Próbuje zrozumięc....

17.08.08, 01:33
często tutaj zaglądam i czytam Wasze posty i próbuje zrozumieć
alkoholików,przyznam,ze nie jest to proste.Nie jestem alkoholiczką i pewnie
nigdy nie będe chociaz nigdy nie wiadomo,ale mam wstręt do alkoholu pod kazdą
postacią.Zarzucono mi tutaj kilka razy,ze nie zrozumie tej choroby bo mnie nie
dotyczy bo chorowal na nią tylko brat więc pewnie to jego problem.Kochałam
brata,bylismy nierozłączni-zawsze pomocny,uczynny itd.Dusza towarzystwa,bardzo
lubiany nie moglo Go zabraknąć na rzadnej imprezie.Z czasem przychodził do
domu coraz pozniej i coraz bardziej pijany,ja i rodzice probowalismy
rozmawiac,prosic ale nic do Niego nie trafiało.Znikal na tygodnie....Na
pogrzebie taty przysiągł ze nie będzie pił,ze zaopiekuje sie mamą i
mną-wytrzymał rok.Pózniej było coraz gorzej,wszystko wyniósł z
domu,znajdywałyśmy Go w najgorszych melinach,pił co się dało.Wzywałam
policje,prosiłam,błagałam,zawoziłam po wszystkich"odwykach"nic nie
pomagało.Mój kochany brat groził,ze mnie zabije bo nie chcialam dac mu
złotówki,uderzył mame.Czekałam,az w końcu odbije sie od tego dna....pewnego
dnia przyszli policjanci i powiedzieli,ze utonął-wtedy tez był pijany.Byłam na
Niego wsciekła,ze tak sobie zniszczył życie,był taki młody...Teraz juz nie ma
we mnie złości,jest ogromna tęsknota z kazdym dniem coraz wieksza.
Pozdrawiam,
    • 7zahir Dziekuję Ci za wspomnienia o bracie..... 17.08.08, 10:15
      Mam nadzieje, ze wstrząsna kazdym, kto zastanawia sie
      czy już, czy później przestac pić.

      Twój brat, jest jedną z wielu ofiar naszej nieuleczalnej choroby.
      Jesli nas czytasz - to Wiesz, że jest ona niezawiniona,
      a nie tak jak mysli np moja kierowniczka - na życzenie.

      Pozdrawiam ciepło :-)
      • franzmeyer Re: Dziekuję Ci za wspomnienia o bracie..... 17.08.08, 10:23
        Jest to z pewnością wstrząsająca opowieść jednak takie rzeczy dzieją się również
        obok nas. Można na codzień zaobserwować ilu ludziom się nie udało. Dramat.
        Jednak decyzja o zaprzestaniu picia jest taka trudna...
    • carla.bruni Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 11:14
      zala.mka napisała:

      > często tutaj zaglądam i czytam Wasze posty i próbuje zrozumieć
      > alkoholików,przyznam,ze nie jest to proste.Nie jestem alkoholiczką i pewnie
      > nigdy nie będe chociaz nigdy nie wiadomo,ale mam wstręt do alkoholu pod kazdą
      > postacią.Zarzucono mi tutaj kilka razy,ze nie zrozumie tej choroby bo mnie nie
      > dotyczy bo chorowal na nią tylko brat więc pewnie to jego problem.Kochałam
      > brata,bylismy nierozłączni-zawsze pomocny,uczynny itd.D
      straszne to co przeczytalam. mam teraz lzy w oczach. o swojego brata tez sie boje i jednoczesnie jestem na niego totalnie wkooorwiona. pozdrawiam serdecznie.
    • aaugustw Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 11:44
      zala.mka napisała:
      > ... pewnego dnia przyszli policjanci i powiedzieli,ze utonął-wtedy
      tez był pijany.Byłam na Niego wsciekła,ze tak sobie zniszczył
      życie,był taki młody...Teraz juz nie ma we mnie złości,jest ogromna
      tęsknota z kazdym dniem coraz wieksza. Pozdrawiam,
      _________________________________________.
      Historia, jak wiele innych podobnych... - On juz nie zyje i ten
      problem zostal juz rozwiazany, ale Ty Zalamko masz dalej nie
      zalatwiony swoj problem...! - Jezeli nie chcesz wyladowac ktoregoa
      dnia u psychola, idz prosze do Al-Anonu... - Tam zrozumiesz to swoje
      wspoluzaleznienie, swoje problemy z tym zwiazane i takze pozbedziesz
      sie tam swoich wyrzutow sumienia, ktore Cie drecza, a o ktorych tu
      jeszcze nie pisalas...!
      A...
      • zala.mka Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 12:22
        to prawda,dręczą mnie wyrzuty sumienia-może nie zrobiłam wszystkiego rzeby Go
        wyciągnąć z tego bagna.Ale to On musiał tego chciec.Teraz przechodząc ulicą w
        kazdym pijanym widze brata i zastanawiam się na jakim jest etapie swojego
        picia....nie czuje juz do Nich wstrętu jak kiedyś tylko żal zniszczonego życia i
        tych bezradnych rodzin które gdzieś są i obwiniają się tak ja teraz.To
        prawda,brata już nie ma a we mnie ten problem tkwi głęboko,mam chłopaka i on
        czasem wypije dwa piwa w tygodniu a mnie się wydaje,ze zostanie alkoholikiem.Nie
        potrafie sie z tego wyleczyc
        • carla.bruni Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 12:53
          zala.mka napisała:

          > to prawda,dręczą mnie wyrzuty sumienia-może nie zrobiłam
          wszystkiego rzeby Go
          > wyciągnąć z tego bagna.Ale to On musiał tego chciec.Teraz
          przechodząc ulicą w
          > kazdym pijanym widze brata i zastanawiam się na jakim jest etapie
          swojego
          > picia....nie czuje juz do Nich wstrętu jak kiedyś tylko żal
          zniszczonego życia
          > i
          > tych bezradnych rodzin które gdzieś są i obwiniają się tak ja
          teraz.To
          > prawda,brata już nie ma a we mnie ten problem tkwi głęboko,mam
          chłopaka i on
          > czasem wypije dwa piwa w tygodniu a mnie się wydaje,ze zostanie
          alkoholikiem.Ni
          > e
          > potrafie sie z tego wyleczyc
          chodzisz gdzies do psychologa? na terapie moze?pozdrawiam serdecznie.
        • jasiulek61 Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 12:59
          Bardzo Cię rozumiem.Twój brat, mój kochany syn,oj boli.Przeżywałam
          to samo -wyrzuty sumienia,obwinianie się, byłm u kresu wytrzymałoś.
          Wszyscy tylko nie mój syn.Jestem pielęgniarką-pomogłam wielu
          ludziom atu bezradność wobec najukochańszego syna.Dopiero Al anon
          uwolnił mnie prawie od obłeduZyj i daj żyć.Na pewne sprawy nie
          mamy wpływu.Proszę Boga o wsparcie dla siebie i niego- to naprawde
          pomaga.Myślę o nim, mam kontakt telefoniczny ale nie udzielam
          rad,morałow.On jest dorosły i ma prawo zyć własnym życiem.tego
          nauczyłam się na mitingach.Idz Ty też tam.Odważ sie.Pomóż sobie.Ja
          poszłam dzięki miłemu koledze z forum.Dasz radę, jego już nie ma a
          życie przed Tobą.Pozdrawiam serdecznie
        • rauchen Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 13:33
          moj brat alkoholik, zmarl dwa lata bez tygodnia po tym jak przestal
          pic...cos mu nie wytrzymalo, zmarl w szpitalu , nawet nie wiadomo
          dokladnie na co.
          Kilkanascie lat picia na pewno mu w zdrowiu nie pomoglo, ale tez
          troche zgrzytu zostalo ze zmarl po tym, jak udalo mu sie przestac
          pic.
          W mojej siostrze, ktora mieszkala w domu z nim, ktora na to
          patrzyla, i wspierala przed tym jak przestal, i pozniej - choc
          robila to chyba w dobry sposob, bo ona ma dosc silne poczucie
          siebie, i nie dala sie wciagnac calkowicie w jego nalog(ani tez w
          moj, ale ja nie mieszkalam z nimi), tez pozostalo po jego smierci
          takie rozczarowanie ze wszystkie jej starania poszly sie jeb... i do
          tego jeszcze gdy juz przestal.
          tez takie rozwazania typu niezrozumienia bo jako alkoholik, pijac
          mial tyle okazji zeby po pijanemu cos mu sie stalo, a ten wzial i
          umarl wtedy, gdy pic przestal.
          Zadna z wersji nie jest mila - ani po pijanemu, ani w szpitalu na
          trzezwo, sprawa i tak wyglada tak ze odszedl, w jakimkolwiek stanie.


          Moj brat zmarl w zeszlym roku, jeszcze wtedy nie bylo miedzy nami na
          trzezwo ulozonych spraw - dwoch alkoholikow, ja i on, pewnie w duzej
          mierze pijacych z tych samych powodow, brat byl poltorej roku
          starszy ode mnie, wiec wlasciwie do jego 15 lat, byl zawsze, i byl w
          sumie dla mnie w pewien sposob bohaterem, ile ja wlasciwie rzeczy
          jako dziecko sie od niego nauczylam. Pozniej on poszedl swoja droga,
          w swoje towarzystwo, ja poszlam swoja droga.
          nie moge powiedziec ze jego smierc na mnie nie wplynela - pierwsze
          miesiace byl wlasnie powrot do wspomnien z dziecinstwa, gdzie on
          zawsze byl. musialam to jakos przerobic. a sprawy te nie ulozone za
          zycia probowac ulozyc teraz. w jakis sposob chyba sie udalo.
          Na pewno do mojego zycia jego smierc wnisla to, ze wlasciwie zycie
          zaczelam brac lzej niz kiedys - jest kruche, ale radosc i szczescie
          w nim jest, nawet jesli sprawy sie wala.

          mi moze latwiej zrozumiec alkoholizm mojego brata, bo sama jestem
          alkoholiczka. ja pewnie nie musze nic wybaczac jemu, ze pil, raczej
          starac sie o wybaczenie, ze ja tez w to wdepnelam, ale to nie ma
          sensu.
          nie mniej jednak ulozenie stosunkow teraz, pomiedzy mna a moim
          bratem chyba jest dosc wazne.
          kiedy brat pil, a nawet i pozniej - to chyba z dziecinstwa
          pozostalo - zawsz byl taki lek, nie wiem, niepewnosc, zeby mu sie
          nic zlego nie przydarzylo. teraz wiem ze mu sie nie przydarzy.
          teraz to ja musze dbac o siebie, zeby on - nie wiem jak sprawy po
          smierci wygladaja - nie musial sie martwic o mnie. a wiec musze dbac
          o siebie jeszcze bardziej niz kiedys, tyle ze wiedzac ze sama nie
          jestem, zreszta nigdy pewnie nie bylam.
          i niech to bedzie nawet tylko i wylacznie wytwor mojej chorej
          wyobrazni, te sprawy w jaki sposob je rozwiazuje, ale mysle ze
          znalezienie pokoju w tych sprawach jest istotne zeby isc dalej.

          i tego zala.mka ci zycze - pokoju miedzy toba a twoim bratem,
          ktoremu sie nie udalo
          • zala.mka Re: Próbuje zrozumięc.... 17.08.08, 15:36

            > kiedy brat pil, a nawet i pozniej - to chyba z dziecinstwa
            > pozostalo - zawsz byl taki lek, nie wiem, niepewnosc, zeby mu sie
            > nic zlego nie przydarzylo. teraz wiem ze mu sie nie przydarzy.
            > teraz to ja musze dbac o siebie, zeby on - nie wiem jak sprawy po
            > smierci wygladaja - nie musial sie martwic o mnie. a wiec musze dbac
            > o siebie jeszcze bardziej niz kiedys, tyle ze wiedzac ze sama nie
            > jestem, zreszta nigdy pewnie nie bylam.

            Dziekuje za te słowa i chyba tak zacznę patrzeć na świat

Pełna wersja