Dodaj do ulubionych

Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie przerwe)

08.01.09, 11:30
Wrocilem do domu i zastalem faceta przed moimi drzwiami z paczka,
ktorej nb. oczekiwalem. W srodku znajduje sie 2x hardware (entertain
comfort - tak to nazwali, zeby lepiej szlo). Obejmuje to to:
digitalna telewizje, internet i tanie telefonowanie. Musze wiec
teraz to to podlaczyc, czyli zrobic przerwe w pisani. Jezeli nic nie
sknoce wroce jeszcze dzisiaj....(!?) :-\
Na odchotne stawiam takie pytanie (w tytule), gdyz nurtuje mnie ono
po tym co tu ostatnio czytalem...
A...
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 11:51
      No to powodzonka August :-))))))))
      Moje zetknięcie się z potrzebą niepicia nie bylo rozpatrywane przeze
      mnie w kategoriach "pragnienia" lecz
      zaledwie "konieczności" "przymusu"
      Bylo to takie rozdroże (śmierć - życie) na którym pojawiło się
      świetełko nadziei kierujace mój wzrok leciuchno w stronę życia (bez
      większego przekonania, że warto)

      Wiadomość o wymaganej abstynencji jako metodzie na powstrzymanie
      choroby przyjęłam z ulgą - choć nie raz przecież wcześniej się z tym
      zetknęłam - usłyszałam ją pierwszy raz, stąd rozumiem sformuowanie -
      słyszeć wcale nie znaczy - usłyszeć.

      Pragnienie nie picia przyszło znacznie później...
        • yuraathor Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 12:06
          z każdym kolejnym piciem staczałem sie coraz niżej, coraz trudniej było mi
          wrócić do realnego świata, bałem sie tego powrotu. miałem myśli by definitywnie
          przerwać koszmar picia
          ale chciałem, chciałem jak cholera, chciałem żyć i chciałem pić nie dało sie
          tego pogodzić
          • janulodz Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 12:23
            Taki pakiet to ja mam od półtora roku: telewizja cyfrowa,
            szybki internet, telefonia. Wszystko u jednego dostawcy. Leci światłowodem.
            Działa super, tylko gorzej, jak coś nawali. Wtedy jestem odłączony od całego
            świata. A to jest baaaardzo bolesne. Nie mogąc Was czytać :((((((

            Ja przestałem pić, bo mogłem już tylko umrzeć.
            Stojąc w tym swoim sławetnym oknie myślałem o samobójstwie i unicestwieniu. Nie
            dawałem już rady. Byłem fizycznym i psychicznym bankrutem. Mogłem już sobie
            tylko napluć w twarz z obrzydzeniem, albo spróbować po raz ostatni. Wiedziałem,
            ze najłatwiej było wtedy zaczać dzień od kolejnego browca. Bałem się otrzeźwieć,
            ale mój strach przed tym, co chciałem zrobić był silniejszy. Wybrałem życie.
            "Wytrzeźwiałem, żeby żyć", a nie - "żyję dla trzeźwienia"
            • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 15:38
              janulodz napisał:
              > Taki pakiet to ja mam od półtora roku: telewizja cyfrowa,
              > szybki internet, telefonia. Wszystko u jednego dostawcy.
              Leci światłowodem.
              > Działa super, tylko gorzej, jak coś nawali. Wtedy jestem
              odłączony od całego świata. A to jest baaaardzo bolesne.
              Nie mogąc Was czytać :((((((
              _________________________________________.
              Dokladnie janu... - To mialem na mysli...!
              I z tym zaznajamiam sie ja stary tuk. ;-(
              A... ;-))
              Ps. W razie awarii mam jeszcze jeden telewizor - niedigitalny...
              A z Wami porozumiewal sie bede na bebny, (powstaje to samo echo,
              jak z Waszych glow)... ! :-(

      • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 15:29
        ela_102 napisała:
        > No to powodzonka August :-))))))))
        ___________________________.
        Alarm odwolany... - Najpierw
        oni musza mnie podlaczy, a to
        nastapi dopiero w poniedzialek.
        (godziny "zero" nie znam!) :-(
        A... ;-))
        Ps. bede tak dlugo, dopoki mnie
        zablokuja, bo widze jednemu z moderatorow znowu bije w dekiel...! ;-(
    • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 12:55
      Wiem czemu ja pragnę nie pić, dziś napewno to wiem i coraz wiecej
      dostrzegam powodów dla których warto. Najbardziej ostatnio rajcuje
      mnie to, że wnuk nie poczuje odemnie smrodu wódki, ani nie ujrzy
      zataczajacej się. Nie jest to pewnik oczywiście, ale wielce
      prawdopodobny powód mojego pragnienia.
      Mam wrażenie, że historia zatoczyła koło, bo ja NIGDY swojej Babci
      nie widziałam pijanej,dziadka czasami lekko podchmielonego przy
      okazji Świąt, i na to "szczęście" ma szanse Tomasz...

      A czemu ludzie pragną przestać pić? tego w sumie nie wiem ;-)
      • drak02 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 15:00
        Pewnie po to , aby przeczytać ze zrozumieniem instrukcje montażu i
        obsługi takiego sprzetu jak "entertain comfort".

        A tak na serio- przestają pić z powodu strachu. Boją sie utracić to
        co jest dla nich najawazniejsze (rodzina, zdrowie, praca, pozycja
        etc). Potem zaczynają dostrzegać i doceniać korzyści z niepicia.
        • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 15:56
          drak02 napisał:
          > Pewnie po to , aby przeczytać ze zrozumieniem instrukcje montażu i
          > obsługi takiego sprzetu jak "entertain comfort".
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Do niektorych instrukcji, przydalaby sie instrukcja...!
          I na darmo wtedy szkoly, a i moja trzezwosc zdaje sie w
          takich przypadkach na nic...!:-(
          ________________________.
          drak02 napisał dalej
          > A tak na serio- przestają pić z powodu strachu. Boją sie utracić
          to co jest dla nich najawazniejsze (rodzina, zdrowie, praca, pozycja
          etc). Potem zaczynają dostrzegać i doceniać korzyści z niepicia.
          - - - - - - - - - - - - -
          (juz powaznie): Jezeli ze strachu, to dlaczego ci niektorzy, ktorym
          udalo sie przestac pic pisza tu o swojej silnej woli, silnym
          charakterze, etc...!? - Czyzby nas klamali? Czyzby sami sie
          oszukiwali...!? - A moze oni chca sie tylko przechwalac?
          Czy naprawde sa oni takimi bufonami z nadetym EGO, niby trzezwi, a
          jednak jeszcze pijani...!? Dlaczego oni szkodza innym, zamiast
          pomagac...!? A moze oni nie sa bezsilni, lecz tylko (w pojedynke)
          bezradni w swym zyciu w abstynencji, bez rozwoju duchowego...!?
          Ja przestalem pic, bo bardzo chcialem zmienic swoje zycie, kiedy
          zobaczylem swoja bezsilnosc wobec alkoholu...!
          A...
          • janulodz Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 16:29
            Ja też bardzo chciałem zmienić swoje życie i zdawałem sobie sprawę, że mogę to
            zrobić tylko wtedy, kiedy definitywnie skończę z piciem, bo alkohol mi szkodzi,
            a nie potrafię go rzucić.
            Dopiero zwierzęcy strach, wyrzuty sumienia z powodu niewybaczalnych błędów które
            popełniłem, stan prawie agonalny związany z moim pobupadającym od wódy zdrowiem
            i wybór mniejszego zła tzn albo zycie ,albo picie spowodował moją odmianę.
            • janulodz Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? 08.01.09, 16:45
              Przez odmianę rozumiem podjęcie decyzji o definitywnym zaprzestaniu picia. Ja
              już tego dnia, kiedy miałem zamiar ze sobą skończyć postanowiłem, że się więcej
              nie napije. Wiedziałem,ze jak tego nie dotrzymam, to wszystko zacznie się od
              nowa. Perspektywa takiego życia skutecznie mnie przed tym powstrzymywała.
    • tenjaras Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 20:06
      pamietam te moje rozterki wewnętrzne - przecież nie da się tak
      całkiem zachowywać abstynencję, abstynencję podejmuje się z jakichś
      szczytnych powodów, przynależności lub choćby przejęcia religijnego,
      jakichś przyrzeczeń, przysiąg i to najczęściej okresowych, na pewno
      z powodów zdrowotnych, bo coś wycięli, bo leki na całe życie...

      ja gdybym tylko pił bardziej cywilizowanie wszystko byłoby w
      porządku, tylko, że jakimś dziwactwem, jakąś skazą, nie potrafiłem

      to co spowodowało, że wyłączył mi się bunt to strach, przez szczerą
      wypowiedź innego alkoholika dotarło do mnie, że to co najgorsze
      myślałem o pijaństwie (bezdomność i dykta) jest krok ode mnie i nic
      mnie przed tym nie uchroni, śmierci się nie bałem, to jej mi
      zabrakło, mogłem nie umrzeć i długie lata żyć w takich warunkach

      dodatkowo działało to, że musiałem przetrwać do końca terapię,
      gdybym ją przerwał, straciłbym pracę i cały plan powortu do
      normalnego picia by runął, pozostałem więc ...

      zaczął się we mnie jakiś taki stan "bezwoli", nie umiałem się
      postawić, robiłem co mówili i dałem się namówić na spotkanie AA, tam
      zobaczyłem naprawdę trzeźwych alkoholików, z wieloletnią
      abstynencją, która nie powodowała żadnych szkodliwych efektów
      ubocznych, więszość z nich nie miała również jakichś schorzeń
      przymuszających do zachowywania abstynencji

      postanowiłem dołączyć i nie żałuję, moje życie odmieniło się tak,
      jak nawet w najodważniejszych snach nie dało się zobaczyć, nigdy bym
      się nie spodziewał, jak wygląda normalne życie, ale pamiętam o tym,
      że wielu po jakimś czasie straciło swoją szansę, uczuliłem się na to
      i dbam, by mnie nie spotkało
      • janulodz Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 21:22
        Z tego wynika Jaras, ze dopiero od drugiego alkoholika dowiedziałeś się, jak
        bardzo się mylisz myśląc, ze można pić bardziej cywilizowanie, że picie można
        przerwać okresowo, lub ze względów religijnych można je powstrzymać na jakiś
        czas.Tak samo nie zdawałeś sobie sprawy, ze przestać to trzeba na zawsze. Gdyby
        tam ciebie nie zaniosło, bo mógłbyś stracić pracę, to byś się o tym nigdy nie
        dowiedział. Dopiero tam się odnalazłeś i przekonałeś, ze twoje wyobrażenie o
        piciu było mylne. Musiał Ci to uświadomić drugi alkoholik. Gdyby nie ten zbieg
        okolicznosci skończyłbyś pod mostem siny od dykty. Takie były Twoje uniwersytety.
        Moje były inne. Dzięki splotowi okoliczności doszedłem do takiego stanu, ze
        uprzytomniłem sobie , jakie skutki może miec dla mnie dalsze picie. Też nie
        zrobiłem tego zupełnie intuicyjnie, czy nieświadomie. Przecież nie byłem nie z
        tego świata, coś tam na ten temat czytałem, oglądałem filmy, przedstawienia,
        szukałem . Często na kacu, kiedy miałem najwieksze wyrzuty sumienia. Przeciez
        wiedziałem, ze alkoholik MUSI nie pić całkowicie. Kilka takich prób wcześniej
        podejmowałem , robiłem sobie przerwy. Dopiero ten zbieg okoliczności który
        poprzedził moja ostateczna decyzje był najważniejszy w moim życiu.
        Czy uważasz, ze taka róznica mogła spowodowac, że ty bez grup samopomocowych byś
        nie wytrzeźwiał, a mnie one nie były potrzebne.
        Dla mnie liczy sie teraz efekt. Obaj nie pijemy i fajnie. Możemy sobie teraz o
        tym opowiadac. Kto zechce niech słucha. I wybiera.
        • 1962wolf Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 08.01.09, 22:52
          a ja poprostu stwierdzilem ,ze kolejnej deliry moge juz nie
          przezyc, wystaszylem sie calego zespolu objawow koszmarnych jak
          mi zabraklo wody po miesiacu chlania, dzieci mnie wyklely
          juz wczesniej, zona po kolejnej zlamanej obietnicy 'niepicia"
          zostawila......poprzednie decyzje o "niepiciu" byly z
          podobnych powodow, tylko nieco lagodniejsze byly przyczny.
          do tego dodalbym , poczucie winy jak row marianski, samoocena
          na poziomie szmaty do podlogi
          reszta..............to pikus
          • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 08:56
            A ja jestem kobietą i alkoholiczką. To, że piłam i nie widziałam w
            tym piciu żadnych niepojących objawów oprócz kaca to fakt, a i na
            niego znalazłam z czasem świetny sposób "Klina". Dziś doskonale
            rozumiem, że aby móc ze spokojem pić nadal nie dostrzegając w tym
            jakiś bardzo niepokojących zjawisk musiałam uruchomić intesywne i
            wyszukane samooszukiwanie swojej czujność. Alkoholizm był ostatnią
            rzeczą jakiej się w swoim życiu spodziewałam, nawet wtedy gdy piłam
            codziennie. Miałam co prawda sekundowe jakby przebłyski, że być może
            alkoholiczką juz jestem, ale te chwile nie były w stanie
            skontaktować mnie z moją rzeczywistą sytuacją (...)
            Doskonale zniewoliłam swoje myślenie, niestety, i o mało nie
            doprowadziłam się do śmierci. Zdecydowanie więcej wysilku
            intelektualnego zmarnowałam na wchodzenie w alkoholizm niż na
            wychodzenie, no i tutaj byłam już "pokonana" - przynajmiej to
            rozumiałam - a tam toczyłam wojny.

            Z tego doświadczenia, niechcianego zupełnie, wzięłam jedną naukę.
            Skoro wpadłam w alkoholizm pomimo, że tak bardzo go nie chciałam, a
            nawet bylam pewna, że mi się nie przytrafi, to w zasadzie, może mnie
            spotkać każde inne uzależnienie, jeśli do końca nie pojmę jak się
            przytrafiło to pierwsze. I z tego właśnie względu robiłam terapię.
            Dwa lata się rzeczywiscie umęczyłam sobą, ale od tego czasu do samej
            śmierci zamierzam żyć komfortowo i szczęśliwie :-)bez większych
            zagrożeń.
            Moja Mama natomiast stanęła na tym ,że w ogóle w życiu nie piła -
            wymazała spory czas z glowy lub utworzyła calkiem inna historię i
            ok. Ja już to akceptuję, a nawet rozumiem, w końcu jest po 70-tce.
            Ostanio dzwoniła i gadałyśmy ze sobą o niczym całą godzinę ;-)
            Rozkoszna staruszka :-)

            p.s i zawsze podkreślam, że nawet jak byłam już na odwyku z
            diagnozą "alkoholiczka" to i tak byłam pewna, że jakimiś cudem ktoś
            z madrzejszych tam oglosi, że to POMYŁKA! przeproszą mnie i
            wypuszczą... ha ha ha ha ;-)

            kobiety mają inczej, mimo wszystko :-)
            • 1962wolf Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 10:06
              pozwol Elka ,ze tylko o cos zapytam:
              napisalas cos takiego :/mniejsza gdzie ja to czytalem w
              innej literaturze, z nieco innymi przecinkami/:

              "Doskonale zniewoliłam swoje myślenie, niestety, i o mało nie
              doprowadziłam się do śmierci. ."

              czym zniewolilas to myslenie?

              bo mam wrazenie ,ze opisujesz nie , czemu pragnelas przestac
              pic, tylko opisujesz wersje oficjalna: jak motywowac sie po
              latach, do unikania ewentualnosci zapicia w sytuacji kryzysowej.
              a to zupelnie inny temat..
              to , co po latach sadzimy---------na tematzachowania
              trzexwosci. itd etc.w tym i mojej abstynencji .
              nie ma nic wspolnego z tym, czemu ludzie pragna przestac
              pic.
              "pragnac przestac pic"..........to mozna tylko w chwili, gdy
              sie konczy picie, koncza pieniadze na picie, lub konczy
              zdrowie.
              bo chyba teraz nie pijesz Elka,bys musiala przestac pragnac
              tego?.........rozumiesz co mam na mysli?
              nie odrozniasz Elu------czym jest "przestac pragnac picia"
              od trwania w trzexwym zyciu.....po pewnym czasie.




                • 1962wolf Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 10:32
                  Janu.mam taka prosbe. pisz do konkretnej osoby
                  nie pisz.."postarajmy sie"

                  ja nie mam nic przeciw Tobie, ani przecie Eli/zeby nie
                  bylo niedomowien/
                  ale ja sie czuje zobowiazny do przypominania mi ,zebym
                  spojrzal na swoja decyzje z perspektywy "tamtych dni". jaj
                  ja jeszcze dobrze pamietam
                  i nie musze konfabulowac teoretycznie na ten temat.
                  lub wspierac sie sciaga z podrecznika trzexwosci....Ty raczej
                  tez nie..........tak przynajmniej bylo do niedawna.
                  chyba ze..............komus z tutejszych trzexwych, nadal
                  czasami sie chce pic...........co nie byloby znow niczym
                  szczegolnym.
                  wtedy rozumiem.....post Eli jest tematyczny
                  w takim przypadku moglbym dojsc do wniosku, ze August
                  zadal pytanie:
                  "czemu ludzie pragna przestac pic?".... bo mu sie to nadal
                  zdarza ............mimo lat pracy.czego nigdzie nie kwestionuje.
                  ale.............jak dotad ani August, ani jemu podobni-o niczym
                  takim nie wspominali
                  raczej przedstawiali sie jako alkoholicy, ktorym abstynencja
                  przyszla latwo-----------i nigdy potem odkad ich sila wyasza
                  wsparla.pic im sie nie chcialo.
                  dla mnie proste jak drut
                  czego jak czego............ale upierdliwosci mi nie brakuje.,
                • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 10:36
                  Wilk zniewolić swoje myślenie, to znaczy mysleć w sposób machaniczny
                  doprowadzający mnie do picia i zachowań okolo tego (agresji, złości,
                  użalania się nad sobą, obwiniania innych) a mimo to mysleć, że nic
                  złego nie ma miejsca, czyli brak kontaku z rzeczywistą i sytuacja i
                  rzeczywistą sobą, a często myślenie wręcz, że jest się kimś innym i
                  wyjątkowym z dobrym tego slowa zanaczeniu.

                  napisalam też wyżej, że pragnienie nie picia, przyszlo do mnie
                  znacznie później i wynikało z radośći życia bez alkoholu.
                  Wcześniej badąc w punkcie "O" chcialam nie pić chociaz pól roku, ale
                  po to aby po tym nie piciu wrocić do picia normalnego, abtynencji
                  nie zakładalam, ani jej pragnień bo zwyczajnie nie uważałam się za
                  alkoholiczkę, nawet jesli mi ktoś to oświadczył z ramienia madycyny,
                  do ktorej jednak zaufania trochę miałam.
                  • ela_102 p.s 09.01.09, 10:48
                    O ile facet pije i to norma jedak jakaś społeczna, a to pozwala mu
                    nie dostrzegać problemu zbyt wcześnie, o tyle kobieta pijąca musi
                    użyć bardzo dużo wysiłku, aby swoje picie traktować jako
                    taką "normę" i ją usprawiedliwiać, bo inaczej (gdyby kierowala się
                    zdrowym mysleniem) nigdy w uzaleznienie by nie wdepła.
                  • janulodz Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 10:50
                    W tym miejscu się róźnimy (to do Eli i Jarasa - Wolfie)Ponieważ mnie takie
                    pragnienie naszło pod wpływem zaistniałych wtedy okoliczności. Co prawda w
                    przebłyskach myślałem sobie o tym, czy kiedyś na starość, jak się moje sprawy
                    finansowe i rodzinne ułożą nie wrócę do popijania, ale to mi szybko przeszło.
                    Jakoś tak perspektywa dożywocia mnie z lekka , a nawet z ciężka przerażała, ale
                    zdałem sobie sprawę, że nie mam innego wyjścia.
                    Trudno wypowiem to słowo: "olśniło mnie" :)). Na skutek zbiegu tych wszystkich
                    okoliczności, których w całości nigdy publicznie nie przytoczę. Ale one były
                    tymi ostatnimi kamieniami, które przeważyły szalę. Hej
                    • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 10:56
                      Piszę też o tym ,że gdybym nie poświęciła sobie tych dwu lat czasu
                      moje wnioski zapewne bylyby inne. Dzięki tej uwadze zobaczyłam
                      bardzo dużo kwestii jakby z innej strony, bo oczami innych ludzi - i
                      to bylo doświadczenie najniezwyklejsze w całej tej histori.
                      Pamietam jak 10 osób na 12 napisało na mój temat dokładnie te same
                      uwagi bedące zupełną przeciwnością tego co wówczas o sobie myślałam.
                      Moglam się obrazić i wypiąć, ale pierwszy raz w życiu poczytałam i
                      przyjęłam. Po latach przyznałam im rację ;-)
                        • 1962wolf Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 12:31
                          czyli jak zrozumialem Elu
                          poszlas na odwyk-------ratowac swoje zniewolone myslenie
                          ...............a niepicie , chcec niepicia i inne takie
                          dyrdymaly--naszly Cie duzo poxniej.

                          tak wlasnie sadzilem........od dawna.
                          no coz?................nie bylem widac na odwyku od
                          zniewolonego umyslu--------tylko na odwyku od alkoholu.
                          trudno sie mowi.............przy tym jednak pozostane.

                          • 1962wolf Re: CzeJanu..... 09.01.09, 12:36
                            powiem Ci Janu-ze gdy szedlem na terapie-to perspektywa "nie
                            picia" do konca zycia-mnie nie przerazala juz.
                            bo to bylo tuz za rogiem............znaczy koniec zycia.
                            amen

                            ale ogolnie zgadzam sie Twoim postem-------nawet jesli cos
                            z niego nie jest moim doswiadczeniem -akceptuje go. w calosci.
                            sciema sciema-----bajki bajkami
                            a pospolitosc skrzeczy ...........i tego sie trzymam.
                          • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 12:42
                            Odwyk od alkoholu to zaledwie pierwsze 7 tyg które mnie uspokoiły na
                            tyle - że pojełam - iż to choroba mną powodowała, a nie zły
                            charakter, jak i dała niezaprzeczalną pewność, że tylko abstynacja
                            pomoże mi wrocić do zdrowia. Ja mówię o terapi dwuletniej. O
                            zrobieniu czegoś bardzo konsekwentnie od poczatku do końca, aby
                            zrozumieć w sobie naturę skłonną zrobić wiele jakby wbrew sobie i
                            zdrowemu rozsądkowi. Samo picie alkoholu to tylko wierzchołek
                            tradycyjnej góry lodowej...zaledwie.

                            goscie z Gdynie nie dojadą :-(((
                            ale ksiądz raczej dotrze :-)
                          • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 14:14
                            1962wolf napisał:
                            > czyli jak zrozumialem Elu
                            > poszlas na odwyk-------ratowac swoje zniewolone myslenie...
                            > tak wlasnie sadzilem........od dawna.
                            > ..nie bylem na odwyku od zniewolonego umyslu--------tylko na
                            odwyku od alkoholu.
                            ___________________________________________________.
                            W ten sposob, jak napisales wolfie odzwyczajaja pic
                            uzaleznione zwierzeta... - Czlowiek natomiast ma
                            swiadomosc i jest on czescia niesmiertelnej Swiadomosci...
                            Ciaklo jest tylko materia, a ona nie mysli...!
                            Gdybys ty myslal, wiedzialbys, ze nie picie jest darem
                            tej Swiadomosci, a na trzeźwość (dopiero potem) trzeba
                            zapracować.
                            A...
                              • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 14:52
                                1962wolf napisał:
                                > mysle- nie mysle............to moja sprawa
                                > nie Twoja
                                > pa Guciu
                                ______________________________________________.
                                Naturalnie, ze twoja, ale szkoda mi ciebie, kiedy
                                widze co sie dzieje z toba przez to ze nie myslisz...! :-((
                                Kazda najmniejsza mysl, zmienia nasze przeznaczenie,
                                powoduje to czy bedziemy szczesliwi, czy nie, czy
                                bedziemy dalej chorzy, czy nie...!
                                A...
                                Ps. A kiedy bedziesz wiedzial o tym, czy ty myslisz, czy nie
                                myslisz...!? :-()
                            • drak02 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 15:26
                              aaugustw napisał:


                              > ___________________________________________________.
                              > W ten sposob, jak napisales wolfie odzwyczajaja pic
                              > uzaleznione zwierzeta... - Czlowiek natomiast ma
                              > swiadomosc i jest on czescia niesmiertelnej Swiadomosci...
                              > Ciaklo jest tylko materia, a ona nie mysli...!
                              > Gdybys ty myslal, wiedzialbys, ze nie picie jest darem
                              > tej Swiadomosci, a na trzeźwość (dopiero potem) trzeba
                              > zapracować.
                              > A...

                              Wlasnie ciało myśli a dokładnie cześc ciała zwana korą mózgu.
                              Myśli i swiadmosc nie moze istnieć samodzielnie , nie jest jakimś
                              abstrakcyjnym bytem. Procesy psychiczne są rezultatem reakcji
                              biochemicznych i w momencie śmierci przestają istnieć.
                              Alkohol zmienia nasza psychikę dlatego ze zmienia biochemie naszego
                              mózgu. Nie picie jest indywidualną świadomą decyzją wynikajacą z
                              indywidualnych przeżyć, obaw, przekonań , nadzieji etc. )zgodnie z
                              powyzszymi postami)
                              Dla jednych może to być siła wyzsza a dla innych siła wyzsza nie ma
                              zupełnie znaczenia.
                              Poglad który zaprezentowałem jest równoprawny z tym ,który
                              prezentuje Ausgust, ani lepszy ani gorszy - czego niestety August
                              nie przyjmuje do wiadomosci.

                              • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 15:44
                                drak02 napisał:
                                > .............................................
                                > Poglad który zaprezentowałem jest równoprawny z tym ,który
                                > prezentuje Ausgust, ani lepszy ani gorszy - czego niestety August
                                > nie przyjmuje do wiadomosci.
                                _______________________________________.
                                A... przyjmuje wszystko do (s)wiadomosci,
                                nawet to, ze obrociles tu kota ogonem, bo
                                to wlasnie ty nie zgadzasz sie ze mna w tym
                                o czym ja jestem przekonany...!
                                Sam widzisz, ze zakonczyles na slowach sprowadzajacych
                                wszystko do Hamleta; Wierzyc, lub nie...(!?).
                                Wiara jest łaska. Jeśli jestem gotowy przyjac dar to
                                byc moze osiagne gotowosc by otrzymac łaske.
                                A...
                                Ps.Dar ten, otrzymuja takze ci,ktorzy w Boga nie wierza.
                                • drak02 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 16:34
                                  aaugustw napisał:
                                  ______________________________________.
                                  > A... przyjmuje wszystko do (s)wiadomosci,
                                  > nawet to, ze obrociles tu kota ogonem, bo
                                  > to wlasnie ty nie zgadzasz sie ze mna w tym
                                  > o czym ja jestem przekonany...!
                                  > Sam widzisz, ze zakonczyles na slowach sprowadzajacych
                                  > wszystko do Hamleta; Wierzyc, lub nie...(!?).
                                  > Wiara jest łaska. Jeśli jestem gotowy przyjac dar to
                                  > byc moze osiagne gotowosc by otrzymac łaske.
                                  > A...
                                  > Ps.Dar ten, otrzymuja takze ci,ktorzy w Boga nie wierza.

                                  My nie musimy się zgadzać. Rożnorodność poglądów i możliwosć ich
                                  prezentowania jest czymś naturalnym w demokratycznym kraju.
                                  J nie usiłuje przekonac cie do swoich racji , prezentuję pewien
                                  światopoglad który dziele z innymi osobami, które nie doznały łaski
                                  wiary i raczej nie odczuwaja potrzeby doznawania. Wbrew pozorom
                                  jest spora rzesza niepijących alkoholików ateistów . A to świadzczy
                                  o tym , że można przestać pić bez udziału siły wyższej. Wychodzenie
                                  z nałogu to demokratyczny proces- każdy ma prawo do wyboru własnej
                                  drogi.


                                  • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 16:48
                                    drak02 napisał:
                                    > ... A to świadzczy o tym , że można przestać pić bez udziału siły
                                    wyższej. Wychodzenie z nałogu to demokratyczny proces- każdy ma
                                    prawo do wyboru własnej drogi.
                                    ______________________________________________.
                                    Tego ty wiedziec nie mozesz, że można przestać
                                    pić bez udziału siły wyższej, (co innego gdybys
                                    powiedzial; "bez wiary w te Sile..!").
                                    Niedawno przeczytalem slowa kogos kto wie co mowi:
                                    (cyt.):
                                    " ... Dookoła ludzie osiągają gotowość do wzrostu.
                                    Wszyscy ludzie którzy stają na mojej drodze są
                                    potrzebni do osiągnięcia gotowości.
                                    Osiągają ją nie sami.
                                    Rachityczne AA, enigmatyczne kroki, popieprzona
                                    terapia z zakompleksiałymi terapeutami ratuje moje
                                    życie ponieważ tworzą je ludzie którzy są narzędziem.
                                    Obym był dobrym narzędziem.

                                    > "Pomagnie" służy jedynie przypominaniu że nie picie jest tylko i
                                    wyłącznie darem od Boga."
                                    A...
                                      • tenjaras Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 17:47
                                        drako, kiedy Ty zrozumiesz, że podważanie czyjegoś zdania nie jest
                                        wyrażaniem własnego?

                                        próba udowadniania, że ktoś się myli bez pokazania alternatywy,
                                        chyba, że negacja wszystkiego ma być tą alternatywą, nie prowadzi do
                                        żadnych konkretów

                                        czy zdajesz sobie sprawę z czego wynika negacja? takie proste pytanie
                                        • drak02 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 17:57
                                          tenjaras napisał:

                                          > drako, kiedy Ty zrozumiesz, że podważanie czyjegoś zdania nie jest
                                          > wyrażaniem własnego?
                                          >
                                          > próba udowadniania, że ktoś się myli bez pokazania alternatywy,
                                          > chyba, że negacja wszystkiego ma być tą alternatywą, nie prowadzi
                                          do
                                          > żadnych konkretów
                                          >
                                          > czy zdajesz sobie sprawę z czego wynika negacja? takie proste
                                          pytanie
                                          >

                                          Tenjaras, gdy brak logicznych argumentow , wtedy mozna zasłonic się
                                          Bogiem lub pokrętną pseudologiką.
                                          - nie widze powodów dla których nie mozna podważac innego zdania
                                          - Negacja siły wyższej nie jest negacją wszystkiego.
                                          - Moje poglady są równoprawne z pogladami prezentowanymi przez
                                          ciebie czy przez Augusta.
                                          • tenjaras Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 18:02
                                            > - nie widze powodów dla których nie mozna podważac innego zdania

                                            ja widzę, jak się nie ma własnego, to każde jest z wyższej półki

                                            > - Negacja siły wyższej nie jest negacją wszystkiego.

                                            Ty nie negujesz istnienia Sił Wyższych, wręcz przeciwnie, jesteś
                                            najlepszym dowodem na ich istnienie i bardzo silny wpływ na ludzi

                                            natomiast negujesz wszystko co pisze August

                                            > - Moje poglady są równoprawne z pogladami prezentowanymi przez
                                            > ciebie czy przez Augusta

                                            to prawda, ja jestem z tych, którzy bardzo chętnie je poznają
                                            • drak02 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 18:27
                                              tenjaras napisał:

                                              > > - nie widze powodów dla których nie mozna podważac innego zdania
                                              >
                                              > ja widzę, jak się nie ma własnego, to każde jest z wyższej półki
                                              >
                                              > > - Negacja siły wyższej nie jest negacją wszystkiego.
                                              >
                                              > Ty nie negujesz istnienia Sił Wyższych, wręcz przeciwnie, jesteś
                                              > najlepszym dowodem na ich istnienie i bardzo silny wpływ na ludzi
                                              >
                                              > natomiast negujesz wszystko co pisze August
                                              >
                                              > > - Moje poglady są równoprawne z pogladami prezentowanymi przez
                                              > > ciebie czy przez Augusta
                                              >
                                              > to prawda, ja jestem z tych, którzy bardzo chętnie je poznają
                                              >

                                              Nie sądzę abym negował wszystko to o czym pisze August.
                                              Jeżeli wierzacy alkoholik szuka pomocy to zawsze bede uwazał , ze
                                              znajdzie pomoc i wsparcie w AA. Nie neguje tego , ze dla osób
                                              wierzacych siła wyzsza ma fundamentalne znaczenie w procesie
                                              tzreźwienia.
                                              Natomiast August (Ty chyba również) kompletnie neguje postawę
                                              ateistyczną- wychodzenie z nałogu bez wiary w siłę wyzszą.
                                              Moją drogą do trzeźwosci była psychoterapia a na spotkaniach AA
                                              czułem sie fatalnie. Dlatego uwazam , ze każdy ma prawo do wybrania
                                              własnej drogi wychodzenia z nałogu ale w przeciwieństwie do Augusta
                                              nie neguje tych które akurat w moim przypadku nie dzialają. Róznimy
                                              się tolerancją.

                                              • 1962wolf Re: Czemu Draco nie jest w AA? 09.01.09, 18:41
                                                "Dlatego uwazam , ze każdy ma prawo do wybrania
                                                własnej drogi wychodzenia z nałogu ale w przeciwieństwie do Augusta
                                                nie neguje tych które akurat w moim przypadku nie dzialają. Róznimy
                                                się tolerancją."

                                                i dlatego tez, gdy August, lub inny czlowiek o podobnych
                                                cechach---zaproponuje Tobie spotkanie na mityngu-a Ty Draco
                                                powiesz:
                                                "nie dziekuje"..........w odpowiedzi zamiast: "czesc i do
                                                milego"
                                                uslyszysz:
                                                "jojcysz jak kazdy nietrzexwy drobnopijok-zlobie jeden"
                                                a zaraz potem na usprawiedliwienie:
                                                "moj rozwoj duchowy i moja trzexwosc-mi kaza mowic Tobie
                                                prawde, cala prawde i tylko prawde.........idx nietrzexwy
                                                czlowieku, Twoj czas jeszcze nie nadszedl"
                                                itd etc

                                                toleracja. to utopia dla niektorych Draco----------ale sami ja
                                                potrafia egezkwowac od innych nawet za cene donosu.


                                                  • aaugustw Re: Czemu Draco nie jest w AA? 10.01.09, 15:05
                                                    drak02 napisał:
                                                    > Może nadszedł czas aby założyć ruch anonimowych drobnopijoków :)
                                                    __________________________________________________.
                                                    Po co...!? - Oni maja juz takich psychoterapeutow,
                                                    ktorzy ich ucza kontrolowanego picia...! ;-))))))))
                                                    A...
                                                  • daleh Re: Czemu Draco nie jest w AA? 10.01.09, 15:16
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > drak02 napisał:
                                                    > > Może nadszedł czas aby założyć ruch anonimowych drobnopijoków :)
                                                    > __________________________________________________.
                                                    > Po co...!? - Oni maja juz takich psychoterapeutow,
                                                    > ktorzy ich ucza kontrolowanego picia...! ;-))))))))
                                                    > A...
                                                    -------------------------
                                                    A Ciebie gdzie tak zkolowali,ze piszesz same niekontrolowane glupoty...?
                                                    Rzucisz jakas mysl ,ktora jak przypuszczam nie jest Twoja,a pozniej nie
                                                    potrafisz jej rozwinac,bo nie rozumiesz sensu cytowanych slow...
                                                  • aaugustw Re: Czemu Draco nie jest w AA? 10.01.09, 15:20
                                                    daleh napisał:

                                                    > aaugustw napisał:
                                                    >
                                                    > > drak02 napisał:
                                                    > > > Może nadszedł czas aby założyć ruch anonimowych
                                                    drobnopijoków :)
                                                    __________________________________________________.
                                                    > > Po co...!? - Oni maja juz takich psychoterapeutow,
                                                    > > ktorzy ich ucza kontrolowanego picia...! ;-))))))))
                                                    > > A...
                                                    -------------------------
                                                    > A Ciebie gdzie tak zkolowali,ze piszesz same niekontrolowane
                                                    glupoty...?
                                                    > Rzucisz jakas mysl ,ktora jak przypuszczam nie jest Twoja,a
                                                    pozniej nie potrafisz jej rozwinac,bo nie rozumiesz sensu cytowanych
                                                    slow...
                                                    __________________________________________.
                                                    Widze dalehu.. ze nie nadazasz z czytaniem. :-(
                                                    Wytlumacze wiec, ze jest to mysl draka,
                                                    ktora znajduje sie na tym watku, a ja mu odpowiadam


                                                    A...
                                                    Ps. Nie pchaj sie miedzy wodke a zakaske, bo albo
                                                    cie pozra, ale obsikaja...!


                                                  • daleh Re: Czemu Draco nie jest w AA? 10.01.09, 16:02
                                                    August...
                                                    Ps. Nie pchaj sie miedzy wodke a zakaske, bo albo
                                                    cie pozra, ale obsikaja...!
                                                    ---------------------
                                                    Tej listonosz trzezwosci,wyjdz z tej knajpy miedzy ludzi...
                                                    Moze wtedy cos madrego napiszesz...Od siebie rzecz jasna...
                                              • ela_102 Draku :-) 09.01.09, 18:57

                                                Jeżeli wierzacy alkoholik szuka pomocy to zawsze bede uwazał , ze
                                                znajdzie pomoc i wsparcie w AA.

                                                nie wierzący alkoholik, ale każdy alkoholik ją tam znajdzie jeśli
                                                będzie jej tam szukał. Ja spotkałam w AA sporo ludzi, nadal spotykam
                                                i mało z nich ma ustabilizowane pojęcie wiary. Za silę wyższą
                                                uważają np. grupę ludzi która pomaga mu się nie napić jakimiś
                                                dziwnym trafem i wierzą nie tyle w Boga, czy coś takiego,lecz w moc
                                                tych ludzi jako grupy wspierającej i rozumiejącej ich rozterki.
                                                Jeżeli ktoś ma uczulenie na słowo "Bóg" to rezygnuje z tego wsparcia
                                                i nie jest w stanie dostrzec istoty rzeczy tak bardzo się irytuje i
                                                jak to określiłeś "źle czuje" - sama tak miałam na początku.


                                                *** To nie mój los ma się zmieniać, lecz ja sama ***
                                                • drak02 Re: Draku :-) 09.01.09, 20:07
                                                  ela_102 napisała:

                                                  >
                                                  > Jeżeli wierzacy alkoholik szuka pomocy to zawsze bede uwazał , ze
                                                  > znajdzie pomoc i wsparcie w AA.
                                                  >
                                                  > nie wierzący alkoholik, ale każdy alkoholik ją tam znajdzie jeśli
                                                  > będzie jej tam szukał. Ja spotkałam w AA sporo ludzi, nadal
                                                  spotykam
                                                  > i mało z nich ma ustabilizowane pojęcie wiary. Za silę wyższą
                                                  > uważają np. grupę ludzi która pomaga mu się nie napić jakimiś
                                                  > dziwnym trafem i wierzą nie tyle w Boga, czy coś takiego,lecz w
                                                  moc
                                                  > tych ludzi jako grupy wspierającej i rozumiejącej ich rozterki.
                                                  > Jeżeli ktoś ma uczulenie na słowo "Bóg" to rezygnuje z tego
                                                  wsparcia
                                                  > i nie jest w stanie dostrzec istoty rzeczy tak bardzo się irytuje
                                                  i
                                                  > jak to określiłeś "źle czuje" - sama tak miałam na początku.
                                                  >
                                                  >
                                                  > *** To nie mój los ma się zmieniać, lecz ja sama ***

                                                  Zgadza się , teoretycznie każdy alkoholik znajdzie tam pomoc. Ale
                                                  istnieją również tacy (do których zaliczam siebie) którzy nie
                                                  potrafią sie odnaleźć w tym ruchu. Cenię sobie psychoterapię , która
                                                  w moim przypadku zadziałała , natomiast niestety mintyngi AA w moim
                                                  przypadku nie działały. Ceniłem sobie wsparcie innch osób, rozmowy
                                                  ale kompletnie nie działają na mnie modlitwy, celbracje, rytuały,
                                                  kontemplacje myśli na dany dzień, czytanie dezyderaty (jezeli
                                                  napisałem błednie to przepraszam) .
                                                  I nic na to nie poradzę, widocznie takie typy jak ja tak włsnie mają.
                                                  • ela_102 Re: Draku :-) 09.01.09, 20:25
                                                    Drak wierzę Ci, a nawet rozumiem :-)
                                                    Próbowałam bowiem być agnostyczką jakieś 7 lat, myślałam nawet, że
                                                    być może ateistką, ale nie! bo to Bóg był dla mnie zły, czyli
                                                    istniał. W czasie tego buntu z pewnością stałam się alkoholiczką,
                                                    może dlatego rozumiem, że można wierzyć, można nie wierzyć, można
                                                    się zapierać, mozna z AA, mozna bez AA, można z terapią, można bez
                                                    terapi - kwestia - jak obecnie wygląda moje życie? jakim jestem
                                                    czlowiekiem dla innych? co sobą prezentuję we własnych oczach? czy
                                                    jestem spełniony? czy jestem dobrym człowiekiem?

                                                    nie jacy są inni.
                                                    Inni są jacy są, do mnie też trzeba było wiele cierpliwości w
                                                    róznych okresach mojego życia, dlaczego mam jej nie mieć dla innych?

                                                    p.s to nie prawda, że nie działaja na
                                                    Ciebie "celebracje""rytuały" "modlitwy" - oddzialywują tyle, że
                                                    odbierasz je jako "swój dyskomfort"
                                                  • drak02 Re: Draku :-) 09.01.09, 20:36
                                                    ela_102 napisała:

                                                    > Drak wierzę Ci, a nawet rozumiem :-)
                                                    > Próbowałam bowiem być agnostyczką jakieś 7 lat, myślałam nawet, że
                                                    > być może ateistką, ale nie! bo to Bóg był dla mnie zły, czyli
                                                    > istniał. W czasie tego buntu z pewnością stałam się alkoholiczką,
                                                    > > p.s to nie prawda, że nie działaja na
                                                    > Ciebie "celebracje""rytuały" "modlitwy" - oddzialywują tyle, że
                                                    > odbierasz je jako "swój dyskomfort"

                                                    Agnostyk ma wątpliwości dotyczące istnienia Boga . Ateista nie ma
                                                    wątpliwosci.
                                                    U mnie było zupłenie inaczej, mój ateizm ugruntował się bardzo mocno
                                                    własnie w okresie trzeźwosci.Miałem wiecej czasu na pogłebienie
                                                    swojej wiedzy.zainteresowań:)
                                                    Masz racje , modlitwy i celebracje odzdziałują na mnie - irytują
                                                    mnie a irytacja i rozdrażnienie jak wiesz szkodzą trzeźwieniu :)

                                                  • 1962wolf Re: Draku :-) 09.01.09, 20:40
                                                    agnostyk nie ma zadnych watpliwosci co do istnienia boga-to
                                                    dogmat.
                                                    agnostyk zaklada tylko ,ze istota boska- jest dla czlowieka
                                                    nie do poznania............tak w skrocie
                                                    dobrz jest- jesli poslugujemy sie jednakowymi definicjami-a
                                                    jeszcze lepiej ,jesli sa to definicje ogolnie stosowane
                                                    inaczej wkrada sie belkot w romowe.
                                                  • 1962wolf Re: Elu :-) 09.01.09, 20:46
                                                    "Próbowałam bowiem być agnostyczką jakieś 7 lat, myślałam nawet, że
                                                    być może ateistką, ale nie! bo to Bóg był dla mnie zły, czyli
                                                    istniał. W czasie tego buntu z pewnością stałam się
                                                    alkoholiczką, ..........."

                                                    to powyzej -to : klasyczny przyklad literatury AA- zastosowany
                                                    na potrzeby chwili - dla "maluczkich"
                                                    takie same metody i logike stposuja swiadkowie jEHOWY w
                                                    swojejk "straznicy"

                                                    Elka na litosc boska------nie faszeruj mnei
                                                    tu "broszurkami"pogadasz broszurkowo z nowicjuszami
                                                    to sensu nie ma-------i jest nieuczciwe
                                                    jak moglbym sie pokusic---o cytowanie fragmentow wykladow
                                                    Jounga o alkoholixmie i Freuda-------i nikt z Was-by sie w
                                                    tym nie polapal-jedyna co o Joungu wiecie w AA- i na co
                                                    sie powolujecie-to jego jedno zdanie:
                                                    "pijakowi do wytzexwienia potrzebny jest bog ". ..........tak
                                                    w skrocie-tyle ze to zdanie wyrwane z kontekstu-----[poza
                                                    tym Joung---------wiele rzeczy mowil=wiele potem zmienial
                                                    sam potem nie wiedzial co.
                                                  • 1962wolf Re: Elu :-) 09.01.09, 20:49
                                                    uscisle Elka:
                                                    pojecia nie masz ani Ty , ani Twoj przyjaciel jakie jest
                                                    znaczenie takicj pojec:

                                                    ateizm
                                                    agnostycyzm
                                                    oportuznizm
                                                    kompetencja
                                                    i wiele wiele innych

                                                    i ty chcesz dyskutowac przy pomocy tych wyrazow?.............kpina
                                                    zegnam
                                                  • 1962wolf Re: Elu :-) 09.01.09, 20:51
                                                    "nie zauwazasz, że nie pasujesz do tej rozmowy?"


                                                    jesli DRACO tak mi zasugeruje-oczywiscie
                                                    jesli nie -------nie wysadzaj sie zbyt wysokow-bo legniesz w
                                                    nocniku

                                                    hej
                                                  • aaugustw Re: Elu :-) 10.01.09, 15:33
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > ... poza tym Joung---------wiele rzeczy mowil=wiele potem zmienial
                                                    > sam potem nie wiedzial co.
                                                    ____________________________________.
                                                    Te ceche to odziedziczyles po nim...!
                                                    (poza tym nic wiecej...!) :-((
                                                    A... ;-))
                                                  • daleh Re: Elu :-) 10.01.09, 16:05
                                                    aaugustw napisał:

                                                    > 1962wolf napisał:
                                                    > > ... poza tym Joung---------wiele rzeczy mowil=wiele potem zmienial
                                                    > > sam potem nie wiedzial co.
                                                    > ____________________________________.
                                                    > Te ceche to odziedziczyles po nim...!
                                                    > (poza tym nic wiecej...!) :-((
                                                    > A... ;-))
                                                    -----------------
                                                    Jak na to wpadles,ze Wolf to syn Jounga ??? Inaczej nie ma mozliwosci ,aby
                                                    odziedziczyl po nim cokolwiek...Chyba ,ze fortune...
                                                  • ela_102 Re: Draku :-) 09.01.09, 21:15
                                                    No właśnie tak się bełkocze :-)
                                                    Agnostycy nie zakladają, że nikt nie pozna Boga - nikt mu nie
                                                    powie "cześć" ani "wal się " w twarz...(?) albo "fajną masz fryzurę
                                                    i brodę"(?)

                                                    agnostycy twierdzą, że NIKT NIE JEST W STANIE PRZEPROWADZIC DOWODU
                                                    na ISTNIENIE czy tez NIEISTNIENIE Boga.
                                                    a wczoraj ogladałam "Biografię Szatana" i tam padlo zdanie, że
                                                    agnostycy (nie na zasadzie dowodu) jak już podpisywaliby się pod
                                                    istnieniem zarówno "Boga- zła" jak i "Boga- dobra" (...)
                                                    skoro wszystko pochodzi oo niego ;-)
                                                  • 1962wolf Re: Draku :-) 09.01.09, 21:26
                                                    ".......
                                                    > No właśnie tak się bełkocze :-)
                                                    > Agnostycy nie zakladają, że nikt nie pozna Boga - nikt mu nie
                                                    > powie "cześć" ani "wal się " w twarz...(?) albo "fajną masz
                                                    fryzurę
                                                    > i brodę"(?)
                                                    >
                                                    > agnostycy twierdzą, że NIKT NIE JEST W STANIE PRZEPROWADZIC DOWODU
                                                    > na ISTNIENIE czy tez NIEISTNIENIE Boga.
                                                    > a wczoraj ogladałam "Biografię Szatana" i tam padlo zdanie, że
                                                    > agnostycy (nie na zasadzie dowodu) jak już podpisywaliby się pod
                                                    > istnieniem zarówno "Boga- zła" jak i "Boga- dobra" (...)
                                                    > skoro wszystko pochodzi oo niego ;-)..........."

                                                    radzilbym nie czytac - wikipedii Elka
                                                    mniej ufac tv -programom dla gospodyn domowych
                                                    a bardziej oprzec sie -na Kopalinskim-lub dosc powszechnych-
                                                    wyjasnieniach teologow chrzescijanskich w textach ogolnodostepnych

                                                    trace czas-------a Ty i Jaras wprowadzacie ludzi w blad-
                                                    swoim brakiem kompetencji. w kazdej dziedzinie -jakiej sie
                                                    tkniecie


                                                  • 1962wolf Re: Draku :-) 09.01.09, 21:32
                                                    gnoza= poznanie
                                                    dodatek "a" -jest zaprzeczeniem
                                                    razem wychodzi z tego :
                                                    nierozpoznany-----agnostyk
                                                    pierwsi chrzescijanie Elu--------to w wiekszosci wypadkow byli
                                                    agnostycy. nawet Pawel w swych listach o tym pomiedzy
                                                    wierszami pisze niezbyt jasno------zanim nie zmienil zdania na
                                                    calkowita pewnosc" - wnioskiem Pawla jest slynne
                                                    zdanie "niezbadane sa wyroki boskie"------bo nie jest znana
                                                    mysl i czyn boga---nie wiadomo nawet co jest naszym dzielem
                                                    naszej wolnej woli-----a co boska ingerencja


                                                    ale komu ja to mowie?............wkurzylem sie teraz
                                                    dobranoc--------wkurzylem na wlasna naiwnosc i glupote
                                                  • aaugustw Re: Draku :-) 10.01.09, 15:37
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > ... wkurzylem sie teraz dobranoc--------wkurzylem na wlasna
                                                    naiwnosc i glupote
                                                    ________________________________________________.
                                                    Wiem to i wierze ci...!
                                                    Zawsze tak konczysz, kiedy nie znajdujesz ani juz
                                                    argumentow, a ta prawda cie przywlacza... :-(
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Draku :-) 10.01.09, 20:02
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > ...pierwsi chrzescijanie... to w wiekszosci wypadkow byli
                                                    > agnostycy. nawet Pawel w swych listach o tym pomiedzy
                                                    > wierszami pisze niezbyt jasno------zanim nie zmienil zdania na
                                                    > calkowita pewnosc"...
                                                    _______________________.
                                                    On musial byc komunista!
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Draku :-) 10.01.09, 15:31
                                                    1962wolf napisał:
                                                    > agnostyk nie ma zadnych watpliwosci co do istnienia boga-to
                                                    > dogmat.agnostyk zaklada tylko ,ze istota boska- jest dla czlowieka
                                                    > nie do poznania............tak w skrocie dobrz jest- jesli
                                                    poslugujemy sie jednakowymi definicjami-a jeszcze lepiej ,jesli sa
                                                    to definicje ogolnie stosowane inaczej wkrada sie belkot w romowe.
                                                    _____________________________________________.
                                                    A po co mi (dla mnie zwyklego alkoholika), to
                                                    ciagle porownywanie i odnoszenie sie ze wszystkim
                                                    do BOGA...!? - Nie wystarczy, ze jest to niepodwazalna
                                                    ogniskowa i wektor wszystkich orientacji i Sil...!?
                                                    Ja mam tylko uwierzy w to, ze jest cos silniejszego,
                                                    anizeli moje nadete EGO...!
                                                    A... ;-))
                                                  • ela_102 Re: Draku :-) 09.01.09, 20:45
                                                    drak:

                                                    Masz racje , modlitwy i celebracje odzdziałują na mnie - irytują
                                                    mnie a irytacja i rozdrażnienie jak wiesz szkodzą trzeźwieniu :)

                                                    z pewnością, ale zakłamywanie własnych odczuć jest bardziej
                                                    szkodliwe dla alkoholika, niż autentyczne przeżycie złości czy
                                                    irytacji ;-)
                                                  • aaugustw Re: Draku :-) 10.01.09, 15:23
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Drak wierzę Ci, a nawet rozumiem :-)
                                                    > Próbowałam bowiem być agnostyczką jakieś 7 lat, myślałam nawet, że
                                                    > być może ateistką...
                                                    > p.s to nie prawda, że nie działaja na Ciebie "celebracje""rytuały"
                                                    "modlitwy" - oddzialywują tyle, że odbierasz je jako "swój
                                                    dyskomfort"
                                                    __________________________________________________.
                                                    Przypomnialas mi teraz o tym, jakim ja bylem niewiernym
                                                    kiedy pilem... - Mysle, ze kazdy alkoholik ktory jeszcze
                                                    pije jest oddalony od wartosci moralnych o lata swietlne... -
                                                    Unikalem mysli o Bogu, o przyzwoitym zyciu, etc...
                                                    Nie chcialem byc "porzadnym" czlowiekiem...
                                                    A...
                                              • ela_102 i jeszcze coś... 09.01.09, 19:46
                                                Drak:
                                                ze każdy ma prawo do wybrania
                                                własnej drogi wychodzenia z nałogu ale w przeciwieństwie do Augusta
                                                nie neguje tych które akurat w moim przypadku nie dzialają. Róznimy
                                                się tolerancją.

                                                będę jednak optowała za stwierdzeniem, że nie wiele wspólnego
                                                z "wyborem" ma wychodzenie z nałogu. To nie jest coś takiego jak
                                                wybór państwa na spędzenie wakacji letnich tudzież zimowych ferii.
                                                Ci którzy mają szczęscie z tego wychodzić są i tak w "przymusie"
                                                pomimo, że odzyskali jakimś cudem rozsądek.
                                                Każdy z nas wie, że jeśli ma sobie pomóc musi zachować abstynecję, a
                                                jak już ją utrzymuje, odzyskuje jasność umysłu i może dokonywać
                                                pewnych wyborów w kwesti swojego nałogu.

                                                August nie neguje żadnych "sposobów", pzrynajmiej ja czegos takiego
                                                nie zauwazyłam, lecz neguje "pijane" myślenie czyli inaczej - brak
                                                skuteczności wybieranych sposobów - sam przecież nie pił
                                                samodzielnie przez 5.5 roku dlatego może wypowiadać sie na ten temat.

                                                ja przestalam pić raz i skutecznie, podpierając się wszystkim co się
                                                dało - tak bałam się powrotu to chlania, lub wdepnięcia w inny nałóg.
                                                Nikomu też nie mówię co ma robić, lecz mówię o tym co pomogło mi
                                                samej, a że pomoglo mi wiele rzeczy ( nawet teatr i kino) to mam o
                                                czym pisać ;-)
                                                • drak02 Re: i jeszcze coś... 09.01.09, 20:15
                                                  ela_102 napisała:

                                                  > Drak:
                                                  > ze każdy ma prawo do wybrania
                                                  > własnej drogi wychodzenia z nałogu ale w przeciwieństwie do
                                                  Augusta
                                                  > nie neguje tych które akurat w moim przypadku nie dzialają.
                                                  Róznimy
                                                  > się tolerancją.
                                                  >
                                                  > będę jednak optowała za stwierdzeniem, że nie wiele wspólnego
                                                  > z "wyborem" ma wychodzenie z nałogu. To nie jest coś takiego jak
                                                  > wybór państwa na spędzenie wakacji letnich tudzież zimowych ferii.
                                                  > Ci którzy mają szczęscie z tego wychodzić są i tak w "przymusie"
                                                  > pomimo, że odzyskali jakimś cudem rozsądek.
                                                  > Każdy z nas wie, że jeśli ma sobie pomóc musi zachować abstynecję,
                                                  a
                                                  > jak już ją utrzymuje, odzyskuje jasność umysłu i może dokonywać
                                                  > pewnych wyborów w kwesti swojego nałogu.
                                                  >
                                                  > August nie neguje żadnych "sposobów", pzrynajmiej ja czegos
                                                  takiego
                                                  > nie zauwazyłam, lecz neguje "pijane" myślenie czyli inaczej - brak
                                                  > skuteczności wybieranych sposobów - sam przecież nie pił
                                                  > samodzielnie przez 5.5 roku dlatego może wypowiadać sie na ten
                                                  temat.
                                                  >
                                                  > ja przestalam pić raz i skutecznie, podpierając się wszystkim co
                                                  się
                                                  > dało - tak bałam się powrotu to chlania, lub wdepnięcia w inny
                                                  nałóg.
                                                  > Nikomu też nie mówię co ma robić, lecz mówię o tym co pomogło mi
                                                  > samej, a że pomoglo mi wiele rzeczy ( nawet teatr i kino) to mam o
                                                  > czym pisać ;-)
                                                  >

                                                  Zgadzam sie , ze są sprawdzone metody radzenia sobie z nałogiem i
                                                  ilosc sposobów jest bardzo ograniczone. Jednocześnie uważam , że aby
                                                  trzeźwienie było skuteczne , wychodzenie z nałogu musi być poparte
                                                  wewnętrzną motywacją i wewnętrznym przekonaniem.

                                                  • tenjaras Re: i jeszcze coś... 10.01.09, 16:24
                                                    drak02 napisał:
                                                    > wychodzenie z nałogu musi być poparte
                                                    > wewnętrzną motywacją i wewnętrznym przekonaniem.

                                                    taki jest właśnie duch kroku drugiego

                                                    trudno jednak wymagać, czy oczekiwać, że alkoholik "potłuczony"
                                                    niezrozumiałym swoim zachowaniem, odrzucając racjonalizację,
                                                    samozakłamanie, nagle staje się oświecony i wiedzący co i jak

                                                    więc najpierw na odzyskanie tej wewnętrznej motywacji ma wpływ
                                                    jakiś "czynnik zewnętrzny"

                                                    w kroku trzecim chodzi o pozbieranie tego jakoś do kupy, na potrzeby
                                                    dalszego trzeźwienia

                                                    sprawy związane z Bogiem, religią i światopoglądem są poruszane
                                                    dopiero i właśnie w kroku jedenastym, wcześniej nie ma się o co
                                                    bić ;-) a na etapie jedenastego kroku już nie ma o co, bo chodzi o
                                                    to by każdy robił swoje i najlepiej jak potrafi

                                                    znam sporo ateistów w AA, rzeczywiście największą bolączką dla nich
                                                    było zdystansowanie się do określenia "Bóg" i w ogóle skojarzeń
                                                    okołoreligijnych

                                                    treści AA, były spisywane w takim, a nie innym okresie i dlatego tak
                                                    brzmią, a nie inaczej, tak wówczas ludzie mówili o rozwoju, w latach
                                                    30 XXw. nie znano pojęć z psychologii lat 60-70-80

                                                    w latach 30 psychologia nawet nie próbowała leczyć alkoholizmu
                                                • 1962wolf Re: i jeszcze coś... 09.01.09, 20:19
                                                  ".będę jednak optowała za stwierdzeniem, że nie wiele wspólnego
                                                  z "wyborem" ma wychodzenie z nałogu..........."

                                                  ktos cie zaprowadzil na terapie pod przymusem?
                                                  bo wiesz Elu..........wystarczylo zaraz po rozmowie z
                                                  psychologiem- odmowic zgody na leczenie i wyjsc z osrodka.
                                                  • 1962wolf Re: i jeszcze draco 09.01.09, 20:22
                                                    Zgadzam sie , ze są sprawdzone metody radzenia sobie z nałogiem i
                                                    ilosc sposobów jest bardzo ograniczone. Jednocześnie uważam , że aby
                                                    trzeźwienie było skuteczne , wychodzenie z nałogu musi być poparte
                                                    wewnętrzną motywacją i wewnętrznym przekonaniem.


                                                    nim ludzie wynalexli cos takiego jak psychologia-nim bill z
                                                    bobem sie spotkali--------ludzie wpadali w alkoholizm od
                                                    tysiaca lat co najmniej------i radzili sobie z tym paskudztwem--
                                                    statystycznie dokladnie tak samo jak dzis z terapia i AA.
                                                    zadnej wymiernej roznicy nie ma
                                                  • ela_102 Re: i jeszcze draco 09.01.09, 20:33
                                                    tak radzili sobie, ladowali we wiezianiach (przymusowa abstynecja)
                                                    gorsze przypadki w Szpitalach dla obłakanych...
                                                    a jeszcze inni w "Akademiach" jako szczury doświadczalne...

                                                    no i znakomita większośc w mogilach zbiorowych :-(
                                                  • aaugustw Re: i jeszcze draco 10.01.09, 15:16
                                                    1962wolf napisał (do Draka):
                                                    > Zgadzam sie , ....że aby trzeźwienie było skuteczne , wychodzenie
                                                    z nałogu musi być poparte wewnętrzną motywacją i wewnętrznym
                                                    przekonaniem.
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Czyli mowimy o tym samym...! - No bo czymze jest to mundre
                                                    pojecie "wewnętrznej motywacji", jak nie dzialaniem Sily powodujac w
                                                    nas zmiany naszej swiadomosci, czesto nazywane (takze mundrze i
                                                    nowoczesnie) reakcjami biochemicznymi... - Kiedys, przed tysiacami
                                                    laty nazwali to otrzymywaniem Łaski, ktora jest Duchem Bozym,
                                                    dzialajacym przez czlowieka, prowadzacym go i przemieniajac go,
                                                    jezeli o to poprosi...!
                                                    Nie znam ani jednego czlowieka, ktory wytrzezwial, nie proszac
                                                    o to. Takich, ktorzy nie prosza, czyli bez tych zmian
                                                    iochemicznych...! ;-) spotykam jedynie na cmentarzu...!
                                                    ____________________________________________.
                                                    1962wolf napisał dalej:
                                                    > nim ludzie wynalexli cos takiego jak psychologia-nim bill z
                                                    > bobem sie spotkali--------ludzie wpadali w alkoholizm od
                                                    > tysiaca lat co najmniej------i radzili sobie z tym paskudztwem--
                                                    > statystycznie dokladnie tak samo jak dzis z terapia i AA.
                                                    > zadnej wymiernej roznicy nie ma
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    Wiekszych glupot (jajecznych) dawno juz nie czytalem...
                                                    Pomijam fakt, ze najpierw byl Bill i dr. Bob potem od
                                                    nich dopiero uczyli sie psycholodzy i terapeuci (i inni...).
                                                    Roznica miedzy dawniej a dzisiaj byla potworna...!
                                                    Dzieki Billowi i dr. Bob´owi, dzieki Wspolnocie AA
                                                    i dzieki aowcom w sluzbach, ktorzy pozakladali Mityngi AA
                                                    to dno duchowe, (psychiczne, moralne...) zostalo tak podwyzszone,
                                                    ze dzis nie musza juz ludzie (np.) ze wstydu odbierac sobie
                                                    zycie , jak kiedys to robili... Dzis kazdy moze sobie za najblizszym
                                                    rogiem pomoc i dzis nie musi za tym rogiem czychac na
                                                    tych "listonoszy trzezwosci", aby ich obszczekiwac...
                                                    A...
                                                  • 1962wolf Re: i jeszcze coś... 09.01.09, 20:38
                                                    klamiesz Elka tym razem-pare godzin te,mco innego pisalas o
                                                    swoim odkywku--------pisujesz zaleznie od potrzeb chwili
                                                    a te przyklady z pijackiej przeszlosci nieleczonej=niewiele
                                                    sie roznia od tych dzisiejszych Elu
                                                    wiec bez egzlatacji i pustoslowia.
                                                    odrobine proporcji postuluje
                                                  • ela_102 Re: i jeszcze coś... 09.01.09, 20:42
                                                    Wilk:
                                                    klamiesz Elka tym razem-pare godzin te,mco innego pisalas o
                                                    swoim odkywku

                                                    mianwicie?
                                                    dowód proszę?
                                                    nie siedzę w Twojej głowie, aby wiedzieć co jak odczytujesz ;-)
                                                    i choć mogę się domyślać nie będę Cię wyręczać ;-)
                                                  • aaugustw Re: i jeszcze coś... 10.01.09, 15:25
                                                    1962wolf napisał:

                                                    > klamiesz Elka tym razem-pare godzin te,mco innego pisalas o
                                                    > swoim odkywku--------pisujesz zaleznie od potrzeb chwili
                                                    > a te przyklady z pijackiej przeszlosci nieleczonej=niewiele
                                                    > sie roznia od tych dzisiejszych Elu wiec bez egzlatacji i
                                                    pustoslowia. odrobine proporcji postuluje
                                                    ________________.
                                                    Jajczysz wolfie...!
                                                    (tylko po co sie przy tym denerwujesz...!?) :-o
                                                    A... ;-))
                                        • 1962wolf Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 18:03
                                          zatem jesli August-nieustannie podwaza cudze zdania- co
                                          zajmuje mu znacznie wiecej czasu niz mnie-tym samym nie
                                          wyraza w zaden sposb zdania wlasnego.
                                          itd etc
                                          ciekawym jest jak wyglada wyrazanie wlasnego zdania przez
                                          Ciebie Jaras-----skoro nie posiadasz wlasnej wiedzy na temat
                                          slownikowej definicji "oportuznizmmu", nie odrozniasz ateizmu
                                          od agnostycyzmu-a mimo to podziekowales ateistom i pytalem
                                          mnie jak to jest nim byc......znaczy ateista
                                          z czego jak zwykle wyniklo nic.........bo poza wyrazaniem
                                          ogolnikow i podwazania moich odpowiedzi, jako moich-------
                                          niczego do rozmowy nie wniosles.

                                          nie wnoszenie niczego, to Twoj wklad najwieszy
                                          ale o tym juz pisalem kilka razy.
                                          pa Jaras
                                          i policzcie z Guciem-ile czasu tu dzis bylem--w razie czego
                                          zapytajcie HEPIKA-----on co prawda malo sioe udziela-ale
                                          kartoteki prowadzi wszystkim
                                          pa chlopaczki
                                          pozdrowcie kogo sie da
                                          w realku
        • tenjaras Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 15:07
          janu odniosłeś się mocno do mojego wpisu, tak, jakby Twoje
          doświadczenie nie istniało bez mojego...

          jest różnica i zapewniam Cię nie spotkasz drugiej takiej opowieści
          jak Twoja i jak moja, a kilka wspólnych elementów nie stanowi o
          niczym, większość trzeźwych alkoholików, których znam, ma za sobą
          terapię i potem AA, mniejszość samo AA (a to co znajduję w AA,
          działa również na tym forum), spora już grupa nie pije, bo nie żyje

          dla mnie to od samego początku był targ, bo co mi po niepiciu w tym
          dziwnym świecie... jak tu być trzeźwym?

          jednak, skoro trzeźwość okazała się mi atrakcyjna, to ją podjąłem,
          sama abstynencja mnie nigdy nie interesowała, a rozdzielenie na
          abstynencje i trzeźwość robię dla konkretnych celów i nie ma to nic
          wspólnego z oceną drugiego człowieka, za to wiele z analizą jego
          poczynań - czy ja tak chcę, czy nie chcę i co mogę zrobić

          potrzebowałem drugiego człowieka, bo poznawałem coś nowego,
          odrzuconego i na ówczesne myślenie głupiego, musiałem się przekonać
          co do wartości i prawdziwości tego o czym mi mówili

          na moje szczęście okazałem sie otwarty ...
          • 1962wolf Re: Janu -------- 09.01.09, 15:16
            teraz uwazaj Janu--------znalazles sie w wspolnym doswiadczeniu
            z JARASEM--------zapewne on to wie lepiej od Ciebie,
            ma na to nawet dowody.
            i uwazaj powaznie Janu- bo byc moze , zapuka do Twoich
            drzwi - i wystawi Ci rachunek-----bys, Ty zaplacil za jego
            trzexwosc.
            bo zawsze tak robi-ktos za niego placi.
            on za siebie nigdy.
            to taki typ------alkoholika-pijaka.-powinienes takich znac, z
            czasow gdy piles-nigdy nie mieli na fajki i na gorzalke-ale
            na krzywy ryj -zawsze byli pod reka
            trzym sie Janu------------powodzenia-przyda Ci sie-jak
            ulegniesz uludzie" miekkego tresowania".
            pa
            • tenjaras wolficzku 09.01.09, 16:34
              jak Ty niewiele jeszcze wiesz...

              po co próbujesz zgadnąć jakim człowiekiem jestem, czy byłem?
              nie próbuj wykazywać się swoim zrozumieniem mechanizmów ludzkiego
              postępowania zanim o tym z kimś, kogo szanujesz, nie pogadasz
              • 1962wolf Re: wolficzku 09.01.09, 16:46
                ja niczego nie zgaduje Jaras------znam Cie do trzech lat----
                --bodaj
                i wiem jaki byles przez te trzy lata-
                zreszta?, napisales o sobie tyle, ze wiecdej nie trzeba by
                wiedziec
                po co mialbym zgadywac od nowa cos co juz wiem od
                dawna?.........to Twoja specjalnosc i twoja kompetencja. tak jak
                Twoja paniczna obrona wlasnego wizerunku przed osobami
                trzecimy.
                dzicinada Jaras-i tyle..
                nastepnym razem, podaj jako dowod swych kompetencji-w jakiej
                rozglosni cytowali Twoje "eseje"-------i gdzie Ci przyznali
                granta naukowego.
                i pewnie jakis doktorat "alkoholis causa" posiadasz za:
                "rozwiazywanie problemow alkoholowych w necie, przy pomocy
                odplatnych linkow i skutecznego doradztwa podatkowego on-line"
                pa......mlodociany pieknisiu
                • aaugustw Re: wolficzku 09.01.09, 16:50
                  1962wolf napisał (do Jarasa):
                  > ja niczego nie zgaduje Jaras------znam Cie do trzech lat----
                  > --bodaj i wiem jaki byles przez te trzy lata...
                  ________________________________________________.
                  Jaras, widze, ze on i w Twojej mieszka glowie...!
                  A... ;-))

                  • aaugustw Re: wolficzku 09.01.09, 16:53
                    ela_102 napisała:

                    > znam Cie do trzech lat bodaj...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    > ha ha ha ;-)
                    > znasz swoje o nim wyobrażenie, ja go znam :-)
                    ____________________________________________.
                    Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, ze on nie zna siebie...! :-()
                    A... ;-))
                    • 1962wolf Re: wolficzku 09.01.09, 16:58
                      oj zebys sie nie zdziwila Ela--------gdyby sie okazalo ,ze
                      oboje znamy tego samego czlowieka
                      co prawda Ty jako jego...........partnerka
                      ja jako jego publicznosc.............dziwne sa koleje losu-
                      siwat jest maly--wolfy zas , to bardzo ciekawskie stworzenia.
                      i lubia zadawac duzo pytan............zwlaszcza w realu, gdzie
                      mozna wszystko natychmiast zweryfikowac. od reki.
                      • ela_102 Re: wolficzku 09.01.09, 17:22
                        wolf, a powiedz po co Ci weryfikowanie swojej wiedzy na temat
                        kogolowiek stąd?
                        Widzisz trzeźwość (sorka za to słowo) chodzi jednak o mój odmienny
                        stan niż "przed" lub w "trakcie nałogu" - nauczyła mnie zdawania się
                        na własne opinie uczucia i emocje. Krótko mówiąc odzyskałam zdrowy
                        instynkt któremu mogę ufać w 100%. Jeśli ktoś próbuje mnie wciągnąć
                        w rozgrywki, plotki i wyrabienie sobie opini o innych na podstwie
                        jego własnych odkryć - mówię dość stanowczo Nie! cała frajda życia
                        dla mnie w tej chwili polega na tym, że nie muszę już zabiegać o
                        innych, ani opierać się na opiniach innych niż swoje własne. Wiesz?
                        i bardzo dobrze na tym wychodzę...
                        Nawet jeśli ktoś próbuje coś tam sugerować ;-)
                • tenjaras Re: wolficzku 09.01.09, 17:41
                  wolf, nawet nie próbuję sobie wyobrażać, gdzie jest Twoja
                  wyobraźnia, gdy tak celnie opisujesz tu osobę za jaką mnie masz

                  ja nie boję się opinii osób trzecich, jak sam zauważasz, piszę o
                  sobie wszystko, pisałem Ci jednak wcześniej, byś wyrabiał sobie
                  opinię o mnie na podstawie tego co sam o sobie piszę, a nie co o
                  mnie piszą inni - Twoich doradców, na mój temat, już możesz skreślić
                  bez poczucia winy
          • nati2009 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 10.01.09, 11:30
            Hej,

            już npisalam w inym watku do was, ale nie wiem za bardzo jak te fora
            dzialaja... zatem spróbuję w tym tez do was sie zwrocic, bo widze ze
            wiele osob z tego forum wie o czym mowi... moze zechcecie mi pomoc...

            Moze bedzie mogli pomoc...? moja
            mam jest alkoholiczka... jest w bardzo kiepskim stanie, ma bardzo
            zle wyniki badan. Nie che podjac zadnego leczenia. nie wiem
            kompletnie co mam zrobic (co mamy zrobic). gdzie sie zwrocic? od
            czego zaczac.. kiedys udalo mi sie ja naowic na mityngi, chodzila
            tam a po szla do sklepu i wracala wstawiona... ostatnio jest coraz
            gorzej...pije coraz wiecej i dluzej... kiedys jej sie to zarzalo co
            jakis zas, teraz juz prawie nie m przerw... caly ten tydzien jest
            nieprzytomna, nie ma kotaktu... Czy mozecie mi powiedziec co mam
            robic... jak ja ratowac...?

            a swoja droga jak dlugo wy piliscie zanim zaczeliscie sie leczyć?
            • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 10.01.09, 12:00
              nati:

              a swoja droga jak dlugo wy piliscie zanim zaczeliscie sie leczyć?

              nie wszyscy tutaj poddali się leczeniu.
              i nie wszyscy tutaj pić przestali.
              Nie sami alkoholicy tutaj piszą.
              Kobiety potrzebuja znacznie krótszego czasu aby się uzaleznić.
              Czytaj te wątki które traktują o współuzaleznieniu, bo to jest ta
              sprawa która Ty jako córka "domniemanej alkoholiczki" powinnaś się
              zająć. Albo załóż swój własny wątek, aby skupić uwagę takich wlaśnie
              osób na swoim problemie.
              Mama będzie alkoholiczką jeśli sama to uzna. Ty jako rodzina możesz
              zaledwie swoim postepowaniem (mówieniem prawdy bez odrzucenia)jej
              pewne kwestie uzmysławiać.
              • nati2009 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 10.01.09, 12:47
                Dzieki za odpowiedz. dlaczego piszesz "domniemanej"? Na serio nic
                nie moge zrobić? mam patrzec jak sie wykancza? to moja mama... i tak
                zdecydowanie za póżno sie wszyscy zdecydowalismy o tym w ogole
                porozmawiac... wlascwie dopiero jak sie wyprowadzilam z domu bylaw w
                stanie w ogole o tym rozmwiac i cokolwiek z tym zrobic...
                Dowiedzialam sie ze moge ja skierowac na przymusowe leczenie? czy to
                nie dziala? czy jak? postaram sie zalozyc osobny watek... ale
                widzialam ze wiesz o czym piszesz...
                • ela_102 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 10.01.09, 13:00
                  niki:
                  wlascwie dopiero jak sie wyprowadzilam z domu bylaw w
                  stanie w ogole o tym rozmwiac i cokolwiek z tym zrobic

                  widzisz sama, jak się tkwi w rodzinie alkoholowej to czy się chce
                  czy nie chce uczestniczy się w jej kamuflowaniu. Staje się przez to
                  jakby współwinnym...
                  Wyprowadzenie sie z tego "kierata" sposowdowało Twoj lekki dystans
                  do sprawy, inny ogląd sytuacji i wyzwoliło potrzebę zmian.

                  Domniemana - to znaczy - że dopóki alkoholiczka sama siebie tak nie
                  określi zwyczajnie nią nie bedzie w swoim odczuciu, nawet jeśli cały
                  Świat by ją tak nazywał zwłaszca ludzie bliscy.

                  To nieprawda, że nic nie mozesz zrobić.
                  Pisalam, że możesz poprzez zrozumienie swoich błędów w postępowaniu
                  a nią i zmianę ich na właściwe zachowania. W ten sposób zaledwie
                  zwiększysz jej szanse na wyźwigniecie się z choroby, ale pewności
                  nie ma NIGDY. Tyle tylko, lub tyle aż - możesz.
                  • nati2009 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 10.01.09, 13:33
                    Tak, to prawda z tym dystansem... jednak teraz znow nie mam już
                    kompletnie kontroli nad tym co sie z nia dzieje... cisgle mam
                    wrzenie ze stalo sie cos strasznego a ja nie wiem...

                    Elu, a co to znaczy wlasciewe postepowanie??? ja kompletnie nie wiem
                    jak mam sie zachowywać, zeby jej pomagac a nie szkodzic... jak
                    powinnam sie zachowywać, co mówić, jak???
                    • ela_102 Nati 10.01.09, 13:43
                      zalozyłam Ci wątek z pewną dawka wiedzy, ale też moge słuzyć swoim
                      doswidczeniem w tamtym wątku. Na sam początek poczytaj :-)
                        • ela_102 Re: Nati 10.01.09, 14:26
                          Na stronie głównej FU jest spis wszystkich wątków.
                          ten w ktorym piszemy aktulanie nazywa się "dlaczego ludzie pragną
                          nie pić? "
                          ten który zalożyłam dla Ciebie nosi nazwę "Dla nati2009 - Gdy ktoś
                          bliski pije"
                          i tam właśnie masz przygotowane co nie co...
    • daleh Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 09.01.09, 22:05
      To pytanie tak postawione wymaga dwoch odpowiedzi w zaleznosci na jakim etapie
      picia znajduje sie adresat tego pytania...
      Osoba ktora naprawde pragnie przestac pic,a pragnienia w przeciwienstwie do
      marzen wg. mnie sie spelniaja,jest na dobrej drodze do zaprzestania picia.Nie ma
      sie tu nad tym rozwodzic dlaczego pojawilo sie to pragnienie,bo pewnie ile
      piszacych tyle jest powodow...
      Natomiast druga grupa alko mowiac przy kazdej okazji o pragnieniu zaprzestania
      picia,pozostaje nadal w sferze marzen,ktore same sie spelnic nie moga...Sam
      wiele razy mowilem ,ze chce przerstac pic,ale tak naprawde wcale tego nie
      pragnalem,a chcialem tylko zlagodzic bol cierpienia bedac na ciezkim kacu lub
      pijac jeszcze rozczulalem sie nad bezsensem pijackiego zycia...
    • cortona1 Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 11.01.09, 14:58
      Tęsknię za spokojem dzieciństwa, za wspaniałym samopoczuciem, za
      wrażliwością, która pojawia się wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi,
      wypoczęci, szczęśliwi, choć poczucie szczęścia nie jest warunekiem
      niezbędnym, młodzieńcze handry też były urocze.
      Alkohol i papierosy, to moja dorosłość, to lek na opór codzienności,
      rozładowywanie stresów. To kalectwo, którego można i trzeba się
      pozbyć.

      • daleh Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 11.01.09, 16:24
        cortona1...
        Alkohol i papierosy, to moja dorosłość, to lek na opór codzienności,
        rozładowywanie stresów. To kalectwo, którego można i trzeba się
        pozbyć.
        -------------------------
        Tez tak odbierałem swoje zycie kiedy jeszcze piłem...W zależności od okoliczności,alko rozładowywał napięcie lub pozwalał na pełniejsze przeżycie mojej radosci,jak mi sie wydawalo...
        Dzis juz wiem,ze alko wcale nie jest niezbędny,aby doświadczyć pełni szczęścia czy zastosowany jako lek na łagodzenie skutków niepowodzenia...
        Od kiedy nie pije,życie stało sie spokojniejsze i łatwiej sobie radze z przeciwnościami losu...
        • aaugustw Wstydzilbys sie dalehu.. 11.01.09, 16:43
          daleh napisał:

          > cortona1...
          > Alkohol i papierosy, to moja dorosłość, to lek na opór
          codzienności, rozładowywanie stresów. To kalectwo, którego można i
          trzeba się pozbyć.
          -------------------------
          > Tez tak odbierałem swoje zycie kiedy jeszcze piłem...
          > ...alko rozładowywał napięcie lub pozwalał na pełniejsze przeżycie
          mojej radosci,jak mi sie wydawalo...
          > Dzis juz wiem,ze alko wcale nie jest niezbędny,aby doświadczyć
          pełni szczęścia...
          ______________________________________.
          Pouczasz innych, wywyzszasz sie tu, a sam dalej
          zmieniasz sztucznie swoja swiadomosc nikotyniarzu...!
          A...
          Ps. Pewien znany terapeuta powiedzial o alkoholikach ktorzy jeszcze
          nie zaprzestali palenia papierosow, ze tacy tak naprawde nie sa
          jeszcze trzezwi...
            • aaugustw Re: Wstydzilbys sie dalehu.. 11.01.09, 16:51
              cortona1 napisała:
              > Aaugust, ja nie palę i świetnie mi z tym:-))
              __________________________________________.
              Wierze Ci... - Moje gratulacje...!
              Mozesz podzielic sie z daleh.... o tym,
              jak to zrobilas... - Moze Ty go uratujesz...!?,
              (jezeli on - naturalnie - zechce sie ratowac).
              A... ;-))
          • daleh Re: Wstydzilbys sie dalehu.. 11.01.09, 18:13
            August...
            Pouczasz innych, wywyzszasz sie tu, a sam dalej
            zmieniasz sztucznie swoja swiadomosc nikotyniarzu...!
            A...
            Ps. Pewien znany terapeuta powiedzial o alkoholikach ktorzy jeszcze
            nie zaprzestali palenia papierosow, ze tacy tak naprawde nie sa
            jeszcze trzezwi...
            -------------------
            Co Ty mozesz powiedziec o zyciu...Zyles dopuki piles,byles wtedy soba,a teraz
            przestales,choc dalej jestes wrakiem czlowieka i chcesz,aby wszyscy sie do
            Ciebie upodobnili...
            W kupie raźniej...
              • daleh Re: Wstydzilbys sie dalehu.. 11.01.09, 18:44
                aaugustw napisał:

                > daleh napisał:
                > > W kupie raźniej...
                > ___________________.
                > To siedz tam cicho i
                > nie psuj mego watku!
                > A...
                -----------------------
                Gdybym nie komentowal Twoich bredni,to kto by z Toba pisal...
                • aaugustw Re: Wstydzilbys sie dalehu.. 11.01.09, 18:53
                  daleh napisał:
                  W kupie raźniej...
                  _______________________.
                  (A...):
                  > > To siedz tam cicho i
                  > > nie psuj mego watku!
                  -----------------------
                  > Gdybym nie komentowal Twoich bredni,to kto by z Toba pisal...
                  ___________________________________________________.
                  To przynajmniej sie umyj, bo monitor mam otwarty...!
                  A...
                  • daleh Re: Wstydzilbys sie dalehu.. 11.01.09, 18:57
                    aaugustw napisał:

                    > daleh napisał:
                    > W kupie raźniej...
                    > _______________________.
                    > (A...):
                    > > > To siedz tam cicho i
                    > > > nie psuj mego watku!
                    > -----------------------
                    > > Gdybym nie komentowal Twoich bredni,to kto by z Toba pisal...
                    > ___________________________________________________.
                    > To przynajmniej sie umyj, bo monitor mam otwarty...!
                    > A...
                    -----------------
                    Demony przeszlosci Cie dopadly,ze znow bredzisz...
      • aaugustw Re: Czemu ludzie pragna przestac pic? -(robie prz 11.01.09, 16:49
        cortona1 napisała:
        > Tęsknię za spokojem dzieciństwa, za wspaniałym samopoczuciem, za
        > wrażliwością, która pojawia się wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi,
        > wypoczęci, szczęśliwi, choć poczucie szczęścia nie jest warunekiem
        > niezbędnym, młodzieńcze handry też były urocze.
        > Alkohol i papierosy, to moja dorosłość, to lek na opór
        codzienności, rozładowywanie stresów. To kalectwo, którego można i
        trzeba się pozbyć.
        ________________________________________________.
        Co sie stalo Cortona, (lub co sie z Toba dzieje),
        ze Ty zechcialas napisac w moim watku...!? :-()
        A... ;-))