Dodaj do ulubionych

wdowa po mężu samobujcy

09.01.08, 09:00
mineły cztery miesiące od samobujczej śmierci mojego męża pijącego
alkocholika,wychowuję trójke dzieci w wieku szkolnym mój mąż
przeszedł wszystkie etapy tej choroby a my razem z nim prubował
wszystkich możliwości aby mu pomóc w walce z chorobą,mieszkamy na
wsi,mimo moich wielu próśb nikt nie chciał pomóc,gmina,ksiądz,lekarz
nikt nie widział problemu w domu porządek,dzieci zadbane,czego ta
baba chce...mimo upływu czasu jest mi bardzo smutno i żle ta
straszna choroba zabrała mi męża...a mi jest trudno się z tym
pogodzić.
Obserwuj wątek
    • ariel48 Re: wdowa po mężu samobujcy 09.01.08, 10:32

      Irado ... samobójstwo nie jest przypadkiem.
      To smutne-ale tak jest - niestety.
      A alkoholik ... w końcowej fazie alkoholizmu prowadzi życie bardzo
      destrukcyjne.Wielu podejmuje w tym momencie próbę samobójstwa .Niektórym się
      udaje, innym nie.

      Alkohol w pewnym momencie prowadzi do utraty sił ... wszystkich – i fizycznych i
      psychicznych..


      Musisz żyć .... żyć dla dzieci i dla siebie.

      ************************************************

      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • irada Re: wdowa po mężu samobujcy 09.01.08, 12:02
        samobójstwo mojego męża było w moim odczuciu przypadkiem,przez kilka
        lat groził że to zrobi potem była cisza przez około rok mówił że
        mnie kocha i nie zrobi mi... tego, pisze mi bo męża brat zrobił to
        samo a rodzina obwiniła wdowę po nim za jego śmirć.Uczesniczyłam w
        terapiach dla osób współuzależnionych,dzięki czemu udało mi się choć
        w małym stopniu uchronić dzieci od skótków choroby męża a ich
        ojca.Jednakrze to wszystko mnie przerasta,długi jakie
        powsały,gospodarstwo średniej wielkości,dzieci i ich problemy,sprawy
        bieżące taie jak brak paliwa,popsuty ciągnik czy inna
        maszyna....Może piszę chaotycznie ale coraz częściej mam straszny
        mętlik w głowie,najgorsze jest to że oczekuje chociasz odrobinę
        zrozumienia i czasami troche wsparcia psychicznego.
        • ela_102 Re: wdowa po mężu samobujcy 09.01.08, 13:28
          Irada witaj..
          4 miesiace po śmierci to bardzo krotki okres..
          smutek...opuszczenie..lęk..to normalne uczucia w tej sytuacji.
          Rozumiem Cie bo kiedys tez zostałam sama z dwójka dzieci w tym z
          jednym wymagajacym bardzo dużej rehabilitacji ...
          Nie mieszkalam na wsi..ale z kolei nie posiadlam
          mieszkania...tułałam sie po "hotelach robotniczych" stancjach..
          W sytuacji jakiej się wówczas znalazlam poznałam bardzo duzo
          przyjaciół jak i ludzi chetnych do pomocy...
          wziełam jednak na swoje barki zbyt duzy ciężar...który trochę mnie
          przygniótł..i uzaleznilma sie od alkoholu..

          ale juz jest wszystko ok.
          Pisze Ci dlatego abys wiedziala ze kobiety sa bardzo silne.
          I zebys przezywala swoje uczucia (zaloba smutek opuszczenie)
          wlasciwie...bo ja uciekajac od nich...sama rzucalam sobie klody pod
          nogi..

          Pozdrawiam cie..
          wierze ze dasz sobie rade:-)
        • ariel48 Re: wdowa po mężu samobujcy 09.01.08, 13:50
          Irado ...tak to już jest , że osoby , które straciły kogoś bliskiego poprzez
          jego samobójstwo , na ogół żyją w poczuciu winy i pretensji do samych siebie ,
          aniżeli osoby , które utraciły kogoś w inny sposób...
          Zapewne Ty i Twoje dzieci - czujecie się opuszczoni przez męża i tatę - bo on
          dobrowolnie wybrał śmierć ...
          Piszesz : ,,jak on mógł nam to zrobić,, ?
          Nie zadawaj tego pytania , bo nigdy nie dowiesz się prawdy ...
          Nie zadręczaj się , a przede wszystkim - nie obwiniaj siebie i nie pozwól na to
          innym.

          Nie wstydż się prosić o pomoc,jeżeli jesteś w trudnej sytuacji materialnej.Są
          instytucje , które pomagają takim osobom , jak Ty.
          Nie wstydz sie prosić znajomych,rodzinę , sąsiadów o pomoc w drobnych remontach ...
          Wierzę , że znajdziesz osoby chętne do pomocy.
          Nie widzisz ich teraz , ale sądzę , że jest to spowodowane Twoją izolacją od
          środowiska - czujesz się naznaczona przez samobójstwo męża...
          A być może Twoi znajomi są po prostu zawstydzeni , brak im odwagi - by poruszać
          z Toba temat śmnierci i pomocy dla Ciebie.
          Obym się nie myliła. Ale wierzę w bezinteresowność ludzi..wszędzie można takich
          znależć....
          Wiem , że są grupy wsparcia dla takich osób jak Ty ...
          Wyjdż do ludzi . Nie wstydż się i nie bój się.

          ************************************************

          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • aaugustw Re: wdowa po mężu samobujcy 09.01.08, 13:57
          irada napisała:
          > samobójstwo mojego męża było w moim odczuciu przypadkiem,przez
          kilka lat groził że to zrobi potem była cisza przez około rok mówił
          że mnie kocha i nie zrobi mi... tego, pisze mi bo męża brat zrobił
          to samo a rodzina obwiniła wdowę po nim za jego śmirć.Uczesniczyłam
          w terapiach dla osób współuzależnionych,dzięki czemu udało mi się
          choć w małym stopniu uchronić dzieci od skótków choroby męża a ich
          > ojca.Jednakrze to wszystko mnie przerasta,długi jakie
          powsały,gospodarstwo średniej wielkości,dzieci i ich problemy,sprawy
          > bieżące taie jak brak paliwa,popsuty ciągnik czy inna
          > maszyna....Może piszę chaotycznie ale coraz częściej mam straszny
          > mętlik w głowie,najgorsze jest to że oczekuje chociasz odrobinę
          > zrozumienia i czasami troche wsparcia psychicznego.
          ____________________________________________________.
          Irada, mieszkalem takze na wsi i znam zycie na wsi nie
          tylko z "Chlopow" Reymonta... - Widzialem tam rowniez
          samobojstwa... - Ty, Irada nie masz sobie nic do zarzucenia.
          Nie zarzucaj takze lekarzowi, soltysowi, ani nikomu innemu,
          gdyz oni pomoc Twojemu mezowi tez nie mogli. Ludzie nie potrafia
          (nawet tu na tym Forum) pokapowac, ze alkoholizm to naprawde
          choroba smiertelna. Statystyka dla alkoholikow jest bardzo
          niekorzystna... Bardzo maly procent wychodzi z tej choroby...
          Jezeli obecna sytuacja Cie przerasta, zmien swoje zycie... Nie
          grzeznij dalej w czys co narobilo juz tyle trosk i nieszczescia...
          Dlaczego nie spotykasz sie dalej z osobami wspoluzaleznionymi...?
          Tam otrzymasz pomoc taka, ze sluchajac ich sama bedziesz wiedziala
          co zrobic ze soba...
          Trzymam kciuki:
          A...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka