tu jest właściwe miejsce na zabawy

16.02.08, 21:40
dajmy spokój.ok?
jest tu mnóstwo tematów, przeważnie tak nudnych i
ogólnikowych ,że mozna w nich sobie robić psikusy
ale tam jest temat konkretny
i tyle

a jak kogoś interesuje moj nastrój przed
terapia?...........coż?
jakbym szedł na wojne 6 tygodniowa......../tu jest miejsce na
uśmiech od ucha do ucha/
hej
    • tenjaras Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 17.02.08, 13:32
      z własnego doświadczenia wiem, że jest to wojna ze samym sobą i
      paradoksalnie, na tej wojnie można jedynie wygrać

      ale można też cofnąć się na stare śmieci ;-)
      a nawet znacznie dalej...
    • arielka49 Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 18.02.08, 22:06
      Wolf :

      > a jak kogoś interesuje moj nastrój przed
      > terapia?...........coż?
      > jakbym szedł na wojne 6 tygodniowa..

      Eeee tam - co to za wojna ...:-)
      Sześć tygodni - to raczej bitwa.
      Z samym sobą .


      ***********************************************
      Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
    • arielka49 Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 18.02.08, 22:07
      Wolfie ... masz ochotę pogadać - możemy tutaj.
      To Twój wątek.
      Chętnie popiszę w wolnym czasie.
      Tak na luzie ...

      ***********************************************
      Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
      • 1962wolf Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 18.02.08, 22:12
        arielka49 napisała:

        > Wolfie ... masz ochotę pogadać - możemy tutaj.
        pogadamy jutro ok?
        dziś mam urodziny syna-
        a pierwszy dzien terapi?...................minął
        jak w armii dzień pierwszy
        wiem gdzie jest kuchnia, toaleta i , że kto nie pali ten
        sprząta

        hej
        • arielka49 Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 18.02.08, 22:34

          Ok.:-)

          ***********************************************
          Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
        • myszabrum Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 09:30
          Naprawdę nie wiem, czego człowiek świadomy siebie może dowiedzieć się na standardowej terapii. Myślę, że to rodzaj magicznego działania.
          Ale Twoja sprawa.

          <:3)~~ brrrum :)
          • myszabrum Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 09:46
            Magia w wyjściu z uzależnień jest chyba najważniejsza. Robienie fetyszu z leczenia i mitingów. Rytuały.

            "Czym msza dla katolika, tym miting dla aowca" czy jakoś tak ;)) Tylko coś zawsze brzęczy fałszywie.

            Ponieważ nie pojmujemy mechanizmu uzależnienia rozumem, więc magią i rytuałem w niego :)

            Cóż - szerokiej drogi :P
            • tenjaras Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 10:53
              nie wiem co dokładnie masz na myśli, ale najtęższe głowy nie
              potrafią nic wymyśleć na alkoholizm i działa jedynie tzw.
              przebudzenie duchowe, jak nazwał to Jung "jakieś głębokie przeżycie
              religijne" i odesłał jednego ze swoich pacjentów, alkoholika, do
              diabłów, jeśli choć trochę w tym temacie zatroszczyłaś się o siebie
              i przyglądasz się innym alkoholikom, to widzisz jak sie mają ci,
              którzy zgłębiają "o co w tym wszystkim, kuurywa, chodzi", a jak się
              mają ci, którzy odetchnęli z ulgą, bo nie piją i robią wszystko by
              ich, sam tylko problem alkoholizmu, nie dotyczył
            • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 13:52
              myszabrum napisała:
              > Magia w wyjściu z uzależnień jest chyba najważniejsza. Robienie
              fetyszu z leczenia i mitingów.
              - - - - - - - - - - - - - - - -
              Dalej nie daje tobie ta jego terapia spokoju...!?
              Ps. Mityngi, piszemy przez "y"...!
              _________________________________.
              myszabrum napisała dalej:
              > Ponieważ nie pojmujemy mechanizmu uzależnienia rozumem, więc magią
              i rytuałem w niego :)
              - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Nie uwazasz, ze lepsze to od chodzenia cale zycie pijanym i
              kombinowaniu przy kielichu o tym, jakby tu ten alkoholizm
              zwalczyc...!?
              A... ;-))

              Ps. > Cóż - szerokiej drogi :P
              - - - - - - - - - - - -
              Nie rob tak duzego "szpagatu" ;-))
            • 1962wolf Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 17:12
              Ela napisałą :
              "czym msza dla katolika-tym mityng dla alkkholika"
              z pierwszym się zgadzam
              z drugim nie
              poprawna forma brzmi:
              tym mityng dla aaowca, lub kogoś o skłonnościach do armii
              zbawenia

              dzis było fajnie
              a nawet zabawnie
              zwłaszcva gdy jedna kobitka mi powiedziała z wielkim p
              [rzekonaniem ,że to siła wyższa a nie ja sam-
              spowodowałme ,że trafiłęm na terapie
              więc aaugust myli się zarówno co do mojej zony jak i
              sponsoringu eski
              z eską prawdopodobnie mógłbym pojechac na wycieczkę rowerową
              sladami księdza Kitowicza-wtedy jej sponsoring byłby na miejscu
              a żona?................no cóż?
              dla żon robi się czasami bardzo wiele,nawet gdy o to nie
              poproszą.................


              • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 18:32
                1962wolf napisał:
                > dzis było fajnie a nawet zabawnie zwłaszcva gdy jedna kobitka mi
                powiedziała z wielkim przekonaniem ,że to siła wyższa a nie ja sam-
                > spowodowałme ,że trafiłęm na terapie więc aaugust myli się zarówno
                co do mojej zony jak i sponsoringu eski
                > z eską prawdopodobnie mógłbym pojechac na wycieczkę rowerową
                > sladami księdza Kitowicza-wtedy jej sponsoring byłby na miejscu
                > a żona?................no cóż?
                > dla żon robi się czasami bardzo wiele,nawet gdy o to nie
                > poproszą.................
                _________________________________________________________.
                Ty mi tu Kitowiczem kitu nie wciskaj... - Przede mna, (ani
                przed eska) prawdy ty nam tu nie ukryjesz...!
                Odnosnie tej kobitki, ktora tak ladnie ci powiedziala, sprobuj
                tylko zrozumiec to, co ona chciala tobie przekazac... - Na
                psychiatryku w koncu nie jestes...!
                A to, ze ty twierdzisz, ze (cyt.): "dla żon robi się czasami bardzo
                wiele,nawet gdy o to nie poproszą.................", to w tym tez
                musi byc jakas Sila Wyzsza...! ;-)) (chyba, ze masz ich wiecej...!?)
                A...
          • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 13:46
            myszabrum napisała:
            > Naprawdę nie wiem, czego człowiek świadomy siebie może dowiedzieć
            się na standardowej terapii. Myślę, że to rodzaj magicznego
            działania. Ale Twoja sprawa.
            _____________________________________________________.
            Alez ty jestes ciekawska... - Po co ci to wiedziec...!?
            Chyba, (co bardziej prawdopodobne), ze chcesz mu tylko
            zwyczajnie z zawisci dokuczyc...!
            Ot, znalazl sie tam, bo moze mu zona kazala...(!?),
            albo zrobil sobie (na koszt eski) cos a´la sanatorium
            wypoczynkowo-odchamiajace...(!?) - co tobie do tego, skoro
            odpowiedzialni za ten stan rzeczy mu przyzwolili...!
            A...
          • arielka49 Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 13:56
            myszabrum napisała:

            > Naprawdę nie wiem, czego człowiek świadomy siebie może dowiedzieć się na standa
            > rdowej terapii. Myślę, że to rodzaj magicznego działania.


            Są osoby,które nie zawsze potrafią sobie poradzić z napięciem , jakie towarzyszy
            codziennemu życiu . To napięcie rozładowuje w pewnym stopniu alkohol. Pewnie- że
            jedynie do czasu.Wszyscy o tym wiemy.
            Ulga - jaką powodował alkohol jest chwilowa.
            Potem jest tylko ból i cierpienie. Mimo to - wielu pije nadal.
            Warto więc zacząć ufać sobie, warto uwierzyć w siebie.
            Warto wzmocnić motywację do życia na innym poziomie,aniżeli
            życie w tle z alkoholem.
            Swiadomość świadomością , ale niektórzy w pewnym momencie mają potrzebę
            wyciszenia się , skupienia .... i pofragmentowania swojego życia na
            kawałeczki.Być może między innymi w tym pomaga terapia. Bo często jest tak ,
            że niby wszystko jest okey z naszym życiem , a nie potrafimy wyczuć swojego
            zmęczenia , lub dezorganizacji , którą sami wprowadzamy w życie codzienne.
            Ja już się nie szarpię . Nie trzymam stu srok na raz za ogon.
            Jedna rzecz - a porządnie. Ale do tego dojrzewa się stopniowo .
            Im dłuższa abstynencja - tym większy spokój,dystans i wyciszenie się.




            ***********************************************
            Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
          • 1962wolf Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 17:04
            myszabrum 19.02.08,
            "Naprawdę nie wiem, czego człowiek świadomy siebie może dowiedzieć
            się na standardowej terapii. Myślę, że to rodzaj magicznego
            działania.
            Ale Twoja sprawa."

            cześc Mysza
            ja prawdę powiedziawszy też nie wiem czego się dowiem, ale
            może się czegoś dowiem.skoro piłem przez wiele lat mając
            świadomośc swego nałogu, nic sobie z tego nie robiłem poza
            lepszą organizacją,by mieć wygodniejsze warunki do picia,
            potem blisko 2 i pół roku chlałem w poczuciu winy, sporo
            zmieniłem w swoim zyciu ,ale nadal piję-i mnie to
            wkur....coraz bardziej -to ci mi terapia zaszkodzi?
            jesli nawet nie pomoże.to nic się nie stanie-w końcu to
            tylko ja decyduję ,czy mam siłę i ochotę niepić czy nie.
            w cuda nie wierzę
            na cudowne zadziałanie cudu w moim konkretnym przypadku nie
            licze
            w dodatku zadałem sobie sporo trudu by znaleźc własnie tą
            grupę ,prowadzoną przez tych własnie ludzi-według nich
            biochemia mózgu w połączeniu z alkoholem pitym latami działa
            własnie tak , jak wiara w przemianę wody w wino.
            hej
            • aaugustw Eska, no powiedz... - no...! 19.02.08, 18:22
              1962wolf napisał:

              > myszabrum 19.02.08,
              > "Naprawdę nie wiem, czego człowiek świadomy siebie może dowiedzieć
              > się na standardowej terapii...
              - - - - - - -
              > cześc Mysza
              > ja prawdę powiedziawszy też nie wiem czego się dowiem, ale
              > może się czegoś dowiem...
              > ...to ci mi terapia zaszkodzi? jesli nawet nie pomoże.to nic się
              nie stanie-w końcu to tylko ja decyduję ,czy mam siłę i ochotę
              niepić czy nie...
              _______________________________________________________.
              Zobacz eska, on jednak poszedl tam aby sie wybyczyc za
              twoje rodzone (czyt. spoleczne) pieniadze...!
              Inaczej nie gadal by tu takich rzeczy...
              Bo nie powiesz mi eska, ze jemu jeszcze gorzala z glowy
              nie wyparowala, i dlatego mowi nam tu takie farmazony i
              glodne kawalki o tym, ze (cyt.):
              "...tylko ja decyduję , czy mam siłę i ochotę niepić czy nie..."
              Po co by lazl taki na terapie i skomlal o pomoc...!? -
              No powiedz eska sama - no...?
              Tacy tylko ruinuja ciebie i to biedne, rozwijajace sie panstwo!:-((
              A... ;-))
              • 1962wolf Re: Eska, no powiedz... - no...! 19.02.08, 19:06
                aaugust raczył spłodzić kolejne urojenie:"
                " Zobacz eska, on jednak poszedl tam aby sie wybyczyc za
                > twoje rodzone (czyt. spoleczne) pieniadze...!
                > Inaczej nie gadal by tu takich rzeczy...
                > Bo nie powiesz mi eska, ze jemu jeszcze gorzala z glowy
                > nie wyparowala, i dlatego mowi nam tu takie farmazony i
                > glodne kawalki o tym, ze (cyt.):
                > "...tylko ja decyduję , czy mam siłę i ochotę niepić czy nie..."
                > Po co by lazl taki na terapie i skomlal o pomoc...!? -
                > No powiedz eska sama - no...?
                > Tacy tylko ruinuja ciebie i to biedne, rozwijajace sie panstwo!:-((
                > A... ;-))"
                .................
                a kto Ci gdziekolwiek mówił frajerze ,że jestem
                na "ubezpieczalnianej " terapii"
                czy Twoja Siła Wyższa nie wie co to projekcja i iluzja?
                wislij ją w takim razie do mnie na terapię- jej też walnę
                w łeb wiadrem po zimnej wodzie- i będzie git
                a w dzienniczku uczuc Twoja SW-sobie wpisze:
                bliski kontakt z Wilkiem- uczucie silniejsze niż orgazm
                • aaugustw Re: Eska, no powiedz... - no...! 19.02.08, 19:45
                  1962wolf napisał (do A...):
                  > a kto Ci gdziekolwiek mówił frajerze ,że jestem
                  > na "ubezpieczalnianej " terapii"
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Tego nie wiedzialem.. - Zwracam honor...!
                  Ja sadzilem po sobie, bo bylem na dwoch takich...!
                  Dostawalem wtedy pelne wynagrodzenie takie, jakie zarabialem
                  w zakladzie pracy...! - To bolalo mocno eske...!
                  A... ;-))
                  Ps. Czemu ty ciagle demonstrujesz te swoja "sile"...?
                  Kogo ty sie tak boisz...!? - Komu i co chcesz udowodnic...!?
                  Masz kompleksy z dziecinstwa... - z osiedla...?
            • vitaaga Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 18:36
              1962wolf napisał:

              sporo zmieniłem w swoim zyciu ,ale nadal piję-i mnie to
              > wkur....coraz bardziej -to ci mi terapia zaszkodzi?
              > jesli nawet nie pomoże.to nic się nie stanie-w końcu to
              > tylko ja decyduję ,czy mam siłę i ochotę niepić czy nie.
              > w cuda nie wierzę
              > na cudowne zadziałanie cudu w moim konkretnym przypadku
              nie licze

              Wolf, całkiem rozsądnie napisałeś.
              Raczej nie grozi ci popadnięcie w poodwykowy stan wzmożonej
              szczęśliwości.
              Podobno warto od czasu do czasu czuć się nieszczęśliwym.
              "Stan absolutnego zadowolenia nie jest korzystny dla człowieka".
              "Badanie 120 tys. osób wykazało, że ludzie, którzy nie są w pełni
              szczęśliwi, odnoszą większe sukcesy". Cytaty z wczorajszego
              Newsweeka.

              No to po co zapodawać sobie te różne środki na uszczęśliwienie?

              Pozdrawiam, niepaląca i niepijąca vitaaga:))



              • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 18:49
                1962wolf napisał:
                > sporo zmieniłem w swoim zyciu ,ale nadal piję-i mnie to
                > > wkur....coraz bardziej...
                ________________________________________.
                Moze ty zmieniasz te koszule na opak...!? :-((
                A.. ;-))
              • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 19:01
                vitaaga napisała:
                > "Badanie 120 tys. osób wykazało, że ludzie, którzy nie są w pełni
                > szczęśliwi, odnoszą większe sukcesy". Cytaty z wczorajszego
                > Newsweeka.
                __________________________________________________________.
                Ciekawe co ci hamerykanie rozumieja pod pojeciem; "sukces".
                Dla mnie (alkoholika) sukcesem jest otrzymany dar trzezwosci.
                A...
                Ps. 1.- "Sukces nie jest zadnym kryterium" - Wl. Bartoszewski
                Ps. 2.- "Sukces nigdy nie moze byc miara dla dobrych czynow" -
                (Szekspir)
                Ps. 3. - "Sukces jest nauczycielem glupcow" - (Tytus Livius)
                • vitaaga Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 19:34
                  aaugustw napisał:

                  > Ciekawe co ci hamerykanie rozumieja pod pojeciem; "sukces".
                  > Dla mnie (alkoholika) sukcesem jest otrzymany dar trzezwosci.
                  > A..

                  Jak widzisz każdy ma sukces na swoją miarę.
                  Nie mam zamiaru dyskredytować twojego "daru trzeźwości", chociaż
                  jest dość dęty.
                  Tylko nie mów, że już w pieluchach byłeś alkoholikiem i że nie ma
                  żadnej Twojej zasługi w doprowadzeniu się do tego stanu.
                  • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 19:40
                    vitaaga napisała (do A...):
                    > Nie mam zamiaru dyskredytować twojego "daru trzeźwości", chociaż
                    > jest dość dęty.
                    - - - - - - - - - - - - - -
                    Jak zwal, tak zwal, ale jest...!
                    ___________________________________________.
                    vitaaga napisała (do A...) dalej:
                    > Tylko nie mów, że już w pieluchach byłeś alkoholikiem i że nie ma
                    > żadnej Twojej zasługi w doprowadzeniu się do tego stanu.
                    - - - - - - - - - - - - - -
                    Mowisz, zebym nie mówil, to i nie powiem...! :-\
                    A... ;-))
                    • vitaaga Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 20:04
                      August, życzę ci wszystkiego najlepszego.

                      A moja recepta na abstynencję jest taka: polubić chwilowy dyskomfort
                      i nie ulegać głupim pokusom.
                      Może zdrowsza od tego nie będę, ale przynajmiej uniknę obrzydzenia
                      do siebie:-/

                      • aaugustw Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 20:13
                        vitaaga napisała:
                        > August, życzę ci wszystkiego najlepszego.
                        - - - - - - - - - - - -
                        Tobie tez moja droga niewiadoma...! ;-))
                        __________________________________.
                        vitaaga napisała dalej:
                        > A moja recepta na abstynencję jest taka: polubić chwilowy
                        dyskomfort i nie ulegać głupim pokusom.
                        > Może zdrowsza od tego nie będę, ale przynajmiej uniknę obrzydzenia
                        > do siebie:-/
                        - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Wybaczam ci, bo ty nie wiesz sama co mowisz.
                        (w tym miejscu juz wiadoma...!) ;-))
                        To nie sa zlosliwe slowa, Vitaaga...!
                        A...
            • arielka49 Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 19:33
              WILK – trzeźwość oznacza dla Ciebie przejęcie odpowiedzialności za własne
              życie. Niby tak jest i Ty to wiesz - a jednak pijesz. Wiesz , że istnieje głód
              alkoholowy. Wiesz , że jedynym wyjściem na głody jest NIE PIĆ.
              Zrobic wszystko - by nie napić się.
              Wolf . Ty o tym wszystkim wiesz , k...a m...ć. Czasami człowiek ma po prostu
              zły dzień i złe samopoczucie... to niczyja wina. A może co ważniejsze, czasami
              sami jesteśmy przyczyną swego złego samopoczucia. Każdemu zdarza się popełniać
              błędy i trzeba tylko umieć ponosić ich konsekwencje. Ważne, abyś umiał przyznać
              się do błędu .Jeżeli to zrozumiesz, zauważysz, że twoje dobre samopoczucie
              zależy od ciebie.
              Wolfie - Ty wiesz również , że by życie bez alkoholu mogło stać się atrakcyjne,
              musisz znaleźć w nim coś, co pozwoli ci odczuwać satysfakcję, dumę i radość. Z
              tego , co wiem o Tobie - Ty masz ku temu powody. Jak nie Ty - to kurna, KTO ?
              Przypomnij sobie - w jakiej sytuacji ja byłam dwa lata temu. Nie napiłam się .I
              ani mi to w głowie było.
              Ja mam takie przeczucie , że Ty gromadzisz w sobie przykre uczucia w tematyce
              trzeżwienia. Fakt - picie sprawia Ci ból , jednak nadal chyba tęsknisz za stanem
              PO ... Ja nie mam innego wytłumaczenia.
              Jesteś bardzo inteligentną osobą , więc jedynie tęsknota za szmerem
              wchodzi w grę. Wolfie ... masz praktycznie wszystko . Super żonę , super dzieci
              ... wykaraskałes się z innych problemów.
              Kochasz rodzinę , a rodzina Ciebie. Więc co jest grane ? Jakiej motywacji
              jeszcze Ci brak ? Głody mijają , albo nie ma ich wcale.
              Więc w czym problem , cholera ?
              Ja widzę Ciebie po dwóch latach obserwacji - jako osobę o wysokim poziomie
              napięcia wewnętrznego, wrażliwą, spontaniczną, nie docenianą przez otoczenie...
              i depresyjną mimo wszystko . Spuść powietrze. Otwórz się. Komukolwiek - ale
              otwórz się i rozmawiaj.


              ***********************************************
              Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
              • tenjaras Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 20:15
                arielka, przecież to drugi dzień terapii, jeszcze się nie dopchał w
                kolejce do konkretnej rozmowy na temat swojego alkoholizmu...

                mówią - daj czas czasowi
              • ela_102 Re: tu jest właściwe miejsce na zabawy 19.02.08, 20:16
                Zrobic wszystko - by nie napić się.

                To brzmi bardzo niebezpiecznie...
                nie rób wszystkiego...
                zrób jedno...ogłoś swoja bezsilność wobec wódy...wszem i wobec.
                reszta pójdzie sama...
                • 1962wolf Re: do Ariel 20.02.08, 16:45
                  jestem perfekcjonistą-/oczywiście nie jakims tam nadającym się
                  do kolejnej terapii dla perfekcjonistyków/
                  dlatego nie potrafie wielu rzeczy odpuścić, drażni mnie
                  moja własna słabość, nieporadność, niemoc---nie spóxniam sie
                  nigdzie-i nie toleruję tego zupełnie u innych/to taki
                  przykład tylko/
                  jesli coś mi nie wychodzi tak jak sobie zaplanowałem, trace
                  dla tej reczy zainteresowanie i obarczam sam siebie winą za
                  niemotnośc, głupote m a niekiedy nawet wkurzam się na
                  sibie, że w ogóle mi taki pomysł wpadł do głowy.
                  wiesz Ariel............bardzo duzo wymagam wbrew pozorom od
                  siebie i nie mam żadnej litości ani zrozumienia dla osób
                  które tak nie mają jak ja.
                  jedynie dzieciom nigdy niczego nie narzucałem i nie narzucam
                  z żoną już tak różowo nie było, ale Ona jest bytra i ma
                  sporo takiej jakiejś siły w sobie.a może to poprostu
                  uczucie jej popowiada jak tresowac wilka na smyczy.

                  ps-
                  dla osobistej informacji psychologa aaugusta-nie istnieją
                  osoby bez kompleksów-zatem "ergo": mam ich całkiem sporo:
                  ale nie tam gdzie Tobie się wydaje, mam do Ciebie prośbe
                  aaugust:chcesz sobie pisac domysły na mój temat-ok.mnie to
                  nie przeszkadza,ale przestan choc sam wierzyć w to co
                  piszesz................bo mnie to już naprawde zaczyna nudzić.
                  mam wyrozumiałośc nawet dla akwizytorów-ale gdy po raz
                  trzeci mówię im "nie dziękuję" ,a któryś z nich mimo
                  wszystko nadal mi marudzi i narzuca się.to jest 120%
                  pewności ,że "sam" będzie odpowiedzialny za swoje kalectwo,
                  a nie ja.
                  • magtomal Re: do Ariel 20.02.08, 17:32
                    1962wolf napisał:

                    > jestem perfekcjonistą> ....


                    O rany! IDENTYCZNY tekst mógłby napisać mój Mąż!!!
                    • tenjaras Re: do Ariel 20.02.08, 18:00
                      kto zna alkoholika, który nie popadł również w szpony
                      perfekcjonizmu, niech tu o tym napisze ;-)

                      oczywistym jest, że żeby wyzdrowieć z alkoholizmu trzeba leczyć
                      swoje chore podejście do życia, między innymi, perfekcjonizm

                      ale to nie znaczy, że mamy się teraz zacząć spóźniać, bo to by było
                      równoznaczne z tym, że alkoholik, skoro wyzdrowiał, to może sobie
                      wrócić do alkoholu...
                    • aaugustw Perfekcjonizm... 20.02.08, 18:43
                      magtomal napisała:

                      > 1962wolf napisał:
                      > > jestem perfekcjonistą> ....
                      - - - - - - - - - - - - - -
                      > O rany! IDENTYCZNY tekst mógłby napisać mój Mąż!!!
                      ___________________________________________________.
                      Co ty opowiadasz magtomal...!? - Twoj maz takze jeszcze
                      na poziomie wilczka...!? - (chcialem napisac; "takze
                      jeszcze na poziomie rozwoju duchowego wilczka...", ale
                      wykreslilem to, przeciez tu nie ma zadnego rozwoju...!).
                      Kiedy twoj maz zacznie trzezwiec magtomal...!?
                      (lub kiedy wybiera sie on na terapie...!?).
                      A...
                      Ps. ze mnie gapa - magtomal, moglem sie tego domyslic
                      na podstawie twojego tutaj pisania...!
                  • aaugustw do terapeutczyka-maratonczyka...!l 20.02.08, 18:31
                    1962wolf napisał:
                    > dla osobistej informacji psychologa aaugusta-nie istnieją
                    > osoby bez kompleksów-zatem "ergo": mam ich calkiem sporo...
                    > ...mam do Ciebie prośbe aaugust:chcesz sobie pisac domysły na mój
                    temat-ok.mnie to nie przeszkadza,ale przestan choc sam wierzyć w to
                    co piszesz.............
                    - - - - - - - - - - - - - -
                    To sa efekty "dobrej terapii": Dwa dni na terapii i juz poucza pijok,
                    jak ma postepowac trzezwy alko...! Ha, ha, ha... ;-)))
                    Radze ci koncentrowac sie na sobie i swojej terapii - wilczku,
                    bo inaczej bede musial osobiscie cie przeterapeutyzowac...!
                    I ja takze mam prosbe do ciebie: Odwal ty sie wreszcie ode mnie...!?
                    A...
                    Ps. Jezeli tytulujesz posta: "do Ariel" - to pisz do Ariel,
                    a nie do aaugusta, a najlepiej pisz do niej na priva, bo tu
                    zasmiecasz tylko to Forum swoim pijanym bełkotem...!.
                    • 1962wolf Re: do terapeutczyka-maratonczyka...!l 20.02.08, 19:12
                      mój drogi aauguscie- masz kłopot z odróznianiem prosby od
                      pouczenia?
                      własnie jestem skoncentrowany na sobie i smieszą mnie Twoje
                      diagnozy virtualis
                      a co do odwalania się :kto od kogo ?
                      poza tym zadałeś mi pytanie dotyczące komplesów i
                      kogo ,lub czego się boję.
                      więc Ci odpowiedziałem-w takiej własnie kolejności : ja Tobie
                      a nie Ty mnie
                      rozumiesz ?..czy jak zwykle udajesz flimka?
                      jesteś własnie jak taki akwizytor ,którego kiedyś musiałem
                      wywlec z domu, bo kompletnie nie kumał co znaczy słowo"nie".
                      gdy pisze "do ariel" to pisze do ariel-to dośc jasne
                      wiele razy wtrącałeś się w moje pisanie "do Ariel"-choć
                      Cię o to nie prosiłem,dlatego użyłem formy <post scriptum>-
                      jako dopisku specjalnie dla Ciebie-to dość powszechna forma
                      komunikacji wśród cywylizowanych ludzi.

                      i powiem Ci tak w zaufaniu-jesli ktoś tu kogoś poucza, to
                      raczej Ty mnie w swoim postcriptum,ja Ciebie tylko prosiłem.
                      zresztą bez jakiejkolwiek nadziei ,że spełnisz tą prośbę,
                      jesteś przewidywalny o wiele bardziej niż moje koty.

                      jesteś głuptas-jesli sądzisz ,że ktokolwiek Ci uwierzy ,że
                      Twoje zachowanie wirtualne to zachowanie "trzeźwe"

                      w dodatku głuptas dziecinny
                      hej

                      • 1962wolf Re: do Jarasa 20.02.08, 19:22
                        perfekcjonizm w żadnym przypadku nie jest tożsamy z
                        alkoholowym uzaleznieniem
                        perfekcjoinizm nie jest żadnym objawem chorego zycia
                        ale może nim być
                        tak samo jak dewotyzm,choc to pewna forma religijności
                        jak profesjonalizm. któy łatwo może się przeistoczuyć w
                        pracocholiczne dziwactwo.
                        nie dorabiaj Jaras idelogoii tam gdzie jej nie ma
                        mój perfekcjonizm --ujawnił się już w dzieciństwie-i nie
                        był niczym złym, nawet dostawałem za to świadectwa z
                        czerwonym psakiem, lub jakieś inne "pseudonagrody". które
                        mnie zreszta kompletnie nie interesowały.
                        ja jestem perfekcjonista sam dla siebie-nie interesuje mnie
                        jak wypadam na tle innych. ja się nie ścigam
                        nigdy i z nikim
                        jeśli chcę coś zrobić perfekcyjnie-to tylko ja sam to
                        potrafie okreslić czy jest m czy nie jest według mnie
                        perfect.
                        i nie ma to u mnie żadnego związku z nałogiem
                        alkoholowym.choć lubiłem gdy szklanki z wódką stały w
                        idealnie równym szeregu, i jak kogoś lałem po pysku-to
                        robiłem to metodycznie i perfekcyjnie-obojętne czy byłem
                        trzeźwy , czy pijany
                        no.........chyba ,że ktoś był "bardziej" perfekcyjny ode
                        mnie i ja miałem pysk obity, ale to mnie szczególnie nie
                        martwiło.
                        • 1962wolf Re: do Jarasa 20.02.08, 19:31
                          zapomniałem napisac najwazniejszego-Jaras-własnie perfekcjonizm -
                          zaprowadził mnie na obecną terapię-zrobię ją całą, krok po
                          kroku, bez żadnego kewstionowania tego czego mnie nauczą. to
                          tak jak nauka rzemiosła-----egzamin czeladniczy i mistrzowski
                          zdac będę musiał i tak przed swoimi bliskimi i zyciem.
                          przed nikim innym
                          zresztą, opinia kogokolwiek spoza grona najbliższych----------
                          nie jest dla mnie zbyt ważna. cenię sobie zdanie
                          osób ,które lubię,szanuję, w jakiś sposób są dla mnie
                          wiarygodne, itd itd--ale zawsze najbardziej liczy się opinia
                          moich NAJBLIŻSZYCH------
                          rozumiesz Jaras?.jesli dzieci mi powiedzą :zastrzel tato tego
                          psa.to zastrzelę bez mrugnięcia okiem. chocby to był mój
                          ulubiony pies.
                          poprostu doszedłem do takiego etapu w swoim .zyciu,że albo
                          wóz,albo przewóz-innej opcji już nie ma.
                          • 1962wolf Re: do Ariel 20.02.08, 19:40
                            jesli moje dzieci czegoś nie potrafiły pojąć-to szukałem
                            błędu w moim sposobie tłumaczenia-----i dość wczesnie
                            doszedłem do wniosku, że rodzic to najgorszy nauczyciel.
                            dlatego nie "uczyłem" nigdy moich dzieci-niczego
                            jesli słuchałem Mozarta-to słuchałem i już , jesli one
                            chciały słuchac ze mną, to git-----jesli pytały kto to ten
                            mozart to im mówiłem-nie nauczałem o nim.
                            gdy chodziłem w góry, zorientowałem się ,że tylko córka to
                            lubi tak jak ja, syn i zona chodzili wbrew sobie, ale robili
                            to ,żeby byc razem ze mną na przykład i potem się
                            utarło, że syn i zona chodzą sobie po dolinie kościeliskiej
                            a ja z córką po orlej perci-ale ona sama tego chciała-
                            przekazałem i pokazałem jej wszystko co sam umiałem w tej
                            dziedzinie-ale tak zwanej wspinaczki skłakowej-nigdy jej nie
                            uczyłem sam. mem pewnie jakieś skrzywienie z dzieciństwa-mnie
                            ojciec tresował i w pewnym sensie wytresował na maszyne w
                            pewnych dziedzinach-byłem najlepszy-ale soich dzieci nigdy do
                            niczego nie zmuszałem, nie "uczyłem" jesli to tylko
                            pokazywałem im--------i najwspanialej było wtedym gdy One
                            przejmowały moje zainteresowania,a jak sama wiesz.przejęły
                            niektóre z nich-i jestem z tego powodu szczęśliwy-,że jako
                            ojciec-nie jestem tylko najgorszym ich wspomnieniem w zyciu.
                            • arielka49 Do Wolfa ... 20.02.08, 20:03
                              Wolf;
                              > gdy chodziłem w góry, zorientowałem się ,że tylko córka to
                              > lubi tak jak ja, syn i zona chodzili wbrew sobie, ale robili
                              > to ,żeby byc razem ze mną na przykład

                              Jakoś tak własnie jest , że dzieci mają silniejsze geny
                              po ojcu , albo po matce. Niby jesteśmy inni od naszych dzieci ,
                              a one od nas - a jednak podobni.
                              Moja synowa już dawno zauważyła , że jej mąż - to nieodrodny syn mamusi.
                              :-)Posiada wiele moich cech charakteru.
                              Tych dobrych również .:-)
                              Kochamy się z synem bardzo ..bardzo ... ale ja - z moim charakterem ,
                              nie wybrałabym go za partnera dla siebie. Ona z kolei świata poza nim nie widzi.
                              Tak to jest na tym świecie , że z kimś się dogadujesz , a z innym nie.
                              Orla Perć - też chyba wiele mówi o Tobie . :-)


                              ***********************************************
                              Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                          • tenjaras Re: do Jarasa 20.02.08, 19:47
                            ani mi przez myśl nie przeszło szkalować Twojego perfekcjonizmu, ani
                            namawiać byś go niszczył w sobie - co musiałbym zacząć myśleć o
                            sobie? ;-)

                            może ten przykład z psem jest przesadzony, ale to dobra postawa -
                            albo, albo - prowadzi do trzeźwości, a dla alkoholików to dobra
                            droga i właściwe podejście

                            chodzi o to, żeby ten perfekcjonizm nie stał się ponad wszystko, bo
                            kaleczy nasze dobre cechy i umiejętności, zarzuca się wtedy plany,
                            bo coś idzie nie tak, a przecież chodzi o siąganie celów, a nie
                            schlebianie własnym fanaberiom i fobiom życiowym

                            po prostu rób tą terapię i zrób ją całą, a wtedy zdecyduj czy było
                            warto, a nie w chwilach pierwszego zwątpienia...
                            • 1962wolf Re: do Jarasa...re 20.02.08, 20:10
                              nie wiem czy przykład z psem jest przesadzony-to problem
                              psa -nie mój.
                              nie sądze by mój perfekcjonizm był ponad wszystko-on się
                              objawia tylko tam gdzie mi na czyms zależy. do tej pory
                              zależało mi , by odzyskac rodzinę i chlać gdzieś
                              pokątnie ,tak by ich nie kaleczyć, ale okazało się to
                              niemozliwe,więc rezygnuję z chlania, bo tylko w taki sposób
                              mojej perfekcyjne pocejście do tematu -rodzina-może się
                              zrealizowac.ja już kiedyś pisałem , co prawda gdzie indziej,
                              wiele lat rodzina była równorzędna z moim "drugim" zyciem-
                              potem wódka do reszty odebrała mi rozum i rozeznanie na
                              czym mi zalezy. przez długi czas to jednak trwało-nie
                              odebrałą mi rozumu z dnia na dzień-i najgorsze jest to ,że
                              dość długo udawało mi się godzić zycie rodzinne z pijaństwem.
                              nie degradowałem się zawodowo, rodzinę trzymałem z dala od
                              pewnych moich excesów..oczywiście do czasu
                              innego wyjścia nie ma niestety jak się jest nałogowcem
                              a świadomośc bycia alkoholikiem mam od bardzo dawna
                              i co może wydawac się dziwne i nieprawdopdobne------zupełnie
                              nie zrobiło to na mnie wrażenia ,ze nim jestem.
                              nie miałem nigdy żadnych problemów z zaakcpetowaniem tego
                              faktu-poprostu nie wydawało mi sie to niczym , co by mi
                              się nie podobało ,lub mi przeszkadzało w czymkolwiek.
                              nie umiem tego wyjasniń klarownie-ale wyobrażam sobie,że
                              jesli ktoś tego nie czuł tak jak ja,to pewnie nie będzie
                              umiał zrozumieć mojego podejścia do tego . jest zresztą
                              bardzo wiele rzeczy, które w żaden sposób nie wzbudzają
                              moich emocji , nie twierdze ,że to jest zupełnie normalne-
                              tak samo jak nie twierdzę ,że daltonizm to normalna
                              funkcja oka i mózgu.........ale powiem Ci ,że nigdy nie
                              płakałem w systuacjach gdy inni płaczą i nie jest to jakas
                              manifestacja nadzwyczajnej mojej "twardości" -poprostu taki
                              jestem-------emocje i uczucia wobec reszty świata-prawie u
                              mnie nie funkcjonują, jedyne uczucia jakie mam to, do
                              bliskich i bardzo wąskiego kręgu osób/chocby z tego , czy
                              innego forum/, które lubię-reszta jest mi obojętna-co nie
                              znaczy ,ze nie zachowuję się przywoicie wobec obcych mi
                              ludzi.nie toleruję jednak zadnego przekraczania moich
                              własnych granic-okreslam je jasno i mówię o tym wprost-gdy
                              ktoś tego nie chce uszanować, może się spotkac z mojej
                              strony z agresją w każdej formie-półśrodki mało mnie
                              interesują, nie mam na nie czasu.
                              trzym sie Jaras
                              • 1962wolf Re: do aaugusta 20.02.08, 20:21
                                to w "4 pancernych" załoga czołgu biła jakies staruszki w
                                łóżku?
                                no ...no..chyba nie widziałem tego odcinka.szkoda
                                za to widziałem odcinek z takim jednym szwabskim
                                wazeliniarzem,...no jak mu tam było...o wiem
                                gefrajter Kugel..hłe hłe
                                całkiem mi Ciebie przypomina-------------zamienił Siłę Większą
                                w postaci hakenkreuza , na siłę wiekszą od niego samego ,
                                czyli kaprala Jelenia, a po wyzwoleniu pewnie został w NRD
                                jako wzorowy wyznawca siły wyższej Stasi-a wiele, wiele lat
                                póxniej-rozbił mur berliński cudzymi rekoma i pobiegł po
                                zasiłek , w większych siłowo zachodnich markach.
                                hej
                                • aaugustw Re: do aaugusta 20.02.08, 21:11
                                  1962wolf napisał:
                                  > ...do aaugusta... <
                                  _____________________.
                                  Czego znowu pijoku...?
                                  Kiedy ty przestaniesz za mna latac...!?
                                  (pisalem do Ariel, nie do ciebie!).
                                  A...
                                  • 1962wolf Re: do aaugusta 20.02.08, 21:45
                                    aaugustw napisał:

                                    > 1962wolf napisał:
                                    > > ...do aaugusta... <
                                    > _____________________.
                                    > Czego znowu pijoku...?
                                    > Kiedy ty przestaniesz za mna latac...!?
                                    > (pisalem do Ariel, nie do ciebie!).
                                    > A...
                                    .....................
                                    o ile sobie przypominam wcale nie pisałem dziś do Ciebie-
                                    sam się upomniałeś pisząc do mnie w poście "eska to i tamto"
                                    nie przypominam też sobie , by to Ariel pisała do Ciebie
                                    cokolwiek w temacie perfekcjonizmu i polaków za granicą.
                                    więc zacznij wreszcie kontrolowac w jakikowlkie sposób swoje
                                    wypowiedzi , ich kolejność ,o sensie nie wspominam, bo to nie
                                    ma sensu.
                                    albo tak jak Ci kiedyś radziłem z zyczliwośći
                                    idź wreszcie do dobrego psychiatry
                                    • aaugustw Zagubiony przewodnik stada...! 21.02.08, 12:45
                                      1962wolf napisał (do A...):
                                      > o ile sobie przypominam wcale nie pisałem dziś do Ciebie
                                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                      (przypomne; dot. wczorajszej korespondencji):
                                      Albo masz cienka pamiec, albo juz dziurawa...(!?).
                                      Caly czas latasz za mna, a mnie to juz nudzi...!
                                      Ostatecznie decyzje o tym, zeby przestac z takim pisac
                                      podjalem, kiedy przeczytalem twoje slowa, ktore
                                      pokazaly mi, jak bardzo jestes zagubionym w tym
                                      lesie zycia... - Przypomne ci je, (bo z pamiecia u
                                      ciebie nie tego), pisales ze zrobilbys wszystko,
                                      o co twoje dzieci by cie poprosily...!
                                      Co to za przewodnik stada, ktory opiera sie na
                                      nie uksztaltowanych mozdzkach dzieci...!? Co to za
                                      przewodnik, ktory nie ma swojego zdania i musi
                                      sluchac dzieci, zamiast wskazywac im droge i pouczac
                                      (tak; pouczac...! a nie biernie zdawac sie na
                                      wychowywanie ich przez Sile Wyzsza i przygladac sie
                                      tylko jak rosna).
                                      One powinny wiedziec, (np.),ze im nie wolno nikogo
                                      zabijac... - nawet psa...! (To jedna z tych "ciezkich"
                                      Regul Duchowych...!).
                                      A...
                                      Ps. A niedawno jeszcze pisales, (podobnie robi
                                      to tutaj janu...), ze wszystko zalezy od ciebie...!
                                      Stan obok siebie i zapytaj sie tego obok;
                                      gdzie twoj rozum chopie...!?
                              • arielka49 Re: do Jarasa...re 20.02.08, 20:24
                                Wolf:

                                > zależało mi , by odzyskac rodzinę i chlać gdzieś
                                > pokątnie ,tak by ich nie kaleczyć, ale okazało się to
                                > niemozliwe,więc rezygnuję z chlania, bo tylko w taki sposób
                                > mojej perfekcyjne podejście do tematu

                                Sorki , że się wtrącam , ale bardzo mi się to podoba.
                                Wolfie ... nie masz już innego wyjścia.
                                Albo rodzina - albo chlanie. Ty wiesz - i oni też wiedzą.
                                Już nie da rady na tym etapie wypośrodkować .
                                Utrata rodziny - to zbyt wysoka cena za picie , którego komfort
                                już dawno został utracony.Picie - to już byłaby czysta destrukcja
                                i zero przyjemności.

                                > i co może wydawac się dziwne i nieprawdopdobne------zupełnie
                                > nie zrobiło to na mnie wrażenia ,ze nim jestem.
                                > nie miałem nigdy żadnych problemów z zaakcpetowaniem tego
                                > faktu-poprostu nie wydawało mi sie to niczym , co by mi
                                > się nie podobało ,lub mi przeszkadzało w czymkolwiek.

                                Nie uważam tego za nieprawdopodobne.
                                Ja również akceptuję swój alkoholizm i nie mam z tego
                                powodu żadnych kompleksów. Naprawdę .
                                Na czole sobie co prawda nie piszę , ale jest mi obojętne ,
                                jeżeli kogoś ,,poraża ,, mój alkoholizm.






                                ***********************************************
                                Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                • 1962wolf Re: do Ariel 20.02.08, 20:30
                                  no widzisz Ariel-ale Ty zaakceptowałas swój nałóg-ale nie
                                  zaakceptowałaś jego wpływu dłużej na siebie/ sory za
                                  kolokwializm, bo wszak wiadomo alkoholizm bedzie miał wpływ
                                  zawsze na nas jakiś tam/
                                  a ja zaakceptowałem ,że jestem alkholikiem i piłem sobie
                                  dalej-tylko unowoczesniłem technikę maskowania się-bez
                                  zamiaru "niepicia"-w dodatku wiele lat temu
                                  straciłem kupę czasu-na własne zyczenie
                                  kurde
                                  • arielka49 Re: do Ariel 21.02.08, 13:21

                                    1962wolf napisał:

                                    > no widzisz Ariel-ale Ty zaakceptowałas swój nałóg-ale nie
                                    > zaakceptowałaś jego wpływu dłużej na siebie/

                                    Owszem. Weż jednak pod uwagę , że jestem kobietą .
                                    Mimo , że ALKOHOLIZM jest wspólny dla kobiet i mężczyzn -
                                    motywacja do PICIA i NIEPICIA - nie zawsze jest wspólna.

                                    ***********************************************
                                    Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                    • aaugustw Jajczenie...! 21.02.08, 16:09
                                      arielka49 napisała:

                                      > 1962wolf napisał:
                                      > > no widzisz Ariel-ale Ty zaakceptowałas swój nałóg-ale nie
                                      > > zaakceptowałaś jego wpływu dłużej na siebie/
                                      - - - - - - - - - - - -
                                      > Owszem. Weż jednak pod uwagę , że jestem kobietą .
                                      > Mimo , że ALKOHOLIZM jest wspólny dla kobiet i mężczyzn -
                                      > motywacja do PICIA i NIEPICIA - nie zawsze jest wspólna.
                                      _____________________________________________.
                                      Jajczenie...! - Jezeli jestem alkoholikiem to
                                      choroba ta nie opusci mnie do konca zycia... -
                                      I nic tu nie mam do nie-akceptowania tego stanu rzeczy...!
                                      A...

                                      • 1962wolf Re: do Ariel 21.02.08, 16:21
                                        no i własnie o tą motywację chodzi, o nic innego
                                        można by pomysleć ,że córka mi kazała iśc na terapię, ale
                                        Ona nawet mi słowa nie powiedziała na ten temat, natomiast
                                        w jej oczach było to widać...............i jakoś tak do
                                        mnie dotarło, że zrobię to dla siebie, bo jesli ją strace,
                                        to mnie nie ma.........
                                        moje dzieci są częścią mnie i bez nich -nie istnieję
                                        więc taka jest moja motywacja
                                        chce uratowac jakąś część samego siebie, za swoja własną
                                        zgodą , dla cudzej korzyści także.
                                        • arielka49 Re: do Ariel 21.02.08, 20:13
                                          Wolfie... jutro pogadamy.

                                          ***********************************************
                                          Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                • tenjaras Re: do Jarasa...re 21.02.08, 20:20
                                  > Wolfie ... nie masz już innego wyjścia.
                                  > Albo rodzina - albo chlanie.

                                  gdyby to było takie proste...
                              • tenjaras Re: do Jarasa...re 21.02.08, 20:18
                                na wiele lat zanim podjąłem terapię wiedziałem, że jestem
                                alkoholikiem, na terapii wyszło jak mało wiem o alkoholiźmie, np. że
                                to jest choroba i że na tą chorobę jest sposób, bezpieczny i pewny,
                                skorzystałem, nie żałuję

                                nie miałem rodziny, jedyna wartość jaką reprezentowałem to to, że
                                byłem zatrudniony, całą energię zużywałem na to by stać mnie było na
                                to picie - oczywiście prawda była taka, że nie tylko nie było mnie
                                stać, ale nawet na to nie zarabiałem, wszystko w co wierzyłem, było
                                kłamstwem, wyszykowanym przeze mnie samego, by właśnie samego siebie
                                okłamać, a odkłamywanie boli, dlatego dobrze się stało, że byłem w
                                tych pierwszych momentach, zanim przywykłem, "pod opieką"

                                emocjonalność też odzyskiwałem powoli i dziś dumny jestem, że
                                potrafię zapłakać "publicznie", cieszyć się bez "podparcia", smucić
                                gdy trzeba, złościć gdzie trzeba (choć tu mam największy problem),
                                przyznawać do błędów, zadośćuczyniać i takie tam

                                a gdy piszesz o tych granicach, to zaskoczyłeś mnie, na dzień dobry
                                jedynie ziałeś tu agresją i zrażałeś do siebie ludzi, którzy mogą Ci
                                być pomocni, to nie jest wyznaczanie granic, a ich niszczenie...

                                ale to fajnie, że zacząłeś coś, co może okazać się najlepszym
                                rozwiązaniem (niejeden tak to określa i sam wiem, że coś w tym
                                jest), bo mi to pomogło bardzo w mojej przemianie, zrozumiałem
                                siebie i swoje postępowanie, a także jego celowość, do czego mi
                                służyło i już wiedziałem czego nie robić, by stać się takim, jakim
                                mi sie bardziej podoba być ;-)

                                życzę Ci jak najwięcej zaskoczeń ;-)
                                • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 14:51
                                  "a gdy piszesz o tych granicach, to zaskoczyłeś mnie, na dzień dobry
                                  jedynie ziałeś tu agresją i zrażałeś do siebie ludzi, którzy mogą Ci
                                  być pomocni, to nie jest wyznaczanie granic, a ich niszczenie..."
                                  ja dośc szybko orientuję się w cudzych granicach i staram
                                  się ich nie przekraczać, tego samego wymagam od innych.
                                  wyznaczanie granic według mnie , to niekoniecznie chodzenie z
                                  transparentem nad głową "tu jest moje terytorium "
                                  dlatego pewnie,gdy ktoś przekroczy moje granice-
                                  nieświadomie ,a ja sygnalizowałem gdzie one lezą-uznaję
                                  agresję za dobry sposób "
                                  jak mówi stara rzymska maxyma: < nieświadomośc prawa , nie
                                  chroni przed jego skutkami>
                                  żeby było jasno: gdy pisze ,że dla mnie osobiście "duch" to
                                  synapsy ,neurony, biochemia mózgu. a ktoś mi w ramach
                                  odpowiedzi mówi ,że według niego "duch" to zjawisko
                                  transcendentnte itd itd-------nie ma problemu-i nie ma
                                  konfliktu-moje granice sa bezpieczne.
                                  ale.........gdy ktos na moje synapsy i neurony uprze się
                                  mówic, że to "duch" tylko ja o tym nie wiem
                                  jeszcze..........i mimo mojego ponowienia własnego zdania
                                  nadal mi to wmawia.........w ten sam sposób sam się skazuje
                                  na fangę w nos ode mnie, chocby tylko wirtualną.
                                  • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 14:56
                                    nigdy , na dzień dobry żadnemu aaowocowi -nawet
                                    ortodoksyjnemu- nie powiedziałem:
                                    <gdy w końcu posłużysz się rozumem, to zrozumiesz, że to
                                    co uważasz za siłę wyższą, to iluzja i zakłamany sposób
                                    patrzenia na funkcje mózgu, a pojęcie duszy to pojęcie
                                    mataforyczne ,kompletnie bez uzasadnienia naukowego-odrzuć
                                    zabobony -zatrudnij rozum.>
                                    rozumiesz o czym mówię Jaras?-i jaka jest moja intencja?
                                    • tenjaras Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 18:19
                                      > rozumiesz o czym mówię Jaras?

                                      chyba tak - są szybsi od Ciebie...

                                      > i jaka jest moja intencja?

                                      prawdopodobnie taka sama jak moja - świnty spokój

                                      ale nadal twierdzę, że agresja nie służy budowaniu granic, a ich
                                      niszczeniu, zwłaszcza alkoholik - człowiek z definicji nie
                                      potrafiący utrzymać umiaru, gdy oddaje się we władanie złości i
                                      żalowi, wylatuje za burtę, a tam rzeka, być może spokojna, ale
                                      ciągle tkwią w niej niespodziewajki typu wiry, katarakty, kamloty
                                      jakieś...
                                      • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 18:30
                                        powiem Ci tak Jaras-------
                                        agresja nie koniecznie musi wyglądać jak furiat z siekierą
                                        biegajacy po podwórku
                                        agresywne bywaja wypowiedzi , które z pozoru zawierają
                                        same "łagodne" treści
                                        agresywne bywają tez takie wypowiedzi, które sa w jakiś
                                        sposób bezmyslne, bo naruszają cudze granice i budza agresję
                                        drugiej strony.
                                        w autsralii na wielu pojedyńczych belkach wzdłóz drogi jest
                                        napis"privat area" nie jest to wyraz agresji posiadacza-to
                                        ostrzeżenie-i jak wleziesz na taki teren możesz dostać z
                                        fuzji , solą w tyłek-
                                        tak samo wywieszka na drzwiach mego domu--" uwaga bardzo
                                        niebezpieczny pies" to nie agresja-to ostrzeżenie
                                        natoamis agresją będzie ,jesli głuptas jakiś będzie po
                                        cichcutku podchodził pod moje drzwi by sprawdzić co się
                                        stanie-a gdy nagle sie okaże ,że drzwi były uchylone i
                                        pies odgryzł jaja takiemu "nieagresywnemu" dowcipnisiowi-to kto
                                        jest winien?
                                        pies?

                                        mój pies do tego został wyszkolony-i za to dostaje jeść
                                        ma zginąć a nie wpusćić na teren obcego
                                        zresztą on to ma w soim wzorcu rasy i to lubi-poza tym
                                        do bardzo łagodny pies-można z nim robić wszystko-pod
                                        jednym warunkiem-: nie Twój pies, nie dotykaj.
                                        dla mnie proste jak drut.
                                        • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 18:32
                                          zapomniałem CI napisac co jest założeniem błędnym i
                                          nieprawdziwym w Twojej wypowiedzi:
                                          ja nie buduję zadnej granicy przy pomocy agresji
                                          ja jej bronie-to diametralna róznica
                                          ta granica już tam jest od dawna- wystarczy jej
                                          przestrzegac.
                                          • tenjaras Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 18:47
                                            > ja nie buduję zadnej granicy przy pomocy agresji
                                            > ja jej bronie-to diametralna róznica

                                            tak, masz rację, pozostaną Ci tylko tacy, którzy będą się próbowali
                                            z psem, nikt nie przyjdzie do Ciebie...
                                            • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 18:54
                                              wiesz Jaras,odnosze wrażenie ,że jesli coś jest nie po
                                              Twojej mysli- tracisz zainteresowanie rozmową i zaczynasz
                                              byc złosliwy- choc maskujesz to pozorną ironia sympatyczna.
                                              ja się jednak nie obawiam-ze zostaną mi "tańczący z psami"
                                              do tej pory zaden z moich psów nigdy nie ugryzł żadnego
                                              człowieka-a wielu do mnie przychodziłoi mam nadzieję ,że
                                              jeszcze wielu przyjdzie
                                              ale wszyscy pukali do moich drzwi, uprzedzali że przyjdą--
                                              nikt nie właził wprost z korytarza niezaproszony...chyba ,że
                                              osoby tak bliskie, które mój pies rozpoznaje po zapachu już
                                              3 minuty wczesniej niż wejdą do domu.
                                              on wtedy macha ogonem, a ja jeszcze nie wiem kto, ale wiem
                                              już ,że nadchodzi przyjaciel.
                                              • tenjaras Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 19:01
                                                to co tutaj opisałeś to kultura zachowania, granice, to co
                                                opisywałeś wcześniej to chamstwo zwykłe

                                                doskonale rozumiem, że jesteś normalny facet z normalnym psem i
                                                normalnymi znajomymi - choć wkrótce wiele w tych dziedzinach może
                                                nastąpić zmian...
                                                • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 19:34
                                                  też uważam ,że wchodzenie komuś w dom bez uprzedzenia i
                                                  przekraczanie jego granic bez zaproszenia to chamstwo
                                                  i powiem Ci jeszcze coś.czasami odnosze wrażnie ,że moje
                                                  psy mają więcej kultury zachowania , niż sporo osób z tego
                                                  forum.
                                                  • tenjaras Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 19:48
                                                    > też uważam ,że wchodzenie komuś w dom bez uprzedzenia i
                                                    > przekraczanie jego granic bez zaproszenia to chamstwo

                                                    tak właśnie zacząłeś karierę na tym forum, a teraz masz pretensje,
                                                    że gadają z Tobą tak, jak sobie tego życzyłeś...
                                                  • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 20:10
                                                    "............tak właśnie zacząłeś karierę na tym forum, a teraz masz
                                                    pretensje,
                                                    że gadają z Tobą tak, jak sobie tego życzyłeś..."
                                                    na zakonczenie naszych wieczornych rozmów:
                                                    nie przypisuj mnie Jaras ,cech swoich------ja nie mam
                                                    pretensji-stwierdzam fakt
                                                    po drugie dośc jasno okresliłem swoje granice w pierwszych
                                                    postach tyczących poszukiwań kumpla z sosu.
                                                    po trzecie-------ja się nigdy nie skarżę i nigdy nie
                                                    zgłaszam pretensji...albo odpuszczam ,albo załatwiam sprawe
                                                    wedle swegpo uznania

                                                    spadam na siłownie
                                                    powodzenia -hej

                                                  • tenjaras Re: do Jarasa...re..re itd 22.02.08, 20:17
                                                    życzę Ci, wolfie, więcej odwagi życiowej

                                                    taką odwagę wyrabia się tam, gdzie warunki sprzyjają refleksji nad
                                                    sobą
                                                  • 1962wolf Re: do Jarasa...re..re itd 23.02.08, 13:24
                                                    wiesz Jaras-ja też mógłbym uzyć takiej techniki i na
                                                    odchodnym pozostawić po sobie wrazenie, że jest się
                                                    wygranym ,a ten drugi to tchórz zyciowy.
                                                    moze nawet tak zrobię teraz:
                                                    życze Ci Jarasie , bys wreszcie znalazł takie miejsce na
                                                    ziemi, za które będziesz sam odpowiadał, a nie zył na cudzy
                                                    koszt.


                                                    hej
                                                  • 1962wolf Re: do .....nikogo 23.02.08, 13:34
                                                    to niestety prawda ,że nigdy nikomu się nie skarże, mało
                                                    kiedy kogo prosze o pomoc, nie zgłaszam pretensji do zycia
                                                    i świata.
                                                    i niestety prawdą jest ,że to nie są te cechy które
                                                    najbradziej w sobie lubie. wręcz odwrotnie-jest mi z nimi o
                                                    wiele ciężej, bo działam sam-to dośc trudne i męczące.
                                                    jednak jest jakoś tak ,że gdy mówię o tym ,co robię sam--
                                                    to zawsze się znajdzie jakiś oryginał co albo mi
                                                    powie ,że rżnę twardziela a w istocie jestem zakomplesiony i
                                                    cichy jak mysz pod miotłą. i świata się boję jak co złego.

                                                    niech mi się tu pokaze choć jeden "wojownik światłą" , co
                                                    się świata nie boi--bo po cóż by wtedy w kółko jako
                                                    tarczę trzymali wielkie ksiegi, siły wyższe w ręku, dosiadali
                                                    ducha jak spłoszonego konia.
                                                    tylko to jest tak: i powiem wam jak:
                                                    gdy stoisz naprzeciw smoka i nogi Ci się trzęsą ze
                                                    strachu,masz mokro w gaciach, ale jednak stoisz naprzeciw
                                                    niego-nie uciekasz.to zawsze się znajdzie jakiś gap zza
                                                    muru obronnego i powie wtedy głośno do sąsiada:
                                                    "zobacz jak on się boi"

                                                    ..............za murem , to każdy frajer ,może być diagnostą i
                                                    teologiem cudzej odwagi.a "najlepszymi" jej teoretykami , są
                                                    Ci , co nigdy za mur nie wyleźli.

                                                  • aaugustw Re: do .....nikogo 23.02.08, 16:26
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > to niestety prawda ,że nigdy nikomu się nie skarże, mało
                                                    > kiedy kogo prosze o pomoc, nie zgłaszam pretensji do zycia
                                                    > i świata. i niestety prawdą jest ,że to nie są te cechy które
                                                    > najbradziej w sobie lubie. wręcz odwrotnie-jest mi z nimi o
                                                    > wiele ciężej, bo...
                                                    _______________________________________________.
                                                    Nawet nie czytam dalej tej pruderii... - Moze i
                                                    malo prosisz o pomoc, moze i sie nie skarzysz,
                                                    ale za to biadolisz zalosnie i sie uzalasz, jak to
                                                    wynika z powyzszych juz tylko paru slow, bo reszty
                                                    stekania nie chce mi sie juz nawet czytac...!
                                                    A...
                                                  • 1962wolf Re: do .....nikogo 23.02.08, 19:21
                                                    teraz juz niczemu się nie dziwie aauguscie.
                                                    jesli tak samo rozumiesz słowa wielkiej księgi-jak rozumiesz
                                                    pojęcie"pruderii" to rzeczywiście Twoja trzeźwość jest
                                                    zaledwie mglistym pojęciem...........czymś w rodzaju
                                                    impondenrabilia verbalis

                                                    mozna mnie posądzać o wszystko aauguscie ,ale nie o
                                                    fałszywą skromność, ja prędzej podskocze na jednej nodze w
                                                    kościele podczas podniesienia, niż będę udawał skromnego.
                                                    nieskromnośc to mój stan naturalny.

                                                    znasz taki wierszyk o aaowcach w Strzyzynie?
                                                    "szedł skromny z chromym
                                                    daleko poleźli
                                                    szedł ślepy z głupim
                                                    wszyscy ponoć trzeźwi"
                                                  • aaugustw Re: do .....nikogo 23.02.08, 19:45
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > znasz taki wierszyk o aaowcach w Strzyzynie?
                                                    > "szedł skromny z chromym
                                                    > daleko poleźli
                                                    > szedł ślepy z głupim
                                                    > wszyscy ponoć trzeźwi"
                                                    _______________________________________.
                                                    Fajne i pouczajace... - duchowe...! ;-))
                                                    Tymi slowami, przypomniales mi wolfie
                                                    pewne (od kolezki z Warszawy) opowiadanie AA:

                                                    "Na pierwszy mityng dotarlismy we trójke.
                                                    Pierwszy chyba niezbyt madry, drugi jakis cichy i ja chcacy ratowac
                                                    reputacje naszej trójki, który madrze zabral glos.
                                                    Na kolejnym mityngu sytuacja sie powtórzyla. Pierwszy powiedzial cos
                                                    glupiego, drugi siedzial cicho i ja, który rozsadnie sie wypowiadal.
                                                    Gdy po pól roku sytuacja sie powtórzyla troche zrzedla mi mina.
                                                    Zupelnym szokiem byl nasz mityng rocznicowy. Otrzymalem wiele
                                                    oklasków po swojej mowie, zreszta podobnie ten od glupiego gadania.
                                                    Zaskoczyl niemowa, choc powiedzial tylko jedno zdanie - cieszy sie,
                                                    ze cala trójka dotarlismy do rocznicy. Dostal najwiecej oklasków.
                                                    Pomyslalem sobie, ze moje gadanie nie bylo chyba tak madre jak mi
                                                    sie zdawalo, a niby glupi nie byl wcale taki glupi, najwazniejsze,
                                                    ze wszyscy zachowujemy trzezwosc."
                                                    - - - -
                                                    A... ;-))
                                                  • 1962wolf Re: do .....nikogo 23.02.08, 21:36
                                                    uzyłem w wierszyku wyrazu"ponoć"
                                                    bo Ty jestes aauguscie "ponoc" trzeźwy
                                                    i jak sam zapewne wiesz-ilośc rocznic i dromaderów na
                                                    parapecie nie swiadczy o trzeźwości
                                                    swiadczy tylko o latach abstynencji.
                                                    Ty się czasami zastanawiaj co piszesz i w jakim kontekście
                                                    bo osmieszasz swoich kumpli z AA.
                                                  • aaugustw Re: do .....nikogo 23.02.08, 21:48
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > uzyłem w wierszyku wyrazu"ponoć"
                                                    > bo Ty jestes aauguscie "ponoc" trzeźwy
                                                    > i jak sam zapewne wiesz-ilośc rocznic i dromaderów na
                                                    > parapecie nie swiadczy o trzeźwości
                                                    > swiadczy tylko o latach abstynencji.
                                                    > Ty się czasami zastanawiaj co piszesz i w jakim kontekście
                                                    > bo osmieszasz swoich kumpli z AA.
                                                    __________________________________.
                                                    Idz spac. Wtedy alkohol najszybciej
                                                    paruje z takiego rycerza, jak ty - z zakuta pałą...!
                                                    A... ;-))
                                                  • 1962wolf Re: do .....nikogo 23.02.08, 22:17

                                                    mój alkohol o ile mi wiadomo wyparował kilknaście dni temu.
                                                    mój drogi durnowaty giermku, sam pisałeś ,że trzeźwości nie
                                                    mierzy się rocznicami i sam doskonale wiesz/ a przynajmniej
                                                    sam tak Twierdzisz/ ze po roku abstynencji , Twoi kumple z AA
                                                    mogli pogratulowac tylko roku abstynencji ,a nie roku
                                                    trzeźwości
                                                    to wie nawet taki wilk jak ja po 5 dniach terapii
                                                    ale wiesz co aaugust? ładnie się prezentujesz na tym
                                                    wielbłądzie jako mój giermek.
                                                    tylko zmien ten durnowaty wyraz twarzy, nie bój sie tak -
                                                    nie spadniesz z tego dromadera
                                                    dobranoc
                                                  • 1962wolf Re: do .....nikogo 23.02.08, 22:19
                                                    powiedz mi tylko jeszcze jedno przez kołysanką aaugust:
                                                    podobno nie masz klawiatury z polskimi znakami?
                                                    "ą" "ł" itd itd
                                                    coś się zmieniło ostatnio w tym względzie?
                                                  • arielka49 Re: do .....nikogo 23.02.08, 23:11
                                                    1962wolf napisał:

                                                    > powiedz mi tylko jeszcze jedno przez kołysanką aaugust:
                                                    > podobno nie masz klawiatury z polskimi znakami?
                                                    > "ą" "ł" itd itd


                                                    Pomyliłeś się , Wolfie.

                                                    ***********************************************
                                                    Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to
                                                    cię lubi.
                                                  • 1962wolf Re: do .....nikogo 24.02.08, 19:57
                                                    arielka49 napisała:

                                                    >>
                                                    > Pomyliłeś się , Wolfie.
                                                    .........................
                                                    najlepsi się mylą, nie mylą się tylko martwi.
                                                    ale to nie zmienia faktu ,że zupełnie nieznana mi jest
                                                    teoretyczna podstawa aaugustowej dynamiki stosowania polskich
                                                    znaków.
                                                    7/8 postu pisze bez większośći z nich ,ale na przykład
                                                    stosuje same "ó" kreskowane
                                                    innym razem uzywa tylko "ł"
                                                    itd itd


                                                    a zapytałem aaugusta o jego technikę pisania ,ponieważ on
                                                    często mnie pyta czemu mi się literki przestawiają

                                                    moglibysmy się podzelic z aaugustem doświadczeniem. On by
                                                    mnie nauczył pisać bez przestawień i z
                                                    wybiórczym "ó","ł","ż"," ź"--------a ja bym mu opowiedział co
                                                    trzeba zrobić ,by wytrzeźwieć.

                          • ela_102 Re: do Jarasa 21.02.08, 18:34
                            wilk:
                            jesli dzieci mi powiedzą :zastrzel tato tego
                            psa.to zastrzelę bez mrugnięcia okiem. chocby to był mój
                            ulubiony pies.

                            to nie jest perfekcjonizm...
                            to CHOROBA...
                            To co zrobilby zdrowy czlowiek...to przekonal by dzieci ze to ZLA
                            decyzja...i pomyslal...jaki popelnil błąd że dzieci wymagają od
                            niego bycia zlym czlowiekiem..dla nich:-(
                            • 1962wolf Re: do Eli 21.02.08, 20:16
                              zastrzelenie psa nie ma nic wspólnego z perfekcjonizmem-
                              i nie ma nic wspólnego z chorobą-----poprostu od pewnego
                              czasu bardziej ufam dzieciom niż sobie, a dzieci mam dobre i
                              jesliby uznały że trzeba psa zastrzlic to by znaczyło ,że
                              tak własnie jest
                              moje dzieci to już dorosłe osoby,mądre,samodzielnem ,wrazliwe,
                              delikatne, co nie oznacza ,że chowają głowe w piasek, lub na
                              widok wściekłego psa -litują się nad jego dolą.owszem ulitują
                              się, ale jak już będzie zastrzelony...choć główną moją
                              myslą było ,że teraz bardziej mi zalezy na nich , niż na
                              czymkolwiek-i gotów jestem poświęcić psa zdrowego-----wiesz.to
                              taka pewna metafora
                              a przekonywanie dzieci o czymkolwiek Elu.to strata czasu
                              uwierz mi na słowo
                              dzieci się nie przekonuje do niczego i o niczym.one same
                              się przekonują, gdy widzą spójność pomiędzy tym co mówię i
                              co robię.
                              gdy słucham muzyki jakiejkolwiek-i widac że to jest dla mnie
                              ważne, uwierzą mi gdy im zaproponuje wyjście wspólne na
                              koncert, lub powiem ,że na trudne chwile czasami pomaga
                              ulubiona muzyka.
                              ale gdy będę im ględził ,żeby nie przechodziły na czerwonym
                              świetle przez ulicę ,a sam potem będę to robił. to wszelkie
                              moje przekonywanie ich nie ma żadnego sensu
                              dlatego ja nigdy dzieci do niczego nie przekonywałem----i
                              wygrałem na tym, na moje szczęście.
                              nawet zona ich nie przekonywała: to wasz ojciec, pijak co
                              prawda ,ale pamiętjcie ,że jednak jest waszym ojcem i
                              nalezy mu się odrobina szacunku.itd itd
                              • ela_102 Re: do Eli 21.02.08, 20:30
                                Wilk:
                                przekonywanie dzieci o czymkolwiek Elu.to strata czasu
                                uwierz mi na słowo

                                mam spore w tej kwesti doswiadczenie...i wiem że od pewnego wieku to
                                rzeczywiscie NORMA...
                                Dzeci towarzyszą mi przez całe życie...nawet teraz mam takiego 8
                                miesiecznego szkraba...przekonywanie go to bardzo prosta sprawa...
                                rozumiesz pewnie co mam na mysli:-)

                                ogólnie fajna odpowiedz...
                      • arielka49 Re: do terapeutczyka-maratonczyka...!l 20.02.08, 19:33
                        Wolfie. Nie czytaj Augusta. Po prostu. :-)
                        Z czasem to stanie sie normą.
                        Mnie ani rusza , ani ziębi , co on tam sobie szeleści na mój temat.
                        Odmieniło mi się jakiś czas temu.

                        ***********************************************
                        Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                        • aaugustw Re: do terapeutczyka-maratonczyka...!l 20.02.08, 20:04
                          arielka49 napisała (o A...):
                          > Mnie ani rusza , ani ziębi , co on tam sobie szeleści na mój temat.
                          > Odmieniło mi się jakiś czas temu.
                          __________________________________.
                          Tak trzymaj Arielko...! - To juz postep duchowy...!
                          A... ;-))
                          • arielka49 Re: do terapeutczyka-maratonczyka...!l 20.02.08, 20:11
                            Gustlik ;

                            > To juz postep duchowy...!

                            A jak ręce opadają na wpisy pewnego forumowicza - to jak się to nazywa
                            górnolotnie ? :-)

                            ***********************************************
                            Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                            • 1962wolf Re: do Ariel 20.02.08, 20:26
                              net ma wiele cech które są paradoksalne.
                              bo raz sa zaletą , raz wadą.
                              na przykład dla mnie wadą netu jest to ,że nie można
                              uśpić skowyczącego bez sensu psa .który ciska się i usiłuje
                              gryźć cokolwiek jest wyższe od niego.
                              dla tego psa jednak-zaletą netu jest własnie to-że nie
                              mozna go uspić

                              hej Ariel...
                              • arielka49 Re: do Ariel 20.02.08, 20:30

                                Dobranoc wszystkim .
                                Do jutra. Czas na relaks.

                                ***********************************************
                                Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                • aaugustw Re: do Ariel 20.02.08, 21:13
                                  arielka49 napisała:
                                  > Dobranoc wszystkim .
                                  > Do jutra. Czas na relaks.
                                  __________________________.
                                  Narobic zadymy i uciec... -
                                  Tak kazdy potrafi...!
                                  A...
                  • arielka49 Do Wolfa ... 20.02.08, 19:27
                    Piszesz , że jesteś perfekcjonistą.
                    Czy zawsze taki byłeś ? Oto jest pytanie.
                    Perfekcjonizm powinien należeć do zalet ...
                    A jednak często nie jest ...
                    bo przesadzamy z nim...Mój syn opowiadał mi często , jacy to Polacy potrafią być
                    solidni w swojej pracy za granicą. Polaków szanuje się za schludność, a
                    szczególnie za jakość wykonywanej pracy i troske o dobro firmy, chyba dzieki
                    ambicjom perfekcjonistów, bo jak wiadomo zawsze starają się, by efekt ich pracy
                    był imponujący, bez błędów i niedociągnięć, a wszystko z prostej przyczyny: chcą
                    osiągnąć to, co spowodowało, ich wyjazd z Polski...Syn mówił , że często
                    odbijało się to potem negatywnie na samych Polakach . Narzucili sobie sami takie
                    normy i takie tempo , że potem trudno się już z tego wycofać... Najgorsze , że
                    potem ten perfekcjonizm z czasem przenosi się w życie rodzinne .... stawia się
                    co raz to wyższą poprzeczkę sobie i innym ... perfekcjonizm staje się dziwactwem
                    , delikatnie mówiąc .A jak nie wychodzi - człowiek żyje w stresie. W poczuciu winy.
                    Powiedz - jak ma wychodzić , kiedy tego wszystkiego jest za wiele na jedną głowę ?
                    Chyba każdy z nas ma w sobie taki perfekcjonizm . Dobrze , jak się zauważa , że
                    dzieje się coś nie tak . Jak się wie , że wypadałoby wyhamować .
                    Wydaje mi się , że mam podobnie , tylko
                    dałam już sobie na luz. Jeszcze kilka lat temu nie potrafiłam odmawiać ,
                    chciałam robić dużo i szybko , chciałam we wszystkim uczestniczyć i brać udział.
                    Chciałam wszystkim pomagać , ulżyć w niedoli .... i takie tam. Efekt często był
                    taki , że komuś poprowadziłam wiele spraw , a kiedy wszystko się poukładało - a
                    ja sama potrzebowałam pomocy , nie mogłam na tego kogoś liczyć , bo jemu nie
                    przyszło zwyczajnie do głowy , że ja potrzebuję wsparcia np.
                    Wszyscy przyzwyczaili się , że ja radzę sobie ze wszystkim świetnie.
                    Takiemu komuś nie przychodzi do głowy , że mnie ,,boli serce ,, .
                    Zwyczajnie boli serce z żalu i problemów .
                    Fajnie - jak ma się wtedy kochającą osobę koło siebie.
                    Jak można się wyryczeć , wyciszyć .... i nic nie mówić .
                    Wystarczy być.
                    A jak się nie ma kogoś takiego ? Okazuje się ,
                    że ,,twardy charakter ,, zaszkodził nam samym.

                    Powiem za Seneką : "Nie otrzymujemy krótkiego życia, lecz je takim czynimy. Nie
                    brakuje nam czasu, lecz trwonimy go"

                    > wiesz Ariel............bardzo duzo wymagam wbrew pozorom od
                    > siebie i nie mam żadnej litości ani zrozumienia dla osób
                    > które tak nie mają jak ja.

                    haha ... :-) skąd ja to znam ... tylko , że ja już nie mówię tego głośno .
                    Zrozumiałam , że inni nie są temu winni . Akceptuję na ogół
                    ludzi takimi , jakimi są. A jak już naprawdę kogoś nie mogę strawić - izoluję
                    się od takiej osoby w stu procentach.
                    Nie mogłabym być np. nauczycielką... nie nadaję się.
                    podziwiam ludzi z powołaniem do tego zawodu. Ja nie potrafiłabym zrozumieć , że
                    dziecko nie pojmuje - czego próbuję go nauczyć.
                    To ogromna moja wada. Tak się złożyło , że moje dzieci są zdolne , że zawsze
                    sobie radziły z nauką . I nie miałam potrzeby tłumaczenia im działań
                    matematycznych np. I dzięki bogu ...:-)
                    Sobie stawiam również wysokie wymagania. Ale już nie przesadzam.
                    Dzisiaj większość rzeczy robie dla przyjemności. I one rzeczywiście sprawiają mi
                    przyjemność. Już umiem odrzucać czynności , które nie przyniosą mi satysfakcji ,
                    ani przyjemności.Nic na siłę.







                    ***********************************************
                    Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                    • aaugustw Jakosc i solidnosc alkoholika... 20.02.08, 20:00
                      arielka49 napisała:
                      > ... Polacy potrafią być solidni w swojej pracy za granicą...
                      ____________________________________________.
                      To prawda Arielko, kazdy potrafi, jak chce..! ;-))
                      Wlasnie ogladalem reportaz o tym, jak corka odwiedzila
                      swoja 80-letnia sparalizowana matke, ktora lezala w lozku
                      pobita i posiniaczona, a niedaleko niej spal pijany jej opiekun
                      z Polski...! :-((
                      ("czterej pancerni..." musieli mu sie widocznie przypomnac) ;-))
                      A...
    • ela_102 Zbyt dalekie w tył... 21.02.08, 18:38
      cofnięcie się...
      ten wątek nie dla mnie...zupelnie..
      poczytalam do polowy..
      tyle tylko że powodzenia Ci życzę...
Pełna wersja