kajda28
25.12.07, 22:28
Uświadomiłam sobie to dopiero u pani psycholog. Zapytałam się jej co
powinnam mówić dzieciom jak ich tata z dnia na dzień przestaje
mieszkać w domu, jak gdyby nigdy nic. Młodsza, bardziej uczuciowa,
znowu zaczeła się w nocy moczyć. Tłumaczyłam im że tata jest chory,
że pije bo jest chory, i że pije bo musi, a nie dlatego że chce.
Najgorsze że ja w to wierzyłam. Wiem że nie mogę za niego
wytrzeźwieć, że dopóki on sam nie będzie chciał być trzeźwy to ja
tego nie sprawie, nie mam wpływu. Ale jeżeli to on musi być chcieć
trzeźwy więc ma też wybór i jeżeli po 3 miesiącach niepicia zaczyna
pić to jest jego świadomy wybór. Przez 3 miesiące chodził na
terapie, grupy tylko tyle ile musiał, aby mieć papierek. Już
wcześniej chodził i rozpowiadał że chce mu się pić. Mówiąc dzieciom
że to przez chorobę daje im sygnał że tata jest biedny, chory i
trzeba się nad nim litować, nie można się na niego złościć...
A złość uczucie jak każde inne, trzeba je przeżywać. I ja w końcu
jestem na niego zła i wściekła.
I tyle w ten radosny świąteczny czas.