zuzia36 melduję się 23.02.09, 12:56 trochę nas choroby atakują (konkretnie mnie i dziecko), a i kryzysu finansowego ciąg dalszy ale jest ok :) na terapię mąz jednak pojechał Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: :( 10.03.09, 08:01 ".........wypil piwo przedwczoraj" no i dupa poszlo sie je*** wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: :( 10.03.09, 11:12 też tak myślałam, ale teraz inaczej na to patrzę dużo rozmawialiśmy, wnioski wyciągnął Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: :( 10.03.09, 15:26 > ".........wypil piwo przedwczoraj" > > no i dupa > > poszlo sie je*** wszystko nic nie poszło, tylko doszło doświadczenie, że nigdy nie można być pewnym że się więcej nie wypije. I jak trudno się walczy o trzeźwe życie, i że nie przychodzi to samo. Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 10.03.09, 14:11 Swiat się nie zawalił Zuziu! Będzie dobrze , rozmawiaj z męzem jak najwięcej ,wspieraj.Jestem matką alkocholika.W czwartek jedziemy do niego tjmąz i starszy syn, ponieważ syn pije codziennie a synowa z teściowa nie robia nic.Boje się tego spotkania.Jak mam z nim rozmawiać.? Prośby nic nie dają.Chyba tylko wspierać.Jest to 600 km od nas.Syn jeszca pracuje .Synowa wymusza na nim deklaracje, nie słucha moich rad.Ja chodzę na Al -Anon, ale nie wiem jak z nim rozmawiać.Trudne to wszystko! Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 10.03.09, 14:13 zla synowa--------powinna go przytulic Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 10.03.09, 15:44 Nie kpij! Tak powinna go też przytulić .Synowa nie chce uwierzyć ,że aalkocholizm to choroba.Zabiera mu butelki, krzyczy,a jej mama robi w domu wszystko.Nie mówię, ze synowa zła ale powinna mnie posłuchać i zacząć żyć myśląc o sobie.W ten sposób pomagają mu w piciu, przy tym nic od niego nie wymagając przez minionw 7 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 10.03.09, 16:07 wybaczcie moje Panie, ze sie z Wami nie zgadzam ale uwazam jako alkoholik----ze przytulanie alkoholika po terapii w sytuacji gdy zapil--------to strata czasu-i zadnego doswiadczenia to nie dowodzi-tylko tego ze zapil, ba tak zdecydowal sam. /wszak mozg mu nie odparowal nagle/ a glaskanie alkoholika----------nawet przed terapia ,lub zupelnie bez niej -----jak w przypadku "jasiulka"........to jakies kpiny.........z samego alkoholika w ten sposob tylko mu wydluzacie jego zgon Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 11.03.09, 08:08 jak zapił nie głąskałam. Jak kiedyś pił głaskałam do czasu... Synowa sama musi przełknąc to ze jej mąz jest alkoholikiem. Mnie zajęło to kilka miesięcy. Przez ten czas jak on przychodził wypity i kładł sie spac tłumaczyłam go ze jest zmęczony, ze ma strsy w pracy, ze ma wredną rodzinkę itd. Dzięki temu, ze zapił zrozumiał, ze sam pobyt na zamknietym nie wystarczy. Jutro idzie na mityng. Ma też chęc zgłosić sie do tutejszego ośrodka. Czy sie zgłosi zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 11.03.09, 08:29 wybacz Zuzia, ze to napisze. co Twoj maz zrozumial---------to wlasciwie malo istotne.On to moze teraz malowniczo opisywac po fakcie-----sam tak robilem na potrzeby doraxne. a naprawde------w glebi "duszy" cieszylem sie ,ze sie wreszcie napilem------i tylko to sie liczylo. wpierw wypilem malo------przetestowalem jak to przyjela zona. a potem wiecej, wiecej-------az wrocilem do zwyklej normy--- tak to dziala. alkoholikowi nie wystarczy:ani mityngowanie sie, ani zamykanie w osrodku na dwa lata, ani to, ani tamto--------ani twarda milosc------jesli sie alkoholik uprze-------a jeszcze posiada swiadomosc- to sie napije nawet na pustyni zaraz po wyjsciu z detoxu. hej Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 11.03.09, 11:29 Powiedz mi drogi Wolfie co ja mam w takim razie robićJutro jedziemy do syna/600 km/ i czy mam z nim rozmawiać o jego problemie, wspierać Go.Z synową mam dobry kontakt ,tylko ona jest niekonsekwentna, syn kompletnie ją lekceważy a ona nic z tym nie robi.Nie chce iśc na terapie, na Al -Anon a mąż robi co chce.Czy mam to wszystko zostawić i nie żyć jego życiem?Syn stacza sie coraz bardziej a tamta rodzina mu pomaga.Nie jest to takie proste a zwłaszcza jeżeli chodzi o dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 11.03.09, 11:57 wiesz trudno doradzić co możesz zrobic. Synowa jest niekonsekwentna bo go kocha. Porozmawiają z nia, otwórz jej oczy na to co robi Twój syn i przytul, ją nie syna. Powiedz jej ze może na Ciebie liczyc, ze ma Twoje wsparcie. Ile ja bym dała za taka teściowa jak Ty!!!! co do syna, nie wiem naprawdę nie wiem co doradzić. Spróbowac rozmowy możesz. Możesz też zgłościć go do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Możesz dać adresy ośrodków dla uzaleznionych, miejsca spotkań grup aa w jego mieście. Trzymaj sie matce alkoholika jest chyba jeszcze trudniej niż zonie. Sama mam synka (2 latka), nie wiem nie wyobrażam sobie jeśli on ... nie brak słow, byłby to koniec świata dla mnie Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 11.03.09, 16:14 Tak Zuziu ,to bardzo trudne .Moj syn nigdy nie sprawiał kłopotów.Skończył studia,ale pracy już nie obronił.Wyjechał, ożenił się ma 4 letnią córeczkę.Synową bardzo kocham , rozmawiałam z nią przez 5lat, żeby była konsekwentna ,żeby mu nie ulegała , żeby nawet spakowała- ja bym go nie przyjeła a ona dalej się go boi.A jemu w to graj.I to mnie przeraża, że on ma idealne warunki do picia, bez obowiązków, wymagań ,odpowiedzialności za dziecko, bo teściowa kąpie zaprowadza i odbiera z przedszkola ..itd.Nie wiem kiedy bedzie jego dno !Pozdrawiam Cię serdecznie.Jesteś mądra kobietą. Odpowiedz Link Zgłoś
daleh Re: żona alkoholika 11.03.09, 16:55 jasiu... .Nie wiem kiedy bedzie jego dno ! -------------------------- W tej sytuacji jak ja opisujesz,to tylko wtedy jak jego małżonka przestanie mu pomagać w piciu i wyrzuci go z domu...Moze wtedy zrozumie,ze tak żyć się nie da... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 11.03.09, 22:59 kochana ale ja tez taka byłam!!!!!!!!!!! przez pare lat usprawiedliwiałam jego postępowanie, wyręczałam we wszystkim. Do czasu... uwierz mi ze synowa, teściowa pękną. Tylko wtedy bedzie nieciekawa sytuacja. Z tego co piszesz syn mieszka z teściami. Moze dojśc do takiej sytuacji jak u nas, ze moja mama niewytrzymała, tata to samo. Podczas ostatniego ciągu męża wymienili zamki w drzwiach. Próbowali mi wmówić ze on ma inną kobiete. A najbardziej w tym wszystkim ucierpi dziecko i żona, bo bedzie między meżem a rodzicami. Nie wiem czy czytałaś cały mój wątek. Wezwałam na własnego meza policję, złapali go, pobili, noc spędził na tzw. dechach. Gdybym wtedy mogła poszłabym przepraszam zapierdałabym do niego zeby go przytulić i pocieszyć. Wywalałam z domu kilka razy. To nie jest łatwe. Bądz z nimi. Dzwon i pytaj synowej czy nie chciałaby pogadać, albo nawet przyjechać na jakiś czas. Też szukałam uparcie tego DNA i do dnia dzisiejszego nie wiem czy pomogłam mu je znaleźć... Jesteś mądrą i wielką kobietą!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 11.03.09, 12:18 nie wiem co powiedziec.....na mnie jak sie okazalo poskutkowalo wiadro lodowatej wody dopiero. i na poczatku gdy wyszdlem z osrodka----mialem na plecach uczucie-ze caly czas jestem na "cenzurowanym"------jedna wpadka i won. doslownie. mialem co prawda gdzie mieszkac samodzilenie jakby co---ale to nie o to chodzilo strach-----przed utrata najblizszych-byl dla mnie dosc dlugo- podstawowa motywacja. glody alkoholowe, wszelkie inne pijane pomysly-nie mijaja same z siebie. zadne tam cudowne sily nie zadzialaja, jesli alkoholik sam z siebie nie wykrzesze minimum sily. to naprawde ciezka robota-zmudna, nudna, malowidowiskowa. tak wewnetrznie pogodzilem sie z mysla-------ze trafilem glowa w beton-zabolalo odpowiednio-i mialem szczescie ,ze sie w tym momencie ocknalem nie wszyscy takie szczescie maja bardzo duzo zawdzieczam zonie i dzieciom............chyba polowe. druga polowa--sobie samemu.oczywiscie jest w tym miejsce na terapie, na reszte rodziny, na prace, i inne zwyczajne sytuacje..........alkoholik ktory posiada jeszcze rodzine--ma na swoj sposb trudniej nie moze sie zamknac w bunkrze---musi .jesli chce odzyskac siebie i rodzine-dzialac na dwoch frontach jednoczesnie zona mnie poprostu------kontrolowala, dzieci tez czasami bylem wsciekly--ze mi nie ufaja ale zaraz rodzila sie refleksja: a jaki maja powod do tego by mi zaufac?..........27 lat jestem po slubie- corka ma tyle samo lat co moje malzenstwo i problem alkoholu zawsze wystepowal w naszym domu przez te wszystkie lata co prawda nie od razu na maximum-i nie zawsze bylo to dramatyczne----czasami /jak dzieci byly jeszcze male-mam dwoje doroslych / moje pijackie excesy mialy swoj urok i dzieci lubily jak tato po pijaku wozil je motorem po lace. nie byly swiadome co sie moglo stac-a ja znow w swej pijackiej fantazji-------sadzilem ,ze wszystko kontroluje no tak po krotce hej dziewczyny -------lepiej byc realista----niz rozczarowanym optymista Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 11.03.09, 12:24 to może napisz co powinna robić mądra zona żeby nie szkodzić kontrolować nie mam zamiaru, szkoda na to moich nerwów i czasu, jak bedzie sie chciał napić to i tak sie napije, co nie znaczy ze mu ufam bezgranicznie Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 11.03.09, 12:50 zona mnie kontrolowala na potrzeby wlasne---nie na moje. od jej kontroli zalezaly jej zachowania-----gdybym byl podpity- czy tylko ciachniety----cala nasza umowa o "wspolpracy" , przestawala obowiazywac to mialem na mysli......... a co ma zrobic madra zona?........skad mam wiedziec? to przeciez zalezy od wielu czynnikow-----trzeba znac caly uklad w jakim sie to odbywa przeszlosc jaka ludzie mieli, co ich laczy , co dzieli itd madra zona ........to akaurat taka uniwersalna prawda-----ma przedewszystkim dbac o dobro dzieci.jesli sa. potomstwo to najistotniejsza sprawa.reszta moze poczekac bezpieczenstwo dzieci, ich wyksztalcenie, horyzonty itp-to lezy w gestii madrej zony-----jesli jest pozostawiona sama sobie. a zeby alkoholikowi nie szkodzic........wystarczy mu nie pomagac. niemal we wszystkim........sam musi poczuc co to jest ciezar doroslosci i odpowiedzialnosci inaczej cale zycie sie bedzie chowal po katach za babska spodnica.........tyle ,ze na trzexwo a to zadna roznica wlasciwie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 11.03.09, 12:11 to akurat wiem ze jak sie "uprze" to nic i nikt go nie powstrzyma, tylko czy to ze wypił oznacza ze mamy nic nie robić bo i tak sie napije???? Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 11.03.09, 13:36 tak sobie pomyslalem w nawiazaniu do pytania "jasiulka" i instynkt mi podpowiada czego bym sie obawial po takiej wizycie moich rodzicow jako alkoholik obawialbym sie---determinacji, konkretow i realizacji tego co mi przykladowo zaproponuja. czyli: taka wycieczka 600 km-----powinna miec dobry plan, najwyzej dwa warianty i trzeba sie tego trzymac...chocby wszystko wokol sie walilo i palilo. zadnych zludzen i ulegania czczym obietnicom pijackim. Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 11.03.09, 15:32 Nie jedziemy tam po to aby dawać mu wytyczne.On odpowiada za swoje życie.Chcę żeby wiedział, że nie potępiamy jego za to ,że jest chory.On mało sie kontaktuje z nami ,bo albo w pracy albo pijany śpi.Jego coreczka 28 marca kończy 4 latka wiec zaliczymy urodziny wnusi.Bedę rozmawiała z synową ,zeby poszła na terapię.Kraków bo tam mieszka syn to dla nas inny świat.Synowa jedynaczka, kochana dziewczyna ale w domu nie robi nic-tylko jej mama.Od syna nie wymagali przez 7 lat poprostu NIC.Prosiłam, rozmawiałam a one mówiły ,że u nich tak jest .Nie czuję do nikogo żalu bo syn jest odpowiedzialny za swoje czyny.Latwiej by mi było znosić jak alkocholikiem byłby mąz a nie mój kochany syn.Ta bezradnosc mnie zabija. Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 11.03.09, 15:35 skoro jedziesz czysto urodzinowo-to skad u Ciebie te obawy? w takim razie? Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 11.03.09, 15:46 Nie jadę "czysto urodzinowo".Jedziemy też po to ,żeby syna wesprzeć,żeby wiedział ,że nie jest nam obojętny, że myślimy o nim.Syn chciał żebyśmy przyjechali.Co ma być to bedzie!Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 11.03.09, 15:49 wpierw odpowiedz sama sobie: jak rozumiesz-----wesprzec syna co to dla Cie oznacza ale bez sciemy ----tylko konkrety to troche jak podczas rozbrajania drewnianej miny przeciwpiechotnej/////znaczy w drewnianym pudeleczku/ emocje buzuja pod czapa-pot zalewa oczy----ale jeden falszywy ruch i lapy urwane Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 11.03.09, 16:00 Nie bardzo Cię rozumię.Może jestem niekumata ale Ty otuchy mi nie dodałeś .Emocje owszem czasami buzują- trudno żeby nie buzowały czasami.Tak powiem synowi , że jesteśmy z nim, powiem mu ile traci pijąc i żeby pomógl sam sobie, żeby pomyślał o terapii o mitingach AA.Decyzja należy do niego.Ja nie mam na to wpływu.Ale jest taki moment ,że oczekuje się zrozumienia innych osób a Ty Wolfie pomeby dodać otuchy matce alkoholika. Odpowiedz Link Zgłoś
ptasiekm Re: żona alkoholika 12.03.09, 10:19 Jasiulek61 opowiem Ci nieco o moich doświadczeniach z rodzicami. Przez około 11 lat byłem informowany przez moich rodziców o tym że „są ze mną i jak wiele tracę pijąc alkohol”. Niestety piłem dalej mimo jak to dziś nazywam „nieudolnych” prób pomocy ze strony rodziców. Chwała im za to że w jakikolwiek sposób starali mi się pomóc a pomoc ta ewaluowała na przestrzeni lat od porad i zapewnień do gróźb i znowu zapewnień. Pojawiała się też pomoc „techniczna” zorganizowano mi detoks i terapię. Piłem nadal ciągami po których następowały przerwy krótsze bądź dłuższe. Dziś wiem dlaczego piłem …. Bo miałem komfort picia (tak w dużym uproszczeniu). Miałem co jeść, miałem gdzie spać, było mi ciepło, byłem czysty i wyprany, miałem za co pić bo łączyłem w magiczny sposób pracę z nałogiem. Zawsze znalazł się ktoś kto uratował mi przysłowiowy tyłek, zadzwonił i mnie wytłumaczył, podprowadził do domu, nie zabrał prawa jazdy …. Generalizując nie pozwolił mi się upodlić, upaść, zawalić obowiązki, poczuć wyrzuty sumienia, poczuć się naprawdę żle w tym całym alkoholowym amoku. W tak zwanym międzyczasie zdążyłem się nawet ożenić co do dziś napawa mnie zdumieniem jak do tego doszło zważywszy na to że byłem uzależniony od alkoholu. I tu nastąpił przełom bo trafiłem na kobietę, która po kilku moich ciągach postawiła ultimatum co do dalszej przyszłości. Ultimatum dość sztywne a jednocześnie jasno sprecyzowane (tej deklaracji nieprzekraczalnych granic trzymali się też moi rodzice). Mogłem stracić rodzinę, mieszkanie (choć jest to nasz wspólny majątek), komfort picia i całą masę dobrodziejstw które niesie codzienne wspólne życie. Dwa detoksy w krótkim odstępie czasu sprawiły, że przejrzałem na oczy, zważyłem na mojej wewnętrznej wadze na co mogę mieć jeszcze siłę. Czy podołam piciu, czy nie lepiej dokonać w mojej codzienności jakiejś wielkiej rewolucji polegającej na odstawieniu alkoholu. Pozbawiony komfortu picia wybrałem jedyną słuszną drogę i rozstałem się z alkoholem. Nie piję od 2 lat. Od 8 miesięcy nie palę też papierosów bo odzyskałem świadomość szkodliwości wszelkich nałogów. Rozwijam się intelektualnie i duchowo. Jestem w trakcie studiowania drugiego fakultetu (zaocznie). Planuję drugie dziecko, kupiłem działkę budowlaną. Chodzę do psychologa i panuję nad nałogiem. Po co to wszystko piszę ? Piszę w nadziei że w jakikolwiek sposób naprowadzę Cię na drogę która doprowadzi do trzeźwego życia syna. Czy mój przypadek jest jedynym i słusznym ?! Otóż nie jest ale daje zapewne jakiś obraz szablonowości zachowań osoby uzależnionej i możliwych reakcji na tą chorobę ze strony najbliższych. Wiem jedno, deklaracje, współczucie, zapewnienia o miłości, mówienie o pomocy a nawet jej organizowanie to „za mało” i to nawet nie adekwatne słowo to po prostu źle obrany kierunek pomocy. Chętnie opowiem o moich doświadczeniach związanych z tym co mnie pchnęło w świat trzeźwości jeśli masz konkretne pytania to je zadaj. Życzę twardych decyzji i konsekwencji w ich realizowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 14.03.09, 15:23 Bardzo Ci dziękuję!Zgadzam się z Tobą w 100%.Jestem świadoma choroby syna ale jest jeszcze jeden problem- moja synowa i jej matka stwarzają mu konfortowe warunki do picia.Jeżeli możesz podaj mi swój nr tel na mejla.Bardzo mi pomgłeś i może podpowiesz co mam robić dalej.wienia55@op.pl.Gratuluję Ci !trzymaj tak dalej.Jesteś wspaniałym młodym człowiekiem.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bzzzzzzzzz Re: żona alkoholika 12.03.09, 10:41 Wszystko robisz nie tak. Wcale nie starasz się pomóc! Na to potrzeba dużo czasu i cierpliwości a ty jej wogóle nie masz. Poza tym jesteś toksyczna: wyrzucanie męża z domu, potem wyprowadzanie się od niego? Tak, to rzeczywiście mu pomoże przestać pić... zacznie pić więcej. Rób to chcesz. W końcu tutaj chodzi o Ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
1962wolf Re: żona alkoholika 13.03.09, 08:24 Jsiulek-byc moze dlatego ,ze jestem facetem-a przy okazji alkoholikiem-zupelnie inaczej rozumiem otuche. otucha w Twoim wykonaniu/ nie obrax sie/.........to bezsilne patrzenie i czekanie na jakis cud. otucha w moim pojeciu.to nadzieja na sukces ,poparta konkretnymi dzialaniami. i dotyczy to nie tylko alkoholizmu w moim zyciu teraz, czy wczesniej. ale nawet bardziej ogolnie. jedx na urodziny wnuczki-----i baw sie dobrze. skoro nic innego Ci nie przychodzi do glowy. a otucha?..............jak Twoj syn bedzie mial szczescie------ to wyrznie w dno-------najmocniej jak sie da, ale to przezyje. jak nie bedzie mial szczescia........to pograzy siebie, zone i dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 14.03.09, 15:52 Nie pojechaliśmy tam się bawić,tylko zobaczyć sie z najbliższymi.I co- nic.Synowa z mama stwarzają mu wręcz komfortowe warunki do picia.Ja porozmawiałam z nim i tyle.Przez 5 lat proszę ,mówię ,że syn musi ponosić odpowiedzialność za swoje postępowanie.Synowa nie robi w domu nic.PPrzez te 6 lat wszystkie obowiązki przejeła mama synowej.Ponoć tam tak jest.Więc kiedy on osiągnie to dno?Ja bym chciała jak najprędzej ale w takich cieplarnianych warunkach to napewno nieprędko! I co ja mam robić.Tak będę czekać ,wspierać syna, bo nie mam na to wpływu.Tylko przychodzi taki moment, że sobie nie radzę sama z sobą.Całe szczęście, żepracuję.Jestem pielęgniarką.Pomagam innym chorym a synowi niestety nie.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 16.03.09, 09:12 Dziękuję!Tak smutne to wszystko.Nie przesadziłam w niczym.Wiem też ,że póki syn będzie w tym środowisku to będzie ddddddługo, się męczył aż się wykończy.Synowa np wie ,że syn pisze z jakąś dziewczyną i nic nie robi, żadnych konkretntch działań.Jemu to pasuje.Koło się zamyka.Koszmar.Nadmieniam ,że rodzice synowej co tydzień w sobotę wypijają pół litra. Tak dla odprężenia jak mówią.Synowa jest DDA.Niby normalni ,dobrzy ludzie ale też chorzy.Taka jest prawda.Pozostaje mi tylko modlitwa, choć nigdy nie byłam osobą nader wierzącą.Pozdrawiam serdecznie.Dziękuję za odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 20.03.09, 22:10 jasiulek przykro mi strasznie:(, Trzymam kciuki aby coś w końcu pękło i cokolwiek się zmieniło, na lepsze oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 21.03.09, 12:00 Dziki Ci Kajdusiu! W niczym nie przesadziam.Moja synowa nie wyobraża sobie ,żebynie był w domu .On ją lekceważy ,poniża a Ona nic!Proszę ją, żeby p[odejmowała zdecydowane decyzje a Ona nie wyobraża sobie żeby on sięgnął dna. Koło się zamyka.Na pocieszenie problemu .napiszę ,że wczoraj dzwonił trzeżwy syn.Zdaje sobie sprawę z problemu.Mówiłam mu oAA.Pytał a co zrobi- pewnie nic .Ale nadzieję mam. Mówiłam mu ,że pomogę mu ale pod warunkiem ,że zacznie się leczyć.Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 21.03.09, 22:15 To dobrze że pyta o AA, tzn. że może coś kiełkować. A z drugiej strony to przecież się mówi że alkoholik trzeźwieje dla siebie, nie dla innych. Więc może i z takim nastawieniem żony , a może i dzięki temu szybciej, znajdzie powód do abstynencji. Ludzie często pod wpływem bardzo różnych i dziwnych impulsów zaczynali chcieć żyć trzeźwo. Jeszcze nic nie jest przesądzone. Trzymam kciuki:) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 22.03.09, 15:14 Pocieszłaś mnie.Odzyskałm nadziejęW kwietniu ma urlop,więc proszę aby przyjechał w ;swoje strony:. Powiedział ,że się zastanowi. Jak byliśmy u Niego 2 tyg temu wszyscy tzn -mąż jego starszy brat ija to się cieszł.Ugotował smaczny bigos, był z nami aCole był smutny.Co ma być to będzie, na pewne żeczy nie mamy wpływu, ale czasami jest mi tak smutno i wtedy piszę.Dzięki .Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tylkoprawda1 Re: żona alkoholika 14.04.09, 09:44 Dziewczyno masz kąt u rodziców wywal kotwicę która Cię ciągnie w przepaść, jeżeli alkoholik sam dobrowolnie nie przestanie pić to żadne twoje namowy go nie przekonają jemu potrzebna jest opiekunka w twojej osobie która załatwi za niego wszystkie sprawy rodzinne i materialne całe dalsze twoje życie będzie uzależnione od alkoholika dziecko będzie rosło i wstydziło się ojca alkoholika Twoja rodzina stanie się dysfunkcyjna będziesz izolować się od znajomych ponieważ alkoholik będzie przychodził do domu pijany w różnym stanie najgorsze to zesrany i ujszczany, porozbijany, pościerany. Moja rada przeprowac się z powrotem do rodziców a jego zostaw niech się nim zajma jego rodzice i on sam. Korzystaj z życia bez alkoholika. Odpowiedz Link Zgłoś
mitosia Re: żona alkoholika 28.04.09, 14:28 no i ja mam ten sam problem mąż od roku w depresji po stracie pracy, leczy sie piwem ma ciągi 4-5 dni ja uciekam do rodzinnego domu w tym czasie 2 razy byl na panstwowym detoksie, ae to jeden wielki pic na wode na 8 dni pobytu 1 rozmowa z lekarzem i tyle... teraz jest tez wcięty dzwonil z placzem, ze chce umrzec znalazlam prywatny osrodek nad morzem, ale terminy masakryczne :( nie mam uz tez sily... odcinam sie myslami od niego, ale tkwi w mojej glowie milosc Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 28.04.09, 15:39 > nie mam uz tez sily... odcinam sie myslami od niego, ale tkwi w > mojej glowie milosc i jak tu się nie bać miłości ? :( Sorry że się wcinam i to całkiem nie na temat- ale właśnie doszło do mnie dlaczego się boję miłości, i kojarzy mi się z chorym współuzależnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
tylkoprawda1 Re: żona alkoholika 14.04.09, 09:45 Dziewczyno masz kąt u rodziców wywal kotwicę która Cię ciągnie w przepaść, jeżeli alkoholik sam dobrowolnie nie przestanie pić to żadne twoje namowy go nie przekonają jemu potrzebna jest opiekunka w twojej osobie która załatwi za niego wszystkie sprawy rodzinne i materialne całe dalsze twoje życie będzie uzależnione od alkoholika dziecko będzie rosło i wstydziło się ojca alkoholika Twoja rodzina stanie się dysfunkcyjna będziesz izolować się od znajomych ponieważ alkoholik będzie przychodził do domu pijany w różnym stanie najgorsze to zesrany i ujszczany, porozbijany, pościerany. Moja rada przeprowac się z powrotem do rodziców a jego zostaw niech się nim zajma jego rodzice i on sam. Korzystaj z życia bez alkoholika. Odpowiedz Link Zgłoś
olifka123 Re: żona alkoholika 03.05.09, 00:17 jestem zona alkoholika. jestesmy razem od 4 lat. mamy dwojke dzieci, 2,5 roku i 5 miesiecy. wyrzucilam go z domu. przychodzi do dzieci, chce wrocic, placze. jestem twarda. chce sie leczyc, mowi ze potrzebuje oparcia. niewiem co robic... Odpowiedz Link Zgłoś
paulinakw Re: żona alkoholika 05.05.09, 14:14 Postaw warunek leczenia.Obiecanki cacanki niech sobie wsadzi w nos.U mnie było podobnie.Wróciłam,ale musiał podjać terapie.Sam nie da sobie rady z nałogiem.Jestem dojrzalsza.Dzisiaj jest dobrze.Jednak jesli nastapi"powtórka" z rozrywki -nie ma mnie....alkohol zniszczył zbyt wiele w moim życiu.Nie pozwolę by zniszczył totalnie wszystko.Bądź dzielna! Odpowiedz Link Zgłoś
olifka123 Re: żona alkoholika 03.05.09, 00:13 tez jestem zona alkoholika. jestem z nim od 4 lat, dwojka dzieci 2,5 roku i 5 miesiecy. wyrzucilam go z domu pare dni temu. przychodzi do dzieci, chce wrocic, placze. jestem twarda. powiedzial ze chce sie leczyc i zebym mu w tym pomogla, ze potrzebuje oparcia. jutro ma dzwonic. niewiem co robic.... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 27.10.09, 12:58 dawno mnie tu nie było. Melduję, że żyję :) Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 27.10.09, 13:02 Witaj:) Napisz co u ciebie, to już ponad rok jak zaczęłaś coś robić. Jak mąż, dzieciątko? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 27.10.09, 13:53 u mnie ok. Trochę chorowałam. Sporo zmieniłam w sobie. Dziecko rosnie zdrowo, jest coraz wspanialszy. Podsumowując przez ten rok bardzo wiele zrobiłam. A mąz hymmmm sama nie wiem. Niby jest inny, niby próbuje z tego wyjść a jednak mam wrażenie ze stoi w miejscu. Próbował terapii, próbował AA, jakiś czas temu chciał iśc znowu na zamknięte. Wypił kilka razy, jednodniowo. Widze jednak ze jego myślenie, zachowanie jest tak samo pijane jak ponad rok temu... to chyba tyle w skrócie Odpowiedz Link Zgłoś
kasia100-3 Re: żona alkoholika 28.10.09, 20:57 Witam serdecznie Zuziu i oczywiście całą resztę . Jakieś parę miesięcy temu wtrąciłam się do waszej rozmowy całkowicie nie świadomie (nowa głupia i zielona w pisaniu postów) Mimo wszystko chciała bym podzielić się swoimi małymi radościmi. W listopadzie minie rok jak mój mąż nie pije razem co tydzień w każdy wtorek chodzimy na terapie.Ja dla osób współuzależnionych on na grupę dla alkoholików. Jestem inna osobą !!!!!!! Każdej żonie alkoholika serdecznie polecam takie grupy z terapeutką to jest niesamowite ile można sie dowiedzieć o sobie i swoim współuzależnieniu , a przede wszystkim jak z tym walczyć uczę się jak normalnie żyć. Tobie droga Zuziu życzę powodzenia ,zdrowia masz synka który Cię bardzo kocha pamiętaj o Tym bądź dzielna .Pamiętaj każda kobieta która przeżyła choć rok z alkoholikiem jes WIELKA . Serdecznie pozdrawiam Kasia . Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 28.10.09, 22:42 >Pamiętaj każda > kobieta która przeżyła choć rok z alkoholikiem jes WIELKA . Dlaczego? > Każdej żonie alkoholika serdecznie polecam takie grupy z terapeutką > to jest niesamowite ile można sie dowiedzieć o sobie i swoim współuzależnieniu > , > a przede wszystkim jak z tym walczyć uczę się jak normalnie żyć. to prawda, ale wielu żonom terapie nie pomagają:( , podobnie jak alkoholikowi terapie odwykowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 29.10.09, 13:03 > > Każdej żonie alkoholika serdecznie polecam takie grupy z > terapeutką > > to jest niesamowite ile można sie dowiedzieć o sobie i swoim > współuzależnieniu > > , > > a przede wszystkim jak z tym walczyć uczę się jak normalnie żyć. > > to prawda, ale wielu żonom terapie nie pomagają:( , podobnie jak > alkoholikowi terapie odwykowe. mnie terapie grupowa strasznie dołują :( wolę indywidualne spotkania z terapeutą Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 29.10.09, 16:35 Po wieloletnim korzystaniu, jako trzezwy dzis alkoholik z Mityngow AA w realu i rownoleglym braniu udzialu w jednym, "zamknietym" wirtualnym Mityngu AA (plus sluzby AA na zewnatrz), postanowilem poszerzyc swoja wiedze praktyczna o AA - poza AA...! Od ok. dwoch lat biore udzial w tymze forum o uzaleznieniach, (glownie alkoholizm)... Kiedy czytam tu i gdzie indziej tego typu wypowiedzi, (cyt.): > ... serdecznie polecam takie grupy z terapeutką to jest niesamowite ile można sie dowiedzieć o sobie i swoim współuzależnieniu, a przede wszystkim jak z tym walczyć uczę się jak normalnie żyć. (albo): > ... mnie terapie grupowa strasznie dołują :( wolę indywidualne spotkania z terapeutą (albo to co napisal pewien znany mi AA - "Meszuge"): > ... Czasem odnoszę wrażenie, że w chwili obecnej Wspólnota AA w Polsce traktowana jest i rozumiana, jak umiarkowanie ważny dodatek do psychoterapii odwykowej. Alkoholik może się ewentualnie mityngami Wspólnoty AA zainteresować w jakiejś wolnej chwili, ale właściwie to wcale nie musi. W początkowym okresie zdrowienia alkoholika, nowego członka Wspólnoty AA, zasada anonimowości interesuje tylko o tyle, o ile pomaga mu ukrywać to, że jest… alkoholikiem." < ...odnosze wtedy wrazenie, jakby dzieki Mityngom AA nastepowalo "oprosienie" zwrotne i z tychze Mityngow zaczely powstawac, jak grzyby po deszczu odplatne szkolki terapeutyczne, prowadzone przez takich, ktorzy wczesniej bezplatnie zdobyli swa wiedze przekazywana im przez innych alkoholikow dzielacych sie swym doswiadczeniem..(!?). W slad za takim tokiem rozumowania rodza sie we mnie nastepne pytania...: Czy polski alkoholik ma az tak duzo pieniedzy, czy az tak duzo glupoty, a moze Wspolnota AA w Polsce jest tak skutecznie anonimowa, ze ci potrzebujacy jej nigdy jeszcze nie slyszeli o czyms takim..!? (a moze to duma nie pozwala im sie "znizyc" do innych - takich samych, jak i oni...!?). A... Odpowiedz Link Zgłoś
kasia100-3 Re: żona alkoholika 30.10.09, 18:39 Witam serdecznie aaugustw Nie zgadzam się absolutnie z tym co piszesz . Ktoś kto naprawdę potrzebuje pomocy to ją znajdzie. My zapukaliśmy do pierwszych drzwi i już minął rok jak się leczymy. Zasada jest tylko jedna TRZEBA CHCIEĆ . Pozdrawiam kasia. Witam serdecznie Zuziu. Być może każda grupa jest prowadzona inaczej,ale my mamy grupę bardzo zżytą spotykamy się ,wspieramy,piszemy do siebie jak któraś potrzebuje pomocy .Na grupie jak któraś ma doła to nasza terapeutka tak niesamowicie wyprowadzi ją z doła , że zawsze wychodzą uśmiechnięte.Bogu dziękuje za to.Już nie myślę ciągle o mężu alkoholiku teraz ucze się myśleć o sobie. Jest to po 18 latach bardzo trudne ,ale ja dam rade nie jestem sama Pozdrawiam Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
tenzing30 Re: żona alkoholika 31.10.09, 16:20 Witajcie, na początek chciałam zaznaczyć, że bardzo dokładnie przeczytałam cały wątek. Mam w sobie silne przekonanie, że to miejsce jest dla mnie i liczę na Wasze cenne i bogate doświadczenie. Mam również nadzieję, że jego założycielka o niku Zuzia i nikt inny nie mają pretensji, że przytulam się do tego miejsca, ze swoimi problemami? Jeśli to niegrzeczne stworzę nowy - ale czy ma to sens, skoro ten żyje i służy innym? Nie szukam pomocy - o tę zgłosiłam się do ośrodka i uczestniczę w terapii indywidualnej i grupowej. Szukam waszej wiedzy i doświadczenia. I bardzo o nie proszę. Tymczasem nie czekając na reakcję: Mój Mąż ma problem alkoholowy. Według mojej oceny oraz specjalistów (na podstawie moich barwnych opowieści) jest to stan uzależnienia od alkoholu, a nie picie szkodliwe czy ryzykowne. Dla Męża nie ma tematu, a tym bardziej problemu. Poznaliśmy się jako nastolatkowie, od dwóch lat nasze drogi zeszły się na nowo,od czerwca tego roku jesteśmy małżeństwem. Mam 29 lat, mój Mąż jest o rok starszy. Nie mamy dzieci. Brak problemów z kasą, brak problemów w pracy spowodowanych alkoholem. Obydwoje mamy wyższe wykształcenie. Te dwa lata pozwalają mi na jednoznaczne stwierdzenie postępowania negatywnych zmian jego zachowania przy okoliczności spożywania alkoholu. Choć do tej pory byłam pewna (ha,ha,ha), że jest to stan, z którego można jeszcze zawrócić na tor picia kontrolowanego. Do nocy z piątku na sobotę tydzień temu. Po urodzinowej imprezie w klubie, podczas powrotu do domu "trafiło go". włączył "korbę" i na neutralne sygnały reagował agresją słowną, czepiał się, twierdził, że traktuję go jak idiotę. Jakoś prawie dotarliśmy do domu (tak powinnam go zostawić na ulicy i wezwać Policję) - ja byłam trzeźwa i nie dałam się prowokować nawet do podnoszenia głosu. Nie chcąc dalej wysłuchiwać wyzwisk poszłam inną drogą. Nie zamknęłam drzwi, czekałam. Przyszedł z awanturą, że mu się schowałam. Że próbował się włamać do naszego samochodu i chciał w nim spać. Chwycił za kluczyki i dokumenty i o 3 nad ranem oświadczył, że jedzie coś zjeść. Nie pozwoliłam na to - zagrodziłam mu drogę (wiem - powinna mu pozwolić i zawiadomić policję...). Szarpał się ze mną, wywlókł do sypialni, pchnął na łóżko i dalej mnie szarpał. Nie puściłam go. Jak się wyrwałam, znowu zagrodziłam drzwi. Krzyczał, obrażał mnie. Nie wytrzymałam - spoliczkowałam go. Nie oddał. Wpadł w furię, wybił szybę, rzucał i rozbijał cenne przedmioty. Wykrzyczał, żebym wynosiła się z domu. I tak zrobiłam. Poza domem jestem od tygodnia. Przez dwa pierwsze dni nie było między nami kontaktu. Spotkanie w poniedziałek (przyjechałam po samochód) to oświadczenie, że to czego doznaję to przemoc i jest przestępstwem. Moje łzy, jego przeprosiny i moje ultimatum: wrócę do domu, jeśli spotkasz się z terapeutą. Kilkadziesiąt minut przed spotkaniem powiesiłam mu swoje dość dramatyczne zdjęcie, pokazujące co mi zrobił. Przypomniałam jego najgorsze skutki i efekty po alkoholu. Jego "nigdzie mnie nie wyślesz" brzmiało jak obrona przed najgorszą rzeczą, do której kiedykolwiek mogłabym go go zmusić. Wyszłam, trzasnął drzwiami. Potem mnie dogonił, przytulał i podwiózł do tramwaju gdy ponownie odmówiłam powrotu do domu. Wysiadłam rzucając: "dziękuję" i widziałam, że liczy na rozmowę. Dzwonił - nie odbierałam. Wtorek - zadzwonił proponując wyjście do kina. Powiedziałam żeby nie dzwonił, jeśli nie zdecyduje się spełnić mojego żądania. Rozłączył się. Zdzwonił pokornie na 1,5 h i zaczął mówić o Bogu i kościele i , że to nam pomoże. Wsparłam go w tym i doceniłam, że na to wpadł. Równocześnie mówiąc, że to nie wystarczy i że ja nie ustąpię. Skończyliśmy rozmowę. Środa - milczenie. Widzieliśmy się w czwartek po mojej pierwszej terapii grupowej p/przemocy. Proponował wspólny obiad, pytał jak się czuję gdy napotkał mur, powiedział, że wychodzi. Nie miał mi nic do powiedzenia. Wyszłam zanim wrócił. Wieczorem napisałam sms "Nie kochasz mnie. To boli najbardziej". Odpowiedź rano:"Proszę Cię. Wracaj do domu. Nie pisz takich głupot, o tym już rozmawialiśmy. Błagam Cię". Odpisałam www.wyhamujwpore.pl. Cisza. Wczoraj popołudniu zadzwoniłam i powiedział, że na gwałt potrzebuję samochód. Powiedział, że wyjeżdża (do kolegi - czołowego kompana od wspólnego i "najgorszego" picia, który o nim zapomniał, gdy Tomek się wyprowadził ze wspólnego osiedla. Ja mu na to, że mieszkanie, które komuś wynajmujemy jest zalewane i muszę się tam dostać. Mój "Rycerz" pojechał ze mną. Pomagał. Przytulał i nazywał najczulszymi sławami. Zapytałam jak może czuć do mnie coś tak silnego i jednocześnie krzywdzić? Odpowiedział "nie wiem". Zaproponował mi obiad (i że najpierw zabierzemy moje rzeczy i mnie do domu). Odmówiłam i powiedział o terapii. Bez słowa odwiózł mnie z powrotem. Dialog gdy wysiadałam (wziął mnie za rękę): On: - Bardzo mi przykro, że tak między nami jest. Ja: - Jesteś jedyną osobą, która może to zmienić. On. - W takim razie, nic się nie zmieni. Ja: - I co dalej? On: - Pewnie się rozwiedziemy. To nasza ostatnia rozmowa sprzed niespełna 24h. W domu nie ma jego ani psa - pojechał tam, gdzie zapowiedział. To koniec i początek mojej historii. Jestem zdecydowana "pomóc" mu. W poniedziałek spotykam się z księdzem (jego przyjacielem). Tego samego dnia zamierzam poinformować jego Rodziców o tym co się dzieje. Wiem, że będą mnie wspierać (od dawna niepokoili się o jego picie). PYTANIA DO DOŚWIADCZONYCH? Przed czym ich ostrzec, jak pokierować by nie zrobili więcej szkody niż pożytku? A może zostawić - mają prawo do swoich emocji i zachowań wobec własnego syna? I zabrzmi głupio - nie oceniajcie, proszę: Czy zdarza się, żeby Żona podejmując taką jak ja walkę o siebie i w ten sposób także o męża, została przez niego porzucona? Czy jego grożenie rozwodem, to próba szantażu i manipulacji (kilka godzin wcześniej błagał, żebym wróciła...). Jeśli ktoś czuje i chce podzielić się ze mną refleksją nad tymi 5 tysiącami znaków. Jeśli ma mi coś do powiedzenia. Jeśli przeszedł tę drogę... niech powie, że jest do przejścia i da się nie zwariować. Bardzo czekam bardzo pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
matrasza Re: żona alkoholika 01.11.09, 01:15 Witajcie, pierwszy raz piszę na tym forum. Od 14 lat jestem / byłam z alkoholikiem. Piszę byłam, gdyż jesteśmy w trakcie rozwodu. Nie ma już we mnie woli walki, bo nie ma już we mnie miłości do mojego męża. Do osoby, którą kochałam miłością młodzieńczą, wielką, wymarzoną. Mój mąż zawiódł mnie na całej linii: jako mój partner, jako ojciec naszych dzieci, jako głowa rodziny. Walczyłam długo, przedtem długo się szarpałam, jak większość współuzależnionych osób, tracąc siłę i energię na chore zachowania, które nie przynosiły poprawy sytuacji. Przeczytałam (przyznaję się - prawie;) cały wątek. Niemożliwe jest, aby znać odpowiedź na tego typu pytanie: -------------------------------- tenzing30 napisała: I zabrzmi głupio - nie oceniajcie, proszę: > Czy zdarza się, żeby Żona podejmując taką jak ja walkę o siebie i w ten sposób > także o męża, została przez niego porzucona? -------------------------------- Tego nikt nie wie. Ja prawie 2 lata temu na oczach naszych małych dzieci, ratując życie mojemu mężowi w ataku padaczki, klęcząc w jego fekaliach, wymiocinach i krwi, potem jeżdżąc do niego do szpitala codziennie przez 10 dni pobytu na detoksie, nie śpiąc po nocach, wychowując jednocześnie dwójkę dzieci i użerając się jeszcze przy tym z nienormalną teściową i teściem alkoholikiem (mieszkaliśmy wtedy u nich) - byłam pewna, że dam radę, że, coby się nie działo, będziemy zawsze razem. Nie udało się, w najbliższy wtorek mamy trzecią rozprawę rozwodową, mam nadzieję ostanią. Jestem skrajnie wyczerpana, sama z dwójką dzieci, żyjąca z dziećmi na walizkach od ponad roku. Ale z drugiej strony pełna nadziei na lepsze, spokojniejsze, bardziej stabilne emocjonalnie życie moje i przede wszystkim naszych dzieci. Wiem, że to co piszę jest 'mało' budujące - przepraszam. Ale nikt nie odpowie, jak potoczy się Twoje życie. Wiele razy miałam chwile zwiątpienia, załamania, ale każdy je ma. Sęk w tym, żeby iść do przodu. I to co mnie buduje w wielu Waszych wypowiedziach, to wskazówka, żeby SŁUCHAĆ SIEBIE. Ja po prostu WIEM, że muszę to przerwać, bez względu na piękne lata, które wspólnie przeżyliśmy, na brak zrozumienia u wielu znajomych, na cudne wspomnienia i ogromny żal, ŻE JUŻ NIGDY TAK NIE BĘDZIE, ŻE NIC NAM JUŻ TEGO NIE WRÓCI. To był bardzo długi proces, ale ja to po prostu czuję całą sobą. Bez względu na wybory i decyzje, trzymam za nas wszystkich kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Tego nikt nie wie... 01.11.09, 10:00 matrasza napisała: -------------------------------- > Tego nikt nie wie... > I to co mnie buduje w wielu Waszych wypowiedziach, to wskazówka, > żeby SŁUCHAĆ SIEBIE. Ja po prostu WIEM, że muszę to przerwać, bez > względu na piękne lata, które wspólnie przeżyliśmy, na brak > zrozumienia u wielu znajomych, na cudne wspomnienia i ogromny żal, > ŻE JUŻ NIGDY TAK NIE BĘDZIE, ŻE NIC NAM JUŻ TEGO NIE WRÓCI. _____________________________. I tego Ty takze nie wiesz...! Pozdrawiam: A... Odpowiedz Link Zgłoś
matrasza Re: Tego nikt nie wie... 02.11.09, 15:06 aaugustw napisał: > matrasza napisała: > -------------------------------- > > Tego nikt nie wie... > > I to co mnie buduje w wielu Waszych wypowiedziach, to wskazówka, > > żeby SŁUCHAĆ SIEBIE. Ja po prostu WIEM, że muszę to przerwać, bez > > względu na piękne lata, które wspólnie przeżyliśmy, na brak > > zrozumienia u wielu znajomych, na cudne wspomnienia i ogromny żal, > > ŻE JUŻ NIGDY TAK NIE BĘDZIE, ŻE NIC NAM JUŻ TEGO NIE WRÓCI. > _____________________________. > I tego Ty takze nie wiesz...! > Pozdrawiam: A... Aaugustw, ja WIEM, że muszę odejść od męża dla dobra mojego i dzieci. Że nic już nie wskóram. Robiłam, co mogłam przez te 2 najgorsze w moim życiu lata i teraz 'nic tu po mnie'. Ja nie mam żalu o to, że mój mąż jest chory (choć to nie wirus, który można gdzieś złapać), ja mam niewyobrażalny wręcz żal o to, że on nie chce się leczyć - nie chce zawalczyć o mnie i dzieci, a przede wszystkim o siebie. A pytanie tenzing30 brzmiało: tenzing30 napisała: I zabrzmi głupio - nie oceniajcie, proszę: > Czy zdarza się, żeby Żona podejmując taką jak ja walkę o siebie i w ten sposób > także o męża, została przez niego porzucona? co oznacza, że pyta się, czy mimo JEJ starań, mąż JĄ porzuci. DO TENZING30 z mężem przeżyłam wspólne 14 lat, ale to nie było tak, że 14 lat się męczyłam z chorobą męża. Jak pisałam - wiele lat było świetnych. Choroba alkoholowa jest chorobą chroniczną, postępującą, nieleczona - śmiertelną, a jej żniwem jest nie tylko życie alkoholika, ale jeszcze wielu, wielu osób w jego otoczeniu:(( Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Tego nikt nie wie... 02.11.09, 19:55 matrasza napisała: > Aaugustw, > ja WIEM, że muszę odejść od męża dla dobra mojego i dzieci... > ... ja mam niewyobrażalny wręcz żal o to, że on nie chce się leczyć - nie chce zawalczyć o mnie i dzieci... - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Matrasza, jestem trzezwym alkoholikiem i mam to juz za soba... - Wierz mi, to nie jest tak, ze on nie chce zawalczyć o Ciebie i dzieci... - On ciagle wierzy w to, ze sam da sobie z tym rade. Alkoholik MUSI osiagnac swoje dno, aby moc rozpoczac swoje zycie od nowa... - A jezeli sie to uda, wspaniale jest to nowe zycie...! ;-) __________________________________________. matrasza napisała dalej do tenzing30: > ... co oznacza, że pyta się, czy mimo JEJ starań, mąż JĄ porzuci. > DO TENZING30 > z mężem przeżyłam wspólne 14 lat, ale to nie było tak, że 14 lat się męczyłam z chorobą męża. Jak pisałam - wiele lat było świetnych. > Choroba alkoholowa jest chorobą chroniczną, postępującą... - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Dodam z mojego doswiadczenia, ze najwiecej rozwodow nastepuje w okresie rozpoczecia abstynencji przez alkoholika, a to znaczy dalej, ze nie tylko wtedy moze mąż JĄ porzucic, lecz takze ona moze JEGO porzucic, gdyz (np.) "stracil on juz swoje dawne walory"...! ;-) A... Odpowiedz Link Zgłoś
tenzing30 Re: żona alkoholika 01.11.09, 10:10 Siły i wytrwałości w walce o Rodzinę - Ciebie i Dzieci. Nie oglądaj się za Siebie:) Tu czujesz ulgę - to trwa 14 lat. U mnie temat świeży - zareagowałam przy pierwszym drastycznym sygnale o chorobie. Jestem rozdarta. Co najmniej 95% naszego życia jest trzeźwe (pomijając rozdrażnienie i nie wypowiadane pragnienie wypicia). Ale tych 5% nie da się zapomnieć. Mimo wszystko, nie zdążyłam przeżyć tego o czym piszesz. Z tego co czytam - do granic wstrętu, upokorzenia i bólu jeszcze daleko. Dla mnie lepiej. Dla niego - różnie może być. Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: żona alkoholika 01.11.09, 10:21 tenzing30 napisała: > Co najmniej 95% naszego życia jest trzeźwe (pomijają > c > rozdrażnienie i nie wypowiadane pragnienie wypicia). Ale tych 5% nie da się Ty to nazywasz trzeźwym zyciem, kiedy przez te 95 % czasu wasze mysli krążą wokół picia??? dużo pracy przed Tobą. zmieniaj to co możesz zmienić Odpowiedz Link Zgłoś
tenzing30 Re: żona alkoholika 01.11.09, 10:48 błędna interpretacja jest wynikiem mało precyzyjnego opisu - sorry. analiza z perspektywy czasu i zachłannie zdobywanej i aktualizowanej wiedzy, przekonuje, że jego gorsze samopoczucie może wynikać z niezaspokojonej chęci wypicia. Dostrzegam to teraz i to w bardzo subtelnym. mega incydentalnym wymiarze. Dodam raz jeszcze, że wszyscy specjaliście z którymi zdążyłam się spotkać (4 osoby) stwierdziły, że prawie nie zdarza się by ktoś zgłosił się na terapię tak wcześnie jak ja. Stąd może moja historia i rozwój sytuacji nie bardzo pasują do standardu. Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka36 Re: żona alkoholika 10.11.09, 11:24 dzień dobry.przeczytałam problem zuzi i sie popłakałam. jestem nowa i mam taki sam problem z mężem, pije.Jest on spokojny jak wypije, pije w samotności po pracy. dziś miał termin na terapię i nie poszedł bo wczoraj popił. w tamtym roku też podjął terapię ale był tylko raz, póżniej chodził do klubu AA ale tylko przez 2 tygodnie. on nie ukryw że jest alkoholikiem powiedział to moim rodzicom a oni się zdziwili bo ja nigdy nic na ten temat nie mówiłam.niby chce coś zrobić ale mu to nie wychodzi. powiedziałam mu dziś że to nie ma już sensu że i tak dalej będzie pił i że chcę się wyprowadzić z domu z dwójką naszych dzieci (córka 10l, syn 2,5 l) proszę pomóżcie mi co mam robić wyprowadzić się? Siostra namawia mnie żebym przyszła do klubu na spotkania ona sama też miała taki sam problem jest już po rozwodzie.po pierwsze wstydzę się, a podrugie nie chcę być z siostrą w grupie. Odpowiedz Link Zgłoś
yuraathor Re: żona alkoholika 10.11.09, 13:59 no i będziesz sie wstydzić dalej. coraz bardziej się bedziesz wstydzic swojego pijanego domu. dzieci będą sie wstydzić zaprosić koleżanke czy kolegę. a twój mąż będzxie pił coraz więcej a Ty będziesz się wstydzić. siostry w grupie się obawiasz bo co ??? będzie bardziej bolało??? z jednej miski jadłyście a teraz podobny problem macie przecież to siła która trzeba wykorzystac Odpowiedz Link Zgłoś
matrasza Re: żona alkoholika 10.11.09, 21:40 stokrotka36, nie bedziesz w jednej grupie z siostra, gdyz to jest wbrew zasadom, ktore panuja w placowkach zajmujacych sie terepiami. Ja (w Warszawie) mialam szczescie trafic na swietna terapeutke, jak ja to mowie 'konkretna babke z jajami', z doswiadczeniem, wyczuciem, szostym zmyslem, etc. Polecilam ja mojej znajomej, ktora, nie znajac tej zasady, powiedziala, ze ja jej polecilam to miejsce i musiala wybrac innego terapeute, a znajoma nie jest dla mnie nawet bliska kolezanka. Terapia daje niesamowite wsparcie, zrozumienie, nikt Cie tam nie ocenia, bo kazdy ma dokladnie ten sam problem. Wygadanie sie w takim otoczeniu niesamowicie pomaga. A wiedza o chorobie, rozne przepisy prawne, kruczki, wiedza, jak inne osoby sobie w tej sytuacji radza i dzialanie na zasadzie 'co dwie glowy, to nie jedna' sa bezcenne. Ja osobiscie goraco polecam. Sprobowac nie zaszkodzi;) pozdrawiam i wytrwalosci zycze Odpowiedz Link Zgłoś
dabcia7 Re: żona alkoholika 07.03.10, 00:18 a jak zmusic mężą alkoholika,który twierdzi ,że to ja powinnam się leczyc bo on nie jest alkoholikiem-ja w ogóle nie pije alkoholu- mieszka z nami 35-letni syn,którego dosyc czesto z tego tytułu ponoszą nerwy i ojcu nabluzga ,ale to mąż pije dzien w dzień ,jeszcze pracuje ,i dlatego nie zdobyłam sie jeszcze na ten krok,żeby może z zakładem pracy porozmawiac,sama sie wstydzę takiej sytuacji,a jest coraz gorzej,bo nawet pod pretekstem wyprowadzenia psa idzie sie napic ,wraca po kilku godzinach-nie daje mu juz psa to i tak wychodzi,soboty i niedziele to jest gehenna ,przychodzi pijany ,walnie się ubraniu,przespi i rusza dalej ,nigdy na niego nie mogę liczyc,nigdzie nie mogę wyjechac,bo nie wiem co on może po pijanemu zrobic ,żałuje tylko jednego ,że pozwoliłam moim dzieciom wychowac się w rodzinie nałogowego alkoholika,ale dopiero teraz to wiem,powinnam z tym człowiekiem rozejśc się ,ale teraz jestem juz starą i schorowaną kobietą i co mam robic??? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 07.03.10, 10:45 dabcia7 napisała: > a jak zmusic mężą alkoholika,który twierdzi ,że to ja powinnam się > leczyc... __________________________________________________________. Masz madrego meza... - On ma racje. To Ty powinnas sie leczyc...! Gdybys byla zdrowa psychicznie kobieta, nie siedzialabys tyle lat przy takim pijaku, jak nam go tu opisujesz... Nie ogladaj sie zatem na meza, ani nie baw sie w uzdrowicielke ludzi, tylko pedz na najblizszy Mityng Al-Anonu dla osob wspoluzaleznionych od choroby alkoholowej...! Tu znajdziesz taki Mityng: www.al-anon.org.pl/spis.html Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 12.03.10, 10:24 nawet sie nie spodziewałam ze mój wątek żyje :) napisze krótko co u mnie. Jest OK :) chodzę na terapie, powoli odzyskuje spokój i radość życia. Wiele zmieniam w swoim życiu. Mąż nie poje, jednak jego życie jest bardzo pijane. Czy chodzi na terapie?? nie wiem. Z domu wychodzi. Pozdrawiam wszystkich czytających i piszących!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 12.03.10, 11:01 zuzia36 napisała: > napisze krótko co u mnie. > Jest OK :) chodzę na terapie, powoli odzyskuje spokój i radość życia. Wiele zmieniam w swoim życiu. > Mąż nie pije, jednak jego życie jest bardzo pijane. Czy chodzi na terapie?? nie wiem. Z domu wychodzi. > Pozdrawiam wszystkich czytających i piszących!!!!!! ____________________________________________________. Piszacy dziekuje za pozdrowienia...! ;-) (z powrotem) Widze, ze chcialas napisac o sobie, a wyszlo ze napisalas o Was...! ;-) (nie, nie tlumacz tego, to jest suuuper...!) ;-) To jest typowe dla wszystkich malzenstw i partnerstw...! Po zaprzestaniu picia jednego z partnerow, problemiki dopiero zaczynaja zyc na dobre... - Teraz jednak innego kalibru, choc kontrola pozostala dalej ta sama... Teraz dochodzi podejrzliwosc, powstaja w glowie mysli, typu; "gdzie on chodzi, skoro wraca czysty i trzezwy...?", Nierzadko dochodzi w takich sytuacjach do zazdrosci... A gdybys Zuzia Ty podeszla pierwsza do niego i zaproponowala mu pojscie razem z nim na Mityng otwarty AA, albo rownolegly Mityng Al-Anonu...!? Mialabys w jeden dzien bardzo duzo odpowiedzi na niby glupie pytania, ktore demoluja czlowiekowi cale zycie... (np. czy on tam chodzi, gdzie on chodzi, czy ma kochanke, dlaczego jest przy Tobie, etc...!?) ;-) Zuzia jest OK (piszesz), bedzie jeszcze lepiej, ale dzialaj... Samo nic nie przyjdzie...! ;-) A... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 12.03.10, 12:24 hymmm z tym wspólnym wyjściem na miting dobra myśl, tylko co z dzieckiem????? ale pomyśle, pokombinuje z mężem. Co do chodzenia zastanawia mnie tylko, ze tez mu sie chce chodzić :) mnie by sie naprawdę nie chciało :) Mieliśmy ostatnio miting otwarty a po potańcówkę. Nawet kreacja była juz przygotowana. Niestety akurat sie rozchorowałam :( Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 12.03.10, 13:13 zuzia36 napisała: > hymmm z tym wspólnym wyjściem na miting dobra myśl... > Co do chodzenia zastanawia mnie tylko, ze tez mu sie chce chodzić :) mnie by sie naprawdę nie chciało :) ________________________________________. Moze go jaka tam zauroczyla...(!?) :-o A moze doszedl predzej od Ciebie do wniosku, ze nie ma innego wyjscia...(!?). A... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 12.03.10, 14:54 :D chodziło mi o to chodzenia, takie bez celu. Jak go nosi to wychodzi z domu i chodzi, kilka godzin chodzi, chodzi, chodzi, nawet w mrozie chodzi. Forest gamp??? ;) a moze szuka drogi, dlatego tak chodzi ??? a kto go tam pojmie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maxara Re: żona alkoholika 23.03.10, 05:59 Mogę dołączyć?,pytam nieśmiało .Tez mąż alkoholik,dziecko i brak perspektyw na jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 01.04.10, 09:56 maxara napisała: > Mogę dołączyć?,pytam nieśmiało .Tez mąż alkoholik,dziecko i brak perspektyw na jutro. __________________________________________. Jestes mile widziana... - Zapraszamy do rozmowy...! ;-) A... Odpowiedz Link Zgłoś
521martek Re: żona alkoholika 31.03.10, 23:50 mój mąż pije tylko jak ma wolne i mi mówi że to stres ale jest wulgarny i mi ubliża niepotrafię mu powiedzieć jak mnie to boli bo boję się co będzie gdy wytrzezwieje Odpowiedz Link Zgłoś
521martek Re: żona alkoholika 01.04.10, 00:06 521martek napisała: > mój mąż pije tylko jak ma wolne i mi mówi że to stres ale jest wulgarny i mi > ubliża nie potrafię mu powiedzieć jak mnie to boli bo boję się co będzie gdy > wytrzezwieje bo pracuje u mojej rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
lindabel Re: żona alkoholika 01.04.10, 06:39 521martek napisała: > 521martek napisała: mój mąż pije tylko jak ma wolne i mi mówi że to stres ale jest wulgarny i mi ubliża nie potrafię mu powiedzieć jak mnie to boli bo boję się co będzie gdy wytrzezwieje bo pracuje u mojej rodziny Nie sądzę, ze jak wytrzeźwieje, to będzie cokolwiek pamiętał :( Jeśli jest pod wpływem po prostu nie staraj się z nim rozmawiać, to jak walka z wiatrakami, on jest happy że pije, a ty nieszczęśliwa. Nie pozwalaj sobie na ubliżanie, w momencie gdy jest pod wpływem wychodź z pomieszczenia w którym przebywa. Piszesz, że pije gdy ma wolne, to znaczy jak często? A to, że pracuje u Twojej rodziny - wstydzisz się, że to się wyda, czy też masz inny powód? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 01.04.10, 10:01 521martek napisała: > mój mąż pije tylko jak ma wolne i mi mówi że to stres ale jest wulgarny i mi ubliża niepotrafię mu powiedzieć jak mnie to boli bo boję się co będzie gdy wytrzezwieje ___________________________________. Co to za malzenstwo, jezeli jeden z partnerow boi sie tego drugiego... - Nie uwazasz, ze to chore...!? Jak najszybcie zacznij z nim na ten temat rozmawiac, inaczej bedzie sie to poglebiac, jego zapedzisz do ciezkiego alkoholizmu, a siebie do nerwicy... A... Ps. Ja tez uzywalem alkoholu na stres... Dzis juz wiem jakie to bylo chore...! Odpowiedz Link Zgłoś
maxara Re: żona alkoholika 01.04.10, 17:26 WITAM WSZYSTKICH W ŚWIĄTECZNEJ KRZĄTANINIE.WIECIE CO JEST MOIM MARZENIEM?ŻEBY ZALAŁO NAM MIESZKANIE ,WTEDY BĘDZIEMY MUSIELI ZOSTAĆ W DOMU I NIE JECHAĆ DO MOJEJ KOCHANEJ RODZINKI GDZIE ZARAZ MÓJ MĄŻ USŁYSZY:NO CO TY ,NIE WYPIJESZ .I OWSZEM WYPIJE I TO CAŁKIEM Kulturalne ,tylko że po świętach popłynie na dwa tygodnie czasu.pozdrawiam wszystkie babeczki i panów. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 01.04.10, 18:48 maxara napisała: > WITAM WSZYSTKICH W ŚWIĄTECZNEJ KRZĄTANINIE.WIECIE CO JEST MOIM MARZENIEM?ŻEBY ZALAŁO NAM MIESZKANIE ,WTEDY BĘDZIEMY MUSIELI ZOSTAĆ W DOMU I NIE JECHAĆ DO MOJEJ KOCHANEJ RODZINKI GDZIE ZARAZ MÓJ MĄŻ USŁYSZY:NO CO TY ,NIE WYPIJESZ .I OWSZEM WYPIJE I TO CAŁKIEM Kulturalne ,tylko że po świętach popłynie na dwa tygodnie czasu.pozdrawiam wszystkie babeczki i panów. __________________________. Wspolczuje Tobie i jemu...! Nie zycze Ci wiec wesolych Swiat Wielkiej Nocy, bo ich juz nie masz, a moglabys miec... A... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Poruszone sumienie...! 03.04.10, 15:00 aaugustw napisał (do Maxary): > Wspolczuje Tobie i jemu...! > Nie zycze Ci wiec wesolych Swiat Wielkiej Nocy, bo ich juz nie masz, a moglabys miec... ________________________________________________. Dzisiaj juz zycze Tobie i calej rodzinie: WESOLYCH SWIAT i prosze o przyjecie ich...! Chce razem z Toba (z Wami) sie weselic tym nadchodzacym Zmartwychwstaniem...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Poruszone sumienie...! 04.04.10, 19:42 maxara napisała: > dziękuję ____________. ;-) dziekuje! A... Odpowiedz Link Zgłoś
doris1-1 Re: żona alkoholika 10.06.10, 11:38 Witam, jestem po raz pierwszy na takim forum, nigdy w zasadzie nie szukałam pomocy zwiazanej z alkoholizmem meża, sama nie wiem czy picie mojego męża można nazwać alkoholizmem. jesteśmy małżeństwem od 20 lat, zawsze było tak, każda impreza, święta, czy inne uroczystości kończą się tym, że mój mąż jest pijany do nieprzytomności, przeważnie nie pamięta co się działo i jak wrócił do domu, uwielbia wychodzić lub zapraszać gości twierdzi że odpoczywa w towarzystwie, zawsze znajdzie powód do napicia się, najlepiej co tydzień. Na kazdym urlopie, wyjeździe organizuje towarzystwo, nigdy nie byliśmy sami jako rodzina na urlopie tylko zawsze z kimś, i codziennie dawka alkoholu, a to piwo cały dzień, a wieczorem gril i wóda i tylko zmienia towarzyszy do picia, bo nie wszyscy dają radę dotrzymać mu kroku. zawsze byłam i jestem jego niańką i stróżem jak gdzieś wychodzimy. Mam problem z nakłonieniem go do powrotu do domu, zawsze mu mało, chociaż ledwie trzyma się na nogach, bełkocze, to jeszcze jednego, karniaczka, rozchodniaczka. Po powrocie do domu prowadzę prawdziwą "walkę" o to by poszedł spać, przeważnie jeszcze prawie nieprzytomny dopija sie piem, chociaż jeszcze do niedawna nie pił piwa, twierdził, że za nim nie przepada, od kilku lat zasmakował i w tym trunku, potrafi wypić 8-10 piw i twierdzić, że przecież to nic takiego, po takiej ilości jest zamroczony, ale uparcie twierdzi, że jest trzeźwy i nic mu nie jest, a ja oczywiście znowu się czepiam i wymyślam. To jego picie jest powodem naszych kłótni, które od jakiegos czasu staja sie coraz bardziej wulgarne. Mąż przestał sie hamować, od pewnego czasu jak jest pod wpływem nie ogranicza się w słowach, krzyczy, uderza w sprzęty, trzaska drzwiami, mam obawy, że może tą agresję przerzucić na mnie, i chociaż nigdy mnie nie uderzył, to kto wie, coraz częściej zaczynam się bać. przeważnie na drugi dzień przeprasza, żałuje, prosi o szansę, że to ostatni raz, ale cóż do następnego razu oczywiście. Wszyscy w naszym otoczeniu wiedzą, że mąż ma problem tylko nikt mu tego w twarz nie powie, współczują mi rozumieja, ale bardzo go lubią i nie potrafią tak wprost. Wiem, że są różne rodzaje alkoholizmu, czytałam na ten temat, ale trudno bez pomocy kogoś kto ma rozeznanie określić czy picie mojego męża to już alkoholizm czy jeszcze nie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
elfkabezhaltera Re: żona alkoholika 10.06.10, 13:03 doris1-1 napisała: > ale > trudno bez pomocy kogoś kto ma rozeznanie określić czy picie mojego > męża to już alkoholizm czy jeszcze nie. Pozdrawiam. Ponieważ ani nie jestem twoim mężem, ani też lekarzem, nie mogę stwierdzić, czy jest on alkoholikem czy też nie. Ale ponieważ jestem alkoholikiem i zachowywałem się kiedyś dokładnie jak twój mąż, to przypuszczam iż istotnie, jest. Poszukaj ratunku dla siebie w Al-anon - w uproszczeniu to organizacja rodzin (żon, mężów, rodziców, dzieci, itd.) alkoholików. al-anon.org.pl/spis.html Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 10.06.10, 21:01 doris1-1 napisała: > ... ale trudno bez pomocy kogoś kto ma rozeznanie określić czy picie mojego męża to już alkoholizm czy jeszcze nie. Pozdrawiam. ______________________________________________________. Mnie zastanowila w tym liscie nie choroba Twojego meza, ale Twoja patologia swiata alkoholowego... Jezeli wolno mi dac sugestie, idz jak najpredzej do Al-Anonu...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
doris1-1 Re: żona alkoholika 11.06.10, 13:15 dzieki za odzew ale odnosnie wypowiedzi aaugustwnie bardzo rozumiem co oznacza "moja patologia świata alkoholowego??" Odpowiedz Link Zgłoś
elfkabezhaltera Innymi słowy 11.06.10, 13:47 doris1-1 napisała: > dzieki za odzew ale odnosnie wypowiedzi aaugustwnie bardzo > rozumiem co oznacza "moja patologia świata alkoholowego??" To subtelny sposób powiedzenia: - "tak długo już jesteś z tym deklem, że ciebie pokręciło więc idź się leczyć" Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 12.06.10, 09:36 doris1-1 napisała: > dzieki za odzew ale odnosnie wypowiedzi aaugustwnie bardzo > rozumiem co oznacza "moja patologia świata alkoholowego??" ________________________________________________. Twoja "patologia swiata alkoholowego" jest niczym innym tylko tym, co sama juz napisalas o swom zyciu i swoim, (jak to nazywasz) "malzenstwie", cyt.: > "sama nie wiem czy picie mojego męża można nazwać alkoholizmem. jesteśmy małżeństwem od 20 lat, zawsze było tak, każda impreza, święta, czy inne uroczystości kończą się tym, że mój mąż jest pijany do nieprzytomności, przeważnie nie pamięta co się działo i jak wrócił do domu, uwielbia wychodzić lub zapraszać gości twierdzi że odpoczywa w towarzystwie, zawsze znajdzie powód do napicia się, najlepiej co tydzień. Na kazdym urlopie, wyjeździe organizuje towarzystwo, nigdy nie byliśmy sami jako rodzina na urlopie tylko zawsze z kimś, i codziennie dawka alkoholu, a to piwo cały dzień, a wieczorem gril i wóda... ... Mąż przestał sie hamować, jak jest pod wpływem nie ogranicza się w słowach, krzyczy, uderza w sprzęty, trzaska drzwiami… na drugi dzień przeprasza, żałuje, prosi o szansę, że to ostatni raz, ale cóż do następnego razu oczywiście. Wszyscy w naszym otoczeniu wiedzą, że mąż ma problem tylko nikt mu tego w twarz nie powie, współczują mi..." < - - - Ja Tobie takze wspolczuje, tylko co taka postawa zmienia...!? A... Odpowiedz Link Zgłoś
glopson Re: żona alkoholika 01.04.10, 07:39 Bardzo dobrze, że zaczynasz swoją terapię. Wtedy to możesz pomóc mu osiągnąć dno... albo i nie. To nie od Ciebie zależy i to nie jest Twoja wina, leczenie alkoholizmu jest skuteczne pod warunkiem że zainteresowany chce... Odpowiedz Link Zgłoś
maxara Re: żona alkoholika 10.04.10, 02:47 druga w nocy a ja...,owszem nie pije ale ja chyba już do końca życia nie będę spokojna ,do końca życia będę myśleć czy wypije czy nie.Strasznie ciężkie to życie ,oprócz tego trzeba normalnie funkcjonować ,pracować ,wychowywać dziecko ,zakupy itd.istny impas pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 10.04.10, 09:05 Mój syn nie pije 3 miesiące. Też cały czas jak bomba zegarowa.Ale powiedziałam dość! Jest dobrze to dlaczego mam martwić się na zapas. Cieszę się z każdego dnia, na nowo odzyskuję radość i cieszę życiem, bo przecież czasami nie chciało mi się żyć!Mogą być nawroty ale to nie koniec świata, jak w wielu chorobach. Myśl pozytywnie. Będzie dobrze, musi!Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 10.04.10, 15:00 maxara napisała: > druga w nocy a ja...,owszem nie pije ale ja chyba już do końca życia nie będę spokojna ,do końca życia będę myśleć czy wypije czy nie.Strasznie ciężkie to życie... _____________________________________________. Mocna jestes jeszcze...! - Ja nie dalbym chyba rady dzwigac takiego ciezkiego wora na plecach. A pomyslalas kiedys o tym, zeby ten (nie swoj) ciezar zrzucic z siebie. Ktos tylko musi w tym Ci pomoc... - Chyba, ze nie chcesz, ale wtedy bedziesz dalej go dzwigac i narzekac na wszystko i wszystkich...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
maxara Re: żona alkoholika 11.04.10, 21:18 August,pomóc ,chyba żartujesz.mam dwa wyjścia ,rozwieść się albo zostać i bać się każdego dnia i nocy,wybrałam to drugie,nie chcę urządzać cyrku w swoim i dziecka życiu,czy to coś zmieni ?tak ,na lepsze dla nie go nie dla nas Odpowiedz Link Zgłoś
pierzchnia Re: żona alkoholika 11.04.10, 21:29 Nie można zakładać, że nic się nie zmieni ponieważ przyszłości nikt nie zna-August tez jest mężem i też kiedyś pił, a teraz nie pije od wielu lat. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 12.04.10, 19:33 pierzchnia napisał: > Nie można zakładać, że nic się nie zmieni ponieważ przyszłości nikt nie zna-August tez jest mężem i też kiedyś pił, a teraz nie pije od wielu lat. _____________________________________________. Tak, to prawda, ze "przyszłości nikt nie zna", ale chory na raka ma troche wieksze szanse na przezycie, kiedy cos robi przeciwko temu...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 12.04.10, 19:30 maxara napisała: > August,pomóc ,chyba żartujesz.mam dwa wyjścia ,rozwieść się albo zostać i bać się każdego dnia i nocy,wybrałam to drugie,nie chcę urządzać cyrku w swoim i dziecka życiu,czy to coś zmieni ?tak ,na lepsze dla nie go nie dla nas ______________________________________________. Nie pisalem, bo lezalem chory w lozku (jakis wirus). Ten okres strachu minie z czasem, (po ok. 2 latach), wiem to z mojego doswiadczenia oraz od mojej zony... Dam ci przyklad. Bylem juz 1,5 roku trzezwy, pojechalem do sklepu "ze srubkami", a ze lubie grzebac w takich rzeczach ukladajac w glowie jakas konstrukcje, wiec zabawilem tam dluzej... - Po moim powrocie do domu, zastalem swoja zone z trzesacymi sie dlonmi... - Myslala, ze poszedlem pic...! Dzisiaj moja nieobecnosc nie wywoluje juz u niej zadnych negatywnych mysli i uczuc...! Ale, czy tak bedzie rowniez u Ciebie...!? - Nie wiem...! Moja zona czynnie uczestniczy w spotkaniach Al-Anon...! A ja w AA... A... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
lindabel Re: żona alkoholika 14.04.10, 11:47 Maxara masz jeszcze trzecie wyjście, nie być z tym sama, tylko z pomocą. To nie jest tak, że wystarczy nie pić. Oboje macie problem - on z alkoholem, a Ty ze swoim życiem krążącym wokół picia. To niespanie po nocach, ten lęk, to Cię w końcu wykończy. Bez pomocy nadejdzie moment, gdy powiesz mam dość, lepiej było jak pił. Czemu to piszę? Ponieważ samo niepicie nie zmieni waszego życia. Będą momenty, że zaczniecie oboje wybuchać. On, bo będzie męczył go głód, a Ty, bo będziesz najnormalniej w świecie musiała rozładować emocje... Nie tłumacz swojej pełnej poświęcenia decyzji dobrem dziecka, pomyśl raczej o tym, żeby nie gotować mu takiej przyszłości. I lepiej zacząć naprawdę walczyć teraz, gdy jest małe. A żeby zacząć walczyć, wcale nie musisz odchodzić. Skąd o tym wiem, ponieważ mam jeszcze w pamięci podobne sytuacje, tylko, że nam obojgu pomaga terapia. To nie jest wstyd, że masz takie, a nie inne życie. Nie jest wstydem poprosić o pomoc. Rodzina czy znajomi na pewno wiedzą świetnie co się u was dzieje, tylko może nie poruszają tego tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
ivonne77 Re: żona alkoholika 16.04.10, 01:41 Jestem corka alkoholika. Kocham swojego tate. Ale z perspektywy swoich 33 lat dam ci rade - odejdz od niego dla dobra swojego synka. Moi rodzice sie nie rozeszli a ja to przyplacilam ciezka nerwica. Owszem, zdobylam wyzsze wyksztalcenie, ale jest mi niezmiernie ciezko w zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 16.04.10, 16:35 ivonne77 napisała: > Jestem corka alkoholika. Kocham swojego tate. Ale z perspektywy swoich 33 lat dam ci rade - odejdz od niego dla dobra swojego synka. Moi rodzice sie nie rozeszli a ja to przyplacilam ciezka nerwica. Owszem, zdobylam wyzsze wyksztalcenie, ale jest mi niezmiernie ciezko w zyciu. __________________________________________________. Dziekuje Ivonne za ten list... Nie, nie bede zabieral glosu w tym temacie, gdyz nie jestem DDA, a temat ten jest zbyt powazny i wiem jak bardzo jest on skomplikowany... Podziekowalem Ci, bo potwierdzilas mi tylko to, co wiem, mianowicie to, ze dziecko zawsze bedzie kochac swoich rodzicow - bez wzgledu na krzywdy jakie oni mu wyrzadzaja. A co ciekawsze, najwybitniejsi psychiatrzy i psychologowie twierdza, ze dziecko nalezy do rodzicow, a nie np. do Domu Dziecka...(!?). A... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 17.04.10, 14:05 aaugustw napisał: > ... A co ciekawsze, najwybitniejsi psychiatrzy i psychologowie > twierdza, ze dziecko nalezy do rodzicow, a nie np. do > Domu Dziecka...(!?). ____________________________________________. To zdanie wyczytalem od Hellingera... - Bez picu...! A... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
m-ca Re: żona alkoholika 04.05.10, 17:38 Witam Wszystkich ;-) no cóż mój wątek będzie kolejnym podobnym i niepodobnym do innych.... Podobnym - jestem żoną alkoholika. Jesteśmy małżeństwem od 11 lat a razem jesteśmy od 17 lat. Dokładnie połowę swego życia spedziłam razem z nim ( czyli mam 34 ;-))Dzisiaj, jak sięgam pamięcią tego, że będzie miał problem z alkoholem mogłam się domyślać dużo wcześniej i dużo wcześniej reagować, ale widocznie ten czas przyszedł teraz. Dzisiaj myślę, że cały czas byłam za bardzo wyrozumiała - a to ma takich a takich rodziców, a to przez nich nie może mieć dzieci, a to biedny ma problemy z kręgosłupem a na końcu jeszcze rak złośliwy - co prawda rak najlepiej uleczalny ale to go już całkowicie „rozłożyło“ - na rocznym L4 przy zaledwie 3 tygodniowej radioterapii choroba alkoholowa się pogłębiła, może inaczej - ujawniła się!!! Wcześniej wypijał piwo (tzn. kilka praktycznie codziennie) i jak zwracałam uwagę na ten problem to słyszałam „czego chcesz, przecież ja nigdzie nie wychodzę, siedzę grzecznie w domu itp.“ ale w ubiegłym roku znalazł ucieczkę od problemów z pseudokolegami w barze i zaczęły się wyjścia. Mój kryzys przyszedł jak podczas mroźnej zimy zaczęłam się zadręczać czy w środku nocy w ogóle wróci do domu... Poszłam do psycholożki. Usłyszałam, że w swoich działaniach muszę być przede wszystkim konsekwentna. Nie rozmawiać jak jest pijany. Nie gotować mu, nie prać mu itd. Mój mąż nie odczuł wielkiej różnicy w moim zachowaniu, ponieważ może podświadomie, a może nie, w moim życiu codziennym brakowało mi motywacji już od dłuższego czasu do bycia „dobrą żoną“, bo dlaczego wszystko ma być tylko na mojej głowie? Począwszy od wyniesienia śmieci, przez gotowanie, pranie, sprzątanie, malowanie, dbanie o samochód i rachunki, wsparcie psychiczne w trudnych chwilach...... nie zapominam o najważniejszym : o potrzebach naszej ukochanej 4 letniej córeczki, którą adoptowaliśmy kilka lat temu. I właśnie to mam mu najbardziej dziś za złe - to, że ją (s)krzywdzi! Od początku tego roku walczę o to, aby podjął się leczenia. Na początku poszedł ze mną do mojej psycholożki, tam chciał z nią rozmawiać nie w mojej obecności, okey, starałam się to zrozumieć, jak wychodził psycholożka na moje pytające spojrzenie odpowiedziała „ Pani mąż musi sobie jeszcze wiele przemyśleć“ No i myślał topiąc myśli w litrach piwa. W końcu pojechał ze mną do Poradni - tam terapeutka bardzo szybko mu uzmysłowiła, że ma wszystkie wskaźniki potwierdzające chorobę alkoholową - doradziła - w przypadku jego nadwątlonego zdrowia- tylko leczenie zamknięte. Ale to się wiąże przecież z 6 tyg. L4 a on po dwóch latach L4 (kręgosłup, rak) nie może sobie pozwolić na kolejne ..... głupie gadanie....... wiedziałam o tym........ od tamtej pory już 3 razy był na L4, bo tak zapił, że nie był w stanie iść do pracy..... dla mnie to jest nie do pomyślenia, bo ja przez lata pracy byłam tylko raz na kilkudniowym L4. Kilka dni temu postanowiłam wejść na forum, wygooglowałam hasło „żona alkoholika“ i tak trafiłam tutaj. Uwierzcie mi jak czytałm wątek Zuzi i później kolejnych osób łzy leciały jak grochy. Chwilami widziałam w tych słowach własne odbicie.... Postanowiłam dołączyć szukając wsparcia osób, które mnie zrozumią.... Koleżanki mi mówią, że jestem silna, że na codzień nie widać jakie problemy przeżywam, że przychodzę z uśmiechem do pracy ----- Odpowiedz Link Zgłoś
lindabel Re: żona alkoholika 05.05.10, 06:52 > co to znaczy nauczyć się myśleć o sobie ? Zadaj sobie proste pytanie - co jest ważniejsze ja i dziecko, czy on. Na początku jest trudno. Ja na terapię trafiłam ze względu na synka, dopiero chodząc zaczęłam myśleć o sobie. Jest to jedna z najtrudniejszych rzeczy, bo tkwiąc we współuzależnieniu twoje życie przypomina kalejdoskop. Piszesz, że życie jest związane z tą drugą osobą. Ale w tym wypadku jest to alkoholik, a te więzy to właśnie współuzależnienie. Nie znam alkoholika, który sam dobrowolnie poddał się terapii. Ja swojego zapędziłam w tzw. kozi róg (u ciebie to była ta wyprowadzka) ale nie popuściłam. Przez pierwszy okres chodził z musu, dosłownie, ale chodził i nie pił. Po paru miesiącach zaczął inaczej mówić inaczej się zachowywać, zmienił pracę i otoczenie. Powoli staje się innym człowiekiem, takim...normalnym. Wszystko potrzebuje czasu, ale przede wszystkim pomocy dobrego terapeuty. Powodzenia i nie rezygnuj. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysia12 Re: żona alkoholika 18.05.10, 19:13 Witam trafiłam tu po raz pierwszy. Też mam bardzo trudną sytuację jestem mężatką 36 rok. Mój mąż zawsze popijał ale nigdy w domu nie brakowało pieniędzy i nigdy mnie nie uderzył. Za to teraz jest coraz gorzej pije codziennie i to dużo upija się sam . Każda sobotę i niedzielę jedzie na działkę i tam oczywiście również pije. Prawdę mówiąc jestem mężatką i nie jestem . Jestem tak na prawdę sama. Nie mam siły odejść , moja renta jest bardzo niska około 550,- zł jak więc widać jestem na jego utrzymaniu, mieszkanie też jest jego kupili jego rodzice,do pracy pójść nie mogę bo mam silną astmę i bardzo często choruję. Nie wiem jak mam się zachować ale jest mi bardzo ciężko ( psychicznie). Odpowiedz Link Zgłoś
elfkabezhaltera Mieszkanie jest jego 19.05.10, 19:56 krzysia12 napisała: > mam siły odejść , moja renta jest bardzo niska około 550,- zł jak więc widać > jestem na jego utrzymaniu, mieszkanie też jest jego kupili jego rodzice,do pracy Pójdź do Al-anon - w uproszczeniu to organizacja rodzin alkoholików. al-anon.org.pl/spis.html Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 27.06.10, 09:10 Witam!!!! u mnie duze zmiany. Coś sie ze mna stało, zmieniłam sie. Niestety widze, ze te zmiany prowadzą do końca naszego małżeństwa :( Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 27.06.10, 10:00 zuzia36 napisała: > ... u mnie duze zmiany. Coś sie ze mna stało, zmieniłam sie. Niestety widze, ze te zmiany prowadzą do końca naszego małżeństwa :( _________________________________________. Zuzia, gratuluje zmian i zycze powodzenia...! ;-) A utrzymanie małżeństwa zalezy teraz od Was obojga... To stare powinno sie skończyc, "umrzec" i narodzic od nowa...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
jasiulek61 Re: żona alkoholika 27.06.10, 22:09 To dobrze ,że się zmieniłaś! Ale szkoda małzenstwa.August ma rację zacznijcie od nowa, macie przecież dzieciątko.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 28.06.10, 15:00 > niestety mąz sie nie zmienił Więc masz odpowiedź co jest powodem rozpadu Waszego małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 28.06.10, 11:44 > u mnie duze zmiany. Coś sie ze mna stało, zmieniłam sie. Niestety widze, ze te > zmiany prowadzą do końca naszego małżeństwa :( Twoje zmiany czy zachowanie męża doprowadza do końca małżeństwa? Odpowiedz Link Zgłoś
tenzing30 Re: żona alkoholika 10.09.10, 12:47 Ach zuzia36... wiele miesięcy temu Twój wątek zainspirował i mnie. I proszę choć pewnie różnymi ścieżkami, znalazłyśmy się w podobnym punkcie. U mnie też sporo zmian. To czego uczę się na terapii, dość sprawnie wprowadzam w życie. Niestety póki co, nie doświadczam tego „wyczekiwanego” efektu naczyń połączonych. Nie mam pojęcia jak i ile pije Mąż, nie mam pojęcia co robi. Nie ma mnie w domu od prawie 3 miesięcy. Nie mogłam tam dłużej zostać, nie dałam sobie do tego prawa. Paradoksalnie to nie typowe sytuacje po alko były przyczyną. Brak kontroli nad emocjami w absolutnie standardowych sytuacjach, doprowadzający do wyrzucania mnie z domu „na trzeźwo”... Moje życie nie będzie tak wyglądać. Powiedziałam, gdzie będę. Powiedziałam dlaczego się wyprowadzam. Powiedziałam, że czekam na rozmowę. Nie doczekałam się. Zamiast płaczu i błagania (i Bogu dziękuję, że mi oszczędzono) wciąż doświadczałam zachowań przemocowych. Najpierw, że jak się wyprowadzę to nie mam powrotu, potem kolejne deadline’y i cała seria następnych tyleż żenujących, co bolesnych akcji. „Jak chcesz rozmawiać – wróć do domu”. No i oczywiście „nikt Cię nie wyrzucał, wmawiaj sobie dalej”. „Powinnaś się przebadać” i wiele, wiele innych. Dość tego. Ja skończyłam. I zakomunikowałam. I proszę, pojawiła się troska. Obiad na stole jak przyjechałam po ciepłe ubrania. Nie wiem i nie wnikam w jakim celu. Bez względu czy to zmiana taktyki, czy próba poprawienia wizerunku. Poprzeczkę ustawiłam znacznie wyżej. I choćby nie wiem ile żalu we mnie, nie obniżę. Terapia uczy także tego, że nie odchodzimy bo nam żal... ale nie życia tylko jego wizji i planów. Tylko kurcze – niezrealizowanych. Ta świadomość, leczy jak nic. Zuza – powodzenia!!! Daj znać jak ciąg dalszy Twojej walki o normalność. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 10.09.10, 13:13 Tenzing30, osobiscie podziwiam i gratuluje konsekwencji i madrosci zyciowej... Ty przynajmniej masz szanse na powodzenie Twojego malzenstwa 50 juz % Tak trzymaj...! Pozdrawiam: A... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tenzing30 Re: żona alkoholika 10.09.10, 13:32 :) dzięki A i za dziś i za wcześniej. nie mam w sobie aż tyle optymizmu, co do pięknej przyszłości mojego małżeństwa. Jeśli zaskoczy - pięknie, jak nie - też dobrze. Wariant minimum to nie pozwolenie sobie nigdy więcej na to co się działo. Ten wariant to cel. Wszystko inne przyjmę z pokorą i życzliwością. Za wszelką cenę - z klasą:) Choć przyznam - przy tym silnym deficycie emocjonalnym "obiad" mnie rozsypał na dobrych kilka chwil. Jest w tym pewien fenomen - do mnie M. wykrzykuje i straszy rozwodem i dzieleniem majątku, a swojej Mamie (niedawno się dowiedziała o sytuacji - nie ode mnie, bo to ich sprawy i jej syn) obiecuje, że będzie się starał i że wszystko będzie dobrze. Poznawczo to bardzo ciekawe doświadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 06.08.10, 21:42 mąż jest w ciągu. W poniedziałek zgłaszam go na przymusowe leczenie. Teraz, gdy niedługo miną dwa lata od mojego pierwszego wpisu, zastanawiam sie czy było warto... Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 06.08.10, 22:01 > mąż jest w ciągu. W poniedziałek zgłaszam go na przymusowe leczenie. > Teraz, gdy niedługo miną dwa lata od mojego pierwszego wpisu, zastanawiam sie > czy było warto... To dlaczego dalej to ciągniesz? Przecież jak żałujesz że wtedy tego nie skończyłaś to skończ to teraz. Co Ci da jego przymusowe leczenie? Pewnie pierwsze wezwanie będzie miał za m-c lub dwa, następne znowu za kolejny m-c, skończy cug, dostanie przymusowe leczenie ambulatoryjne, i nic się nie zmieni. Nawet nie będzie musiał nic zrobić, a ty już wtedy nic nie zrobisz bo od tego będzie kurator społeczny który sobie z nim tylko spokojnie pogada nawet jak ten będzie pił. Czy na pewno nic Ci nie dały te lata? Czy umiałabyś odejść wiedząc że nie zrobiłaś wszystko co mogłaś aby ratować Wasze małżeństwo, człowieka którego kochasz? Odpowiedz Link Zgłoś
asienka63 Re: żona alkoholika 04.09.10, 14:12 Witaj Zuzia, jestem od kilku tygodni, powolutku czytając, na tym forum... pomogło mi ono zrozumieć, iż szukając pomocy jako żona alkoholika znalazłam również prawdę o sobie, ciężką, nie tylko jestem współuzależniona ale również alkoholiczką, co z tym zrobię jeszcze nie wiem, ale chciałabym ci podziękować za wszystkie twoje posty, odwagę i otwarcie. Co u ciebie, nie żałuj, warto jest żyć ze świadomością że zrobiło się wszystko co w naszej mocy, dla siebie, dla męża, dla dziecka... Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz wielkie dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
mollza Re: żona alkoholika 10.09.10, 10:52 witam ja też mam problem ze swoim mężem i już nie wierze że coś uda mi się zmienić. Jesteśmy razem od 8 lat, od 3 małżeństwem. Alkohol był zawsze dyskoteki imprezy ale wraz ze ślubem, budową domu, dzieckiem miałam nadzieje że mąż stanie się bardziej odpowiedzialny za nas. Niestety dokąd pojawił się nasz synek niespełna rok temu co sptkało się w czasie również z wykończeniem domu mój mąż pije codziennie. Próbował terapi. Był na kilku spotkaniach i stwierdził że to nie dla niego. Od lekarza dostał Anticol brał przez miesiąc i był spokój, później stwierdził że już da sobie radę sam i zaczeło sie spowrotem picie. niedawno przeprowadziliśmy się do nowego domu wszyscy mówili ,, będziecie na swoim sami będzie lepiej,, niestety jest coraz gorzej. Pije od rana, urząda awantury. Nie chcę takiego życia ale trudno mi uwolnić się od niego. Brak siły , brak konsekwencji...boję się o każdy dzień czy wróci pijany a jak wróci trzeźwy to i tak wypije kilka piw. Romawiamy dużo, przeprasza, obiecuje ale i tak pije czuje sie rozbita strasznie.. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 10.09.10, 11:55 mollza napisała: > ... obiecuje ale i tak pije czuje sie rozbita strasznie.. ____________________________________________. Na co liczysz, nic nie robiac w tym kierunku...!? A... Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 10.09.10, 15:16 A ty co robisz aby być bardziej konsekwentna? Aby Twoje dziecko było bezpieczne? Dlaczego nie reagujesz na awantury- nikt nie ma prawa ich urządzać, niezależnie od miejsca. On chociaż próbował terapi, a ty? Razem w tym siedzicie i jest niemożliwością aby tylko jedno "wyzdrowiało" i żeby przy tym byście byli dalej razem. Albo zdrowiejecie razem albo dalej razem się szarpiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
wolfigen Re: żona alkoholika 10.09.10, 16:31 jako były czynny alkoholik - moge powiedzieć , że konsekwencja to jest kwintesencja tego tematu. tylko , że: owa konsekwencja , nie zawsze prowadzi tam, gdzie się na początku zamierza...niezbadane są wyroki "boskie' -jak to mowią powodzenia dziewczyny w Waszej konsekwencji Odpowiedz Link Zgłoś
tenzing30 Re: żona alkoholika 10.09.10, 16:56 kajda28 napisała: > A ty co robisz aby być bardziej konsekwentna? > Aby Twoje dziecko było bezpieczne? > Dlaczego nie reagujesz na awantury- nikt nie ma prawa ich urządzać, niezależnie > od miejsca. > On chociaż próbował terapi, a ty? > Razem w tym siedzicie i jest niemożliwością aby tylko jedno "wyzdrowiało" i żeb > y przy tym byście byli dalej razem. Albo zdrowiejecie razem albo dalej razem si > ę szarpiecie. Czy to do mnie? bo jakby całkowicie nie przystaje... więc póki co się nie odnoszę:) z pozdrowieniami ten Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 10.09.10, 18:44 > Czy to do mnie? bo jakby całkowicie nie przystaje... więc póki co się nie odnos > zę:) > z pozdrowieniami > ten Nie do ciebie Tenzing tylko do Mollza, spokojnie:) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mollza Re: żona alkoholika 10.09.10, 20:44 jedyną konsekwencją jest to,że sie wyprowadzam.. dla swiętego spokoju jesli chodzi o moje działania myśle że zrobiłam wszystko co w mojej mocy,.... a naj gorsze jest to że nienawiść rośnie ......... Odpowiedz Link Zgłoś
pierzchnia Re: żona alkoholika 10.09.10, 21:17 Może się mylę, ale widzę tutaj dużo ignorancji Twojego męża - zero pokory. Widocznie nie jest mu jeszcze aż tak źle... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 11.09.10, 09:38 mollza napisała: > jedyną konsekwencją jest to,że sie wyprowadzam.. > dla swiętego spokoju jesli chodzi o moje działania myśle że zrobiłam wszystko co w mojej mocy,.... a naj gorsze jest to że nienawiść rośnie ......... ___________________________________________. Nienawisc, to paskudne uczucie, bo ono niszczy Ciebie, nie zmieniajac przy tym nikogo.... To biczowanie i zatruwanie siebie za "grzechy" (czyt. chorobe) innych...! Ucieczka takze nie pomoze, aby pozbyc sie tego niszczacego Ciebie uczucia...! Gdybys poszla do Al-Anonu, zdziwilabys sie, jak malo (albo nic) zrobilas do tej pory dla siebie...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 11.09.10, 15:55 > jesli chodzi o moje działania myśle że zrobiłam wszystko co w mojej mocy,.... Czyli co, bo w Twoich postach nic o tym nie napisałaś? A kiedy wrócisz ? Czy już wiesz kiedy to uczynisz? Jak co się stanie? Pójdzie na terapię, czy może jak będzie dzwonił że nie może bez ciebie żyć, i jak cię nie ma to już nie ma sensu być trzeźwym i myśli o samobójstwie? A może dopiero jak teściowa zadzwoni z prośbą abyś wróciła bo on bez ciebie nie da rady wytrzeźwieć. > jedyną konsekwencją jest to,że sie wyprowadzam.. > dla swiętego spokoju Czy na pewno będziesz spokojnie żyła? Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 11.09.10, 15:57 > jedyną konsekwencją jest to,że sie wyprowadzam.. > dla swiętego spokoju I dlaczego to ty się wyprowadzasz, przeciez to też i Twój dom. Może warto zadbać o spokój w domu a nie z niego uciekać? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Przegrana żona...!? 16.09.10, 16:25 mollza napisała: > jedyną konsekwencją jest to,że sie wyprowadzam.. ____________________________. Mollza i stad sie wyprowadzila...!? :-0 A... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 28.09.10, 13:03 za każdym razem sie dziwie, ze ten wątek nadal żyje :) dziękuje wszystkim za miłe słowa. Co sie zmieniło od ostatniego wpisu?? nie zrobiłam nic w sprawie męza. Uznałam, ze już dość zrobiłam. On wychodzi z domu na terapie. Wkurza sie dość często, nakręca, zachowuje pijano. Ja coraz bardziej się od niego oddalam. Właśnie jestem na etapie pytania samej siebie czy to ma dalej sens. Jest inaczej. Żyje sobie spokojnie. Robię co chcę, żyje jak chce. Jest mi dobrze samej ze sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
wolfigen Re: żona alkoholika 28.09.10, 14:50 :.....Co sie zmieniło od ostatniego wpisu?? nie zrobiłam nic w sprawie męza. Uznałam, > ze już dość zrobiłam. On wychodzi z domu na terapie. Wkurza sie dość często, n > akręca, zachowuje pijano. Ja coraz bardziej się od niego oddalam. Właśnie jeste > m na etapie pytania samej siebie czy to ma dalej sensCo sie zmieniło od ostatniego wpisu?? nie zrobiłam nic w sprawie męza. Uznałam, > ze już dość zrobiłam. On wychodzi z domu na terapie. Wkurza sie dość często, n > akręca, zachowuje pijano. Ja coraz bardziej się od niego oddalam. Właśnie jeste > m na etapie pytania samej siebie czy to ma dalej sens......" moim zdaniem zadawaj sobie pytanie, czy jeszcze z nim chcesz byc, takim jakim teraz jest. 1/sens?....bzdety 2/sakrament?..........zabobony , nigdzie w piśmie nowego testamentu nie zapisane ! 3/miłość dozgonna i przysięga ? ....banialuki i oszostwo--chyba , że on nigdy nicc nie zaszkodzil waszemu związkowi /czysta teoria/ 4/żyje się raz, dzieci wychowuje tylko raz, umiera albo w szczęściu, albo w gnoju też TYLKO RAZ !! Odpowiedz Link Zgłoś
jolaczerwinska Re: żona alkoholika 23.09.10, 18:22 ja mam31 lat i wydaje mi sie ze mam taki sam problem mój maz jest wspaniały jak nie pije tylko że ostatnio coraz czesciej pije nie radze sobie z tym szukam ludzi z którymi moge o tym porozmawiac Odpowiedz Link Zgłoś
jolaczerwinska Re: żona alkoholika 23.09.10, 18:44 dziś czekam znowu przegrałam z kolegami mojego męża zawsze lepsi ode mnie nie mam co ze sobą zrobić 3 dzieci nie mam nic swojego mój tata nie zyję matka piła i nic nie ma a ja na łasce męża w jego domu ma, dość co zrobić jak żyć jeżdzi po pijanemu autem nie myśli o niczym aja po ciężkim wypadku chodzę o kulach bez domu pieniędzy i perspektyw szukam przyjaciół którzy mnie zrozumieją Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: żona alkoholika 23.09.10, 19:23 POczytaj i napisz lub zadzwoń tu: www.parpa.pl/samorzady/index.php?d=3&k=&a=8 Tu znajdziesz osoby, które Cię zrozumieją: www.alkoholizm.info.pl/czat_tecza.html i tu: www.alkoholizm.com.pl/forumalko/viewforum.php?f=15 Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 14.01.11, 21:56 przeczytałam cały watek. Jestem w szoku jak wiele sie we mnie zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
braktalentu Re: żona alkoholika 16.01.11, 20:56 Śledzę Twój wątek od... lat-:). Jest dla mnie niezwykle ważny. Od początku swojej forumowej drogi wykazywałaś dużą dozę zdrowego rozsądku i magicznej konsekwencji. Jakbyś była stworzona do uratowania kogoś, kto chce być uratowany. Czy możesz napisać jakie zmiany zaszły w Tobie? Co jeszcze mogła zmienić w sobie osoba tak zdeterminowana do walki o swoją rodzinę jak Ty (bo ten rodzaj konsekwencji jest dla mnie najwyższym stopniem determinacji)? Czy nadal korzystasz z pomocy terapeuty, a jeśli tak, to czy spodziewasz się kiedyś końca terapii? Zdaję sobie sprawę, że pytam o rzeczy bardzo osobiste, ale to dzięki Twojej otwartości i idącej za nią wiarygodności ten wątek jest tak ważny. Jak widać z ilości postów nie tylko dla mnie-:). I jak Prezes?-:) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 17.01.11, 08:20 terapeutka stała sie dla mnie przyjaciółką. Niestety w pierwszy dzień świąt BN umarła :( zdążyła jednak nauczyć mnie bardzo wiele. Jest mi teraz samej ze sobą dobrze. Nadal mam sporo do zrobienia. Mam jak to mówią narzędzia, uczę sie teraz je wykorzystywać. Czy będę kontynuować terapie zależy od tego jakiego dostane terapeutę. Myślę, ze jednak bede chodzić. Musze pracować nad synem, który ma duże szanse iśc w ślady ojca. Niestety syn przejął sporo zachowań, które kiedyś ja miałam. Odpowiedz Link Zgłoś
braktalentu Re: żona alkoholika 17.01.11, 10:29 Zastanawiałam się wczoraj co poza wiarygodnością uwiodło mnie w Twojej historii. Teraz już wiem. Szczęśliwe zakończenie. i to bez względu na los Twojego małżeństwa. Pisz proszę dalej. Myślę, że dodajesz otuchy wielu szarpiącym się z życiem. I to nie tylko z powodu uzależnienia. Współczuję odejścia przyjaciółki i pozdrawiam serdecznie L. Odpowiedz Link Zgłoś
ta_ruda Re: i co sie zmienilo? 06.07.11, 16:42 Czesc zuzia, bardzo dlugi watek , napisz czy cos sie zmienilo i jak? najgorsze w tym co napisals jest to ostatnie zdanie: cała rodzinka taka jest, > nie ma w niej nikogo kto by mógł nam pomóc :( czuje sie dokladnie tak samo, bo pochodze z Takiej wlasnie pijackiej rodziny. I to ze nikt z rodziny nie wspiera cie jest chyba najgorsze bo czlowiek czuje sie jak jakis wariat ktory nie ma racji. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: i co sie zmienilo? 23.01.12, 21:42 składam meldunek ;) żyje!!!!! zdobyłam nowych znajomych, przyjaciół. Nie siedze wiecznie sama w domu. Potrafie wyjść bez niego. Po prostu żyć!!! nie jestem juz tak od niego zalezna. Sporo czasu mi to zajeło, ale widac tak miało byc. Odzyskałam siebie, swoje pasje. A on??? niby chodzi na terapie, niby chce byc trzeźwy ale nadal pije. Ja i dziecko jestesmy poza tym. Niestety coraz mniej nas łączy. czasem zastanawiam sie na co czekam. Przeciez on sie nie zmieni. Widac nie jestem gotowa na odejście... Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: i co sie zmienilo? 27.01.12, 09:55 Fajnie że piszesz, aż niewiarygodne że to już czwarty rok leci. Pozytywne to co piszesz. Jednak szkoda że nie razem. Wszystkiego najlepszego życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: i co sie zmienilo? 27.01.12, 22:28 te cztery lata zmieniły mnie niesamowicie Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: i co sie zmienilo? 27.01.12, 23:43 Deoand znowu powie że to jedyne co kobieta może "wynieść" z małżeństwa z alkoholikiem. Ale dobrze że się zmieniłaś, choć pewnie gdyby mąż nie pił to też by było dobrze bez zmiany - a może do czasu tylko byłoby dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: i co sie zmienilo? 08.02.12, 20:26 zuzia36 napisała: > ... Przeciez on sie nie zmieni... __________________________. Tego Ty wiedziec nie mozesz...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
alkodarek Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych " 05.10.12, 13:04 zuzia36 napisała: > A on??? niby chodzi na terapie, niby chce byc trzeźwy ale nadal pije. < Identycznie jak było ze mną . Chodziłem na terapie , indywidualne , grupowe , na mitingi AA , wyjeżdżałem do klasztoru na pozbieranie się i poszukiwanie Siły Wyższej . Byłem z własnej woli i inicjatywy na dwóch terapiach zamkniętych , w tym jednej ośmiotygodniowej , po której zapiłem po kilku dniach . Nic nie pomagało , mimo sporej wiedzy o mechanizmach choroby , ogromnej chęci zerwania z alkoholem , po prostu musiałem pić . To było silniejsze ode mnie . Wtedy żyłem w odmiennym stanie świadomości . Nic nie działało . Dzisiaj już wiem , że w moim wypadku tamte sposoby nie działały . Mając doświadczenie w tym jak postępowałem w ciągu ostatnich siedmiu lat prób zerwania z nałogiem , mogę dzisiaj powiedzieć - jestem wolny od przymusu picia . Pierwszy raz w dorosłym życiu przeżyłem 80 dni nie tylko w abstynencji ale także w wolności od wszystkiego co wiąże się za alkoholem . Terapie i AA nauczyło mnie jak żyć w trzeźwej rzeczywistości ale nie pozwoliło jej osiągnąć . Teraz życie z dnia na dzień dla mnie i mojej rodziny staje się coraz spokojniejsze i piękniejsze . Ponieważ nie kieruje już moimi emocjami głód alkoholowy , moje huśtawki emocjonalne to już przeszłość , sinusoida alkoholowa przestała istnieć - jest po prostu normalnie . Mając długoletnie doświadczenie z chorobą , setki prób i dziesiątki sposobów zerwania z nałogiem , nigdy bym nie uwierzył w to , że możliwy jest tak łatwy i szybki powrót do normalności . Tego doświadczyłem i jestem tego dowodem , że działa . Twój mąż jeśli naprawdę chce zdrowieć a inne sposoby nie działają , też może spróbować . Jeśli jesteś otwarta na wszelkie sposoby radzenia sobie z chorobami , nie tylko alkoholową , zajrzyj na inne forum : forum.gazeta.pl/forum/w,22,137630906,139364409,Link_do_innego_sposobu.html Wyprzedzę spekulacje i pomówienia : nie jestem handlowcem , nie mam nic wspólnego z przemysłem farmaceutycznym , nie sprzedaję lekarstw , nie reklamuję farmaceutyków . Dzielę się moimi własnymi doświadczeniami w zdrowieniu z choroby alkoholowej . Staram się pomóc przypadkom beznadziejnym takim jakim byłem i ja . Odpowiedz Link Zgłoś
andalus Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 06.10.12, 17:26 4 lata a będzie gorzej. Nie wiem co znaczy wg grażki tekst niech pożałuje? to nie prowadzi do niczego- to tylko gadanie. Niebieska karta tak , może się przydać. Nie licz na wielką pomoc policji, wizyty dzielnicowego nie są przyjemne a u mnie dodatkowo wywoływały wybuchy agresji. Rodzinę można powiadomić o sytaucji, w moim przypadku do pewnego czasu powstrzymywało to agresję fizyczną. Samo zgłoszenie było przydatne w sądzie. Sama wybierasz drogę.Ja z perspektywy żałuję,żę tak długo to trwało. Agresywnego pijaka należy odstawić od piersi. Raczej się nie zmieni a nawet jak pić przestanie może być bardziej agresywny ( tak było u mnie podczas abstynencji). Odpowiedz Link Zgłoś
grazkavita Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 07.10.12, 10:49 Co to znaczy pożałuje? Będzie mu przykro , bo człowieka niekoniecznie trzeba karac cielesnie zeby poczuł sie nieswojo i to nie jest tylko gadanie....Nie namawiam nikogo do złośliwpści , nienawiści i mszczenia sie, takie uczucia zabijają nas samych, a mało szkodza drugim, a już w ogóle im nie pomagają.....Namawiam do dialogu w którym będzie miejsce na słowo proszę i dziękuję....Namawiam do poszanowania wolności człowieka, aby twój mąż wiedział, że za tobą stoi nie tylko dzielnicowy, ale i przyjaciółka , teściowa, sąsiad jeden drugi.... Odpowiedz Link Zgłoś
andalus Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 07.10.12, 13:41 dla alko to nie ma znaczenia. A trudność z rozstaniem czy innymi sposobami, zgodnie z kórymi alko ma ponosić konsekwencje polega na tym , że tak naprawdę ponosimy je my - rodziny. ALkoholik może nie zauważyć, że życie mu się wali. Co do szacunku - sorry nie mam szacunku dla alkoholików zwłaszcza dla agresorów. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 07.10.12, 13:50 andalus napisała: > ... nie mam szacunku dla alkoholików zwłaszcza dla agresorów. ____________________________________________________. Tak siejesz... - Takie owoce zbierasz...! A... Ps. Znasz te dyskusje z tramwaju: "Odczep sie pan ode mnie, pan jest pijany... "- A on na to: "Jutro ja bede trzezwy, a pani dalej brzydka" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ta_ruda Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 07.10.12, 18:53 znamy takie dyskusje nie tylko z tramwaju. To klasyka serwowana przez chorych alkoholikow. Przeciez ten alkoholik musi sobie jakos to picie wytlumaczyc; wynagrodzic; (on pije ale ona jest brzydka i to brzydactwo jest gorsze nic jego pijanstwo); do tego dochodza jeszcze inne wypowiedzi chorych alkoholikow. Pani w tramwaju jak najbardziej miala prawo poprosic pana aby sie od niej odczepil bo byl pijany; a alkoholik jak to alkoholik - jego chory umysl sie broni wlasnie takimi tekstami. aaugustw napisał: > Tak siejesz... - Takie owoce zbierasz...! > A... > Ps. Znasz te dyskusje z tramwaju: "Odczep sie pan ode mnie, pan > jest pijany... "- A on na to: "Jutro ja bede trzezwy, a pani dalej brzydka" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
andalus Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 07.10.12, 19:24 uderz w stoł a nożyce się odezwą. Nie gnębię człowiek, bo jest alkoholikiem, nie podstawiam mu nogi ani nie wsyałyam do kamieniołomów. Nie mam powodu agresora darzyć szacunkiem. Dobrze, że nie darzę go nienawiścią. I nieważnie co zbieram. Odkąd wyszłam z więzienia jakim było zycie z alko coraz rzadziej tu zaglądam co też jest dla mnie symptomem zdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
grazkavita Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 08.10.12, 15:33 Agresora nie, ale warto popatrzeć na to co jest pod powłoka agresora, miejmy szacunek do tego co nas łączy, do niego jako do członka naszej rodziny, do mnie która ma prawo wyjść na zakupy z trzeźwym facetem...Jeśli nie darzymy siebie nawzajem szacunkiem, to chyba nie jesteśmy tak naprawdę razem tylko obok. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: Tu jest link dla przypadków " beznadziejnych 08.10.12, 17:15 andalus napisała: > uderz w stoł a nożyce się odezwą. Nie gnębię człowiek, bo jest alkoholikiem, ni > e podstawiam mu nogi ani nie wsyałyam do kamieniołomów. Nie mam powodu agresora > darzyć szacunkiem. Dobrze, że nie darzę go nienawiścią. > I nieważnie co zbieram. Odkąd wyszłam z więzienia jakim było zycie z alko coraz > rzadziej tu zaglądam co też jest dla mnie symptomem zdrowienia. ________________________________________________________________. Tym razem jakos nie mam sie do czego doczepic...! - Ani Ruda, ani Ty Andalus nie wykazujecie emocji (w Waszych ostatnich wpisach), a to jest juz jakis tam "symptom trzezwosci"...! ;-) A... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 04.10.12, 12:33 cztery lata minęły jak założyłam ten wątek. A sytuacja wcale nie jest lepsza. Przez te cztery lata wróciliśmy do dokładnie takiej samej sytuacji. Tylko ja jestem inna. Mam za sobą ciężką noc. Z wielokrotnymi interwencjami policji. Dzisiaj muszę tez spotkać sie z dzielnicowym i założyć mężowi niebieską kartę. Stal sie strasznie agresywny wobec mnie... boję sie... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: żona alkoholika 04.10.12, 13:10 zuzia napisala (wiele...!) ;-) 12.03.2010: :D chodziło mi o to chodzenia, takie bez celu. Jak go nosi to wychodzi z domu i chodzi, kilka godzin chodzi, chodzi, chodzi, nawet w mrozie chodzi. Forest gamp??? ;) a moze szuka drogi, dlatego tak chodzi ??? a kto go tam pojmie ;) 27.06.2010: u mnie duze zmiany. Coś sie ze mna stało, zmieniłam sie. Niestety widze, ze te zmiany prowadzą do końca naszego małżeństwa 28.09.2010: dziwie, ze ten wątek nadal żyje :) dziękuje wszystkim za miłe słowa. Co sie zmieniło od ostatniego wpisu?? nie zrobiłam nic w sprawie męza. Uznałam, ze już dość zrobiłam. On wychodzi z domu na terapie. Wkurza sie dość często, nakręca, zachowuje pijano. Ja coraz bardziej się od niego oddalam… 14.01.2011: (po kolejnym zasnieciu watku Zuzia pisze): przeczytałam cały watek. Jestem w szoku jak wiele sie we mnie zmieniło. Potem po roku, zuzia ponownie zreanimowala swoj watek i pisze 04.10.2012: cztery lata minęły jak założyłam ten wątek. A sytuacja wcale nie jest lepsza. Przez te cztery lata wróciliśmy do dokładnie takiej samej sytuacji. Tylko ja jestem inna. Mam za sobą ciężką noc. Z wielokrotnymi interwencjami policji. Dzisiaj muszę tez spotkać sie z dzielnicowym i założyć mężowi niebieską kartę. Stal sie strasznie agresywny wobec mnie... boję sie... _____________________________________________. Osobiscie mam wielkie watpliwosci; kto tu jest pijany...!? :-& A... Ps. Ten watek trwa "dopiero" 2,5 roku...! Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir pierwszy wpis w tym watku Aauguście 04.10.12, 13:26 forum.gazeta.pl/forum/w,176,84335888,84335888,zona_alkoholika.html Ma jednak 4-ry lata :-) Szkoda, że przez te 4 lata nic się nie zmieniło :-( Odpowiedz Link Zgłoś
grazkavita Re: pierwszy wpis w tym watku Aauguście 04.10.12, 16:02 Ja też bym się bała , trzeba się bać kogoś kto może cię skrzywdzić.Rośnij w siłę , nawiązuj sympatie z sąsiadami, to upiec jakiś placek, to zlec robotą komuś kto nie ma pracy w sąsiedztwie, natomiast zawsze może być świadkiem...Nawiąż znajomość z rodziną męża, ze swoją...Niech wie, że jeśli cię nie będzie szanować to pożałuje....To zadziwiające, że kobiety potrafią plotkowac , ale nie umieją sie obronić przed agresją, nagle wydaje im się , że są same, a tak nie jest.... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: pierwszy wpis w tym watku Aauguście 04.10.12, 16:54 grazkavita napisała: > Ja też bym się bała , trzeba się bać kogoś kto może cię skrzywdzić... _________________________________________________________. Jezeli nakrece sobie taki film, to i ja takze bym sie bal, ze bede sie bal ! A... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: pierwszy wpis w tym watku Aauguście 04.10.12, 17:00 grazkavita napisała: > ...Niech wie, że jeśli cię nie będzie szanować to pożałuje.... > To zadziwiające, że kobiety potrafią plotkowac , ale nie umieją > sie obronić przed agresją... _______________________________________________________. Tak, to zadziwiajace, ze kobiety potrafia obgadac porzadnego czlowieka, ktory chodzi na Mityngi i robi wszystko aby byc trzezwym, ale nie potrafia sie przed takim obronic, bo jedyne z czego tu potrzeba sie obronic jest wlasna, chora fantazja (robiaca pod siebie...!) :-( A... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: pierwszy wpis w tym watku Aauguście 04.10.12, 16:51 7zahir napisała: > Ma jednak 4-ry lata :-) > Szkoda, że przez te 4 lata nic się nie zmieniło :-( _______________________________________. Tak, masz racje... - Niedbale sprawdzilem. Zbyt mocno koncentrowalem sie na tych przerwach, ktore odnawiala zuzia...! ;-) A´propos tych 4 lat... - Wiemy, ze ani czas, ani czlowiek nie stoi w miejscu...! W tym czasie (4 lat) musialo sie bardzo duzo zmienic takze w domu p. zuzi...! Znajac alkoholikow, ktorych cechuja chore emocje i czytajac wypowiedzi zuzi, nie dziwie sie za bardzo ze facet czasami nie wytrzymuje nerwowo...! :-( Nie jest to jednak powod aby mogl on sprobowac uzyc sily fizycznej w stosunku do mieszkajacej obok niego p. zuzi...! A... Odpowiedz Link Zgłoś
grazkavita Re: pierwszy wpis w tym watku Aauguście 05.10.12, 11:37 Tu nie chodzi o obgadywanie męża , wara od rodziny w czasie przydrożnych kobiecych pogaduszek.Świństwem jest obgadywanie osoby chorej i ułomnej, a taka osoba jest alkoholik.Zuziu nigdy tego nie rób, ale rozmawiaj o pogodzie , zdrowiu wypiekach, a zapytana o męża mów , że machnęłaś na niego ręką, bo chłopa to trudno zmienić, ale jeśli masz coś dla niego do roboty to chętnie Ci pomoże po starej znajomości.... Oczywiście ona nic nie będzie miała dla niego do roboty więc zmienicie temat...Zuziu pamiętaj choroba, a tym bardziej uzależnienie jest prywatna , u niektórych nawet intymną sprawą i ty musisz jego i swojej prywatności bronić, oczywiscie, że wszyscy wiedzą, ale wara im od tego. Odpowiedz Link Zgłoś
kajda28 Re: żona alkoholika 09.10.12, 22:34 Dzisia > j muszę tez spotkać sie z dzielnicowym i założyć mężowi niebieską kartę. Stal s > ie strasznie agresywny wobec mnie... boję sie... Więc idź za tym strachem, nie lekceważ go i nie minimalizuj - to daje siłę. Nawet jak nie jest adekwatny , bo tego do czego się dopuści inny czlowiek nigdy nie jesteśmy pewni. Krok po kroku. A że to już 4 lata - wykorzystaj tą wiedzę którą zdobyłaś, i nie żałuj że czegoś nie zrobiłaś - po prostu nie mogłaś na daną chwilę postąpić inaczej. Zastanawiam się co bym bardziej chciała tu przeczytać - to że w końcu juz nie jesteście razem, czy to że wszystko potoczyło się jak w bajce ? Trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia36 Re: żona alkoholika 12.10.12, 13:31 kajda28 napisała: > Dzisia > > j muszę tez spotkać sie z dzielnicowym i założyć mężowi niebieską kartę. > Stal s > > ie strasznie agresywny wobec mnie... boję sie... > > Więc idź za tym strachem, nie lekceważ go i nie minimalizuj - to daje siłę. > Nawet jak nie jest adekwatny , bo tego do czego się dopuści inny czlowiek nigdy > nie jesteśmy pewni. Krok po kroku. > A że to już 4 lata - wykorzystaj tą wiedzę którą zdobyłaś, i nie żałuj że czego > ś nie zrobiłaś - po prostu nie mogłaś na daną chwilę postąpić inaczej. > > Zastanawiam się co bym bardziej chciała tu przeczytać - to że w końcu juz nie j > esteście razem, czy to że wszystko potoczyło się jak w bajce ? > > Trzymaj się dziękuję Ci za te słowa. August nieźle po mnie pojechał w sumie mało o mnie wiedząc. Ale ten typ tak ma :) Nie jesteśmy już od dawna razem. Wchodziłam w ten wątek w ciężkich dla mnie chwilach. Znalazłam tu wsparcie 4 lata temu. Teraz jest inaczej. Mniej sympatycznie. Co niby miałam robic przez te lata jego picia??? moze pic za niego?? uznajcie to za koniec mojej historii Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Byla żona alkoholika... 12.10.12, 14:50 zuzia36 napisała (do Kajdy): > dziękuję Ci za te słowa. August nieźle po mnie pojechał w sumie mało o mnie wie > dząc. Ale ten typ tak ma :) __________________________________________________________. Nie podbudowywuj siebie moja osoba i moimi re-akcjami...! Nie masz szacunku do alkoholikow (to twoje slowa), wiec nie oczekuj innych zbiorow... - Gdyz ja napisalem tylko; "jak siejesz tak zbierzesz"..! Dot. to twojego ex, jak i mnie... - Wot i wsio...! A... Odpowiedz Link Zgłoś