wrocic do tzw.
normalnego picia. Czy ma jakakolwiek szanse, zakladajac, ze
prawidlowo stosowal program terapii?
Nie.
Zanim zdazy wypic pierwszy kieliszek, zpstanie zaatakowany Twarda
Miloscia rodziny i terapeutow. Jawnie przeciwstawi sie Wiedzy
Niekwestionowanej. Jest sam przeciw calemu swiatu.
Wtedy taki alkoholik decycuje sie pic w ukryciu- i to co mamy?
Koronny dowod na alkoholizm- picie w ukryciu.
WIec ten alkoholik jak juz wypije w ukryciu i udowodni sobie ten
alkoholizm- poczuje ogromny wstyd.
I tak juz sie wstydzil, a tu jesczze oszukiwal siebie a pil w
ukryciu- wyszlo szydlo z worka.
Wyrzuty sumienia, poczucie winy, wstyd- zestaw obowiazkowy.
I co pojawia sie dalej?
Alkoholik dokonuje dalszej autodiagnozy- otoz teraz powstydzil sie,
poczul wyrzuty sumienia. A wiec juz niemal na mur beton udowodnil
swoj alkoholizm.
Ale alkoholik czuje sie zbuntowany- no jak to, przeciez to takie
glupie.
Kiedy wypije znowu- jest ugotowany.
Bo kladzie ostatnia cegle swego alkoholizmu.
Oto bowiem- pil w ukryciu, wstydzil sie, i na dodatek mimo
tych "obiektywnych" dowodow na alkoholizm- znow pil.
Znowu pil! bezsilnosc, przymus picia, zaklamanie.
Tak to zanim sterapeutyzowany akoholik wypil pierwsze piwo juz
postawil 10 nastepnych krokow w udowodnieniu alkoholizmu.
Nieco to misterne, choc wlasciwe to bardzo proste.
Aha, ktos cos kiedys mowil, ze picie kontrolowane nie istnieje, bo
po terapii ludzie do niego nie wracaja?
Pozdrawiam goraco wszystkich z glowa na karku a nie z karkiem
zamiast glowy.