ygawa
08.12.08, 15:52
..walczcie o to co macie do stracenia. Moj M. bardzo bał się
śmierci. Chodził na cmentarz do swojego kolegi który zginął w
wypadku samochodowym miał 24 lata. Czasami razem, chodziliśmy na
cmentarz zapalić świeczkę Konradowi-miał 24 lata. Mowiłam i
powtarzałam dbaj o siebie zobaczysz jak to się skończy. Każdego
dania znajdował powody aby się napić piwka, a powodów zrezygnowania
z niego woogóle nie znjdował. I wiem ze każdy organizm ma swoją
wytrzymałość. Moj M. miał plany na życie, zawsze jakoś trudne chwile
przsypiał i dochodzil do siebie. On nigdy nie brał pod uwagę że te 5
piw dziennie powoli i skutecznie go zabija. Miesiąc czasu nie
radzenia sobie z piciem do nie przytomności dał radę. Raz już Wam
pisałam : Żadnych szans-powiedział lekarz-mimo 27 lat- wylew był
silniejszy. Dziś ma piękny pomnik, i gdyby stanął nad nim na pewno
by się rozpłakał.
I dziś sama widzę ile mój M. stracił...
Walczcie bo macie o co.