Rada potrzebna

26.11.07, 15:20
Pisze w dosc nietypowej sprawie... Nie wiem jak poradzic sobie z
uzaleznieniem Mamy do pieniedzy. Moze brzmi to smiesznie, ale
sytuacja jest dosc ciezka. Mama prowadzi kompletnie nie przynoszacy
dochodow interes, jest generalnie na skraju bankructwa... ALE nie
potrafi sie do tego przyznac. Trwa to juz jakies 2 lata, w tym
czasie zdolala zapozyczyc sie w kilku miejscach - Bóg wie w ilu...
Najgorsze jest to, ze nie przemawiaja do niej ZADNE argumenty!!!
Chec znalezienia jej pracy, czy tez inne namowy nie doczekaly sie
jakiegokolwiek odzewu, co najwyzej krytyke. (tu nie bedzie pracowac,
bo nie lubitego miejsca; tego robic nie bedzie, bo NIE!) A ostatnie
jej poczynania po prostu rozbijaja czlowieka na czesci pierwsze...
Nie chce na nia krzyczec, bo wiem, ze ona czuje sie ponizana w ten
sposob i kompletnie nie rozumie, ze to dla jej dobra, ale brak mi
pomyslu... Zastanawiam sie co w takiej sytuacji nalezy zrobic...
Boje sie jej kolejnych dlugow, bo czuje, ze za chwile zapuka do
drzwi komornik i pozbawi nas doslownie wszystkiego... Nie wiem jak
do niej przemowic. Prosze o rade. Pozdrawiam.
    • myszabrum Re: Rada potrzebna 26.11.07, 17:03
      To raczej neurotyzm, nie uzależnienie.

      Gdy czyjaś logika wysiada, to niekoniecznie chodzi o pieniądze. Chodzi o emocje.
      Mama coś bardzo ważnego chce sobie tą firmą udowodnić.

      Czy to jakaś szczególna dla niej branża, odwieczny obiekt zainteresowań? Czy
      mama chce po prostu być super-kobietą, która wykiwa wszystkich?

      Tak czy owak, być może faktycznie tylko terapia szokowa w rodzaju komornika
      zmusi ją do zmiany paradygmatu.

      Czasem trzeba pyjeprznąć wszystko i zacząć od nowa. Ale do tego trzeba siły i
      odwagi, zwłaszcza w starszym wieku.

      Wtedy człowiek kurczowo trzyma się starych pomysłów, bo nie chce przyznać, że
      przegrał, gdy nie ma już czasu przegrywać.

      Nie pomagaj mamie dorosnąć. Nie załatwiaj jej pracy. Odetnij się i w miarę
      możliwości zabezpiecz finansowo. Nie mów nic, bo pewnie powiedziałaś już wszystko.

      A gdy już mamę dopadną macki rzeczywistości i się podda, wtedy podsuń jej jakiś
      optymistyczny amerykański poradnik o tym, jak ułożyć sobie życie poza biznesem ;)
    • vivaeuro Re: Rada potrzebna 26.11.07, 18:27
      Nie lapie bezposredniego i logicznego zwiazku,
      miedzy
      uzaleznieniem mamusi do banknotow,
      a jej skrajnym bankructwem
      w (chwilowo;)niedochodowym "interesie".

      ALE...
      Chciej zauwazyc,ze w pewnych specyficznych branzach,passa potrafi
      zmienic sie w przyslowiowa sekunde,sek w tym,ze trzeba trzymac caly
      czas reke na pulsie i dysponowac ciagle odpowiednio wysoka
      gotowka,bo "szczescie" nie lubi pukac dwa razy ;).
      Takze zbytnio moze nie denerwuj mamusi.
      Mamusia z pewnoscia(po kilku pomylkach;) czeka dalej,na TEN swoj
      zyciowy knaler!Dlatego nie podchodzi jej praca za trojasa.
      Pozostaje pytanie,czy sie doczeka...?




    • mich.999 Re: Rada potrzebna 27.11.07, 14:59
      Nie wiem czym szanowna mamusia się zajmuje.Bywają branże gdzie po jakimś czasie można stanąć na nogi ale generalnie jest tak że do byznesu poza wszystkim innym potrzebny jest łut szczęścia.Rozmawiać z mamą o tym trzeba ale nic na siłę.Ustaw swoje sprawy tak żeby ew.bankructwo mamusi nie spowodowało szkody dla Ciebie.Może jak zapuka komornik mamusia zrozumie że już "dupa zbita" i trzeba inaczej zarobić na życie.
    • drak02 Re: Rada potrzebna 27.11.07, 18:18
      Nie wiem czy to jest przypadek zwiazany z uzależnieniem. Wyglada na
      to , ze Twoja mama jest emocjonalnie bardzo zwiazana z tym co robi.
      Odrzuca obiektywną prawde i niedopuszcza do siebie takiej
      ewentualnosci że moze utracic to co ma dla niej dużą wartośc
      emocjonalną. ZAstanawiam się co bym zrobił gdybym był na twoim
      miejscu. Zaproponowałbym jej pomoc i zaaranzował spotkanie na kórym
      wspólnie przeprowadzilibyśmy dokładna analizę finansowa tego
      przedsięwzięcia.
      ZAprosiłbym do na to spotkanie jakiegoś eksperta (ktoś z zewnątrz ,
      finansista, analityk finansowy, ksiegowy). Przy czym nie
      przekonywałbym ją że to Ja mam racje i zamierzam udowodnić swoje
      racje, raczej zaproponowałbym neutralną i obiektywną ocenę.
      Nie zakładałbym ze interes jest bez sensu (nawet jezeli tak jest)
      chodzi o to aby zachecić mamę wogle do takiej spokojnej analizy bez
      wstępnych warunków i bez stawiania tezy. Sprawiałbym wrazenie kogoś
      kto chce pomóc o oficjalny cel który był zakomunikował - co możemy
      zrobic razem aby to pzredsięwziecie lepiej funkcjonowało.
      Prawdziwy ce to uświadomienie jej (najlepiej przez neutralnego
      emocjonalnie eksperta) że najlepszym wyjsciem jest wycofanie się i
      unikniecie kolejnych strat.
      Jeżli taki pomysł nie zostałby zaakzeptowany , to chba jedynym
      wyjsciem byłoby zdystansowanie się od problemu mamy i kompletne
      bankructwo. Byc moę potrzebny jest taki psychiczny szok.
Pełna wersja