Powrót do miejsc nieobecnych

16.01.08, 17:05
Wczoraj parę godzin spędziłem na swoim dawnym łódzkim osiedlu, gdzie przez
dwadzieścia lat mieszkałem i gdzie właściwie przepiłem 1/3 swojego
dotychczasowego życia. Z pewną obawą stąpałem po starych , częściowo
zmienionych, a w większości takich jakie je zapamiętałem uliczkach i
alejkach. Wróciły wspomnienia, przed oczami stanęły mi twarze dawnych "kumpli
flacha" i miejsc, gdzie waliłem z gwinta, plastykowego, a jeszcze wcześniej
"musztardowego" kubka, gdzie tankowało się wodę do popicia, kupowało
"zagrychę, lub "odpoczywało" po intensywnym treningu. Trochę żal, trochę
wstyd, ale główną myślą było, czy ja jeszcze mam chęć się napić. Nie,
stanowczo nie, choć to miejsce jakby do tego namawiało. Potem zobaczyłem
potwora. Dawny sąsiad, z którym niejedną flaszeczkę obróciliśmy. Nie będę
opisywał.
Żal było patrzeć. Zrobiłem coś wbrew sobie, to był odruch. "Pożyczyłem" mu
"piątkę". Szkoda chłopa, ale jak sobie pomyślałem, że to mogłem być ja......
Pięć lat nas dzieli, pięć kilometrów i cała przepaść.
Może moja przeprowadzka to też jeden z czynników, który uruchomił we mnie ten
mechanizm wychodzenia z uzależnienia.
    • ela_102 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 16.01.08, 17:12
      Bardzo fajnie to napisałeś:-)
      Ja nie wyprowadziłam się z miejsca w którym upadałam...
      i może to własnie mi pomogło...
      okazało się ze jestem nadal silna...a przypuszczałam ze się
      już "wyczerpałam"
    • aaugustw Re: Powrót do miejsc nieobecnych 16.01.08, 17:13
      janulodz napisał:
      > Pięć lat nas dzieli, pięć kilometrów i cała przepaść.
      ______________________________________________________.
      Ladnie to opisales...!
      Zatrzymalem sie na tym zdaniu (z. powyzej) i pomyslalem,
      ze gdybys tylko chcial i nie byl taki uparty, moglyby
      cie dzielic od tego miejsca, ktore opisales "lata swietlne"...!
      A...
    • zyg_zyg_zyg Re: Powrót do miejsc nieobecnych 16.01.08, 23:03
      Janu :-)

      nie wiem gdzie bedę 29 stycznia, ale na pewno wypiję za Twoje
      zdrowie i powodzenie szklaneczkę mocnej i dobrej herbaty.

      I bardzo lubię takie Twoje posty.
    • ariel48 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 16.01.08, 23:17
      Janu :
      > Może moja przeprowadzka to też jeden z czynników, który uruchomił we mnie ten
      > mechanizm wychodzenia z uzależnienia.

      Kiedy przestałam pić - zaczęłam od porządków w domu.
      Powyciągałam z szaf , zakamarków,schowków .... i takich tam - wszystkie puste
      butelki ... było tego multum . Chociaż wcześniej wydawało mi się , że nic nie
      powinno się tam już znajdować.
      Przecież starałam się zacierać ,,ślady ,, na bieżąco ...
      Było multum !!!
      Potem ...pomalutku ... robiłam przemeblowania w pokojach .
      Czułam wstręt do ,,starych ,, ścieżek . Przecież często piłam w nocy ... po
      ciemku ...łaziłam po domu jak lunatyk i zawsze trafiałam do swoich schowków z
      alkoholem ...
      Nawet niektórych swoich ciuchów już nigdy nie założyłam...
      Bo mi się paskudnie kojarzyły .
      Mieliście coś takiego ?

      ************************************************

      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • e4ska Re: Powrót do miejsc nieobecnych 17.01.08, 00:19
        Ja jeszcze tej jesieni znalazłam flaszeczkę z resztką trunku. Ale teraz to sie
        tylko uśmiecham:)

        Tak - myślę, ze każdy z alkoholików ma takie swoje wspomnienia, swoją cząsteczkę
        przeszłości, swoje sentymenty.

        Fajnie, że nie pijemy... nam sie udało:)
        • docelowo Re: Powrót do miejsc nieobecnych 17.01.08, 07:36
          bardzo ciekawie Janu napisałeś... i komentarze, są równie
          interesujące...

          a ja przedewszystkim odciąłem się od towarzystwa pijącego, wczoraj
          nawet jeden z kolegów, pukał po 21 i nie wiem, może był niedopity,
          może chciał 10PLN, może nie wiem, ale znając życie wywaliło by się
          parę piw, a jakby był to week, to i do rana się popiło...

          spotkałem wczoraj kumpla, fajny druh, piwkowaliśmy kiedyś, mówił, że
          znajomego baru nie odwiedza, że woli spokojnie spędzić czas,
          poczytać, i tylko w sobotę wywala na piwo, mówi, stary nie te lata;-
          ) a ma 40 lat, nie to zdorwie!;-)

          z kolei kolejny przyjaciel, niestety musiał się też odizolować od
          kumpli i teraz w domu dłubie coś, a jak na zdrowiu podupadł jezu!;-(
          oczy, serce, myślę że to od chlania a ma tak jak ja 33 lata;-) jeny
          toś w tym wieku góry można przenosić...

          i wiecie co ja traktuję spotkania z nimi jako ZNAKI, które powinny
          mnie odwodzić od picia, dawać do myślenie!

          ahoj brać FU
      • tenjaras Re: Powrót do miejsc nieobecnych 17.01.08, 11:19
        > Bo mi się paskudnie kojarzyły .
        > Mieliście coś takiego ?

        ja akurat w domu tak nie piłem co "na mieście", kiedy rozmawialiśmy
        na terapii o tych skojarzeniach, porządkach, przemeblowaniach i
        przeprowadzkach, o nie bywaniu w miejscach kojarzących się, w miarę
        rozsądku i do momentu "pewności siebie", to powiedziałem, że
        musiałbym wyjść...

        wiele lat wcześniej, przed tym, jak tu zrobili ośrodek odwykowy, był
        to budynek administracji mieszkaniowej, w której pracowałem i w
        której straciłem nadzieję na normalne życie z powodu ilości
        wypijanego alkoholu, miałem jakieś 22-23 lata...

        potem chodząc po mieście, zauważyłem, że nie ma miejsca, chodnika,
        zakamarka, knajpy, w której bym wcześniej nie pił, całe miasto, to
        moje "miejsce nieobecne", oczy mi się otwierały, jakże mocno
        angażowałem się w takie nic, taką marność, która wnosiła w moje
        życie tylko degrengoladę

        mieszkałem ciągle z rodzicami, w tamtym czasie było to wyjątkowo
        toksyczne miejsce dla mojej choroby, moja matka piła, ojciec
        donosił, a oboje wyśmiewali moją decyzję o leczeniu alkoholizmu,
        sprowadzali na chacjendę ludzi, bardziej i mniej dla mnie ważnych i
        wspólnie z nimi wciąż mnie odwodzili od mojego myślenia

        pracowałem w firmie, w której wciąż tolerowano picie, znalazłem ją w
        98(!) roku, uznałem, że Bóg nadal mnie kocha ;-), otrzymałem w
        kiepskim dla siebie momencie możliwość "normalnego" picia, jeszcze
        nie wiedziałem, że tam zacznie się moje trzeźwienie, dałem się
        znieczulić, zmylić, pech, to pech ;-)

        wytrwałem i nie piję, dzięki temu odkryłem swoją duchowość i
        możliwość rozwoju osobistego, choć uważałem, że nic dobrego w życiu
        już nie może mnie spotkać, mam tą szansę i korzystam z niej...
        • ariel48 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 17.01.08, 12:04

          Tak się ostatnio złożyło , że przeglądam stare zdjęcia / a mam ich mnóstwo z
          całego okresu mojego zycia /...
          Patrzę ... szukam detali,szczegółów ...
          Szukam zmian w wyrazie mojej twarzy ...w wyglądzie zewnętrznym ...
          Próbuję na zdjęciach zobaczyć ten moment , kiedy przekroczyłam cienką linię
          między normalnym piciem,nadmiernym piciem ... a uzaleznieniem .
          Chcę zobaczyć zmiany w moim wyglądzie ... chcę zobaczyć , czy na twarzy mam
          napisane - ALKOHOLICZKA.
          Nie widzę dokładnie tej linii ...
          Ale mam kilka zdjęć zrobionych na kacu . I co ?
          Oglądający ze mną - nic nie zauważają .
          A ja tak ... niestety tak.
          Jestem inna na tych zdjęciach. Sztuczna ... ,,skacowanie,, brzydka.
          Niby wszystko okey ... czysta,ładnie ubrana - makijaż w najlepszym porządku.
          Ale ja znam siebie. Swoje pozy i miny. Dokładnie wiem , że na tych zdjęciach
          jestem skacowana. Te zdjęcia budzą we mnie odrazę .
          odrazę do samej siebie.

          ************************************************

          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • ela_102 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 17.01.08, 11:53
        Mailam dokladnie tak samo z ciuchami..
        wszystkie oddalam lub wyrzuciłam...
        tez sprzatalam...przestawialam meble..
        ostaecznie moje mieszkanie jest juz "przebudowane" calkowiecie
        zmienione..
        ostanio wyrzucialam taka szklaneczke do ktorej czesto wstawialam
        polne kwiaty...bo byla jeszcze z tamtych czasów.
        Butelek nie chowalam...wyrzucalam zawsze na bieżąco..
        oficjalnie wynosząc na smietnik...bo uwazalam ze skoro sie z tym nie
        ukrywam na to nie jestem alkoholiczka hi hi hi..taka iluzyjka.
    • finlandia07 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 17.01.08, 20:20
      Przeglądaliśmy z żoną zdjęcia które robiliśmy całą masę wszędzie gdzie
      jezdziliśmy na wakacje,wekedy itd.Zatrzymaliśmy się na fotkach z przed 2-3
      lat.Nasz pobyt w górach.Pięknie,śnieg,pejzaż...malowanie,...ona i
      ja....Powiększając zdjęcia przyglądnąłem się sobie.I na chwilę wróciłem tam ,w
      te góry gdzie pojechałem odpocząć i nabrać sił.Moja twarz,oczy,wyrażały to czego
      nie ma na zdjęciach i do czego nie chcę wrócić.
      • havana06 Re: Janu............................. ............. 18.01.08, 11:52
        ...piękne słowa i mądry wąrtek z nich powstał. Taki jakiego
        oczekiwałam. I mam nadzieję, że tym razem obędzie się
        bez "osobistych wycieczek".
        To, przecież nieważne jakim sposobem wyszliśmy (czy wychodzimy) z
        uzależnienia.Dzięki AA, bez terapii, ważne, że tak się stało..., że
        mocno tego chcemy, że się udaje.
        U mnie żadnych knajp czy innych lokali nie było. Otworem stały
        mieszkania; moich znajomych i moje, potem picie w samotności a ona
        temu bardzo sprzyja. Brrrrr............
        Tych znajomych już dla mnie nie ma i nie bedzie. Mieszkanie po
        generalnym remoncie też całkiam nie to.
        Wytrzeźwiałam, dojrzałam, zrozumiałam...
        Życie jest zbyt cennne i dane nam tylko raz, aby trwonić je (i
        pieniądze też) na pędzeniu do nikąd.
        Jest tyle książek do przeczytania i tyle pięknych miejsc do
        zobaczenia. Przez prawie 20 lat niczego takiego zdawałam się nie
        widzieć. Zachowywałam się tak, jakbym o tym nie wiedziała.
        Przede mną nowe życie- lepszej jakości.
        Dziękuję Ci Janu, za wywołanie tematu!
        havana
        • janulodz Re: Janu............................. ........... 19.01.08, 09:35

          U mnie Hawana w końcowej fazie też niepotrzebne było towarzystwo. Oni pili ZA
          WOLNO . Jak sobie kupowałem flaszkę to DLA SIEBIE.I wypijałem w samotności. No
          może bardziej po kryjomu, bo mój dom nigdy pusty nie był. Ja sam tej samotności
          szukałem. Miałem piwnicę, swój pokój, piłem, kiedy wszyscy spali, kiedy
          wychodziłem z psem, albo pod byle jakim pretekstem. Wszędzie miałem pochowane
          flaszeczki. I już się z nikim nie dzieliłem. Żal mi było.

          Wiesz Fin, że mnie też zawsze oczy zdradzały. Sam to widziałem patrząc w
          lustro. Teraz, jak przeglądam swoje dawne zdjęcia zawsze TO widać w oczach.
          Opuchnięta twarz, zmiany karnacji, sińce pod oczami, to są objawy ewidentne.
          Najgorsze te oczy. One mi się zaczęły zmieniać już po paru tygodniach niepicia.
          Teraz mogę się śmiało w przeglądać lustrze. I patrzeć na swoje fotografie,
          zrobione PO.
          • daleh Re: Janu............................. .......... 19.01.08, 09:55
            janu...
            Wiesz Fin, że mnie też zawsze oczy zdradzały. Sam to widziałem patrząc w
            lustro. Teraz, jak przeglądam swoje dawne zdjęcia zawsze TO widać w oczach.
            Opuchnięta twarz, zmiany karnacji, sińce pod oczami, to są objawy ewidentne.
            Najgorsze te oczy. One mi się zaczęły zmieniać już po paru tygodniach niepicia.
            Teraz mogę się śmiało w przeglądać lustrze. I patrzeć na swoje fotografie,
            zrobione PO.
            ---------------------------------
            Ze zdjeciami to mam nieco inaczej.Kiedys pilem,ale nie da sie ukryc,ze bylem
            mlodszy.Dzis juz trzezwy,ale twarz zmeczonego czlowieka.A i zmarszczek pijackich
            przybylo...Przeszlosc wymalowana mam na twarzy,ale to tylko fasada bo inaczej
            jest ok. ...
    • vivaeuro Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 11:14
      janulodz napisał:
      Potem zobaczyłem potwora. Dawny sąsiad
      Żal było patrzeć.
      "Pożyczyłem" mu "piątkę".

      -Nastepnego dnia nie bedzie pamietal,ze cie wogole spotkal
      i poprosi znowu,a sprobuj nie dac...
      Takie typy alkoholikow,maja reke wyciagnieta do wszystkich,24 godz
      na dobe.
      Nie lepiej bylo dac "piatke" i krotko opowiedziec o sobie,jak mozna
      przestac pic i zmienic swoje zycie?
      • daleh Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 11:39
        viva...
        Nie lepiej bylo dac "piatke" i krotko opowiedziec o sobie,jak mozna
        przestac pic i zmienic swoje zycie?
        -----------------------------
        Ty chyba nie wierzysz w to co piszesz...Zawsze daje choc wiem na jaki cel beda
        przeznaczone te pieniadze.Pamietam rowniez ile razy uratowalo mi zycie te pare
        groszy od przyjaciela.Wiele razy przy okazji przekonuje,aby cos ze soba zrobil
        dany znajomek,ale jeszcze sie nie zdarzylo ,abym go nie spotkal w podobnych
        okolicznosciach nastepnym razem,chyba ze zaginal w akcji czyli odszedl na zawsze...
      • ariel48 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 12:05
        Viva :
        > -Nastepnego dnia nie bedzie pamietal,ze cie wogole spotkal
        > i poprosi znowu,a sprobuj nie dac...

        Nie będzie pamietał , że go spotkał...
        Nie będzie pamietał również wykładu trzeżwego alkoholika...
        Viwek - czy do Ciebie coś docierało - jak chwycił Cię głód i przymus picia ?

        ************************************************

        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
        • vivaeuro Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 13:25
          > Nie będzie pamietał również wykładu trzeżwego alkoholika...

          -wyklady sa w Aula Maxima,Frau Ariel,a ja,piszac o krotkiej
          rozmowie,mialem na mysli wzbudzenie u "potwora" zaciekawienia i
          zazdrosci(polaczonej czesto z zawiscia),ze warto sprobowac niepic,bo
          tylko jako niepijacy mozna cos osiagnac.


          > Viwek - czy do Ciebie coś docierało - jak chwycił Cię głód i
          przymus picia ?

          -Twoje stany "glodow" i "przymusow" picia sa mi obce,zreszta jak i
          same okreslenia.Nie wiem co znaczy miec glod,czy byc na glodzie lub
          przymusie do picia alkoholu.
          Ja ostatecznie,maxymalnie popijalem do kilku dni,zawsze moglem sam
          przestawac pic(lub z samego wyczerpania organizmu bylem zmuszony).
          Ja mialem normalne kace,tzn. trzesace sie rece,bol glowy,ogolne
          roztrzesienie i zle samopoczucie,a jak przy okazji nawywijalem za
          duzo,to dochodzil wstyd i "moralniak".
          • ariel48 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 14:23
            Viva :
            > -Twoje stany "glodow" i "przymusow" picia sa mi obce,zreszta jak i
            > same okreslenia.Nie wiem co znaczy miec glod,czy byc na glodzie lub
            > przymusie do picia alkoholu.

            Hmmmm... chwali się. :-)
            Ja tak mam dopiero od momentu zaprzestania .

            > Ja ostatecznie,maxymalnie popijalem do kilku dni,zawsze moglem sam
            > przestawac pic(lub z samego wyczerpania organizmu bylem zmuszony).
            > Ja mialem normalne kace,tzn. trzesace sie rece,bol glowy,ogolne
            > roztrzesienie i zle samopoczucie,a jak przy okazji nawywijalem za
            > duzo,to dochodzil wstyd i "moralniak".

            A przecież mogłeś przestać popijać po jednym dniu .
            Dlaczego piłeś aż do wyczerpania organizmu?
            Chciałeś tak ? Czy musiałeś ?
            Ja musiałam - dlatego nazywam to przymusem picia.
            Klinowałeś ? Wynika z tego , że tak .
            Czy to nie był głód ?
            A trzęsące się ręce ... to nie głód ?
            Organizm domagał się paliwa - stąd trzęsawki.
            Klin - ręce na swoim miejscu.



            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • finlandia07 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 14:34
              Będący w potrzebie i na haju wysłucha wszystko co mu powiesz,wypuści to w 100%
              od razu jak dostanie parę groszy brakujących do "raju".
              dla niego liczy się tylko ten moment kiedy będzie mógł przechylić flaszkę z tym
              co ma mu przynieść ulgę...
              Nigdy nie musiałem prosić o kasę na picie,ale mechanizm oczekiwania na ten
              pierwszy łyk znam i cały świat mógłby mi opowiadać jak to świetnie nie pić.Wtedy
              nie uwierzyłbym za nic
            • aaugustw Dziekuje "gorze"...! 19.01.08, 17:39
              Pierwszy raz czuje sie potraktowany obiektywnie...!
              A...
            • vivaeuro Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 20:18
              ariel48 napisała:
              > A przecież mogłeś przestać popijać po jednym dniu .

              -tak,moglem i czesto przestawalem,ale majac duzego kaca,klin byl
              wybawieniem,
              wiec dlaczego nie... :)

              > Dlaczego piłeś aż do wyczerpania organizmu?

              -bo za kazdym razem jak zaczynalem pic,przestawalem jesc i
              np.po "czterodniowce" zawsze bylem o dobrych kilka kilogramow
              lzejszy,
              do tego dochodzilo jeszcze duze odwodnienie organizmu

              > Chciałeś tak ? Czy musiałeś ?

              -chcialem dobrze sie bawic,bylem tez swiadomy,ze na koniec baletow
              bedzie kac,zreszta w takiej chwili nie mysli sie o kacu.Po kilku
              dniach "tancow" i picia,zaliczajac tuziny knajp,stawalem
              sie "nasycony",mialem dosc i przychodzil czas na kaca,wtedy nawet za
              przyslowiowy milion,piwa bym nie ruszyl,
              z jednej strony juz nie moglem,a z drugiej,po pierwszym piwie
              siegnal bym po drugie i kolejny dzien zawalony.

              > A trzęsące się ręce ... to nie głód ?

              -nie wiem czy to glod,czy reakcja ostrzegawcza organizmu,ale znam
              takich,ktorym rece,po kilkudniowce,na kacu nigdy sie nie trzesly
              • aaugustw Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 20:38
                vivaeuro napisał:
                > -tak,moglem i czesto przestawalem,ale majac duzego kaca,klin byl
                > wybawieniem, wiec dlaczego nie... :)
                > ... za kazdym razem jak zaczynalem pic,przestawalem jesc i
                > np.po "czterodniowce" zawsze bylem o dobrych kilka kilogramow
                > lzejszy, do tego dochodzilo jeszcze duze odwodnienie organizmu
                > ...chcialem dobrze sie bawic,bylem tez swiadomy,ze na koniec
                baletow bedzie kac,zreszta w takiej chwili nie mysli sie o kacu.Po
                kilku dniach "tancow" i picia,zaliczajac tuziny knajp,stawalem
                > sie "nasycony",mialem dosc i przychodzil czas na kaca,wtedy nawet
                za przyslowiowy milion,piwa bym nie ruszyl,
                > z jednej strony juz nie moglem,a z drugiej,po pierwszym piwie
                > siegnal bym po drugie i kolejny dzien zawalony.
                > ...ale znam takich,ktorym rece,po kilkudniowce,na kacu nigdy sie
                nie trzesly
                _______________________________________________.
                Vivaeuro, uwazaj na siebie... - Czytajac Ciebie
                od dawna juz bardzo mi przypominasz mnie, tego
                "tanczacego" kiedys na linie! - Ta droga,
                (podobnie jak i w trzezwieniu) ona takze jest
                tylko droga jednokierunkowa, na niej nie ma odwrotu.
                (chyba, ze sie z niej zejdzie...!).
                A...
                • vivaeuro Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 20:59
                  aaugustw napisał:
                  > Vivaeuro, uwazaj na siebie...

                  -Dzieki za rade,uwazam.
                  Zachowuje wszystkie przykazania,co moge wiecej?:)

                  Mialem(mam?) kopy popijajacych znajomkow,ale jakos nie
                  slyszalem,zeby ktorys z alkoholu calkowicie zrezygnowal,chyba ze
                  lezy juz na cmentarzu.Masz racje,alkoholizm to droga jednokierunkowa
                  tu nie masz zadnego odwrotu i nie ma znaczenia czy sie dalej pije
                  czy nie,zez na alkohol pozostaje:)
                  • daleh Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 21:14
                    viva...
                    nie ma znaczenia czy sie dalej pije
                    czy nie,zez na alkohol pozostaje:)
                    -------------------------------
                    Z tym bym polemizowal...Sadze ze mozna wypracowac taka metode aby tak
                    ukierunkowac swoje myslenie,zeby alkohol byl zbedny w kazdej sytuacji..
                    • tenjaras Re: Powrót do miejsc nieobecnych 19.01.08, 22:05
                      > Sadze ze mozna wypracowac taka metode aby tak
                      > ukierunkowac swoje myslenie,zeby alkohol byl zbedny w kazdej
                      > sytuacji..

                      a nawet trzeba, skoro warto ;-)
                    • ariel48 Re: Powrót do miejsc nieobecnych 23.01.08, 16:02
                      Daleh :
                      >Sadze ze mozna wypracowac taka metode aby tak
                      > ukierunkowac swoje myslenie,zeby alkohol byl zbedny w kazdej >sytuacji..

                      Daleh ... można , można ....
                      Jestem tego dowodem.
                      Co niektórzy nazywają takie myślenie - ZBYTNIĄ pewnością siebie.
                      A ja nazywam to - ZWYKŁĄ pewnością tego , jaki w tej chwili mam stosunek do
                      alkoholu.

                      ************************************************

                      To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                      • aaugustw Wojski wciaz gra jeszcze, a to echo gralo.... 23.01.08, 17:29
                        ariel48 napisała:
                        > ... można , można .... Jestem tego dowodem. Co niektórzy nazywają
                        takie myślenie - ZBYTNIĄ pewnością siebie. A ja nazywam to - ZWYKŁĄ
                        pewnością tego , jaki w tej chwili mam stosunek do alkoholu.
                        ____________________________________________.
                        Moj stosunek do alkoholu mozna przyrownac do
                        seksualnego stosunku do pracy...
                        A... ;-))
Pełna wersja