Czy ktoś był u neurologopedy?

01.06.04, 09:10
Czy ktoś mi może wytłumaczyć, czym się różni wizyta u zwykłego logopedy od
wizyty u neurologopedy. W czwartek idę do neurologpedy. Mam się stawić
z "WYŻERKĄ": przynieść coś do picia, do jedzenia łyżeczką i do gryzienia,
więc zapewne będzie oceniana umiejętność gryzienia, przeżuwania pokarmu,
połykania, itp. Ale na co jeszcze mamy się nastawić?
    • anma Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 01.06.04, 14:37
      Wizyta sama w sobie niczym się nie różni. Neurologopeda to mówiąc najprościej
      taki logopeda, który ma dodatkowe studia podyplomowe własnie z zakresu
      neurologopedii. Z tego co wiem (a wiem od koleżanki która jest neurologopedą)
      to mają oni dodatkowe przygotowanie do pracy z dziećmi z zaburzeniami
      neurologicznymi: z porażeniem mózgowym, z padaczką, z autyzmem, z
      niedotlenieniem, z róznymi innymi schorzeniami. Są po prostu bardziej
      wykwalifikowanymi logopedami, ale pracują róniez z dziećmi zdrowymi, u których
      korygują np. wady wymowy. Mój synek jest prowadzony przez panią neurologopedę z
      Ośrodka na Żmigrodzkiej we Wrocławiu już od ponad 1,5 roku i bardzo sobie
      chwalimy ta współpracę i ja i on:-))
      Pozdrawiam
      • ewelo1 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 01.06.04, 15:10
        dzięki za odpowiedż. Chodziło mi bardziej o stronę techniczną takich zajęć.
        Od jakiegoś czasu koresponduję właśnie z neurologopedą z woj.dolnośląskiego (od
        niej mam zresztą kontakt do tej pani, do której teraz pójdę na Gornym Śląsku) i
        często w listach podaje mi różne ćwiczenia kompensacyjne, na pozór nie związane
        z samą mową (czyli oprócz tych typowych "języczków", dmuchań, lizań, itd.), np.
        różne masaże, które pobudzają układ nerwowy. Szczerze mówiąc liczę, właśnie na
        takie ćwiczenia - których moje dziecko nie będzie kojarzyć bezpośrednio z mową
        (te wszytskie "typowe" w zasadzie odpadają, gdy tylko córka zorientuje się, że
        nie jest to li tylko zabawa.. . Po prostu odmawia ich wykonywania i kropka.
        • anma Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 01.06.04, 17:46
          Tak, to prawda, że "technicznie" może to nieco inaczej wyglądać... My też mamy
          elementy masażu buzi i języka, na zewnątrz i od środka, ćwiczenia na piłce,
          rózne ćwiczenia z nóżkami (a właściwie paluszkami u nóg), ale te ostatnie
          zaleciła nam logopeda zajmująca się metodą Castillo - Moralesa. Bylismy u niej
          2 razy oprócz regularnych wizyt u naszej pani logopedy i pokazała nam trochę
          takich ćwiczeń. Ćwiczenia te mają w efekcie spowodować większe napięcie mięśni
          artykulacyjnych i większą kontrolę nad ruchami języka. Acha, a ta jak
          mówisz "wyżerka":-) to pewnie żeby s[prawdzić czy nie występuje u Twojego
          dziecka tzw. połykanie niemowlęce, czyli jakoś nie ta część języka się podnosi
          przy połykaniu - nie pamiętam dokładnie....mogę coś pomylić, ale wiem, ze też
          to na samym początku mieliśmy sprawdzane.
          Pozdrawiam
          • ewelo1 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 01.06.04, 20:36
            Dzięki
            • rysa9 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 19.06.04, 00:38
              Mojemu synkowi pani logopedka po prostu kazała połknąć ślinę.

              Ewelo, jak było?
              • ewelo1 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 19.06.04, 17:22
                rysa9 napisała:
                Ewelo, jak było?

                Było świetnie, po części pisałam już o tym na innym wątku. Zbadała jej "aparat
                mowy", kazała przygryźć szpatułkę zębami, a potem samymi wargami (ta część
                badania najbardziej się podobała Ewelince, potem w domu przez kilka dni
                zaciskała wargi na wszystkim, na czym się dało). Bardziej skupiła się na
                dziecku niż na wywiadach dotyczących ciąży, porodu itd.
                Zdecydowanie wykluczyła jakiekolwiek podłoże neurologiczne (w zasadzie
                stwierdziła, że to pierwszy od dawna pacjent, u których nie ma najmniejszych
                problemów neurologicznych), nie widzi żadnej podstawy do wykonywania EEG,
                rezonansów czy tomografii, a z alalii, którą przebąkiwała pierwsza logopeda po
                prostu się wyśmiała. Stwierdziła, że nie ma żadnych cech alalicznych.
                Ogólnie stwierdziła, że jest to ewidentnie proste opóźnienie mowy, czyli
                fachowo SORM (Ostantio dużo się na ten temat pisze na tym forum). Mam się
                skupić na ćwiczeniach czysto logopedycznych: ćwiczenie oddychania, ćwiczenia
                języka (szczególnie na pionizację). No i oczywiście mam ją wysłać do
                przedszkola. Co dziwne, zaleca mi również posłanie dziecka na angielski,
                najlepiej metodą Helen Doron. A!!! No i określiła to jako "banalnie prostą
                sprawę, jeśli chodzi o diagnozę, choć niestety już nie tak banalnie prostą,
                jeśli chodzi o pozbycie się problemu". Przewiduje jednak, że w ciągu
                najbliższego roku, szczególnie po pójściu do przedszkola, język się mojemu
                dziecku rozwiąże, choć na pewno długo jeszcze będziemy walczyć z wadami wymowy.
        • malwik1 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 27.07.04, 02:34
          Cześć:)
          Ja jestem ze Śląska i poszukuję dobrego neurologopedy dla swojej córeczki.
          Czy mogłabyś podać mi namiary na tą o której pisałaś. Z góry ci dziękuję
          • ewelo1 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 27.07.04, 11:53
            Malwik1,
            ja trafiłam do wymienianej tu Oli Łady. Dostałam namiary na nią od innej
            neurologopedy z Zielonej Góry, którą poznałam korespondencyjnie. Chwilę trwało,
            zanim dostałam telefon do pani Oli (wyglądało to, jakbym się ubiegała o
            audiencję u papieża). Widzę jednak, że tu na forum ta pani jest znana, krążą tu
            jej adresy e-mail, więc może nie tak trudno się do niej dostać. A na pewno
            warto. Akurat w moim przypadku są to tylko konsultacje raz na miesiąc, bo jak
            stwierdziła pani Ola, właściwie nie jest to przypadek dla niej (brak objawów
            neuropatologicznych) i powinien z nim sobie poradzić każdy zwykły logopeda. Na
            pewno jednak nie lekceważy nawet takich "banalnych" przypadków: dobrze się
            przygotowuje do zajęć, ma zaplanowaną długofalową terapię: na razie było
            usprawnianie języka, teraz doszła praca na materiale słownym (gry typu memo,
            skojarzenia), od nastepnej wizyty mamy ćwiczyć poszczególne głoski. W moim
            przypadku nie ma żadnych ćwiczeń wykraczających poza czystą logopedię, ale to
            dlatego, że nie ma takiej potrzeby.
            Poza tym wiem, ze może nie na samym Śląsku, ale w Olkuszu jest rewelacyjna
            pani, logopeda-psycholog. Jeśli Cię to interesuje, mogę zdobyc telefon. Syn
            znajomych do niej chodzi i ponoć rezultaty po kilku miesiącach są zdumiewające.
            Wiem też, że w Katowicach na Powstańców jest jakaś wspaniała specjalistka
            zajmująca się niemowlętami i bardzo małymi dziećmi, ale niestety nie pamiętam
            jej nazwiska.
    • aatam Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 27.07.04, 09:39
      Witam,
      my co prawda jeszcze nie odwiedziliśy neurologopedy (jesteśmy na liście
      rezerwowej wizyt:O) ale chciałam Wam napisać jak wyglądały nasze dotychczasowe
      wizyty u logopedy w CZD.
      Bo po przeczytaniu Waszych opisów - delikatnie ujmując sprawę - "szlag mnie
      trafił" kiedy porównałam to z naszym doświadczeniem. Bowiem nasza logopeda
      nigdy, przenigdy nie oglądała syna. Nie patrzyła jak je, pije, nie oglądała mu
      ust etc etc . Mało tego, ponieważ młodemu się nudziło potwornie u niej
      i "zadymiał" zawsze wypraszała męża z dzieckiem z gabinetu, żeby móc spokojnie
      prowadzić "wykład". Czyli właściwie moglibyśmy do niej chodzić bez młodego (ma
      1,5 roku) - bo i tak nie była nim zainteresowana.
      Ciekawa jestem co o tym sądzicie? A może to normalne w przypadku tak małych
      dzieci i tylko niepotrzebnie się denerwuję?
      Pozdrawiam serdecznie
      Margott
      • maja744 Re: Czy ktoś był u neurologopedy? 27.07.04, 19:39
        czy ta pani logopeds z CZD nie nazywa sie przypadkiem Wisniewska? na studiach
        logopedycznych mialysmy u niej praktyki i byla beznadziejna!!! a przeciez pracuje w tak
        prestizowym miejscu! miala okropny beznamietny, czasem wrecz obsceniczny stosunek do
        dzieci, do dziciaczkow z domow dziecka, i do ludzi z poza Warszawy (takich biednych mam co
        to odejma sobie od ust, zeby wystarczylo na bilet na pociag do Warszawki ze swoim chorym
        dziecieciem). Poniewaz wszystkie studentki narzekaly na ta pania, to studium zrezygnowalao
        z parktyk u niej. Aaaa... nie ukrywala, ze ma prywatna parktyke tuz obok CZD, wiec bez
        zenady proponowala pacjentom prywatne zajecia.

        Najbardziej kompetentna logopedka, ktora poznalam podczas moich praktyk byla pani
        Bozenna Odowska-Szlachcic, teraz pracuje na ul.Zwyciezcow na Pradze, gabinet bodajze
        nazywa sie "Impuls", przyjmuje tez na ul Polnej (przy metrze Politechnika).
        Oby na takich logopedow trafialy dzieci!!!!
Pełna wersja