7zahir
11.12.08, 18:13
Najbezpieczniej i najtrafniej można powiedzieć, że tym „czymś” jest
niedojrzałość emocjonalna połączona z dużą wrażliwością. Wyjaśnię: człowiek
niedojrzały to ktoś, kto – bez względu na przyczyny – po prostu nie POTRAFI
sobie radzić z uczuciami. A człowiek bardzo wrażliwy, po prostu silnie
przeżywa, silnie reaguje i niełatwo uwalnia się od przykrych stanów
emocjonalnych. A ponieważ – patrz poprzednie zdanie – nie umie sobie z nimi
poradzić, więc szuka sztucznych sposobów, by te przykre uczucia zagłuszyć,
stłumić, oddalić, zmniejszyć, zmienić w przyjemniejsze. Słowem, by nie czuć.
Uzależnienie jest zatem sztucznym sposobem umilania sobie życia. Działa,
dopóki nie zaczną piętrzyć się szkody. Nieste-ty szkody nie muszą ujawnić się
prędko, lecz wtedy uzależnienie dłużej trwa i bardziej się nasila, powodując
coraz bardziej dotkliwe szkody. Na nie jednak mamy świetny sposób zaradczy. Są
to rozmaite sztuczki umysłu zwane „psychologicznymi mechanizmami obronnymi”,
które rozpoznał i opisał już Zygmunt Freud.
To cytaty z tego artykułu:
www.charaktery.eu/artykuly/JA-w-niewoli/147/Co-nas-trzyma-w-petli-uzaleznien/