Dodaj do ulubionych

Nawrót w Święta - koszmar :-(

26.12.08, 11:53
Że też właśnie teraz musiał mnie dopaść :-(

W Wigilie było tak ciepło i rodzinnie,
a w pierwszy dzień już od rana czułam narastające napięcie,
celowo opóźniając wyjście z domu do rodziców.

Wiedziałam, że jak zwykle przy świątecznym śniadaniu
napiją sie alkoholu,który przed moim przyjściem schowają
żeby mnie chronić.
Nie są alkoholikami.

Przed obiadem na początku fajnie nam się rozmawiało,
ale krotko, bo nagle coś mi się porobiło
i znowu - jak w pijanym życiu -zaczęłam czuć oparzenia
każdym słowem mojej mamy.

W czasie obiadu nie dawała mi spokoju myśl,
że przeze mnie nie piją czerwonego wina
ułatwiającego trawienie - jak dawniej bywało.


Moje napięcie emocjonalne sięgnęło zenitu po obiedzie,
kiedy poczułam, że dłużej nie wytrzymam
i muszę uciec, żeby nie wybuchnąć.

W drodze do domu nie mogłam opanować płaczu
tak manifestuje się u mnie uczucie złości.
Otwierają mi się w oczach zawory bezpieczeństwa .

W domu na spokojnie przeanalizowałam
swoje zachowanie i doszłam do wniosku,
ze zachowywałam się jak pijana.

Zadzwoniłam i przeprosiłam rodziców,
ale dzisiaj zostałam w domu - bo czuje się
jak po zderzeniu z walcem i mimo, że mnie zapraszali
pomyślałam, niech mają choć jeden świąteczny dzień
bez ograniczeń chorobą córki

Nie zapiłam - na szczęście uświadomiłam sobie,
że do tego zmierzał zamęt w mojej głowie
wywołany przez spragnione znieczulacza szare komórki.

Ostatni taki nawrót miałam ponad rok temu wstecz.

Takie doświadczenie za każdym razem uczy mnie,
że żaden kolejny rok nowego życia
nie jest gwarancją jego utrzymania.
Obserwuj wątek
    • szacki Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 12:29
      rozumiem Cie. Świeta w tym roku były ciut lepsze od poprzednich ale
      tez nie przypominaly sielanki z reklam telewizyjnych. Mam glody
      narkotyczne dodatkowo rzucam fajki co sprawilo ze zamieniłem sie w
      wielkiego jezozwierza a po trzecie ciagle walcze z moja choroba
      ktora mnie dobija i sprawia ze rodzina mnie nienawidzi bo jestem
      psychiczny. troche mi sie smutno zrobio jak przeczytalem ze chcesz
      starym dac troche wytchnienia w swieta - znam to najlepiej to sie
      gdzies zaszyc i nic nie psuc swoja obecnoscia. A teraz WIELKIE
      GRATULACJE ze nie zapilas hip hip hurra !!!! naprawde super

      pozdrawiam Cie

      mikołaj
      • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 13:45
        Dziekuje Mikołaju.
        jestes dzielniejszy ode mnie - rzucasz fajki,
        mnie sie jeszcze nie udało :-)
        Może usprawiedliwiam sie tym,
        co usłyszałam na terapii - nie wszystko na raz,
        a moze tym, ze kak rzucilam to przytyłam,
        lub tym: juz tak niewiele przyjemnosci mi zostało :-)

        Pozdrawiam ciepło - mimo wszystko świątecznie.
    • janulodz Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 12:50
      Witaj Zahir.
      Napiszę Ci jakie mnie naszły refleksje, kiedy przeczytałem Twój post.
      Smutne refleksje.
      U Ciebie całe życie koncentruje się na Twoim uzależnieniu. Sama sobie ładujesz
      akumulatorek, tym swoim wiecznym przebywaniem w alkoholowych klimatach.
      Wywołujesz wieczny niepokój i zamęt w swojej psychice. To jest mania
      prześladowcza. Wyjdź z tego zaklętego kręgu, w który wpadłaś. Przestań
      wyszukiwać w sieci alkoholowych tekstów, nie siedź wiecznie w tym necie, wyjdź
      do ludzi, nie alko, tylko LUDZI. Tych normalnych.
      Uwierzyłaś bezgranicznie w szkodliwość wszystkiego, co wiąże się z alkoholem,
      wytworzyłaś sztuczną, niezdrową sytuacje w swojej rodzinie, gdzie po kryjomu, w
      tajemnicy przed Tobą, pewno z poczuciem winy wypijają na chybcika lampkę wina,
      no bo przecież ma przyjść chora córka z wizytą. Sama masz przy tym wyrzuty,
      które wpędzają cię w otchłań przygnębienia i kółko się zamyka. Myślisz wtedy o
      następnej terapii, mityngu, powrotu do SWOJEGO świata, bo inny już nie jest dla
      Ciebie.
      Znamy się wirtualnie już dość długo, jesteśmy w zbliżonym wieku, łączy nas
      uzależnienie dlatego piszę do Ciebie te słowa.
      Daj sobie spokój ze swoją misją, ona ciebie bardziej niszczy, niż jest tego warta.
      Życzę Ci Zahir naprawdę szczerze, wyzdrowiej.
      • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 13:52
        Dziękuję za to, że chciało Ci sie napisać Janu.

        Mylisz sie jednak w ocenie mojego zycia.

        Nie przebywam w alkoholowych klimatach.
        Wiele innych życiowych spraw pozwala mi
        sie satysfakcjonujaco realizować.

        Nawroty sa normalna rzecza w naszej chorobie.
      • myszabrum Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 15:36
        A Ty Janu, zamiast pomóc wpędzasz Zahir w poczucie winy. Tak, ona ma swoja drogę, Ty masz swoją. Jesteście tak różni jak akrobatka i ciężarowiec - choć oboje sportowcy ;) Albo jak narciarz i brydżystka (żeby nie było, że któremuś z Was przypisuję określone cechy :)).

        Podobny wiek to nie wszystko. Jedni ludzie MAJĄ POTRZEBĘ nieustannego "rozwoju" - nawet, jeśli oszukują się przy tym. Innym wystarczy rozwój podczas pokonywania codziennych trudności. Te drogi nie są wymienne. Są kompletnie różne.

        Więc Zahir pójdzie sobie na kolejny mityng, albo do terapeuty, pogada, pomyśli i "wróci do siebie". A Ty się będziesz śmiał, że taka stara, a głupia i po mityngach lata... A mogłaby przecież rzucić mityngi i zostać trzeźwą duszą "normalnego" towarzystwa, tak :)?

        Ale może świat, do którego ją namawiasz - taki świat pozbawiony zamyślania się nad sobą - dla Zahir jest męczący, nudny albo trudny? Może jej powracający niepokój nie jest EFEKTEM mityngów, ale immanentnym stanem, na który Zahir szuka odpowiedzi?



        <:3)~~ brrrum :)
    • tenjaras Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 14:27
      nawroty nie są incydentem pojawiającym sie "jak złodziej w nocy", są
      tego określone symptomy, spisane stany umysłu, które wskazują, że
      zbliża się kryzys

      głód alkoholowy może pojawiać się nagle, ale on jest przypisany
      ludziom o krótkiej abstynencji, w początkowym etapie wychodzenia z
      nałogu, a jego "nagłe" pojawianie się wynika z upośledzonej jeszcze
      samoobserwacji

      mi pomogło poważne potraktowanie tematu, w końcu alkoholizm dotyczy
      mnie, a ja jestem najlepszym własnym doradcą i to mnie motywuje by
      każda dziedzina, która mnie dotyczy, była przeze mnie jak najlepiej
      rozumiana, ponieważ wtedy mogę najlepiej z niej korzystać i
      najlepiej przeciwdziałać kłopotom - nie jestem człowiekiem, który
      traktuje siebie pobieżnie i nie toleruję pobieżności u innych, ale
      karać ich nie muszę ;-) robią to sami sobie i znacznie lepiej ;-)

      znam swoje naistotniejsze objawy nawrotu choroby i nie mylę ich ze
      stanem chorobowym, często widzę w sobie niektóre z nich, ale
      przecież nie zapijam, natomiast, na pewno, coś zmienia się w tych
      chwilach we mnie, są efektem jakiegoś mojego wewnętrznego
      przewartościowywania otaczającej mnie rzeczywistości lub zmian w
      podejściu do samego siebie, owocuje to polepszeniem, a nie
      pogorszeniem mojego życia i samopoczucia

      porównuje to do wspinaczki - najtrudniejszy etap jest przed samym
      szczytem

      mam za sobą dwa lata terapii, intensywnej pracy nad sobą i efekty,
      to nie znaczy, że terapia była czarodziejską różdżką, była
      początkiem zmian, które zaowocawały głębszym rozumieniem siebie,
      rzeczywistości i życia w ogóle

      motorem zmian był mój upadek, paliwem wiedza, którą wtedy znalazłem
      i otrzymałem, mój alkoholizm jest dla mnie motywatorem do zmian, nie
      powodem do przygnębienia, czy odmawiania sobie czegokolwiek

      pierwsze święta to koszmar toksycznego domu, kolejne były powolną
      ewolucją do tego co mam teraz, żadne nie były powszechnie rozumianym
      relaksem, wręcz przeciwnie, to okres wzmożonej samoobserwacji,
      motywowania się do lepszego działania, poszukiwania nowych źródeł
      inspiracji i bycia pożytecznym dla innych, nic łatwego, ale
      satysfakcję odczuwam ogromną
    • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 16:20
      Kontaktowanie się z własną emocjonalną reakcją na pewne zdarzenia
      nie musi wcale być nawrotem...
      Nie należy się bać przeżywac tych rekacji, bo one mówią nam o nas
      samych najwięcej. Sa jakby wskazówką dla nas samych co nas "wykańcza"
      czego nie potrafimy jeszcze zaakceptować, a stąd prosta droga do
      decyzji - Czy chcemy to zmienić? i jak ?
      Ja przeżyłam podobne Świąta -zwyczajowe emocjonalne burze w
      relacjach z mamą - kilka lat temu. Tradycyjnie też chciałam ucieć,
      ale uznałam to za podszept "starego" i pomimo bólu i cierpień
      postąpiłam inaczej niż zwykle. Nie pokłociłam się, przetrwałam czas
      który planowalam tam być i odjechalam pożegnawszy się jak należy.
      Ale oznajmiłam, że ponieważ ciagle obraża i uragą mi i mojej córce
      nie bedę do nie wiecej przyjeżdzać..
      Nie uznałam tego za "nawrót" lecz, za przeżycie czegoś bardzo
      trudnego "własciwie" i uczciwie wobec zarówno siebie jak i Mamy.
      Wiele się od tamtej pory zmieniło , nasze relacje od tamtego momentu
      zaczęły iść w dobrych kierunku, skończylo się dlugoletnie
      oszukiwanie, pozory i "iluzja" rodzinna...
      • aaugustw Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 16:38
        ... przez dlugi czas uwazalem ,ze jesli chce zyc w zgodzie
        z Dwunastoma Krokami, to wystarczy, ze bede staral sie niesc
        poslanie innym alkoholikom.
        Rozumujac w ten sposob, przyspieszam nieco bieg rzeczy. Zapominalem
        bowiem, ze wszystkie Dwanascie Krokow stanowi calosc i ze takze Krok
        Dwunasty sklada sie z wiekszej niz jednej czesci. W koncu nauczylem
        sie, ze musze - stosowac te zasady - we wszystkich dziedzinach
        mojego zycia.
        Sumiennie pracujac nad wszystkimi Krokami, nie tylko zachowuje
        trzezwosc i pomagam innym ja osiagnac, ale rowniez trudnosci, jakie
        sprawia mi zycie, przeobrazam w radosc zycia. (z Refleksji AA, na
        dzien: 26 grudnia)
        - - -
        A...
        • janulodz Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 17:51
          Od życia nie uciekniemy. Stworzenie sobie własnego modelu świata
          skrojonego na własne potrzeby, a nie mającego chocby najmniejszego
          styku ze światem realnym powoduje bolesną konfrontację z
          rzeczywistoscia
          "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
          • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 18:34
            Trzeźwienie właśnie polega na uczeniu się życia
            w realnym świecie bez negowania jego praw i zjawisk.
            I jak to bywa w procesie nauczania: sa wzloty i upadki
            Jesteśmy tylko ludźmi - a nie idealnymi istotami.
            mamy prawo do popełniania błędów
            Ważne jest żeby postrzegać je jako lekcje do przerobienia,
            z tolerancją i zachowaniem szacunku dla siebie i innych.
        • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 18:46

          Zahir skoro wiesz o co chodzi to po co ten watek?
          albo się korzysta z doświdczeń innych albo nie.
          Albo się rozważa własne emocje i je ulecza, albo ciagle co rok
          przezywa się to samo, pomimo, że sie je ponoc rozumie...
          masz cały kolejny rok, aby w nastepne Święta bylo inaczej...

          ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
            • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 19:08
              Nie potrafisz pomóc sobie, a chcesz aby to pomoglo innym?
              Aby tak się rzeczywiscie stało, potrzebna jest głeboka
              analiza...czyli:
              Co do tego błędu (jeżeli to w ogóle był jakiś bład)doprowadziło.
              Co się stało w trakcie...
              i jakie jest dalekosiężne rozwiazanie...

              zrobienie po raz kolejny tego samego, świadczy o braku tych
              elemntów, niestety...
              Masa ludzi przeżywa takie emocje w czasie świąt a nawet duzo
              gorsze...
              opis ich to tylko opis...
              stare rozwiązanie to tylko stare rozwiazanie...

              czyli pamietnik
    • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 18:53

      ja nie spostrzegam swoich szarych komórek jako czychających na
      uaktywnienie się mojej choroby zgłodniałych dzikunów, lecz na
      przyjaznie zaprorgamowane i słuzące mojemu dobru "cacka"...
      Mysle, że myśląc o nich w ten pierwszy sposób, byłabym w ciagłej
      niewoli chorego myslenia...
      • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 26.12.08, 19:03
        Nigdie nie napisalam słów których używasz
        w stosubku do szarych komórek:

        Szanuję i podziwiam je z wielu powodow:
        ze są takie malutkie, a tak sprytnie nami rządzą,
        ze tak pięknie wygladają pod mikroskopem
        ze ciągle nie do końca zbadano ich tajemnice
        w tkance mózgowej.
          • jerzy30 zahir - ja w takich dolach 26.12.08, 20:19
            a sie czsami pojawiaja [choc sytuacje mam nieco lepsza niz Ty bo w mojej
            blizszej i dalszej rodzinie NIe ma alkoholu i nie ma zatem pokusy] ide po prostu
            na mityng AA - siadam sobie w kacie i slucham tych poczatkujacych - przez ich
            opowiesci sobie przypominam jak to bywalo jak w takich chwilach siegalem po
            flaszke - przechodzi chandram stres i zniechecenie.
            Bo zamet w glowie - powodowany przez nasze szare komorki - szukajace we flaszce
            znieczulacza - pojawiac sie bedzie do konca - nie jest to jednak powod by
            zachlac - bo po prostu nie warto, nie warto dla tej jednej chwili, godziny po
            wypiciu gorzaly co da to znieczulenie [na chwile] powtarzac znowu koszmaru
            picia, koszmaru kaca.
            Spotkania w AA pomagaja przypomniec i pomagaja oprzytomniec.
            Nawet nie trzeba nic mowic.
            Wystarczy sie spotkac ze znajomymi.
            • aaugustw Re: zahir - ja w takich dolach 27.12.08, 11:38
              jerzy30 napisał:
              > ... ide po prostu na mityng AA - siadam sobie w kacie i slucham
              tych poczatkujacyc...
              > Spotkania w AA pomagaja przypomniec i pomagaja oprzytomniec...
              _________________________________________________________.
              Nie wszystkim pomagaja spotkania AA... - Osoby z glebszymi
              zaburzeniami psychicznymi wymagaja porady fachowej (psychiatry, np.)
              A...
              • tenjaras Re: zahir - ja w takich dolach 27.12.08, 11:45
                psychiatrzy generalnie przypisują psychotropy, które maja
                psychoaktywne działanie, a to nie jest droga ku trzeźwości

                farmakologia jest wymyślona by pomóc przetrwać stan chorobowy, nie
                żeby ten stan leczyć

                lepszym odesłaniem wydaje się więc psycholog, który pomoże dotrzeć
                do istoty choroby i znaleźć odpowiednie "środki zaradcze"
                • aaugustw Re: zahir - ja w takich dolach 27.12.08, 17:31
                  tenjaras napisał:
                  > psychiatrzy generalnie przypisują psychotropy, które maja
                  > psychoaktywne działanie, a to nie jest droga ku trzeźwości
                  > farmakologia jest wymyślona by pomóc przetrwać stan chorobowy, nie
                  > żeby ten stan leczyć lepszym odesłaniem wydaje się więc psycholog,
                  który pomoże dotrzeć do istoty choroby...
                  ______________________________________________________________.
                  Przyznaje Ci racje Jaras i ja o tej grupie lekarzy myslalem, kiedy
                  napisalem; "psychiatrzy", (myle ich ze soba...!) :-(
                  Piszac o tym, ze czasami same tylko Mityngi AA moga nie wystarczac
                  osobie dotknietej choroba alkoholowa, mialem na mysli te pomoc
                  zawodowa, o ktorej Ty piszesz, mianowicie; "psychologa", mimo iz
                  wiadomym jest, ze sama tylko medycyna i psychoterapia, same w sobie
                  przewaznie nie sa w stanie pomoc ludziom dotknietym nalogiem,
                  odwrotnie jednak rowniez same Grupy samopomocowe czasami takze nie
                  wystarczaja, bo alkoholik nie jest rowny alkoholikowi, mimo ze w
                  niektorych Grupach AA chetnie to wrazenie niektorzy przekazuja... -
                  Alkoholicy maja zroznicowane biografie i rozwoj, oraz psychiczne
                  zaklocenia, na tle ktorych wykoleja sie konsumpcja alkoholu,
                  rozwijajac roznicowane pod wzgledem ciezkosci uzaleznienie
                  alkoholowe.
                  Niektorzy sa tak "zablokowani", ze tylko terapia indywidualna jest
                  mozliwa.
                  A...
                  Ps. Pominalem tu osoby, ktorych wyobrazenie o sobie (i ich nadete
                  Ego) sa tak duze, ze nie potrafia dopuscic do siebie slow innych
                  alkoholikow... - Takie osoby musza dalej cierpiec. Oni nie osiagaja
                  trzezwosci (oprocz abstynencji...). Tacy oddaleni sa jeszcze od
                  realnego swiata...
                  • tenjaras Re: zahir - ja w takich dolach 27.12.08, 19:20
                    każdy alkoholik bardzo pragnie podkreślić swoją odmienność, fora
                    dyskusyjne dla takich stały się niemal idealnym miejscem
                    kultywowania swojego nałogu

                    trzeba podkreślać, że absolutnym warunkiem wyzdrowienia jest
                    całkowita abstynencja od wszelkich środków zmieniających świadomość

                    nie ma pijących inaczej, czy pijących z uzasadnionych powodów,
                    alkoholizm zawsze objawia się tym samym - psychicznym dążeniem do
                    napicia i wierze w brak konsekwencji tego kroku oraz spożywaniem w
                    nieumiarkowanych ilościach - we wczesnym stadium alkoholizmu, pomimo
                    widocznego destrukcyjnego wpływu na własną osobę i otoczenie

                    tej właśnie destrukcji nie sposób dostrzec w odmiennym stanie
                    świadomości lub rozchwianiu emocjonalnym, powodowanym niechęcią do
                    odpowiedzialnych, trzeźwych zachowań
              • ela_102 Re: Dziękuję Jerzy :-) 27.12.08, 18:39
                Jerzy napisał:

                ide po prostu na mityng AA - siadam sobie w kacie i slucham tych
                poczatkujacych - przez ich opowiesci sobie przypominam jak to bywalo
                jak w takich chwilach siegalem po flaszke - przechodzi chandram
                stres i zniechecenie.

                zahir napisała do jerzego:

                też tak robie i zrobilam.

                to bardzo wiele wyjaśnia...
                Bo ja chodziłam i chodzę na mityngi nie po to, aby przypominać sobie
                moje pijaństwo, lecz po to, aby słuchać tych którzy potrafili stać
                sie ludźmi trzeźwymi - wszystko w ich życiu o tym świadaczy - pomimo
                przeszłości alkoholowej podobnej do mojej. Chodziłam i słuchałam o
                sprawdzonych drogach wyjścia z "mroku", a nie o "mroku", bo tego już
                doświadczyłam aż nadto, a i słuchania a nim miałam powyżej uszu.
                Do AA trafia się przez alkoholizm, ale po to aby z niego wychodzić,
                a nie dreptać w miejscu.
                      • tenjaras Re: No bo Ty jesteś wspaniała Elu a ja 27.12.08, 19:27
                        tym się akurat nie przejmuj

                        ja, tych, których tak podziwiałem, początkowo ścigałem głównie tam,
                        gdzie musieli mnie zdzierżyć ;-) na mityngach, zlotach, warsztatach,
                        spotkaniach różnego typu o charakterze trzeźwościowym i pracy nad
                        sobą

                        dziś już nie muszą mnie dzierżyć ;-)
                      • ela_102 Re: No bo Ty jesteś wspaniała Elu a ja 27.12.08, 19:33

                        Zahir:
                        Skąd przypuszczenie, że mój nie jest? :-)
                        Chodzenie za podziwianymi może być dla nich kłopotliwe:-)

                        Skad przypuszczenie, że to przypuszczenie, a nie opis własnych uczuć?
                        Z ewentualną kłopotliwością nie podziwijacy ma sobie poradzić lecz
                        podziwiany, a skoro go podziwiam, wiem, że sobie z tym poradzi, bo
                        to nie jest byle kto, tylko KTOŚ.

                        Kwestia nazywania interesów, osiągania własnych celów...i
                        uczciwości :-)
                        Zdarzają się podziwiający inaczej, zawistni, przeszkadzajacy i tylko
                        Oni mogą byc udręką dla duszy - ale nie muszą - skoro nie pije, mam
                        na to wpływ.
                        • 7zahir Re: No bo Ty jesteś wspaniała Elu a ja 27.12.08, 19:36
                          ela_102 napisała:


                          > Zdarzają się podziwiający inaczej, zawistni, przeszkadzajacy i tylko
                          > Oni mogą byc udręką dla duszy - ale nie muszą - skoro nie pije, mam na to wpływ.>

                          Nie potrafie dopatrywać się w ludziach zawisci.
                          Widze tylko ludzi, którzy tak ja maja prawo do błędów
                          i " odmiennych" stanów emocjonalnych.
                          Lubie ludzi.
                          • ela_102 Re: No bo Ty jesteś wspaniała Elu a ja 27.12.08, 19:42
                            Zahir :-)
                            Nie chodzi o dopatrywanie się czegokolwiek tam gdzie tego nie ma...
                            ale o przyjmowanie Świata i ludzi takimi jakimi oni są...
                            niedostrzeganie rzeczywistosci lub
                            jej "racjonalizowanie""ubarwianie" to mechanizm do niczego dobrego
                            alkoholikowi służący...
                            Bywają ludzie zawistni, czy Ci się to podoba czy nie...

                            ja ludzi uwielbiam...nawet :-)
                      • aaugustw Re: No bo Ty jesteś wspaniała Elu a ja 28.12.08, 10:22
                        7zahir napisała:

                        > ela_102 napisała:
                        > > Ja z takiego podziwu poszłam za podziwianymi:-)
                        > > ale był on szczery :-)))))>
                        - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > Skąd przypuszczenie, że mój nie jest? :-)
                        > Chodzenie za podziwianymi może być dla nich kłopotliwe:-)
                        _________________________________________________________.
                        Nie potrafie odpowiedziec na to pytanie, ale odnioslem to
                        samo wrazenie, ze twoj zahir nie jest szczery...! :-(
                        A...
                • aaugustw Re: Dziękuję Jerzy :-) 28.12.08, 10:20
                  Jerzy napisał:
                  ide po prostu na mityng AA - siadam sobie w kacie i slucham tych
                  poczatkujacych - przez ich opowiesci sobie przypominam jak to bywalo
                  jak w takich chwilach siegalem po flaszke - przechodzi chandram
                  stres i zniechecenie.
                  - - - - - - - - - - - - - - - -
                  > zahir napisała:
                  > też tak robie i zrobilam.
                  __________________________________________.
                  Blad w sztuce... - Mityngi AA nie dzialaja
                  na zasadzie strazy pozarnej...!
                  A...
    • loxodont Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 17:55
      Witaj 7zahir! Święta to dość trudny czas dla nas alkoholików, sporo stresu,
      wspomnień, emocji z którymi nie zawsze potrafimy sobie dobrze poradzić. Nic
      dziwnego, ze czasem chce się pić.
      Czytając Twój post, poruszyło mnie jednak co innego: picie ukradkiem Twoich
      rodziców i Twoje poczucie winy, że nie mogą (dlaczego?) się przez Ciebie napić
      wina. Jest w tym coś niezdrowego gdy dorośli i jak mówisz nieuzależnieni ludzie
      piją ukradkiem alkohol. Nie rozumiem tego.
      • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 18:10
        loxodont napisał:

        > Witaj 7zahir! Święta to dość trudny czas dla nas alkoholików, sporo stresu,
        > wspomnień, emocji z którymi nie zawsze potrafimy sobie dobrze poradzić. Nic
        > dziwnego, ze czasem chce się pić.
        > Czytając Twój post, poruszyło mnie jednak co innego: picie ukradkiem Twoich
        > rodziców i Twoje poczucie winy, że nie mogą (dlaczego?) się przez Ciebie napić
        > wina. Jest w tym coś niezdrowego gdy dorośli i jak mówisz nieuzależnieni ludzie
        > piją ukradkiem alkohol. Nie rozumiem tego.>

        Bo wiedzą, że widok i zapach alkoholu jest wyzwalaczem.,
        na ktory wbrew mojej woli moja podświadomość czasami - coraz rzadziej, ale
        jednak jeszcze silnie jeszcze reaguje.

        Wiedza też, ze odchorowałam ich imprezy urodzinowe,
        na ktorych byłam żeby nie robic im przykrości.
        • aaugustw Dwa pytania do Zahir... 27.12.08, 18:21
          Ile ty juz nie pijesz...!?
          I co cie tak nakreca, ze (cyt.):
          "w pierwszy dzień już od rana czułam narastające napięcie,
          celowo opóźniając wyjście z domu do rodziców."
          A...
          • 7zahir Re: Dwa pytania do Zahir... 27.12.08, 18:31
            aaugustw napisał:

            > Ile ty juz nie pijesz...!?>

            5,5 roku

            > I co cie tak nakreca, ze (cyt.):
            > "w pierwszy dzień już od rana czułam narastające napięcie,
            > celowo opóźniając wyjście z domu do rodziców."
            > A...>

            Swiadomość, ze "na lekkim rauszu" moja mama
            lubi wytykac mi błedy całego zycia
            i podkreslać , jaki to mój brat jest wspaniały,
            nie dopuszczajac do siebie świadomosci,
            że on też ma uzalezniony umysł.
            • aaugustw Re: Dwa pytania do Zahir... 28.12.08, 10:00
              7zahir napisała:

              > aaugustw napisał:
              > > Ile ty juz nie pijesz...!?>
              - - - - - - - - - - - - - - - -
              > 5,5 roku
              _______________________________.
              To juz duzo... - Za nastepne 5,5 roku dasz sobie rady takze z tym
              swoim uzaleznieniem od zachowan twojej rodziny... (i z pijacym
              towarzystwem).
              ==================================
              7zahir napisała dalej:

              (A...):
              > > I co cie tak nakreca, ze (cyt.):
              > > "w pierwszy dzień już od rana czułam narastające napięcie,
              > > celowo opóźniając wyjście z domu do rodziców."
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > Swiadomość, ze "na lekkim rauszu" moja mama
              > lubi wytykac mi błedy całego zycia
              > i podkreslać , jaki to mój brat jest wspaniały,
              > nie dopuszczajac do siebie świadomosci,
              > że on też ma uzalezniony umysł.
              ____________________________________________.
              W takim przypadku ja skoncentrowalbym sie na
              sobie i swoim uzaleznieniu od takich zachowan,
              (skad, np. bierze sie ta zawisc o wlasnego brata?
              Jak mocno pycha odgrywa role...?).
              A...
        • loxodont Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 19:16
          Rozumiem. Ale jak widać, ten wyzwalacz zadziałał mimo, że znajdował się poza
          zasięgiem wzroku i węchu. I nic dziwnego, to się przecież dzieje w głowie. Co to
          zmienia, że butelka jest w barku a nie na stole? Masz tylko dodatkowe poczucie
          winy, że rodzice "nie mogą" się napić, więc może lepiej by było gdyby sobie
          normalnie wypili po tej lampce wina?
          • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 19:27
            loxodont napisał:

            > Rozumiem. Ale jak widać, ten wyzwalacz zadziałał mimo, że znajdował się poza
            > zasięgiem wzroku i węchu. I nic dziwnego, to się przecież dzieje w głowie. Co t
            > o
            > zmienia, że butelka jest w barku a nie na stole? Masz tylko dodatkowe poczucie
            > winy, że rodzice "nie mogą" się napić, więc może lepiej by było gdyby sobie
            normalnie wypili po tej lampce wina?>

            Też tak myslałam....ale brakło mi odwagi,
            zeby im to zaproponować.
            Bardziej chyba z tego powodu - że bałam sie
            co oni by sobie o mnie pomysleli.
            Balam sie komentarzy - w stylu:
            czyzby chcialo Ci sie pic?

              • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 19:38
                ela_102 napisała:

                > Z tego co czytam, Twoj alkoholizm determinuje całą rodzinę.
                > jest masa niedomówień, przypuszczeń, prób wywierania wplywu na
                > innych, a to nie jest trzeźwe....>

                Mysle, że łatwo ferujesz wyroki Elu.
                Widac jest Ci to do czegos potrzebne.
                Nie kazda rodzina może byc taka idealna jak Twoja.
                • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 19:47
                  A kończąc już dialog z Tobą...
                  napiszę, że zastanawianie się na "innymi" piszącymi do Ciebie info
                  zwrotne w wątku załozonym przez Ciebie, zamiast nad sobą w
                  tym "nawrocie" to droga donikąd.
                  Nie chcesz przyjmować, trudno...
                  ja wysiadam :-)
                  • 7zahir Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 19:51
                    ela_102 napisała:

                    > A kończąc już dialog z Tobą...
                    > napiszę, że zastanawianie się na "innymi" piszącymi do Ciebie info
                    > zwrotne w wątku załozonym przez Ciebie, zamiast nad sobą w
                    > tym "nawrocie" to droga donikąd.
                    > Nie chcesz przyjmować, trudno...
                    > ja wysiadam :-)>

                    Szkoda.
                    Zwroty temu maja służyc,
                    zeby sie nad nimi zastanawiać
                    i wyciagać z nich wnioski dla siebie.
                    • jerzy30 zwroty to podstawa nowoczesnej terapii 27.12.08, 20:03
                      mozna je przyjac lub nie.
                      Typowych zwrotow [czyli rodzaj odpowiedzi na nurtujace nas pytania] na AA nie ma
                      - bo nie ma tam ocen i komentarzy.
                      Sa natomiast zwroty "nie wprost" czyli mowienie o sobie.
                      P.S.
                      Bylem na mityngu gdzie bywaja sami "starzy" aowcy. Mieli mniej do powiedzienia
                      nic ci poczatkujacy. Ciekawe.
                      • ela_102 Zwrot logiczny 27.12.08, 20:37
                        jerzy:

                        Bylem na mityngu gdzie bywaja sami "starzy" aowcy. Mieli mniej do
                        powiedzienia nic ci poczatkujacy. Ciekawe.

                        Skoro byli sami "starzy" to jak mogli być poczatkujący?
                        i co ciekawego może być w tym, że ktoś nie chce mówić?

                        dla mnie to proste, uznając pomyłkę słowną nielogiczną, czyli, że
                        początkujący mówili więcej niż obecni tam też "starzy AA-wocy"
                        wyciągam wniosek - aby komuś pomóc należy go wysłuchać - to świadczy
                        o mądrości i cierpliwości, a nie o tym, że nie ma się co powiedzieć.


                        ***Szczęście to produkt uboczny właściwego postępowania***
                          • aaugustw Re: znowu ocena rasowego aowca "czemu klamiesz" 28.12.08, 21:01
                            jerzy30 napisał:
                            > Skad wiesz "rasowy aowcu" co mowie i co slysze na mityngach...
                            > Poczatkujacy zawsze maja do powiedza WIECEJ nic co po stu latach
                            chadzania na mityngi.
                            __________________________________________________________.
                            Domyslam sie, ze chodzi tu o mnie, (jakze inaczej...!) ;-))
                            wiec odpowiem ci "aowcu z odzysku"...!
                            Przypomne tobie najpierw co pisales, (cyt.):
                            "Bylem na mityngu gdzie bywaja sami "starzy" aowcy. Mieli mniej do
                            powiedzienia nic ci poczatkujacy. Ciekawe."
                            Jezeli byli sami "starzy", skad wzieli sie tam ci "mlodzi"...!? :-0
                            Dlatego (na logike) twierdze, ze klamiesz...
                            A gdybys napisal, ze byli i tacy i tacy, wtedy napisalbym tobie,
                            ze stare jelenie maja tylko wtedy mniej do powiedzenia, kiedy gryza
                            swieza trawke... - Trzezwymi badzmy...!
                            A... ;-))
                            • jerzy30 znowu ocena - czy nie potrafisz inaczej 28.12.08, 22:10
                              aaguscie
                              Nie chodzi o ciebie - megalomanie - do "starych" aowcow to masz ze trzysta lat.
                              Starzy aowcy maja mniej do powiedzenia bo juz sie wygadali. Bo nie potrzebuja
                              gadac, wola sluchac.
                              Poczatkujacy maja cale poklady zwatpienia, obaw - sa na poczatku drogi.
                    • e4ska Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 20:10
                      Cóż... można by tak litościwie poszukać pewnego wątku, gdzie to Zahir
                      pogardliwie dowodziła Eli102, jak to Zahir doskonale bawi się na przyjęciach bez
                      stracha żadnego.

                      Ta krótka pamięć alkoholików... napisze się to tu, to tam, toisiamto, a potem
                      ludzie obliczają trzeźwość minus 3.
                      Ano, forum to nie powieść fantasy... tu jednak obowiązują zasady
                      prawdopodobieństwa i jak się fabuły mota, trzeba strzec się pomyłek.

                      Wynika z powyższych jęków, że niektórzy alkoholicy powinni mieć wstęp wzbroniony
                      nawet na rodzinne imprezy. Przyjdzie pijak i zepsuje ludziom dobry humor,
                      zniszczy nastrój świąteczny, a potem jeszcze ma pretensje do świata całego.

                      No, dobrze - tylko niektórzy z pijackiej nacji. Na pewno nie ja;-)
                      • yuraathor Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 20:29
                        dokładnie tak Eska,
                        jak do mnie, (kiedys nie wczoraj) przyjechali goście z jakiejś tam okazji i mój
                        brat z żony bratem mieli chęć na alkohol, to kupili i poszli w samochodzie
                        wychlali pól literka. no szklaneczki z mojej kuchni podprowadzili.
                        a jak sie tłumaczyli że na spacerek idą a lało jak to w Renaty imieniny zwykle w
                        listopadzie.
                        ja się dobrze czułem a oni komfort picia zepsuty mieli
                        • tenjaras Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 20:37
                          nie pozwalam sobie na dwie rzeczy - by ktoś przychodził do naszego
                          domu (mojego i mojej partnerki na 102), wyciągnął sobie alkohol i
                          zaczął pić

                          i

                          idąc do kogoś warunkowałbym to zachowaniem abstynencji w tym miejscu
                          lub, co gorsza, piciem w ukryciu

                          co by była ze mnie za a-owca, gdybym nawet 90stron z tej parzącej
                          ręce książki, nie przeczytał ;-)
                        • e4ska Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 27.12.08, 23:56
                          E tam... Yura, ty już wykopałeś przepaść całą między sobą a resztą ludzi
                          normalnych, czyli zdrowych - niechorujących na alkoholizm. Czym tu się chwalić?
                          Że żona zapewne imienin zrobić nie może po swojej myśli, a goście wolą w
                          samochodzie siedzieć niż u ciebie przy stole? Jaki komfort im popsułeś? Jak znam
                          pijackie nawyki, to gorzała zdobyta z trudem i wypijana po partyzancku smakuje o
                          niebo cudniej niż przy oficjalnym stole. Doskonale pamiętam owe klimaty, he he
                          he... Było minęło, ale miłe to wspomnienia...

                          Chodzi o zapraszanie tzw. trzeźwych alkoholików. Alkoholicy trzeźwi powinni
                          jednak trzymać się z daleka od ludzi zdrowych, bo zachowania trzeźwych są dla
                          nieuzależnionych męczące i krępujące. Proste?

                          Ponieważ ja pozostałam przy moich starych krewnych i znajomych, nie wymagam, aby
                          ktoś musiał wyrzec się alkoholu z mojego powodu. Dlatego mąż przygotowywał z
                          oddaniem wielkim rozmaite nalewki, a niektóre leżakowały od co najmniej siedmiu
                          miesięcy... kolegom smakowało, a ja wierzyłam na słowo, że trunki udały się
                          wyśmienicie.

                          Po prostu mi nie przeszkadza, że inni piją w mojej obecności. Byle się nie
                          upijali... nigdy nie lubiłam upijających się gości.

                          Tak jest od blisko czterech lat mojego rozstania z alkoholem i niech tak
                          pozostanie - bez sensacji właściwych sterapeutyzowanej Zahir.
                          • janulodz Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 00:21
                            Właśnie wróciłem z imprezy imieninowej. 6 par, 12 osób, 9 pijących. Super
                            zabawa, tańce, wygłupy. Mnie nie przeszkadzali pijący, ja nie przeszkadzałem im.
                            Pasują mi takie klimaty. Nie mam żadnej chcicy na gorzołę. Nikt się nie upił,
                            wszyscy w doskonałych humorach. Można? Można. Pozdrowionka serdeczne Eska. Skąd
                            my mamy tak samo? Może stąd, że my z Łodzi :))
                            • aaugustw Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 10:10
                              janulodz napisał:
                              > Właśnie wróciłem z imprezy imieninowej. 6 par, 12 osób, 9
                              pijących. Super zabawa, tańce, wygłupy. Mnie nie przeszkadzali
                              pijący, ja nie przeszkadzałem im.
                              > Pasują mi takie klimaty. Nie mam żadnej chcicy na gorzołę. Nikt
                              się nie upił, wszyscy w doskonałych humorach. Można? Można.
                              Pozdrowionka serdeczne Eska. Skąd my mamy tak samo? Może stąd, że my
                              z Łodzi :))
                              ________________________________________.
                              To normalka, janu... - Albo, (wg. ciebie)
                              wyczyn na miare mistrza swiata...!?
                              A...
                            • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 12:24
                              Słuchajcie słuchajcie...
                              Tak naprawdę nie widzę przeszkód aby alkoholik który osiagnął
                              równowagę i ma pewność podjętej decyzji o "Abstynencji" uczestniczył
                              a życiu popijających ludzi, ja tak też mam :-))))
                              ale wyobrażmy sobie dłuzszy kontakt z alkoholikami chronicznie
                              czynnymi? watpię abyśmy potrafili to znosić godzinami z uśmiechem na
                              twarzy podtrzymując "typowe pijackie gatki" bez szwanku na własnej
                              emocjonalności. Ja nie chciałbym w czymś takim uczestniczyć z
                              pewnością.

                              Wspomnę jeszcze o ludziach, którzy pomimo, iż pić przestali,
                              zachowania , myślenia i reagowania nie zmienili - dla mnie sa tak
                              samo trudni w kontakcie jak Ci chronicznie pijący.

                              do czego zmierzam..

                              Zahir nie zderzyła się z piciem rodziny, lecz z ich zachowaniem,
                              którego do tej pory nie jest w stanie zaakceptować, i które wywiera
                              na nią tak ogromne wrażenie. Nie wazne czy inni tak mają czy nie
                              mają. Chodzi o to, że Ona tak ma - i to jest fakt - z którym się
                              dzieli.
                          • yuraathor Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 08:03
                            przepaść wykopałem a i owszem a dodatkowo wody tam napuściłem,
                            czy żona by chciała imieniny po swojej myśli czynic, jej by zapytać
                            trzeba, ale wydaje się byc zadowolona z braku trunków na stole.
                            alkohol pity gdzieś ukradkiem, po partyzancku faktycznie smakuje
                            wybornie, pamiętam te piwnice podczas okablowywania osiedla, sledź
                            konsumowany srubokrętem- palce lizać.
                            ale wracając do moich gości skoro woleli alkohol niż moje i zony
                            towarzystwo ich wybór, przychodząc do nas wiedzieli że alkoholu nie
                            mają sie co spodziewać a jednak przyszli. dla przyzwoitości???
                            a ich partnerki, jakie wniebowzięte były gdy zniknęli na godzine i
                            przyszli dziwnie rozmowni, normalnie ożywili to senne dotychczas
                            przyjęcie.
                            od nikogo nie wymagam wyrzekania się alkoholu z mego powodu, bywam
                            czasem wśród pijących, jestem tolerowany ale chyba nie stanowię
                            zagrożenia dla ich picia bo się nie chowaja.
                            u mnie nie ma alkoholu i akcesoriów do jego spożywania i jest to
                            fakt znany wśrod ludzi nas odwiedzających.

                            nie przeszkadza Ci picie innych pod warunkiem, że się nie upijają???
                            to jest zajebiaszcze, normalnie na sygnaturkę pod Twoimi postami się
                            nadaje

                          • aaugustw Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 10:06
                            e4ska napisała:
                            > Po prostu mi nie przeszkadza, że inni piją w mojej obecności. Byle
                            się nie upijali... nigdy nie lubiłam upijających się gości.
                            _____________________________.
                            Pod tym i ja sie podpisuje...!
                            A... ;-))
                            Ps. A upijających się gości zawsze nie lubilem,
                            (z wyjatkiem, kiedy upijali sie oni ze mna...!) ;-)
                          • tenjaras koszmar zdrowych ludzi 28.12.08, 17:05
                            dwie buby

                            - trzeźwi alkoholicy to zdrowi ludzie
                            - 7zahir najwyraźniej nie dokończyła jeszcze terapii

                            buby służą konstruowaniu sobie tego Twojego modelu rozumienia
                            alkoholizmu i jego leczenia - a o alkoholiźmie i jego leczeniu
                            napisano już wszystko i tutaj również, po co więc wciąż przymierzasz
                            się do wywarzenia otwartych drzwi, a janu jako zasmażkę zapodał
                            jeszcze łom i śrubokręt o średnicy średniej nogi ludzkiej

                            to takich jak Wy, zdrowym ludziom trudno znieść, bo w pewnych
                            okolicznościach i tematach poruszacie się w niezdrowy sposób

                            nawet jeśli umiecie udowodnić sobie, że jest inaczej - kto z nas
                            alkoholików nie udowodnił sobie, że jest inaczej, niż jest ;-)
                    • aaugustw Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 10:31
                      7zahir napisała:
                      > Zwroty temu maja służyc,
                      > zeby sie nad nimi zastanawiać
                      > i wyciagać z nich wnioski dla siebie.
                      ______________________________________.
                      Postepujesz tak naprawde...!? - Nawet
                      wtedy, kiedy ich nie rozumiesz...!?
                      Starasz sie chociaz wtedy zrozumiec
                      co piszacy chcial powiedziec...!?
                      (mam powody w to nie wierzyc...!
                      Nie tylko dlatego, ze ty nawet ze swoja
                      matka nie rozmawiasz na tematy, ktore sa
                      ci niewygodne...!) :-(
                      A...
                      • magtomal Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 11:08
                        Przykro mi się zrobiło, gdy przeczytałam odpowiedzi na Twoje pożalenie się na
                        swój nastrój związany ze Świętami. Napadli na Ciebie wszyscy (no, prawie
                        wszyscy). Sporo złośliwości, dopowiadania tego, czego wcale nie napisałaś (no
                        cóż, sfora zawsze wie lepiej). Najlepiej odebrałam to, co napisała Janu, choć
                        Ciebie to zabolało; podzielił się swoimi wnioskami (z którymi częściowo się
                        zgadzam), nie wyczułam tam złośliwości.
                        Trzymaj się Zahir!
                        • aaugustw Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 11:55
                          magtomal napisała (do zahir):
                          > Przykro mi się zrobiło, gdy przeczytałam odpowiedzi na Twoje
                          pożalenie się... Napadli na Ciebie wszyscy (no, prawie wszyscy).
                          _____________________________________________________________.
                          Przestan magtomal, bo sie rozplacze przez te uazalania sie...!
                          A...
                        • ela_102 Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 11:59
                          I tak działa klasyczne chroniczne współuzaleznienie..

                          "Robi mi się przykro gdy inni...
                          jestem z Tobą choć nie wiem jakie jest moje zdanie..
                          podpisuję sie pod tym kogo lubię, tak dla zasady..."

                          ale jakby co wydaje mi się, że Cię tym "Niczym" ogrzeję...
                        • e4ska Re: Nawrót w Święta - koszmar :-( 28.12.08, 12:20
                          Spodobało ci się, Magda, określenie "sfora". Jest jeszcze inne, też używane
                          przez bardzo miłych i absolutnie niezaczepnych userów: "wataha".

                          Sfora to: August, Jaras, Ela102, Eska. Byle nie Janu, chociaż to on - tym razem
                          - dokopał "leżącej". Ja czy Ela102 prawie nie pisujemy tutaj, Augusta tną, Jaras
                          pisze to co zawsze i nie za wiele... Do de. z taką sforą, jak jej się nie chce
                          po forumach ganiać...

                          Ale warto czasem posłuchać głosu sfory, gdyż niegłupie ona rzeczy ma do
                          przekazania. Również i tobie.

                          Natomiast chorobliwe konfabulacje pijackie są szkodliwe, gdyż ich papierowość,
                          budowana w oparciu o rewelacje tandetnej pseudoliteratury naukowej, nijak mają
                          się do rzeczywistości. Z wpisów zahir wystają łyse żebra. Dowiadujemy się oto,
                          że matka i ojciec, w wieku logicznie biorąc starczym (w końcu prawnuki nie lęgną
                          się trzydziestolatkom), upijają się w ukryciu, następnie terroryzują nieszczęsną
                          córkę... i bardziej kochają brata, który ma wszakże uzależniony umysł;-)

                          Produkcje zahir mają coś cerwantesowskiego. Jest ona błędnym rycerzem
                          artykulików zamieszczanych w Charakterach. To takie czasopismo dla gawiedzi,
                          gdzie koncepcja człowieka jest prosta jak koryto od chlewa. Tu deseczka, tam
                          deseczka, a tutaj gwóźdź co wszystko trzyma w kupie. Zahir chce być dokładnie
                          charakterna - i żebyśmy wszyscy alkoholicy też byli charakterni jak Jampolsky
                          czy Kruszyński - obaj wielcy naukowcy;-)))

                          August ma nosa, toteż trafnie przyuważył konieczność profesjonalnej pomocy.
                          Psychiatrycznej.

                          Yura zaś jest prawdziwy... i chociaż ja inaczej żyję, inne mam priorytety, to -
                          chciał nie chciał - Yurę szanować muszę. Wierzę mu, mojemu staremu ulubieńcowi,
                          że tyle a tyle ma trzeźwości. Toteż szanuję go mimo odmiennego podejścia do
                          alkoholizmu i miejsca alkoholików w świecie.

                          To na razie... do następnego spotkania poświątecznego:)
                          • ela_102 Eska ;-) 28.12.08, 12:32
                            Zawsze się przy Tobie ubawię :-))))))))
                            a dziś w Tv mówili, że nawet medycyna konwencjonalna dokłada swoim
                            pacjentom "smiechoterapię" jako bardzo pomocna w wychodzeniu nawet z
                            cięzkich chorób :-)

                            Pozdrawiam Cię serdecznie, skoro już się tutaj spotkałysmy i życzę
                            Tobie Szczęsliwego Nowego Roku 2009 :-)))))))))))))))))
                            przyciągnął mnie ten wątek - bo widziałam kobietę w potrzebie - ale
                            pomóc się nie udało.
                            • e4ska Re: Eska ;-) 28.12.08, 13:18
                              Ja również - najserdeczniej z okazji i bez:)

                              Dodam jeszcze, że - nie wiem, na ile forum pomogło tobie, a na ile pomógł bieg
                              zdarzeń - jesteś, Elu, całkiem inną osobą niż ta, która zaczęła tutaj pisywać
                              pod nickiem Ela102. Co mnie bardzo cieszy. Lżej mi w dźwiganiu moich bagaży
                              wtedy, gdy widzę, że innym dźwiganie udaje się niezgorzej... raźniej się dźwiga
                              w gromadce ludzi zadowolonych... oby wszystkim to zadowolenie jak najszybciej
                              przypadło.

                              Co do Zahir: Don Kichot był szczęśliwy mimo swoich guzów i otarć naskórka - i
                              ona w swoich cierpieniach nawrotowych też chyba znajduje szczęście. Bodajże
                              sposób jedyny dla wielu czy to alkoholików, czy ćwierćpijaków:)))

                              Wszystkiego dobrego dla nas wszystkich, hej:)
                              • janulodz Strasznie zabawne :((((((((((( 28.12.08, 14:23
                                Pomyliłaś się Magda. Eska wie lepiej. Janu dokopał, August, Ela wreszcie sama
                                Eska nie. Tylko janu. Cała reszta napisała świętą prawdę.
                                Janu, jako pierwszy zareagował na post Zahir, opisującej swój stres związany ze
                                świętami takimi słowami:
                                - "U Ciebie całe życie koncentruje się na Twoim uzależnieniu. Wywołujesz
                                wieczny niepokój i zamęt w swojej psychice. To jest mania prześladowcza. Wyjdź z
                                tego zaklętego kręgu, w który wpadłaś.Uwierzyłaś bezgranicznie w szkodliwość
                                wszystkiego, co wiąże się z alkoholem, wytworzyłaś sztuczną, niezdrową sytuacje
                                w swojej rodzinie, gdzie po kryjomu, w tajemnicy przed Tobą, pewno z poczuciem
                                winy wypijają na chybcika lampkę wina, no bo przecież ma przyjść chora córka z
                                wizytą. Sama masz przy tym wyrzuty, które wpędzają cię w otchłań przygnębienia i
                                kółko się zamyka. Myślisz wtedy onastępnej terapii, mityngu, powrotu do SWOJEGO
                                świata, bo inny już nie jest dla Ciebie. "

                                - no może wyraźnie nie napisałem, że chodzi mi o skierowanie Zahir do
                                psychiatry, jednak, coby nie mówił, zauważyłem , ze sama napędza się swoim
                                stresem. Napisałem też o rodzinie i ich zachowaniach, co zostało potem
                                potwierdzone, no ale zostało to przyjęte, że Janu dokopał.
                                W tym czasie August, swoim zwyczajem przez kilka postów piepszył o AA i jego
                                samopomocowej roli powołując się na swoje rozkroki i dopiero po 24 godzinach
                                dopiepszając Jerzemu w odpowiedzi na jego post ............. wklejam...
                                jerzy30 napisał:
                                > ... ide po prostu na mityng AA - siadam sobie w kacie i slucham
                                tych poczatkujacyc...
                                > Spotkania w AA pomagaja przypomniec i pomagaja oprzytomniec...
                                _________________________________________________________.
                                Nie wszystkim pomagaja spotkania AA... - Osoby z glebszymi
                                zaburzeniami psychicznymi wymagaja porady fachowej (psychiatry, np.)
                                A...

                                To dało Esce powód do stwierdzenia, że przenaświetniejszy August zatroskany
                                losem Zahir, kreując się na przywódcę stada - (watahy?)kieruje zbłąkaną samiczkę
                                na leczenie psychiatryczne.
                                Wg mnie to absolutna bzdura, bo on tylko dopiepszał Jerzemu.

                                Ponadto droga Magdo naraziłaś się po raz kolejny używając słowo "sfora" .
                                Skrzywdziłaś tym słowem stado zwierząt z rodziny "canis lupus", gdyż one nigdy
                                nie atakują członków własnego stada, a tu na jedną ze "swojaczek" napadła cała
                                reszta, co absolutnie wyklucza sens nazwania tej gromady tak szlachetnym
                                określeniem.

                                Pozdrawiam Cie Magdo serdecznie i radzę Ci nie wchodzić na to forum, tak, jak ja
                                już przestałem, nie chcąc nabijać licznika gazecie.
                                Robie to tylko sporadycznie i nie wdaje się w zbędne polemiki z czyhającym na
                                mnie wyliniałym wielebnym głosicielem prawdy, żeby mu nie robić tej przyjemności.

                                Wesołego Nowego Roku.

                                Coby jednak nie mówił najwięcej szacunku mam dla eli 102 , do której się
                                przekonałem, że od czasu jej pierwszej bytności na tym forum okrzepła, dojrzała
                                i jej osąd sytuacji, jest NAJTRZEŹWIEJSZY ze wszystkich występujących tu userów.
                                Pozdrawiam
                                Janulodz
                                • e4ska Re: Strasznie, a nawet okropnie zabawne!!!!!! 28.12.08, 14:47
                                  Janu, a ciebie znów co ugryzło? "Dokopał" - a nie Dokopał.

                                  Masz pretensje? To do Myszy, a nie do Eski.

                                  Cóż, kto potrzebuje sfory, ten ją ma. Mnie ona do niczego niepotrzebna. Tobie
                                  nadal niezbędna.

                                  Każdemu wedle potrzeb.

                                  O konfabulacjach linkomanki już było. Jakoś np. nie znajdły się ;-) moje cytaty
                                  z jej prywatnych listów do mnie ani też posty z czasów, kiedy przed leczeniem
                                  pisywała na forach - że o tym się nie pamięta ani nie chce pamiętać... ani
                                  szczytowania pt. "...... zapiła".

                                  "przenaświetniejszy August zatroskany
                                  > losem Zahir, kreując się na przywódcę stada - (watahy?)kieruje zbłąkaną samiczkę
                                  > na leczenie psychiatryczne.
                                  > Wg mnie to absolutna bzdura, bo on tylko dopiepszał Jerzemu".

                                  Kto komu dopiepszy? Skąd taka interpretacja, drogi Janu? Czyli - cokolwiek
                                  August napisze, to chce dopiepszyć tobie, Jerzemu, Magdzie i kto tam się nawinie
                                  spoza watahy. A może on chciał dopiepszyć zahirkowi? Tylko i wyłącznie, wziąwszy
                                  oczywistość pewnych wpisów????

                                  Auguście, nie dopiepszaj, proszę.
                                  Nie piepsz piepszem, wiepsza, pietsze, wtedy forum będzie lepsze.
                                  Oby na m się itd.:-)))
                                  • janulodz Re: Strasznie, a nawet okropnie zabawne!!!!!! 28.12.08, 15:12
                                    Taka metoda. Znałem to z przeszłości. Napuścić jednych na drugich, a samemu z
                                    miną niewiniątka spuszczając oczęta zapytać?
                                    Janu, a Ciebie co znowu ugryzło?
                                    Myszy już odpowiedziałem.
                                    Teraz odpowiadam Esce.
                                    Mnie do niczego nie potrzebna ta polemika. Nie ja ją zacząłem.
                                    Nie czepiam się wpisom userów, dopóki ktoś mi nie nadepnie na odcisk.
                                    Eska uprawia konstruktywną krytykę, a Janu dokopuje.
                                    Coś w tym jest, jeśli kto się utożsamia z jakąś grupą. Bez względu na to jak ją
                                    zwał. Ja tam nie przynależę do żadnej. I tak mi dobrze. Jeśli reaguje się na
                                    jakieś słowo i bierze to do siebie, to jakby ma się poczucie winy, czy
                                    solidarności, czy jakie inne racje. To też jest jakieś niezdrowe, szczególnie
                                    jak sie tworzy inne obrazy. A jednak się gdzieś ustawiam. I po czyjejś stronie
                                    opowiadam. Publicznie. Tylko co ważniejsze?
                                    • aaugustw Re: Strasznie, a nawet okropnie zabawne!!!!!! 28.12.08, 15:51
                                      janulodz napisał:
                                      > Taka metoda. Znałem to z przeszłości. Napuścić jednych na drugich,
                                      a samemu z miną niewiniątka spuszczając oczęta zapytać?
                                      > Janu, a Ciebie co znowu ugryzło?
                                      - - - - - - - - - - - - - - -
                                      Robisz to juz od dawna nieudolnie...!
                                      ____________________________________.
                                      janulodz napisał dalej:
                                      > Mnie do niczego nie potrzebna ta polemika. Nie ja ją zacząłem.
                                      - - - - - - - - - -
                                      A kto niby zaczal, jak nie ty...!?
                                      __________________________________.
                                      janulodz napisał dalej:
                                      > Eska uprawia konstruktywną krytykę, a Janu dokopuje.
                                      - - - - - - - - - -
                                      Raz napisales prawde...!
                                      ___________________________________.
                                      janulodz napisał dalej:
                                      > Coś w tym jest, jeśli kto się utożsamia z jakąś grupą. Bez względu
                                      na to jak ją zwał. Ja tam nie przynależę do żadnej. I tak mi dobrze.
                                      - - - - - - - - - - - -
                                      Bo sam wypadasz z tych przynaleznosci... (nie mowie o partyjnej)
                                      _________________________________.
                                      janulodz napisał dalej:
                                      > Jeśli reaguje się na jakieś słowo i bierze to do siebie, to jakby
                                      ma się poczucie winy, czy solidarności... Tylko co ważniejsze?
                                      - - - - - - - - - - - - -
                                      Trzezwosc, janu jest najwazniejsza...!
                                      A...

                                • aaugustw Strasznie zabawny dziadunio... :((((((((((( 28.12.08, 15:40
                                  janulodz napisał:
                                  > Pomyliłaś się Magda. Eska wie lepiej.
                                  > Janu dokopał, August, Ela wreszcie sama Eska nie. Tylko janu. Cała
                                  reszta napisała świętą prawdę...
                                  > W tym czasie August, swoim zwyczajem przez kilka postów piepszył o
                                  AA i jego samopomocowej roli... ...wklejam
                                  (A...):
                                  > Nie wszystkim pomagaja spotkania AA... - Osoby z glebszymi
                                  > zaburzeniami psychicznymi wymagaja porady fachowej (psychiatry,
                                  np.)...
                                  > To dało Esce powód do stwierdzenia, że przenaświetniejszy August
                                  zatroskany losem Zahir, kreując się na przywódcę stada - (watahy?)
                                  kieruje zbłąkaną samiczkę na leczenie psychiatryczne.
                                  > Wg mnie to absolutna bzdura, bo on tylko dopiepszał Jerzemu.
                                  _________________________________________________________.
                                  Cala te zaistniala tutaj sytuacje rozpoznac moga juz tylko
                                  trzezwi... - Tylko tacy odroznic moga jedno, od drugiego !
                                  Bezradnie wywolales mnie janu do tablicy, wiec podpowiem
                                  tobie (i magtomal), ze to Eska ma naprawde racje w tym do
                                  kogo ja kierowalem moje slowa, aby dotarly one do odbiorcy
                                  potrzebujacego pomocy...!
                                  I nikt takze tutaj nikomu nie dokopal, jak sugeruje weszaca
                                  wszedzie adrenaline i zadyme - magtomal.
                                  (nie wymieniam tu osob, ktorzy maja wplyw na "wycinke chuinek",
                                  bo gdyby oni mogli sie w trzezwosci polapac, wtedy dawno by juz
                                  przystapili tutaj do wyrebu...!) :-(
                                  A... ;-))
                            • aaugustw Re: Eska ;-) 28.12.08, 14:17
                              ela_102 napisała:
                              > ... ale pomóc się nie udało.
                              ______________________________.
                              ...cos tam wszystkim pozostalo,
                              a ci ktorzy nie chca sami
                              niech im Ego rosnie dalej...!
                              A... ;-))
                                • magtomal Re: Eska ;-) 28.12.08, 15:10
                                  Napisałam cztery czy pięć zdań do Zahir i natychmiast pojawiło się wiele postów
                                  "sfory" (nie powinno Ci,Esko, takie określenie przeszkadzać, skoro od dłuższego
                                  czasu zachwycasz się Augustem notorycznie piszącym o "kundlach","szczekaniu"
                                  etc.), w tym diagnozy domorosłych psychologów o moim współuzależnieniu (mało
                                  odkrywcze zważywszy, że sama o tym pisałam). Ot, jak wygląda to forum. Nadal
                                  dziwi mnie zjadliwość, z jaką potraktowana została kobieta szczerze zwierzająca
                                  się ze swojego problemu; miała problem, zwierzyła się, a Wy dowaliliście jej
                                  równo. Na pewno poprawiło jej to nastrój.
                                  • aaugustw Re: Eska ;-) 28.12.08, 15:44
                                    magtomal napisała:
                                    > ...dziwi mnie zjadliwość, z jaką potraktowana została kobieta
                                    szczerze zwierzająca się ze swojego problemu; miała problem,
                                    zwierzyła się, a Wy dowaliliście jej równo...
                                    ____________________________________________.
                                    Jedyna zjadliwość jaka zauwazylem w tym watku
                                    to ta u ciebie - magtomal...!
                                    Tobie jad cieknie po gebie...!
                                    A...
                                  • 7zahir Re: Eska ;-) 28.12.08, 16:09
                                    magtomal napisała:

                                    > Napisałam cztery czy pięć zdań do Zahir i natychmiast pojawiło się wiele postów
                                    > "sfory" (nie powinno Ci,Esko, takie określenie przeszkadzać, skoro od dłuższego
                                    > czasu zachwycasz się Augustem notorycznie piszącym o "kundlach","szczekaniu"
                                    > etc.), w tym diagnozy domorosłych psychologów o moim współuzależnieniu (mało
                                    > odkrywcze zważywszy, że sama o tym pisałam). Ot, jak wygląda to forum. Nadal
                                    > dziwi mnie zjadliwość, z jaką potraktowana została kobieta szczerze zwierzająca
                                    > się ze swojego problemu; miała problem, zwierzyła się, a Wy dowaliliście jej
                                    > równo. Na pewno poprawiło jej to nastrój.>

                                    Dzisiaj czytam już spokojnie.
                                    Dziekuje Magtomal.

                                    Pozdrawiam ciepło :-)
                          • jerzy30 zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 16:34
                            pisza sami "rasowi aowcy" ktorzy zasady AA gubia po wyjsciu z mityngowej sali,
                            ktorzy zasad AA maja gleboko w dupie, ktorzy tu na tym forum przepijaja swoje
                            frustracje i kompleksy, ktorzy tu na tym forum pija "z flaszki" - tylko tu bo na
                            kazdym mityngu AA za takiwe skandaliczne oceny i wypowiedzi byliby natychmiast
                            zbanowani i uciszeni.
                            Tak wiec mozesz liczyc wylacznie na siebie i swoje rozterki mozesz jedynie
                            wyluszczyc i opowiedziec na mityngu. Tylko tam nikt Ci nie dokopie. Tu jest
                            jedna wielka kopalnia
                            A chamskie niektore wypowiedzi aagusta wrzucilem do koszyczka.
                            • janulodz Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 16:46
                              To teraz Zahir napisz, czyja wypowiedź wpędziła Cię w największą frustracje. A
                              może dała najwięcej do myślenia. Oczywiście nie musi to dotyczyć tej samej osoby.
                              Mam tez pytanie do Magdy. Co skłoniło Cie do napisania, ze moja wypowiedź do
                              Zahir, nie miała charakteru dokopania jej?

                              Również do Augusta. Czy uwagę o leczeniu u psychiatry skierowałeś do Zahir?

                              Możecie szczerze odpowiedzieć?
                              • magtomal Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 16:58
                                janulodz napisał:
                                > Mam tez pytanie do Magdy. Co skłoniło Cie do napisania, ze moja wypowiedź do
                                > Zahir, nie miała charakteru dokopania jej?

                                Zaznaczam: to moja ocena; jasne, że inni mogą mieć inną.
                                Odniosłeś się do tego, co napisała Zahir, a Twoja wypowiedź obliczona była na
                                wskazanie Jej, czym mogła być spowodowana Jej reakcja na Święta. Mnie też
                                przyszło do głowy, że może nie trzeba wszystkiego tłumaczyć "nawrotem". Święta u
                                wielu osób wywołują napięcie; emocje Zahir nie musiały wynikać z głodu
                                alkoholowego - a Ona - wyuczona na terapii - tak je interpretowała. Faktem
                                niezaprzeczalnym jest, że alkoholik może pod wpływem takich emocji zapić - i na
                                to musi uważać.
                                To, co napisałeś Zahir pozbawione było w mojej ocenie złośliwości, zjadliwości,
                                napisane było w spokojnym tonie; mogło dać jej coś do myślenia i temu chyba
                                mogło służyć.
                                • magtomal Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 17:03
                                  Dodam jeszcze, że ufam Ci Janu, nigdy nie zauważyłam byś był obłudny i
                                  nieszczery. Jak więc mogłabym inaczej odebrać post (powtarzam: wyważony i
                                  spokojny), kończący się zdaniem: "Życzę Ci Zahir naprawdę szczerze, wyzdrowiej." ?
                                  • ela_102 Janu:-) 28.12.08, 17:12
                                    Napisałeś tak jak Ci serce dyktowało, tak jak myślisz i uważasz..
                                    Ważne abyś Ty był pewien swoich dobrych intencji (jeśli takie one
                                    były) bez względu na to, że ktoś Ci przypisze nawet, iż tymi słowy
                                    chciałeś go zabić (...) Dobrze wiemy jak odbiór czyichś słów może
                                    być różny , nawet skrajnie , ważne więc tylko powinno być dla
                                    nas "jaki był nasz zamysł".

                                    Pozdrawiam Cię i dziękuję Ci za dobre słowo :-))))))))
                                    Przy okazji Fajnistego Sylwka i bogatego w same dobre doświadczenia
                                    2009 roku :-)))))))))))))) specjalnie dla Ciebie odemnie :-)
                                  • janulodz Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 17:25
                                    Dziękuje Magda. Napiszę Ci też szczerze, że niepotrzebnie użyłaś w swoim poście
                                    słowa sfora, gdyż niektórzy poczuli się tym dotknięci. Jeżeli innym odpowiada
                                    używanie w dyskusji złośliwych i ordynarnych zwrotów ich sprawa. My powinniśmy
                                    być ponad to. Potem są niedomówienia kto do czego się poczuwa. Można pisać
                                    przecież imiennie. Czyja wypowiedź się nie podoba. Żeby nie było niedomówień. A
                                    tak to wszyscy pamietaja,ze napisało sie jakieś niewłasciwe słowo, a zapominaja
                                    o meritum. Staraj się zatem nie prowokować, żeby nie zabrakło nam argumentów.
                                    Wtedy możesz na mnie liczyć.
                                    Pozdrawiam Cie serdecznie.
                                    • aaugustw Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:12
                                      janulodz napisał:
                                      > Dziękuje Magda...
                                      > Staraj się zatem nie prowokować, żeby nie zabrakło nam argumentów.
                                      > Wtedy możesz na mnie liczyć.
                                      __________________________________.
                                      Na mnie tez mozesz liczyc - janu...
                                      A ty magda przestan prowokowac, bo
                                      slina az kapie po brodzie...! :-(
                                      A...
                                  • aaugustw Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:08
                                    magtomal napisała:
                                    > Dodam jeszcze, że ufam Ci Janu, nigdy nie zauważyłam byś był
                                    obłudny i nieszczery... (powtarzam: wyważony i spokojny)
                                    ______________________________________________________.
                                    Zapomnialas dodac: nie-hamski i nie dokopujacy...!
                                    A... ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                      • 1962wolf Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:48
                                        ja Elu kompletnie nie rozumiem tego zamieszania
                                        jesli Zahir poczula sie zawiedziona "nami", "wami" , "onymi"
                                        itd etc
                                        to co z tego?
                                        ma takie prawo...........i ma prawo je wyrazic.
                                        ja napisalem jej ,że nasze oczekiwania wzgledem swiat-----sa
                                        czasami na wyrost, bo caly rok pracujemy jak one beda
                                        wygladaly-czyli wniosek prosty:
                                        jak sobie kto poscieli tak sie wyspi.
                                        i o czym tu gadac?
                                        o cudzie narodzenia panskiego?............
                                        o cudzie naiwnosci?
                                        o cudzie niespelnionym?

                                        ja mam swoja racje. Zahir ma swoja, Ty masz Elka
                                        swoja........a zycie w realu weryfikuja kazda nasza tutaj
                                        kreacje---------i tylko my osobiscie wiemy- co jest tutaj
                                        naszym wystepem na potrzeby wlasnej psychiki, a co jest
                                        wyrazem naprawde nas samych
                                        kogo jak kogo- ale samego siebie nikt oszukac nie potrafi
                                        nawet jakby wychlal morze wodki--jeszcze sie taki nie znalazl-
                                        choc wielu opowiada o tym latami- jak to podczas czynnego
                                        uzaleznienia oszukiwali samych siebie..............i inne bajki
                                        plota
                                        • 1962wolf Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:59
                                          na zakonczenie:
                                          jesli Zahir na przyklad wyrazilaby by niezadowolenie z moich
                                          wypowiedzi-----ani bym sie z tego tlumaczyl, ani staral sie
                                          ja przekonac do mojego punktu widzenia.
                                          potraktowalem jej pierwszy post- jak swego rodzaju pytanie
                                          retoryczne-i udzielime retorycznej odpowiedzi
                                          to do niczego nie zobowiazuje ani Zahir ,a nie mnie.
                                          to ,ze ktos ma calkowicie odmienne poglady, zdanie od mojego-
                                          nie zonacza ,ze staje sie moim "wrogiem"--------"wrogow"
                                          wynajduje sobie wedlug zupelnie innego klucza.
                                          hej
                                          dobranoc
                                • e4ska Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 20:26
                                  Trudno, ale sama zainteresowana napisała w tytule postu:
                                  "Kopanie leżącego - tak odebrałam słowa Janu..."
                                  To słowa zahir, możesz sprawdzić. Ty zaś, Magtomal, piszesz:
                                  "Napadli na Ciebie wszyscy (no, prawie
                                  wszyscy). Sporo złośliwości, dopowiadania tego, czego wcale nie napisałaś (no
                                  cóż, sfora zawsze wie lepiej)".

                                  Oczywiście, dalej - wbrew zahir - wyjaśniasz, że Janu to nie, absolutnie...
                                  Jeśli zainteresowana skarży się na Janu, to znaczy, że Janu dokopał. Mysz też
                                  tak odebrała jego wpis. I bodajże Szpila.

                                  Ja tak nie uważam, nie widzę dokopywania tylko wyrażenie opinii, do tego mam
                                  daleko bardziej radykalne i negatywne zdanie - zaś przeciąganie liny: dokopał -
                                  nie-dokopał bawi mnie - heh... tutaj trzeba się potrudzić, żeby i świeczkę, i
                                  ogarek, i zjeść ciastko, i mieć ciastko.
                                  Smacznego:)

                                  I po co te manipulacje?

                                  A co do Augusta - ja się z nim dawno pogodziłam i nikt mi nie będzie dyktował,
                                  co mam myśleć o Auguście. Trudno - mogę biegać w sforze - August mi się podoba i
                                  trudno. Lubię go i kropka (niech go kasuje, korona mu z głowy nie spadnie).
                                • aaugustw Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:07
                                  magtomal napisała:
                                  > To, co napisałeś Zahir pozbawione było w mojej ocenie złośliwości,
                                  zjadliwości, napisane było w spokojnym tonie; mogło dać jej coś do
                                  myślenia i temu chyba mogło służyć.
                                  __________________________________________________.
                                  Teraz dopiero widzisz - magtomal, jak ty odbierasz ten swiat...
                                  A...

                              • 7zahir Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 18:59
                                janulodz napisał:

                                Napisałam na samym poczatku - Twoja Janu,
                                a potem już nie czytałam, żeby się nie nakrecać.

                                Dzisiaj- już na spokojnie muszę napisać,
                                że zawiedliście moje oczekiwania
                                i to był mój błąd - ze wogóle je miałam.
                                • janulodz Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 19:33
                                  Według mnie, to całe Twoje pisanie Zahir kupy się nie trzyma.
                                  Napisałaś o nawrocie. Wg Ciebie 5 i pół roku od zaprzestania picia.
                                  Według mnie chyba dużo mniej, ale może się mylę. Napisałaś o zachowaniu Twoich
                                  rodziców wobec ciebie i o Twojej reakcji.
                                  Ponieważ Cie znam nie od dziś, odpisałem , jak to widzę.
                                  Zapewne oczekiwałaś, ze usłyszysz coś w rodzaju: pozdrawiamy Cię Zahir
                                  cieplutko, wytrwaj, pomódl się, idź na mityng, jesteśmy z Tobą myślami,
                                  współczujemy ci i ściskamy za ciebie kciuki, trzymaj sie kochaneńka, myślimy o
                                  tobie i jestesmy razem i takie tam dydymały.
                                  Ponieważ tego oczekiwałaś, wpadłaś we frustracje jeszcze większą.
                                  Potwierdza to moje przypuszczenie, ze jesteś W OGÓLE nie przystosowana do życia
                                  i musisz jak najszybciej udać się po pomoc. Tylko taką w realu. Najlepiej u
                                  dyplomowanego lekarza określonej specjalności. Większość Ci o tym mówiła, ale ja
                                  byłem pierwszy. I bez dokopywania, ale szczerze. Tylko nie wiem dlaczego ja
                                  wyszedłem na największego sku...ela. Innym za to samo podziękowałaś.
                                  Tylko oni z innej .... hm.... bajki no nie?
                                  • ela_102 No nie... 28.12.08, 19:43
                                    I miejsce mam jednak ja...Janu;-)
                                    a w dodatku okzało się też, że jestem i glupia i małowiedzącą i
                                    kłótliwa i w ciagłym nawrocie ha ha ha ha :-)

                                    z tym niedostosowaniem do życia - absolutnie się zgadzam.
                                    Rozumiem też te linki...
                                    zamiast własnych przemysleń.
                                  • aaugustw Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:23
                                    janulodz napisał:
                                    > Według mnie, to całe Twoje pisanie Zahir kupy się nie trzyma.
                                    - - - - - - - - - - - - - -
                                    Znowu bredzisz - janu...!? :-((
                                    _________________________________.
                                    janulodz napisał dalej:
                                    > Tylko nie wiem dlaczego ja wyszedłem na największego sku...ela. - -
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Cierpisz na manie wyzszosci...!?
                                    A...
                                • aaugustw Re: zahir - bo tu [prawie bez wyjatku] 28.12.08, 21:15
                                  7zahir napisała:
                                  > Dzisiaj- już na spokojnie muszę napisać,
                                  > że zawiedliście moje oczekiwania
                                  > i to był mój błąd - ze wogóle je miałam.
                                  _________________________________________.
                                  Zahir jestes fajna dziewczyna... - Ty musisz sie stac
                                  odporna na takie wypowiedzi prowokujace i dokopujace...
                                  Zobacz ile dobra tu wnioslas...!
                                  Pozdrawiam serdecznie:
                                  A...