Dodaj do ulubionych

3 lata - duzo to czy malo ?

20.01.08, 12:00
Trzy lata temu w przeblysku swiadomosci,przerwalem picie kasacyjne
i poszedlem na detox.Tam nie wiem jak dalem sie przekonac ,aby pojsc na
terapie.Pewnie kiedy przetrzezwialem to zobaczylem jak blisko stoje nad
grobem.Wazylem 52 kg i lekarze nie dawali mi szans na przezycie,a jednak
dostalem sznse ktora udalo mi sie wykorzystac.Dlaczego o tym pisze,choc jestem
przeciwnikem obchodzenia rocznic z tej okazji,tylko dlatego aby na swoim
przykladzie dowiesc innym jeszcze niezdecydowanym i majacym watpliwosci czy
sie uda,czy warto probowac.Twierdze ,ze zawsze warto zrobic cos dla siebie aby
odnalezc sens zycia.I niewazne co stracilismy przez te lata kiedy
pilismy.Wazne aby tak zorganizowac swoje zycie,aby nigdy nie zatesknic za tym
z przeszlosci.Aby nie cierpiec z tego powodu ,ze nie mozemy wypic
kontrolowanie.Dla mnie pasja stalo sie samo zycie,
dazenie do spelniania pragnien o ktorym w pijanym zyciu moglem tylko
pomarzyc.Dzis wiem jedno to byl jeden z najlepszych dni w moim zyciu,kiedy
dokonalem wlasciwego wyboru...
Obserwuj wątek
    • vivaeuro Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 12:41
      Trzy lata do dlugosci calego zycia to nic,dziadku!:)
      Jakbys "cacy glacy" nienapisal,o twoich przeblyskach
      swiadomosci,wykorzystanych szansach i jakis tam wtykanych dzieki
      niepiciu choragieweczkach "zwyciestw",nie zapomnij o najwazniejszym,
      ze cale zycie piles i dopiero tuz tuz w okresie przed_dziadkowym
      stales sie madrala:)

      Dlaczego do alkoholizmu njczesciej przyznaja sie panie i panowie
      kompletnie zeszmaceni lub w wieku przedemerytalnym ?
        • hepik1 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 12:53
          Zalezy z jakiej perspektywy popatrzeć.Tego co nie pije miesiąc -niebotycznie.A z
          perspektywy dwudziestoletniego abstynenta toś osesek.
          Zresztą bez szans ,wg pewnej teorii przewijającej się na tym
          forum,terapeutyzowani i tak zapijają ,nawet po 20 latach;)
      • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 13:26
        Euro :

        > Dlaczego do alkoholizmu njczesciej przyznaja sie panie i panowie
        > kompletnie zeszmaceni lub w wieku przedemerytalnym ?

        Tranzycie ... powiedz ludziom , którzy piją
        w tej chwili towarzysko , że są alkoholikami.:-)


        ************************************************

        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 17:21

            vivaeuro napisał:

            > Myslalem,ze alkoholiczki to tylko te z flaszkami w pralkach,

            Pralka ... jak najbardziej ...
            Też będzie ... kiedy stwierdzisz , że Twoje towarzystwo
            tak wolno polewa ...
            Pralka będzie też wtedy , kiedy towarzystwo już Ci będzie
            zbędne do tego , by się napić ... kiedy czujesz już przymus picia .

            > a picie dla towarzystwa to rozkosz

            Czytaj wyżej.
            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 14:45
        viva...
        Trzy lata do dlugosci calego zycia to nic,dziadku!:)
        Jakbys "cacy glacy" nienapisal,o twoich przeblyskach
        swiadomosci,wykorzystanych szansach i jakis tam wtykanych dzieki
        niepiciu choragieweczkach "zwyciestw",nie zapomnij o najwazniejszym,
        ze cale zycie piles i dopiero tuz tuz w okresie przed_dziadkowym
        stales sie madrala:)
        -------------------------------
        Wiesz dokladnie tak myslalem kiedy mialem tylko przerwy w piciu.
        Po co sie meczyc i na trzezwo patrzec na swoje zycie.Jedna lufa na poczatek i
        juz jest hepi...A okres w jakim udalo mi sie to zrobic
        jest dobry jak kazdy inny.Corka konczyla licelum i moglem jej umozliwic dalsza
        nauke,a gdybym pil tej szansy by nie miala.Druga ktora mieszka z matka wyszla za
        maz i moja pomoc tez jej ulatwila start w malzenstwie.Uwazasz ze lepiej bylo
        chlac dalej???
        • vivaeuro Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 22:00
          daleh napisał:
          Uwazasz ze lepiej bylo chlac dalej???

          -Po pierwsze,twoja "pomoc" dla corek to najnormalniejszy ojcowski
          obowiazek,takze nie ma sie czym chwalic ;)
          Po drugie,super ze wogole przestales nalogowo pic,dales rade i
          dlatego mozesz w duzym stopniu odzyskac pozytywny obraz godnego
          szacunku czlowieka i ojca.Pokazales corkom,ze jestes koniec z koncem
          mocny i twardy facet(mam nadzieje ze nigdy nie szlochasz!:),bo
          wyszedles z smiertelnego nalogu i o wlasnych silach stanales na nogi.

          Po trzecie,z reguly na glupio postawione pytania nie odpowiadam:
          >Uwazasz ze lepiej bylo chlac dalej???

          -Chyba najlepiej gdybys wogole nie zaczynal,nie?
          Ja tylko pytam!:)
          • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 22:10
            viva...
            Po pierwsze,twoja "pomoc" dla corek to najnormalniejszy ojcowski
            obowiazek,takze nie ma sie czym chwalic ;)
            ----------------------
            Dokladnie tak,ale czy bylbym wstanie sprostac tym obowiazka gdybym pil.
            ----------
            viva...
            Po trzecie,z reguly na glupio postawione pytania nie odpowiadam:
            > >Uwazasz ze lepiej bylo chlac dalej???
            -----------------------
            Glupie pytanie do ktorego mnie sprowokowales...Potraktuj je jako retoryczne
            pytanie...
    • janulodz Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 12:41
      Właściwie to najważniejszy jest "ten przebłysk".
      Potem w zależności od okolicznosci wybieramy "swoją" drogę. Z tym "wybieraniem" jednak już jest róznie, bo niektórzy muszą zdać sie na innych. Potem też jest różnie, bo można się uznać wyleczonym i żyć normalnie, można sie też leczyć dożywotnio.
      Wszystko zalezy od wyboru.
      Daleh!!!
      Gratuluję właściwego.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 13:19
        dlaczego na starosc?

        Moja teoria jets prosta- wiekszosc przestaje bo naprawde musi,
        pada watroba itp
        gadki o przebudzeniu duchowym, w ktorego nastepstwie przyszla
        abstynencja, sa prawdziwe rzadko.

        czasem owszem, moze to byc jakis mniej radykalny powod- typu
        wymeczenie fizyczne czy psychiczne.

        Ale generalnie malo kiedy jest to dobra wolna wola.

        A to, ze dzieje sie tak, dowodzi dwoch rzeczy:

        tego, ze picie jest tak pociagajace, ze trzeba ostrego "argumentu"
        by przestac
        tego, ze picie nie jest az tak smiertelne, skoro wiekszosci udalo
        sie przetrwac do 50-tki
        ( co prawda w roznym stanie, nieraz na smietniku, ale nie zawsze).


        A druga teoria moja mowi, ze jak sie ma lat 50 i jest sie rodzicem
        doroslych dzieci i dziadkiem, przestac jest wiele latwiej- bo w tym
        wieku polowa rowiesnikow juz nie pije, ci co pija to kieliszek na
        rok, albo druga skrajnosc- leza w barlogu( kto mial pojsc w lewo
        poszedl w lewo, kto w prao- tez poszedl).

        Dochodzi tryb zycia- czesciej dzialka, majsterkowanie, kosciol- co
        sprzyja trzezwosci.
        Mlodemu w kwiecie wieku nieco trudniej bo rowiesniby tez co innego
        robia.
        • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 13:33
          Beka:
          > czasem owszem, moze to byc jakis mniej radykalny powod- typu
          > wymeczenie fizyczne czy psychiczne.

          Owszem ... owszem ...
          Teraz mam 48 lat ... przebudzenie nastapiło
          przed czterdziestką ... a nie dziś .
          A znam o wiele młodsze osoby , które się obudziły.
          Do emerytury im daleko ...
          Nie ma ich jedynie na forum - Wiwku i Beko.

          ************************************************

          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 14:00
            ja miałem 33 i poznałem sporo równieśników, którzy przestali pić
            znacząco wscześniej

            poznałem też ludzi 30/40, którzy w ogóle nie pili, w każdym razie
            nie są nałogowcami

            w AA poznałem też i takich, którzy dopiero w tym wieku zaczynali
            swoją jazdę z alkoholem, zupełnie normalnych facetów i babeczki,
            zawiedzionych życiem, jakie sobie zgotowali lub zgodzili się, by
            ktoś im zgotował, a alkohol pomagał im, to jakoś wyciszyć, potem już
            nie znali innej możliwości "wyciszenia"

            nie ma reguły...
            • vivaeuro Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 15:06
              tenjaras napisał:
              > ja miałem 33 i poznałem sporo równieśników, którzy przestali pić
              > znacząco wscześniej

              -Przestales pic majac 33 lata,ale policz od kiedy zaczales,
              w wieku przedszkolaka!!!,
              czyli rozwijales sie i dorastales,pod wplywem alkoholu
              (najwazniejszy okres to lata dziecinstwa,mlodosci,dorastania az do
              lat "chrystusowych").

              Popijales na dodatek caly czas w poklasku i aprobacie rodzicow
              alkoholikow,
              takze w sumie zaliczyles dwadziescia pare lat picia,czyli pelna
              kolorystyke rozwoju choroby alkoholowej,
              nie masz sie co wstydzic,mozesz spokojnie podac
              reke dziadkom_alkoholikom!:)


              • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 16:43
                nie trudno było mi przyjąć wersję życia z Opatrznością

                to co przeżyłem jest na kilka życiorysów, stosy książek i wytwórnię
                filmów - i nie zwariowałem...

                alkoholizm był moim wentylem bezpieczeństwa, bez tego nie dałbym
                rady dowieźć się do tego momentu w życiu, który pozwolił mi to
                wszystko objąć

                i nadal pozostać normalnym ;-)
                • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 16:59
                  jaras...
                  alkoholizm był moim wentylem bezpieczeństwa, bez tego nie dałbym
                  rady dowieźć się do tego momentu w życiu, który pozwolił mi to
                  wszystko objąć
                  ---------------------------
                  Jezeli wentylem mozna nazwac ucieczke przed odpowiedzialnoscia,to tak.
                  Po co mierzyc sie z problemami ktore narastaja wprostproporcjonalnie
                  do ilosci i czsu w jakim pilismy.Wystarczylo napic sie aby swiat znow byl piekny
                  i przyjazny.Zludne to uczucie,ale jakie to mialo znaczenie skoro choc na jakis
                  czas mozna miec wszystko w tylnej kieszeni...
                  • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 18:01
                    daleh, Twój wpis brzmi jakbyś MI miał za złe, że jako dziecko
                    zostałem skrzywdzony, a potem nie umiałem się z tym odnaleźć w
                    normalności

                    albo jakbyś nie znał mojej przeszłości i sądził po sobie
                    • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 18:30
                      jaras...
                      daleh, Twój wpis brzmi jakbyś MI miał za złe, że jako dziecko
                      zostałem skrzywdzony, a potem nie umiałem się z tym odnaleźć w
                      normalności
                      --------------------------
                      Jestes w bledzie,bo nigdzie nie odnosze sie do Twojej przeszlosci z prostej
                      przyczyny,ze jej nie znam.Odnosze sie jedynie do tego co i jak piszesz.Dlaczego
                      wszystkie watpliwosci kwitujesz negacja w jednym zdaniu ,a nie probujesz
                      przekonac oponentow argumentujac swoj punkt widzenia.Tak zawsze zmierzamy do
                      punktu wyjscia kazdej dyskusji,aby po jakims czasie wrocic do tego samego.Masz
                      protensje do wszystkich ze Cie nie rozumia ,a nie robisz nic aby pozwolic im sie
                      zrozumiec...
                      • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 19:39
                        mój wpis:

                        to co przeżyłem jest na kilka życiorysów, stosy książek i wytwórnię
                        filmów - i nie zwariowałem...

                        alkoholizm był moim wentylem bezpieczeństwa, bez tego nie dałbym
                        rady dowieźć się do tego momentu w życiu, który pozwolił mi to
                        wszystko objąć

                        i nadal pozostać normalnym ;-)


                        Twój, daleh:

                        Jezeli wentylem mozna nazwac ucieczke przed odpowiedzialnoscia,to
                        tak. Po co mierzyc sie z problemami ktore narastaja
                        wprostproporcjonalniedo ilosci i czsu w jakim pilismy.Wystarczylo
                        napic sie aby swiat znow byl pieknyi przyjazny.Zludne to uczucie,ale
                        jakie to mialo znaczenie skoro choc na jakisczas mozna miec wszystko
                        w tylnej kieszeni...

                        ------------
                        dlatego myślałem, że to co ja nazwałem wentylem bezpieczeństwa, Ty
                        nazwałeś u mnie ucieczką przed odpowiedzialnością

                        to co rozumiem, jako dowiezienie do chwili, kiedy będę w stanie
                        zrozumieć siebie, Ty nazywasz życiem w ułudzie alkoholowego
                        zakłamania rzeczywistości

                        może po prostu napisz, co napisałeś... z literek naprawdę bardzo
                        trudno rozumieć co autor ma na myśli, chyba już to zauważyłeś...
                        • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 20:00
                          jaras...
                          dlatego myślałem, że to co ja nazwałem wentylem bezpieczeństwa, Ty
                          nazwałeś u mnie ucieczką przed odpowiedzialnością
                          --------------------------------------
                          Generalnie takie stwierdzenie nie dotyczy tylko Ciebie.Kiedy skonczy sie picie
                          dla przyjemnosci nie przynoszace przykrych konsekwencji jest ok. .Problem
                          zaczyna sie wtedy gdy w alkohol salwujemy sie ucieczka
                          przed problemami wynikajacymi i spietrzonymi przez nasze picie.
                          Wiec o jakim wentylu mowa...Czlowiek pijany zaczyna zyc zyciem
                          w ktorym czuje sie bazpieczny jak mu sie wydaje i trudno mu przestac i opuscic
                          ta oaze spokoju jak mu sie wydaje...
                          • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 20:13
                            > Czlowiek pijany zaczyna zyc zyciem
                            > w ktorym czuje sie bazpieczny jak mu sie wydaje i trudno mu
                            > przestac i opuscic ta oaze spokoju jak mu sie wydaje...

                            no właśnie, to jest samozakłamanie, ale istota problemu alkoholowego
                            nie leży w alkoholu, to tylko symptom tego, że coś jest nie tak

                            pytanie - po co piłem, ma znaczenie i ja znam odpowiedź na swój
                            alkoholizm - żyłem w świecie nieświadomości, bo świadomość by mnie
                            zabiła, przestałem pić, bo stałem się na tyle dojrzały, by tę
                            świadomość udźwignąć, teraz pijaństwo i świat ułudy jest mi
                            niepotrzebne, dlatego nie wracam do niego

                            > Generalnie takie stwierdzenie nie dotyczy tylko Ciebie.

                            kiedy dwóch alkoholików gada o problemie alkoholowym, nie muszą
                            generalizować i szukać przykładów w życiu innych ;-)
                            • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 20:19
                              jaras...
                              kiedy dwóch alkoholików gada o problemie alkoholowym, nie muszą
                              generalizować i szukać przykładów w życiu innych ;-
                              ------------------------
                              Bardzo rzadko zdarza mi sie siegac do przykladow innych,a swoje wypowiedzi w
                              wiekszosci opieram na wlasnych doswiadczeniach.A nawet jak nie sa to moje
                              doswiadczenia to nie zaslyszane,a poznane bezposrednio
                              od osoby ktora to przezyla...
                                • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 20:30
                                  tenjaras napisał:

                                  > a Ty, po 3 latach, wiesz już po co piłeś?
                                  > ------------------------
                                  Pogielo Cie chyba,ucieczka przed problemami to jeden z etapow alkoholizmu.Znasz
                                  takiego alko ktory wie dlaczego pil?
                                  Pil bo musial pic,a dlaczego musial,bo nie potrafil bez picia zyc itd.
                                    • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 20:43
                                      jaras...
                                      pytam: po co?
                                      ------------------
                                      Ja pilem ,bo dawalo mi to luz w zabawie i kontaktach z rowiesnikami.
                                      Dyskoteka bez alpagi ,to nie ma zabawy.Problem zaczyna sie wtedy kiedy juz nie
                                      wiemy dlaczego pijemy.I na to nikt chyba nie zna odpowiedzi...
                                      • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 20:54
                                        > I na to nikt chyba nie zna odpowiedzi...

                                        i taka jest róznica między nami, ja znam tę odpowiedź i większość
                                        alkoholików, których znam, też wiedzą po co pili

                                        dla mnie znalezienie tej odpowiedzi ma znaczenie dla trzeźwości, jak
                                        mam stać się trzeźwym człowiekiem, skoro nie wiem co wyeliminować by
                                        nietrzeźwym nie pozostać?

                                        albo by stać się zdrowym człowiekiem? skoro alkoholizm to tylko
                                        symptom istoty choroby...
                                        • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:04
                                          jaras...
                                          i taka jest róznica między nami, ja znam tę odpowiedź i większość
                                          alkoholików, których znam, też wiedzą po co pili
                                          -----------------------------
                                          Ty posiadasz ten kamien filozoficzny i nie chcesz sie z nami podzielic.
                                          A gdzie w tym wszystkim zasady o ktorych tak glosno piszesz ,ze jestes
                                          wyznawca.Gdybym ja znal odpowiedz na to pytanie,choc nie wiem po co mi to
                                          potrzebne,to napewno bym sie podzielil ze wszystkimi ,dla dobra sprawy,jaka jest
                                          trzezwosc...
                                          • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:10
                                            to teraz przeczytaj ten cały nasz dialog, w nim również to napisałem
                                            i ciągle to piszę, to żaden kamień filozoficzny tylko zwykłe
                                            przyjrzenie się sobie

                                            u mnie to były procesy terapii pogłębionej i 4 i 5 Kroku AA
                                            • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:17
                                              jaras...
                                              to teraz przeczytaj ten cały nasz dialog, w nim również to napisałem
                                              i ciągle to piszę, to żaden kamień filozoficzny tylko zwykłe
                                              przyjrzenie się sobie
                                              ----------------------------------
                                              Doskonale wiesz lub nie ,juz sam nie wiem,ze czytanie sensu Twoich slow miedzy
                                              wierszami to droga donikad.Prosze Cie o jasna i konkretna odpowiedz,skoro
                                              przeszles terapie poglebiona,to nie powinno stanowic to dla Ciebie problemu...
                                              • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:27
                                                też uważam, że czytanie między wierszami, a zwłaszcza pisanie, nie
                                                ma sensu, wystarczy, że będziesz czytał między, między wierszami,
                                                czyli ciąg tych czarnych znaczków zwanych literami

                                                warto też pamiętać, że każdy z nas ma swój własny, niepowtarzalny
                                                powód picia i do niego trzeba docierać, nie zadowalać się
                                                sztampowym "pije, bo alkoholik" - to nic nie znaczy, tyle co piłem,
                                                bo zabawa wydawała się lepszą, albo bo wszyscy pili...

                                                dopóki nie dotrzesz do istoty swojego problemu, będziesz popadał w
                                                kolejne kłopoty, różnego rodzaju ...holizmy, bo wciąż będziesz
                                                potrzebował sygnału, że coś jest nie tak
                                                • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:35
                                                  jaras...
                                                  dopóki nie dotrzesz do istoty swojego problemu, będziesz popadał w
                                                  kolejne kłopoty, różnego rodzaju ...holizmy, bo wciąż będziesz
                                                  potrzebował sygnału, że coś jest nie tak
                                                  ------------------------
                                                  Poruszasz temat w ktorym nie masz nic konkretnego do powiedzenia.
                                                  Brzmi to tak w twojej niby odpowiedzi - wy ciemnogrod bez dotarcia do blizej
                                                  nieokreslonej mojej prawdy,nie poznacie nigdy odpowiedzi na pytania ktore mnie
                                                  drecza.Nie was a mnie ,bo to Ty masz ten problem i poszukujesz prawdy ktorej nie
                                                  ma i byc nie moze.A Twoje pokretne odpowiedzi wynikaja z prostej przyczyny,ze
                                                  sam nie wiesz czego poszukujesz...
                                                  • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:50

                                                    Ja Ci wytłumaczę , daleh - co Jaras chciał powiedzieć :
                                                    niemowa opowiadał, że ślepy widział jak szczerbaty wygryzł łysemu włosy i dał
                                                    beznogiemu, a ten pobiegł z tym do nagiego i schował mu do kieszeni.
                                                    Proste , jak drut.:-)

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 21:55
                                                    daleh, nie ma żadnych ja i wy więc nie zbaczaj z tematu, nie
                                                    rozmawiamy tu o Twoim poczuciu wartości, w którymś wcześniej poście
                                                    pisałem, że piłem po to by przetrwać do czasów, w których będę na
                                                    tyle odpowiedzialny by zacząć żyć normalnie, wychowałem się w
                                                    warunkach nienormalnych i taki miałem wzorzec postępowania, mój
                                                    alkoholizm był dla mnie ratunkiem

                                                    nie wiem czemu i jak, dziękować za to, że to był alkoholizm, bo na
                                                    niego już wynaleziono świetny sposób, rozwój osobisty, zmiany, które
                                                    przynoszą korzyść, też mi kurde poświęcenie, dążenie do bycia
                                                    lepszym ;-)

                                                    a jeśli chodzi o prawdę... kiedy się jej trzymasz, niczego nie
                                                    musisz pamiętać ;-)
                                                  • daleh Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 22:05
                                                    jaras...
                                                    a jeśli chodzi o prawdę... kiedy się jej trzymasz, niczego nie
                                                    musisz pamiętać ;-)
                                                    -------------------------------
                                                    Mozna praktycznie na tych slowach zakonczyc temat.Poniewaz i tak wiem ze nie
                                                    jestes wstanie mi konkretnie odpowiedziec na wywolane przez Ciebie pytanie.Ale
                                                    nic to, wazne ze trzezwi jestesmy...
                                                  • ela_102 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 23:00
                                                    To jest dokładnie tak jak mieć pretensje do pani matematyczki że ja
                                                    nie rozumiem matematyki którą ona wykłada w klasie 6 "b" podczas gdy
                                                    ja jestem zaledwie uczniem 3 "a"
                                                    a przecież już wiem co to jest matematyka i czego dotyczy...
                                                    co ta baba soebie mysli...co za całki ...co za sinusy i cosinusy...
                                                    gada tak ze pojąc sie nie da... durna baba;-)
                                                  • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 08:16

                                                    ela_102 napisała:

                                                    > To jest dokładnie tak jak mieć pretensje do pani matematyczki że ja
                                                    > nie rozumiem matematyki którą ona wykłada w klasie 6 "b" podczas gdy
                                                    > ja jestem zaledwie uczniem 3 "a"
                                                    > a przecież już wiem co to jest matematyka i czego dotyczy...
                                                    > co ta baba soebie mysli...co za całki ...co za sinusy i cosinusy...
                                                    > gada tak ze pojąc sie nie da... durna baba;-)

                                                    Bo to jest tak , kochanie...:-)
                                                    Nie każdy nauczyciel nadaje się do swojego zawodu ...
                                                    Trzeba mieć dar przekonywania,dar nauczania ... potrafić przekazać swoją wiedzę...
                                                    To , że się posiadło tę wiedzę - nie znaczy , że potrafi się ją przekazać innym.
                                                    Skoro weszłaś na matematykę ... co prawda uważam się za humanistę , ale z
                                                    matematyki byłam też super dobra / łącznie z olimpiadami wojewódzkimi ... / ...
                                                    tak było , póki nie zmienił się nauczyciel .
                                                    Klapa - patrzyliśmy w niego , jak sroka w gnat ... za nic nie potrafił przekazać
                                                    tego , co chce... ględził , ględził , pisał , pisał .... zero komunikacji z
                                                    uczniami...no nie nadawał się ni
                                                    w ząb , aby uczyć innych . Najgorsze , że on uważał , że jest odwrotnie.

                                                    A matematykę trzeba zrozumieć - nie da się jej wkuć na pamięć .
                                                    Na tym forum czytam często posty z zamknietymi oczami...po pierwszych
                                                    słowach - wiem , co będzie dalej - KALKA. Posty , jak przez kalkę, wyuczone na
                                                    pamięć. Żadnej spontaniczności,swoich myśli , swoich refleksji ...
                                                    A jak już chodzi o wyłożenie czegos tam normalnie-tak po chłopsku -
                                                    marmolada , dżem ... i kit ...niezrozumiały kit.
                                                    A twoja reakcja jest normalna ... juz pisałam - tez tak mam w przypadku mojego
                                                    chłopa...:-)

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • ela_102 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 08:32
                                                    Nauczyciele to mnie raczej inspirowali do nauki..niz uczyli...
                                                    materiał i tak musiałam opanowac sama...troche pomogli mi bracia;-)
                                                    i o ile na nauczyciela byłam "skazana" tak tutaj mam wybór...
                                                    sa tacy ktorzy przekazują wiele spontanicznie...(August) i to sie
                                                    bardzo nie podoba...sa tacy co spokojnie (jaras) tez do niczego..
                                                    a więc? po co komu taka krytyka...jeśli wystraczy nie czytać...
                                                    Co innego odnosić się do czyjegoś zachowania...
                                                    co innego do poziomu jego umiejetności...

                                                    jak nie rozumiem i wiem ze się nie dogadam ...nie gadam:-)
                                                    ale zawsze moge napisać jak to jest u mnie...
                                                    2+2 zawsze 4
                                                  • aaugustw Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 10:30
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Nauczyciele to mnie raczej inspirowali do nauki..niz uczyli...
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    No i znowu; swieta racja... - Juz esce raz tlumaczylem, ze ja
                                                    jako pelnoletni to ja nie chodzilem sie uczyc, lecz na wyklady!
                                                    A... ;-))
                                                  • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 12:02

                                                    ela_102 napisała:

                                                    > No i zapomniałam dodać...
                                                    > ze nie o nauczyciela tutaj idzie lecz o treść którą przekazuje:-)

                                                    Aby treść przekazać - nie wystarczy stos certyfikatów. :-)
                                                    Niektóre certyfikaty otrzymuje się jedynie za uczestnictwo w danym programie...
                                                    wystarczy być , aby otrzymać certyfikat.
                                                    sam certyfikat nie świadczy o posiadanej wiedzy.Niektórzy kolekcjonują
                                                    certyfikaty - jak inni znaczki. :-)
                                                    Wielu posiadaczy takowych certyfikatów , to ludzie nieprzygotowani do
                                                    przekazywania swojej wiedzy. z różnych przyczyn.
                                                    Trzeba mieć ,,talent,,.
                                                    Tak , jak pisałam wcześniej - nie każdy nadaje się na nauczyciela innych ...a
                                                    tym bardziej ,,pouczyciela ,, ...Ela - nadajesz się na ,,pouczyciela,, ? NIE !!!
                                                    Ci uzurpatorzy - własciciele ,,certyfikatów,, - owszem..posiadają ponoć wiedzę
                                                    z zakresu ,,pouczctwa ,, , ale trzeba ją jeszcze umieć przekazać i to w sposób
                                                    zajmujący,a nie nudny .... Podstawowa kwestia to brak przygotowania w zakresie
                                                    umiejętności wychowawczych. Nauczyciele posługują się XIX-wiecznymi metodami np.
                                                    za przeszkadzanie na lekcji uczeń przepisuje strony z podręcznika!

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • aaugustw Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 18:28
                                                    ariel48 napisała:
                                                    > ... Nauczyciele posługują się XIX-wiecznymi metodami np. za
                                                    przeszkadzanie na lekcji uczeń przepisuje strony z podręcznika!
                                                    ____________________________________________________________.
                                                    A SW, czy Bog, jakkolwiek Go rozumiesz za nie przestrzeganie
                                                    Zasad Duchowych, daje do odrobienia zadania domowe tak dlugo,
                                                    az je uczen odrobi, (chyba, ze wczesniej padnie...!?). :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • aaugustw Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 18:34
                                                    ariel48 napisała:
                                                    > ...nie każdy nadaje się na nauczyciela innych...
                                                    _________________________________________________.
                                                    Wiekszosc patrzy na nauczyciela, ale ten moze byc
                                                    geniuszem i nie zrobi nic, jezeli uczen nie ma mozgu...
                                                    Tak samo zadna SW, czy Bog, jakkolwiek Go kto rozumie,
                                                    lub najbardziej "uduchowiony Mityng AA", nie zdziala nic,
                                                    jezeli pijaczyna nie ma serca...! :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • ariel48 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 12:06

                                                    ela_102 napisała:

                                                    > No i zapomniałam dodać...
                                                    > ze nie o nauczyciela tutaj idzie

                                                    I rzeczywiście - nie o nauczyciela tutaj idzie,Elu ...
                                                    Nie znam go ... ale czytałam o półtora roku wcześniej , aniżeli Ciebie...
                                                    I miałam takie samo zdanie - jeżeli chodzi o dar przekazywania tego , co się wie...

                                                    Ja nie mogłabym być pielęgniarką z zawodu ...strasznie boję się krwi ..


                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • ela_102 Długo bo na długo. 21.01.08, 16:26
                                                    Ariel:
                                                    Tak , jak pisałam wcześniej - nie każdy nadaje się na nauczyciela
                                                    innych ...a
                                                    tym bardziej ,,pouczyciela ,, ...Ela - nadajesz się
                                                    na ,,pouczyciela,, ? NIE !!!

                                                    To żadne odkrycie przecież...jak i to ze wielu co się nie nadają ten
                                                    zawód jednak uprawiają...
                                                    lekarze...dzienikarze...policjanci.
                                                    Nie zauważam na Forum aby ktoś uzurpował sobie prawo do bycia
                                                    nauczycielem...czy pouczycielem.
                                                    zauwazyłam natomiast ciagłe ataki na tych którzy piszą cokolwiek o
                                                    duchowości i rozwoju.
                                                    Sa też tacy którzy w działaniach pomocowych dostrzegają "brudne
                                                    interesy".
                                                    Podkreślam "pomocowych" nie nauczycielskich czy pouczycielskich.
                                                    Jest taka doskonała maksyma która się sprawdza "swój do swego po
                                                    swoje"wydawałoby się więc że jaras czy ja lub August nie jesteśmy
                                                    dla Ariel Eski corsicy...bo przecież nie mamy wedlug nich nic do
                                                    przekazania ale o dziwo wcale tak nie jest.Niby nuda...
                                                    a one ciagle na stronach na forach na "czatach" w pogotowiu...w
                                                    kąpieli cytatów...dowodów...
                                                    włanych niekończących się przemysleń...udawadniani rzeczy których
                                                    nie ma...psychoparady...kpina drwina...złość ...agresja.
                                                    Czy tak zachwowują sie ludzie wobec tych którzy ich nudzą i "nie
                                                    obchodzą"?
                                                    Takie działania Ariel świadczą o czymś odwrotnie innym o tatalnym w.
                                                    k...wieniu.
                                                    Jest sporo osób które mnie nie obchodzą dlatego nie sledzę ich
                                                    wpisów...nie zastanawiam się nad nimi i autetentycznie nie odnosze
                                                    się do nich.
                                                    to jest dowod na ich nudę i brak mojego nimi zainteresowania.


                                                    Ariel:
                                                    I rzeczywiście - nie o nauczyciela tutaj idzie,Elu ...
                                                    Nie znam go ... ale czytałam o półtora roku wcześniej , aniżeli
                                                    Ciebie...
                                                    I miałam takie samo zdanie - jeżeli chodzi o dar przekazywania
                                                    tego , co się wie...

                                                    mam takie skojarzenie z własnego życia.
                                                    Kiedy powiem że w czasie calego zycia (nie tylko 1,5 roku) przyszlo
                                                    mi zetknać się z przypowieścią o synu marnotrwanym 100 razy to
                                                    pewnie nie będzie w tym przesady.
                                                    Zawsze przy tym kontakcie towarzyszylo mi uczucie zdenerwowania
                                                    wypływajacego z ogromnej niesprawiedliwości jaką tam widziałam...a
                                                    któregoś razu nagle przyszło "olśnienie" skad to dziwne uczucie.
                                                    zawsze widziałam siebie po stronie tego syna który pozostał w domu...
                                                    a tak naprawde byłam tym który uciekł...
                                                    uczucie niesprawiedliwosci zgineło na zawsze.
                                                    Czytam czytam czytam setki razy czytam...a za 1000 coś przeczytam;-)
                                                    jeśli oczywiscie zechcę.

                                                    Nie miałm jednak pretensji do piszących Biblię...
                                                    w końcu ciagle po nią sama sięgałam i siegam...
                                                    na to Forum też przychodzę...czytam...piszę...choć nie muszę.
                                                    Czemus to służy i tylko ja wiem czemu..
                                                    Irracjonalne wydaje się miec ptretensje do Ciebie że piszesz tak jak
                                                    piszesz..
                                                    Pisz po swojemu..
                                                    a ja przeczytam lub nie..
                                                    ale jak cos mnie nudzi to nudzi...nie bedę łazic za Tobą i Ci
                                                    wykrzykiwać ze mnie nudzisz.
                                                    Eska pisze też w kólko to samo..to samo..to samo...nuda.

                                                    do zaś znowu na dłużej:-)
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 21.01.08, 19:23
                                                    Ela :
                                                    > To żadne odkrycie przecież.

                                                    Nie napisałam o sobie : ODKRYWCA.
                                                    Jestem OBSERWATOREM.

                                                    > To żadne odkrycie przecież...jak i to ze wielu co się nie nadają ten
                                                    > zawód jednak uprawiają...
                                                    > lekarze...dzienikarze...policjanci.

                                                    No i w tym cały problem.
                                                    Moda , parcie , wyrachowanie związane z kasą = wybór zawodu i sposób na
                                                    zarabianie pieniędzy. Jak to było ?
                                                    ,, Znajdż ludzi z problemami ... ,,,
                                                    I mamy , to , co mamy ... spory procent rozczarowania.
                                                    Fakt - są i tacy z powołania. Pewnie większość. Reszta.... nie nadaje
                                                    się.

                                                    > zauwazyłam natomiast ciagłe ataki na tych którzy piszą cokolwiek o
                                                    > duchowości i rozwoju.

                                                    Ależ nie ... wszyscy piszemy o rozwoju i duchowości.
                                                    Nie przeceniaj się , Elu. Tyle - że Ty rozwoju i duchowości innych nie uznajesz.
                                                    Wręcz nazywasz to - głupotą. Pytałam już Ciebie.
                                                    Kto Ci wmówił , że jesteś prawidłowo ,, rozwinięta ,, duchowo ?
                                                    Kto Ci wmówił , że jesteś trzeżwa ?

                                                    > Czy tak zachwowują sie ludzie wobec tych którzy ich nudzą i "nie
                                                    > obchodzą"?

                                                    Powtarzam jeszcze raz - nie przeceniaj się , Elu.
                                                    To , że coś mnie nudzi , nie świadczy o tym - że jestem tutaj dla tej nudy.
                                                    Nie nudzą mnie inni. Dla nich tutaj jestem. Nie dla Ciebie...

                                                    > Jest sporo osób które mnie nie obchodzą dlatego nie sledzę ich
                                                    > wpisów...nie zastanawiam się nad nimi i autetentycznie nie odnosze
                                                    > się do nich.
                                                    > to jest dowod na ich nudę i brak mojego nimi zainteresowania.

                                                    Znowu kłamiesz. Nie ma tutaj żadnego nicka - którego wpisu byś
                                                    nie skomentowała. Czytasz namiętnie wszystko i wszystkich.
                                                    Bądż sobą Elu ... nie wkładaj sobie na głowę aureoli.

                                                    > Zawsze przy tym kontakcie towarzyszylo mi uczucie zdenerwowania
                                                    > wypływajacego z ogromnej niesprawiedliwości jaką tam widziałam...a
                                                    > któregoś razu nagle przyszło "olśnienie" skad to dziwne uczucie.
                                                    > zawsze widziałam siebie po stronie tego syna który pozostał w domu...
                                                    > a tak naprawde byłam tym który uciekł...
                                                    > uczucie niesprawiedliwosci zgineło na zawsze.

                                                    Elu ... jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem.
                                                    Nie lubię jedynie fałszu i obłudy.





                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • tenjaras Re: Długo bo na długo. 22.01.08, 10:23
                                                    > Nie lubię jedynie fałszu i obłudy.

                                                    gdybyśmy spotkali kogoś, kto wyrządza nam tyle krzywdy, co sami,
                                                    jako alkoholicy, sobie wyrządziliśmy, zabili byśmy go

                                                    Ariel, czy Ty czasem czytasz co piszesz? cały czas negacja i
                                                    wytykanie innym...

                                                    > > To żadne odkrycie przecież...jak i to ze wielu co się nie nadają
                                                    ten
                                                    > > zawód jednak uprawiają...
                                                    > > lekarze...dzienikarze...policjanci.
                                                    >
                                                    > No i w tym cały problem.

                                                    a już ciekawostką by było, gdybym miał sie zmienić dla jednej Ariel,
                                                    czy kilku osób na tym forum, czy nawet innym, by porzucić tych,
                                                    którzy takiego mnie właśnie cenią - ze mną na czele

                                                    kilka razy już Ci zadałem to pytanie? czy jeśli Ty mnie nie
                                                    rozumiesz, to ja mam się zmienić? gdybym był nudny i nie wart
                                                    Twojego czasu, byłoby tak, tego jestem pewien

                                                    pusty śmiech mnie ogarnia, gdy czytam, że widzisz ciągle to samo w
                                                    moich słowach, bo przecież nie mam na to wpływu, najmniejszego, to
                                                    Twoja sprawa, nie moja, ja robię swoje, wczoraj sprecjalnie wkleiłem
                                                    ten filmik do maruderów, by pokazać, że mój czas jest moim czasem,
                                                    robię to co lubię, gdy inni jedyne co potrafią to stać w miejscu i
                                                    wyrażać swoje święte oburzenie, odkrycia spisku jakim się tutaj
                                                    zajmuję i takie tam... goopotki

                                                    róbta co chceta, ale trzeźwymi bądźmi ;-)
                                                  • daleh Re: Długo bo na długo. 22.01.08, 16:43
                                                    jaras...
                                                    a już ciekawostką by było, gdybym miał sie zmienić dla jednej Ariel,
                                                    czy kilku osób na tym forum, czy nawet innym, by porzucić tych,
                                                    którzy takiego mnie właśnie cenią - ze mną na czele
                                                    ---------------------------
                                                    Jaras ty stoisz na czele tych ktorzy Cie cenia...Ty na czolo przypadkiem nie
                                                    upadles...Ty sam postaraj sie o jakas pomoc dla siebie,
                                                    bo zle to widze...
                                                  • aaugustw Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:00
                                                    daleh napisał do J...):
                                                    > ... ty stoisz na czele tych ktorzy Cie cenia...Ty na czolo
                                                    przypadkiem nie upadles...Ty sam postaraj sie o jakas pomoc dla
                                                    siebie, bo zle to widze...
                                                    ______________________________________________.
                                                    Widze, ze bede zmuszony na twoim wlasnym watku
                                                    potraktowac cie, jak pospolita mende spoleczna!
                                                    To, ze twoje czolo jest z przodu wklesle, nie
                                                    znaczy ze inni maja podobnie - chamie ograniczony!
                                                    A...
                                                  • daleh Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:05
                                                    august...
                                                    Widze, ze bede zmuszony na twoim wlasnym watku
                                                    potraktowac cie, jak pospolita mende spoleczna!
                                                    To, ze twoje czolo jest z przodu wklesle, nie
                                                    znaczy ze inni maja podobnie - chamie ograniczony
                                                    ---------------------------
                                                    Ograniczony to ty jestes frajerzyno...Straciles kontakt z rzeczywistoscia,ale
                                                    nikt nie jest wstanie Cie przekonac i ublizylbym dauna gdybym napisal ze
                                                    zachowujesz sie jak oni...
                                                  • aaugustw Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:09
                                                    daleh napisał:
                                                    > Ograniczony to ty jestes frajerzyno...
                                                    ________________________________________.
                                                    Wiem, ze choc trzezwy jestem ograniczony,
                                                    ale nie az tak mocno, jak twoj mozg przez
                                                    te wkleslosc czolowa, ktora nie pozwala ci
                                                    na jakikolwiek dalszy rozwoj...! :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:15
                                                    august...
                                                    Wiem, ze choc trzezwy jestem ograniczony,
                                                    ale nie az tak mocno,
                                                    -------------------------------------
                                                    Ten ktory postawil Ci ta diagnoze to litosciwy gosc...Pewnie uznal Cie za
                                                    beznadziejny przypadek i z litosci ,nie chcial do konca Cie zgnoic...
                                                  • aaugustw Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:26
                                                    daleh napisał:

                                                    > august...
                                                    > Wiem, ze choc trzezwy jestem ograniczony,
                                                    > ale nie az tak mocno, jak twoj mozg przez
                                                    > te wkleslosc czolowa, ktora nie pozwala ci
                                                    > na jakikolwiek dalszy rozwoj...! :-((
                                                    ---------------------------------
                                                    > Ten ktory postawil Ci ta diagnoze to
                                                    litosciwy gosc...
                                                    _____________________________________________.
                                                    I znowu masz racje...! - Tym gosciem bylem ja. ;-))
                                                    A...
                                                  • daleh Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:33
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > daleh napisał:
                                                    >
                                                    > > august...
                                                    > > Wiem, ze choc trzezwy jestem ograniczony,
                                                    > > ale nie az tak mocno, jak twoj mozg przez
                                                    > > te wkleslosc czolowa, ktora nie pozwala ci
                                                    > > na jakikolwiek dalszy rozwoj...! :-((
                                                    > ---------------------------------
                                                    > > Ten ktory postawil Ci ta diagnoze to
                                                    > litosciwy gosc...
                                                    > _____________________________________________.
                                                    > I znowu masz racje...! - Tym gosciem bylem ja. ;-))
                                                    > A...
                                                    ---------------------------------
                                                    Kaftan tez sam sobie zalozysz...Nie pijesz a piszesz wieksze bzdry jak
                                                    nawalony...Nie potrafisz sklecic kilku spojnych zdan w ktorych mozna by bylo
                                                    doszukac sie sensu...
                                                  • aaugustw Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:39
                                                    daleh napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > daleh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > august...
                                                    > > > Wiem, ze choc trzezwy jestem ograniczony,
                                                    > > > ale nie az tak mocno, jak twoj mozg przez
                                                    > > > te wkleslosc czolowa, ktora nie pozwala ci
                                                    > > > na jakikolwiek dalszy rozwoj...! :-((
                                                    > > ---------------------------------
                                                    > > > Ten ktory postawil Ci ta diagnoze to
                                                    > > litosciwy gosc...
                                                    > > _____________________________________________.
                                                    > > I znowu masz racje...! - Tym gosciem bylem ja. ;-))
                                                    > > A...
                                                    > ---------------------------------
                                                    > Kaftan tez sam sobie zalozysz...Nie pijesz a piszesz wieksze bzdry
                                                    jak nawalony...Nie potrafisz sklecic kilku spojnych zdan w ktorych
                                                    mozna by bylo doszukac sie sensu...
                                                    ________________________________________.
                                                    Czemu sie tak unosisz, jak niedopity...!? ;-))
                                                    Uspokoj sie i nie przejmuj... - Zaakceptuj
                                                    siebie takiego, jakim jestes (takze to
                                                    zapadniete czolo).
                                                    To przez to, (te wkleslosc czolowa) nie potrafisz
                                                    zrozumiec trzezwych ludzi...! :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:44
                                                    august...
                                                    Czemu sie tak unosisz, jak niedopity...!? ;-))
                                                    Uspokoj sie i nie przejmuj... - Zaakceptuj
                                                    siebie takiego, jakim jestes (takze to
                                                    zapadniete czolo).
                                                    To przez to, (te wkleslosc czolowa) nie potrafisz
                                                    zrozumiec trzezwych ludzi...! :-((
                                                    ----------------------------------
                                                    August z glupcami sie nie dyskutuje,wiec pozostawie bez komentarza Twoj post...
                                                  • aaugustw Re: Wklesle czolo daleha...! :-(( 22.01.08, 17:51
                                                    daleh napisał:
                                                    > August z glupcami sie nie dyskutuje,wiec pozostawie bez komentarza
                                                    Twoj post...
                                                    _________________________________________.
                                                    Rozumiem cie... - Kiedy ja szwendalem sie
                                                    po tym swiecie jeszcze nawalony i nie mialem
                                                    argumentow tez tak balakalem...!
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Swiety august... 22.01.08, 17:13
                                                    august...
                                                    Widze, ze bede zmuszony na twoim wlasnym watku
                                                    > potraktowac cie, jak pospolita mende spoleczna!
                                                    ---------------------------
                                                    Uwazasz ze od Ciebie mozna oczekiwac ,abys odniosl sie do tematu...
                                                    Taki zakompleksiony gnojek jak ty,ktory nie ma nic do przekazania,szuka jedynie
                                                    dymu aby popisac sie swoim chamstwem...Jestes nikim frajerze...
                                                  • aaugustw Re: Swiety august... 22.01.08, 17:22
                                                    daleh napisał:
                                                    Swiety august...
                                                    ____________________________________________________.
                                                    Bez przesady, (chyba, ze chcesz mi sie podlizac...!?)
                                                    To wprawdzie moj imiennik, a oprocz tego mamy bardzo
                                                    duzo cech wspolnych, ale on chyba nie byl alkoholikiem,
                                                    choc kobiety lubil...(!?).
                                                    A...
                                                    Ps. Ciagle zapominam wytlumaczyc, ze moja ksywka; aagustw
                                                    nie pochodzi ode mnie, lecz zalozyla mi ja moja serdeczna
                                                    przyjaciolka z Mazur, kiedy nie moglem dac sobie rady z
                                                    zalogowaniem sie. Nawet te dwie pierwsze litery nie maja
                                                    nic wspolnego z AA, lecz z moim inicjalami (imie z przodu,
                                                    nazwisko z tylu)... - To nie do ciebie daleh...!
                                                  • daleh Re: Swiety august... 22.01.08, 17:37
                                                    august...
                                                    Bez przesady, (chyba, ze chcesz mi sie podlizac...!?)
                                                    To wprawdzie moj imiennik, a oprocz tego mamy bardzo
                                                    duzo cech wspolnych, ale on chyba nie byl alkoholikiem,
                                                    choc kobiety lubil...(!?).
                                                    -----------------------------
                                                    Gdzies czytalem,ze niektore pierwotne plemiona czcily jako swietych
                                                    ludzi umyslowo chorych...Niekiedy wykazujesz cechy takiej swietosci...
                                                  • aaugustw Re: Swiety august... 22.01.08, 17:48
                                                    daleh napisał:
                                                    > Gdzies czytalem,ze niektore pierwotne plemiona czcily jako
                                                    swietych ludzi umyslowo chorych...Niekiedy wykazujesz cechy takiej
                                                    swietosci...
                                                    _________________________________.
                                                    Skad ty o tym mozesz wiedziec...!? :-()
                                                    O czyms takim nikt jeszcze nie pisal, oprocz ciebie naturalnie...!
                                                    Ale, z drugiej strony ty to wiesz, ty musisz w prostej linii
                                                    pochodzic od malpy...?
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Re: Swiety august... 22.01.08, 17:51
                                                    august...
                                                    Skad ty o tym mozesz wiedziec...!? :-()
                                                    O czyms takim nikt jeszcze nie pisal, oprocz ciebie naturalnie...!
                                                    Ale, z drugiej strony ty to wiesz, ty musisz w prostej linii
                                                    pochodzic od malpy...?
                                                    ---------------------------
                                                    Bluznisz lub jestes ateista...Twoja sila wyzsza Ci tego nie wybaczy...
                                                    ha,ha,ha...
                                                  • aaugustw Malpa... 22.01.08, 18:00
                                                    daleh napisał:
                                                    > Bluznisz lub jestes ateista...
                                                    _______________________________.
                                                    OK! A teraz spadaj na drzewo...
                                                    Dosc czasu poswiecilem na malpe!
                                                    A...
                                                  • daleh Re: Malpa... 22.01.08, 18:05
                                                    august...
                                                    OK! A teraz spadaj na drzewo...
                                                    Dosc czasu poswiecilem na malpe!
                                                    -----------------------------
                                                    Sam potwierdzasz ze jestes gnojkiem, ktory nie ma nic do powiedzenia...
                                                    Nigdy nie wyjdziesz ze speluny w ktorej spedziles wiekszosc zycia.
                                                    Nie uwolnisz sie od pijackich nawykow.Byles i pozostales prostakiem.
                                                    Samo to ze nie pijesz nic nie znaczy,dalej jestes w knajpie...
                                                  • tenjaras Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 19:44
                                                    daleh napisał:

                                                    > jaras...
                                                    > a już ciekawostką by było, gdybym miał sie zmienić dla jednej
                                                    Ariel,
                                                    > czy kilku osób na tym forum, czy nawet innym, by porzucić tych,
                                                    > którzy takiego mnie właśnie cenią - ze mną na czele
                                                    > ---------------------------
                                                    > Jaras ty stoisz na czele tych ktorzy Cie cenia...Ty na czolo
                                                    przypadkiem nie
                                                    > upadles...Ty sam postaraj sie o jakas pomoc dla siebie,
                                                    > bo zle to widze...

                                                    Daleh, ja tu nie piszę, że stoję na jakimś czele, tylko, że jestem
                                                    dla siebie wystarczającym autorytetem, by nie musieć się podlizywać
                                                    innym ;-)
                                                  • daleh Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 19:51
                                                    jaras...
                                                    Daleh, ja tu nie piszę, że stoję na jakimś czele, tylko, że jestem
                                                    dla siebie wystarczającym autorytetem, by nie musieć się podlizywać
                                                    innym ;-)
                                                    ------------------------------
                                                    Jaras daj sobie na luz...Mity jakie probowales wobec siebie tworzyc,padaja jeden
                                                    po drugim...Bezinteresownosc,duchowosc,niesienie poslania i inne takie to twoj
                                                    zamek na piasku w ktory jesli masz troche rozsadku to sam nie wierzysz.Jestes
                                                    tylko czlowiekiem i kombinujesz jak przezyc,ale po co Ci aureola nad glowa to
                                                    juz nie wiem...
                                                  • daleh Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 20:27
                                                    tenjaras napisał:

                                                    > > Jaras daj sobie na luz...Mity jakie probowales wobec siebie tworzyc
                                                    >
                                                    > ja próbowałem? mi padają jakieś poglądy na mój temat?
                                                    ----------------------------------
                                                    Jezeli ktos ma na forum mozliwosc wyrobic sobie poglad na Twoj temat,
                                                    To jedynie na podstawie tego co tu piszesz i co robisz.Zalatwiasz swoje interesy
                                                    na tym i innych forach czy nie.Aby uprzedzic mijanie sie z prwda ,znam
                                                    mechanizmy na jakich dzialaja strony ktore reklamujesz na forach...

                                                  • aaugustw Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 20:31
                                                    daleh napisał:
                                                    > ...znam mechanizmy na jakich dzialaja strony ktore reklamujesz na
                                                    forach...
                                                    ________________________________________.
                                                    Przynajmniej cos wiesz... - Szkoda tylko,
                                                    ze jako alkoholik nie umiesz poznac siebie...!
                                                    A latka mijaja w ciemnocie...! :-((
                                                    A... ;-))

                                                  • daleh Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 20:35
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > daleh napisał:
                                                    > > ...znam mechanizmy na jakich dzialaja strony ktore reklamujesz na
                                                    > forach...
                                                    > ________________________________________.
                                                    > Przynajmniej cos wiesz... - Szkoda tylko,
                                                    > ze jako alkoholik nie umiesz poznac siebie...!
                                                    > A latka mijaja w ciemnocie...! :-((
                                                    > A... ;-))
                                                    --------------------------
                                                    To jest zgodne z zasadami ktore jak twierdzisz wyznajesz i usilujesz
                                                    propagowac...Choc swoim jezykiem jakiego do tego celu uzywasz to efekty Twojej
                                                    dzialalnosci beda odwrotne do oczekiwanych...
                                                    >
                                                  • ariel48 Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 19:54
                                                    Jaras :

                                                    > Daleh, ja tu nie piszę, że stoję na jakimś czele, tylko, że jestem
                                                    > dla siebie wystarczającym autorytetem, by nie musieć się podlizywać
                                                    > innym ;-)
                                                    Rozumiem akceptację siebie .... ale żeby aż być dla siebie autorytetem....:-))
                                                    Jaras - skończ waść ..wstydu oszczędż .....SOBIE>

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • tenjaras Re: Długo bo Daleh 22.01.08, 20:21
                                                    > Rozumiem akceptację siebie .... ale żeby aż być dla siebie
                                                    autorytetem....:-))
                                                    > Jaras - skończ waść ..wstydu oszczędż .....SOBIE>

                                                    Wiesławo, dystansu mi do siebie nie brakuje i do mojej brody ;-)
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 22.01.08, 19:50
                                                    Jaras :
                                                    > a już ciekawostką by było, gdybym miał sie zmienić dla jednej Ariel,
                                                    > czy kilku osób na tym forum, czy nawet innym, by porzucić tych,
                                                    > którzy takiego mnie właśnie cenią - ze mną na czele


                                                    Jaras ... a dlaczego ja się mam zmieniać ?
                                                    A Ty nie ?
                                                    A tak w ogóle ... wybaczam Ci.
                                                    Mam Cię dość ....:-))

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • tenjaras Re: Długo bo na długo. 22.01.08, 20:25
                                                    > Jaras ... a dlaczego ja się mam zmieniać ?
                                                    > A Ty nie ?

                                                    to nie do końca chodzi o zmiany - albo mamy coś dla siebie do
                                                    zaoferowania, albo nie, jeśli nie, to się nie znamy... lub nie
                                                    kontynuujemy, nie zacieśniamy znajomości, skoro nie mamy sobie nic
                                                    do zaproponowania

                                                    jeśli mamy sobie coś do zaproponowania to czerpiemy i nie marudzimy
                                                    na te rzeczy, które atrakcyjne dla nas nie są, pozostają
                                                    zarezerwowane - że tak to określę, dla innych lub na inną okazję

                                                    czy tak?
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 22.01.08, 19:52
                                                    Jaras :
                                                    > pusty śmiech mnie ogarnia,

                                                    Odpowiem po Guciowemu ....:-)))
                                                    Czyżbyś miał pusto w głowie , że takie echo bije ?
                                                    Bez urazy ... ja tylko po Guciowemu ...

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • aaugustw Re: Długo bo na długo. 22.01.08, 20:21
                                                    ariel48 napisała:
                                                    > Odpowiem po Guciowemu ....:-)))
                                                    > Czyżbyś miał pusto w głowie , że takie echo bije ?
                                                    > Bez urazy ... ja tylko po Guciowemu ...
                                                    ________________________________________.
                                                    Ty mi sie tu Guciem nie podpieraj...!
                                                    Gucio ma za to serce przepelnione Miloscia...!
                                                    (takze dla zwierzat...!).
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Re: Gen. Szacki...! - watek daleha tez opanowany. 22.01.08, 20:31
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > Czekam na dalsze rozkazy...!
                                                    > A...
                                                    ------------------------------
                                                    To zaszczyt dla ciebie ze zrobisz z kazdego tematu smietnik z ktorego nie udalo
                                                    Ci sie wyjsc.Blaznisz sie bo nawet Szacki odpuscil sobie towarzystwo
                                                    idioty...Zerwij z pijacka przeszloscia i zachowuj sie...
                                                  • daleh Re: Gen. Szacki...! - watek daleha tez opanowany. 22.01.08, 20:47
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > daleh napisał:
                                                    > > ...nawet Szacki odpuscil sobie...
                                                    > ____________________________________________.
                                                    > Jak ty pionku wyrazasz sie o Gen. Szackim...?
                                                    > A...
                                                    ----------------------
                                                    On chociaz przyznaje ze wali i dobrze sie z tym czuje.A Ty popaprancu
                                                    myslisz ze stales sie jego idolem...Ty naprawde samodzielnie myslec nie potrafisz...
                                                  • daleh Re: Gen. Szacki...! - watek daleha tez opanowany. 22.01.08, 21:07
                                                    august...
                                                    Jak ty o nim piszesz - pionku...!?
                                                    Mam go zawolac...!? - To zobaczysz...!
                                                    ---------------------------
                                                    Zagalopowales sie teraz to juz z czytaniem i rozumieniem masz trudnosci ,jakbys
                                                    z meliny na rauszu wrocil...Wczuwasz sie do przesady w czasy ,
                                                    z ktorych probujesz powrocic do normalnosci...Proboj naprawde oplaca sie...
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 06:37

                                                    ela_102 napisała:

                                                    > Ariel:
                                                    > Dla nich tutaj jestem. Nie dla Ciebie...
                                                    >
                                                    > a na mojej wizytowce w Naszej Klasie...
                                                    > dla nich jestes?

                                                    No widzisz ... świat jest mały jednak.
                                                    Kto by pomyślał , że mamy wspólnego , znajomego ... ha :-)
                                                    Może nie ja i TY , ale może Jaras i ja .... hmm.
                                                    W końcu do Gdyni mam jedynie 40 km ...
                                                    No ... przecież nie będę udawać , że NIE - skoro TAK ...:-)))
                                                    Swiat jest naprawdę MALUTKI.
                                                    Poza tym ... ja nie mam nic do ukrycia - a Wy chyba też nie , skoro tam jesteście.
                                                    To tyle w temacie - nasza klasa i nasi znajomi.




                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • ela_102 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 12:49
                                                    Chciałam powiedzieć ze znajomi naszych znajomych nie musza być
                                                    naszymi znajomymi...szczególnie jak ma się o nich tak kiepskie
                                                    zdanie.
                                                    Ale teraz rozumiem w koncu czemu dopatrujesz się we mnie tej obłudy
                                                    i fałszu.
                                                    Swiat jest malutki...a wiele kwesti rozwiązuje się samych?
                                                    a może to jakaś siła wyższa?
                                                    hmmmm
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 15:55
                                                    > Swiat jest malutki...a wiele kwesti rozwiązuje się samych?
                                                    > a może to jakaś siła wyższa?

                                                    AMEN.

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 15:57

                                                    ela_102 napisała:

                                                    > Chciałam powiedzieć ze znajomi naszych znajomych nie musza być
                                                    > naszymi znajomymi...szczególnie jak ma się o nich tak kiepskie
                                                    > zdanie.

                                                    Oczywista oczywistość.
                                                    To żadne odkrycie .

                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • ela_102 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 16:08
                                                    Moglo by się tak wydawać...ale w twoim przypadku wcale tak nie jest.
                                                    Ja jakby co Ciebie nie "odwiedziła" w rewanżu...i to jest oczywista
                                                    oczywistość.Nie traktuję Cię jak znajomą... z pwodu powyzszych
                                                    oczywistości...
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 19:53
                                                    ela_102 napisała:

                                                    > Moglo by się tak wydawać...ale w twoim przypadku wcale tak nie jest.

                                                    A ja Ci mówię , że Tobie się również TYLKO wydaje.
                                                    Więc - nie wygłaszaj twierdzenia , skoro nie masz dowodu.
                                                    Jeżeli chodzi o Twoje ,,nieodwiedzenie ,, .... IDĘ SIĘ ZABIĆ
                                                    z tego powodu !!!
                                                    Ela - przecież nie jesteś moją znajomą .
                                                    Więc nie płacz już ... :-)
                                                    A świat jest jednak malutki ... i nic na to nie poradzisz... ja też nie.



                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                                  • ela_102 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 20:39
                                                    Staram Ci się powiedzieć od tygodnia...
                                                    abyś nie mowila ze ktos jest dla ciebie nudny...skora latasz za nim
                                                    gdzie sie tylko da.
                                                    Nie mow...lub nie lataj...bo to nijak ze soba nie gra.
                                                    ja nie idę do kogos kogo nie toleruję...w odwiedziny...po to aby mu
                                                    powiedzieć ze z brodą wyglada gorzej..
                                                    to chore..
                                                    bez odbioru.
                                                  • ariel48 Re: Długo bo na długo. 23.01.08, 21:37

                                                    ela_102 napisała:

                                                    > Staram Ci się powiedzieć od tygodnia...
                                                    > abyś nie mowila ze ktos jest dla ciebie nudny...skora latasz za nim
                                                    > gdzie sie tylko da.

                                                    Elka - po pierwsze - nie jestem latawicą .
                                                    Nie latam - a przypadek sprawił.
                                                    Poza tym - nie jestem tchórzem .
                                                    Hepiczek też trafił do mnie i korona z głowy mi nie spadła.
                                                    Skoro tam sie wpisałam - to jestem . Ty chyba się nie boisz , że Jaras dla mnie
                                                    zgoli brodę ? ... A rzeczywiście bez brody wygląda lepiej . Ty nie lubisz rudych
                                                    i piegowatych. I co z tego ?
                                                    Rudzi i piegowaci nadal się mają świetnie , mimo , że jesteś
                                                    rasistką .
                                                    Jest taka opcja - usuń komentarz. Zrób to i nie rycz.
                                                    Bo naprawdę pomyślę ...ale już nie powiem co .Chyba , że mnie wkurzysz.



                                                    ************************************************

                                                    To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
    • tenjaras Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 20.01.08, 14:18
      moje trzy lata cechowała wiara, że wszystko idzie tak, że lepiej już
      chyba nie może, a wiąż odkrywałem kolejne możliwości, miałem wiarę i
      chęć na lepsze życie

      w czwartym przeżyłem ogromne rozczarowanie i załamie, na fali
      euforii, nie widziałem, że mi się rozpada związek z kobietą i
      zapomniałem, że alkoholizm uśmierca nawet bliskich kogoś, kto już
      sobie z nim poradził, dopadły mnie też kłopoty finansowe

      nie zapiłem, dostałem kolejną i lepszą szansę korzystania z życia,
      żałoba minęła, rozumiem śmierć mamy i "rozliczyłem się" z nią na
      terapii DDA, zbliżyłem się z kobietą, z którą znaliśmy się
      wcześniej, wtedy jeszcze myślałem, że gdzie mi do niej...

      to, że któregoś dnia dojrzałem do wyzwolenia się z kłopotów
      związanych z piciem, kosztowało mnie przyjęcie życia na jego
      warunkach, już nic nie mogę robić czy podporządkowywać pod siebie,
      teraz muszę urabiać siebie, by mieć lżej i prawdziwiej, a to okazało
      się "robotą" na całe życie i przez całe życie
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 00:12
      O Allahu co za obluda

      jak ja bilem piane, ze terapia jest zla bo nie zajmuje sie
      przyczynami picia tylko tym jak nie pic, to jaras i ela gromy
      ciskali smiejac sie z wyzszoscia
      "hehe, powody picia, nie ma powodow tylko preteksty"

      A teraz przekonuja, ze u nich wyleczyl sie alkoholizm jak poznali
      powody picia. To powody czy preteksty?

      A co to za problem poznac preteksty picia? Mozna sie wykuc w 2
      godziny i powtarzac przez nastepne 100 lat.
      A wlasciwie, nic nie trzeba wykuwac, bo pretekstem moze byc
      wszystko, nie?

      • ela_102 Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 07:54
        Adi:-)
        Terapia to wielkie słowo...
        To co ty nazywasz terapią ja nazywam nauka o alkoholizmie...
        terapia to zaczyna sie pózniej jak ktos jej chce no i po tym
        zacżatku nauki nie wraca do picia.
        Nigdy więc nie przekonasz sie co jest dalej...(bo przecież wolisz
        umrzeć niż sie jej poddać)
        więc nie pisz o tym...
        pisz o tym co cie spotyka jak juz..
        głos ludziom kontrolowane picie u alkoholika..
        ja z checią czytam..naprawdę.
        • aaugustw Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 10:25
          ela_102 napisała (do adika):
          > Terapia to wielkie słowo...
          > To co ty nazywasz terapią ja nazywam nauka o alkoholizmie...
          > terapia to zaczyna sie pózniej jak ktos jej chce...
          ____________________________________________________.
          Swiete slowa, Elu na 102...- Moja terapia zaczela sie
          dopiero po terapii...!!
          A...
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: 3 lata - duzo to czy malo ? 21.01.08, 00:20
      he Jaras pracowal kilka lat przepracowywal znaczy sie i to za pomoca
      4 i 5 kroku preteksty picia.
      Zrobilismy gruntowny obrachunek moralny czytaj preteksty?
      Wyznalismy bliznim i sobie i bogu istote bledow, czyli po prostu
      opowiedziales wszystkim, ze piles bo miales preteksty?


      A Ela- coz, dziewczyna z osmej klasy usiadla w lawce klasy szostej
      udajac trzecioklasistke, spryciara!
        • daleh Re: dalech - to bardzo duzo - bo to najtrudniejsz 23.01.08, 18:34
          jerzy30 napisał:

          > okres te trzy lata - teraz bedzie juz z gorki - czasami tylko jjawi
          > sie gorka czy akret na ktorym trza nabrac ostroznosci - ale tak w
          > sumie to jazda do przodu
          ----------------------------------
          Zgorki jak to okresliles,to sadze ze mam od poltora roku.Chodzi mi o to,ze nie
          zdarzylo mi sie od tego czasu,aby poczul chec napicia sie.
          Z tym ze nauczylem sie wczesniej poczuc ze cos sie dzieje,aby nie dopuszczac do
          sytuacji podbramkowych.I tak wiem ze cos sie dzieje,kiedy bez powodu czuje
          znuzenie zyciem,nie chce mi sie isc do pracy itd. ,to wiem ze musze znalezc
          sobie konkretna rozrywke aby nie przedluzac takiego stanu...Zawsze pomaga...
            • daleh Re: dalech - to bardzo duzo - bo to najtrudniejsz 23.01.08, 19:05
              finlandia...
              Połowa sukcesu to jego pragnienia i wiara że ci się uda,albo?:-))
              -----------------------
              Wyznaje zasade ,zepragnienia sie spelniaja,wystarczy tylko dzialac w tym
              kierunku ,aby szybko sie zrealizowaly.Juz sie udalo,a pragnienia ktore udalo mi
              sie zrealizowac i te ktore zamierzam zrealizowac ,
              nie pozostawiaja miejsca na alkohol...
                  • vivaeuro poklepywanki-przepijanki 23.01.08, 22:28
                    jerzy30 :
                    teraz bedzie juz z gorki - czasami tylko jawi sie gorka

                    dalech:
                    Zgorki jak to okresliles,to sadze ze mam od poltora roku.

                    finlandia:
                    Połowa sukcesu to jego pragnienia i wiara że ci się uda,albo?:-))

                    dalech:
                    Wyznaje zasade ,ze pragnienia sie spelniaja,
                    wystarczy tylko dzialac w tym kierunku ,aby szybko sie zrealizowaly.

                    finlandia07
                    I tak trzymaj,brachu!
                    :-))))))))))

                    dalech:
                    Rowniez zycze powodzenia...

                    • vivaeuro Latwe recepty na trzezwosc 23.01.08, 23:02
                      Powyzsze wypowiedzi przecza temu,co wczesniej glosiliscie na temat
                      alkoholizmu,po pierwsze,ze z alkoholizmu to bardzo ciezko wyjsc,a po
                      drugie,ze tylko nielicznym udaje sie utrzymac trzezwosc,bo jest to
                      niezwykle trudna transformacja psychiki i bez terapii oraz stalego
                      kontaktu z AA jest to prawie niemozliwe(czesto generalizowano,ze
                      udaje sie pozostac trzezwym jednemu na dziesieciu,reszta pograza sie
                      dalej w nalogu).

                      Z Waszych wypowiedzi mozna odniesc wrazenie,ze po kilkunastu
                      miesiacach trzezwosci,problem alkoholu przestaje istniec.
                      Ciekawe tylko,dlaczego np.Jerzy,nie pijac 16 lat,nadal czesto
                      uczeszcza na mityngi AA?
                      • ariel48 Re: Latwe recepty na trzezwosc 23.01.08, 23:20
                        Wivek ... rzeczywiście ciężko jest przestać .
                        I rzeczywiście nielicznym się udaje wejść w stałą abstynencję .
                        I nie ma tutaj nic do rzeczy terapia , AA i inne...
                        Do rzeczy ma tutaj człowiek .

                        ************************************************

                        To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                        • vivaeuro Re: Latwe recepty na trzezwosc 23.01.08, 23:50
                          ariel48 napisała:
                          > I nie ma tutaj nic do rzeczy terapia , AA i inne...
                          > Do rzeczy ma tutaj człowiek .

                          -Co masz na mysli?I Ela i Ariel nie pija,choc sa diametralnie
                          rozne.A moze to tylko pozory i koniec z koncem sa ident wobec nalogu?
                          Mozesz wiec konkretniej...bardziej przyziemnie,jak dla
                          przedszkolaka:)
                          • e4ska Re: Latwe recepty na trzezwosc 24.01.08, 00:12
                            Vivo... jeśli przyjmiesz teorię chemiczną - a właściwie fizjologiczną, wszystko
                            staje sie jasne.

                            Jeden głodny, czekając na obiad, będzie klął. Drugi - będzie myślał o jedzeniu,
                            wyobrażał sobie. Trzeci - myśli o czym innym

                            Dla mnie najgorszy wydaje sie wariant drugi. Dlatego Ariel, jak kiedyś pisała,
                            zapijała dotąd, dopóki chodziła na mityngi. Pamiętasz naszą Zahir? Ona też.

                            Mnie suszyło po terapeucie. Grzyb tak potwornie truł o gorzale, ze natychmiast
                            chciałam sie napić. Szczęście w nieszczęściu - zamiast iść i się nachlać,
                            kupiłam eleganckie 0,7 i poszłam na impre do znajomego. Przeszło bez picia.

                            Kiedy mi wraca pamięć o słodkim winie, wtedy odwracam uwagę od chęci... musi
                            przejść.

                            Czy czas ma znaczenie? w przypadku Fina, Daleha, Jerzego - to jest powrót do
                            normalnego życia. Poznawanie... uczenie sie... Dlatego - z górki. A u mnie -
                            nigdy ani z górki, ani pod górke, bo ja żyję tak samo, jak kiedyś.

                            Pozdrawiam cię serdecznie:)
                            • vivaeuro chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 10:17
                              e4ska napisała:
                              > Vivo... jeśli przyjmiesz teorię chemiczną...

                              -Draze temat z powodu dobrego kolegi,ktorego dzisiejszy alkoholizm
                              przybiera coraz to tragiczniejsze oblicza.
                              Uzurpuje sobie pisac o jego alkoholizmie jako "wszystkowiedzacy",
                              poniewaz znam go dosyc dlugo i dobrze(20 pare lat plus duzo
                              wspolnych imprez) i chcialbym mu pomuc.Przed czterema laty
                              znajdowalem sie w podobnej "czarnej dziurze" bo alkohol zaczal brac
                              gore ponad wszystkim innym,stal sie jakoby ucieczka
                              plus "lekarstwem" na wszystko z jednej strony i powolnym
                              samobojstwem,samozaglada z drugiej.Taki wir bez wyjscia,wydawalo by
                              sie...
                              Poczatek alkoholizmu u niego mial miejsce gdzies w czasach
                              licealnych,potem nastapily lata studiow i towarzysko-studenckie
                              picie w akademiku.Ale z uplywem lat,to czeste picie,niby tylko
                              okazyjne,przemienilo sie niepostrzezenie w calodniowe chlanie i to
                              dwa/trzy razy w miesiacu.Mial podobnie jak ja.
                              Chce podkreslic,ze od strony finansowej byl i jest czlowiekiem
                              sukcesu i do dzisiaj jest zabezpieczony finansowo na wszyskie strony
                              i wsze czasy,tak go przynajmniej oceniam.

                              Pije coraz czesciej,podupadl na zdrowiu,latwo zauwazyc,ze jak jest
                              trzezwy,nie potrafi skleic normalnego zdania bez ciaglych powtorzen
                              i przytakniec typu:no no no no no,lub a a a a a...i i i i...z boku
                              wyglada to tak,jakby mozg sie mu zacinal.Zwrocilem mu delikatnie
                              uwage,stwierdzil,ze nie wie od kiedy i dlaczego tak ma.Co ciekawe,po
                              wypiciu malej ilosci alkoholu ta jezykowa "przywara" mu znika i
                              staje sie jakis inny,"spokojniejszy",jakby normalny.Ale wypic tylko
                              jednego piwa nigdy nie umial,musi wypic zaraz -nascie.Na nastepny
                              dzien pije od rana,wiem bo wydzwania i marudzi...

                              Niepijacy alkoholicy wiedza,ze alkoholizmu pieniedzmi nie
                              przekupisz,tu sama forsa jest zbedna,tu potrzeba cos wiecej,duzego
                              samozaparcia i checi delikwenta.Zadnej cudotworczej drogiej
                              tableteczki na alkoholizm nie ma,alkoholik musi w pierwszej
                              kolejnosci samemu chciec odstawic alkohol i powoli zaczac
                              przetransformowywac wlasna psychike.
                              A tego moj kolega nie jest w stanie pojac,dlatego,jak na razie,pije
                              dalej...

                              PS:
                              Proponowalem mu wizyte u AA,terapie,abytynecje...siebie jako
                              przyklad,niestety,nic nie dociera,o jakimkolwiek przestaniu picia
                              nie chce nawet sluchac.
                              "Kiedy w koncu pojdziemy razem na piwo?!"-ciagle pyta :(
                              • ariel48 Re: chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 19:48
                                Viva:
                                > A tego moj kolega nie jest w stanie pojac,dlatego,jak na razie,pije
                                > dalej...

                                Vivek , wielu z nas przechodziło ten etap przecież . Zanim coś
                                ,,zaskoczyło ,, chciałoby się żyć jak się żyło - bo strat widocznych gołym
                                okiem... podobnie , jak u Twojego kumpla ... nie było ,chciałoby się pić jak się
                                piło... i chcialoby się nie mieć trudności ani szkód...
                                A to nie jest mozliwe na dłuższą metę ...
                                Cóż Ci pozostaje , jeżeli chodzi o Twojego kumpla ?
                                Truć mu ... truć... i jeszcze raz truć .... jak ma roralniaka
                                i kaca fizycznego ... wtedy najwięcej dociera do pijaka i najbardziej boli ....
                                Może kiedyś - po takim ,,truciu ,, powie DOŚĆ .
                                Tak , jak powiedziałam ja , TY .... i inni.
                                A jak już powie ,,dość ,, ... to już nigdy nie odzyska
                                komfortu picia , nawet , jak będzie pił. Będzie się z tym żarł
                                i byc może dołączy kiedyś do tych , którym alkohol nie jest już potrzebny do życia.
                                Być może pomożesz mu się zatrzymać , by zobaczył to jest miejsce, w którym się
                                teraz znajduje ...
                                Być może nie spodoba mu się to miejsce na tyle , że uwierzy w to ,
                                że wcale nie musi w nim tkwić do końca swoich dni.


                                ************************************************

                                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                • ela_102 Re: chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 20:19
                                  Fakt faktem...każdemu pomaga co innego..
                                  ja odgradzałam sie bardzo skutecznie od osób które mogłyby mi
                                  zwrócić uwagę ...że piję za dużo...
                                  dziś rozumiem to swoje działanie jako organizowanie sobie komfortu
                                  picia...a jak znalazł się ktoś kto tak powiedział ...przyznałam mu
                                  rację ze skruchą...potem byłam na tę osobę wsciekła...piłam
                                  naigrywaja]ąc się z niej...i już wiecej nie przebywałam z nią.

                                  dziś nawet szłam od weterynarza...poczułam od osby mnie mijajacej
                                  alkohol...i pomyślałam...Boże jak ja musiałam cuchnąć w pracy jak
                                  przychodziłam po trzech godzinach snu...i trzech godzinach nie
                                  łykania...nikt mi NIGDY nie zwrócił uwagi...dlaczego?
                                  Pomyślałam też sobie...ze moze jakby się znalazł ktoś kto by
                                  mi "gadał" szybciej bym się "pozbierała"
                                  To tylko gdybanie oczywiscie...tego nigdy sie nie dowiem...
                                  ale dziś wiekszą wdzieczność mam do tych osob ktore mi zwracały
                                  uwagę na problem (bez wzgledu na to co myślałam o nich po drodze)
                                  niż do tych którzy pobłażali...choć potem też pomogli...gdy juz
                                  zobaczyli mnie na dnie.
                                  mam postawę aby konfronotować pijacą osobą z jej rzeczywistością...
                                  choć to często bardzo trudne...zwłaszcza ze to...nie
                                  zapominajmy..manipulanci 1 klasa.
                                  • daleh Re: chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 20:40
                                    ela...
                                    ale dziś wiekszą wdzieczność mam do tych osob ktore mi zwracały
                                    uwagę na problem (bez wzgledu na to co myślałam o nich po drodze)
                                    niż do tych którzy pobłażali..
                                    -----------------------------
                                    Dlaczego na dzis nie stsujesz tej zasady,czyzbys uwazala,ze wiesz wszystko o
                                    sobie,a glosy tych ktorzy proboja Ci powiedziec ,ze czesto
                                    nie po drodze Ci z zasadami ktore glosisz,uwazasz za swoich wrogow...
                                    • ela_102 Re: chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 20:54
                                      Daleh:-)
                                      mam dziś dzień dobroci...dlatego do Ciebie napiszę..
                                      Wiem o sobie wszystko...
                                      mam też osoby które uwazam za swoje autorytety...
                                      mam bardzo uporządkowane życie przeszlość i wizję przyszłosci..
                                      Twoje latanie za nickami i "mędzenie" traktuję jako objaw kompletego
                                      nieuporzadkowania...nie mam się czego od Ciebie uczyć..ani za co
                                      Ciebie podziwiać...Moja wizja Świata...pomijając już cały ten
                                      alkoholizm jest kompletnie inna...Jeśli zrozumiesz to w końcu tak
                                      jak jest napisane...przestaniesz pisać to co Ci sie wydaje na mój
                                      temat...ale wiem że wcale tak nie musi byc.
                                      Niemniej jednak to jest ostatni post jaki moje palce napisaly do
                                      Ciebie:-)Nie mam do ciebie żadnego żalu ani pretensji...jesteś jaki
                                      jaesteś...ale nam razem nawet na tym Forum zupełnie nie po drodze.
                                      • finlandia07 Re: chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 21:04
                                        ela_102 napisała:

                                        > Daleh:-)
                                        > mam dziś dzień dobroci...dlatego do Ciebie napiszę..
                                        > Wiem o sobie wszystko...
                                        >
                                        > mam bardzo uporządkowane życie przeszlość i wizję przyszłosci..
                                        >
                                        > ..nie mam się czego od Ciebie uczyć..ani za co
                                        > Ciebie podziwiać...
                                        _________________________________________________
                                        Sorry,ale wygłaszasz bardzo odważne tezy wg.których wygląda że jesteś bardziej
                                        niż ideał?
                                        > Moze powinna zapalić się taka maleńka,pomarańczowa lampka ostrzegawcza?:-)
                                      • daleh Re: chemiczna transformacja psychiki 24.01.08, 21:05
                                        ela...
                                        Niemniej jednak to jest ostatni post jaki moje palce napisaly do
                                        Ciebie:-)Nie mam do ciebie żadnego żalu ani pretensji...jesteś jaki
                                        jaesteś...ale nam razem nawet na tym Forum zupełnie nie po drodze.
                                        ---------------------------
                                        Elka a z kim Ci po drodze na tym i innych forach...
                            • aaugustw Niezmienna eska...! 24.01.08, 16:38
                              e4ska napisała:
                              > ... A u mnie - nigdy ani z górki, ani pod górke, bo ja żyję tak
                              samo, jak kiedyś.
                              ______________________________________________.
                              Skoro nic u ciebie sie nie zmienilo, to znaczy,
                              ze dalej jestes taka jaka bylas - nietrzezwa...!?
                              A...
                              ;-)) (szczery usmiech...!) ;-))
                            • finlandia07 Re: Latwe recepty na trzezwosc 25.01.08, 19:57
                              Powrót do normalnego życia?Eska,o czym Ty piszesz?
                              Moje życie było normalne,jedynie ja w nim nie funkcjonowałem jak trzeba.Nie
                              musiałem do niego wracać,ja w nim byłem.Dokonałem jedynie,a
                              właściwie,aż trochę zmian.
                              > żyje tak samo jak kiedyś<
                              Czy Ty znowu popijasz,bo tak to można zrozumieć?
                              Bardzo by mnie to zmartwiło,zreszta,fuj,co za myśli?
                              :-)