moja pani logopedka

28.09.04, 12:00
byłam z moim 4 latkiem u pani logopedki w szpitalu bo tam są podobno najlepsi
pierwsza wizyta raczej organizacyjna dostaliśmy pracę domową w trakcie syn
dostał upomnienie że zabawki z półek są dla dzieci które ćwiczą . druga
wizyta moje dziecko karnie siada na krześle i pokazuje czego się nauczyło
mówi ;u; i ;i; pani prosi jeszcze raz zgoda i wiecie co dostał w
nagrodę ;robisz to brzydko niedbale wcale się nie starasz jeszcze raz ;i co
zrobiło moje dziecko ? odwróciło się tyłem i stwierdziło ;nie mogę; to było
wszystko .mnie zatkało i jak głupia siedziałam i słuchałam pretensji pani co
do subordynacji mojego dziecka . niech mi ktoś doradzi co ja mam teraz zrobić
chodzić do tej pani czy szukać innej , a może z tą poprostu porozmawiać już
nie wiem
    • krupki Re: moja pani logopedka 28.09.04, 13:25
      A skąd jesteś? Ciekaw jestem w którym szpitalu pracuje taka "rewelacyjna" logopeda. Ja bym sie na nią wypiął i poszukał kogoś kto potrafi pracować z dzieckiem.

      Maciek
      • anatemka Re: moja pani logopedka 28.09.04, 13:32
        szukaj innej, zreszta do tej to twój mały i tak chyba nie zechce już pójść...
    • dwasinska Re: moja pani logopedka 28.09.04, 14:55
      Posłuchaj dziecka i już tam nie idź; on świetnie powiedział co o tym myśli; a
      co mysli pani logopeda to już niech Cię nie obchodzi.
      Przykra prawda jest taka, że prywatne porady niestety płatne sa o wiele
      przyjemniejsze dla pacjentów....
    • alemama Re: moja pani logopedka 29.09.04, 13:07
      O rany, to tak jak nasza pierwsza Pani logopeda. Młody nie chciał usiąść i
      ćwiczyć przed lustrem "języczków", tylko intensywie zwiedzał gabinet, a ja
      usłyszałam - niech mu Pani powie żeby usiadł, nie da sobie Pani z nim później
      rady itp. Problem polega na tym, że moje dziecko ma problem z percepcją mowy.
      Teraz jeździmy do innej Pani, która ma z Młodym świetny kontakt i przy której
      Młody zachowuje się jak aniołek, chociaż różki pokazać też lubi. Niestety, ta
      terpia jest płatna.
      • 1paula Re: moja pani logopedka 29.09.04, 17:15
        o kurcze!!! to tak jak u mnie. Szpital (CZD), myslalam, ze lepiej juz nie
        moglam wybrac. I co? Na pierwszej (!!!) wizycie uslyszalam, ze musze isc z
        synek do pedagoga, poniewaz dziecko nie wspolpracuje i beda problemy.
        Synek mial wtedy rowno 3 lata (wiec byl raczej maly) i ogolnie troche sie
        wstydzi ludzi przy pierwszym kontakcie. Zawsze potrzebuje troche czasu (kilka
        razy zobaczyc osobe) zanim sie otworzy. Ja to tej pani mowie, a ona swoje -
        dziecko trudne, beda klopoty. Ok, zapisalam sie do pedagoga, bo co mi w koncu
        szkodzi.
        Kolejna wizyta, synek stara sie jak moze, ale ze wtedy jeszcze mowil co
        najwyzej 20 slow, wiec idzie mu bardzo ciezko. Ogladamy obrazki i mamy wskazac
        co na nich jest. na dworzu jest zima, luty, a my ogladamy na obrazkach
        truskawki, jagodki, itp. Synek mowi, ze nie wie co to jest. rezolutna pani: a
        jadles kiedys... i tu np. jagodki. Synek - nie. Chociaz zajadal sie nimi, ale
        pol roku wczesniej, co dla dziecka w tym wieku moze stanowic powod do
        zapomnienia. Delikatnie probuje zwrocic uwage na pore roku, i ze synek chetnie
        poopowiada o przedmiotach zwiazanych z zima, wszak to teraz jest na "topie".
        Pani laskawie sie zgadza, nastepny obrazek - choinka, jak w morde jeza (sorry)
        i tak me dziecie mowi. Otoz nie moi mili - to byl swierk.
        Potem mial ulozyc pokazane figury, poradzil sobie.
        15 minut i po cwiczeniach. Praca domowa zmiescila sie na 1/4 kartki a4: cwiczyc
        w domu: ma, mo, me, mu, ama, omo, eme, imy, ymy itp.
        Spotkanie za tydzien - patrz jak wyzej, bez zadnej modyfikacji, z tym ze musze
        isc z dzieckiem rowniez do psychologa.
        wytrzymalismy razem okolo 10 spotkan. Na przedostatnim spotkaniu synek (jeszcze
        przed wejsciem do gabinetu) powiedzial, ze nie lubi tej pani i nic u niej nie
        powie - i tak tez zrobil w gabinecie: powiedzial ze jej nie lubi, nie lubi tu
        przychodzic i nic nie powie i odwrocil sie do niej tylem. Przesiedzielismy cala
        wizyte - 15 min, a ja sie nasluchalam o wychowaniu dzieci.
        Obiecalam synkowi, ze do tej pani juz nie pojdziemy. W tzw. miedzy czasie
        bylismy u pani pedagog - zlapala z synkiem kontakt od pierwszej wizyty, tak
        samo pani foniatra, trzeba tylko chciec spojrzec na dziecko jak na dziecko, a
        nie na przeszkadzajacy problem. Synek oczywiscie moglby byc "grzeczniejszym"
        dzieckiem, ale nie stwarza niebotycznych problemow wychowawczych.
        We wrzesniu synek poszedl do przedszkola, wszedl w grupe dzieci i pan opiekunek
        bez zadnych problemow, chetnie tam zostaje, nigdy nie plakal, ze nie chce tam
        isc. Panie chwala go za zabawe, samodzielnosc, uczestnictwo w zajeciach.
        Zaczelismy tez chodzic do logopedy w przedszkolu - na 1 zajeciach synek byl
        bardzo niesmialy, na drugich cwiczyl zapamietale. jak wrocilismy do domu to
        chetnie opowiedzial tacie, co robil i kazal powtarzac wszystkie cwiczenia, bez
        oporow i namawiania. Zajecia trwaja pol godziny/raz w tygodniu. wyszlam z cala
        kartka a4 zapisana cwiczeniami do domu i jeszcze cala masa podpowiedzi co
        jeszcze moge zrobic, by usprawniac synka. teraz zaluje, ze tak dlugo trzymalam
        sie tego CZD, stracilam pol roku, nudne i za kazdym razem takie same cwiczenia
        logopedyczne zamienilam na cwiczenia przez zabawe. Pania logopedke zamienilam
        na pania Ole, ktora mowi do synka "nieurzedowo", chwali go za kazdy nawet nie
        za bardzo udany dzwiek, cwiczy z wykorzystaniem np. czekolady (kladzie
        czekodake pod jezyk i karze synkowi "sprzatac spod dywanu", czyli pracowac
        jezykiem za dolnymi zbeami, czego wczesniej nie potrafil zrobic, teraz mu
        zaczyna wychodzic, cwiczy z synkiem przez zabawe i sama w tej zabawie
        uczestniczy. Odetchnelam z ulga i nie zal mi kasy za kazda wizyte.
        zastanawiam sie tylko jak ta pani z CZD dziecka traktuje dzieci, kiedy
        przyjmuje prywatnie?
        Jesli twoje dzicko nie lubi pani logopedy, moze warto chocby jedna wizyte obyc
        u kogos innego, dla porownania, a noz bedzie lepiej?
        SORRY, ze tak sie rozpisalam:)
        pozdrawiam bardzo serdecznie:))))))))))))
        • ines21 Re: moja pani logopedka 30.09.04, 10:40
          dzięki teraz jestem już pewna że muszę do tej pani iść i powiedzieć żeby sobie
          dała siana . ale takich kwiatków jest więcej jakiś rok temu inna pani wyśmiała
          mnie kiedy zapytałam o nurologopedę ktoś taki nie istnieje ,a ja mam zwidy .
          ale ja mieszkam na końcu świata czyt.w białymstoku niemal wszyscy specjaliści
          przerabiają jeszcze epokę gierka .zazdroszczę wam tych wspaniałych
          przedszkoli , logopedów ,terapełtów i wogóle . w poradni pych. pedag. pani
          rozkłada ręce i owszem może nam pomóc za trzy lata kiedy mały będzie szedł do
          zerówki chętnie napisze odroczenie . iracki ekstremista się we mni budzi .
          bomby nie mam ale ruscy sprzedają tu wszystko . cze idę szukać logopedy
          pozdrawiam
          aga
        • aniamamamif Re: moja pani logopedka 30.09.04, 16:01
          Ja też się na razie trzymam CZD, ale widzę, że to nie ma sensu.
          Możesz polecić mi Waszą p. logopedę?
          Nazwisko i kontakt? jeśli nie na forum to może na mój adres: aniazat@go2.pl.
          Będę wdzięczna - mój mały ma 3 lata i 3 miesiące i mówi około 40 słów, w tym
          wiele niewyraźnie.
          Pozdrawiam,
          Ania
    • aatam 1paula:) 05.10.04, 11:18
      Witam,
      co do pani logopedy z CZD to my też spotakliśmy tę samą panią mgr. M!
      Tylko że ja mam chyba bardziej zadziorny charakter od Ciebie (niestey wyrywna
      jestem ;o) i już po 2-giej wizycie wyszłam z pianą na ustach nieomal trzaskając
      drzwiami. Z żelaznym postanowieniem, że moja noga nigdy tam nie postanie!:)
      Baba jest KOSZMARNA i nie usuwalna z tego co wiemy (zw. zawodowe/wiek
      przedemerytalny).
      Na dzieńdobry powiedziała, że Młody (wtedy 15 m-cy) jest nadpobudliwy i sobie
      nie będziemy radzić z wychowaniem jak tak dalej pójdzie (zatkało mnie!). A
      potem już z górki. Młody za drzwi (bo demolouje!!! gabinet - czyli bawił się
      królikiem zdjętym z półeczki) a ja na krzesełko i wykładzik o szkodliwości
      karmienia piersią powyżej pierwszego roku etc..Zalecenia - ćwiczyć (ugniatać,
      masować etc - młody ma prawie wszystkie zęby!:).
      Wizyta druga - Młody za drzwi - nie zdążył wejść właściwie...A pani
      przeglądając kartę mów..co my tu mamy? hmmm..Aha - problem jest w smoczku..(bo
      zauważyła, że M. miał smoczek - zasypiał właśnie po 1,5 h czekaniu pod
      gabinetem)..Smoczek wyrzucić - Mówię, że się nie da, że próbowaliśmy, że używa
      tylko przed snem. Baba swoje -wyrzucić. Wkurzyłam się i powiedziałam, że wolę
      żeby przed snem cmokał smoczek przez 5 min., niż żeby cmokał kciuka - bo ze
      smoczka kiedyś zrezygnuje sam, a kciuk zawsze będzie pod ręką i to będzie nie
      do przeskoczenia. Zatkało babę. A ja wstałam i powiedziałam do widzenia.
      Zaleceń żadnych nie było oczywiście - bo rodzice "niewspółpracujący"..
      Koszmarna kobieta robi więcej szkody niż pożytku..
      My niesieni falą wkurzenia szybko znaleźliśmy p. Olę Ładę..Ale to już zupełnie
      inna historia.
      Pozdrawiam serdecznie
      Margott
      • 1paula Re: 1paula:) 06.10.04, 12:38
        Witaj Aatam:))
        wiesz co mnie zastanawia najbardziej? Patrzylam na dzieci, ktore przychodzily
        do tejze poradni (a tu jest foniatra, logopeda, psycholog, pedagog) - to sa
        dzieci z ogromnymi problemami: uposledzenia umyslowe w roznym stopniu,
        nadpobudliwosc, problemy ze sluchem itp. W takiej poradni powinni pracowac
        ludzie z wielkim sercem, zaangazowaniem, przeogromna cierpliwoscia; w glowie mi
        sie nie miesci, co robi tam pani M.???
        Ja jestem straszny nerwus, ale zacisnelam zeby i jezdzilam do tej pani i nie
        robilam awantur chyba tylko ze wzgledu na synka.
        Nie chcialam, zeby widzial, ze mozna stawiac sprawe na ostrzu noza
        z "lekarzem", bo moglby nabrac przekonania, ze jego cwiczenia to nic waznego i
        mozna w kazdej chwili latwo zrezygnowac. Wiec zaciskalam zeby, tlumaczylam
        synkowi, ze oczywiscie moze pani nie lubic i ma prawo nie lubic tu przychodzic
        i ze ja tez nie lubie:)), ale tu najistotniejsze jest to, zeby nauczyl sie
        ladnie mowic, zeby dzieci w przedszkolu mogly sie z nim dogadac.
        Nic to, juz za nami - rowniez ten chory system: najpierw trzeba sie
        zarejestrowac w sekretariacie, wziac karte, isc do gabinetu.... Czasami po sama
        karte czekalam ponad pol godziny.
        I wiesz, co jeszcze jest okropne? Z pomocy CZD korzystaja rodzice (w duzej
        mierze, tak wynika z moich obserwacji w ww. poradni), ktorzy nie moga sobie
        pozwolic na prywatna opieke - bo brak kasy, bo sa z malych miejscowowsci i
        koszty chociazby dojazdu do osrodka plus koszt wizyt, itp. I oni musza borykac
        sie z taka pania M.
        pozdrawiam:))
Pełna wersja