..walczcie bo macie o co.

08.12.08, 15:52
..walczcie o to co macie do stracenia. Moj M. bardzo bał się
śmierci. Chodził na cmentarz do swojego kolegi który zginął w
wypadku samochodowym miał 24 lata. Czasami razem, chodziliśmy na
cmentarz zapalić świeczkę Konradowi-miał 24 lata. Mowiłam i
powtarzałam dbaj o siebie zobaczysz jak to się skończy. Każdego
dania znajdował powody aby się napić piwka, a powodów zrezygnowania
z niego woogóle nie znjdował. I wiem ze każdy organizm ma swoją
wytrzymałość. Moj M. miał plany na życie, zawsze jakoś trudne chwile
przsypiał i dochodzil do siebie. On nigdy nie brał pod uwagę że te 5
piw dziennie powoli i skutecznie go zabija. Miesiąc czasu nie
radzenia sobie z piciem do nie przytomności dał radę. Raz już Wam
pisałam : Żadnych szans-powiedział lekarz-mimo 27 lat- wylew był
silniejszy. Dziś ma piękny pomnik, i gdyby stanął nad nim na pewno
by się rozpłakał.
I dziś sama widzę ile mój M. stracił...
Walczcie bo macie o co.
    • tenjaras Re: ..walczcie bo macie o co. 08.12.08, 17:42
      ygawa, wyrazy współczucia
    • 7zahir Dziękuję, że to napisałaś. 08.12.08, 18:10
      Tak jak Ty mam nadzieje,
      że w ten sposób ratujesz życie tym którzy się jeszcze wahają.

      Pozdrawiam serdecznie.
    • frida_nowa Re: ..walczcie bo macie o co. 09.12.08, 14:30
      i ja Ci dziękuję ze to napisałaś

      i współczuję...z całego serca...
    • aaugustw Re: ..walczcie bo macie o co. 09.12.08, 17:50
      ygawa napisała:
      > ..walczcie o to co macie do stracenia. Moj M. bardzo bał się
      > śmierci. Chodził na cmentarz do swojego kolegi który zginął w
      > wypadku samochodowym miał 24 lata. Czasami razem, chodziliśmy na
      > cmentarz zapalić świeczkę Konradowi-miał 24 lata. Mowiłam i
      > powtarzałam dbaj o siebie zobaczysz jak to się skończy. Każdego
      > dania znajdował powody aby się napić piwka, a powodów
      zrezygnowania z niego woogóle nie znjdował. I wiem ze każdy organizm
      ma swoją wytrzymałość. Moj M. miał plany na życie, zawsze jakoś
      trudne chwile przsypiał i dochodzil do siebie. On nigdy nie brał pod
      uwagę że te 5 piw dziennie powoli i skutecznie go zabija. Miesiąc
      czasu nie radzenia sobie z piciem do nie przytomności dał radę. Raz
      już Wam pisałam : Żadnych szans-powiedział lekarz-mimo 27 lat- wylew
      był silniejszy. Dziś ma piękny pomnik, i gdyby stanął nad nim na
      pewno by się rozpłakał.I dziś sama widzę ile mój M. stracił...
      > Walczcie bo macie o co.
      ____________________________________.
      Jestes szlachetna kobieta - Ygawa...!
      Badz zawsze taka i w realnym swiecie,
      a bedzie Ci to wynagrodzone...
      A...
      Ps. Dziekuje Ci za te Twoja bezinteresownosc...!
    • kajda28 Re: ..walczcie bo macie o co. 10.12.08, 11:34
      Ja z moim eks chodziłam na kilka grobów (10 świeczek było minimum)
      jego kolegów którzy umarli przez alkohol, przez te ostatnie dwa lata
      doszło ich następne 10:(
      Pamiętam że w dzień kiedy braliśmy ślub był pogrzeb jego kolegi z
      którym chodził do podstawówki, za tydzień następny usnął i już się
      nie obudził- wszystko to żniwa wódki.
      Ostatnio w mieście padły dwie mety, bo się właściciele zapili, na
      obydwu "imprezach" był mój eks.
      Przykładów można mnożyć, ale co to da? każdy uważa że wszyscy inni a
      nie on.
Pełna wersja