Dodaj do ulubionych

Prosze o porade...moj brat

21.10.08, 17:11
jest alkoholikiem.Wiemy o tym wszyscy od kilku lat, jednak zadne z nas nie ma
pojecia jak mu pomoc?jak ochronic go przed zguba?
Rozmowy,prosby,grosby...to wszystko na nic!

Co robic jak i gdzie szukac pomocy??Prosze pomozcie mi!
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Prosze o porade...moj brat 21.10.08, 18:52
      26-08em napisała:
      > jest alkoholikiem.Wiemy o tym wszyscy od kilku lat, jednak zadne z
      nas nie ma pojecia jak mu pomoc?jak ochronic go przed zguba?
      > Rozmowy,prosby,grosby...to wszystko na nic!
      > Co robic jak i gdzie szukac pomocy??Prosze pomozcie mi!
      _______________________________________.
      Poszukaj pomocy dla siebie. Znam bardzo skuteczna
      Wspolnote, ktora nazywa sie Al-Anon. Sa to osoby, ktore
      daja sobie rady z tym problemem, spotykaja sie na tzw.
      Mityngach i dziela sie wlasnym doswiadczeniem. Tam mozesz
      pomoc sobie i jednoczesnie nauczyc sie jak postepowac z
      alkoholikiem...
      A...
      Ps. Jezeli on sam nie chce przestac pic, to nikt nie jest mu w
      stanie pomoc, co nie znaczy, ze Ty musisz te sytuacje dalej
      tolerowac... - Spojrz na ten link (pod spodem):
      www.al-anon.org.pl/
      (tam znajdziesz takze najblizszy Mityng dla siebie)
    • ela_102 Re: Prosze o porade...moj brat 22.10.08, 16:10
      26-08em:
      Rozmowy,prosby,grosby...to wszystko na nic!

      Bo to nie może pomóc, było by zbyt proste.
      Najlepiej jest się dowiedzieć kilku rzeczy o alkoholizmie i nauczyć
      się własciwego postępowania z alkoholikiem, które nie zagwarantuje
      jednak jego wyzdrowienia a jedynie zwiększy jego prawdopodobieństwo.
      Niemniej jednak warto i trzeba wiedzieć, że tak naprawdę to jedyna
      droga, aby zrobić wszystko i mieć spokój wewnetrzny...
      Życie z alkoholikiem może być znośne gdy się ustali pewne zasady i
      się ich konsekwentnie przestrzega. Podaje link który może być
      własciwy na początek:

      Gdy ktoś
      bliski pije


      poza tym czytać, jak najwiecej czytac o tym co to za ustrojstwo ten
      alkoholizm :-)

      cierpliwości, wytrawłości i KONSEKWENCJI - bez tego NIC się nie ma
      szans polepszyć.
    • 26-08em Re: Prosze o porade...moj brat 22.10.08, 20:51
      Dziekuje Wam serdecznie!
      Tak trudno zrozumiec ta chorobe zwlaszcza wtedy kiedy przez cale zycie ocierasz
      sie o NIA!tak blisko.
      Moj ojciec,moj ojczym,moj brat,moj byly maz,moi szwagrowie...moglabym tutaj
      jeszcze tak wyliczac i wyliczac ,to takie smutne!
      Strach,bol,rozczarowanie, poczucie winy,brak wiary w siebie i bezradnosc to
      moimi towarzysze od dziecinstwa... od tak dawna,ze nie wiem jak sie zyje bez
      tego.Czy potrafie w ogole bez tego zyc??
      Czuje taka wielka nienawisc do tych ludzi ktozy popadli w ta chorobe,nienawidze
      ich tak,ze czasami sama siebie nie poznaje, to uczucie przeraza mnie---nie
      chce-
          • aaugustw Re: Prosze o porade...moj brat 22.10.08, 22:16
            26-08em napisała:
            > Zamykam sie w mojej muszli i nie chce dalszch rozczarowan...tak
            bardzo sie boje
            ____________________________________________.
            (Jak to widzi Bill - Grapevine, styczen 1962):
            "... lek - mimo swego zwykle destrukcyjnego charakteru - moze tez
            byc punktem wyjscia do jakichs zmian na lepsze. Moze byc odskocznia
            do rozwagi, przyzwoitosci i szacunku dla innych. Moze wytyczyc przed
            nami droge do sprawiedliwosci, ale tez i do nienawisci. Im wiecej
            bedzie w nas szacunku i sprawiedliwosci, tym bardziej zacznie nas
            przepelniac milosc - taka, ktora wiele umie zniesc, a przy tym jest
            bezinteresowna i szczodrze rozdawana. Dlatego tez lek nie zawsze
            musi byc sila niszczycielska - bo jako czynnik powstrzymujacy przed
            niegodziwoscia, uczy nas czegos i kieruje ku pozytywnym wartosciom".
            - - - - -
            A...
      • krowibobek Re: Prosze o porade...moj brat 22.10.08, 21:26
        26-08em napisała:

        > Dziekuje Wam serdecznie!
        > Tak trudno zrozumiec ta chorobe zwlaszcza wtedy kiedy przez cale zycie ocierasz
        > sie o NIA!tak blisko.
        > Moj ojciec,moj ojczym,moj brat,moj byly maz,moi szwagrowie...moglabym tutaj
        > jeszcze tak wyliczac i wyliczac ,to takie smutne!
        > Strach,bol,rozczarowanie, poczucie winy,brak wiary w siebie i bezradnosc to
        > moimi towarzysze od dziecinstwa... od tak dawna,ze nie wiem jak sie zyje bez
        > tego.Czy potrafie w ogole bez tego zyc??
        > Czuje taka wielka nienawisc do tych ludzi ktozy popadli w ta chorobe,nienawidze
        > ich tak,ze czasami sama siebie nie poznaje, to uczucie przeraza mnie---nie
        > chce-
      • ela_102 Re: Prosze o porade...moj brat 22.10.08, 21:28
        Skoro takie masz zycie jak nam tutaj opisujesz...
        że w zasadzie nie tylko Brat jest alkoholikiem...
        To bardzo powaznie pomyśl o Terapii DDA dla siebie...

        nie mozesz pomoc komus kogo nienawidzisz...
        pomoz sobie, a potem bedziesz w stanie pomoc im...
        a najbardziej zmianą swojego zycia...
        • 26-08em Re: Prosze o porade...moj brat 23.10.08, 17:32
          Sa dni kiedy wszystko jest w porzadku i kiedy mam wystarczajaco duzo sily,
          stawiam wtedy czola wszystkiemu i wszystkim...lecz kiedy te dni mijaja w mojej
          glowie robi sie pustka!Placze wtedy moje serce!
          -to takie niesprawiedliwe-

          Wiem,ze predzej czy pozniej bede musiala zrobic ten krok i udac sie po
          pomoc...zrobie to!! moze to nie bedzie teraz... nie chce sobie tutaj niczego
          obiecywac jednak potrzebuje wsparcia!
          Dobrze,ze jestescie!Dzieki...
          • aaugustw Re: Prosze o porade...moj brat 24.10.08, 14:19
            26-08em napisała:
            > ...lecz kiedy te dni mijaja w mojej glowie robi sie pustka!Placze
            wtedy moje serce! -to takie niesprawiedliwe- Wiem,ze predzej czy
            pozniej bede musiala zrobic ten krok i udac sie po pomoc...zrobie
            to!! moze to nie bedzie teraz... nie chce sobie tutaj niczego
            obiecywac jednak potrzebuje wsparcia! Dobrze,ze jestescie!Dzieki...
            ___________________________________________________.
            Wiec dlaczego sie jeszcze zadreczasz i meczysz, skoro
            intuicja (lub Sila Wyzsza...!?) podpowiada Ci:
            "Idz do ludzi".
            Co stoi na przeszkodzie, abys byla dzis juz szczesliwa...!?
            A...
            • 26-08em Re: Prosze o porade...moj brat 24.10.08, 16:07
              Gdybym to wiedziala nie bylabym tutaj i nie szukala pomocy czy tez rady!
              Niektorzy ludzie potrzebuja kogos kto im czasami da kopniaka w tylek i powie:nie
              tedy droga!!ja rowniez do nich naleze i jestem zla na siebie,ze taka
              jestem!Zawsze czekam do konca i kiedy jest juz prawie za pozno wychodze
              naprzeciw,stawiam czola...
              Szczesliwa nie jestem,ale moze kiedys mi sie uda,kto wie??i wtedy bede
              zalowac,ze nic nie zrobilam w tym kierunku wczesniej.
              Tak bardzo chcialabym miec kogos kto ciagle dodawalby mi sily takimi slowami jak
              wy, aaugustw!brakuje mi tego tak bardzo!dzieki za dobre slowa!
              • aaugustw Prosze o porade dla siebie;26-08em, (nie brata) 24.10.08, 17:25
                26-08em napisała:
                > Szczesliwa nie jestem,ale moze kiedys mi sie uda,kto wie??
                ___________________________________________________________.
                Szczescia nie mozna posiasc. Szczesliwym mozna tylko byc...!
                Dopoki bedziesz uzalezniac swoje szczescie od otaczajacych Cie
                okolicznosci, albo (i) szukac szczescia na zewnatrz, nie znajdziesz
                go nigdy...!
                Ono jest w Tobie a znajdziesz je tam, jezeli przyjmiesz to zycie
                takim, jakim ono jest - bez stawiania mu warunkow...!
                Co oznacza byc szczesliwym...? - To nic innego jak zycie w harmonii
                • aaugustw Re: Prosze o porade dla siebie;26-08em, (nie brat 24.10.08, 18:20
                  aaugustw napisał:

                  > 26-08em napisała:
                  > > Szczesliwa nie jestem,ale moze kiedys mi sie uda,kto wie??
                  ___________________________________________________________.
                  > Szczescia nie mozna posiasc. Szczesliwym mozna tylko byc...!
                  > Dopoki bedziesz uzalezniac swoje szczescie od otaczajacych Cie
                  > okolicznosci, albo (i) szukac szczescia na zewnatrz, nie
                  znajdziesz go nigdy...!
                  > Ono jest w Tobie a znajdziesz je tam, jezeli przyjmiesz to zycie
                  > takim, jakim ono jest - bez stawiania mu warunkow...!
                  > Co oznacza byc szczesliwym...? - To nic innego jak zycie w
                  harmonii - w tym miejscu urwalo tekst, wiec szybciutko dopisuje, bo
                  stoje cieniutko z czasem - a, wiec w harmonii ze soba i swiatem
                  zewnetrznym...
                  Pozdrawiam: A...
                  Ps. Prosilas o porade, wiec poradzilem, choc wiem, ze poradami jest
                  wybrukowana droga do piekla... - Moglem to napisac inaczej, ale nie
                  mam czasu na myslenie... - do polnocy...! ;-))
    • ela_102 Podzielę się z Tobą swoją historią 24.10.08, 19:29
      Bo widzę, że zaczynasz przynajmiej rozumieć potrzebę zmian.
      Masz absolutną rację, że można nie mieć siły aby to wszystko
      ogarnąć, ale i sila tak naprawdę jest tutaj zbyteczna.Do tego
      potrzebne jest ogłoszenie "bezsilności" a ona przychodzi w obliczu
      jakiegoś dna...
      Zobacz mnie...
      Wychowywalam się w alkoholowym domu...
      ale nie tylko, dziadkowie mieszkali na wsi i tam spędzałam znaczną
      część swojego dzieciństwa. Prawie wszystkie dzieci moich dziadków
      mieli i mają problem z alkoholem...jedna ciotka nie żyje, moja mama
      już nie pije, wujek jest cały czas czynny, pomimo wielu chorób okolo
      alkoholowych - to moja aura w ktorej wzrastalam...jednak nie
      dostrzegalam tego problemu jako problem lecz jako styl życia.
      Tata na ciagłym rauszu odkad pamiętam...
      Brat dołaczył do nich najszybciej i najszybciej pić przestał...
      ja później, a jeszcze jednen brat pije po 1.5 rocznej abstynecji...
      Ja pomimo, że alkoholu nienawidziłam, też towarzysko otaczałam się
      pijacą bracią...dawalo mi to pewność, że piją wszyscy i wszyscy
      potem źle się czują...
      Wybór męża też był podyktowany takim "kodem" i bylo to dla mnie
      potworne nieszczęscie...
      Cale moje zycie to ciagła walka w potwornym poczuciu zagrozenia...
      Nie wiedzialam kompletnie dlaczego Chcę dobrze, a wychodzi zle...
      Dzadkowie byli tylko jakimś "azylem" ukojeniem i osobami które
      zaszczepily we mnie dobre wartości, tyle, że nie potrafilam życ w
      zgodzie z nimi...
      w koncu sama się rozpiłam...i prawie umarłam...
      własnie wtedy wszystko zaczęło się zmieniać...ukladać...bo poczulam
      jaka jestem bezsilna nie tylko wobec alkoholu i jaka wydalam się
      sobie smieszna z tej walce z "wiatrakami"

      Upadlam, aby zrozumieć "jak zyć"
      I jedno wiem napewno - Ja mam być dla siebie najwazniejsza...potem
      reszta, jak staraczy zapału chęci i czasu...

      Zyjesz w piekle...musisz z niego wysadzić chociaż głowę...żeby
      zobaczyć inny Świat...
      • 26-08em Re: Podzielę się z Tobą swoją historią 24.10.08, 20:32
        Podziwiam takich ludzi jak Wy Ela_102!!umiecie mowic o sobie o swoich
        przejsciach,problemach...ja jeszcze tego nie umie!
        Ciezko jest mi nazywac rzeczy po imieniu,tak boje sie wychdzic ze swojej
        muszli!nie nauczylam sie tego,ciagle zyje pod maska zbudowalam sobie swoj swiat
        do ktorego nikt nie ma wstepu oprocz mojego rodzenstwa.Nigdy sie nie
        wychylaj,staraj sie nie zwracac na siebie uwagi... to kim jestes i tak nikogo
        nie interesuje...to mysli ktore ciagle mi towarzysza i ktorych nie moge sie
        pozbyc a tylko dlatego,ze krece sie ciagle wokol wlasnej osi.

        Czytam kilkakrotnie wasze posty i ciesze sie z nich bo kierowane sa wlasnie do
        mnie,to takie mile!!!
        Pozdrawiam cieplo!!

        • aaugustw Re: Podzielę się z Tobą swoją historią 24.10.08, 23:47
          26-08em napisała:
          > Czytam kilkakrotnie wasze posty i ciesze sie z nich bo kierowane
          sa wlasnie do mnie,to takie mile!!!
          > Pozdrawiam cieplo!!
          ___________________________________________.
          Nie poprzestawaj na tym... - Sprobuj teraz naprawde je zrozumiec,
          a potem wprowadz to w zycie - odwagi zycze i takze pozdrawiam
          serdecznie:
          A... ;-))
        • 7zahir Re: Podzielę się z Tobą swoją historią 25.10.08, 07:22
          26-08em napisała:

          ... to kim jestes i tak nikogo
          > nie interesuje...to mysli ktore ciagle mi towarzysza i ktorych nie moge sie
          pozbyc a tylko dlatego,ze krece sie ciagle wokol wlasnej osi.....

          A Ciebie interesuje?
          Nie uzalezniaj własnego poczucia wartości
          od innych - bo nie uwolnisz się z tego "zakletego kregu"
          • ela_102 Re: Podzielę się z Tobą swoją historią 25.10.08, 10:48
            26-08 em...
            Ja mam do Ciebie prośbę, napisz czy podjęłaś jakieś postanowienia.
            Czy rozumiesz, co w tych postach do Ciebie Ci sugerujemy?
            ja mogę byc przy Tobie, wspierać Cię ale z Twojej strony musi być
            chęć działania i chęć zmian.
            Jestem zywym przykładem na to z jakiego piekla możan się wydobyć i
            jaki "raj" mozna sobie stworzyć, dlatego tylko mówię że WARTO!

            trzymaj sie :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka