Dodaj do ulubionych

Pigułka z niebieskich migdałów ;-)

21.07.09, 12:53
W Angorze Nr 30(997) zamieszczono krótki artykulik D. Wroniszewskiej pt.
Pigułka wolności. Chodzi o eksperymentalne farmakologiczne podejście do
leczenia alkoholizmu, zastosowane przez francuskiego kardiologa, Oliviera
Ameisena.
Nie podaję linka do artykułu, gdyż na razie nie ma go w sieci (chyba).

Zainteresowanym, w tym żonom chronicznych alkoholików, podaję oryginalną
stronę - www.olivierameisen.com/en/.

Ciekawe, czy u nas ktoś stosował baclofen i z jakim skutkiem?
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 13:29
      Od dłuższego czasu na FU dyskutanci zagorzale "dyskutują" głównie na temat Eski,
      natomiast nie ma chętnych (co zrozumiałe w kontekście beczenia na Etnie) do
      rozmów o baclofenie. Jasne, baclofen... on ci Janka nie kochał, to o czym tu
      gadać :-)))

      Z tego względu daję odsyłacz do rozmówki na innym forum alkoholowym:
      www.alko.fora.pl/uzaleznienie-od-alkoholu-f10-2,11/pigulka-wolnosci,430.html
      Argumentacja inicjatorki tematu idealnie pokrywa się z moim stanowiskiem.

      Natomiast postawy "prawowiernych alkoholików" potwierdzają smutny fakt, że
      wyterapeutyzowani alkoholicy zapamiętale blokują wszelki postęp w tej dziedzinie
      wiedzy medycznej. No cóż - pozostaje toczenie bezsilnej piany. Cytaty
      bełkotliwych rozmówek czy lista straszliwych skutków ubocznych (te skutki
      alkoholik osiąga bez wspomagania pigułką wolności, panie H.) mają odstraszyć
      potencjalnych chętnych.

      Cóż, należałoby zakazać wypisywania recept na wszelkie leki psychotropowe -
      byłoby to jednak śmieszne ograniczanie pracy wielebnych (wedle nomenklatury
      Szackiego). Jeśli pacjent zażyje leki zgodnie z zaleceniami lekarza, to się
      zaraz w majtki nie zsika... żeby zaś i co gorszego.

      Mimo akcji podejmowanych przez lobby terapeutyczne wciąż podejmowane są próby
      innych, alternatywnych wobec tasiemcowych terapii (najlepiej w dobrze płatnym
      ośrodku prywatnym) - i są to, jak świadczy przykład Ameisena, próby zakończone
      powodzeniem.
      • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 14:26
        ...Oliwier wypił lampkę wina , by stwierdzić , że więcej nie chce.
        Nie miał potrzeby , by wypić drugą . - Po baclofenie...!
        (nastepny wpis i genialne zarazem odkrycie):
        ... już w latach sześćdziesiątych lekarze dopatrzyli się , że
        baclofen powoduje , że u alkoholika zanika głód alkoholu .
        LUUUUDZIE, toz to wynaleziono wreszcie chemiczna tabletke
        przeciwko tej brzydkiej chorobie, a ja nic nie wiedzialem...!
        Och ty anonimowo pigulo... - Prawie pol wieku udalo ci sie
        zamelinowac, ale teraz cie mam...!
        Niech sie schowa cale to AA, w ktorym trzeba sie meczyc cale zycie i
        nigdy juz nie pic... - Tu wystarczy polknac baclofen i mozna dalej
        kontrolowanie pic...!
        Hulaj dusza , piekla nie ma...!!!!!!!
        ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))
        A... ;-))))))))))))))))))))))))))))
      • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 08.07.14, 11:58
        e4ska napisała:
        > Od dłuższego czasu na FU dyskutanci zagorzale "dyskutują" głównie na temat Eski...
        - - - - - - - - - - -
        Przyciagasz, na zasadzie kontrastu...! ;-)
        _____________________.
        e4ska napisała dalej:
        > ... są to, jak świadczy przykład Ameisena, próby zakończone powodzeniem.
        - - - - - - - - - - - - - -
        Pacjent zmarl...! ;-)
        A...
    • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 14:05
      e4ska napisała:
      > Ciekawe, czy u nas ktoś stosował "baclofen" i z jakim skutkiem?
      ___________________________________________________.
      Ja stosowalem Backofen (piekarnik) - to zart...!
      A powaznie:
      Poczytalem o tym bialym proszku, ktory mial sluzyc zwalczaniu
      epilepsji, ale nie sprawdzil sie, a ze wydano na jego eksperymenty
      zbyt wiele pieniedzy wiec stosowany jest z roznym powodzeniem
      dalej... - Najwiecej oralnie w bolach krzyza i tychze tam nerwow
      (Rückenmark - nie wiem jak to brzmi po polsku...!?), ale takze
      poprzez zastrzyki w sklerozie...
      Przedawkowanie prowadzi do wymiotow, oslabienia, zawrotow glowy,
      krotkiego oddechu, spadku cisnienia krwi, spadku temperatury, etc...
      Skad ja to znam...!?
      Mysle, ze alkoholikom mozna to takze podawac... - Szybciej
      przestanie taki pic, jak walnie o glebe...
      A...
      • e4ska Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 14:29
        Przedawkowanie - cóż, gdybyśmy swego czasu nie przedawkowywali alkoholu, to by
        nas tu nie było.

        Myślę, że pigułki na złagodzenie głodu alkoholowego byłyby mogły uratować
        tysiące alkoholików (a niech to będą ćwiercpijaczki, Auguście - im tez należy
        się). Ale chodzi o tych, którzy mają wysoką samoświadomość, a dokładniej - nie
        chcą pić. Żeby ewentualna wpadka nie kończyła się ciągiem. Sama pamiętam
        rozpaczliwe zdziwienie: O rany, jestem w ciągu :-( I jak tu wyjść? Ciężko było.
        Mnie, która w końcu do słabych się nie zaliczam. To fakt. A co z ludźmi o
        niższej psychicznej odporności?

        Może jakaś dobrze przetestowana pigułka pomogłaby również tym, którzy po latach
        mityngowania, po terapiach takich i siakich, "załapują".

        Natomiast żadna pigułka nie pomoże takiemu, który pić chce i nie interesuje go
        nic innego. Nie pragnie innego życia, nie ma na nic pomysłu. Owszem, może się
        tylko chwalić - O, jaki ja trzeźwy - a w sumie pijany jest...

        Np. dla kogoś, kto przechlał swoje dojrzałe życie - tak circa 30 lat. Jak taki
        człowiek może funkcjonować w normalnym społeczeństwie? Przecież miał dziurę w
        nauce dobrego żywota. Człowiek uczy się przez całe życie - a jak kto latami nie
        uczył się, tylko demoralizował? Będzie więc przenosił reguły swojego chorego
        świata i paskudził świat, gdzie obowiązują jasne reguły postępowania. Albo
        będzie tworzył jakąś koszmarną quasi rzeczywistość, bo w tej prawdziwej nie umie
        się znaleźć.

        Dlatego potrzebne jest, ba - jest niezbędne istnienie AA. Wątpię, żeby wynaleźli
        kiedy AA w pigułce. Chociaż - podobno wszystko możliwe.
        ;-)
        • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 14:40
          e4ska napisała:
          > Przedawkowanie - cóż, gdybyśmy swego czasu nie przedawkowywali
          alkoholu, to by nas tu nie było.
          > Myślę, że pigułki na złagodzenie głodu alkoholowego byłyby mogły
          uratować tysiące alkoholików (a niech to będą ćwiercpijaczki,
          Auguście - im tez należy się).
          ______________________________________________.
          Nie mam zamiaru negowac twoich rozwazan, Esko... -
          Ja moge zato opowiedziec o moim doswiadczeniu... -
          Na wstepie przytocze tez cos z francuzka (powiedzenie):
          Jaka jest roznica miedzy pijakiem a alkoholikiem?:

          "Pijak moglby przestac pic, gdyby chcial -
          alkoholik chcialby przestac pic, gdyby mogl"

          I tu nie pomoze choremu alkoholikowi zadne lekarstwo
          na złagodzenie głodu alkoholowego... - Ja nie mialem
          ochoty na zaden alkohol, ani jego smak... - Moja dusza
          wyla za EFEKTEM...!
          A...
          Ps. Powiedz lepiej co to za Forum to:
          www.alko.fora.pl/uzaleznienie-od-alkoholu-f10-2,11/pigulka-
          wolnosci,430.html
          Oni tam szkodza chorym...!
          • e4ska Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 15:00
            nie pomoze choremu alkoholikowi zadne lekarstwo
            > na złagodzenie głodu alkoholowego... - Ja nie mialem
            > ochoty na zaden alkohol, ani jego smak... - Moja dusza
            > wyla za EFEKTEM...
            !


            Widzisz, Auguście, i w tym się różniliśmy. W tym "efekcie".

            Efekty tak mi zbrzydły, że za żadne skarby!!! - do dziś mnie nie pociągają,
            dlatego pewnie mogę spokojnie bywać na imprezach, gdzie się pije. Mnie
            niepotrzebny był "efekt" - mój głód polegał na bezmyślnym pragnieniu. Nie
            pożądanie stanu, ale pożądanie pokarmu.
            Bo tak to mi niczego nie brakło...
            ale ten głód. Jakieś przestawienie się mózgu czy organizmu na inne źródło
            pożywienia, energii (wszak alkohol to skondensowana energia).

            Wielu alkoholików przyznaje, że dla nich najważniejszy był "efekt". W takim
            przypadku można mówić o alkoholizmie jako o chorobie emocji czy, co tobie byłoby
            bliższe, o chorobie duszy.

            Prawdopodobnie mamy wiele rodzajów uzależnienia alkoholowego - stąd potrzeba
            wielu lekarstw. Z czego - nie zaprzeczam - bardzo dobrym lekarstwem jest AA.
            Czego dowodzisz ty sam. A to już całkiem wystarczający dowód :-)))

            Forum tamtejsze jest bardzo dobre, Auguście... Jedno z najlepszych.
            • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 15:35
              OK, Eska... - Zanim pojade na swoj Mityng AA, w realu mam troche
              czasu, aby porownac nasze picie alkoholu. Dodam tylko, ze wszystko
              co tu napisze jest moim i innych uczestnikow Mityngow AA
              doswiadczeniem...
              ________________________________________________________.
              e4ska napisała:

              A...: > "nie pomoze choremu alkoholikowi zadne lekarstwo
              > > na złagodzenie głodu alkoholowego... - "Ja nie mialem
              > > ochoty na zaden alkohol, ani jego smak... - Moja dusza
              > > wyla za EFEKTEM...""

              > Widzisz, Auguście, i w tym się różniliśmy. W tym "efekcie".
              > Efekty tak mi zbrzydły, że za żadne skarby!!! - do dziś mnie nie
              pociągają, dlatego pewnie mogę spokojnie bywać na imprezach, gdzie
              się pije. Mnie niepotrzebny był "efekt" - mój głód polegał na
              bezmyślnym pragnieniu. Nie pożądanie stanu, ale pożądanie pokarmu...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              I tu faktycznie, jako alkoholik nie rozumiem Ciebie wogole... -
              Wytlumacze Ci dlaczego...!?
              Alkoholik taki jak ja i ci wszyscy, ktorych do tej pory spotkalem na
              mojej drodze, pili po to aby uzyskac stan duchowego zadowolenia,
              euforii... - Na poczatku starczala przyslowiowa "setka", aby to
              osiagnac, potem z uplywem czasu potrzeba bylo juz pol litra, a
              jeszcze pozniej zanim osiagnelo sie ten stan, wczesniej juz zrywal
              sie film... :-(
              Dzisiaj, po wyzdrowieniu w AA i ja mogę juz spokojnie bywać na
              imprezach, gdzie się pije. Alkohol jest u mnie zneutralizowany. Nie
              potrzebuje go juz do niczego...! ;-))
              Dlatego dziwie sie Tobie, ze Ty pilas, aby pic...! - Po co...?
              Ja musialem... - Ty chcialas... - I tu sie roznimy...
              (to powiedzonko francuskie podaruje juz sobie i... Tobie!) ;-))
              _______________________________________________________.
              e4ska napisała dalej:
              > Wielu alkoholików przyznaje, że dla nich najważniejszy
              był "efekt". W takim przypadku można mówić o alkoholizmie jako o
              chorobie emocji czy, co tobie byłoby bliższe, o chorobie duszy.
              > Prawdopodobnie mamy wiele rodzajów uzależnienia alkoholowego -
              stąd potrzeba wielu lekarstw. Z czego - nie zaprzeczam - bardzo
              dobrym lekarstwem jest AA.
              > Czego dowodzisz ty sam. A to już całkiem wystarczający dowód :-)))
              - - - - - - - - - -
              Dziekuje...! ;-))
              ____________________.
              e4ska napisała dalej:
              > Forum tamtejsze jest bardzo dobre, Auguście... Jedno z najlepszych.
              - - - - - - - - - - -
              Moze...(!?) - Z tego widac, ze nie powinienem osadzac po tym krotkim
              urywku, ktory przeczytalem i ktory mnie zszokowal, zwlaszcza to
              lekarstwo po ktorym alkoholik mogl dalej kontrolowanie pic...!?
              Takie wypowiedzi powinny byc karane grzywna do 100.000,- zl. lub
              kara pozbawienia wolnosci na okres do 1 roku...! (to zart,
              oczywisciwe...!) ;-))
              A...
              • e4ska Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 16:45
                Z uwagą odczytałam to, co piszesz, Auguście - tym bardziej, że mogę w pełni ufać
                twojej wypowiedzi.

                Wynika z postów, że faktycznie jesteśmy alkoholikami innego typu. Nie
                przeszkadza mi nazwa - może ja jestem ćwierćpijaczką, a może ty ćwierćpijakiem
                ;-) To jest najmniej istotne.

                wszyscy, ktorych do tej pory spotkalem na
                > mojej drodze, pili po to aby uzyskac stan duchowego zadowolenia,
                > euforii...


                Być może tak rozumieli ten stan zaspokojenia głodu alkoholowego. Różnica wtedy
                by nie zachodziła - czyli jedynie różniłaby nas kwestia języka, nazywania,
                określenia stanów.

                Mnie wszakże chodzi tylko i wyłącznie o przymus natury fizycznej,
                fizjologicznej, przymus pierwotny, który nie kojarzy się nam z przyjemnością,
                tylko z koniecznością. Konieczność nie jest przyjemnością, to jest nawet
                poczucie, spodziewanie się nieprzyjemności.

                Kto oczekuje euforii, ten traktować musiałby pigułkę jako zastępnik substancji
                uzależniającej. Kto zaś odczuwa "chłodny" głód, temu pigułka mogłaby pomóc.

                Też uciekam. Mam nadzieję, że wieczorem coś jeszcze uda mi się napisać przed
                kolejnym wyjazdem.
                :-)
                • pierzchnia Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 17:14
                  W Strefie 11 przedstawiono kiedyś abogainę-antidotum na uzależnienie
                  od narkotyków.
                  Po zażyciu tego specyfiku chory wpadał,w trans-czyli substancja
                  stanowiła klucz do "światów ukrytych"-w odróżnieniu od leczenia na
                  poziomie chemicznym.

                  TAJNE!
                  Pułkownik Dąbek donosi:
                  Na zachodzie bez zmian!
                  ZUM ZUM ZUM
                • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 24.07.09, 17:48
                  e4ska napisała:
                  > ... Wynika z postów, że faktycznie jesteśmy alkoholikami innego
                  typu. Nie przeszkadza mi nazwa - może ja jestem ćwierćpijaczką, a
                  może ty ćwierćpijakiem ;-) To jest najmniej istotne.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Dla mnie to ciekawe spostrzezenie, tym bardziej, ze dotad nie
                  spotkalem sie tym nigdzie... - Mnie uczono o takich typach
                  alkoholikow, jak np. okresowy - pijacy tylko okresowo, ale
                  intensywnie, ja takim bylem, albo utrzymujacy poziom lustra
                  alkoholowego we krwi, tacy pija codziennie i moga wykonywac swoj
                  zawod, np. pilota, czy kierowcy...!) ;-)
                  ____________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:

                  A...:
                  > wszyscy, ktorych do tej pory spotkalem na
                  > > mojej drodze, pili po to aby uzyskac stan duchowego zadowolenia,
                  > > euforii...

                  ....................
                  > Być może tak rozumieli ten stan zaspokojenia głodu alkoholowego.
                  Różnica wtedy by nie zachodziła - czyli jedynie różniłaby nas
                  kwestia języka, nazywania, określenia stanów.
                  - - - - - - - - - - - - -
                  Tu Easka chodzi juz o uczucia... - O glod emocjonalny (duchowy).
                  W ten sposob odczuwalem chorobliwie swoj glod... - Chcialem
                  koniecznie osiagnac swoj blogostan. Rozum podpowiadal tylko: PIC !
                  _____________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Mnie wszakże chodzi tylko i wyłącznie o przymus natury fizycznej,
                  > fizjologicznej, przymus pierwotny, który nie kojarzy się nam z
                  przyjemnością...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Tu postawilas te koncowa faze picia alkoholika na poczatek... -
                  Przymus fizyczny jest koncowa juz faza, w ktorej taki alkoholik jak
                  ja, zeby funkcjonowac musial juz pic codziennie... - Tu juz koniec
                  jest bliski: Tak, albo siak...! - (woz, albo przewoz). Tu nie ma juz
                  innej alternatywy...
                  ____________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Kto oczekuje euforii, ten traktować musiałby pigułkę jako
                  zastępnik substancji uzależniającej...
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Czyli przejsc z alkoholizmu na narkomanie...! ;-))
                  ________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > ... Kto zaś odczuwa "chłodny" głód, temu pigułka mogłaby pomóc.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Alkoholikowi takiemu jak ja moglaby ona pomoc tylko wtedy, kiedy
                  wywolalaby we mnie te "bloga ulge", ktora mialem w poczatkach picia!
                  ___________________________________________.
                  e4ska napisała dalej:
                  > Też uciekam. Mam nadzieję, że wieczorem coś jeszcze uda mi się
                  napisać przed kolejnym wyjazdem. :-)
                  - - - - - - - - - -
                  Zaraz takze pozegnam sie do jutra... - Mialem jechac do Monachium,
                  ale odmowilem...!
                  A... ;-))
                    • e4ska Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 25.07.09, 11:50
                      Zgoda zgoda. Deo. Tak też ja czynię. Bez św. Antoniego ani rowerem rusz.

                      Można by tę wodę na krzyżów bolenie podawać kroplówkowo mocno spasowanym. Przy
                      wtórze czarów-marów wspaniałych fachowców - zegrzańskich terapeutów, którzy z
                      medycyną przez ścianę się klepią.

                      Po co te elektrolity i inne paskudztwa do żył pijackich wlewać? Wszak to jest
                      działanie niezgodne z naturą.

                      Co z ciebie, Deo, za deo? przecie ty grzesznym ułomkiem jesteś. Włosienicę na
                      grzbiet i kazanie na Łagiewnickiej Puszczy wygłaszaj do pijaków i kopijaczek.
                      Może pomoże.

                      Zdrufki :-)
                      • deoand Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 25.07.09, 12:21
                        Eska ... masz cos braki w wiedzy więc muszę ciebie w miłości swej
                        poinformować , że Deo to NIE jaki tam archanioł Gabriel czy inny dobry
                        samarytanin co by to po alkoholikach chodził i ich nawracał ...

                        Do Deo to alkoholicy przychodza na kolanach w szatach pokutnych i od
                        dobroci Deo / a na ich szczęscie , Deo samą dobrocią jest / zależy czy i ile
                        dostaną tego eliksiru wielo-elektrolitowego co to ich w mig na nogi postawi
                        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                        cos obawiam sie , że dla ciebie deo taki dobrotliwy by nie był chyba , że
                        ładnie oczętami zamrugasz i czyms tam jeszcze poruszasz / na co deo jeszcze
                        reaguje jak za dawnych lat /
                        to wtedy eliksiru anty pijackiego do żyły troche ci sie wtoczy !!

                        pzdr deoand

                        a juz na serio - papier wszystko zniesie i rózne bzdury o leczenie alkoholizmu
                        Baclofenem czy tam innym podobnym lekiem wypisywać można - może ktos uwierzy
                        .......
                        • e4ska Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 25.07.09, 12:51
                          Trzeba by dobrych badań klinicznych. Zamiast walić korkowe na "leczenie" - dać
                          troszkę nauce, a nie wszystko szarlatanom. No, dobrze - coś tam się daje, ale
                          nie na farmację. Nic o pigułkowych badaniach nie słychać... są czy nie są
                          prowadzone????????

                          Jak już dawno ustaliliśmy - rureczki z paskami to często jedyna realna i
                          konkretna pomoc świadczona rozmaitym degeneratom.

                          Osobiście nie wiem, czy jakakolwiek tabletka i jakikolwiek odwyk pomogłyby
                          napuchniętym ogolonym. Zdaje się, że tutaj najlepsze akmety ;-) nie pomogą.

                          Tymczasem anachroniczny model terapeutyzowania, jaki w tej chwili w Polsce mamy,
                          jest do kitu. Co to za terapia, która wspiera się mityngowaniem... Psują tylko
                          przymusowi to, co dla AA jest niezwykle ważne - wiarę w skuteczność organizacji.

                          Byle ćwierćpijoczka z paroma piwnymi wieczorami na koncie zasuwa na terapię, a
                          państwo za to płaci. Potem jeszcze płaci alimenty, bo ćwierćpijoczka upatrzy
                          sobie jakieś całopijoka, którego na obowiązek alimentacyjny nie stać.

                          W ogóle ćwierć- czy całopijoki są bardzo kochliwe... namiętne... rozpustne... itd.

                          Trzeba było pić, a nie palić, Deo. Stracone szanse - i tyle...
                          • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 25.07.09, 13:22
                            e4ska napisała:
                            > Trzeba by dobrych badań klinicznych. Zamiast walić korkowe
                            na "leczenie" - dać troszkę nauce, a nie wszystko szarlatanom...
                            > Byle ćwierćpijoczka z paroma piwnymi wieczorami na koncie zasuwa
                            na terapię, a państwo za to płaci...
                            ____________________________________.
                            Tez uwazam , ze takie drobnopijojczki
                            jak addik, czy beka nie powinni zajmowac
                            miejsca tym, ktorzy naprawde chca sie leczyc...!
                            A... ;-))
    • jgw21 Baclofen 27.12.13, 08:32
      Mam 33 lata przebiłem w swoim życiu dekadę. 15 sierpnia minie 3 lata odkąd biorę baclofen. Czy w ciągu ponad dwóch lat nie wypiłem ani kieliszka? Wypiłem kilkukrotnie dla towarzystwa kieliszek czy dwa wódki lub wina czy też 2-3 piwa i na więcej nie miałem ochoty. Skutków ubocznych, ja nie odczuwam żadnych. Wcześniej nim na trafiłem na mądrego psychiatrę który mi przepisał baclofen próbowałem wszystkiego. 3 krotonie ukończyłem terapię w której się paprałem we własnej destrukcji. Byłem na 10tkach jak nie setce mitingów AA, gdzie nawrócone pijaczki maglują w kółko te same opowieści, aż mi się rzygać chciało i po każdym mitingu miałem ochotę się napić. Baclofenu i innych farmaceutyków które leczą alkoholizm boją się terapeuci którzy od lat klepią na terapiach te same regułki, za dobrą kasę. Nawiedzeni sekciarze z AA nie potrafią przyjąć do wiadomości, że istnieje lek na alkoholizm bo przez całe lata wbijano im do głowy że nie ma pigułki na alkoholizm. Owszem jest i u mnie działa doskonale. U wielu innych pewnie też. A że jest mało pozytywnych opinii w necie od tych którzy się leczą balofenem? Prosta sprawa ci którzy się leczą z dobrym skutkiem poprostu olewają takie tematy na forach. Sam trafiłem na ten temat przypadkiem. Wysłał mi do niego link mój przyjaciel pijący alkoholik który zastanawia się czy podjąć leczenie baclofenem. Po prostu nie wytrzymałem i skrobnąłem ten post, bo nie wytrzymałem czytając jakie bzdury tu piszą.
      Znajdzcie mądrego psychiatrę który pomoże Wam dobrać odpowiednią dawkę i spróbujcie sami. Pozdrawiam serdecznie i Szczęśliwego Nowego Roku życzę.
      • aaugustw Re: Baclofen 27.12.13, 09:30
        jgw21 napisała:
        > Mam 33 lata przebiłem w swoim życiu dekadę. 15 sierpnia minie 3 lata odkąd
        biorę baclofen. Czy w ciągu ponad dwóch lat nie wypiłem ani kieliszka?
        Wypiłem kilkukrotnie...
        _____________________________________.
        To jest to o czym pisalem juz wielokrotnie...! ;-)
        Kontrolowane picie przy pomocy chemii...!
        Wiem ze dla pijakow cos takiego istnieje i jest
        to nawet mozliwe bez baclofenu, mianowicie przy
        pomocy terapeutycznej...
        Pierwsze tego rodzaju szkolki powstaly juz wiele
        lat temu na Florydzie (Miami). Potem rozprzetrzenily
        sie one dalej po swiecie... - Duzo drobnopijoczkow
        korzysta z tego i mysle, ze sa zadowoleni na rowni
        z osobami uzaleznionymi od "baclofenu"...(!?).
        Z dwojga zlego wolalgym terapeute...!
        * Uwaga:
        - To nie dotyczy ludzi dotknietych choroba alkoholowa...!
        - Na alkoholizm nie ma zadnych tabletek...!
        A...
        • bananarama-live Re: 27.12.13, 11:37
          Na alkoholizm są tabletki ,ale one nie uzdrawiają.
          Bierzesz, nie pijesz, przestajesz brać ....

          Żadna siła wyższa, też tu nie ma nic do roboty.

          To twój wybór. Albo pijesz staczasz i giniesz, albo żyjesz normalnie - ze wszystkimi blaskami i cieniami tego życia.

          Ja wybrałem normalne życie - cholernie lubię żyć.
          • heine-ken Re: 27.12.13, 14:03
            Zależy na co chorujesz. Jeśli alkohol służy do kompensacji pewnych deficytów biologicznych, oczywistym jest, że zamiana alkoholu na proszek oznacza właśnie powrót do normalnego życia. Jeśli psychoterapia, czy to w postaci terapii czy AA, nie zniweluje przyczyny nadużywania alkoholu, życie dalej będzie się kręciło wokół alkoholu, tylko że z drugiej, neofickiej strony. A czy ciągłe latanie na mitingi, skrupulatne unikanie wszelkich wyzwalaczy, głody, suche kace, sny, a wreszcie zapicia to normalne życie? Znamy przecież historie aowców, którzy po 15 latach zapili na śmierć, bo zapicie było takim przeżyciem, a oni tak się na ten alkohol rzucili, że serca nie wytrzymały. I dlatego później oglądasz wywiad z Osiatyńskim, który pomimo tylu lat abstynencji mówi o tym kim jest: jestem przede wszystkim alkoholikiem. Ja bym wolał jednak być przede wszystkim ojcem, mężem, szefem, itd. Jeśli jestem nadciśnieniowcem, wolę brać pigułki, niż przez całe życie obawiać się, że pomimo siły wyższej w każdej chwili mogę dostać udaru.
            • aaugustw Do mundrali... 27.12.13, 14:15
              heine-ken napisał
              > ... A czy ciągłe latanie na mitingi, skrupulatne unikanie wszelkich wyzwalaczy,
              głody, suche kace, sny, a wreszcie zapicia to normalne życie? Znamy przecież historie aowców, którzy po 15 latach zapili na śmierć...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              A ty skad to wiesz... - Kto ci takich glupot nagadal...?
              Jakie glody...!? - Jakie suche kace...!? - Jakie sny...!?
              Jakie "Historie"...!? - Jakich "aowcow", ktorzy po 15 latach, etc...!?
              Alkoholicy, ktorzy chodza regularnie na Mityngi AA, maja sponsora i
              przerabiaja ten Program AA nic z tych rzeczy wyzej opisanych przez
              ciebie - laika - nie spotka...!
              ______________________________.
              heine-ken napisał dalej:
              > ... I dlatego później oglądasz wywiad z Osiatyńskim, który pomimo
              tylu lat abstynencji mówi o tym kim jest: jestem przede wszystkim alkoholikiem.
              Ja bym wolał jednak być przede wszystkim ojcem, mężem, szefem, itd.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Jezeli juz chcesz powolywac sie na taka osobistosc jak Osiatynski,
              to uzywaj prosze jego tytulu: Profesor Osiatynski...
              To co on mowi jest niedosiegle a przez to i niezrozumiale dla takich jak ty...!
              Nie zabieralbym glosu na twoim miejscu, bo kompromitujesz sie tylko...!
              A...
              • iskram Re: Do mundrali... 27.12.13, 23:42
                > heine - ken napisał :
                > ... I dlatego później oglądasz wywiad z Osiatyńskim, który pomimo
                tylu lat abstynencji mówi o tym kim jest: jestem przede wszystkim alkoholikiem.
                Ja bym wolał jednak być przede wszystkim ojcem, mężem, szefem, itd.
                >Widzisz bo to jest tak głupi widzi co chce widzieć ,a madry sie zastanowi
                >i zobaczy wszystko ,bowiem żeby być męzem ,szefem , ojcem ,to wpierw trzeba zaczac
                >od najważniejszego , ty masz wybór i jak z tego skorzystasz to Twoja sprawa
                >,natomiast nie licz na gotowca i że Cie ktoś będzie niósł , powodzenia , i na tyle !
                >Ocena beż wiedzy to dopiero prymitywizm!
                • iskram Re: Do mundrali... 27.12.13, 23:43
                  iskram napisała:

                  > > heine - ken napisał :
                  > > ... I dlatego później oglądasz wywiad z Osiatyńskim, który pomimo
                  > tylu lat abstynencji mówi o tym kim jest: jestem przede wszystkim alkoholikiem.
                  >
                  > Ja bym wolał jednak być przede wszystkim ojcem, mężem, szefem, itd.
                  iskram napisała:
                  > >Widzisz bo to jest tak głupi widzi co chce widzieć ,a madry sie zastanowi
                  > >i zobaczy wszystko ,bowiem żeby być męzem ,szefem , ojcem ,to wpierw trzeb
                  > a zaczac
                  > >od najważniejszego , ty masz wybór i jak z tego skorzystasz to Twoja spraw
                  > a
                  > >,natomiast nie licz na gotowca i że Cie ktoś będzie niósł , powodzenia , i
                  > na tyle !
                  > >Ocena beż wiedzy to dopiero prymitywizm!
      • joannagnyk Re: Baclofen 28.03.14, 13:33
        Mam męża alkoholika ,jest skory podjąć leczenie tym baclofenem. Ale mam problem...on nie idzie do żadnego psychologa!!!! To jego słowa!!!!.CZY SAMI MOGLIBYŚMY KUPIĆ I SAMI GO DAWKOWAĆ, OCZYWIŚCIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ?Jakie mogą być skutki uboczne?Od jakiej dawki rozpocząć?
        • wolfbreslau Re: Baclofen 28.03.14, 14:21
          joannagnyk napisała:

          > Mam męża alkoholika ,jest skory podjąć leczenie tym baclofenem. Ale mam problem
          > ...on nie idzie do żadnego psychologa!!!! To jego słowa!!!!.CZY SAMI MOGLIBYŚM
          > Y KUPIĆ I SAMI GO DAWKOWAĆ, OCZYWIŚCIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ?Jakie mogą by
          > ć skutki uboczne?Od jakiej dawki rozpocząć?

          kobieto ,ze sie tak wyrażee...wklep w gogla "baclofen" i wszystkiego sie dowiesz. jest ulotka ,jest informacja kompleksowa itd etc.
          wyscie na tym forum dostali obsesji bacolfenolowej....niemal wszyscy.
          parada głupców sie tu robi i pobojowisko rozumu..
          Zahir mam pytanie: ile Ty masz lat i ile lat juz tu siedziesz?
          chyba za długo ...pisze zyczliwie ...zrób sobie urlop.
          • aaugustw Re: Baclofen 28.03.14, 16:36
            joannagnyk napisała:
            > Mam męża alkoholika ,jest skory podjąć leczenie tym baclofenem. Ale mam problem
            > ...on nie idzie do żadnego psychologa!!!! ...
            _____________________________________.
            I bedziesz miala dalej coraz to wiekszy problem,
            jezeli Ty nie pojdziesz do psychologa, albo od razu
            na spotkania zwane Mityngami Al-Anon, gdzie sa
            takie kobiety, ktore nie Maja juz zadnego problemu,
            mimo iz ic mezowie pija...!
            Jak to zrobily, ze dzisiaj sa szczesliwe...? - Spytaj sie ich...!
            A...
        • rauchen Re: Baclofen 28.03.14, 19:27
          podaj jeszcze swoj adres domowy i numer telefonu to zglosi sie do ciebie niejaki alkodarek. Supergosciu, wie skad wziasc towar i jak go brac.

          PS - psycholog nie wypisze tabletek. To robi lekarz. O skutki uboczne nie musicie sie obawiac, bo jak ich nie bedzie, to spoko, a jak beda to moze sie bez lekarza nie obyc, a ten pewnie blogoslawil nie bedzie ze sie sami dawkujecie lekami na recepte, blogoslawil bedzie ksiadz jak pomimo powaznych skutkow ubocznych do lekarza sie nie udacie.

          pzdr i zycze podjecia rozsadnych decyzji


          ---------------------
          I 
          My Psychiatrist
            • aaugustw Re: Baclofen 29.03.14, 10:20
              wolfbreslau napisał:
              > szukanie pomocy w al-anon , to strata czasu i ryzyko utraty zdrowia psychicznego do reszty.
              ______________.
              Chodziles tam...!?
              (wnioskuje to po twoim zdrowiu psychicznym...!) :-(
              A...
          • aaugustw Re: Baclofen 29.03.14, 10:22
            alkodarek napisał:
            > Dacie radę..
            ________________________________________.
            Czy baklofen powoduje niesennosc...!?
            Co ty robisz w srodku nocy przy kompie...!?
            A...
        • aba-kan Re: Baclofen 22.04.14, 21:38
          Psycholog nie może wypisać recepty- mi wypisuje mój psychiatra. Biorę baclofen już 2.5 roku i jak do tej pory jestem superzadowolony! Nie mam głodu alk. nie mam żadnych skutków ubocznych, żyję "normalnie". Sam z psychiatrą doszedłem do dawki która jest dla mnie dobra- metodą zwiększania i zmniejszania ilości. Napisz jak chcecie to rozwiązać- może jakoś pomogę. Ten lek NAPRAWDĘ działa! Mój mail: abakan@onet.eu.
          • aaugustw Baclofen, albo; kamikaze sa wsrod nas...! ;-) 23.04.14, 09:35
            aba-kan napisał(a):
            > Psycholog nie może wypisać recepty- mi wypisuje mój psychiatra. Biorę baclofen
            > już 2.5 roku...
            _________________________________.
            Zmien psychiatre, bo zejdziesz na psy...! :-(
            A...
            Ps. Jak mozna sie tak uzalezniac od innej chemi (poza alkoholem)...!?
            Co to za psychiatra, ktory alkoholikowi przepisuje juz 2,5 roku baclofen...!? (czyli od 2011r.)
          • alkodarek Re: Baclofen 23.04.14, 10:08
            Gratulacje aba-kan, znam ten komfort uwolnienia od obsesji alkoholowej. Już nawet nie mam chęci zaglądania na to forum opętane alkoholem, problemy ludzi uzależnionych stają mi się obce. Jednak ciągle pamiętam swoją bezskuteczną walkę z obsesją alkoholową przy "pomocy" terapeutów, terapii, AA, esperalu i campralu. Dzisiaj szczęśliwie żyję bez obsesji picia i obsesji niepicia. Bez ciągłego wiszenia na innych forumowiczach umacniając w sobie wiarę w słuszność podjętych działań. Bez zabierania czasu sobie i rodzinie oddając go niepitemu alkoholowi. W pełnej kontroli własnego życia bez poddawania się w bezsilności wobec alkoholu mija dwudziesty któryś miesiąc mojego nowego, szczęśliwego życia.
            Skutki uboczne przyjmowania baco? Żadne. No może odstawienie lekarstw na nadciśnienie ale na takie skutki mogę sobie pozwolić.

            Jeśli miałbym taką wiedzę jak dzisiaj, po baclofen sięgnąłbym 15 lat temu a może i wcześniej.
            To się nazywa wolność!

            Pozdrówka Darek.
            • aaugustw Re: Baclofen 23.04.14, 16:30
              alkodarek napisał wynurzywszy sie zza wegla:
              > Gratulacje aba-kan, znam ten komfort uwolnienia od obsesji alkoholowej. Już naw
              > et nie mam chęci zaglądania na to forum opętane alkoholem, problemy ludzi uzale
              > żnionych stają mi się obce. Jednak ciągle pamiętam swoją bezskuteczną walkę z o
              > bsesją alkoholową przy "pomocy" terapeutów, terapii, AA, esperalu i campralu...
              _______________________________________________.
              Walke, ktorej nigdy nie wygrales popijajac dalej alkohol...!
              A...
              • alkodarek Re: Baclofen 24.04.14, 09:03
                aaugustw napisał:


                > Walke, ktorej nigdy nie wygrales popijajac dalej alkohol...!
                > A...


                Jeśli dla ciebie alkohol jest obiektem adoracji, to masz prawo tak twierdzić.

                Dla mnie już nie jest.
                • aaugustw Re: Baclofen 24.04.14, 10:25
                  aaugustw napisał (do alkodarka):
                  Walke, ktorej nigdy nie wygrales popijajac dalej alkohol...!
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  alkodarek odpisał bez sensu (do A...):
                  Jeśli dla ciebie alkohol jest obiektem adoracji, to masz prawo tak twierdzić.
                  Dla mnie już nie jest.
                  ___________________________________________________.
                  Tak moze myslec tylko drobnopijoczek, ktory pil dla rozrywki...!
                  A...
            • rauchen Re: Baclofen 23.04.14, 20:22
              oo, jak ladnie ze ci chec przeszla na fora alkoholowe, ale ladnie ze wracasz i kontrolujesz czy ktos tam jakis pienow nie sle na temat jedynie slusznej tabletki, ktora kurde, zebys ty tak 15 lat temu na to wpadl, to Ameisten by sie twoja tabletka leczyl, a tak ty musisz jego - no widzisz, bylo nie otwierac blogow i sie nie uzalac nad biednym zyciem pijaka tylko szukac tabletki! Masz nauczke na przszlosc, prawda, no ale zawsze mozesz znalesc jakas inna, ktora leczy bez zadnych skutkow ubocznych;
              choc wlasciwie wystarczy miec alergie na laktoze, i juz, hmmm, pacjent ma sraczke i strasznie pierdzi, no ale trzezwy i bez zadych innych smierdzacych skutkow ubocznych. No bedzie trzeba nosem, jak pisalam, wciagac, hm, lub nosa zatykac.

              No i tylko jeszcze ten psychiatra - no jeszcze ludzie pojda do psychiatrow sie leczyc jak ktos bedzie tak pisal, i sie nie spelni twoja przepowiednia ze zaraz juz wkrotce wszystkich konowalow na bezrobocie wysla przez jedynie sluszna tabletke w twoim mniemaniu. Cholera, znowu.

              Pod okiem lekarza to i cyjankiem mozna sie leczyc tylko ze ty cepku jakos nigdy na to nie wpadles - pochodzenie twoich srodkow budzi powazne zastrzezenia, wiec nie dziw sie ze bedziesz mial takie odpowiedzi na jakie zaslugujesz.
              • iskram Re: Baclofen 23.04.14, 23:33
                Wiesz ja Ci życze wszystkiego najlepszego, zatrzymaleś picie i uważasz ze to już wszystko , błedne myślenie- szkoda lat ,a droga ciagle w dół ,uśpiona mina , zastanów sie powodzenia masz wybór ....
          • lalunia54 Re: Baclofen 26.04.14, 22:46
            WITAM ABA-KAN i wszyscy, którym pomógł baclofen czy jak zaczynałeś brać baclofen to jeszcze popijałeś czy zaraz przeszła Ci ochota na alkohol. Napisz jakie dawki stosowałeś od samego początku bo chcę pomóż mężowi bo z każdym dniem pije jeszcze więcej. A czy do tego brałeś jakieś leki na uspokojenie. Proszę pomóż mi jak mam to zrobić, żebyśmy z dziećmi żyli spokojnie.
            • wolfbreslau Re: Baclofen 28.04.14, 07:52
              lalunia54 napisał(a):

              > WITAM ABA-KAN i wszyscy, którym pomógł baclofen czy jak zaczynałeś brać baclof
              > en to jeszcze popijałeś czy zaraz przeszła Ci ochota na alkohol. Napisz jakie d
              > awki stosowałeś od samego początku bo chcę pomóż mężowi bo z każdym dniem pije
              > jeszcze więcej. A czy do tego brałeś jakieś leki na uspokojenie. Proszę pomóż m
              > i jak mam to zrobić, żebyśmy z dziećmi żyli spokojnie.

              mąż wpierw sam musi dostrzec potrzeby pomocy.Ty mu nie pomozesz wbrew niemu.
            • aaugustw Re: Baclofen 28.04.14, 15:46
              lalunia54 napisał(a):
              > WITAM ABA-KAN i wszyscy, którym pomógł baclofen czy jak zaczynałeś brać baclof
              > en to jeszcze popijałeś czy zaraz przeszła Ci ochota na alkohol. Napisz jakie d
              > awki stosowałeś od samego początku bo chcę pomóż mężowi bo z każdym dniem pije
              > jeszcze więcej. A czy do tego brałeś jakieś leki na uspokojenie. Proszę pomóż m
              > i jak mam to zrobić, żebyśmy z dziećmi żyli spokojnie.
              ________________________________________________________.
              Laluniu, twoja wiedza na temat alkoholizmu i te pytania przypomniala
              mi taka rozmowe w polskim pociagu, w czasach kiedy naplywa coraz
              wiecej kolorowych... -
              Siedzi wiec taka jedna lalunia naprzeciw kolorowego, ktory podobny
              byl do Hindusa i pyta go niewinnie, w ciemno; Bangladesz...!? - Zadnej
              reakcji od niego, pyta wiec ponownie: Bangladesz...!? - Znowu nic...!
              Pyta wiec raz jeszcze uparcie: Bangladesz..!? - A on wtedy wstal otworzyl
              okno przedzialu, wystawil reke na zewnatrz i odpowiedzial: Nie bangla desz.
              A...
              Ps. Laluniu, mowie teraz powaznie: Zacznij od siebie i idz do Al-Anonu,
              tam dowiesz sie prawdy, bo inaczej bedzie; "bangla"...! :-(
                • wolfbreslau Re: Baclofen 29.04.14, 08:41
                  lalunia54 napisał(a):

                  > aaugustw dobrze się bawisz

                  on taki jest naprawde ;-)
                  w dodatku wydaje mu sie to niezwykle blyskotliwe, zabawne i co najwazniejsze. nie on jeden na tym forum uwaza, ze niesie tu poslannictwo, sluzy pomoca i dzieli sie jakoby doswiadczeniem :-) jest ich tu spora grupa. pomocowych znaczy sie .
                  • aaugustw Re: Baclofen 29.04.14, 10:03
                    wolfbreslau napisał (do laluni o A... mieszkajacym w jego glowie):
                    > on taki jest naprawde ;-)
                    > w dodatku wydaje mu sie to niezwykle blyskotliwe, zabawne...
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Nie wolfie, nigdy bym na to nie wpadl, ze tak jest, jak ty to widzisz...! ;-)
                    _________________________________________________________.
                    wolfbreslau napisał dalej (do laluni o A... mieszkajacym w jego glowie):
                    > ... i co najwazniejsze. nie on jeden na tym forum uwaza, ze niesie tu
                    poslannictwo, sluzy pomoca i dzieli sie jakoby doswiadczeniem :-) jest
                    ich tu spora grupa. pomocowych znaczy sie.
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Z tego widze, ze tylko ty jedyny "Buk" potrafisz ocenic co komu tu pomaga
                    oraz wiesz jak powinno sie to robic... - Na zdrowie...!
                    A...
                    • wolfbreslau Re: Baclofen 29.04.14, 10:24
                      aaugustw napisał:

                      >
                      > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      > Z tego widze, ze tylko ty jedyny "Buk" potrafisz ocenic co komu tu pomaga
                      > oraz wiesz jak powinno sie to robic... - Na zdrowie...!
                      > A...

                      niczego takiego nie twierdze...twierdze jedynie ,ze Ty wiesz jak to robic i dlaczego tu pisujesz..bo sam to przeciez tak okresliles. jestes tu po to, by pomagac, dzielic sie doswiadczeniem najczesciej nie swoim, tylko wspólnoty itd etc....nie Ty jeden .
                      amena co sie tyczy rycyny....zasadniczo zgadzam sie z taka teza, jesli sraczka mialaby mi pomoc w uzyskaniu radosci i szczęścia w zyciu, to moge sie poddac takiej kuracji. w koncu dezynteria tez daje sie powstrzymac na mityngu AA....do przerwy i byle nie zbrakło papieru w kiblu. wszak nie jeden mityng spikerski był niczym potok sraczki trzeźwiennej :-)
                    • wolfbreslau Re: Baclofen 29.04.14, 10:31
                      aaugustw napisał:

                      >
                      > wolfbreslau napisał dalej (do laluni o A... mieszkajacym w jego glowie):
                      jest dokładnie na odwrót...cytujesz mój nik w swoich wypowiedziach cyklicznie i nawet wtedy , gdy mnie tu nie ma kilka dni, ani nie zabieram glosu w danym temacie....sam sobie poczytaj co pisujesz na moj temat i w jakich kontekstach...choć diabli wiedza o co Ci wtedy chodzi :-)
                      • aaugustw Zmiana miejsca zamieszkania...(!?) 29.04.14, 11:10
                        A... napisał (m.in. o wolfie):
                        wolfbreslau napisał dalej (do laluni o A... mieszkajacym w jego glowie):
                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        wolfbreslau skorygował (A...):
                        > jest dokładnie na odwrót...
                        ______________________________________________________________________.
                        Widac pomylilem sie, to znaczy, ze ty zamieszkales juz na dobre w mojej glowie...(!?) :-o
                        A...
                        • wolfbreslau Re: Zmiana miejsca zamieszkania...(!?) 30.04.14, 07:03
                          aaugustw napisał:

                          >
                          > Widac pomylilem sie, to znaczy, ze ty zamieszkales juz na dobre w mojej glowie.
                          > ..(!?) :-o
                          > A...

                          zamieszkałem. nawet gdy mnie nie ma na forum ,przywołujesz mnie jak z daleka ...ot i wszystko.wiesz? całe te forum zamieszkało w Twojej głowie na dobre.....i to niepokojące .
                          • aaugustw Re: Zmiana miejsca zamieszkania...(!?) 30.04.14, 13:05
                            aaugustw napisał (do wolfa):
                            Widac pomylilem sie, to znaczy, ze ty zamieszkales juz na dobre w mojej glowie...(!?) :-o
                            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                            wolfbreslau napisał:
                            > zamieszkałem. nawet gdy mnie nie ma na forum ,przywołujesz mnie jak z daleka .
                            > ..ot i wszystko.wiesz? całe te forum zamieszkało w Twojej głowie na dobre.....i
                            > to niepokojące .
                            ______________________________.
                            No popatrz, jaka to sila ta telepatia...!
                            Teraz wiem kto mnie tu przywoluje...!
                            A...
                • aaugustw Re: Baclofen 29.04.14, 09:55
                  lalunia54 stwierdziła (o A...):
                  > aaugustw dobrze się bawisz
                  _________________________.
                  Tak, od kiedy rozpoczal sie moj
                  rozwoj duchowy, --> trzezwosc,
                  (nie mylic z abstynencja...!)
                  A...
            • alkodarek Re: Baclofen 29.04.14, 09:21
              lalunia54 napisał(a):

              Ponieważ adresat milczy, postaram się trochę Ci pomóc. Co do baclofeny to działa wyśmienicie. Pomógł mi i wieeeelu moim znajomym. Jest tylko jeden warunek: To zawładnięty obsesją alkoholową powinien chcieć wyzwolić się z diabelskiego kręgu. Działanie baclo polega na zupełnym zniesieniu głodu alkoholowego, uczynienie alkoholu obojętnym emocjonalnie płynem, brakiem ochoty na poczucie szmerku w głowie i zanikiem "miłego" ciepła otuliny alkoholowej. Od 22 miesięcy stosuję z powodzeniem baclo, jednak byłem zdeterminowany uwolnić się od przymusu picia i to się udało. Gratis dostałem uwolnienie od przymusu niepicia, samobiczowania stygmatem alkoholika a zyskałem czas dla siebie i rodziny, który poprzedni trwoniłem na bezskuteczne terapie i mitingi AA. Moim celem nie niej abstynencja tylko własne szczęście oraz miłość i szczęście w mojej rodzinie. To właśnie się ziszcza co raz bardziej od czasu stosowania baclo. Jeśli Twój mąż będzie miał chęć dowiedzieć się jak można szybko i przyjemnie uwolnić się od obsesji alkoholowej, bardzo chętnie podzielę się z nim moimi doświadczeniami z baclofenem. Kuracja jest nieskomplikowana, lek nie uzależnia, jest stosowany w neurologii od dziesięcioleci ( nawet u noworodków), obecnie jest przepisywany alkoholikom w Francji. Nie spotkałem się z informacjami o powikłaniach, których efekty byłby gorsze od alkoholowej degeneracji.

              Pozdrawiam cieplutko Darek.

              • wolfbreslau Re: Baclofen 29.04.14, 09:48
                alkodarek napisał:

                . Moim celem nie jest abstynencja tylko własne szczęście oraz miłość i szczęście w mojej rodzinie.

                zasadniczo do tego sie sprowadza kazda forma niepicia przez alkoholika...i obysmy jak najczęsciej to znajdowali.
                powodzenia
              • aaugustw Re: Baclofen 29.04.14, 10:10
                alkodarek napisał (do laluni o swoim baclofenie):
                ... zyskałem czas dla siebie i rodziny, który poprzedni trwoniłem na bezskuteczne terapie i mitingi AA. Moim celem nie niej abstynencja tylko własne szczęście oraz miłość i szczęście w mojej rodzinie.
                _____________________________________________.
                Ktore "zapewnia" baclofen... - A im wiecej zazyjesz tych
                tabletek, tym wieksze cieplutkie szczescie...!
                (olej rycynowy jest jeszcze bardziej skuteczny, nie pozwala
                nawet dojsc do sklepu, aby kupic sobie gorzaly... - To dopiero
                szczescie w rodzinie i cieplo w majtkach...!)
                A...
                Ps. Nie bierz czasem powaznie tej mojej wypowiedzi...! :-(
              • lalunia54 Re: Baclofen 01.05.14, 22:10
                Darku bardzo serdecznie Ci dziękuję za te słowa są dla mnie wielką nadzieją na lepszą przyszłość. Jak będzie mąż chciał porozmawiać to się odezwę. Dzięki :)
                • aaugustw Baclofen, czy Al-Anon...!? 02.05.14, 11:05
                  lalunia54 napisała:
                  > Darku bardzo serdecznie Ci dziękuję za te słowa są dla mnie wielką nadzieją na
                  > lepszą przyszłość. Jak będzie mąż chciał porozmawiać to się odezwę. Dzięki :)
                  _________________________________________________________________.
                  Nie czekaj na ten dzien, kiedy Twoj mąż bedzie chciał porozmawiać o tym, aby
                  wiecej nie pic, bo dla niego cos takiego jest na miare wyczynu mistrza swiata...
                  Pojdz Ty sama , (jak sugeruje Iskram), do Al-Anonu a nie do apteki po lekarstwa na
                  alkoholizm, bo takowych nie ma i nie bedzie na chora dusze...!
                  Tam powiedza Tobie, jak postepowac z chorym, a przede wszystkim tam zadbasz
                  o siebie, a przez to i o swoje dzieci, ktorym na razie wyrzadzasz takze i ty krzywde...!
                  A...
      • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 27.12.13, 14:02
        wolfbreslau napisał:
        znaczy Eska ,ze jako chyba jedyna n swiecie pilas ino po to ,ze smakowala Ci gorzala, a stany "ducha" i inne euforie wystepujące pod wplywem alkoholu, byly Ci obojetne.wszelkie pijackie rozmowy, pijackie rozrzewnienia, pomysly z piekla i nieba rodem, wszystkie podniety plynace wraz z alkoholem we krwi....wszystko to bylo Ci zbedne, obce i poboczne. pilas, bo bylas glodna.
        no i git. co prawda nieco jest ironii w tej mojej wierze w Twoje "doswiadczenie", nieco sarkazmu :-)...ale jak juz wiem od dawna. kazden pijak, a nawet pijaczka, ma swoja opowiesc. gdzie fakty i mity stanowia jedność....i to najcudowniejsza strona owej "alkoholowej choroby"...rynsztok i swietosc idą w niej ręka w rękę.
        _________.
        Trafione...!
        A...
      • e4ska Tępota? 28.12.13, 10:25
        Przeczytaj jeszcze raz, powoli, a może coś zrozumiesz:
        "wszyscy, ktorych do tej pory spotkalem na
        > mojej drodze, pili po to aby uzyskac stan duchowego zadowolenia,
        > euforii...
        "

        Być może tak rozumieli ten stan zaspokojenia głodu alkoholowego. Różnica wtedy
        by nie zachodziła - czyli jedynie różniłaby nas kwestia języka, nazywania,
        określenia stanów.

        Mnie wszakże chodzi tylko i wyłącznie o przymus natury fizycznej,
        fizjologicznej, przymus pierwotny, który nie kojarzy się nam z przyjemnością,
        tylko z koniecznością. Konieczność nie jest przyjemnością, to [nie] jest nawet
        poczucie, spodziewanie się nieprzyjemności.

        Kto oczekuje euforii, ten traktować musiałby pigułkę jako zastępnik substancji
        uzależniającej. Kto zaś odczuwa "chłodny" głód, temu pigułka mogłaby pomóc.


        Jak już poczujesz prawdziwy głód alkoholowy, a nie tylko potrzebę euforyczną - wtedy pogadamy.
        :-)))
    • wolfbreslau Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 27.12.13, 12:19
      zapomnialem dodac....osobiscie jest mi obojetne, czy baclofen jest, czy go nie ma. czy komus pomoze, czy kogos otruje.tak amo jest mi obojetne, ze alkohol istnieje, amfetamina, kokaina i sporty extremalne.co roku ginie w koncu tysiac ludzi na swiecie, bo uwierzyli ,ze zielone swiatlo na przejsciu dla pieszych swieci im jak gwiazda zaranna. :-)....czyli zabiło ich literalnie: zielone i wiara....bynajmniej nie w cuda.
    • wolfbreslau Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 27.12.13, 13:18
      zalozylem wlasne mini forum na gazecie: nikrandt i reszta swiata - w zakladce " na kazdytemat".zapraszam. cokolwiek z tego wyjdzie. i od razu zaznacze ,ze alkoholizm jest tam tematem w zalozeniu marginalnym. teatr, muzyka, sport i codziennosc widziana nawet z perspektywy niebieskich migdalow widziane bylyby najmilej. i ewentualne polemiki, klotnie, oczywiscie bez ewidennego prostactwa i chamstwa jako glownej cechy komunikacji. powioem szczerze, ze fajnie sie z wieloma z was rozmawia tutaj, ale tematyka alkoholu mnie juz nudzi i męczy na dluższą mete. swiat jest o wiele dla mnie ciekawszy niz duchowosc alkoholika....choćby i pijącego.
      darek w.
      • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 27.12.13, 15:05
        wolfbreslau napisał:
        > zalozylem wlasne mini forum na gazecie: nikrandt i reszta swiata - w zakladce "
        > na kazdytemat".zapraszam. cokolwiek z tego wyjdzie. i od razu zaznacze ,ze alk
        > oholizm jest tam tematem w zalozeniu marginalnym. teatr, muzyka, sport i codzie
        > nnosc widziana nawet z perspektywy niebieskich migdalow widziane bylyby najmilej...
        ____________________________________________________.
        Dobry pomysl... - Moze uda sie stad oddzielic plewy od ziarna...!?
        Bo wiadomo; dla Alkoholika najwazniejsze jest najpierw alkoholizm
        a potem dopiero cala reszta, bo jezeli alkoholik swoja trzezwosc zawali,
        to zawali sie u niego takze cala ta "reszta"...!
        Moze wiec pojdy stad pijoki i drobnopijoczki, a pozostaliby tu tylko ci,
        ktorzy dotknieci sa choroba alkoholowa i chca cokolwiek przeciw temu czynic...!
        A...
        Ps. Mnie osobiscie wolfie nie interesuje ani muzyka, ani teatr, mialem go
        dosyc w moim przeszlym zyciu...!
        Zaistniec takze juz nie potrzebuje...!
        • ona40311 Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 27.12.13, 23:34
          Do jgw21 .... Zgadzam sie w zupełności z Toba i Haine-kenem . Mój mąż nie pije już 7 miesiąc dzieki baclofenowi . Miałam to ogromne szczęście , że Alkodarek podzielił sie swoim doświadczeniem z baclofenem na forum które potem zamknięto . Faktem jest iż mało wchodzi tu osób ktore biorą baclofen bo jak sam napisałeś ( i masz racje ) po co ? by znów czytać jaki to baclofen jest beee ... jak truje itp. a jedyna słuszna droga to AA , mityngi i rozwoj duchowy ? ja nie neguje tego , jeśli komuś pomoże to bardzo się cieszę niemniej nasuwa się pytanie co z Tymi tysiącami alkoholików którym AA i rozwoje duchowe nie pomogły ? Czy należy zostawić ich samym sobie , spalić na stosie , wyrzucić jak zużytą rzecz ? .... Nie i jeszcze raz nie ! Wiele razy pisałam tu już , mamy XXI wiek , postęp nauki , techniki i medycyny . Powiedzenie iż w alkoholizmie zostało powiedziane już wszystko i , że nie ma nań lekarstwa to jakieś kuriozum , absurd i niedorzeczność , dlatego nie wolno tych ludzi zostawic samych i ciągle tłuc im do głowy bajki o rozwoju duchowym bo szybko sami staną sie duchami ( jeśli w ogóle sa duchy ) . Nie mogę pojąć dlaczego AAowcy tak negują baclofen , dlaczego nie potrafią zrozumieć , że co pomaga jednemu to drugiemu może zaszkodzić ( a właściwie to wiem dlaczego ...kasa , kasa misiu kasa ) . Jedno jest pewne , idąc tokiem myślenia AAowców należaloby leczyć wszelakie choroby " rozwojem duchowym " , mogłabym zacząć owe praktyki od mojej mamy ( czego nie uczynie ) która bierze leki na nadciśnienie juz 7 lat ... czuje się dobrze wierzy we farmakologie i ja też więc uroków odczyniać nie będziemy .
          • aaugustw Re: Pigułka z niebieskich migdałów ;-) 28.12.13, 12:40
            ona40311 napisał(a):
            > ... Wiele razy pisałam tu już , mamy XXI wiek , postęp
            > nauki , techniki i medycyny . Powiedzenie iż w alkoholizmie zostało powiedz
            > iane już wszystko i , że nie ma nań lekarstwa to jakieś kuriozum , absu
            > rd i niedorzeczność...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
    • jgw21 Baclofen. 28.12.13, 07:48
      ona40311 Brawo sam bym tego lepiej nie ujął tylko mała uwaga Aowcy nie mają z ruchu AA kasy z tego co mi wiadomo. AA to raczej rodzaj grupy religijnej wierzący w swoje dogmaty czyli siłę wyższą od ich samych, 12 kroków, rozwój duchowy. Mają swój regulaminem 12 tradycji AA. Z wyznaniem się nie dyskutuje, nawet nie wypada tego robić. To mój ostatni post na tym forum. Nie muszę nikomu, ani sam sobie udowadniać, że baclofen działa. Mi pomaga i dla mnie jest to najważniejsze. W moim interesie nie jest też "reklamowanie" baclofenu na tym forum, bo jak dziesiątki tysięcy alkoholików ruszy do aptek po baclofen to jego cena wzrośnie 10-krotnie. A póki co jest śmiesznie tani. Jednak chcąc pomóc alkoholikom którzy są w beznadziejnej sytuacji stworzę stronę internetową na której umieszczę swoje doświadczenia z baclofenem i cytaty z forum. Bo coś czuję, że nie długo to forum zniknie. Kto jest kumaty ten wyciągnie wnioski z wypowiedzi na tym forum albo znajdzie moją stronę. A wyznawcy z AA i terapeuci niech plują dalej jadem w końcu bronią, ci pierwsi bronią swojej religii, a ci drudzy swojego interesu, finansowego i swoich miejsc pracy. Takich ich święte prawo.
      Po wykonaniu strony podeślę tu jeszcze tylko link. A teraz lecę do pracy, zamiast leżeć oszczanym na podłodze w ciągu alkoholowym jak to było jeszcze blisko dwa lata temu. A po pracy zamiast marnować czas na spotkania AA zabiorę żonę na zakupy, a córkę na lody.

      Pozdrawiam i miłego dnia życzę.
      • bananarama-live Re: Baclofen. 28.12.13, 08:28
        Co w tym złego ,ze ludzie chca się spotykać? A że to się nazywa AA - ......
        Na takie spotkania, równiez szkoda mi czasu, ale gdybym nie miał czym wypełnić go, pewnie tez bym chodził. Śmieszy mnie ta cała otoczka - ale to zapewne ma na celu dodanie powagi.

        Nie czepiajmy się AA Idąc ta drogą , każdej grupie ludzi, można przypisać coś złego.

        Kółko różańcowe :] - siedzą i pier...ą zamiast wziąć się do roboty :] itd
      • aaugustw Re: Baclofen. 28.12.13, 12:50
        jgw21 napisał:
        > ... AA to raczej rodzaj grupy religijnej wierzący w swoje dogmaty...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Kolejny mundry zaszczekal...! ;-)
        _______________________.
        jgw21 napisał dalej:
        > ... Mają swój regulaminem 12 tradycji AA...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Tradycje glupolku nie sa regulaminem i powstaly one metoda prob i bledow
        wielomilionowej rzeszy trzezwych alkoholikow...!
        _______________________.
        jgw21 napisał dalej:
        > ... To mój ostatni post na tym forum.
        > ... W moim interesie nie jest też "reklamowanie" baclofenu na tym Forum
        ... stworze stronę internetową na której umieszczę swoje doświadczenia...
        > Po wykonaniu strony podeślę tu jeszcze tylko link...!
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Dobre to... ;-)
        Nie chce, ale chce...!
        Tylko po co tutaj, skoro wiadomo ze to nie dotyczy alkoholikow...!?
        _______________________.
        jgw21 napisał dalej:
        > ... To mój ostatni post na tym forum.
        > ... coś czuję, że nie długo to forum zniknie...
        - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Predzej ty nam tu znikniesz, proroku (nawalony)...! ;-)
        A´propos; czy ty wiesz, ze trzezwosc zaczyna sie dopiero po 2 latach
        abstynencji...!? - Aby cos komus dac i przekazac, potrzeba to cos samemu
        juz miec...!
        A...
        • wolfbreslau Re: Baclofen. 28.12.13, 18:04
          pierzchnia napisał:

          > Są tacy, którym w życiu się nie udało - znieczulają alkoholem wewnętrzny ból.
          > W jaki sposób baclofen miałby temu zaradzić?

          bardzo prosto Pierzchnia..
          .jes;li uwolnilby od obsesji nachlania sie na każdą okoliczność, tym samym zaradziłby, ze reszte zycia ktos kto tego potrzebuje, przezyłby może i ze strachem i w gaciach. ale na trzeźwo. bo alkohol w koncu kazdego upodli, nikomu nie pomoże...to jak pakt z diabłem. baclofen nie ma z założenia ratować duszy. ale ma ratować ciało. przed degradacją między innymi ducha i ciała...to taki srodek podobny do ibupromu. gdy potwornie boli głowa , lub ząb lepiej ibuprom zazyc i gdy juz ból minie biegeim pójść do lekarza, lub dentysty.
          • pierzchnia Re: Baclofen. 28.12.13, 19:51
            Pewnie, że alkoholizowanie się nie jest dobrym rozwiązaniem, ale pamiętajmy, że również psychiatrzy zapisują leki znieczulające swoim pacjentom, którzy doznali np.traumy.
            Środki chemiczne nie odmienią ludzkiego serca - tutaj potrzeba wewnętrznej przemiany - wiele takich świadectw można odnaleźć na Necie dlatego nie będę wrzucał linków.
            Nie wszyscy zapijają swój wewnętrzny ból - tak naprawdę to sami dokładnie nie wiedzą dlaczego piją.
            • aaugustw Re: Baclofen. 28.12.13, 20:15
              wolfbreslau napisał:
              > ... baclofen nie ma z założenia ratować duszy. ale ma ratować ciało. przed degradacją między innymi ducha i ciała...to taki srodek podobny do ibupromu. gdy boli głowa , lub ząb lepiej ibuprom zazyc i gdy juz ból minie biegeim pójść do lekarza, lub dentysty.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              pierzchnia napisał:
              > Pewnie, że alkoholizowanie się nie jest dobrym rozwiązaniem...,
              > ... Środki chemiczne nie odmienią ludzkiego serca - tutaj potrzeba
              wewnętrznej przemiany...
              ____________________________________________.
              Bardzo trafne i na poziomie sa te Wasze wypowiedzi...!
              A...
              Ps. Pierzchnia, ciesze sie ze i ty piszesz te slowa, ale dlaczego
              nie moze dotrzec ta Prawda do tych uzaleznionych lub do tych
              trzymajacych sie tego baclofenu, jak tonacy brzytwy...!?
              Z tego wyciagam tylko jeden wniosek: albo chcieliby oni, aby tak to bylo,
              albo uwierzyli w ten kolejny "cud" chemiczny, co nb. na jedno wychodzi...!
      • alkodarek Re: Baclofen. 29.12.13, 10:45
        jgw21 napisała:

        > ona40311 Brawo sam bym tego lepiej....<

        Podpisuję się pod waszymi postami obiema rękami , o chorobie się zapomina, tak właśnie wygląda powrót do zdrowia. Jak ktoś ciągle krąży wokół gorzały na mitingach AA i terapiach, to niestety nie zdrowieje tylko dokonuje automanipulacji aby się nie napić.
        Brak konieczności skupiania życia na piciu i na niepiciu alkoholu dowodzi skuteczności działania baclofenu. Jeśli ktoś chce tańczyć grupowy chocholi taniec wokół pustej flaszki, jego sprawa, ja wybrałem wolność i wolność polecam.
        • aaugustw Re: Baclofen. 29.12.13, 12:00
          alkodarek napisał:
          > ...Jak ktoś ciągle krąży wokół gorzały na mitingach AA i terapiach,
          to niestety nie zdrowieje tylko dokonuje automanipulacji aby się nie napić.
          > Brak konieczności skupiania życia na piciu i na niepiciu alkoholu dowodzi skute
          > czności działania baclofenu...
          _______________________________________________________________.
          Z tego czytam, ze ty stoisz w rozkroku...!
          Dlaczego ciagle myslisz o alkoholu i sugerujesz,
          ze to samo odbywa sie na Mityngach AA...!?
          Tam trzezwi, wolni i szczesliwi juz alkoholicy dziela sie miedzy soba
          (i z nowicjuszami) swoja sila i doswiadczeniem o tym, jak wyszli z
          tego szamba.
          Dla ciekawosci powiem tobie, ze w tym calym ich Programie AA
          o alkoholu jest tylko raz jedna jedyna wzmianka i to w pierwszej czesci
          Kroku Pierwszego, czyli zajmuje on tylko 1/24 calosci...! ;-)
          A ty mi tu ciagle wokol alkoholu sie krecisz, jak pies wokol swego ogona...!
          Tam jest rozwoj do przodu, a nie krecenie sie wokol jednej osi...!
          A...
          • alkodarek Re: Baclofen. 01.01.14, 12:04
            aaugustw napisał:

            > Z tego czytam, ze ty stoisz w rozkroku...!<

            Nie pozbawiam nikogo możliwości interpretacji.

            > Dlaczego ciagle myslisz o alkoholu...<

            Myślę o sobie z przed półtorej roku.

            > .... i sugerujesz, ze to samo odbywa sie na Mityngach AA...!?<

            Nie sugeruję, każdy miting zaczyna się od odczytania Koków. Krok Pierwszy nie daje o sobie zapomnieć.

            > Tam trzezwi, wolni i szczesliwi juz alkoholicy dziela sie miedzy soba(i z nowicjuszami) swoja sila i doswiadczeniem o tym, jak wyszli z tego szamba.<

            Nie wyszli, krążą wokół pustej flaszki na aowskiej smyczy.

            > Dla ciekawosci powiem tobie, ze w tym calym ich Programie AAo alkoholu jest tylko raz jedna jedyna wzmianka i to w pierwszej czesci Kroku Pierwszego, czyli zajmuje on tylko 1/24 calosci...! ;-)<

            Mówisz wzmianka... ale każde zdanie na mitingu rozpoczynasz tak: " Mam na imię August i jestem alkoholikiem." I tak wzmiankujesz przy KAŻDEJ wypowiedzi na mitingu.


            > A ty mi tu ciagle wokol alkoholu sie krecisz, jak pies wokol swego ogona...!<

            Jestem tu w podzięce za wolność, taki ma imperatyw wewnętrzny.

            > Tam jest rozwoj do przodu, a nie krecenie sie wokol jednej osi...!<

            Wokół osi o nazwie alkohol, faktycznie to rozwój niepojęty.

          • alkodarek Re: Baclofen. 01.01.14, 12:19

            > Dla ciekawosci powiem tobie, ze w tym calym ich Programie AA o alkoholu jest tylko raz jedna jedyna wzmianka i to w pierwszej czesci Kroku Pierwszego, czyli zajmuje on tylko 1/24 calosci...! ;-) <

            Wyjaśnij mi , bo tępy jestem, dlaczego 1/24 a nie 1/12. Czy oprócz Kroków i Zasady ograniczają twoje życie?
            • aaugustw Re: Baclofen. 01.01.14, 14:11
              alkodarek zapytał (A...):
              > ... Wyjaśnij mi , bo tępy jestem, dlaczego ...
              _____________________________________.
              Pytasz mnie, wiec odpowiadam:
              Mowia, ze do Programu AA nie mozna byc za glupim, ale za madrym tak...!

              W tym jednak specyficznym twoim przypadku potwierdza sie inna prawda,
              mianowicie to doswiadczenie trzezwych alkoholikow, ktore opisane zostalo
              w Wielkiej Ksiedze AA, w rozdz. Piatym (5), pt. "Jak to dziala"...

              Cyt: Rzadko się zdarza, by doznał niepowodzenia ktoś, kto postępuje zgodnie z naszym programem. Nie wracają do zdrowia ludzie, którzy nie mogą lub nie chcą całkowicie poddać się temu prostemu programowi. Zazwyczaj są to mężczyźni i kobiety, którzy z natury swojej nie są zdolni do zachowania uczciwości wobec samych siebie.
              stnieją tacy nieszczęśnicy.To nie ich wina.Tacy się po prostu urodzili.
              Z natury swej nie są zdolni pojąć, a tym bardziej rozwinąć sposobu postępowania, który wymaga bezwzględnej uczciwości. Ich szanse na powodzenie są znikome.
              Istnieją także ludzie których cierpienie wypływa z głębokich zaburzeń emocjonalnych lub umysłowych..."

              Ty nie jestes w stanie tego pojac alkodarku... - Blokuje i zamula tobie dostep do tego
              swiata zazywany przez ciebie baclofen oraz to, ze ty nie jestes (jak i Eska) alkoholikiem
              lecz zwyczajnym drobnopijoczkiem, ograniczonym dodatkowo, (jak sam piszesz)
              tepota...! :-(
              A...
              • alkodarek Re: Baclofen. 01.01.14, 14:48

                > Ty nie jestes w stanie tego pojac alkodarku... - Blokuje i zamula tobie dostep do tego swiata zazywany przez ciebie baclofen oraz to, ze ty nie jestes (jak i Eska) al koholikiem
                lecz zwyczajnym drobnopijoczkiem, ograniczonym dodatkowo, (jak sam piszesz)
                tepota...! :-(


                Biegnem jutro do Ciborza (?!) ze Twoją diagnozom. Patrz pan, ale mnie skrzywdzili terapeuty ( może prawako jazdy jeszcze odbiorom) bo ja alkoholikom jezdem, tak mnie gadali!

                Ufffff, całe szczęście się mylili, jestem tylko drobnopijaczkiem ( nie mylić z aż)
                • aaugustw Re: Baclofen. 01.01.14, 18:15
                  alkodarek napisał:
                  > Ufffff, całe szczęście się mylili, jestem tylko drobnopijaczkiem
                  ___________________________________________________.
                  Ciesz sie, bo gdybys byl alkoholikiem za ktorego tak bardzo
                  chcialbys tu byc, to wiedz, ze bylbys juz poza zasiegiem tego
                  Forum, bo choroba alkoholowa polega na tym, ze dotkniety ta
                  choroba nie potrafi kontrolowanie pic alkoholu, tak jak ty to robisz...!
                  A...
                  • alkodarek Re: Baclofen. 02.01.14, 15:33
                    aaugustw napisał:

                    > Ciesz sie, bo gdybys byl alkoholikiem za ktorego tak bardzo chcialbys tu byc, to wiedz, ze bylbys juz poza zasiegiem tego Forum, <

                    Zdanie powyższe jest logicznie niespójne. Chyba byłbym ewenementem na skalę światową, nie będąc alkoholikiem pragnąłbym nim się stać. Większej bzdury nie czytałem.

                    Jestem tu dla innych, takich samych nieszczęśników, pozbawionych nadzei wyrwania z obsesji alkoholowej, jakim byłem jeszcze półtora roku temu.

                    > bo choroba alkoholowa polega na tym, ze dotkniety ta choroba nie potrafi kontrolowanie pic alkoholu, ...<

                    Tak też miałem przed kuracją baclofenem, jak tknąłem choćby bombonierkę z wiśniami w likierze to kończyłem sromotną dwutygodnówką. Teraz mi to nie straszne, mogę wznieść toast winem musującym bez obawy, że jestem bezsilny wobec alkoholu, i że przestałem kierować własnym życiem.

                    >...tak jak ty to robisz...! <

                    Nie kontroluję ilości spożywanego alkoholu, ponieważ kontrolować to muszą ci co chcą sięgać po kolejne dawki. Ja takiej ochoty nie mam.
                    • aaugustw Re: Baclofen. 02.01.14, 15:50
                      alkodarek napisał:
                      > ... Chyba byłbym ewenementem na skalę światową, nie będąc alkoholikiem...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                      O to mi chodzilo: Nie jestes alkoholikiem...!
                      W zasadzie powinienem juz w tym miejscu zakonczyc z toba dyskusje
                      i powiedziec: Dziekuje, wiecej pytan nie mam...!
                      Ale dla dobra nowicjuszy dodam jeszcze jedna twoja wypowiedz drobnopijopczka:
                      ___________________________.
                      alkodarek napisał potem jeszczej:
                      > ... jak tknąłem choćby bombonierkę z wiśniami w likierze to kończyłem
                      sromotną dwutygodnówką. Teraz mi to nie straszne, mogę wznieść toast
                      winem musującym bez obawy, że jestem bezsilny wobec alkoholu, i że
                      przestałem kierować własnym życiem.
                      > Nie kontroluję ilości spożywanego alkoholu...
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      U Alkoholika bombonierka z wiśniami w likierze zakonczy sie sromotnym
                      piciem tylko wtedy, kiedy juz kupe czasu wczesniej mialby on ochote na
                      Alkohol, bo sama ilosc tego tam znajdujacego sie alkoholu, zjedzonego
                      nieumyslnie nie spowoduje zadnego "sromotnego picia"...!

                      A jako drobnopijoczek ty nie musisz (jak sam piszesz) kontrolowac swego
                      picia, natomiast osoba dotknieta choroba alkoholowa nie ma szans na
                      kontrolowane picie, (ani na nie-kontrolowane picie...) - Do konca zycia...!
                      Nawet po kilkudziesiecioletniej przerwie w piciu...!
                      A...
                      • alkodarek Re: Baclofen. 02.01.14, 16:25
                        aaugustw napisał:

                        > alkodarek napisał:
                        > > ... Chyba byłbym ewenementem na skalę światową, nie będąc alkoholikiem...
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                        > O to mi chodzilo: Nie jestes alkoholikiem...!<

                        Z "alkohololikowego" sposobu manipulacji niestety nie wyleczyły cię mititing i "praca na Programie" , ponieważ manipulujesz cytując wybiórczo moje zdanie tak aby je dopasować do swoich dumań. To jest zwykłe kłamstwo.

                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > U Alkoholika bombonierka z wiśniami w likierze zakonczy sie sromotnym
                        > piciem tylko wtedy, kiedy juz kupe czasu wczesniej mialby on ochote na Alkohol, ...<

                        No wypisz, wymaluj takie BYŁO moje zachowanie, więc moje F10.2 było uzasadnione.

                        > ...bo sama ilosc tego tam znajdujacego sie alkoholu,zjedzonego nieumyslnie nie spowoduje zadnego "sromotnego picia"...! <

                        Idąc tym tropem, nieświadome wypicie setki Gorzkiej Żołądkowej też nie spowoduje sromotnego zapicia, wszak cóż to jest setka w obliczu litrażu alkoholowego doświadczonego alkoholika.

                        > A jako drobnopijoczek ty nie musisz (jak sam piszesz) kontrolowac swego picia, natomiast osoba dotknieta choroba alkoholowa nie ma szans na kontrolowane picie, (ani na nie-kontrolowane picie...) - Do konca zycia...! <

                        Przecież powyżej mnie zdiagnozowałeś jako alkoholika, a sam piszesz" raz alkoholik do końca życia alkoholik". Zdecyduj się w końcu jak jest twoja diagnoza.