głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa?

01.03.09, 19:29
Nie palę ponad 2 miesiące, od 3 tygodni nie używam plastrów ani
żadnych innych wspopmagaczy.
Nadal czuję głód nikotynowy, nieprzyjemne uczucie w płucach,
przygnębienie,rozdrażnienie, frustrację, w dzień sennośc w nocy
bezsenność. Trudności w skupieniu uwagi i w kreatywnej pracy. A
także pewnego rodzaju problem z samooceną i oceną rzeczywistości,
Czasami nie wiem czy robię coś dobrze czy źle, czy mówię sensownie
czy od rzeczy, czy wkurzam się bo mam prawo czy z głodu, czy
zwlekanie z zabraniem się do pracy wynika z lenistwa czy braku
papierosa...
Mam mocną motywację i determinację i nie wrócę do palenia ale
powiedzcie proszę... kiedy ta udręka się skończy???

Mam bardzo mocną determinację
    • kasia100-3 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 01.03.09, 20:16
      Witam serdecznie.
      Ja nie pale od 14 miesięcy .
      Paliłam 20 lat.Rzucając nie używałam żadnych wspomagaczy po jednym
      dniu z plastrem przeżyłam horror w nocy bezsenność
      i dzień depresja.Przeczytałam skutki uboczne to są takie
      świństwa szybciej można się tym otruć nisz wyleczyć.

      Mój głóg trwał dwa tygodnie ,starałam się o tym nie
      myśleć nie mówić.Cały czas wmawiałam sobie jakie
      to świństwo ,smród i obrzydlistwo.
      W wolnej chwili zająć czymś ręce i umysł.
      Można poczytać ewentualnie podłubać słonecznik .
      Nie dopuszczać do głodu (jeść) .
      Życze dużo silnej woli NIE PODDAWAJ SIĘ warto !!!!!!!
      • harvest_moon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 02.03.09, 18:47
        Tak, dzis juz jest lepiej, daję radę a i dzień jakiś weselszy był.
        Zauważyłem że mam takie momenty przesilenia, wszystkie objawy sa
        przez kilka dni bardzo dotkliwe po czym polepsza się i jest całkiem
        znośnie. Tylko po jakim czasie jest tak że się całkiem o tym nie
        myśli?
        Rzuciłaś bez żadnych wspomagaczy? Gratuluję, musisz być prawdziwym
        twardzielem, ja bym chyba nie dał rady bez plastrów. Można na nie
        narzekać ale mi pomogły, choć to wojna z dwiema wielkimi bitwami,
        pierwsze starcie jak rzucasz, drugie trochę inne, jak ostatecznie
        odklejasz, może gdybym dotrwał do końca kuracji jak piszą w ulotce
        to by było lepiej ale byłem już zmęczony tą nikotyną...nienawidzę
        jej.

        Wielkie dzięki za wsparcie.
        • kasia100-3 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 02.03.09, 20:55
          Cześć .
          Myślę,że nasze uzależnienie jest w głowie.Jak rzuciłam
          palenie mój mąż nadal palił ja w prost nie mogłam
          znieść tego smrodu.Tak mu wmawiałam ,że głód mija po 7 dniach
          postanowił spróbować .Po tygodniu nie palenia powiedziałam ,
          że tak całkiem to po 2 tyg. Nie pali!!!!! od czerwca 2008 .
          Kolejnym sukcesem moim był syn nie pali od 2-miesięcy.
          Po prostu ,bez niczego tylko odpowiednie nastawienie.

          Bardzo się bałam ,że nie dam rady wszyscy straszą
          naprawdę nie jest to takie trudne.
          Fakt troszkę przytyłam ,ale to jest naprawdę nic z
          tym jak ja się teraz dobrze czuje .

          Nie pal za nic na świecie już masz z górki ,te cholerne
          plastry dostarczają nikotynę do organizmu więc możesz
          jeszcze czuć głód.
          To na pewno już nie długo minie ,trzymam kciuki .

          Powodzenia Kasia


          • bigzenon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 05.03.09, 01:26
            To przygnębienie dezorientacja to nie jest głód fizyczny tylko psychiczny, czyli
            tak naprawdę to z czym sie musisz zmierzyć aby wyjść z nałogu. To jest
            najtrudniejsze, a ile to bedzie trwać to już tylko od ciebie zależy. Na to nie
            ma zadnego lekarstwa sama musisz to zwalczyć. Prawie 3 miesiące to jest
            praktycznie nic, przynajmniej musisz zamknąć cały cykl czyli okrągły rok. Ja w
            pierwszym roku za każdym razem liczylem ile mi zostało do zamknięcia kolejnego
            miesiąca. A po roku już to nie miało znaczenia i miesiące same szybko
            przychodziły. Zależy jakie masz do tego nastawienie. Jeżeli jesteś w 100%
            zdeterminowana że chcesz rzucić to przygotuj sie na najgorsze bo to dopiero
            przed tobą i jak sama siebie odpowiednio zmotywujesz to masz szanse, bo pokus
            będzie i to nie jedna.
            • harvest_moon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 06.03.09, 20:26
              jestem on nie ona ;) ale mniejsza z tym, tu i tak na jedno
              wychodzi...
              Czy to uzależnienie fizyczne czy psychiczne też... gdybym miał sam
              siebie zdiagnozować to cierpię na brak dopaminy ( serotoniny), chyba
              typowe objawy. Jeśli by była to prawda to nieumiejętność wytłapania
              przez mózg odpowiedniej ilości hormonu szczęścia , albo głód
              niezaspokojonych receptorów nikotynowych. Zakwalifikował bym to
              raczej do uzaleźnienia fizycznego, ale nie jestem specjalistą
              zresztą też, mniejsza o to...
              rok mówisz....przynajmniej rok?... rok to za mało??? odwołaj to,
              ten post wyskoczy w google u wielu osób rzucających palenie. A może
              masz rację? może trzeba powiedzieć prawdę? Tylko czy to jest prawda?
              Gdybym wykonywał jakąś automatyczną pracę, było by łatwiej...jestem
              w stanie spokojnie to wytrzymać, ale jeśli to się nie zmieni, jeśli
              przez rok będę w stanie permanentnego kryzysu w ogólnoświatowym
              kryzysie... to zbankrutuję finansowo...
              Jestem artystą malarzem, to trudna praca, wymagająca ostrości
              widzenia, kreatywności i ogromnego skupienia.
              Cholera.... czarno to widzę...

              • kasia100-3 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 08.03.09, 15:01
                WITAM SERDECZNIE ****

                Twoj kolejny piękny dzień bez papierosa .
                T A K T R Z Y M J
                Pamiętaj każdy dzień bez papierosa jest piękny.
                Nie ważne czy to choroba czy nałóg czy fizyczna
                czy psychiczna .Ważne ,że nie palisz ja jestem
                z Ciebie dumna .Mały śmierdzący PET nie może
                rządzić takim twardym gościem jak Ty .

                Życzę dużo uśmiechu jutro będzie duuuużo lepiej.
    • elena10 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 08.03.09, 20:07
      Nie rezygnuj
      Nie gadaj o tym
      Masz dość krótki staż. W tym okresie to człek nadaje się raczej do sprzątania a
      nie do pracy twórczej ale to dość szybko przechodzi. Szkoda, że używałeś
      wspomagaczy bo tylko wydłużyłeś sobie czas wychodzenia z nałogu.
      Pozdrawiam, wspieram Cię. Jeżeli nawet zapalisz, to próbuj raz jeszcze, do
      skutku, aż się uda. życzę, żeby udało się tym razem.
      • bigzenon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 09.03.09, 01:55
        Jak rzucasz dopiero 1 raz to nawet jak ci sie nie uda to nic sie nie stanie, w
        sumie wytrzymać 3 miechy za pierwszym razem to nieźle. Mi sie udało za 4 ale
        czy napewno to jeszcze nie moge tego powiedzieć w 100%. Zawsze po rzuceniu
        człowiek wpada w taki smutny nastruj w koncu pozbawia siebie tej złudnej
        przyjemności. Ja rzucałem w trakcie robienia prawa jazdy wiec też miałem troche
        pod górke, ale dobrze sobie narzucić trudniejsze tempo. A co do ostrosci
        widzenia to papierosy bardzo wyniszczają cały organizm, (w koncu to przecież
        trucizna) w tym również i wzrok (gorsza ostrość), wiec przy twoim zawodzie
        powinna to być dodatkowa motywacja.
        • harvest_moon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 09.03.09, 04:10
          Serdeczne dzięki wszystkim za wsparcie, to bardzo pomaga i daje wiarę.

          Sprzątać to uwielbiam! z totalnego bałaganiarza przemieniłem się w pedantycznego
          czyściocha. Mam nadzieje że to przejściowe ;)
          Tak, pierwszy raz rzucam, pamiętam, to bardzo wyraźnie zapamiętałem, jak 18 lat
          temu, po tygodniu palenia, wypaliłem paczkę goldenów i powiedziałem że jestem
          uzależniony. Dużo w tym było szczeniackiej dekadenckiej egzaltacji i dużo
          prawdy. I powiem jak każdy palacz...gdyby cofnąć czas...

          Dopada mnie poważna deprecha, reklamy doprowadzają mnie do płaczu. Ale nie dam
          się, bo najbardziej boję się że jeśli przegram tą walkę to nie spróbuję już
          nigdy ponownie. Zbyt ciężkie to. No chyba że za 4 razem jest już łatwiej. Też
          przerażają mnie te statystyki - że 3-5 % się udaje, że najczęściej dopiero za
          6-8 razem. Total, a wszystko było by takie proste gdyby można było sobie łatwo
          zaaplikować dawkę serotoniny do mózgu, bo do samego papierocha już mnie nie
          bardzo ciągnie. Wszystko jakby się uwzięło, swędzi w płucach, ssie w przełyku, w
          dzień taka senność że kilka kaw to mało, a w nocy budzę się około trzeciej i nie
          ma spania do rana. I nie chce to minąć, a już tyle tygodni bez plastra.Ale
          pisanie idzie mi coraz lepiej, jeszcze miesiąc temu nie potrafił bym sklecić
          nawet zdania.Postęp jest ;)

    • viryddi Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 10.03.09, 16:20
      Czytam Cię i się uśmiecham- bardzo podobne miałam myśli i odczucia
      po odstawieniu fajek dwa lata temu. Tak, to już dwa lata :-)A
      cierpiałam dokładnie 3 miesiące. Nie wiem, może gdzieś przeczytałam,
      że tyle to trwa i tak mi się zakodowało ;-)W każdym razie po trzech
      miesiącach odeszło, odpuściło, poczułam się lekko, przestałam myśleć
      o papierosach. I chociaż dzisiaj też czasem przeleci taka myśl, że
      może fajnie by znów było, to trwa ona krótko i jest zupełnie
      niegroźna. I wiesz co? Warto wreszcie poczuć smaki i zapachy, to
      naprawdę wspaniałe bogactwo :-) Trzymaj się.
    • agnes772412 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 13.03.09, 15:16
      JA NIE PALĘ 13 DNI, UŻYWAŁAM TABLETKI TABEX. TERAZ JUŻ NIE MUSZĘ ALE
      DALEJ ODCZUWAM GŁÓD NIKOTYNOWY. JESTEM NERWOWA, A GDY SIĘ TAK MOCNO
      NAKRĘCĘ TO AŻ MNIE SKRĘCA ŻEBY SOBIE ZAPALIĆ. ALE DAJĘ RADĘ , TE
      CHOLERNE FAJKI NIE POKONAJĄ MNIE.
      • harvest_moon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 14.03.09, 13:26
        Agnes ja na Twoim miejscu zazywał bym tabex do końca kuracji. W
        końcu to cytyzyna a nie nikotyna, trzymaj się!
    • 1962wolf Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 13.03.09, 15:55
      "Nie palę ponad 2 miesiące, od 3 tygodni nie używam plastrów ani
      > ............... skupieniu uwagi i w kreatywnej pracy."

      to pracuje niekreatywnie, nie skupiaj sie i zapal w koncu
      • kasia100-3 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 13.03.09, 20:18
        > to pracuje niekreatywnie, nie skupiaj sie i zapal w koncu.

        1962wolf Szczerze powiem ,że miałam Cię za kogoś inteligentnego .
        • 1962wolf Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 13.03.09, 20:30
          ".miałam Cię za kogoś inteligentnego ."
          rozczarowanie jest czescia zycia
          tak jak zadawanie glupich pytan
          • kasia100-3 Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 13.03.09, 20:39
            Kto pyta nie błądzi.


            A ty chyba już raz zbłądziłeś.?
            Czytałam twoje posty i nawet dobrze Cię już znam.

            Pozdrowinka.*****
      • harvest_moon Re: głod nikotynowy...ile jeszcze to potrwa? 14.03.09, 13:15
        Może Ty jesteś tak twardy że nie wkręciłeś się nigdy w żaden nałóg,
        jeśli tak to podziwiam, ale proszę nie wypowiadaj się w tym temacie.
        Jesli jestes takim twardzielem że zwalczyłeś nałóg bez trudnosci i
        zadawania głupich pytań to także zazdroszczę. Miej jednak świadomość
        że ludzie są różni i nie kazdy jest taki twardy i mocny jak Ty.
        Rzucam pierwszy raz i każdy dzień jest dla mnie niespdzianką, z
        perspektywy widzę że miałem bardzo blade pojęcie co spotka mnie po
        drodze.Ty nie musiałeś z nikim o tym rozmawiać, ale mi usłyszenie
        opinii innych którzy przeszli przez to samo i wygrali bardzo pomaga,
        poprostu ludzie sa różni. W realu nie bardzo jest z kim o tym
        pogadać, z nigdy nie palącymi nie ma to najmniejszego sensu, dla
        palacych to temat tabu, nie dziwię się, sam tak miałem, pozostają
        osoby które rzuciły palenie, ale nie jest ich wiele.
        Dlatego pozwól mi zadawać głupie pytania bo mają one głęboki sens, a
        Ty jesteś wolny, nie musisz ich czytać.

        P.S. Odnośnie mojej walki, to ucichł trochę ogień z okopów wroga ;)

Inne wątki na temat:
Pełna wersja