mis_przeklinak
24.05.08, 20:42
Nie chcialem sam siedziec w domu i poszedlem do knajpy. Zdrowo sie
wstawilem i jak to w dawnych czasach zaczalem sie zle zachowywac.
Jak dawniej stracilem swoje "ja" i bylem taki jakim nie chce byc. Z
jakimis dziewczynami pilem, chyba glupiego z siebie zrobilem. Gdybym
nie byl taki pijany to z rozmowy wychodzilo ze z jedna bym w domu
wyladowal.
Malo niezaliczylem reszty nocy na lawce bo klucz mi cos niepasowal
nie wiem co z nim jest. Wydzwanialem o 2.30 po sasiadach zeby ktos
mnie wpuscil. Kombinowalem juz wybicie szyby zeby wejsc bo tak bylo
zimno.
Rano wymiotowanko jak za starych dobrych czasow i depresja tak
gleboka ze gdybym nie mial swiadomosci ze przejdzie to bym sie zabil
zeby tego nie czuc.
Nawet papierosy palilem chociaz nie pale normalnie.
Wychodzilo ze mnie to destrukcyjne myslenie ktore mam po pijaku i w
dodatku o tym jeszcze gadalem, na czuba musialem wyjsc.
Najgorsze ze wcale nie chcialem sie nawet nawalic tylko chcialem
gdzies wyjsc a tam musialem przeciez cos robic. Po tej abstynencji
pijany juz jestem po 3-ech piwach a wypilismy chyba z 7.