wrażenia po 1szej wizycie u logopedy

16.05.04, 09:23
a własciwie drugiej, bo pierwsza pozostawiła tylko niesmak. Pani doktor
zostawiła mnie z młodym w pokoju, a sama poszła "podsłuchiwać" do drugiego.
Mielismy sobie rozmawiać, ogladać książeczki. Miłosz był rozczarowany,
spodziewał sie zabawek jakiś, samochodów a tam nic:(. Ale ja jestem
zadowolona. Dowiedziałam się że młody miesci sie z rozwojem mowy w dolnej
granicy normy, że ma głeboki zgryz(co to?!), ale to jeszcze nic strasznego.
Mamy zalecone ćwiczenia: buziaczki z dziubkiem i cmokaniem (dziubek sprawia
trudność), kląskanie językiem (tez niełatwe), lizanie talerzyka(pierwszy raz
kupiłam nutellę!) i ma jesc "na sucho", bez popijania w trakcie, jeść też
dużo twardych rzeczy, np.skórki od chleba. A następne wizyty we wrześniu i
październiku.
    • ewelo1 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 27.05.04, 17:25
      Pierwsza wizyta: hm, pani już wcześniej uprzedzona telefoniczie, jak wygląda
      mowa Małej, zwątpiła. Świetna artykulacja głosek, język lata jak łopata we
      wszystkie strony, ale mowy sensownej nie ma. zasugerowała EEG, ale potem się
      wycofała. Następnie były jeszcze 4 wizyty: książeczka z obrazkami i "CO TO
      JEST? POWIEDZ". Dziecko na ogół grzeczne i spokojne, wchodziło pod stół,
      ignorowało ją i tak przemijało 50 minut. W końcu na piątej wizycie pani nie
      wytrzymała i stwierdziła: "Ja tu się MĘCZĘ, a ona i tak mówi, to co chce.
      Proszę zrobić EEG, bo to może jest alalia i nie ma sensu się męczyć tak dalej.
      jak zacznie mówić słowa w wieku 7 lat, to też będzie dobrze".
      Już więcej do niej nie pójdę, po co się ma męczyć ...
      • verdana Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 03.06.04, 19:04
        Moje dzieci wprawdzie mówiły, ale miały wszystkie wady wymowy. Od tego czasu
        darzę logopedów głęboką nienawiścią. Pierwsza doskonale oduczyła najstarszego
        syna wymawiania francuskiego "r" nie pozostawiając nic w zamian. Efekt -
        dorosły chłop nie mówi w ogóle "r". Druga zobaczywszy moje dziecko zagrzmiała -
        jak pani smiała przyjść z zakatarzonym dzieckiem! Przecież ja się mogę
        ZAZIĘBIĆ! Kolejna znalazła u mojego synka wszystkie możliwe wady wymowy,
        zaleciła długotrwałą terapię, którą ze zdziwieniem odwołał kolejny specjalista.
        Wreszcie moje ostatnie doświadczenie - najmłodszy także wymawia francuskie "r".
        Jak głupia poszłam do kolejnego logopedy, b. miłej jak się zdawało dziewczyny.
        Ta kazała mojemu synkowi powtórzyć kilak wyrazów z "r", po czym oswiadczyła -
        ale ty paskudnie mówisz "r", aż przykro słuchać. Nigdy więcej takiego "r" nie
        chcę słyszeć! Efekt - dziecko przez pewien czas w ogóle nie chciało ust
        otworzyć. Może otworzycie nowy wątek "Dobrzy i PRZYJAŹNI" logopedzi - bo ja
        widzę, ze mogą czasem bardziej zaszkodzić niż pomóc.
    • ewelo1 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 09:12
      A ja wczoraj byłam na pierwszej wizycie u neurologopedy. I w zasadzie nie ma
      porównania z tym, jak zostałyśmy potraktowane przez poprzednią "zwykłą"
      logopedę. Naprawdę przyjazna atmosfera, właściwe podejście do dziecka, dokładne
      zbadanie aparatu mowy.
      Szłam pełna obaw, bo poprzednia pani logopeda dopatrywała się przyczyn
      neurologicznych, alalii itd. Wczoraj pani zupełnie wykluczyła jakiekolwiek
      podłoże neurologiczne, nie stwierdziła najmniejszych cech alalicznych,
      natomiast dopatrzyła się wielu małych nieprawidłowości w aparacie
      artykulacyjnym (niewłaściwa pionizacja języka, niedomykalność zgryzu, co
      powoduje też niewłaściwy przepływ powietrza podczas mówienia, itd.). A tamta
      uważała, że dziecko ma zupełnie sprawny aparat glosowy...
      W sumie dowiedziałam się, ze jest to ewidentne proste opóźnienie rozwoju mowy i
      nie ma co się tu rozdrabniać i zastanawiać nad przebiegiem ciązy, porodu,
      okręceniem pępowiną itd, bo nie ma żadnych oznak neuropatologicznych, trzeba
      tylko porządnie się wziąć za ćwiczenia czysto logopedyczne, dmuchania, lizania,
      wypychanie policzków, itd. (które zdaniem poprzedniej pani nie miały większego
      sensu...)
      A prognozy: nie obiecała mi, ze dziecko zacznie mówić z dnia na dzień. Ale
      zapewniła, że w ciągu najbliższego roku nastąpi KOLOSALNA poprawa. GDy dziecko
      pójdzie do przedszkola, na pewno mowa zacznie się rozwijać o wiele szybciej.
      Mam się naszykować na to, ze jednak długo będą się utrzymywać liczne wady
      wymowy, i wtedy trzeba je będzie do piątego, a najpóźniej do szóstego roku
      wyeliminować. Czyli czeka nas długotrwała terapia. Terapia, dzialanie a nie
      gdybanie i wędrówki od lekarza do lekarza, od badania do badania.
      • igga-81 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 13:12
        W sumie dowiedziałam się, ze jest to ewidentne proste opóźnienie rozwoju mowy i

        proste opóźnienie mowy?? czym ono sie rózni od np. skomplikowanego, alalii i
        innych??
        Ale Ci zazdroszcze że z małą wszystko dobrze!!! pozdrawiam i życzę cierpliwości
        i wytrawałości w pracy nad wymową;-)
        • ewelo1 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 14:35
          Proste opóźnienie rozwoju mowy czynnej - jest to termin często spotykany i w
          głębi duszy na taką właśnie diagnozę liczyłam.
          Poniekąd wiąże się ona właśnie z opóźnioną mielinizacją, o której tu już była
          mowa. Dziecko wprawdzie wymawia wszystkie głoski w izolacji, ale nie potrafi
          połączyć ich w sylaby czy w słowa. Postępowanie ogólnie jest takie: cierpliwie
          czekać, nie zmuszać dziecka do poprawnej wymowy, ale mobilizować do
          podejmowania prób i przede wszystkim usprawniać aparat głosowy poprzez te
          wszystkie logopedyczne zabawy i tricki. Mowa oczywiście pojawi się dopiero
          wtedy, gdy dziecko będzie "gotowe", ale bez tych wszystkich ćwiczeń będzie
          gotowe nieco później. W sumie, jak to określiła kobieta: sam problem, w sensie
          diagnozy, jest najbanalniejszy, jaki może być, natomiast nie znaczy to, że jego
          pozbycie się też będzie banalnie proste.
          • anatemka Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 15:34
            mój w izolacji nie mówi wszystkich głosek... :(
    • ewelo1 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 16:39
      Ewelinka wymawia wszystkie głoski, które powinien wymawiać trzylatek, a nawet
      nieco więcej. Z sylabami też nie jest bardzo źle, ale zdarzają się problemy,
      np. nie potrafi wymówić "li" (zamienia na "lu") albo "le" (też "lu" albo "lo",
      a w wyrazach tragedia, np. lew to "hel".
      A z wyrazami, szkoda mówić. Potrafi powiedzieć "ma" (choćby: mama), potrafi
      powiedzieć 'ła" (np. łała = kaczka!), ale złożony z tych sylab
      przymiotnik "mała" jest poza jej zasięgiem (mówi "nana")
      • anatemka Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 16:58
        mój też takie cuda potrafi robić z sylabami i wyrazami. lulut to samochód,
        lolot to samolot. Ech.
    • igga-81 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 04.06.04, 17:32
      moja córcia też wymawia dużo sylab, łącząc je przypadkowo. Mówi np. "wudechu"
      co nic nie znaczy, taka tylko zabawa słowna. Mam nadzieje że to "tylko" to co u
      Was, ale u mnie dochodzą jeszcze problemy z nózkami i z koordynacja ruchów co
      martwi mnie nie mniej niż opóźniona mowa. Nikt nic nie wie. Juz nie mam ochoty
      chodzić i płacić i wysłuchiwac bzdur. EEg prawidłowe.ehhhhhhhhh
      • ewelo1 Re: wrażenia po 1szej wizycie u logopedy 07.06.04, 10:40
        Igga, wprawdzie uważam, że lepiej zaliczyć o jednego lekarza za dużo, niż o
        jednego za mało, ale rzeczywiście do niektórych diagnoz nalezy chyba podchodzić
        z przymrużeniem oka. Jeśli dziecko ogólnie rozwija się prawidłowo pod wzgledem
        intelektualnym, psychicznym i motorycznym, nie zamierzam zastanawiać się, czy
        przypadkiem nie kręci się na karuzeli kilka minut dłużej niż rówieśnicy, itp.
        Jeśli jednak w przypadku Twojej córki rzeczywiście istnieją jakieś zaburzenia
        ruchowe, to chyba mogą one jednak mieć też bezpośredni wpływ również na rozwój
        mowy.
        I tu chyba autentycznie przydałaby się jakaś "zintegrowana" terapia ruchowa,
        mowy, koordynacji wzrokowo-ruchowej, lateralizacji, itp.
Pełna wersja