Jak pomóc mężowi rzucić?

03.08.08, 13:54
Cześć.
Mój mąż od dziś nie pali.
Staram się nie wchodzić mu w drogę żeby go nie wkurzać, ale
zastanawiam się co mogę zrobić jeszcze żeby mu było łatwiej.
Mamy małego synka, spodziewamy się drugiego dziecka i zaczęłam mu
wiercić dziurę w brzuchu, że to dobry moment, w końcu dodatkowa kasa
się przyda. Ustaliliśmy że jak nie będzie palił to będzie miał z
tego pewne profity, połowa kasy jaka szła na fajki będzie dla niego,
wyda sobie na swoje hobby, co będzie chciał (ofkors nie fajki).
Myślę co jeszcze mogę zrobić. Może coś podpowiecie.
    • cienkabolka Re: Jak pomóc mężowi rzucić? 03.08.08, 14:15
      kup mu skarbonke:) niech widzi jak przybywa oszczednosci:)
      Mi pomogl kiedys zaklad o cos i chec udowodnienia, ze dam rade;)
      Najgorsze byly pierwsze 2 tygodnie... no i ciagle chcialo mi sie cos jesc, wazne
      zeby miec zajete rece... ja jadlam jablka i marchewki i na szczescie nie
      przytylam:) Odradzam paluszki bo tucza...
      Przyzwyczajona bylam do palenia w okreslonych miejscach i w okreslonym
      towarzystwie i jak rzucalam to przez pierwsze 2 tygodnie staralam sie unikac
      tych osob i miejsc...
      • magiczna_marta Re: Jak pomóc mężowi rzucić? 03.08.08, 14:19
        On jest wysoki i baaardzo chudy więc jak przytyje to będzie tylko na
        plus.
        Może mu słonecznika kupię, będzie miał co dłubać? Jak uważasz?
        • cienkabolka Re: Jak pomóc mężowi rzucić? 03.08.08, 14:29
          bardzo dobry pomysl ze slonecznikiem:) i zdrowo:)
    • hepik1 Re: Jak pomóc mężowi rzucić? 03.08.08, 20:45
      >połowa kasy jaka szła na fajki będzie dla niego,

      A dlaczego tylko połowa?Jeśli do tej pory miał dla siebie 100%?
      Znaczy traci 50 %..kiepska zachęta ;))

      >wyda sobie na swoje hobby, (na) co będzie chciał

      To brzmi zachęcająco,choć odrobinę niebezpiecznie...mówią,że suma nałogów jest
      stała...odważna kobitka z Ciebie ;))
      • magiczna_marta Re: Jak pomóc mężowi rzucić? 04.08.08, 10:02
        > A dlaczego tylko połowa?Jeśli do tej pory miał dla siebie 100%?
        > Znaczy traci 50 %..kiepska zachęta ;))

        Dlatego że jestem teraz w ciąży z jego 2 dzieckiem, znosiłam jego
        paleie wystarczająco długo, tera mi się należy rekompensata ;)

        > To brzmi zachęcająco,choć odrobinę niebezpiecznie...mówią,że suma
        nałogów jest
        > stała...odważna kobitka z Ciebie ;))

        A nóż widelec jego pasją stanie się kupowanie dla mnie
        kosmetyków...nadzieja matką głupich, ale każda matka kocha swoje
        dzieci.

        Już 2 dzień, narazie jeszcze mnie nie zarąbał.
        • aaugustw Re: Jak pomóc mężowi rzucić? 04.08.08, 11:50
          magiczna_marta napisała:
          > Już 2 dzień, narazie jeszcze mnie nie zarąbał.
          _________________________________.
          "Co sie odwlecze, to nie uciecze"!
          A...
    • aaugustw A dziś pali juz...? 04.08.08, 14:07
      magiczna_marta napisała:
      > Mój mąż od dziś nie pali.
      > Staram się nie wchodzić mu w drogę żeby go nie wkurzać, ale
      > zastanawiam się co mogę zrobić jeszcze żeby mu było łatwiej.
      > Mamy małego synka, spodziewamy się drugiego dziecka i zaczęłam mu
      > wiercić dziurę w brzuchu, że to dobry moment, w końcu dodatkowa
      kasa...
      > Myślę co jeszcze mogę zrobić. Może coś podpowiecie.
      ____________________________________________.
      Ja podpowiem Tobie, ze najlepiej mu pomozesz, kiedy nie bedziesz mu
      wiercić dziury w brzuchu... - I znowu zaczniesz mu wchodzic w
      droge...
      To nie on jest w ciazy, i to on powinien sie liczyc z Twoimi
      kaprysami - nie odwrotnie...
      (chyba, ze Tobie zalezy wiecej pieniedzy, jak (np.) na jego zdrowiu,
      o ktorym ani slowa nie piszesz...!?).
      • magiczna_marta Re: A dziś pali juz...? 04.08.08, 14:42
        Nie piszę o jego zdrowiu, bo zdrów jak ryba, kurna, pali(ł), za
        konierz też nie wylewa a wyniki książkowe, a ja zdrowo żyję a
        nadciśnienie ciążowe cholera jasna!
        Jestem w pracy, on dziś z małolatem w domu, ale dzwonił i mówi że
        guma mu życie ratuje, kupiliśmy taką że jak jedna spróbowałam to
        myslałam że mi oczy z orbit wyjdą, taka mocna, no ale jak jemu
        pasuje to niech sobie memle ile chce.
        • aaugustw Re: A dziś pali juz...? 04.08.08, 15:56
          magiczna_marta napisała:
          > ... zdrów jak ryba, kurna, pali(ł), za konierz też nie wylewa a ja
          zdrowo żyję a nadciśnienie ciążowe cholera jasna!
          - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Nie przejmuj sie... - To minie. Wiem od corki. Miala b. wysokie!
          _______________________________________________________________.
          magiczna_marta napisała dalej:
          > Jestem w pracy, on dziś z małolatem w domu, ale dzwonił i mówi że
          > guma mu życie ratuje, ...no ale jak jemu pasuje to niech sobie
          memle ile chce.
          - - - - - - - - - - - -
          Wie co mowi... - Mnie tez nie raz uratowala zycie, bo
          dobrze "zabija" piwo...!
          A... ;-))
          • magiczna_marta Re: A dziś pali juz...? 04.08.08, 21:58
            > Nie przejmuj sie... - To minie. Wiem od corki. Miala b. wysokie!

            Wiem, w pierwszej ciąży też miałam, co nie zmiania faktu że mnie to
            wqurza, bo wyglądam jak ten ludek z reklamy opon Michelin.

            > Wie co mowi... - Mnie tez nie raz uratowala zycie, bo
            > dobrze "zabija" piwo...!
            > A... ;-))

            Normalnie jesteś zwierzątko ryjące, lubiące błotko :P
            Myslę że nie robiłby z siebie idioty, poza tym jak wróciłam
            widziałam ile zrobił w domu bo "nie może siedzieć bezczynnie".
            Pozmywane, pranie zrobione, podłogi umyte...normalnie go nie poznaję.
            To przejdzie czy już tak zostanie?
            oby zostało, oby zostało, oby zostało (będę to powtarzać jak mantrę)
            • aaugustw Re: A dziś pali juz...? 04.08.08, 22:07
              magiczna_marta napisała (do A...):
              > Normalnie jesteś zwierzątko ryjące, lubiące błotko :P
              > Myslę że nie robiłby z siebie idioty...
              > Pozmywane, pranie zrobione, podłogi umyte...normalnie go nie
              poznaję. To przejdzie czy już tak zostanie?
              ____________________________________.
              Jezeli to przejdzie, to na Ciebie...! ;-))
              Dobranoc: A... ;-))
              Ps. Ciekawe co on przeskrobal...?
              (chyba nie bedzie chory...!? tfu, tfu...) - to mial byc zart... ;-)
              • magiczna_marta Re: A dziś pali juz...? 06.08.08, 07:06
                > Jezeli to przejdzie, to na Ciebie...! ;-))
                > Dobranoc: A... ;-))
                > Ps. Ciekawe co on przeskrobal...?
                > (chyba nie bedzie chory...!? tfu, tfu...) - to mial byc zart... ;-)
                Srutu tutu, ze mnie już przeszło na niego, ja już się na tego wirusa
                uodporniłam.

                Nic nie przeskrobał, za to popełnił obiad i uprał dziecku wózek.
                • aaugustw Re: A dziś pali juz...? 07.08.08, 20:41
                  magiczna_marta napisała do A...)::
                  > Srutu tutu, ze mnie już przeszło na niego, ja już się na tego
                  wirusa uodporniłam.
                  > Nic nie przeskrobał, za to popełnił obiad i uprał dziecku wózek.
                  ____________________.
                  To jednak racja, ze te wspoluzaleznione to gorsze
                  od terorystek, z ktorymi choc pertraktowac mozna... :-((
                  A... ;-))
                  • magiczna_marta Re: A dziś pali juz...? 09.08.08, 15:40
                    Ja też paliłam, ale ja nie miałam czasu żeby sięzastanowić czy
                    rzucać czy nie, bo zaszłąm w ciążę, tak więc on się też może
                    poświecić dla rodziny trochę.
                    • aaugustw Re: A dziś pali juz...? 09.08.08, 17:45
                      magiczna_marta napisała:
                      > Ja też paliłam, ale ja nie miałam czasu żeby sięzastanowić czy
                      > rzucać czy nie, bo zaszłąm w ciążę, tak więc on się też może
                      > poświecić dla rodziny trochę.
                      ______________________________.
                      Z tego co piszesz widze tylko polowe jego "winy"... -
                      W koncu sama chcialas tego seksu, a potem go za to "karzesz".. :-((
                      A... ;-))
                      • magiczna_marta Re: A dziś pali juz...? 10.08.08, 08:40
                        Ja ponoszę konsekwencje, to i on coś może dla nas zrobić ;)
                        • janulodz Re: A dziś pali juz...? 10.08.08, 09:03
                          Piszesz o swojej ciąży, jak o dopuście bożym. "Poświęciłm się", "ponoszę
                          konsekwencję".

                          Zmień taktykę. Użyj czarów zamiast roszczeń.

                          Żeby mu jakie głupie myśli nie przyszły do głowy.

                          On jest dosyć nabuzowany tym "rzucaniem"

                          Ja bym mu jednak dał 100% :))
                        • aaugustw Re: A dziś pali juz...? 10.08.08, 11:25
                          magiczna_marta napisała:
                          > Ja ponoszę konsekwencje, to i on coś może dla nas zrobić ;)
                          ___________________________.
                          Realna z Ciebie osoba...!
                          Nie mam zadnych juz kontrargumentow..! :-((
                          A... ;-))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja